Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Lotr 1. PIętno.

12 views
Skip to first unread message

Smok Eustachy

unread,
Jan 4, 2017, 7:00:12 PM1/4/17
to

W kolejnej części Igrzysk Śmierci Katniss Everdeen otrzymuje zadanie
zdobycia planów nowej stacji bojowej zdolnej znisz.... A nie wróć:

Gwiezdne Wojny były przełomowym filmem w historii kina z uwagi na efekty
specjalne raz ale i samą historię dwa. Przetworzenie tradycyjnych
toposów kulturowych, dodanie różnych motywów itp stworzyło fabułę, którą
naród chciał oglądać. Potem podobny zabieg udał się w Matrixie. Film
miał plusy i rozliczne minusy traktujemy wciąż jako ciekawostki. Np.
funkcjonariusze Imperium puszczający wolno szalupę ratunkową z robotami
urągają elementarnej inteligencji widza. Atak na Gwiazdę Śmierci wszedł
do kanonu kina, mimo że nie ma żadnej przyczyny dla lotu w tym całym
tunelu. Miałem nadzieję, że w następnych filmach będzie lepiej. Nie jest.

"Przebudzenie Mocy" to plagiat pierwszej części, zrobiony zgodnie z
wymogami Disneja i politycznej poprawności. Czyli bohaterem jest
kobieta, są osoby uposażone pigmentalnie itp. Nic nowego zatem nie
wniósł ten film. Podejrzewam, że cała trzecia trylogia będzie zrzynką z
pierwszej trylogii (która jest druga). "Łotr 1" z kolei miał być
zupełnie nową, oddzielną historią czyli tzw spin-offem, którym nie jest.
Został gruntownie przerobiony - na co wskazują wycięte sceny z trailerów
(http://star-wars.pl/News/21498,Sceny_z_trailerow_ktorych_nie_ma_w_Lotrze_1.html
(link is external)). Tego, co zachwyciło w Nowej Nadziei jest coraz
mniej a błędy zostają po staremu. Zamiast się poprawiać to... I tu
zaczynają się spoilery:






w dół patrz









w dół patrz



















Na hura i na otrąbiono.

Dyrektor Krennic, który nie ma stopnia czyli jest cywilem leci osobiście
po naukowca Galena Erso. Technologia, którą dysponuje Imperium jest w
tym momencie tak uboga, że nie może wysłać jakiegoś drona na zwiady, nie
wiem - może robota jakiegoś czy coś. Erso ma dość czasu na
uskutecznienie ucieczki zony i dziecka, ale dla siebie planu nie
przewidział. Imperialiści dodatkowo po wylądowaniu lezą na piechotę i
dają czas poszukiwanemu. Nie mają noktowizorów, podczerwieni, nic. Mają
za to efektowne srebrne zbroje. Technika cofnęła się od czasów Mrocznego
Widma, gdzie Darth Maul miał drona. No nieważne - chwile potem żona
owego Galena okazuje się niezrównoważona i blasterkiem atakuje
szturmowców. O szturmowcach będzie więcej nieco później, a teraz kobitka
ginie. Dziecko się ukrywa, imperialni nie mają noktowizji itp detektorów
i odlatują. Nie mają kamerki, którą by mogli zostawić, aby monitorować
okolicę. Zabierają naukowca i odlatują. Sensu nie ma w tym za grosz.

Po staremu bitwy kosmiczne są żenujące. Kiedyś to chociaż latali a teraz
gwiezdne floty wyskakują z nadprzestrzeni i nic. Ani do przodu, ani do
tyłu, chyba nawet nie strzelają za bardzo do siebie. Odległość starć po
staremu jest żadna. Przy tych prędkościach to stareńki Bismarck by sobie
poradził z odpieraniem nalotów, że nie powiem Yamato. Zaawansowanie
drugowojennych urządzeń kierowania ogniem byłą wystarczająca, żeby nie
dopuścić samolotów tak blisko. Że nie powiem o trafieniu w inne okręty.
Tutaj mamy lasery, przy strzelaniu którymi nie trzeba brac poprawek i z
prowadzeniem ognia poradziłby sobie dowolny telefon komórkowy.

Odległość prowadzenia walki myśliwców jest też nie do przyjęcia. Nasz
PZL P 11c miał większy zasięg skutecznego ognia, przy podobnych
prędkościach. Tak - w atmosferze prędkości myśliwców są zbliżone do
Jedenastki, a w kosmosie względne prędkości są tego samego rzędu. P 11c
osiągał v max 375 km/h jakby się ktoś pytał. W finałowej bitwie pole
siłowe atakują jakieś leszcze, a czemu nie ostrzeliwuje go flota?
Wszystko tam siedzi na kupie i jak wycofują się skokiem w nadprzestrzeń
to akurat w tym momencie zderzają się z niszczycielem Vadera. Tak się
jakoś złożyło.

Na powierzchni nie jest lepiej. Szturmowcy, których reputacja została
nadwątlona w poprzednich częściach okazują się cieniasami rozwalanymi
przez jakiś leszczy. Walki toczą się na odległość rzutu z procy. Kilku
gości z kałachami by wymiotło całe towarzystwo. Machiny bojowe Imperium,
wcześniej (czyli później) bardzo trudne do zniszczenia tu rozsypują się
jakby były zrobione z tyktury.

Są to przypadłości większości filmów. Zdegenerowana batalistyka wypluwa
z siebie jeden schemat bitwy: najpierw atakujemy i wygrywamy, wróg pada
jak muchy. Potem pojawia się więcej wrogów, którzy już nie padają i
wygrywają. Potem staje się cud i wygrywamy. Nudne to jest. Mamy tu
niewątpliwą winę szczenarzystów, ładujących te same schematy gdzie się
da. Te same drętwe mowy umoralniające. W Nowej Nadziei przynajmniej Han
Solo zwiał z forsą. A tu? Imperium złe bla bla bla. Rebelia siedzi zaś
na Yavinie 4 i główna narada odbywa się w jakiejś jamie, gdzie każdy
może gadać. Jakieś leszcze. A załogi krążowników nie mogą, bo się nie
mieszczą. Niepoważne to jest.

Łotrowi 1 nie udało się nawet zostać tzw. spin offem, czyli historią
poboczną. Jest historią główną. Opowiada o zdobyciu planów Gwiazdy
Śmierci, których uratowanie jest tematem przewodnim części 4 (czyli
pierwszej). W końcowej scenie Łotra Leia ucieka z planami, podobnie jak
ta szalupa z Nowej Nadziei. Imperialna flota zaskoczona i nie aplikuje
księżniczce kilku szybkich salw laserów. Nie udało się to z kilku powodów:

Napisy Nowej Nadziei zaczynają się informacją o pierwszym zwycięstwie
rebeliantów, którzy jednak w Łotrze 1 dostają łomot. Imperialni widza
statek Lei, więc jak można im wciskać kit, że to statek dyplomatyczny. W
końcu Vader wybija wszystkich na pokładzie, nie zostawił se jednego
jeńca, aby wycisnąć z niego, gdzie jest tajna baza? Myślałem przed
seansem, że Vader wykończy wszystkich bohaterów osobiście, a on tylko
zwykłych żołnierzy... Gwiazda Śmierci już jest ukończona i lata sobie w
nadprzestrzeni i strzela. W Nowej Nadziei jakby jeszcze nie. Leia widzi,
że miasto na planecie jest zniszczone a wiadomość o gotowości bazy w
części 4 jest dla niej zaskoczeniem.

A teraz kilka zdań o bohaterach: Donnie Yen zagrał rolę życia w trylogii
Ip Mana, imidż spokojnego człowieka z zakłopotanym uśmiechem pasuje mu
idealnie, tu to wycięli. Jyn Erso jest kopią Rey z Przebudzenia Mocy i
jakby przeżyła to by mogła być jej matką. Całą ambicje dyrektora
pomijam, bo wiadomo, że imperator wie o wszystkim więc po co się spina
ów urzędnik. Reszta bezbarwna.

Postaci te może i byłyby ciekawe, ale są wpychane w różne absurdalne
sytuacje, jak ta w bazie promowej. Rozmowę przeprowadzają na zewnątrz, a
nie w środku, żeby można było łatwiej łeb odstrzelić. Krennic rozkazuje
wybić wszystkich inżynierów, których jest coś koło ośmiu. Ośmiu
skutecznie zaprojektowało taką krowę.

Nie mamy tu żadnych toposów i innych takich, tylko ordynarną zrzynkę.
"Igrzyska Śmierci" się sprzedają to wyślemy je w kosmos. "Gra o tron"
się sprzedaje to wybijemy wszystkich jak tam. I tak to leci. Centrum
nadawcze anteny znajduje się na czubku a nie w jakiejś sali na dole,
gdzie są do teog warunki. Skoro roboty są takie super i rozwalają
szturmowców stadami to po co ci szturmowcy? Niech droidy walczą na 1 linii.

W pierwszej (czyli drugiej ) trylogii jeszcze jakieś odległości
kosmiczne były. Han Solo jakiś dłuższy czas leciał na Alderan. A teraz
nie ma już żadnego kosmosu. Siadają, lecą i są na drugim końcu
galaktyki. Jakimś promem w którym nie ma nawet kibla. O suchym pysku w
dodatku.

Tutaj jest problem taki, że w kolejnej części chcą dawać więcej
wszystkiego a jest ona wcześniej więc nie wypada. I jest zgryz.

GRTH

unread,
Feb 21, 2017, 6:58:10 AM2/21/17
to

Zasadniczo zgadzam się dlatego dla mnie jedynym źródłem do jakichkolwiek rozważań. Ze kontynuacji np w SoT była oryginalna trylogia. Te podróby rozpoczęte okrutnie nudnym E1 traktuję jako poboczne produkcje wyprodukowane na potrzeby rynku zabawek. Gdy oddzielisz OT od reszty to nadal pozostaje kupa dobrego kina i fajnych historii.

--
GRTH
0 new messages