Sukces Mando

1 view
Skip to first unread message

Smok Eustachy

unread,
Jan 28, 2021, 6:13:52 PMJan 28
to
Finałowy odcinek drugiego sezonu Mandalorianina odwraca trendy. 44
minuty jak u Mickiewicza. Coś ten Mickiewicz musiał kojarzyć jednak.
Trzyminutowe tzw "cameo" odbudowało zaufanie do marki.

Gwiezdne Wojny, doprowadzone na skraj przepaści polityką Disneja, mają
szansę na restytucję. Trylogia sekłelozy została przyjęta chłodno i nie
daje fundamentu pod kontynuację opowieści. Kolejna rezurekcja Imperatora
Palpatine nie wchodzi w grę. Nie potrzebowałby on bowiem kolejnej
Gwiazdy Śmierci tylko sam by rozwalał planety tymi swoimi piorunami. A
ci by go musieli rozjechać walcem i na szatkownicę. I tak by to nie
pomogło, bo by się sklejał po pewnym czasie. Nie ma tu żadnej
przyszłości dlatego nie ma w ogóle tematu kontynuacji sekłeli. Gdzie są
w ogóle moi psychofani? Ile to miało do powiedzenia, jak się mądrzyło,
jak objaśniało, jak to, jak sio. I się skończyło, w Disneju zaszły
bowiem tzw zmiany personalne i ktoś się musiał puknąć w główkę z
przyczyn następujących: wojna z fanami, ideologicznie słuszna, powoduje
jednak poważne straty finansowe idące w miliardy. Lewaki mają problem z
uświadomieniem sobie istnienia ludzi o normalnych poglądach ale w
Disneju biznesmeni są i musieli dojść do wniosku, że robienie filmów dla
pięciu widzów (a pięć milionów niech się męczy) jest bez sensu.

image

Lepiej zrobić film dla pięciu milionów a niech piątka się męczy. I tak
powstał serial Mandalorianin, o którego kreacji krążą legendy: a to
Kennedy dostał szlaban i zakaz dzwonienia do Favreau z czymkolwiek, a to
miotała się żądając, żeby Grogu był dziewczynką itp. A to wspomniany Jon
Favreau dostał wolną rękę i kompletnie wyautowali Kennedy. Nie wiem jak
było ale faktycznie powstał twór otwarty na fanów. Pogląd, że pierwszy
sezon to był taki balon próbny znajduję słusznym. Nie wiadomo było, czy
po niekwestionowanym sukcesie sekłeli jest sens w ogóle tykać Star
Warsów. Czy może poczekać trzeba 5-1- lat aż wyrośnie nowe pokolenie
widzów. Mieliśmy tam kompletnie poboczną historią i dało się to skasować
bez żadnego problemu. Gdyby nie chwycił serial. Okazało się jednak, że
chwycił i w drugim sezonie mamy niestety już fabułę nawiązującą do
główniejszych opowieści. Moje wnioski fabularne sformułowałem tutaj:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1098817,mandalorian-vs-discovery-dwa-oblicza-kultury-popularnej

dlatego daruję sobie teraz znaczną część dygresji. W drugim sezonie
szukali Jedi, który zajmie się szkoleniem Baby Yody, który ma na imię
Grogu. A kto był jedynym takim Jedi w owym okresie? Ano Luke Skywalker.
Czyli szukali Luka, chociaż nie wiedzieli że akurat jego szukają.
Podobnie fabuła Przebudzenia Mocy oparta była na szukaniu Luka.
Przypadek? Nie sądzę.

Wygląda to tak, jakby Filoni i Favreau nie tracili czasu na jakieś
jałowe debaty, tylko postanowili pokazać, jak kontynuacja Powrotu Jedi
powinna wyglądać. Powinna spełnić kilka warunków, które stawiałem na
moim blogu od lat: nie da się stosować metody "wincyj": większe Gwiazdy
Śmierci, większe Imperium, większy Imperator. Trzeba zrobić reset i
zacząć od mniejszej, kameralnej historii. I zrobili mniejsza kameralną
historię z dobrze zbudowanym czarnym charakterem czyli Moffem Gideonem.
Wydarzenia rozgrywające się na ekranie są zrozumiałe dla widza. Roboty
nie powinny gadać ze sobą bo jest WiFi. I te małe mechagodzille (mroczni
szturmowcy) nie gadają. Może przez Gogle Translatora się zapoznawali?
Czuję się usatysfakcjonowany zastosowanymi rozwiązaniami fabularnymi.

image

Z sekłalami był zaś taki problem, że odbiór kolejnych części był coraz
gorszy. Nawet jeśli ktoś dawał ocenę dodatnią na plus to Przebudzenie
dostawało osiem na dziesięć, Ostatni Jedi zaś już tylko 6/10 a
Odrodzenie to ogólna katastrofa. Patrząc na wszystkie 5 filmów to Solo
wypadł słabo a Skywalker to katastrofa. Serial pokazał, że dobry film
przyciągnie widza, który będzie zadowolony. A końcówka, ostatni odcinek
to atomowe uderzenie które na IMDB miało ocenę 9,9/10 co oznacza, że
praktycznie każdy oceniający dawał ocenę 9 albo 10. Niesamowity
entuzjazm zapanował zatem. Teraz ma 9,8/10 ale co to zmienia? Szok.
Sukces osiągnięty dzięki polemice z założeniami sekłeli. Tak, jakby
chcieli je zelżyć do reszty i pokazać, jak to powinno być zrobione na
różnych płaszczyznach twórczych. I tak:

Toksyczni fani

Problem toksycznych fanów został rozwiązany. Nie ma toksycznych fanów,
podobnie zniknęła ksenofobia i wszelaki rasizm. Lewaki tak tu biadały a
wystarczyło dobry film zrobić i już.

image

Kobiety decyzyjne

Przy okazji Ostatniego Jedi mieliśmy do czynienia z typowo lewicowym
dyskursem wykluczenia: jak ktoś zauważył, że słabo napisane postacie,
kiepski scenariusz, boleść scenarzysty itp. to było, że boi się silnych
kobiet w roli decyzyjnej, że incel, ze patriarchalizm, że simp (?!?).
Czemu Jyn Erso nie jest uznana za Mary Sue - tego już dialektyką podlane
intelekty wytłumaczyć nie potrafią.

image

A kobiety w rolach decyzyjnych i silne charaktery? Bo-Katan dowodzi
akcją i ni ma pretensji o to, bo nie bredzi od rzeczy jak Holdo. Cara
Dunn bije wszystkich i jest uważana za fajną babkę, bo jest fajną babką.
Ogólnie zespół uderzeniowy składa się w czterech piątych z kobitek i
szafa gra.

Luke

Dalej mamy Luka Skywalkera, który został zeszmacony bo jedynym mistrzem
Jedi, wybrańcem i w ogóle może być nasza Mary Sue Rey. Teraz został
odszmacony i widać, czego oczekiwał kolektyw. Ludzie płaczą, powiedzmy
youtuberzy mogą się atencjonować ale setki i tysiące komentarzy
normników identyfikujących się pokazuje siłę społecznego wzruszenia. Nie
dało się tak od razu? No nie dało się.

Fabuła

Fabuła jest tu schematyczna i prosta. Mamy plan, który jednak się sypie.
Jak zawsze. Mamy kontrplan czarnego charakteru, mamy przybycie
kawalerii. Setki razy coś takiego widziałem (Drużyna A!), ale to jest
schemat, który się nie nudzi. Wprowadzenie Luka Skywalkera jest zrobione
mistrzowsko: przylatuje myśliwiec, widzimy Jedi, ale może być to Ashoka,
potem zielony miecz, rękawica itp. I na końcu zdjęcie kaptura. Podobnie
jak w Oryginalnej Trylogii starcie jest pretekstem do poszerzenia wiedzy
o bohaterach, ich motywacjach i przeżyciach. Mamy tu traumę Alderaanu i
pochodzenia Boby. Jakbyście se oglądnęli Plinketta to może byście
załapali o co chodzi.

image

Publika jest w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć jeśli dostaje
ciekawą opowieść z bohaterami, których lubi. Z Lukiem sprawa jest
bardziej złożona: z jednej strony jego pojawienie się było bardzo
prawdopodobne. I tu są przyczyny wewnątrz świata przedstawionego. Z
drugiej strony techniczne problemy z pokazaniem bohatera: konieczność
zastosowania animacji komputerowej, wiek Marka Hamilla itp. To są
przyczyny na zewnątrz uniwersum. Czyli u nas, po drugiej stronie 4
ściany. Ale mamy tu tez problemy ideowe: pojawienie się czerwonej piątki
dla mnie było przybyciem Luka i oczywistym wstępem do dekanonizacji
sekłeli. Przyczyn jest tu kilka:

Ludzie chcą oglądać fajne historie a nie jakieś badziewne. Mamy bowiem
takie alternatywy:

Pierwsza: utrzymujemy zgodność z sekłalami czyli jesteśmy w sytuacji
takiej jak Lucas z prekłelami: wiadomo, że się wszystko zawali i się
męczymy z tym. Przeciw temu rozwiązaniu przemawiają nastroje publiki.
Dodatkowo to bez sensu jest: wykończenie uczniów, zniszczenie szkoły
Jedi. Wszechmocny zmarły Imperator, naparzający piorunami w ową
świątynię i nasyłający głosy na Bena Solo. Snołk, który tu nie pasuje z
żadnej strony. Nie było dla niego miejsca nigdy. A czemu Luke nie może
nasyłać głosów na Palpusia?


Dzieje upadku Bena Solo będące kalką prekłeli? To się nie sprzeda.

Alternatywa była postulowana przeze mnie od lat: niech jakoś idzie.
Powoli ale do przodu. Niech tam imperialni knują, nasi niech krzyżują im
szyki. Niech będą problemy. Niech będzie ciężko. I tzw Legendy nie są tu
dobrym wzorcem. Za tą wersją przemawiają względy kreatywne: da się
ciekawe opowieści przeprowadzać. Dodatkowo unikamy wielu absurdów, które
musieli wprowadzić, żeby sprowadzić fabułę Przebudzenia Mocy do analogu
Nowej Nadziei. Przytoczę je pokrótce: wydzielenie Rebelii z Nowej
Republiki jest konieczne bo garstka musi być. Ale aby wydzielać to Nowa
Republika musi być przedstawiona jako idioci. Dodatkowo połowa senatu to
zwolennicy Imperium. Skoro Imperium ma takie poparcie to po co było te
Gwiazdy Śmierci wysadzać? Odpowiadały ludziom widocznie. Przecież
musieli wyciąć politykę z Przebudzenia Mocy, bo była zbyt głupia nawet
jak na niskie standardy sekłeli.

image

Dalej: nie wiemy nawet, czy Kylo Ren wiedział, że Vader wykończył
Palpusia, dlatego nie rozumiemy sensu jego wynurzeń (Kylo Rena a nie
Vadera). Nie wiemy dlaczego nie pojawił się duch mocy Anakina i nie
przylał Benowi, co przywróciłoby myślenie wnuka z zadka do głowy. Nie
wiemy, czemu Luke zwlekał ze szkoleniem uczniów. Tzn wiemy: żeby
chronologia rozpirzenia akademii się zgodziła scenarzystom. Ale czy
naprawdę ktoś chce, żeby się zgodziła? Ja nie. W końcu pojawił się
Grogu, który czyni załamanie Luka nieprawdopodobnym. Bombelek zdobył
grono oddanych przyjaciół, którzy rzucą wszystko aby ruszyć mu na pomoc.
W tej sytuacji morskie opowieści sekłelowe są coraz mniej prawdopodobne.
Przecież zdobyli tego gościa od klonowań i moffa.

image

Żebym był dobrze zrozumiany: scenarzysta może sobie wymyślić co tam
chce. Ale publika ma granice wytrzymałości i lepiej by było gdyby Disnej
przestał je przekraczać. To tak, jakby ktoś zrobił kontynuację Potopu i
zeszmacił tam Kmicica. Naród tego nie wytrzymie. Wprowadzenie fikołków
mentalnych żeby się coś tam zgodziło jest bez sensu.

Co zrobią?

Teraz czeka nas szara strefa. Wydarzenia z następnych sezonów
Mandalorianiana i z zapowiedzianej Księgi Boba Fetta nie będą wprost
przeczyć linii fabularnej sekłeli. Będą niejako obok i za parę lat
zapadnie decyzja co zrobić? Czy porzucić Bombelka i tą epokę, czy
zdołować opowieść aby zachować zgodność ze zdegenerowaną sekłelozą? Czy
odstawić sekłele na bok i iść swoją drogą. Zwolennicy sekłelozy udają,
że nie rozumieją poważnego narzutu jaki mamy tu wprowadzony: sekłele
zarysowują przebieg wydarzeń przez te wszystkie lata od Powrotu Jedi i
jest to przebieg kiepski. Ja jestem zdania, żeby ten badziew porzucić na
rzecz fajności fabularnej.

image

Nie po to oglądałem 2 sezony Mandusia żeby Grogu miał zginąć w owej
akademii. Irytują mnie rozkminy na ten temat. Do tego czasu powinno
pojawić się pierwsze pokolenie nowych Jedi.

Podsumowując:

W ostatnim odcinku drugiego sezonu pojawia się Luke Skywalker, który
przedstawiony jest jako kompetentny Jedi, który przechodzi przez te małe
mechagodzille jak kombajn przez zboże. Widać, że taka wizja trafiła do
publiki. Ludzie płaczą w tym momencie. I przy pożegnaniu Grogu z Mando.
Obserwując ich perypetie polubiliśmy ich, bo są sympatyczni. W każdym
odcinku było coś ciekawego. w siódmym, kompletnie bezsensownym mieliśmy
ciekawe dialogi miedzy Mando a Mayfeldem, mieliśmy scenę w kantynie.
Wydobyli lepsza stronę z Mayfelda. Scena w kantynie pokazująca
poświęcenie Mando. Aby ratować Grogu zdjął kask i widać było, ile go to
kosztowało. Był kompletnie zdezorientowany. Wkręcałem was trochę, bo
moje uwagi krytyczne (link na górze)to była prawda, ale nie cała. Ludzie
są skłonni przymknąć oko na te wszystkie niedociągnięcia, jeśli dostaną
jakikolwiek powód. A tu dostali. Porównajcie sobie odbiór pożegnania
Grogu z zakopywaniem mieczy przez Rey. Tamta scena miała nas wzruszyć
pewnie ale wywołała ogólną konfuzję poprzez swoją niezrozumiałość i
bezsensowność.

image

PS: Jeszcze na koniec kwestia techniczna: Pojawienie się Luka wygląda
jak wygląda w wyniku ograniczeń technicznych w modelowaniu twarzy.
Dlatego jest też tak statyczna. Ale z punktu widzenia fabuły chcieli
osiągnąć efekt dramatyczny. Gdyby towarzych poszło do mesy na pizzę,
ucięło se pogawędkę i wymieniło adresami i telefonami to efekt nie
został by osiągnięty. Przecież mają tam statki kosmiczne i mogą się
odwiedzać. Wkręcają nas tu emocjonalnie podobnie jak w Powrocie Jedi.
Tam to walka Luka z Vaderem była bez sensu bo o wyniku starcia
decydowało wysadzenie generatora (warunek konieczny acz
niewystarczający) i wysadzenie drugiej Gwiazdy Śmierci (warunek
konieczny i wystarczający). Ciekawe, prawda? O ile Luke nie bardzo mógł
zabić ojca to Imperatora bez jakiś problemów? Przecież wykończył
wcześniej wielu szturmowców i nie ściągnęło go to na ciemną stronę? W
czym są oni gorsi od Imperatora? I czemu Yoda nie nauczył Luka sztuki
blokowania błyskawic?

PS2: A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast Luka pojawia się Holdo.

PS3: Ahsoka też jest silną postacią kobiecą decyzyjną i nikt* jej nie
hejtuje. Ciekawe dlaczego?

PS4: Tak wkręcam was w czytanie mojego bloga przez Favreau. Możecie
wydać z siebie gulg w związku z tym.
Reply all
Reply to author
Forward
0 new messages