http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3290362.html
"Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy? Naprawdę
płacą im ileś tam groszy od wpisu?
--
Pozdrowienia
Janek (sygnaturka zastępcza)
> Cześć wszystkim
>
> http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3290362.html
>
> "Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
> pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
>
>
> BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy?
Podobno znajdują ich na polach kapusty.
> Naprawdę płacą im ileś tam groszy od wpisu?
Znaczy generalnie ceny reklam związane są z liczbą wejść.
--
From the Transparency International corruption index:
#70 ex aequo: Burkina Faso, Croatia, Egypt, Lesotho, Poland, Saudi
Arabia, Syria
Użytkownik Anneke napisał:
Zawsze można napisać kryminał rozwiązujący zagadkę "kto zamordował
kalsyczny kryminał?"
Ale IMHO nie jest tak źle. Oczywiście kryminały obecnie nasycone są
(lepiej lub często gorzej) psychologią i tłem społecznym, ale tak było
zawsze. Z współczesnie pisanych kryminałów jeszcze daje się wybrać coś w
miarę klasycznego.
>http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1 ,34791,3290362.html
>
>"Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
>pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
eż myślę. Właśnie usiłuję napisać teskt pasujący do profilu "Alfred Hitchkock
poleca". Były w nim publikowane już 3 polskie opowiadanka (w tym autorów
znanych z naszego poletka), ale raczej słabe. W jednym pojawia się Osama Ibn
Laden wcinający schabowe i domagający się cukru do kompotu.
>BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy?
Ależ nie rozumiem, dlaczego czytasz te komentarze, ani dlaczego się dziwisz.
Są przecież ludzie, co w duchu tych wpisów całe książki piszą.
m.
--
============= P o l N E W S ==============
archiwum i przeszukiwanie newsów
http://www.polnews.pl
Oj tak się mówi. Z przyjemnością czytałem ostatnio kryminały Marka
Krajewskiego, Joanny Szymczyk i Pawła Jaszczuka ("Ciało obce" RAZ-a i
"Umoczeni" Horubały też są z pogranicza thrillera sensacyjnego i też są
fajoskie). Kryminał to bardzo fajny wehikuł do pokazania jakiegoś
świata - współczesnego, zaginionego w przeszłości (Wrocław
Krajewskiego, Lwów Jaszczuka) czy w ogóle z odrealnionej przyszłości
("Węgiel modyfikowany").
>> BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy?
>
> Ależ nie rozumiem, dlaczego czytasz te komentarze, ani dlaczego się
> dziwisz. Są przecież ludzie, co w duchu tych wpisów całe książki piszą.
Więc właśnie niesmak wzbudził we mnie Marek Krukowski przyznając się,
że jest jednym tych typów od komentarzy. Yuck.
--
Diplomacy is the art of saying "nice doggy" until you can find a rock.
Użytkownik Michal R. Wisniewski napisał:
>>http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1 ,34791,3290362.html
>>
>>"Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
>>pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
>
>
>
> eż myślę. Właśnie usiłuję napisać teskt pasujący do profilu "Alfred Hitchkock
>
> poleca". Były w nim publikowane już 3 polskie opowiadanka (w tym autorów
> znanych z naszego poletka), ale raczej słabe. W jednym pojawia się Osama Ibn
> Laden wcinający schabowe i domagający się cukru do kompotu.
>
>
>>BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy?
>
>
> Ależ nie rozumiem, dlaczego czytasz te komentarze,
To wszystko z nudów, Wysoki Sądzie...
Dlaczegóż to?
>> Ależ nie rozumiem, dlaczego czytasz te komentarze,
>
>To wszystko z nudów, Wysoki Sądzie...
W robocie ???
--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla
"Every day I make the world a little bit worse."
>Oj tak się mówi. Z przyjemnością czytałem ostatnio kryminały Marka
>Krajewskiego, Joanny Szymczyk i Pawła Jaszczuka ("Ciało obce" RAZ-a i
>"Umoczeni" Horubały też są z pogranicza thrillera sensacyjnego i też są
>fajoskie). Kryminał to bardzo fajny wehikuł do pokazania jakiegoś
>świata - współczesnego, zaginionego w przeszłości (Wrocław
>Krajewskiego, Lwów Jaszczuka) czy w ogóle z odrealnionej przyszłości
>("Węgiel modyfikowany").
Trochę uczysz matkę rodzić, wiesz.
> WO:
>
>> Oj tak się mówi. Z przyjemnością czytałem ostatnio kryminały Marka
>> Krajewskiego, Joanny Szymczyk i Pawła Jaszczuka ("Ciało obce" RAZ-a i
>> "Umoczeni" Horubały też są z pogranicza thrillera sensacyjnego i też są
>> fajoskie). Kryminał to bardzo fajny wehikuł do pokazania jakiegoś
>> świata - współczesnego, zaginionego w przeszłości (Wrocław
>> Krajewskiego, Lwów Jaszczuka) czy w ogóle z odrealnionej przyszłości
>> ("Węgiel modyfikowany").
>
> Trochę uczysz matkę rodzić, wiesz.
Sorki. Nie rozszyfrowałem pseudonimu, o ile rozumiem Twoją aluzję.
Użytkownik Anneke napisał:
>>
> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt
> po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
> czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
> detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne do rozwiązania
> są podane już na początku (no, albo przynajmniej w środku, a nie na
> koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania pomiędzy nimi i
> wskazać mordercę.
Myślę, że nadinterpretowujesz zdanie Jacka Dukaja.
Kryminały spełniający powyższy postulat zdechły 100 lat temu, a
właściwie nigdy ich nie było.
Weźmy taki IMHO najlepszy kryminał kiedykolwiek napisany "Śmiejący się
policjant". Nijak nie pasuje do powyższego.
> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt
> po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
> czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
> detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne do rozwiązania
> są podane już na początku (no, albo przynajmniej w środku, a nie na
> koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania pomiędzy nimi i
> wskazać mordercę. We współczesnych kryminałach wygląda to trochę
> inaczej, tu np. nie ma żadnych przeciwskazań, żeby ostateczny,
> najważniejszy dowód "winny jest ten i ten" wyskoczył dopiero pod koniec
> książki. Tzn pewne elementy klasycznego kryminału wciąż są obecne,
> jasne, że tak, ale powieści z takim dopracowanym, realizowanym punkt po
> punkcie planem już dawno nie czytałam.
Może nie całości, ale części rozwiązania "Modyfikowanego węgla"
domyśliłem się wcześniej niż Kovacs. Jest więc w miarę klasycznie :).
--
Paweł 'Ausir' Dembowski
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.fantastyka.sf-f
> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt
> po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
> czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
> detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne do rozwiązania
> są podane już na początku (no, albo przynajmniej w środku, a nie na
> koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania pomiędzy nimi i
> wskazać mordercę. We współczesnych kryminałach wygląda to trochę
> inaczej, tu np. nie ma żadnych przeciwskazań, żeby ostateczny,
> najważniejszy dowód "winny jest ten i ten" wyskoczył dopiero pod koniec
> książki. Tzn pewne elementy klasycznego kryminału wciąż są obecne,
> jasne, że tak, ale powieści z takim dopracowanym, realizowanym punkt po
> punkcie planem już dawno nie czytałam.
Może nie całości, ale części rozwiązania "Modyfikowanego węgla"
>>> Tyle tylko, że to będzie jedynie ćwiczenie fabularne i nic poza tym, bo
>>> kryminał jako gatunek taki, o jakim pisze Jacek Dukaj (z precyzyjnie
>>> dopracowanym i realizowanym punkt po punkcie planem) zdechł już jakiś
>>> czas temu :)
>>
>> Dlaczegóż to?
>>
>> m.
>>
> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt
> po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
> czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
> detektyw.
Moim zdaniem, dopisujesz tutaj Jackowi jakieś swoje własne treści.
--
Oh, but for chips and for freedom I could die.
>> Myślę, że nadinterpretowujesz zdanie Jacka Dukaja.
>> Kryminały spełniający powyższy postulat zdechły 100 lat temu, a
>> właściwie nigdy ich nie było.
>>
>> Weźmy taki IMHO najlepszy kryminał kiedykolwiek napisany "Śmiejący się
>> policjant". Nijak nie pasuje do powyższego.
>>
>>
> To, o czym pisałam to oczywiście ideał, ale kiedyś przynajmniej starano
> się do niego dążyć (choćby wspomniana wyżej Agatha Christie), a teraz
> nikt już tego nie robi.
No nie. Uwaga na nisko przelatujące. Jednak zdarzają się kryminały
dążące do tego ideału, choćby wspomniany cykl o Mocku, tam możesz się
domyślać razem z Mockiem.
>>> Tyle tylko, że to będzie jedynie ćwiczenie fabularne i nic poza tym, bo
>>> kryminał jako gatunek taki, o jakim pisze Jacek Dukaj (z precyzyjnie
>>> dopracowanym i realizowanym punkt po punkcie planem) zdechł już jakiś
>>> czas temu :)
>>
>> Dlaczegóż to?
>>
>> m.
>>
>Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt
>po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
>czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
>detektyw.
E, ostatnio takie coś widziałem w komiksie "Kindaichi". Tylko że polskie
wydanie zostało zamordowane przez lustrzane odbijanie kadrów w historyjce, w
której kluczowa była czyjaś leworęczność :)
>W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne do rozwiązania
>są podane już na początku (no, albo przynajmniej w środku, a nie na
>koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania pomiędzy nimi i
>wskazać mordercę. We współczesnych kryminałach wygląda to trochę
>inaczej, tu np. nie ma żadnych przeciwskazań, żeby ostateczny,
>najważniejszy dowód "winny jest ten i ten" wyskoczył dopiero pod koniec
>książki.
E tam. Taki kryminał, w którym wyskakuje coś na końcu, nadal wymaga
precyzyjnego zaplanowania elementów. Bo mimo tego wyskoczenia przecież musi
być cały "foreshadowing" odrobiony poprawnie, żeby się na koniec sens nie
wykręcił (wspomniałem Osamę wcinającego schaboszczaki). Coś jak w "Usual
suspects".
> Tzn pewne elementy klasycznego kryminału wciąż są obecne,
>jasne, że tak, ale powieści z takim dopracowanym, realizowanym punkt po
>punkcie planem już dawno nie czytałam.
Jackowi chyba nie o to chodziło.
Użytkownik Anneke napisał:
>>> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym
>>> punkt po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha
>>> Christie, gdzie czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania
>>> zagadki jak detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne
>>> do rozwiązania są podane już na początku (no, albo przynajmniej w
>>> środku, a nie na koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania
>>> pomiędzy nimi i wskazać mordercę.
>>
> To, o czym pisałam to oczywiście ideał, ale kiedyś przynajmniej starano
> się do niego dążyć (choćby wspomniana wyżej Agatha Christie), a teraz
> nikt już tego nie robi.
Czy w "Zabójstwie Rogera Ackroyda" tejże Agaty są jakiekolwiek tropy,
pozwalające czytelnikowi zgadnąć, że mordercą jest aneengbe? Nie mówiąc
o "10 murzynkach/małych indianach".
BTW Jerzy Edigey połowicznie podkradł ten pomysł w jednym z kryminałów.
Podobnie jak "Alfabetyczny morderca" kradnie pomysł z "A.B.C.".
> "śmiejącego się policjanta" nie czytałam - muszę nadrobić :)
IMHO musisz.
Istnieje coś 10 książek tych autorów z cyklu o komisarzu Becku, z czego
4 wydano u nas. Z tych co znam "...policjant" jest najlepszy.
> Oj tak się mówi. Z przyjemnością czytałem ostatnio kryminały Marka
> Krajewskiego, Joanny Szymczyk i Pawła Jaszczuka ("Ciało obce" RAZ-a i
> "Umoczeni" Horubały też są z pogranicza thrillera sensacyjnego i też są
> fajoskie). Kryminał to bardzo fajny wehikuł do pokazania jakiegoś
> świata - współczesnego, zaginionego w przeszłości (Wrocław
> Krajewskiego, Lwów Jaszczuka) czy w ogóle z odrealnionej przyszłości
> ("Węgiel modyfikowany").
...albo świata fantasy, jak w książkach twojej przedpiśczyni :).
Ojtam. Ja niedawno przy okazji wymiany egzemplarzy (bo niektore w tych
okladkach komiskowych byly juz w pojednyczych kartkach) odswiezylam
sobie niektore Joe Alexy. Takie "Pieklo jest we mnie" - kompletnie
logiczny ciag myslowy, wszystkie poszlaki na tacy.
--
Beth Winter
Extenuation Collective <http://www.extenuation.net/>
"To absent friends, lost loves, old gods and the season of mists."
-- Neil Gaiman
> Czy w "Zabójstwie Rogera Ackroyda" tejże Agaty są jakiekolwiek tropy,
> pozwalające czytelnikowi zgadnąć, że mordercą jest aneengbe? Nie mówiąc
> o "10 murzynkach/małych indianach".
> BTW Jerzy Edigey połowicznie podkradł ten pomysł w jednym z kryminałów.
> Podobnie jak "Alfabetyczny morderca" kradnie pomysł z "A.B.C.".
>
W "10 murzynkach" nie, ale to kryminał jak na Christie trochę nietypowy.
Natomiast w "Zabójstwie R. Ackroyda" są :) (np. śynql jfxnmhwąpr an
borpabść j cbxbwh mnzbeqbjnartb qlxgnsbah, retb wrtb bfgngavn ebmzbjn
olłn snłfmljn v snprg j glz pmnfvr whż avr żlł, cbqxerśynar cemrm
Cbvebgn manpmravr gryrsbah, qmvęxv xgóerzh zbeqrepn wnxb cvrejfml
manynmł fvę an zvrwfph moebqav vgq.)
Aha, ja wcale nie twierdzę, że jak zebrać do kupy te wszystkie poszlaki
to czytelnik sam się wszystkiego domyśli - to byłby właśnie ideał, a o
ideały, jak wiadomo, trudno :) Natomiast mam wrażenie, że kiedyś w
kryminałach inaczej konstruowano fabułę i wtedy właśnie potrzebne było
to precyzyjne realizowanie planu punkt po punkcie. Oczywiście
współczesnych kryminałów też raczej nie pisze się "na żywioł" nie
wiedząc, kto jest mordercą i o co w tym wszystkim chodzi, ale tu już
wystarczy jakiś bardziej ogólny plan, którego nie trzeba się tak sztywno
trzymać.
A ja czytałem. Choćby pierwsze trzy tomy "Harry'ego Pottera" (czwarty mniej)
mają ewidentną konstrukcję kryminału. :)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Weźmy taki IMHO najlepszy kryminał kiedykolwiek napisany "Śmiejący się
> policjant". Nijak nie pasuje do powyższego.
Zaraz tam najlepszy. Ja już nawet nie pamiętam, o czym to było...
MJ
> Sorki. Nie rozszyfrowałem pseudonimu, o ile rozumiem Twoją aluzję.
Znaczy znowu grupa przechodzi na pozycję "my wtajemniczeni"?
Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
będzie sam Lem z zaświatów.
MJ
> >>> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym
> >>> punkt po punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha
> >>> Christie, gdzie czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania
> >>> zagadki jak detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne
> >>> do rozwiązania są podane już na początku (no, albo przynajmniej w
> >>> środku, a nie na koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania
> >>> pomiędzy nimi i wskazać mordercę.
>
> >>
> > To, o czym pisałam to oczywiście ideał, ale kiedyś przynajmniej starano
> > się do niego dążyć (choćby wspomniana wyżej Agatha Christie), a teraz
> > nikt już tego nie robi.
>
> Czy w "Zabójstwie Rogera Ackroyda" tejże Agaty są jakiekolwiek tropy,
> pozwalające czytelnikowi zgadnąć, że mordercą jest aneengbe? Nie mówiąc
> o "10 murzynkach/małych indianach".
Teraz to się nazywa "i nie został nikt". Indianie też się obrazili :->
A tak w ogóle to nie zgadzam się, że taki kryminał "zdechł" był. Fakt, może
jest dziś bardziej niszowy, rzadziej się go pisze - ale np. telewizyjne
adaptacje Christie cieszą się chyba dużym wzięciem.
Vermi
> Zawsze można napisać kryminał rozwiązujący zagadkę "kto zamordował
> kalsyczny kryminał?"
>
> Ale IMHO nie jest tak źle. Oczywiście kryminały obecnie nasycone są
> (lepiej lub często gorzej) psychologią i tłem społecznym, ale tak było
> zawsze. Z współczesnie pisanych kryminałów jeszcze daje się wybrać coś w
> miarę klasycznego.
>
Psychologia i tło społeczne? Dla mnie brzmi jak Christie. ;-)
Nie histeryzuj niepotrzebnie. Nawet tak nieuważny czytacz grupy jak ja
zarejestrował, że jakiś czas temu (bodajże nawet przed samym
pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
nazwiska.
Jubal
--
[ Miros/law L Baran, baran-at-knm-org-pl, neg IQ, cert AI ] [ 0101010 is ]
[ BOF2510053411, http://hell.pl/baran/tek/, alchemy pany! ] [ The Answer ]
UNKNOWN CP/CMS COMMAND
> pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
> nazwiska.
Bardzo być może, za to pewnie bez pseudonimu.
MJ
> > Ale IMHO nie jest tak źle. Oczywiście kryminały obecnie nasycone są
> > (lepiej lub często gorzej) psychologią i tłem społecznym, ale tak było
> > zawsze. Z współczesnie pisanych kryminałów jeszcze daje się wybrać coś w
> > miarę klasycznego.
> >
>
> Psychologia i tło społeczne? Dla mnie brzmi jak Christie. ;-)
Psychologia?
m.
> Michal Jankowski pisze:
>> Wojciech Orlinski <ig...@gazeta.pl> writes:
>
>>> Sorki. Nie rozszyfrowałem pseudonimu, o ile rozumiem Twoją aluzję.
>
>> Znaczy znowu grupa przechodzi na pozycję "my wtajemniczeni"?
>
>> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
>> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
>> będzie sam Lem z zaświatów.
>
> Nie histeryzuj niepotrzebnie. Nawet tak nieuważny czytacz grupy jak ja
> zarejestrował, że jakiś czas temu (bodajże nawet przed samym
> pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
> nazwiska.
Jeśli ktoś myśli, że będę guglać tylko dlatego, że mu się nie chce podpisać...
--
Diplomacy is the art of saying "nice doggy" until you can find a rock.
> > > Ale IMHO nie jest tak źle. Oczywiście kryminały obecnie nasycone są
> > > (lepiej lub często gorzej) psychologią i tłem społecznym, ale tak było
> > > zawsze. Z współczesnie pisanych kryminałów jeszcze daje się wybrać coś w
> > > miarę klasycznego.
> > >
> >
> > Psychologia i tło społeczne? Dla mnie brzmi jak Christie. ;-)
>
> Psychologia?
>
Jak najbardziej. Nie mówię, że dobra, ale jednak. W końcu jaka jest różnica
między Sherlockiem Holmesem a Herculesem Poirot, czy panną Marple? Ten
pierwszy dedukuje na podstawie czystych faktów, bohaterowie Christie kierują
się również instynktem i wiedzą o naturze ludzkiej.
> > Nie histeryzuj niepotrzebnie. Nawet tak nieuważny czytacz grupy jak
> > ja zarejestrował, że jakiś czas temu (bodajże nawet przed samym
> > pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
> > nazwiska.
> Jeśli ktoś myśli, że będę guglać tylko dlatego, że mu się nie chce podpisać...
...aj, na litość. Ja tylko uważam, że nie ma co przesadnie
histeryzować. Też wolę, jak się ludzie podpisują, zwłaszcza jak sobie
przypomnę męczącą manierę Sigurda.
Jubal
--
[ Miros/law L Baran, baran-at-knm-org-pl, neg IQ, cert AI ] [ 0101010 is ]
[ BOF2510053411, http://hell.pl/baran/tek/, alchemy pany! ] [ The Answer ]
Cigarette: A fire at one end, a fool at the other, and a bit of
tobacco in between.
>> pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
>> nazwiska.
>
> Jeśli ktoś myśli, że będę guglać tylko dlatego, że mu się nie chce podpisać...
O, właśnie. Zresztą nawet spróbowałem teraz guglać i nie pomogło.
A, pewnie znowu jakiś "geniusz polskiego pióra" o którym nikt poza twa
nie słyszał.
MJ
>> Jeśli ktoś myśli, że będę guglać tylko dlatego, że mu się nie chce podpisać...
>
> O, właśnie. Zresztą nawet spróbowałem teraz guglać i nie pomogło.
> A, pewnie znowu jakiś "geniusz polskiego pióra" o którym nikt poza twa
> nie słyszał.
No to bardzo mi przykro, ale przy moim pytaniu odpowiedź pojawia się na
pierwszym miejscu wyników. A ciebie dzisiaj chyba coś niezłego ugryzło.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
dulocracy - A government formed of privileged slaves
Dnia 2006-04-19 18:00, Użytkownik Jarek Hirny napisał:
>>> Jeśli ktoś myśli, że będę guglać tylko dlatego, że mu się nie chce podpisać...
>>
>> O, właśnie. Zresztą nawet spróbowałem teraz guglać i nie pomogło.
>> A, pewnie znowu jakiś "geniusz polskiego pióra" o którym nikt poza twa
>> nie słyszał.
>
> No to bardzo mi przykro, ale przy moim pytaniu odpowiedź pojawia się na
> pierwszym miejscu wyników. A ciebie dzisiaj chyba coś niezłego ugryzło.
>
Zapytanie w guglu
anneke fantasy
daje odpowiedź, ale na trzecim miejscu.
Chyba Twój gugiel jest inny niż mój gugiel
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
>>> kryminał jako gatunek taki, o jakim pisze Jacek Dukaj (z precyzyjnie
>>> dopracowanym i realizowanym punkt po punkcie planem) zdechł już
>>> jakiś czas temu :)
>>
>> Dlaczegóż to?
>
> Pod pojęciem "kryminał z precyzyjnie dopracowanym i realizowanym punkt po
> punkcie planem" rozmumiem taki kryminał a la Agatha Christie, gdzie
> czytelnik powinien mieć taką samą szansę rozwikłania zagadki jak
> detektyw. W takim kryminale wszystkie poszlaki potrzebne do rozwiązania
> są podane już na początku (no, albo przynajmniej w środku, a nie na
> koniec) a zadaniem detektywa jest odkryć powiązania pomiędzy nimi i
> wskazać mordercę. We współczesnych kryminałach wygląda to trochę inaczej,
> tu np. nie ma żadnych przeciwskazań, żeby ostateczny, najważniejszy dowód
> "winny jest ten i ten" wyskoczył dopiero pod koniec książki.
Czy Ty się tu aby przy okazji nie bronisz przed zarzutem Eryka (IIRC do
"Cienia w słońcu")? :->
> Tzn pewne elementy klasycznego kryminału wciąż są obecne, jasne, że tak,
> ale powieści z takim dopracowanym, realizowanym punkt po punkcie planem
> już dawno nie czytałam.
To napisz takową :->
--
Syff-code: C w s+ L+ M++ G++ c@ p! W+ k n++ g+ S
> Zapytanie w guglu
> anneke fantasy
> daje odpowiedź, ale na trzecim miejscu.
> Chyba Twój gugiel jest inny niż mój gugiel
U mnie takie zapytanie daje nazwisko Ani dopiero na 10 miejscu. Twój
gugiel jest może słabszy niż Jarka, ale zdecydowanie silniejszy niż mój.
> Zapytanie w guglu
>
> anneke fantasy
>
> daje odpowiedź, ale na trzecim miejscu.
> Chyba Twój gugiel jest inny niż mój gugiel
Gugle się jakoby personalizują.
Anyhow, wątek w którym padło nazwisko Anneke to był wątek, w którym
narzekałem na podpisywanie recenzji pseudonimami :)
m.
>> Chyba Twój gugiel jest inny niż mój gugiel
> Gugle się jakoby personalizują.
Ale musisz mieć to explicite włączone chyba (czyli np. mieć włączone
search history). Przede wszystkim zaś .pl zwraca co innego niż .com...
Pozdrawiam,
Alojzy
A gdzie jest ta opcja, bo nie mogę znaleźć? W ustawieniach gugla.pl mam
tylko:
Język interfejsu
Szukaj w innym języku
Ilość wyników
Pokaż wyniki
A że gugle są ivil, to wcale mnie nie zdziwi trzymanie tej historii bez
pytania mnie o zdanie.
m.
> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
> będzie sam Lem z zaświatów.
Wiesz, to wolny kraj - nie podoba się, to ją splonkuj i przestań wreszcie
histeryzować.
PS: Mnie też możesz splonkować przy okazji (za to samo).
>> > Sorki. Nie rozszyfrowałem pseudonimu, o ile rozumiem Twoją aluzję.
>> Znaczy znowu grupa przechodzi na pozycję "my wtajemniczeni"?
>> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
>> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
>> będzie sam Lem z zaświatów.
>
>Nie histeryzuj niepotrzebnie. Nawet tak nieuważny czytacz grupy jak ja
>zarejestrował, że jakiś czas temu (bodajże nawet przed samym
>pojawieniem się zainteresowanej) wspominano o 'anneke' z imienia i
>nazwiska.
Ciekawe. A taki uzależniony od sff nerd jak ja musiał guglać,
i dopiero z podpórką (ktoś z wątku wymienił imię - Anna) mu się udało
doguglać do odpowiedzi, która w dalszym ciągu nic mu nie mówi.
Całkowicie rozumiem przedpiśców, jeżeli czują pewną irytację.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> Michal Jankowski wrote:
>
>> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
>> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
>> będzie sam Lem z zaświatów.
>
> Wiesz, to wolny kraj - nie podoba się, to ją splonkuj i przestań
> wreszcie histeryzować.
>
> PS: Mnie też możesz splonkować przy okazji (za to samo).
Z Tobą różnica polega na tym, że jeszcze nie zauważyłem, żeby przy
okazji polemiki z Tobą ktoś rzucał teksty typu "no wiesz, to sam wielki
Spike, powinieneś wiedzieć jak się nazywa w realu".
--
From the Transparency International corruption index:
#70 ex aequo: Burkina Faso, Croatia, Egypt, Lesotho, Poland, Saudi
Arabia, Syria
Dałbyś już spokój. Znowu pójdzie w świat opinia, że syffiarze są agresywni i
że niemożliwa ta... kołoegzystencja.
--
Igor Wawrzyniak
> Dałbyś już spokój. Znowu pójdzie w świat opinia, że syffiarze są agresywni i
> że niemożliwa ta... kołoegzystencja.
Z drugiej strony jak nie będa się nas bali, to się będa z nas śmiali.
--
Pozdrawiam
Adam
> Z Tobą różnica polega na tym, że jeszcze nie zauważyłem, żeby przy
> okazji polemiki z Tobą ktoś rzucał teksty typu "no wiesz, to sam wielki
> Spike, powinieneś wiedzieć jak się nazywa w realu".
Ale chyba nie można winić za to samej Ani? Zresztą Sigrid, gdy jeszcze
tu pisywała, też nie podpisywała się nazwiskiem.
> Z Tobą różnica polega na tym, że jeszcze nie zauważyłem, żeby przy
> okazji polemiki z Tobą ktoś rzucał teksty typu "no wiesz, to sam wielki
> Spike, powinieneś wiedzieć jak się nazywa w realu".
Ale gdybyś spierał się z nim o przecinki, pewnie też ktoś
skomentowałby to jak Michio dyskusję z Anneke o kryminałach :).
>> Oj tak się mówi. Z przyjemnością czytałem ostatnio kryminały Marka
>> Krajewskiego, Joanny Szymczyk i Pawła Jaszczuka ("Ciało obce" RAZ-a i
>> "Umoczeni" Horubały też są z pogranicza thrillera sensacyjnego i też są
>> fajoskie). Kryminał to bardzo fajny wehikuł do pokazania jakiegoś
>> świata - współczesnego, zaginionego w przeszłości (Wrocław
>> Krajewskiego, Lwów Jaszczuka) czy w ogóle z odrealnionej przyszłości
>> ("Węgiel modyfikowany").
> ...albo świata fantasy, jak w książkach twojej przedpiśczyni :).
Chryste. Czy dla nikogo nie jest oczywiste, że _nawet jeśli_
zidentyfikowaliśmy delikwenta z imienia i nazwiska i wiemy dokładnie,
jakie książki wydał, to i tak nie mamy najmniejszych szans wiedzieć,
jakie książki _przeczytał_?
pozdrawiam
gościnnie w roli advocatus diaboli (WOi?)
K.
--
Bookworms will rule the world.
(after we finish the background reading)
>> Ale musisz mieć to explicite włączone chyba (czyli np. mieć włączone
>> search history). Przede wszystkim zaś .pl zwraca co innego niż .com...
> A gdzie jest ta opcja, bo nie mogę znaleźć? W ustawieniach gugla.pl mam
> tylko:
W polskim to w ogóle mało co jest. Ale prawdę mówiąc nie wiem, jak to
wyklikać, wiem, że u mnie personalized search jest związany z search
history.
Pozdrawiam,
Alojzy
> > Z Tobą różnica polega na tym, że jeszcze nie zauważyłem, żeby przy
> > okazji polemiki z Tobą ktoś rzucał teksty typu "no wiesz, to sam wielki
> > Spike, powinieneś wiedzieć jak się nazywa w realu".
>
> Ale chyba nie można winić za to samej Ani? Zresztą Sigrid, gdy jeszcze
> tu pisywała, też nie podpisywała się nazwiskiem.
Z czasem chyba zaczęła.
m.
Ależ ja tylko uznałem sytuację za zabawną, stąd mój tekst do Wojtka. I
uważam, że Anneke - jak każdy - powinna się podpisywać nazwiskiem.
m.
A co to__ ma do rzeczy??
m.
> "Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
> pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
To samo mówił Maciej Słomczyński już dawno temu.
pozdrawiam
K.
--
Byakhee, byakhee, what must I do
To go for a ride with you?
>> Chryste. Czy dla nikogo nie jest oczywiste, że _nawet jeśli_
>> zidentyfikowaliśmy delikwenta z imienia i nazwiska i wiemy dokładnie,
>> jakie książki wydał, to i tak nie mamy najmniejszych szans wiedzieć,
>> jakie książki _przeczytał_?
> A co to__ ma do rzeczy??
Nic?
Wszystko?
Proszę inny zestaw pytań.
pozdrawiam
> >> Chryste. Czy dla nikogo nie jest oczywiste, że _nawet jeśli_
> >> zidentyfikowaliśmy delikwenta z imienia i nazwiska i wiemy dokładnie,
> >> jakie książki wydał, to i tak nie mamy najmniejszych szans wiedzieć,
> >> jakie książki _przeczytał_?
> > A co to__ ma do rzeczy??
>
> Nic?
>
> Wszystko?
>
> Proszę inny zestaw pytań.
Bo tu by wystarczyło wiedzieć, co napisała, a nie co czytała.
m.
> Ciekawe. A taki uzależniony od sff nerd jak ja musiał guglać,
> i dopiero z podpórką (ktoś z wątku wymienił imię - Anna) mu się udało
> doguglać do odpowiedzi, która w dalszym ciągu nic mu nie mówi.
Grabula!
MJ
> U mnie takie zapytanie daje nazwisko Ani dopiero na 10 miejscu. Twój
> gugiel jest może słabszy niż Jarka, ale zdecydowanie silniejszy niż mój.
Bo oni pewnie mają ustawiony "język interfejsu" na polski - co psuje
googla w sposób nieakceptowalny całkowicie (np. w ogóle nie ma linku
"news").
MJ
>> Z Tobą różnica polega na tym, że jeszcze nie zauważyłem, żeby przy
>> okazji polemiki z Tobą ktoś rzucał teksty typu "no wiesz, to sam wielki
>> Spike, powinieneś wiedzieć jak się nazywa w realu".
> Ale chyba nie można winić za to samej Ani? Zresztą Sigrid, gdy jeszcze
> tu pisywała, też nie podpisywała się nazwiskiem.
W którymś wywiadzie (dla Esensji?) Sigrid wspomniała o ograniczeniach,
jakie narzuca formuła usenetu tzn. przyznała, że tam człowiek nigdy nie
może być pewien, czy dyskutuje z licealistą czy z osobą, która się
habilituje z danego tematu. Mówiąc o dwóch sposobach radzenia sobie w
tej sytuacji ("jedni starają się wybadać poziom wiedzy rozmówcy, a inni
walą ogniem ciągłym"), OIDP sama zaliczyła się do tej drugiej kategorii.
>> >> Chryste. Czy dla nikogo nie jest oczywiste, że _nawet jeśli_
>> >> zidentyfikowaliśmy delikwenta z imienia i nazwiska i wiemy dokładnie,
>> >> jakie książki wydał, to i tak nie mamy najmniejszych szans wiedzieć,
>> >> jakie książki _przeczytał_?
>> > A co to__ ma do rzeczy??
[...]
>> Proszę inny zestaw pytań.
> Bo tu by wystarczyło wiedzieć, co napisała, a nie co czytała.
Rajt, jest to informacja nie pozbawiona znaczenia. Z drugiej strony,
jakbym na to nie patrzyła, to cały czas wygląda mi to tak, że Wojtek po
prostu wymienił kilka tytułów, które mu się spodobały, a nie udzielał
lekcji pisania.
> Rajt, jest to informacja nie pozbawiona znaczenia. Z drugiej strony,
> jakbym na to nie patrzyła, to cały czas wygląda mi to tak, że Wojtek po
> prostu wymienił kilka tytułów, które mu się spodobały, a nie udzielał
> lekcji pisania.
> pozdrawiam
> K.
Racja, ale i wygląda to tak, że po prostu Michiowi zabawnym się
wydało, że Wojtek pisze, że "Kryminał to bardzo fajny wehikuł
do pokazania jakiegoś świata" akurat komuś, kto jak na razie pisze
właśnie książki pokazujące świat fantasy poprzez kryminał :).
> jakie narzuca formuła usenetu tzn. przyznała, że tam człowiek nigdy
> nie może być pewien, czy dyskutuje z licealistą czy z osobą, która się
> habilituje z danego tematu.
Znowu te latające kwantyfikatory. Mnóstwo osób jest doskonale znanych
i świetnie identyfikowalnych.
MJ
> >> >> Chryste. Czy dla nikogo nie jest oczywiste, że _nawet jeśli_
> >> >> zidentyfikowaliśmy delikwenta z imienia i nazwiska i wiemy
dokładnie,
> >> >> jakie książki wydał, to i tak nie mamy najmniejszych szans wiedzieć,
> >> >> jakie książki _przeczytał_?
> >> > A co to__ ma do rzeczy??
> [...]
> >> Proszę inny zestaw pytań.
> > Bo tu by wystarczyło wiedzieć, co napisała, a nie co czytała.
>
> Rajt, jest to informacja nie pozbawiona znaczenia. Z drugiej strony,
> jakbym na to nie patrzyła, to cały czas wygląda mi to tak, że Wojtek po
> prostu wymienił kilka tytułów, które mu się spodobały, a nie udzielał
> lekcji pisania.
Ależ ja nie mam do Wojtka żadnych pretensji (i się w sumie dziwię, że się
zrobiła taka drama, jakieś TWA i inne esy-floresy, komuś brakuje flejmów
klasy aborcja czy co?). To raz.
A dwa, że chodziło mnię o to, że mówił o kryminałach z domieszką komuś, kto
takowe pisze.
A trzy, że wszystko wynikło ze specyficznej intepretacji słów Jacka (przez
Anneke) i było imo zabawne.
m.
>> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
>> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
>> będzie sam Lem z zaświatów.
> Wiesz, to wolny kraj - nie podoba się, to ją splonkuj i przestań
> wreszcie histeryzować.
Michałowi chodziło raczej o mechanizm następujący: gdyby - powiedzmy -
tytułowy Jacek D. zaczął pisywać na sf-f nie jako on, a jako - powiedzmy
- "Cuddly Pinky Winky Poo" i w tej postaci nieopatrznie wdał się we
flejma o stanie polskiej sf, to nie powinien się dziwić, że, po
pierwsze, nikt go nie traktuje poważnie, po drugie, każą mu iść
przeczytać Dukaja i nie zawracać głowy :->
> Racja, ale i wygląda to tak, że po prostu Michiowi zabawnym się
> wydało, że Wojtek pisze, że "Kryminał to bardzo fajny wehikuł
> do pokazania jakiegoś świata" akurat komuś, kto jak na razie pisze
> właśnie książki pokazujące świat fantasy poprzez kryminał :).
Zabawne... może i troche zabawne, choć to stwierdzenie to taki kinda
trochę truizm jest.
> Ależ ja nie mam do Wojtka żadnych pretensji (i się w sumie dziwię, że się
> zrobiła taka drama, jakieś TWA i inne esy-floresy, komuś brakuje flejmów
> klasy aborcja czy co?). To raz.
> m.
Może grupowicze uznali, że skoro Anneke jest nowa na grupie, to trzeba
jej urządzić Chrzest Ognia (Flejma)?
A w moim angielskim googlu w ogole tej odpowiedzi na pierwszych trzech
ekranach nie bylo. Dopiero po podpowiedzi pierwszego imienia znalazlam
:>
(A swoja droga, winszuje, bo niedawno skonczylam czytac nowsze dzielo
szanownej autorki z bardzo szerokim usmiechem na twarzy...)
--
Beth Winter
Extenuation Collective <http://www.extenuation.net/>
"To absent friends, lost loves, old gods and the season of mists."
-- Neil Gaiman
>> Ależ ja nie mam do Wojtka żadnych pretensji (i się w sumie dziwię, że się
>> zrobiła taka drama, jakieś TWA i inne esy-floresy, komuś brakuje flejmów
>> klasy aborcja czy co?). To raz.
>> m.
>
>Może grupowicze uznali, że skoro Anneke jest nowa na grupie, to trzeba
>jej urządzić Chrzest Ognia (Flejma)?
Ależ. Flejm zawiązał się w momencie, gdy Michał Radomił rzucił "że też
nie wiesz, kto to jest Anneke", a WO nie wiedział. Czepianie się
Anneke osobiście było wręcz symboliczne, zadyma była głównie między
starymi bywalcami.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
> Ależ. Flejm zawiązał się w momencie, gdy Michał Radomił rzucił "że też
> nie wiesz, kto to jest Anneke",
Wcale nie.
> a WO nie wiedział.
I powiedział "sorry".
A wtedy na scenę wkroczył drama queen MJ.
A jak się tak nudzicie, to ściągnijcie sobie ten tu fanzin
http://dragonhalf.ath.cx/~onimal/download/MA88no7v1.pdf
i przeczytajcie artykuł o tentaklach.
m.
> Ależ ja nie mam do Wojtka żadnych pretensji (i się w sumie dziwię, że się
> zrobiła taka drama, jakieś TWA i inne esy-floresy, komuś brakuje flejmów
> klasy aborcja czy co?).
No co Ty, przecież flejm o anonimowość powraca regularnie od niepamiętnych
czasów. Ja czytam syffa od jakichś czterech lat (piszę tu od dwóch) i
kolejnych reinkarnacji tej samej awantury widziałem już zylion.
(I zwisają mi zwiędłym kalafiorem dokładnie tak samo za każdym razem.)
--
Syff-code: C w s+ L+ M++ G++ c@ p! W+ k n++ g+ S
>>> Nie widzę żadnego powodu w bawienie się w zgadywanie prawdziwej czy
>>> rzekomej tożsamości każdego anonima, który tu zawita. Nawet jeśli to
>>> będzie sam Lem z zaświatów.
>>
>> Wiesz, to wolny kraj - nie podoba się, to ją splonkuj i przestań
>> wreszcie histeryzować.
>
> Michałowi chodziło raczej o mechanizm następujący: gdyby - powiedzmy -
> tytułowy Jacek D. zaczął pisywać na sf-f nie jako on, a jako - powiedzmy
> - "Cuddly Pinky Winky Poo" i w tej postaci nieopatrznie wdał się we
> flejma o stanie polskiej sf, to nie powinien się dziwić, że, po
> pierwsze, nikt go nie traktuje poważnie, po drugie, każą mu iść
> przeczytać Dukaja i nie zawracać głowy :->
Ekhm... <41C41B70...@mail.zetosa.com.pl> :->>>
> No co Ty, przecież flejm o anonimowość powraca regularnie od niepamiętnych
> czasów. Ja czytam syffa od jakichś czterech lat (piszę tu od dwóch) i
> kolejnych reinkarnacji tej samej awantury widziałem już zylion.
> (I zwisają mi zwiędłym kalafiorem dokładnie tak samo za każdym razem.)
Chyba był już kiedyś nawet jeden flejm, gdzie wyrzucano Anneke ukrywanie się
pod pseudonimem w recenzjach?
>> Michałowi chodziło raczej o mechanizm następujący: gdyby - powiedzmy -
>> tytułowy Jacek D. zaczął pisywać na sf-f nie jako on, a jako -
>> powiedzmy - "Cuddly Pinky Winky Poo" i w tej postaci nieopatrznie wdał
>> się we flejma o stanie polskiej sf, to nie powinien się dziwić, że, po
>> pierwsze, nikt go nie traktuje poważnie, po drugie, każą mu iść
>> przeczytać Dukaja i nie zawracać głowy :->
> Ekhm... <41C41B70...@mail.zetosa.com.pl> :->>>
A to - jest nic innego jak druga strona medalu :-)
(chociaż pesymistyczne przewidywania mówią, że tak czy siak w obu
przypadkach skończyłoby się na dwudziestu odpowiedziach "Niedoskonała",
tyle że w pierwszym przypadku obyłoby się bez wzmianki o zawracaniu głowy)
> (A swoja droga, winszuje, bo niedawno skonczylam czytac nowsze dzielo
> szanownej autorki z bardzo szerokim usmiechem na twarzy...)
Nowsze (czyli "Diabła...") czy najnowsze (czyli "Zabawki...")? :-)
O rly?
m.
> Chyba był już kiedyś nawet jeden flejm, gdzie wyrzucano Anneke ukrywanie
> się pod pseudonimem w recenzjach?
Owszem, w sierpniu 2005. Wtedy za drama queen robił Michio.
> Ależ ja tylko uznałem sytuację za zabawną, stąd mój tekst do Wojtka. I
> uważam, że Anneke - jak każdy - powinna się podpisywać nazwiskiem.
Mieć pseudonim "Nephilim" źle, przybrać "Bogusław M. Werbliński" -
dobrze? ;o)
REMOV
--
"We don't want to fight but by jingo if we do...
We've got the ships, we've got the men, and got the money too!"
[G.W. Hunt, "Macdermott's War Song"]
>> Chyba był już kiedyś nawet jeden flejm, gdzie wyrzucano Anneke ukrywanie
>> się pod pseudonimem w recenzjach?
> Owszem, w sierpniu 2005. Wtedy za drama queen robił Michio.
Jeśli nazwisko można łatwo wyguglać, to dla mnie żadne ukrywanie się.
Ciebie za to wyguglać po Spike'u chyba się nie da :).
Najnowsze (Zabawki). Obecnie ukladam wlasny tasiemiec wampiryczny w
innym jezyku, wiec przelaczanie sie na polszczyzne wywoluje efekty
uboczne w postaci losowo dobranego slownictwa. I czasami gramatyki. W
dodatku teraz probuje oddac w angielszczyznie to, jak Austryjak mowi po
francusku...
Za nieprzedstawienie się przepraszam, po prostu wcześniej pisałam tylko
na forum, gdzie używa się właśnie nicków i odruchowo przeniosłam tę
manierę tutaj. A w dyskusji zabrałam głos nie jako autorka
(czegokolwiek), lecz jako czytelniczka, która bardzo kryminały lubi.
Uczciwie mówiąc, nie przyszło mi do głowy, że fakt, iż nazywam się tak
czy inaczej, ma jakiekolwiek znaczenie.
Wrzucę sobie imię i nazwisko do podpisu i mam nadzieję, że teraz będzie ok.
--
Anna "Anneke" Kańtoch
No wiesz, tak im zabawe ucinac ;)
--
Beth Winter uparcie pseudonimowa (a wedlug niektorych plci
nieokreslonej)
Jak ktoś się nazywa zB. Bartek Psikuta (bez 's' na końcu) i się tego
wstydzi, to powinien nazwisko zmienić urzędowo.
m.
>> > Ależ ja tylko uznałem sytuację za zabawną, stąd mój tekst do Wojtka. I
>> > uważam, że Anneke - jak każdy - powinna się podpisywać nazwiskiem.
>> Mieć pseudonim "Nephilim" źle, przybrać "Bogusław M. Werbliński" -
>> dobrze? ;o)
> Jak ktoś się nazywa zB. Bartek Psikuta (bez 's' na końcu) i się tego
> wstydzi, to powinien nazwisko zmienić urzędowo.
A jak, ObSF, Kałakutas, to sam jest sobie winien.
pozdrawiam
K. (ojciec Indyka miał rację, żadna ulga nie jest tego warta :->)
> > Chyba był już kiedyś nawet jeden flejm, gdzie wyrzucano Anneke ukrywanie
> > się pod pseudonimem w recenzjach?
>
> Owszem, w sierpniu 2005. Wtedy za drama queen robił Michio.
No bez jaj. Dla mnie to był serious issue i Uwaga Natury Ogólnej. I żaden
flejm (nie używajcie memów, których znaczenia nie rozumiecie).
m.
> Maciej Bojko <maciej...@gmail.com> writes:
>
>> Ciekawe. A taki uzależniony od sff nerd jak ja musiał guglać,
>> i dopiero z podpórką (ktoś z wątku wymienił imię - Anna) mu się udało
>> doguglać do odpowiedzi, która w dalszym ciągu nic mu nie mówi.
>
> Grabula!
Prawdę mówiąc, to trochę niedobrze, że nic Wam nie mówi. Nie mamy aż takich
kop autorów fantastyki w PL, żeby autorka powieści i dwóch zbiorów opowiadań
mogła się gdzieś w kącie niepostrzeżenie schować. Jeszcze rozumiem Michała,
bo o ile pamiętam dla niego książki stają się warte uwagi dopiero, gdy mają
więcej niż 10 lat...
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
> Cześć wszystkim
>
> http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3290362.html
>
> "Gdy debiutanci pytają mnie, co mają zrobić, żeby nauczyć się dobrze
> pisać, odpowiadam: napisz kryminał, to najlepsze ćwiczenie fabularne,"
>
>
> BTW polecam komentarze pod tekstem. Skąd się biorą takie typy? Naprawdę
> płacą im ileś tam groszy od wpisu?
BTW ostatnia powieść MSH 'Miasta pod skałą' to crap straszliwy. Ostrzegam.
eloy
--
-------e-l-o-y----------------------------e-l-o-y-@-k-o-f-e-i-n-a-.-n-e-t------
You've just had a heavy session of electroshock therapy... all those childhood
traumas magically wiped away... along with most of your personality
> Wrzucę sobie imię i nazwisko do podpisu i mam nadzieję, że teraz będzie ok.
No i wszystko zepsuła... 8-)
MJ
> Zapytanie w guglu
>
> anneke fantasy
>
> daje odpowiedź, ale na trzecim miejscu.
> Chyba Twój gugiel jest inny niż mój gugiel
Trzeba umieć szukać. "Anneke pisarka".
--
Andrzej Sawicki
- Folks like a man of God.
- No, they don't. Men of God make everyone feel guilty and judged.
>>> Chyba był już kiedyś nawet jeden flejm, gdzie wyrzucano Anneke
>>> ukrywanie się pod pseudonimem w recenzjach?
>>
>> Owszem, w sierpniu 2005. Wtedy za drama queen robił Michio.
>
> Jeśli nazwisko można łatwo wyguglać, to dla mnie żadne ukrywanie się.
Otóż to (dlatego też nie rozumiem ani tamtej, ani tej zadymy).
> Ciebie za to wyguglać po Spike'u chyba się nie da :).
Och, to straszne ;->
> Wrzucę sobie imię i nazwisko do podpisu i mam nadzieję, że teraz będzie ok.
Eeeeeeee... To jak dać dziecku chrupki - i mu potem zabrać. Taki ładny
był flejm.
pzdr
TRad
>
> Prawdę mówiąc, to trochę niedobrze, że nic Wam nie mówi. Nie mamy aż takich
> kop autorów fantastyki w PL, żeby autorka powieści i dwóch zbiorów opowiadań
> mogła się gdzieś w kącie niepostrzeżenie schować. Jeszcze rozumiem Michała,
> bo o ile pamiętam dla niego książki stają się warte uwagi dopiero, gdy mają
> więcej niż 10 lat...
You sure, Szymonie? Wczoraj w P. przeglądałam sobie nieoficjalną (a w
zasadzie NIEOFICJALNĄ) listę kandydatów do Zajdla, dzieląc przy tym
autorów na cztery kategorie: "czytałam", "znam", "coś dzwoni",
"OMGWTFPOLARBEAR?". Przyznam się szczerze, że jakoś tak mniejszej połowy
z nich nie rozpoznałabym, nawet gdyby wpadliby mi nago do sypialni przez
okno, krzycząc: "Jestem polskim autorem fantastyki!" i przygrywając
sobie na tamburynie.
Pierwszy przykład z list^Wbrzegu: "Atalaya" Jagi Rydzewskiej. Czytał
ktoś? Pierwsze (empikowe) wrażenia były niezachęcające, ale jeśli się
mylę, to w ramach odszczekiwania przeczytam.
pozdrawiam
K.
>> Jeśli nazwisko można łatwo wyguglać, to dla mnie żadne ukrywanie się.
> Otóż to (dlatego też nie rozumiem ani tamtej, ani tej zadymy).
Z drugiej strony, wyguglać łatwo można też nazwisko pisarza,
który ujawniać go raczej nie lubi :).
[..]
>> "śmiejącego się policjanta" nie czytałam - muszę nadrobić :)
>
> IMHO musisz.
> Istnieje coś 10 książek tych autorów z cyklu o komisarzu Becku, z czego 4
> wydano u nas. Z tych co znam "...policjant" jest najlepszy.
IMO 'Człowiek z Säffle' jest równie dobry.
> mogła się gdzieś w kącie niepostrzeżenie schować. Jeszcze rozumiem
> Michała, bo o ile pamiętam dla niego książki stają się warte uwagi
> dopiero, gdy mają więcej niż 10 lat...
Nawet nie to. Od lat nie umiem przeczytać właściwie żadnej nowej
książki sf czy f do końca (no może poza przygodami Harry'ego P. 8-) ),
a żeby mnie coś zachwyciło, to w ogóle mowy nie ma. To już jest chyba
pełne stetryczenie i nic mi się już nie spodoba.
MJ
> BTW ostatnia powieść MSH 'Miasta pod skałą' to crap straszliwy.
> Ostrzegam.
Jednego flejma niedobrzy ludzie zgasili, więc trzeba szybko rozpalić
następnego, póki wątek ciepły? ;->
> A jak, ObSF, Kałakutas, to sam jest sobie winien.
Nie bardzo, przecież to w obcym języku jest. Podejrzewam, że wiele
polskich nazwisk musi na tej samej zasadzie śmieszyć obcokrajowców (np. zza
południowej czy wschodniej granicy) i odwrotnie (sprawdź sobie w wolnej
chwili, jaki pseudonim przyjął rysownik Luc Dupanloup).
REMOV
> Jak ktoś się nazywa zB. Bartek Psikuta (bez 's' na końcu) i się tego
> wstydzi, to powinien nazwisko zmienić urzędowo.
A jak ta wypowiedź ma się do tego, co napisałem wcześniej? Tekstu nie
zrozumiałeś, czy jak?
REMOV