Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Honor w rękach wroga

22 views
Skip to first unread message

Jakub Lisowski

unread,
Apr 5, 2003, 3:42:08 PM4/5/03
to
Popełniłem w piątek błąd i poszedłem do księgarni. Chciałem sobie kupić
w końcu "Obrońców królestaw" Kossakowskiej, a tutaj wyskoczył na mnie
kolejny tom Harrington.
No to zanabyłem.
Na okładce zamiast Michaela Jacksona mamy Księżniczkę Leję.
Dobra, nie takie rzeczy.
Zacząłem sięzagłę biać w treść, ale wieczorem poczułem się trochę chory,
to za bardzo sięnie zagłębiłem.
Weber dalej robi swoje, wszyscy bohaterowie myśląz offu na głos, coś jak
manager w "Top secret" a może Styrlitz (tutaj nie wiem, strzelam).
W "Czasie Apokalipsy" to jeszcze jakoś wyszło (bardzo dobrze, ale tam
bohater miał cośdo pomyslenia), tutaj nie za bardzo, przemyślenia są na
poziomie późnej "Sagi o Ludziach Lodu".
No i po kilkudziesięciu stronach w końcu wydedukowałem, kto jest tym
wrogiem w którego rękach jest Honor.
Jesi nim, tadam, Jarosław Kotarski.
Perełką jest strona 86, gdzie możemy przeczytać: ,,W tej konfiguracji
osiągną prędkość .54c, natomiast jeżeli zmniejszymy moc napędów tak, by
osiągnąć prędkość 46 tysięcy g ...''.
I w tym momencie możemy opuścić zasłonę milczenia. A tyłówka sugeruje, że
za dużo walki nie będzie w tej książce.
Aż się boję, a na początku to był taki fajny cykl.

Przy czym doczytałem tylko do 183/609 strony, toteż dalej może być
lepiej.

--
Jakub Lisowski

Marcin Droba

unread,
Apr 6, 2003, 6:08:46 AM4/6/03
to

Użytkownik Jakub Lisowski <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> w
wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:slrnb8uft...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Popełniłem w piątek błąd i poszedłem do księgarni. Chciałem sobie kupić
> w końcu "Obrońców królestaw" Kossakowskiej, a tutaj wyskoczył na mnie
> kolejny tom Harrington.
CIACH

Po przeczytaniu "Więcej niż Honor" mam wrażenie, że jeśli tylko pozbyć się
głównej bohaterki*, to mógłby być naprawdę świetny cykl.

Vermiculus

* być może jeszcze tłumacza


Anka /Adud/

unread,
Apr 6, 2003, 6:14:30 AM4/6/03
to

>
> Po przeczytaniu "Więcej niż Honor" mam wrażenie, że jeśli tylko pozbyć się
> głównej bohaterki*, to mógłby być naprawdę świetny cykl.
>
> Vermiculus
>
> * być może jeszcze tłumacza
>

Ja mam jeszcze cichą nadzieję, że cykl - jakby tu powiedzieć - wróci do
poprzedniej formy...
zobaczymy

Adud


Piotr Konieczny

unread,
Apr 6, 2003, 9:23:22 AM4/6/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb8uft...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> No i po kilkudziesięciu stronach w końcu wydedukowałem, kto jest tym
> wrogiem w którego rękach jest Honor.
> Jesi nim, tadam, Jarosław Kotarski.
> Perełką jest strona 86, gdzie możemy przeczytać: ,,W tej konfiguracji
> osiągną prędkość .54c, natomiast jeżeli zmniejszymy moc napędów tak, by
> osiągnąć prędkość 46 tysięcy g ...''.

Za tłumacza nie biorę odpowiedzialności - ale szkoda, że tak wspaniały cykl
jak Honor ma takiego pecha :(
Ja czytałem komplet cyklu w orginale i dalej twierdzę, że jest to jedna z
najlepszych space oper wogóle, a pierwsza w podkategorii 'militarnych' :)

Co do HAE (Honor Among Enemies) - jest to mój ulubiony tom. Czemu?
- Śląsk (Silesia :) )
- pierwszy przykład zastosowania nowych, rewolucyjnych technologii, które
zmienią oblicze wojny w Honorverse
- doborowa kompania bohaterów :)

Dla zainteresowanych:
- Service of the Sword już w sprzedaży (hardcover, niestety), większość
zbioru można przeczytać na snipetowej stronie Dahaka
(http://jiltanith.thefifthimperium.com/, przy czym opowiadania Timothy'ego
Zahn'a, Jane Linskold i Johny'ego Ringo/Victora Mithcella są już w sekcji
Inactive Collections)
- to ostatnie opowiadanie (A ship named Francis) jest ultraśmieszne, pozwolę
sobie przytoczyć cytat:
----------------------
"Please, Tester, don't let any of the airlocks blow out. Let the
environmental system, old as it is, shudder though another day of labor.
Please, Tester, let the water recyclers make it through a few more days,
even though Engineering says they're just about shot. Tester, please see fit
to keep Fusion Four from terminally overloading and blowing us all into Your
arms; we love you but we want to see our families again some day.

"Please, Tester, if you could maybe see clear to keeping the compensator
on-line? If we don't have the compensator, we can't make our acceleration
back home, and we'll drift in space, a derelict, until the systems begin to
fail and the power runs out and the air gets foul and we all start eating
each other." -
-----------------------
ROTFLOL :)
- w produkcji już najnowsza część cyklu - Crown of Slaves (David Weber i
Eric Flint) - snippety u Dahaka a najnowsze w Barze (bar.baen.com) -
wrzucane tam przez Flinta co kilka dni :)


--
Prokonsul Piotrus aka Piotr Konieczny


Piotr Konieczny

unread,
Apr 6, 2003, 9:28:22 AM4/6/03
to

"Anka /Adud/" <adudk...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:b6ouoe$cbh$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Ja mam jeszcze cichą nadzieję, że cykl - jakby tu powiedzieć - wróci do
> poprzedniej formy...
> zobaczymy
A co rozumiesz przez 'poprzednią formę'?

Cykl idzie w kilku różnych kierunkach:
- ta związana z Honor zmierza w kierunku działań na poziomie flot i tła
politycznego
- opowiadania do ChoW mają zabarwienie historyczno-treecatowe, od ChoW i w
SotS jest mniej treecatów, więcej historii
- od ChoW widać pojawienie się nowych postaci (i większą koncentrację na
'drugorzędnych' bohaterach) - aby znowu duża część akcji toczyła się na
poziomie jednego statku (w CoS nie było jeszcze żadnej wzmianki o Honor)

Osobiście jestem zadowolony z każdego z tych kierunków - ich różnorodność
wystarczyłaby na kilka space oper mniejszego kalibru :)

Jakub Lisowski

unread,
Apr 6, 2003, 2:07:26 PM4/6/03
to
Dnia Sun, 6 Apr 2003 15:23:22 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb8uft...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> No i po kilkudziesięciu stronach w końcu wydedukowałem, kto jest tym
>> wrogiem w którego rękach jest Honor.
>> Jesi nim, tadam, Jarosław Kotarski.
>> Perełką jest strona 86, gdzie możemy przeczytać: ,,W tej konfiguracji
>> osiągną prędkość .54c, natomiast jeżeli zmniejszymy moc napędów tak, by
>> osiągnąć prędkość 46 tysięcy g ...''.
> Za tłumacza nie biorę odpowiedzialności - ale szkoda, że tak wspaniały cykl
> jak Honor ma takiego pecha :(
> Ja czytałem komplet cyklu w orginale i dalej twierdzę, że jest to jedna z
> najlepszych space oper wogóle, a pierwsza w podkategorii 'militarnych' :)
>
> Co do HAE (Honor Among Enemies) - jest to mój ulubiony tom. Czemu?
> - Śląsk (Silesia :) )

No i co w tym takiego rewelacyjnego? Weber wział sobie atlas
geograficzny (ciekawe skąd go miał, pewnie wygooglał) i pierwszą z
brzegu mapę, która nie kojarzyła mu się z czymkolwiek bardziej inż inne,
i mamy.

> - pierwszy przykład zastosowania nowych, rewolucyjnych technologii, które
> zmienią oblicze wojny w Honorverse

Kupy to to sięnie trzyma, ale czego oczekiwać od space opery.
W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo
komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.

> - doborowa kompania bohaterów :)

Tak, układa się tych wielo (2 to już wiele, więcej to mnóstwo)
wymiarowych nohaterów w stosiki.

A tłumacz też dorzuca sporo od siebie - 4 treecaty nazwane z
mitologiczna, na przykład Jason.
Dla mnie wychowanego na mitach Gravesa (iirc) to był zawsze Jazon, ale
może się zmieniło od poprzedniego wieku.

Ale i tak hiciorem tomu jest krążownik bezpieki Tepes i jego dowódca,
kapitan Vladovich.
Obśmiałem się jak norka, ale cała ksiązka mogłaby być z powodzeniem o
połowę krótsza, gdyby Weber nie szedł w grafomańskie wyjaśnienia z offu.

> Prokonsul Piotrus aka Piotr Konieczny

--
Jakub Lisowski

Marcin Droba

unread,
Apr 6, 2003, 4:14:39 PM4/6/03
to

Użytkownik Jakub Lisowski <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> w > A

tłumacz też dorzuca sporo od siebie - 4 treecaty nazwane z
> mitologiczna, na przykład Jason.
> Dla mnie wychowanego na mitach Gravesa (iirc) to był zawsze Jazon, ale
> może się zmieniło od poprzedniego wieku.
>

Ja do dzisiaj z podziwu wyj¶ć nie mogę, że tłumacz nie zdecydował się na
przetłumaczenie "Stinker", czyli pieszczotliwego przydomka Nimitza.

Vermiculus


Anka /Adud/

unread,
Apr 7, 2003, 6:16:52 AM4/7/03
to
> Ja do dzisiaj z podziwu wyj¶ć nie mogę, że tłumacz nie zdecydował się na
> przetłumaczenie "Stinker", czyli pieszczotliwego przydomka Nimitza.
>
> Vermiculus

A mi to się raczej podoba - no bo jak miałby to przetłumaczyć, żeby wyszło w
miarę naturalnie??

--
Anka
Każdy ma swojego mola, co go piórkiem mizia.

GG 2022197


Jo'Asia

unread,
Apr 7, 2003, 6:54:20 AM4/7/03
to
Anka /Adud/ wystukał w wiadomości <b6rj91$g5u$1...@atlantis.news.tpi.pl>:

> > Ja do dzisiaj z podziwu wyjść nie mogę, że tłumacz nie zdecydował się na


> > przetłumaczenie "Stinker", czyli pieszczotliwego przydomka Nimitza.
> >
> > Vermiculus
>
> A mi to się raczej podoba - no bo jak miałby to przetłumaczyć, żeby wyszło w
> miarę naturalnie??

W zupełności jestem w stanie uwierzyć w osobe mówiącą pieszczotliwie do kogoś
"Śmierdziel". Aczkolwiek bardziej mi się podoba zostawienie oryginalnej
onomatopei "bleeek" :>. "Treecat" też nieźle wygląda w podobno polskim tekście.

Jo'Asia

--
__.-=-. Joanna Słupek joa...@hell.pl .-=-.__
--<()> http://bujold.fantastyka.net/ http://esensja.pl/ <()>--
.__.'| ...................................................... |'.__.
I'm from SF-F and I'm okay, I read all night and write all day (Robson)

Anka /Adud/

unread,
Apr 7, 2003, 10:51:30 AM4/7/03
to
> W zupełności jestem w stanie uwierzyć w osobe mówiącą pieszczotliwie do
kogoś
> "Śmierdziel". Aczkolwiek bardziej mi się podoba zostawienie oryginalnej
> onomatopei "bleeek" :>. "Treecat" też nieźle wygląda w podobno polskim
tekście.


Ja tam się będę upierać, że "Stinker" wygląda o niebo lepiej niz Śmierdziel,
Śmierdziuch, czy - o zgrozo - Śmierdziuszek

Maciej Bojko

unread,
Apr 7, 2003, 11:47:01 AM4/7/03
to
On Sun, 6 Apr 2003 18:07:26 +0000 (UTC), Jakub Lisowski
<ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote:

>> - doborowa kompania bohaterów :)
>
>Tak, układa się tych wielo (2 to już wiele, więcej to mnóstwo)
>wymiarowych nohaterów w stosiki.
>
>A tłumacz też dorzuca sporo od siebie - 4 treecaty nazwane z
>mitologiczna, na przykład Jason.
>Dla mnie wychowanego na mitach Gravesa (iirc) to był zawsze Jazon, ale
>może się zmieniło od poprzedniego wieku.

Zauważ, że tłumacz postanowił nie tłumaczyć nazw własnych. Patrz:
okręty "Troubadour", "Fearless", "Gift Of Manticore", a nawet order
Star Of Grayson. I, oczywiście, jest niekonsekwentny. Jest Royal
Manticoran Navy i jest Biuro Rozwoju Uzbrojenia. I Forestry
Commission.

>Obśmiałem się jak norka, ale cała ksiązka mogłaby być z powodzeniem o
>połowę krótsza, gdyby Weber nie szedł w grafomańskie wyjaśnienia z offu.

Może wydawca płaci mu od słowa?...

--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl

Maciej Bojko

unread,
Apr 7, 2003, 11:54:27 AM4/7/03
to
On Mon, 7 Apr 2003 12:16:52 +0200, "Anka /Adud/"
<adudk...@poczta.onet.pl> wrote:

>> Ja do dzisiaj z podziwu wyjść nie mogę, że tłumacz nie zdecydował się na


>> przetłumaczenie "Stinker", czyli pieszczotliwego przydomka Nimitza.
>

>A mi to się raczej podoba - no bo jak miałby to przetłumaczyć, żeby wyszło w
>miarę naturalnie??

Śmierdziel. Żaden problem. Należy dodać, że ktoś, kto angielskiego nie
czai ni w ząb albo bardzo mało, "Stinkera" nie rozszyfruje.
Prawdopodobnie domyśli się, że to znacząca ksywka, ale co znacząca?
A chyba o to chodzi w tłumaczeniu, żeby tekst był przystępny dla
kogoś, kto języka oryginału nie zna? Czy może się mylę?

Fakt, Stinker, treecaty i bleeknięcie wyglądają fatalnie w polskim
tekście, ale i tak nie przebiją "eksplorera":

Cytat:
"Honor rozpoznała w niezadowolonym kociaku Achillesa - jedynie trochę
ustępującego bratu eksplorera."

--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl

Piotr W. Cholewa

unread,
Apr 7, 2003, 12:01:30 PM4/7/03
to
On Mon, 7 Apr 2003 16:51:30 +0200, "Anka /Adud/"
<adudk...@poczta.onet.pl> wrote:

>> W zupełności jestem w stanie uwierzyć w osobe mówiącą pieszczotliwie do
>kogoś
>> "Śmierdziel". Aczkolwiek bardziej mi się podoba zostawienie oryginalnej
>> onomatopei "bleeek" :>. "Treecat" też nieźle wygląda w podobno polskim
>tekście.
>
>
>Ja tam się będę upierać, że "Stinker" wygląda o niebo lepiej niz Śmierdziel,
>Śmierdziuch, czy - o zgrozo - Śmierdziuszek

Bo ja wiem? Jego nazywali jednak Śmierdzielem, a Stinker się ze
Stingerem kojarzy - owszem, bardziej bojowo, może o to chodziło.

PWC

Piotr Konieczny

unread,
Apr 7, 2003, 1:14:08 PM4/7/03
to
"Maciej Bojko" <maciej...@students.mimuw.edu.pl> wrote in message
news:sb739vg96jhe82ob1...@4ax.com...

> >A mi to się raczej podoba - no bo jak miałby to przetłumaczyć, żeby
wyszło w
> >miarę naturalnie??
>
> Śmierdziel. Żaden problem. Należy dodać, że ktoś, kto angielskiego nie
> czai ni w ząb albo bardzo mało, "Stinkera" nie rozszyfruje.
> Prawdopodobnie domyśli się, że to znacząca ksywka, ale co znacząca?
> A chyba o to chodzi w tłumaczeniu, żeby tekst był przystępny dla
> kogoś, kto języka oryginału nie zna? Czy może się mylę?
Masz całkowitą rację. Dlatego należy wszystko czytać w orginale :)

> Fakt, Stinker, treecaty i bleeknięcie wyglądają fatalnie w polskim
> tekście, ale i tak nie przebiją "eksplorera":
> Cytat:
> "Honor rozpoznała w niezadowolonym kociaku Achillesa - jedynie trochę
> ustępującego bratu eksplorera."

Auć :)

A bleeknięcie nawet może być...jak by to tłumaczyć...bliiknięcie? :)


--
Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

Piotr Konieczny

unread,
Apr 7, 2003, 1:24:57 PM4/7/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb90r6t...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> No i co w tym takiego rewelacyjnego? Weber wział sobie atlas
> geograficzny (ciekawe skąd go miał, pewnie wygooglał) i pierwszą z
> brzegu mapę, która nie kojarzyła mu się z czymkolwiek bardziej inż inne,
> i mamy.

Nazwy są dobrane może w miarę losowo, tu się nie będę kłócił. Ale podoba mi
się, że trafił blisko nas - wystarczająco często polscy autorzy użwywają
nazw zachodnich, by każde zjawisko na odwrót cieszyło :)

> > - pierwszy przykład zastosowania nowych, rewolucyjnych technologii,
które
> > zmienią oblicze wojny w Honorverse
>
> Kupy to to sięnie trzyma, ale czego oczekiwać od space opery.

Może raczyłbyś nieco bardziej merytorycznie to uzasadnić?
Bo ja mógłbym powiedzieć, ze całe twoje ww. zdanie kupy się nie trzyma :)
Jak na space operę low-tech (t.zn. bez zaawansowanych technologii
komputerowych i innych, jak u Banksa czy Hamiltona), jest to pierwsza klasa.
Taką Brujold bije na głowę (jeśli chodzi o konstrukcję świata, politykę,
technikę, działania wojenne. O charakterach nie chcę zaczynać wątku,
ostatnim razem nie doszliśmy do porozumienia, więc - kogo kto lubi :) ).

> W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo
> komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
> przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.

A może ci do głowy nie przyszło, że Harkness takie zabezpieczenia obchodzi?
Albo że za x tysięcy lat ewolucja takich zabezpieczeń może dojść do takiego
etapu, że będą np. nieskuteczne czy tak oczywiste, że nie trzeba o tym
wspominać? Hmm...może coś w tym jest...MWW nie napisał też, że Harknes używa
klawiatury ani myszki...pisał telepatycznie? Nie otwierał plików...ani
katalogów...gościu wogóle nie zna się na rzeczy, ale lamerstwo, co? ;p

> > - doborowa kompania bohaterów :)
>
> Tak, układa się tych wielo (2 to już wiele, więcej to mnóstwo)
> wymiarowych nohaterów w stosiki.

W porównaniu do wielu innych książek...nie, zaraz, powiedziałem, EOT. Gusta,
gusta...

> A tłumacz też dorzuca sporo od siebie

(...)
Nie czytałem tłumaczeń, z przykładów podanych - masz rację. Cóż
powiedzieć...*westchnienie*...dlaczego jest tak mało dobrych tłumaczy? :(

> Obśmiałem się jak norka, ale cała ksiązka mogłaby być z powodzeniem o
> połowę krótsza, gdyby Weber nie szedł w grafomańskie wyjaśnienia z offu.

Co to znaczy według ciebie 'grafomańskie wyjaśnienia z offu' ??


--
Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

"Well take this for what little it will profit you. As I look at you,
Ambassador Mollari, I see a great hand reaching out of the stars. The
hand is your hand. And I hear sounds, the sounds of billions of people
calling your name."
"My followers?"
"Your victims."
-- Elric and Londo in Babylon 5:"The Geometry of Shadows"

Marcin Droba

unread,
Apr 7, 2003, 2:16:53 PM4/7/03
to

Użytkownik Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl> w wiadomości

> >Obśmiałem się jak norka, ale cała ksiązka mogłaby być z powodzeniem o
> >połowę krótsza, gdyby Weber nie szedł w grafomańskie wyjaśnienia z offu.
>
> Może wydawca płaci mu od słowa?...
>

Szkoda, że nie od sylaby. Honor miałaby wtedy być może jedną wadę ;-)

Vermiculus


Szymon Sokół

unread,
Apr 7, 2003, 3:11:35 PM4/7/03
to
In pl.rec.fantastyka.sf-f, Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl>
wrote:

>Zauważ, że tłumacz postanowił nie tłumaczyć nazw własnych. Patrz:
>okręty "Troubadour", "Fearless", "Gift Of Manticore", a nawet order
>Star Of Grayson. I, oczywiście, jest niekonsekwentny. Jest Royal
>Manticoran Navy i jest Biuro Rozwoju Uzbrojenia. I Forestry
>Commission.

Naprawdę, jeśli postanowiłeś udowadniać, że ten tłumacz jest niekompetentny,
to może lepiej znajdź sobie jakieś otwarte drzwi do wyważania?

--
Szymon Sokół (SS4004,SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, University of Mining and Metallurgy, Cracow, Poland. O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

Jakub Lisowski

unread,
Apr 7, 2003, 5:13:43 PM4/7/03
to
Dnia Mon, 7 Apr 2003 19:24:57 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb90r6t...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> No i co w tym takiego rewelacyjnego? Weber wział sobie atlas
>> geograficzny (ciekawe skąd go miał, pewnie wygooglał) i pierwszą z
>> brzegu mapę, która nie kojarzyła mu się z czymkolwiek bardziej inż inne,
>> i mamy.
> Nazwy są dobrane może w miarę losowo, tu się nie będę kłócił. Ale podoba mi
> się, że trafił blisko nas - wystarczająco często polscy autorzy użwywają
> nazw zachodnich, by każde zjawisko na odwrót cieszyło :)
>
>> > - pierwszy przykład zastosowania nowych, rewolucyjnych technologii,
> które
>> > zmienią oblicze wojny w Honorverse
>>
>> Kupy to to sięnie trzyma, ale czego oczekiwać od space opery.
> Może raczyłbyś nieco bardziej merytorycznie to uzasadnić?

Zakładając kilkaset lat działania flot kosmicznych to nagle ot akurat w
otoczeniu HH zaczyna się dziać rewolucja w dziedzinie uzbrojenia, bo
nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, żeby potargaćza statkiem koszyk z
rakietami.
A rakieta wielostopniowa to jest tak niesamowicie tajne novum, że proszę
siadać, a potem zacząć bić pokłony i ślinić się ze szczęścia.

> Bo ja mógłbym powiedzieć, ze całe twoje ww. zdanie kupy się nie trzyma :)
> Jak na space operę low-tech (t.zn. bez zaawansowanych technologii
> komputerowych i innych, jak u Banksa czy Hamiltona), jest to pierwsza klasa.

Erm, "Zapomnij o Ziemii" jest lepsze. IMO

> Taką Brujold bije na głowę (jeśli chodzi o konstrukcję świata, politykę,

"Stan niewolności" mi się podobał, reszty niestety nie mogę jakoś dorwać
od pierwszego tomu.

> technikę, działania wojenne. O charakterach nie chcę zaczynać wątku,

Bo zrzyna. Zrzyna ze wszystkiego, z czego sięda, z Hornblowera, z
historii, nawet nazwisk mu sięnie chce wymyślać (Rob S. Pierre, kapitan
Vladovich, śmiech ogarnia).

> ostatnim razem nie doszliśmy do porozumienia, więc - kogo kto lubi :) ).

No tak, te charaktery, których motywy trzeba wyjaśniać co 2 strony na 2
strony, a potem jeszcze powtórzyć, na wypadek, jakby czytelnik
zapomniał, jaka to Honor jest wspaniała i w ogóle, a na złych z Haven to
nawet pryszczy nie warto wyciskać, bo każdy do nich mówi Ni i smierdzą
skisłymi jagodami i ich babki były chomikami.
Oczuwiście oprócz tych kilku dobrych złych, którzy wcale tacy źli nie
są, tylko mieli pecha urodzić się nie z tej strony lufy co trzeba.

>> W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo
>> komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
>> przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.
> A może ci do głowy nie przyszło, że Harkness takie zabezpieczenia obchodzi?

Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
komputerowe.

> Albo że za x tysięcy lat ewolucja takich zabezpieczeń może dojść do takiego

Statek kosmiczny ma spełniać określone zadania, one nie mogą być
spełniane gdy on ma jeden komputer, który robi wszystko, od zapewniania
rozrywki załodze przez astrogacjęa kończąc na koordynacji walki.
Sorki, po prostu się nie da.

> etapu, że będą np. nieskuteczne czy tak oczywiste, że nie trzeba o tym
> wspominać? Hmm...może coś w tym jest...MWW nie napisał też, że Harknes używa
> klawiatury ani myszki...pisał telepatycznie? Nie otwierał plików...ani
> katalogów...gościu wogóle nie zna się na rzeczy, ale lamerstwo, co? ;p

Ale wspomniał, że w kilka tygodni napisał kupę programów. To też jest
lekki smiech na sali. Takie Deus Ex Machina.

>> > - doborowa kompania bohaterów :)
>>
>> Tak, układa się tych wielo (2 to już wiele, więcej to mnóstwo)
>> wymiarowych nohaterów w stosiki.
> W porównaniu do wielu innych książek...nie, zaraz, powiedziałem, EOT. Gusta,
> gusta...

W porównaniu z kolei do wielu innych, w których bohaterowie są lepiej
opisani ...

>> Obśmiałem się jak norka, ale cała ksiązka mogłaby być z powodzeniem o
>> połowę krótsza, gdyby Weber nie szedł w grafomańskie wyjaśnienia z offu.
> Co to znaczy według ciebie 'grafomańskie wyjaśnienia z offu' ??

Wyjaśnianie motywów postaci. I to takie wyjaśnianie, żeby pięciolatek
zrozumiał. Jak na przykąłd to, że zły ustrój tworzy sobie sam wrogów.
Albo Ha Ha Ha, teraz zrobię wam to i to, powiedziała zła postać, po czym
odeszła, myśląc po drodze, w jakich męczarniach będąsię zwijaćjej
wrogowie, gdyżbyła bardzo złą postacią, która szczerze nienawidziła
swoich wrogów za to, że byli wysokimi, blondwłosymi nadludź chyba nie,
to inna bajka.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Maciej Bojko

unread,
Apr 7, 2003, 7:53:09 PM4/7/03
to
On Sat, 5 Apr 2003 20:42:08 +0000 (UTC), Jakub Lisowski
<ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote:

>Popełniłem w piątek błąd i poszedłem do księgarni. Chciałem sobie kupić
>w końcu "Obrońców królestaw" Kossakowskiej, a tutaj wyskoczył na mnie
>kolejny tom Harrington.

A propos - zginął mi link do (wspominanego ongi na grupie)
anglojęzycznego Webera w mniej więcej komplecie. Wspomoże ktoś i
przypomni?

--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl

Piotr Konieczny

unread,
Apr 7, 2003, 8:49:28 PM4/7/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb93qfo...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Zakładając kilkaset lat działania flot kosmicznych to nagle ot akurat w
> otoczeniu HH zaczyna się dziać rewolucja w dziedzinie uzbrojenia, bo
> nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, żeby potargaćza statkiem koszyk z
> rakietami.
> A rakieta wielostopniowa to jest tak niesamowicie tajne novum, że proszę
> siadać, a potem zacząć bić pokłony i ślinić się ze szczęścia.

Mhm. Pomysły były znane od dawna (missile pody, LACi - stare, stare techy).
Ale nowe Mantyjskie rozwiązania inżynieryjne nadały im możliwości o rząd
większe od 'starych wersji', zmieniając taktykę, itp.

> Erm, "Zapomnij o Ziemii" jest lepsze. IMO

Hmm...czyje dzieło?

> "Stan niewolności" mi się podobał, reszty niestety nie mogę jakoś dorwać
> od pierwszego tomu.

Brujold jest niezła, tak długo, jak trzyma się od bitew - różnica między nią
a MWW w tej dziedzinie jest taka jak pomiędzy fx w B5 a ST:TOS :)

> Bo zrzyna. Zrzyna ze wszystkiego, z czego sięda, z Hornblowera, z
> historii, nawet nazwisk mu sięnie chce wymyślać (Rob S. Pierre, kapitan
> Vladovich, śmiech ogarnia).

To jest jasna gra z czytelnikiem - nawiązanie do twórczości Forestera i
historii. Mnie się to bardzo podoba - szukanie odpowiedników historycznych
(Honor-Nelson, Manticore - UK, Andermani - Prusy, McQueen - Napolen, etc.).
Zrzynanie jest na tej samej zasadzie, co każdy inny pisarz, który powiela
jakąś konwencję (np. space opera...dość dużo zrzynaczy tutaj, od kiedy ta
konwencja powstała gdzieś w 50...).
Wstyd przyznać się tutaj, ale kapitan Vladovich...kto zacz?


> No tak, te charaktery, których motywy trzeba wyjaśniać co 2 strony na 2
> strony, a

(...)
Ja tego nie zauważyłem. Styl MWW baardzo lubię. Ale, jak pisałem, gusta...

> >> W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo
> >> komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
> >> przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.
> > A może ci do głowy nie przyszło, że Harkness takie zabezpieczenia
obchodzi?
> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
> komputerowe.

Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?

> > Albo że za x tysięcy lat ewolucja takich zabezpieczeń może dojść do
takiego
> Statek kosmiczny ma spełniać określone zadania, one nie mogą być
> spełniane gdy on ma jeden komputer, który robi wszystko, od zapewniania
> rozrywki załodze przez astrogacjęa kończąc na koordynacji walki.
> Sorki, po prostu się nie da.

Zależy, jak definiować komputer :)
MWW nie opisuje detali technicznych Pentiuma A.D. 5000, tylko twierdzi, że
na statku jest 'komputer', do którego 'można się włamać' z powodu 'słabych
zabezpieczeń'. Co do pierwszego, wierzę mu na słowo i nie żadam hard sf
opisu, co do drugiego podobnie. A 3 jest ładnie wyjaśnione w tekście...

> Ale wspomniał, że w kilka tygodni napisał kupę programów. To też jest
> lekki smiech na sali. Takie Deus Ex Machina.

Nie znając sprzętu i softu, skąd wiesz, że w kilka tygodni nie można napisać
'kupy programów'?
*Ja* ci mogę w 'kilka tygodni' napisać kupę programów :) A nie zajmowałem
się, jak Harkness, przez kilkadziesiąt lat włamywaniem się do elitarnych
systemów wojskowych...

> W porównaniu z kolei do wielu innych, w których bohaterowie są lepiej
> opisani ...

Gusta. MWW jest jednym z moich 10 ulubionych pisarzy, a trochę się czytało
:)


--

Ewa Pawelec

unread,
Apr 8, 2003, 2:41:11 AM4/8/03
to
Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl> wrote:
> On Sat, 5 Apr 2003 20:42:08 +0000 (UTC), Jakub Lisowski
> <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote:
>
>>Popełniłem w piątek błąd i poszedłem do księgarni. Chciałem sobie kupić
>>w końcu "Obrońców królestaw" Kossakowskiej, a tutaj wyskoczył na mnie
>>kolejny tom Harrington.
>
> A propos - zginął mi link do (wspominanego ongi na grupie)
> anglojęzycznego Webera w mniej więcej komplecie. Wspomoże ktoś i
> przypomni?

Komplet taki sobie, ale dużo jest w http://www.baen.com/library/

EwaP HF FH

--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317

Leszek Karlik

unread,
Apr 8, 2003, 4:46:48 AM4/8/03
to
On Tue, 8 Apr 2003 02:49:28 +0200, Piotr Konieczny <pio...@post.pl>
disseminated foul capitalist propaganda:

[...]


>> "Stan niewolności" mi się podobał, reszty niestety nie mogę jakoś dorwać
>> od pierwszego tomu.
> Brujold jest niezła,

BUJOLD.

> tak długo, jak trzyma się od bitew - różnica między nią
> a MWW w tej dziedzinie jest taka jak pomiędzy fx w B5 a ST:TOS :)

Powiedziałbym raczej że różnica między Weberem a Bujold jeżeli chodzi
o opisy walki jest taka, jak między reprezentacją technologii Star
Trek a Firefly'a. W ST masz całą stertę magicznych urządzeń i
technobełkotowe deus ex machina, a w Firefly jest nowy model sprężarki
różniący się od starego głównie ceną i tabliczką znamionową. Bez prób
szczegółowego opisania.

Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
(gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
strefę w której może się znaleźć cel).

[...]


>> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
>> komputerowe.
> Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?

Jak komputer B nie jest podłączony do komputera A, i nie ma fizycznej
możliwości ich obejścia, to owszem.

[...]

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

Leslie
--
Leszek 'Leslie' Karlik; Drone, Offensive, Special Circumstances, Contact.

GH/L/S/O d- s+:- a24 C++ UL+ P L++ E W-() N+++* K w(---) M- PS+(+++) PE
Y+ PGP++ !t---(++) 5++ X- R+++*>$ !tv b++++ DI+ D--- G-- e>+ h- r% y+*

Jakub Lisowski

unread,
Apr 8, 2003, 5:03:02 AM4/8/03
to
Dnia Tue, 8 Apr 2003 02:49:28 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb93qfo...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> Zakładając kilkaset lat działania flot kosmicznych to nagle ot akurat w
>> otoczeniu HH zaczyna się dziać rewolucja w dziedzinie uzbrojenia, bo
>> nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, żeby potargaćza statkiem koszyk z
>> rakietami.
>> A rakieta wielostopniowa to jest tak niesamowicie tajne novum, że proszę
>> siadać, a potem zacząć bić pokłony i ślinić się ze szczęścia.
> Mhm. Pomysły były znane od dawna (missile pody, LACi - stare, stare techy).
> Ale nowe Mantyjskie rozwiązania inżynieryjne nadały im możliwości o rząd
> większe od 'starych wersji', zmieniając taktykę, itp.

Znaczy siędo zrobienia rakiety wielostopniowej to trzeba jakiegoś
koszmarnego zaawansowania technologicznego względem rakiet
jednostopniowych w przypadku, gdy sama idea jest praktycznie rzecz
biorąc stara jak świat? No kto by pomyślał.

>> Erm, "Zapomnij o Ziemii" jest lepsze. IMO
> Hmm...czyje dzieło?

C.C. MacApp. Był dawno temu w F a teraz jakoś znowu wyszło.

>> "Stan niewolności" mi się podobał, reszty niestety nie mogę jakoś dorwać
>> od pierwszego tomu.
> Brujold jest niezła, tak długo, jak trzyma się od bitew - różnica między nią
> a MWW w tej dziedzinie jest taka jak pomiędzy fx w B5 a ST:TOS :)

No to właśnie Weber jest niezły, jak trzyma się bitew. I to kosmicznych
bitew, bo cała reszta wychodzi mu tak sobie.

>> Bo zrzyna. Zrzyna ze wszystkiego, z czego sięda, z Hornblowera, z
>> historii, nawet nazwisk mu sięnie chce wymyślać (Rob S. Pierre, kapitan
>> Vladovich, śmiech ogarnia).
> To jest jasna gra z czytelnikiem - nawiązanie do twórczości Forestera i

Wole jakoś mniej jasną.

> historii. Mnie się to bardzo podoba - szukanie odpowiedników historycznych
> (Honor-Nelson, Manticore - UK, Andermani - Prusy, McQueen - Napolen, etc.).

A nie przypadkiem Hornblower? W sumie mnie to i tak wsio ryba. Mocno
sięzastanowię nad kupieniem kolejnej części.

> Zrzynanie jest na tej samej zasadzie, co każdy inny pisarz, który powiela
> jakąś konwencję (np. space opera...dość dużo zrzynaczy tutaj, od kiedy ta
> konwencja powstała gdzieś w 50...).

No co ty nie powiesz, jakie jeszcze były tak ewidentne zrzyny?

> Wstyd przyznać się tutaj, ale kapitan Vladovich...kto zacz?

A jak się nazywał kapitan Tepesa w ostatnim tomie który wyszedł w
Polsce?

>> No tak, te charaktery, których motywy trzeba wyjaśniać co 2 strony na 2
>> strony, a
> (...)
> Ja tego nie zauważyłem. Styl MWW baardzo lubię. Ale, jak pisałem, gusta...

No więc widzisz, jak z nudów skakałem do przodu za każdym razem, jak
Weber/tłumocz szedł w opis motywacji postaci, bo w rzyci mam motywację,
a chciałbym lekką łatwą i przyjemną lekturę z dużą ilością akcji.
A jak mam wyłożenie motywacji na 3 strony, to akcji tam za grosz.

>> >> W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo
>> >> komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
>> >> przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.
>> > A może ci do głowy nie przyszło, że Harkness takie zabezpieczenia
> obchodzi?
>> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
>> komputerowe.
> Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?

Jak są fizycznie odizolowane, biorą dane z sensorów a wydają do
odpowiednich konsol, to obawiam się, tak, będą nie do obejścia.
Rozumiesz słowa, które są pomiędzy _ i _?

> MWW nie opisuje detali technicznych Pentiuma A.D. 5000, tylko twierdzi, że
> na statku jest 'komputer', do którego 'można się włamać' z powodu 'słabych

No więc Weber ciężko się myli sądząc, że na statku jest _jeden_ komputer
od wszystkiego. Takie postępowanie byłoby ciężko głupie i wręcz
samobójcze.

>> Ale wspomniał, że w kilka tygodni napisał kupę programów. To też jest
>> lekki smiech na sali. Takie Deus Ex Machina.
> Nie znając sprzętu i softu, skąd wiesz, że w kilka tygodni nie można napisać
> 'kupy programów'?

Bo widziałem kilka systemów które nie były zabezpieczone a do których
musiałem coś zrobić?

> *Ja* ci mogę w 'kilka tygodni' napisać kupę programów :) A nie zajmowałem

Które będą robiły co?

>> W porównaniu z kolei do wielu innych, w których bohaterowie są lepiej
>> opisani ...
> Gusta. MWW jest jednym z moich 10 ulubionych pisarzy, a trochę się czytało

No na pewno 10.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 8, 2003, 5:10:36 AM4/8/03
to
Dnia Tue, 8 Apr 2003 02:49:28 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb93qfo...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> Zakładając kilkaset lat działania flot kosmicznych to nagle ot akurat w
>> otoczeniu HH zaczyna się dziać rewolucja w dziedzinie uzbrojenia, bo
>> nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, żeby potargaćza statkiem koszyk z
>> rakietami.
>> A rakieta wielostopniowa to jest tak niesamowicie tajne novum, że proszę
>> siadać, a potem zacząć bić pokłony i ślinić się ze szczęścia.
> Mhm. Pomysły były znane od dawna (missile pody, LACi - stare, stare techy).
> Ale nowe Mantyjskie rozwiązania inżynieryjne nadały im możliwości o rząd
> większe od 'starych wersji', zmieniając taktykę, itp.

Znaczy się do zrobienia rakiety wielostopniowej to trzeba jakiegoś


koszmarnego zaawansowania technologicznego względem rakiet
jednostopniowych w przypadku, gdy sama idea jest praktycznie rzecz
biorąc stara jak świat? No kto by pomyślał.

>> Erm, "Zapomnij o Ziemii" jest lepsze. IMO
> Hmm...czyje dzieło?

C.C. MacApp. Był dawno temu w F a teraz jakoś znowu wyszło.

>> "Stan niewolności" mi się podobał, reszty niestety nie mogę jakoś dorwać


>> od pierwszego tomu.
> Brujold jest niezła, tak długo, jak trzyma się od bitew - różnica między nią
> a MWW w tej dziedzinie jest taka jak pomiędzy fx w B5 a ST:TOS :)

No to właśnie Weber jest niezły, jak trzyma się bitew. I to kosmicznych


bitew, bo cała reszta wychodzi mu tak sobie.

>> Bo zrzyna. Zrzyna ze wszystkiego, z czego sięda, z Hornblowera, z


>> historii, nawet nazwisk mu sięnie chce wymyślać (Rob S. Pierre, kapitan
>> Vladovich, śmiech ogarnia).
> To jest jasna gra z czytelnikiem - nawiązanie do twórczości Forestera i

Wole jakoś mniej jasną.

> historii. Mnie się to bardzo podoba - szukanie odpowiedników historycznych
> (Honor-Nelson, Manticore - UK, Andermani - Prusy, McQueen - Napolen, etc.).

A nie przypadkiem Hornblower? W sumie mnie to i tak wsio ryba. Mocno


sięzastanowię nad kupieniem kolejnej części.

> Zrzynanie jest na tej samej zasadzie, co każdy inny pisarz, który powiela


> jakąś konwencję (np. space opera...dość dużo zrzynaczy tutaj, od kiedy ta
> konwencja powstała gdzieś w 50...).

No co ty nie powiesz, jakie jeszcze były tak ewidentne zrzyny?

> Wstyd przyznać się tutaj, ale kapitan Vladovich...kto zacz?

A jak się nazywał kapitan Tepesa w ostatnim tomie który wyszedł w
Polsce?

>> No tak, te charaktery, których motywy trzeba wyjaśniać co 2 strony na 2


>> strony, a
> (...)
> Ja tego nie zauważyłem. Styl MWW baardzo lubię. Ale, jak pisałem, gusta...

No więc widzisz, jak z nudów skakałem do przodu za każdym razem, jak


Weber/tłumocz szedł w opis motywacji postaci, bo w rzyci mam motywację,
a chciałbym lekką łatwą i przyjemną lekturę z dużą ilością akcji.
A jak mam wyłożenie motywacji na 3 strony, to akcji tam za grosz.

>> >> W najnowszej części jest śmiesznie opisane, jak gościu włamuje siędo


>> >> komputera okrętu kosmicznego. Weberowi najwyraźniej na myśl nie
>> >> przyszło, że systemy komputerowe już teraz są dublowane i bardziej.
>> > A może ci do głowy nie przyszło, że Harkness takie zabezpieczenia
> obchodzi?
>> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
>> komputerowe.
> Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?

Jak są fizycznie odizolowane, biorą dane z sensorów a wydają do


odpowiednich konsol, to obawiam się, tak, będą nie do obejścia.
Rozumiesz słowa, które są pomiędzy _ i _?

> MWW nie opisuje detali technicznych Pentiuma A.D. 5000, tylko twierdzi, że


> na statku jest 'komputer', do którego 'można się włamać' z powodu 'słabych

No więc Weber ciężko się myli sądząc, że na statku jest _jeden_ komputer


od wszystkiego. Takie postępowanie byłoby ciężko głupie i wręcz
samobójcze.

>> Ale wspomniał, że w kilka tygodni napisał kupę programów. To też jest


>> lekki smiech na sali. Takie Deus Ex Machina.
> Nie znając sprzętu i softu, skąd wiesz, że w kilka tygodni nie można napisać
> 'kupy programów'?

Bo widziałem kilka systemów które nie były zabezpieczone a do których
musiałem coś zrobić?

> *Ja* ci mogę w 'kilka tygodni' napisać kupę programów :) A nie zajmowałem

Które będą robiły co?

>> W porównaniu z kolei do wielu innych, w których bohaterowie są lepiej
>> opisani ...
> Gusta. MWW jest jednym z moich 10 ulubionych pisarzy, a trochę się czytało

No na pewno 10.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Piotr Konieczny

unread,
Apr 8, 2003, 7:46:09 AM4/8/03
to

"Leszek Karlik" <les...@hell.pl> wrote in message
news:slrnb959t7...@fnord.ideefixe.com.pl...

> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
> strefę w której może się znaleźć cel).

Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz formułować
opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
płaszczyźnie? Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów, jego
głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.
W dodatku MWW przynajmniej pisze czytelnie, twojego powyższego argumentu nie
jestem w stanie zrozumieć (unikanie w przewidywalnym kierunku...czyli jakim?
i przez kogo przewidywalnym?). Zresztą w tym wszystkim zapominasz uwzględnić
mechanike 'wedge' i 'point-defence lasers'. Wyjaśniałem to w zeszłym wątku.

> Jak komputer B nie jest podłączony do komputera A, i nie ma fizycznej
> możliwości ich obejścia, to owszem.

A czy MWW napisał, że tak jest? To jest sf, nie wszystko tam musi być takie
same jak dzisiaj...


--

Jakub Lisowski

unread,
Apr 8, 2003, 9:58:21 AM4/8/03
to
Dnia Tue, 8 Apr 2003 13:46:09 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Leszek Karlik" <les...@hell.pl> wrote in message
> news:slrnb959t7...@fnord.ideefixe.com.pl...
>
>> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
>> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
>> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
>> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
>> strefę w której może się znaleźć cel).
> Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz formułować
> opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
> płaszczyźnie? Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów, jego
> głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.

Wiesz, 100 rakieto to pryszcz. Bierze się coilguna walącego kulkami
łożyskowymi i daje mu się parę ton tych kulek.
Albo parę coilgunów i sorki, ale żadna rakieta takiej kuleczce nie
ucieknie.
A już o działkach laserowych nie wspomnę.
A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści przeprogramowują
komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
Wesołe są te opisy.

>> Jak komputer B nie jest podłączony do komputera A, i nie ma fizycznej
>> możliwości ich obejścia, to owszem.
> A czy MWW napisał, że tak jest? To jest sf, nie wszystko tam musi być takie
> same jak dzisiaj...

Zasady fizyki się za bardzo nie zmieniają, podobnie jak cele budowy
obiektów wojskowych, ciężko byłoby dla takiego obiektu, gdyby
zrezygnowano z dorobku wcześniejszych lat, jak właśnie na przykłąd
dublujące się systemy komputerowe.
A tutaj taki babol.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Leszek Karlik

unread,
Apr 8, 2003, 10:37:01 AM4/8/03
to
On Tue, 8 Apr 2003 13:46:09 +0200, Piotr Konieczny <pio...@post.pl>
disseminated foul capitalist propaganda:

[...]


>> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
>> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
>> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
>> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
>> strefę w której może się znaleźć cel).
> Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz formułować
> opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
> płaszczyźnie?

UUuuuuuuuuuuuuuaargh. ROTFL ROTFL.

"Mur nie w jednej płaszczyźnie." Poprawiłeś mi humor, dzięki. :->

> Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów, jego
> głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.

To już nie salwy burtowe? :->

> W dodatku MWW przynajmniej pisze czytelnie, twojego powyższego argumentu nie
> jestem w stanie zrozumieć (unikanie w przewidywalnym kierunku...czyli jakim?
> i przez kogo przewidywalnym?).

Normalnie, jeżeli statki A, B, C i D unikają w określonym kierunku.,
to statki E, F i G stanowiące cześć muru bitwy mają ograniczone
możliwości manewru - jeżeli będą unikać w zupełnie innym kierunku niż
statki A-D to mur się rozleci.

To zmniejsza strefę w której mogą się znajdować czyli ułatwia
trafienie pociskom.

> Zresztą w tym wszystkim zapominasz uwzględnić
> mechanike 'wedge' i 'point-defence lasers'.

Obrona punktowa zwiększa jedynie ilość pocisków potrzebnych do
zniszczenia jednego celu, ale nie wpływa na podstawę
argumentu. tzn. ograniczenie manewrowości taktycznej.

[...]


>> Jak komputer B nie jest podłączony do komputera A, i nie ma fizycznej
>> możliwości ich obejścia, to owszem.
> A czy MWW napisał, że tak jest?

No właśnie tak najwyraźniej _nie jest_, a to implikuje kretynizm ze
strony konstruktorów okrętów. I sklerozę, bo zapomnieli o starych,
sprawdzonych rozwiązaniach.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

Szymon Sokół

unread,
Apr 8, 2003, 2:39:58 PM4/8/03
to
In pl.rec.fantastyka.sf-f, Ewa Pawelec <e...@from.hell.pl> wrote:

>Maciej Bojko <maciej...@students.mimuw.edu.pl> wrote:
[----]


>> A propos - zginął mi link do (wspominanego ongi na grupie)
>> anglojęzycznego Webera w mniej więcej komplecie. Wspomoże ktoś i
>> przypomni?
>
>Komplet taki sobie, ale dużo jest w http://www.baen.com/library/

Zawartość rozprowadzanej przez Baen płytki leży u mnie:
http://home.agh.edu.pl/szymon/Weber.zip

Maciej Bojko

unread,
Apr 8, 2003, 4:07:02 PM4/8/03
to
On Tue, 08 Apr 2003 20:39:58 +0200, Szymon Sokół
<szy...@bastard.operator.from.hell.pl> wrote:

>>> A propos - zginął mi link do (wspominanego ongi na grupie)
>>> anglojęzycznego Webera w mniej więcej komplecie. Wspomoże ktoś i
>>> przypomni?
>>
>>Komplet taki sobie, ale dużo jest w http://www.baen.com/library/
>
>Zawartość rozprowadzanej przez Baen płytki leży u mnie:
>http://home.agh.edu.pl/szymon/Weber.zip

Dzięki.

--
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 9, 2003, 2:30:26 AM4/9/03
to

Użytkownik "Leszek Karlik" <les...@hell.pl> napisał w wiadomości
news:slrnb959t7...@fnord.ideefixe.com.pl...

> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
> strefę w której może się znaleźć cel).

Równie dobrze mógłbyś udowadniać że szyk liniowy był be bo ograniczał
możliwości manewrowania a przez to unikania ostrzału przez okręty.
I ograniczał ale mimo to był stosowany przez kilkaset lat. Zadziwiajace?

Bartosz Iwanowski

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Leszek Karlik

unread,
Apr 9, 2003, 8:51:01 AM4/9/03
to
On Wed, 9 Apr 2003 08:30:26 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl> disseminated foul capitalist propaganda:

[...]


>> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
>> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
>> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
>> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
>> strefę w której może się znaleźć cel).
>
> Równie dobrze mógłbyś udowadniać że szyk liniowy był be bo ograniczał
> możliwości manewrowania a przez to unikania ostrzału przez okręty.
> I ograniczał ale mimo to był stosowany przez kilkaset lat. Zadziwiajace?

Istnieje pewna różnica między kulą armatnią wystrzeliwaną przy pomocy
Mk1 Eyeball w cel który z punktu widzenia tejże praktycznie nie ma
możliwości manewru a samonaprowadzającym, manewrującym pociskiem
rakietowym wystrzeliwanym w gwiezdny krążownik z potwornymi silnikami
grawitacyjnym.

> Bartosz Iwanowski

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 9, 2003, 9:40:16 AM4/9/03
to

Użytkownik "Leszek Karlik" <les...@hell.pl> napisał w wiadomości
news:slrnb98cg8...@fnord.ideefixe.com.pl...

> On Wed, 9 Apr 2003 08:30:26 +0200, Bartosz Iwanowski
> <inf...@felix.com.pl> disseminated foul capitalist propaganda:
>
> [...]
> >> Dzięku temu Bujold unika takich błędów jak portowanie taktyki 2D w 3D
> >> i "mur bitewny" w zdominowanym rakietowo środowisku trójwymiarowym
> >> (gdzie unikanie w przewidywalnym kierunku, w celu utrzymania "muru
> >> bitwy" w całości ułatwia rakietom trafienie bo zmniejsza potencjalną
> >> strefę w której może się znaleźć cel).
> >
> > Równie dobrze mógłbyś udowadniać że szyk liniowy był be bo ograniczał
> > możliwości manewrowania a przez to unikania ostrzału przez okręty.
> > I ograniczał ale mimo to był stosowany przez kilkaset lat. Zadziwiajace?
>
> Istnieje pewna różnica między kulą armatnią wystrzeliwaną przy pomocy
> Mk1 Eyeball w cel który z punktu widzenia tejże praktycznie nie ma
> możliwości manewru a samonaprowadzającym, manewrującym pociskiem
> rakietowym wystrzeliwanym w gwiezdny krążownik z potwornymi silnikami
> grawitacyjnym.

No właśnie. Szyk liniowy bardziej narażał okręty na trafienie niż
hipotetyczna
ściana. A mimo to nadal twierdzę ze był stosowany kilkaset lat. Dlaczego
nie miałaby być stosowana ściana?

A żebym nie zapomniał. Wprowadzenie uzbrojenia kierowanego wcale
nie zmniejszyło roli szyku. I bynajmniej nie jest to postulowany
przez ciebie ruch chaotyczny który rzekomo zmniejsza ryzyko trafienia.
Przed rakieta i tak nie uciekniesz. Natomiast odpowiedni szyk umożliwia
określenie sektorów ostrzału, koncentrowanie wysiłku na kierunkach
zagrożenia i koordynowanie obrony. Szczególnie dla broni krótkiego
zasięgu

Reasumując ściana jest całkiem prawdopodobnym szykiem dla
wielkich flot.Oczywiście nie dlatego że można strzelać salwami
jak przedstawia to Weber tylko dlatego że przy takim szyku
skuteczniejsza będzie obrona przeciwrakietowa.

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 7:27:32 AM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb95lbr...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz
formułować
> > opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
> > płaszczyźnie? Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów,
jego
> > głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.
>
> Wiesz, 100 rakieto to pryszcz. Bierze się coilguna walącego kulkami
> łożyskowymi i daje mu się parę ton tych kulek.
> Albo parę coilgunów i sorki, ale żadna rakieta takiej kuleczce nie
> ucieknie.
Czy ty wogóle czytasz to co ja piszę?! Albo czy ty wogóle czytałeś HH? Bo
już nie wiem, czy jest sens, bym znowu pisał o 'wedge', w którego mógłbyś
swoimi kulkami strzelać do końca świata bez żadnego efektu...:/
Aha, jeszcze jedno. Czy istnieje według ciebie, znawcy tematu ewidentnego,
jakaś lepsza formacja od 'muru'? I dlaczego?

> A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści przeprogramowują
> komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
> Wesołe są te opisy.

Mógłyś zacytować?
Już w ostatniej dyskusji ktoś - nie pamiętam kto - powoływał się na
(angielski) cytat z HH, którego nikt z forum nie był w stanie znaleźć :/

> Zasady fizyki się za bardzo nie zmieniają, podobnie jak cele budowy
> obiektów wojskowych, ciężko byłoby dla takiego obiektu, gdyby
> zrezygnowano z dorobku wcześniejszych lat, jak właśnie na przykłąd
> dublujące się systemy komputerowe.
> A tutaj taki babol.

Dalej nie rozumiem, dlaczego takie systemy są nie do obejścia. Mógłbyś mi to
wyjaśnić, dlaczego tak jest i będzie do końca świata?


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 7:46:32 AM4/9/03
to
"Leszek Karlik" <les...@hell.pl> wrote in message
news:slrnb95uco...@fnord.ideefixe.com.pl...

> > Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz
formułować
> > opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
> > płaszczyźnie?
>
> UUuuuuuuuuuuuuuaargh. ROTFL ROTFL.
>
> "Mur nie w jednej płaszczyźnie." Poprawiłeś mi humor, dzięki. :->
Tak, to mi nieźle wyszło, nie przeczę :)
Ale w zasadzie miałem rację - to nie jest mur w JEDNEJ płaszczyźnie -
przynajmniej nie często. Mur składa się z kilku warstw (zewnętrzne to lekkie
statki) - i te mogą być skoncentrowane w pewnych fragmentach (dla dodatkowej
ochrony jego wewnętrznych częście). Więc przypomina to raczej rys 2 niz rys
1:

Rys 1 Rys 2

x x
x xx
x x x
x x
x x
x x x

> > Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów, jego
> > głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.
>
> To już nie salwy burtowe? :->

A czy ja tak kiedyś twierdziłem? Przy takich odległościach nie ma większego
znaczenia w jakiej formacji lecą strzelające statki, ma ona natomiast
znaczenie przy koordynacji ognia p-rakiet i w walce w zasięgu broni
energetycznej. Think, think, plz.

> Normalnie, jeżeli statki A, B, C i D unikają w określonym kierunku.,
> to statki E, F i G stanowiące cześć muru bitwy mają ograniczone
> możliwości manewru - jeżeli będą unikać w zupełnie innym kierunku niż

> statki -D to mur się rozleci.
Piszesz o unikaniu rakiet poprzez 'usunięcie się z toru ich lotu'??
Jeśli tak, to:
- ROTFLOL
- nie czytałeś wiele HH, prawda?
Dlaczeogo tak uważam?
Bo rakiety mają taką prędkość, że jeśli nie zatrzyma ich ogien p-rak czy nie
zmylą ECM, to dolecą one w pobliże statku (liczone w tysiącach km czy nawet
więcej) - a tam detonują (laser heads, nuki musza być faktycznie w
odległości <10km, ale się ich już prawie nie używa).
Więc statki zwykle nie zmieniają kursu na tyle, by mur się rozpadł - zwykle
mają tyle miejsca pomiędzy sąsiadami, by móc OBRACAĆ się, dając najlepsze
pole ognia swoim broniom p-rak i obracając się nieprzenikalną wedge do jak
największej liczby rakiet wchodzących w zasięg detonacji.

> To zmniejsza strefę w której mogą się znajdować czyli ułatwia
> trafienie pociskom.

Sugerujesz lepszą formację niż mur?
Słucham, proszę...

> Obrona punktowa zwiększa jedynie ilość pocisków potrzebnych do
> zniszczenia jednego celu, ale nie wpływa na podstawę
> argumentu. tzn. ograniczenie manewrowości taktycznej.

Gdyby ta manewrowość coś dała. W SVW (tom 3) jest to chyba dość dobrze
opisane - w momencie gdy mur się rozpada, formacja staje się o wiele
łatwiejszym celem dla wrogich rakiet. Przeczytaj ten fragment i wskaż błędy,
jakie pisząc go, popełnił MWW, proszę...?

> No właśnie tak najwyraźniej _nie jest_, a to implikuje kretynizm ze
> strony konstruktorów okrętów. I sklerozę, bo zapomnieli o starych,
> sprawdzonych rozwiązaniach.

Dalej nikt mi nie podał argumentów, dlaczego te systemy są nie do obejcia i
takie pozostaną do końca świata.
Aczkolwiek przyznam, że komputery i ich zastosowania nie są mocną stroną MWW
:)


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 7:53:01 AM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb954ck...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Znaczy się do zrobienia rakiety wielostopniowej to trzeba jakiegoś
> koszmarnego zaawansowania technologicznego względem rakiet
> jednostopniowych w przypadku, gdy sama idea jest praktycznie rzecz
> biorąc stara jak świat? No kto by pomyślał.
Zwróciłeś uwagę, że mówimy o SF? Te rakiety są wyposażone w napęd
impellerowy, wytwarzający wedge, który bardzo nie lubi bliskości innego
napędu (buuum). Obejście tego problemu widać zajęło im trochę czasu.
Przypomnij mi, kiedy Chińczycy wynaleźli rakiety, i jak szybko po tym
przeszli do rakiet wielostopniowych?

> > Wstyd przyznać się tutaj, ale kapitan Vladovich...kto zacz?
>
> A jak się nazywał kapitan Tepesa w ostatnim tomie który wyszedł w
> Polsce?

Może i tak, ale do kogo to nawiązuje z RL?

> >> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
> >> komputerowe.
> > Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?
>
> Jak są fizycznie odizolowane, biorą dane z sensorów a wydają do
> odpowiednich konsol, to obawiam się, tak, będą nie do obejścia.
> Rozumiesz słowa, które są pomiędzy _ i _?

Na wykładowcę to się ty nie nadajesz, ale mimo twoich starań, rozumiem :)
Co dalej nie zmienia faktu, że nie wierzę ci, że niemożliwe jest obejście
takiego systemu.
Jeśli można obejść jeden z nich, to dlaczego nie można tego powtórzyć z
drugim?

> No więc Weber ciężko się myli sądząc, że na statku jest _jeden_ komputer
> od wszystkiego. Takie postępowanie byłoby ciężko głupie i wręcz
> samobójcze.

A gdzie Weber twierdzi, że na statku 'jest jeden komputer'?

> >> W porównaniu z kolei do wielu innych, w których bohaterowie są lepiej
> >> opisani ...
> > Gusta. MWW jest jednym z moich 10 ulubionych pisarzy, a trochę się
czytało
>
> No na pewno 10.

Dzięki, ale nie mam ochotę na flama czy przebijanie się ilością
przeczytanych książek :)


--

Piotr W. Cholewa

unread,
Apr 9, 2003, 12:56:32 PM4/9/03
to
On Wed, 9 Apr 2003 13:53:01 +0200, "Piotr Konieczny" <pio...@post.pl>
wrote:

>
>"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
>news:slrnb954ck...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> Znaczy się do zrobienia rakiety wielostopniowej to trzeba jakiegoś
>> koszmarnego zaawansowania technologicznego względem rakiet
>> jednostopniowych w przypadku, gdy sama idea jest praktycznie rzecz
>> biorąc stara jak świat? No kto by pomyślał.
>Zwróciłeś uwagę, że mówimy o SF? Te rakiety są wyposażone w napęd
>impellerowy, wytwarzający wedge, który bardzo nie lubi bliskości innego
>napędu (buuum). Obejście tego problemu widać zajęło im trochę czasu.
>Przypomnij mi, kiedy Chińczycy wynaleźli rakiety, i jak szybko po tym
>przeszli do rakiet wielostopniowych?

Ale wiesz, jak już się pojawiły wielostopniowe, to ich nikt nie
zapomniał.

PWC

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 1:42:01 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 9 Apr 2003 13:27:32 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb95lbr...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> > Ehh...nie możesz dokładniej przeczytać książki zanim zaczniesz
> formułować
>> > opinie? Czy MWW napisał gdziekolwiek, że jest to mur 2D czy mur w jednej
>> > płaszczyźnie? Mur się wygina w zależności od warunków bitwy i manewrów,
> jego
>> > głównym celem jest skuteczna obrona przeciwrakietowa.
>>
>> Wiesz, 100 rakieto to pryszcz. Bierze się coilguna walącego kulkami
>> łożyskowymi i daje mu się parę ton tych kulek.
>> Albo parę coilgunów i sorki, ale żadna rakieta takiej kuleczce nie
>> ucieknie.
> Czy ty wogóle czytasz to co ja piszę?! Albo czy ty wogóle czytałeś HH? Bo

Łaaa, kilkanaście cm bieżacych półki z ksiązkami właśnie zniknęło, czym
ja to teraz zapcham...

> już nie wiem, czy jest sens, bym znowu pisał o 'wedge', w którego mógłbyś

Rozwiń, bo musi mi umknęło.

> swoimi kulkami strzelać do końca świata bez żadnego efektu...:/
> Aha, jeszcze jedno. Czy istnieje według ciebie, znawcy tematu ewidentnego,
> jakaś lepsza formacja od 'muru'? I dlaczego?

W warunkach domyślam się opisanych przez Webera?
Nie wiem, nie zastanawiałem sięnad tym, wystarczały mi te babole, które
miałem czarno na białym na kartkach, bo jak jużnadmieniłem, cykl o HH
nie jest książką, od której oczekuję intelektualnej refleksji.

>> A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści przeprogramowują
>> komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
>> Wesołe są te opisy.
> Mógłyś zacytować?

Włala: The Honor of the Queen/0743435729__33.htm:
"Yes, Sir." Ash drew a deep breath and consulted an electronic memo pad.
"Sir, despite their missiles' smaller size, their penaids, and
especially their penetration ECM, are better than ours. We've programmed
our fire control to compensate for all of their EW techniques we've been
able to identify. I'm sure they have tricks we haven't seen yet, but
we've eliminated most of the ones they've already used.

Jeżeli już, to tego mogły sięnauczyćsystemy eksperckie PD i/lub rakiet,
ale z programowaniem to żart najwyraźniej.

>> Zasady fizyki się za bardzo nie zmieniają, podobnie jak cele budowy
>> obiektów wojskowych, ciężko byłoby dla takiego obiektu, gdyby
>> zrezygnowano z dorobku wcześniejszych lat, jak właśnie na przykłąd
>> dublujące się systemy komputerowe.
>> A tutaj taki babol.
> Dalej nie rozumiem, dlaczego takie systemy są nie do obejścia. Mógłbyś mi to
> wyjaśnić, dlaczego tak jest i będzie do końca świata?

Którego słowa z poprzednich przez mnie przytoczonych nie zrozumiałeś?
Dla pewności:
a) _odizolowane od siebie_
b) _dublujące się_
c) _niezależne systemy_
d) masaj

I jeszcze na zakończenie chciałem sięzapytać, czy wszystko w poniższym
cytacie ci pasuje:
<cytat>
The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide. There
must be at least ten thousand of them out there
</cytat>

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 1:51:14 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 9 Apr 2003 13:53:01 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb954ck...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> Znaczy się do zrobienia rakiety wielostopniowej to trzeba jakiegoś
>> koszmarnego zaawansowania technologicznego względem rakiet
>> jednostopniowych w przypadku, gdy sama idea jest praktycznie rzecz
>> biorąc stara jak świat? No kto by pomyślał.
> Zwróciłeś uwagę, że mówimy o SF? Te rakiety są wyposażone w napęd

Jak najbardziej, ale tego S jest tam mało, wręcz możnaby napisać sF.

> impellerowy, wytwarzający wedge, który bardzo nie lubi bliskości innego
> napędu (buuum). Obejście tego problemu widać zajęło im trochę czasu.
> Przypomnij mi, kiedy Chińczycy wynaleźli rakiety, i jak szybko po tym
> przeszli do rakiet wielostopniowych?

A co ma piernik do wiatraka? Co, inteligenci u Webera wszystko wymyślają
od nowa?

>> > Wstyd przyznać się tutaj, ale kapitan Vladovich...kto zacz?
>>
>> A jak się nazywał kapitan Tepesa w ostatnim tomie który wyszedł w
>> Polsce?
> Może i tak, ale do kogo to nawiązuje z RL?

ROTFL, po prostu graby opadają, wklep sobie w google Vlad Tepes.

>> >> Wiesz, _odizolowane od siebie_ _dublujące się_ _niezależne systemy_
>> >> komputerowe.
>> > Znaczy się, są i do końca świata będą na 100% nie do obejścia?
>>
>> Jak są fizycznie odizolowane, biorą dane z sensorów a wydają do
>> odpowiednich konsol, to obawiam się, tak, będą nie do obejścia.
>> Rozumiesz słowa, które są pomiędzy _ i _?
> Na wykładowcę to się ty nie nadajesz, ale mimo twoich starań, rozumiem :)
> Co dalej nie zmienia faktu, że nie wierzę ci, że niemożliwe jest obejście
> takiego systemu.

Właśnie widzę, że dyskutujętutaj z wiarą, wręcz neoficką.

> Jeśli można obejść jeden z nich, to dlaczego nie można tego powtórzyć z
> drugim?

Bo żeby to samo zadziałało na wszystkie, to jest spora trudność, po to
jest ich kilka.
I jeszcze potrzeba czasu na to.

>> No więc Weber ciężko się myli sądząc, że na statku jest _jeden_ komputer
>> od wszystkiego. Takie postępowanie byłoby ciężko głupie i wręcz
>> samobójcze.
> A gdzie Weber twierdzi, że na statku 'jest jeden komputer'?

Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
komputera do walki. A to głupota. Skrajna.

> Dzięki, ale nie mam ochotę na flama czy przebijanie się ilością
> przeczytanych książek :)

Mi tam zajedno.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz

unread,
Apr 9, 2003, 2:07:12 PM4/9/03
to
czeŚĆ,
... a dzień taki sam u nas jak u Was,
napisał Jakub Lisowski na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:

> Dnia Wed, 9 Apr 2003 13:53:01 +0200, Piotr Konieczny

> > A gdzie Weber twierdzi, że na statku 'jest jeden komputer'?
> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.

Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,
sieć czy jak to nazwać ? W sumie nie aż taka głupota -
już teraz przecież ze swojego domowego komputra 'do
gier i internetu' mogę sie dostać - w ramach autoryzacji
i dostępów oczywiście - do komputerów np. NASA, któregoś
z Uniwersytetów czy Obserwatoriów Astronomicznych.

Na pokładzie takiego statku kosmicznego, nawet bojowego,
jest to o tyle bezpieczniejsze, ze masz ograniczoną liczbę
potencjalnych intruzów oraz możliwość kontrolowania
i monitorowania wszystkich 'terminali'.

Natomiast nieistnienei 'komputerów do gier' na pokładzie takeigo
statku jest mało prawdopodobne - już współczesne lotniskowce
to małę miasteczka, niosące na swym pokładzie miejsca tak
'bezesensowne' jak sklepy z pamiątkami i zabawkami...

pozdrawiam
Wiki [HQ mode]

--
//^\\___
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz 8o ^ / \
<wiki-at-rpg.pl> Żywiec pl ][=m=| | Przetoczył się grom
GG#: 5452177 5o4.73o394 \/_|_\___wjm Wypadła szóstka

Jo'Asia

unread,
Apr 9, 2003, 2:39:09 PM4/9/03
to
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz wystukał w wiadomości
<b71ng2$lia$1...@nemesis.news.tpi.pl>:

> Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,
> sieć czy jak to nazwać ? W sumie nie aż taka głupota -
> już teraz przecież ze swojego domowego komputra 'do
> gier i internetu' mogę sie dostać - w ramach autoryzacji
> i dostępów oczywiście - do komputerów np. NASA, któregoś
> z Uniwersytetów czy Obserwatoriów Astronomicznych.

> Na pokładzie takiego statku kosmicznego, nawet bojowego,
> jest to o tyle bezpieczniejsze, ze masz ograniczoną liczbę
> potencjalnych intruzów oraz możliwość kontrolowania
> i monitorowania wszystkich 'terminali'.

> Natomiast nieistnienei 'komputerów do gier' na pokładzie takeigo
> statku jest mało prawdopodobne - już współczesne lotniskowce
> to małę miasteczka, niosące na swym pokładzie miejsca tak
> 'bezesensowne' jak sklepy z pamiątkami i zabawkami...

Z dużym prawdopodobieństwem sieć "codziennoużytkowa" byłaby oddzielona
od sieci "bojowej".

Jo'Asia

--
__.-=-. Joanna Słupek joa...@hell.pl .-=-.__
--<()> http://bujold.fantastyka.net/ http://esensja.pl/ <()>--
.__.'| ...................................................... |'.__.
Ze zbiorów biblioteki pintyjskiej: "Możemy cię zrybować"

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 2:45:02 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 09 Apr 2003 20:07:12 +0200, Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz
<_wi...@mail.ru>napisał:

> czeŚĆ,
> ... a dzień taki sam u nas jak u Was,
> napisał Jakub Lisowski na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:
>
>> Dnia Wed, 9 Apr 2003 13:53:01 +0200, Piotr Konieczny
>> > A gdzie Weber twierdzi, że na statku 'jest jeden komputer'?
>> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
>> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.
>
> Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,

Nie. Opisowo to seria potoków z tym samym źródłem oraz tym samym
wyjściem (+-), czyli sensory, obróbka danych, displeje czy insze takie,
ale sama obróbka danych jest niezależna.
Podobnie w przypadku komputerów związanych ze sterowaniem itd.
Podobno, jeżeli dobrze pamiętam wykładowcę, to on twierdził, że w takim
Airbusie jest z 8 niezależnych komputerów, które liczą to samo.
Tak na wypadek, gdyby kilka się pomyliło.

> sieć czy jak to nazwać ? W sumie nie aż taka głupota -
> już teraz przecież ze swojego domowego komputra 'do
> gier i internetu' mogę sie dostać - w ramach autoryzacji
> i dostępów oczywiście - do komputerów np. NASA, któregoś
> z Uniwersytetów czy Obserwatoriów Astronomicznych.

Tylko po co ja ze swoego domowego komputera ma mmieć chociaż cień
dostępu do komputera bojowego USArmy na przykład? Zresztą właściciele
komputera bojowego teżtak uważają i odcinajągo od sieci.

> Na pokładzie takiego statku kosmicznego, nawet bojowego,
> jest to o tyle bezpieczniejsze, ze masz ograniczoną liczbę
> potencjalnych intruzów oraz możliwość kontrolowania
> i monitorowania wszystkich 'terminali'.

Ogólnie cała końcówka najnowszego tomu HH jest ciężko naciągana z czysto
informatycznego punktu widzenia.
Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?

> Natomiast nieistnienei 'komputerów do gier' na pokładzie takeigo
> statku jest mało prawdopodobne - już współczesne lotniskowce
> to małę miasteczka, niosące na swym pokładzie miejsca tak
> 'bezesensowne' jak sklepy z pamiątkami i zabawkami...

No superowo, ale po co łączyć maszynędo zabawy z maszyną do walki?
Żeby zaoszczędzić? Wolne żarty.

> Wiki [HQ mode]

--
Jakub Lisowski

Miros/law L. Baran

unread,
Apr 9, 2003, 2:54:11 PM4/9/03
to
PT Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz pisze:

> Natomiast nieistnienei 'komputerów do gier' na pokładzie takeigo
> statku jest mało prawdopodobne - już współczesne lotniskowce
> to małę miasteczka, niosące na swym pokładzie miejsca tak
> 'bezesensowne' jak sklepy z pamiątkami i zabawkami...

Istnienie komputerów bojowych w jednej sieci z komputerami
rekreacyjnymi na statku *bojowym*?

Jubal

--
[ Miros/law L Baran, baran-at-knm-org-pl, neg IQ, cert AI ] [ 0101010 is ]
[ BOF2510053411, makabra.knm.org.pl/~baran/, alchemy pany ] [ The Answer ]

Most monsters can't swim.

Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz

unread,
Apr 9, 2003, 3:01:28 PM4/9/03
to
czeŚĆ,
... a dzień taki sam u nas jak u Was,
napisał Jakub Lisowski na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:

[ tnij wrotki ]

> >> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
> >> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.
> > Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,
> Nie. Opisowo to seria potoków z tym samym źródłem oraz tym samym

A to ja przepraszam.
Zasugerowałem się Twoim powyższym 'może się dostać'.

> wyjściem (+-), czyli sensory, obróbka danych, displeje czy insze takie,
> ale sama obróbka danych jest niezależna.

Znaczy obóbka gdzie ? Chyba nie w HH, bo się pogubiłem ?

> Airbusie jest z 8 niezależnych komputerów, które liczą to samo.
> Tak na wypadek, gdyby kilka się pomyliło.

W jaki sposób okresla się który sie nie pomylił ?
Ignorując wyniki drastycznie odbiegające od średniej ?

> Tylko po co ja ze swoego domowego komputera ma mmieć chociaż cień

Tyle, że ten tam to nie bł 'domowy komputer'.
Chociaż 'armia Twoim domem' zobowiązuje :o)

> dostępu do komputera bojowego USArmy na przykład?

Żeby móc ogłosić światu ' yo ziomale, ja to jezdem
mastakhaka' ? :o)))

> Zresztą właściciele
> komputera bojowego teżtak uważają i odcinajągo od sieci.

Poważmoe(j): jak najbardziej podizelam ten punkt widzenia
ze jedynym zabezpieczeniem przed intruzami jest fizyczna
separacja od owych intruzów. Tak samo jak tego, że jedynym
w miarę pewnym backupem jest backup w kilku miejscach na raz.

> Ogólnie cała końcówka najnowszego tomu HH jest ciężko naciągana z czysto
> informatycznego punktu widzenia.

Nie czytałem i chyba nie przeczytam :o)
Nie tylko dlatego że przez modem ciężko się ściąga
te troszkę ponad 18o MB...

> Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?

Pytasz jakbyś nie widział do czego "po godzinach"
wykorzystywana jest dowolna sieć dowolnej firmy :o)

> No superowo, ale po co łączyć maszynędo zabawy z maszyną do walki?
> Żeby zaoszczędzić? Wolne żarty.

Jak to zaoszczędzić, przecie zpotrzeba jeden kabel więcej ?
A, chodzi o to że w HH była to jedna maszyna obsługująca
wszystkpo co na pokładzie potrzebuje takowej obsługi ?
To to rzeczywiscie chore jest i mało sensowne, zwłaszcza
z punktu widzenia projektowania sprzetu bojowego.

Artur Bartnicki

unread,
Apr 9, 2003, 2:58:16 PM4/9/03
to

Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz <_wi...@mail.ru> pisze, co następuje:

> czeŚĆ,
> ... a dzień taki sam u nas jak u Was,
> napisał Jakub Lisowski na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:
>
> > Dnia Wed, 9 Apr 2003 13:53:01 +0200, Piotr Konieczny
> > > A gdzie Weber twierdzi, że na statku 'jest jeden komputer'?
> > Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
> > komputera do walki. A to głupota. Skrajna.
>
> Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,
> sieć czy jak to nazwać ? W sumie nie aż taka głupota -
> już teraz przecież ze swojego domowego komputra 'do
> gier i internetu' mogę sie dostać - w ramach autoryzacji
> i dostępów oczywiście - do komputerów np. NASA, któregoś
> z Uniwersytetów czy Obserwatoriów Astronomicznych.

Do PUBLICZNYCH serwerów NASA. Bo już w tej chwili np. na okrętach US
Navy marynarze mają terminale z dostępem do Internetu (żeby sobie
mogli wysłać liścik do żony, aczkolwiek monitorowany np. pod kątem
przekazywania poufnych informacji), ale jest to w sieci CAŁKOWICIE,
fizycznie odseparowanej od sieci bojowej.

--
___ ___ -------------------------------------------------------
/ _ | _ ) >>>>>> Artur "Archie" Bartnicki <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
/ __ | _ \ >>>>>> archie @ dziupla,eu,org <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
/_/ |_|___/ -------------------------------------------------------

Na środku półmiska z koreczkami serowymi połóż pułapkę na myszy.

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 3:55:24 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 09 Apr 2003 21:01:28 +0200, Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz
<_wi...@mail.ru>napisał:

> czeŚĆ,
> ... a dzień taki sam u nas jak u Was,
> napisał Jakub Lisowski na pl.rec.fantastyka.sf-f do nas:
>
>> >> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
>> >> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.
>> > Znaczy to nie jest jeden komputer, tylko jeden system,
>> Nie. Opisowo to seria potoków z tym samym źródłem oraz tym samym
>
> A to ja przepraszam.
> Zasugerowałem się Twoim powyższym 'może się dostać'.

No wo w HH się dostał tak właśnie.

>> wyjściem (+-), czyli sensory, obróbka danych, displeje czy insze takie,
>> ale sama obróbka danych jest niezależna.
>
> Znaczy obóbka gdzie ? Chyba nie w HH, bo się pogubiłem ?

Obróbka jest w oddzielnych komputerach. W teorii i nie u Webera.

>> Airbusie jest z 8 niezależnych komputerów, które liczą to samo.
>> Tak na wypadek, gdyby kilka się pomyliło.
>
> W jaki sposób okresla się który sie nie pomylił ?

Algorytmy są na to, musiałbym pokopać w ksiązkach.

> Ignorując wyniki drastycznie odbiegające od średniej ?

To bardizej skomplikowane, na przykład w przypadku wyliczania pozycji
wrogich rakiet :)

>> Tylko po co ja ze swoego domowego komputera ma mmieć chociaż cień
>
> Tyle, że ten tam to nie bł 'domowy komputer'.
> Chociaż 'armia Twoim domem' zobowiązuje :o)

Taak, to była ogólnopokładowa sieć dla trepów.

>> dostępu do komputera bojowego USArmy na przykład?
>
> Żeby móc ogłosić światu ' yo ziomale, ja to jezdem
> mastakhaka' ? :o)))

Tak, napisane za pomocą laserów SDI na pochmurnym niebie, z których to
chmur zaraz spadnie deszcz wywołany przelotem B52 :)))

>> Ogólnie cała końcówka najnowszego tomu HH jest ciężko naciągana z czysto
>> informatycznego punktu widzenia.
>
> Nie czytałem i chyba nie przeczytam :o)
> Nie tylko dlatego że przez modem ciężko się ściąga
> te troszkę ponad 18o MB...

Tam jest kupa tego (lubięcię, i odpakuję kupę małych plików):
1632 Fallen Angels March to the Sea
The Shadow of the Lion audio.htm
1633 Field of Dishonor March to the Stars
The Short Victorious War autorun.inf
A Hymn Before Battle Flag in Exile More Than Honor
The Tide of Victory friends.htm
Agent of Vega Fortunes Stroke On Basilisk Station
TnT Telzey and Trigger images
An Oblique Approach Gust Front Rats Bats and Vats
Trigger and Friends index.htm
Ashes of Victory Honor Among Enemies Retief
War of Honor orientation.htm
Changer of Worlds In Enemy Hands Telzey Amberdon
When the Devil Dances readers.htm
Destinys Shield In the Heart of Darkness The Honor of the Queen
With the Lightnings shellexec.exe
Echoes of Honor Lt Leary Commanding The Hub
Worlds of Honor startUp.htm
Echos_Children.htm March Upcountry The Prince
audio start_here.htm

To mniej więcej zawartość tej płytki, ale tam są w .html, .rtf, .doc,
.pdb, innych, których nie rozróżniam jeszcze.
Możesz wybierać i się zgłosić.

>> Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?
>
> Pytasz jakbyś nie widział do czego "po godzinach"
> wykorzystywana jest dowolna sieć dowolnej firmy :o)

W niektórych firmach nie jest do niczego, i tych firm może być całkiem
sporo :>

>> No superowo, ale po co łączyć maszynędo zabawy z maszyną do walki?
>> Żeby zaoszczędzić? Wolne żarty.
>
> Jak to zaoszczędzić, przecie zpotrzeba jeden kabel więcej ?
> A, chodzi o to że w HH była to jedna maszyna obsługująca
> wszystkpo co na pokładzie potrzebuje takowej obsługi ?

Właśnie, prawie wszystko.

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:13:39 PM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb98mr9...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > już nie wiem, czy jest sens, bym znowu pisał o 'wedge', w którego
mógłbyś
>
> Rozwiń, bo musi mi umknęło.
Uuuuhh....dobrze, ale to jest wielki skrót - szczegółowo omówiłem to w
naszej ostatniej dyskusji o HH, zerknij do archiwum.
A więc każdy obiekt korzystający z silnika 'impeller' (czyli statki,
rakiety, kontrakiety) wytwarza wokół siebie pole wedge, które wygląda tak:
- z przodu i z tyłu nie istnieje
- góry/dołu jest niezniszczalne i nieprzenikalne (choć też utrudnia
skanowanie z wewnątrz pola)
- z 'boków' osłabia ogień wroga
W poprzedniej dyskusji dałem na 100% link do 3d reprezentacji i skali. Link
jest gdzieś na http://infodump.thefifthimperium.com/, chyba.
Jak się 2 wedge spotkają, to jest duuże bum u tego słabszego (lub obydwu
przy porównywalnych poziomach).

> >> A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści
przeprogramowują
> >> komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
> >> Wesołe są te opisy.
> > Mógłyś zacytować?
>
> Włala: The Honor of the Queen/0743435729__33.htm:
> "Yes, Sir." Ash drew a deep breath and consulted an electronic memo pad.
> "Sir, despite their missiles' smaller size, their penaids, and
> especially their penetration ECM, are better than ours. We've programmed
> our fire control to compensate for all of their EW techniques we've been
> able to identify. I'm sure they have tricks we haven't seen yet, but
> we've eliminated most of the ones they've already used.
>
> Jeżeli już, to tego mogły sięnauczyćsystemy eksperckie PD i/lub rakiet,
> ale z programowaniem to żart najwyraźniej.

Raz, nie przegramowywuje się kompów u wroga.
Dwa - masz rację, większość roboty z pewnością odwalają kompy, ale wkład
człowieka może dalej istnieć - kompy nie zrobią 'wszystkiego'.
Z w tym kontekście 'programming' to przecież nie 'pisanie programów', a
'wybór opcji'. Z pewnością człowiek może ingerować w opcje komputera
sterującego ogniem. Nie mówiąc o tym, że ktoś może te kompy po prostu
nadzorować i zdając raport ze swego stanowiska, mówić 'zrobiliśmy' mając na
myśli robotę odwaloną w 100% przez kompy...

> Którego słowa z poprzednich przez mnie przytoczonych nie zrozumiałeś?
> Dla pewności:
> a) _odizolowane od siebie_
> b) _dublujące się_
> c) _niezależne systemy_
> d) masaj

Jeśli do jednego z nich nikt nie ma dojścia, to po kiego go montować na
statku?

> I jeszcze na zakończenie chciałem sięzapytać, czy wszystko w poniższym
> cytacie ci pasuje:
> <cytat>
> The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
> and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide. There
> must be at least ten thousand of them out there
> </cytat>

Tłum 2km szeroki, 3 długi, metafora, liczebność 10k+
To z pierwszego tomu, prawda?
Co ma nie pasować? Deep w tym kontekście to długość, nie głębokość,
oczywiście.


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:21:53 PM4/9/03
to
"Piotr W. Cholewa" <p...@skf.from.hell.pl> wrote in message
news:d3k89v00drc1a10mi...@4ax.com...

> Ale wiesz, jak już się pojawiły wielostopniowe, to ich nikt nie
> zapomniał.
Tak, ale one nie były wyposażone w impellery i przeznaczone do osiągania
takich prędkości i przyśpieszeń jak te w HHverse.

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:30:28 PM4/9/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb98nci...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Zwróciłeś uwagę, że mówimy o SF? Te rakiety są wyposażone w napęd
>
> Jak najbardziej, ale tego S jest tam mało, wręcz możnaby napisać sF.
Fakt, nie jest to hard SF - jak u Banksa czy Hamiltona, np. Ale jest tego S
więcej niż u Bujold czy Whita, np.

> A co ma piernik do wiatraka? Co, inteligenci u Webera wszystko wymyślają
> od nowa?

A weż i zaadaptuj mi rakietę by miała takie parametry jak te u Webera.
To, że dziś mamy rakiety, które moga wynieść częsci ISS na orbitę, to nie
znaczy, że bez problemu można je zaadaptować np. do misji na Marsa.

> ROTFL, po prostu graby opadają, wklep sobie w google Vlad Tepes.

A :) Dzięki :) ROTFL, faktycznie :D

> Właśnie widzę, że dyskutujętutaj z wiarą, wręcz neoficką.

A ja z upartym ateistą :D

> Bo żeby to samo zadziałało na wszystkie, to jest spora trudność, po to
> jest ich kilka.
> I jeszcze potrzeba czasu na to.

O, jaka odmiana! Czyli trudne, czasochłonne, ale MOŻLIWE. No, no...
Jak dla mnie, EOT tego tematu.

> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.

Nie przeczę, że projektanci softu i hardu popełnili błąd...ale może taka
konstrukcja była czymś uzasadniona. Albo Harkness wykorzystał jakiś bug...
Licentia poetica, nie moja działka.
A jak to wygląda na dzisiejszych statkach? Może w tej epoce kompy są
bardziej zintegrowane niż dziś?


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:34:11 PM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> Tylko po co ja ze swoego domowego komputera ma mmieć chociaż cień
> dostępu do komputera bojowego USArmy na przykład? Zresztą właściciele
> komputera bojowego teżtak uważają i odcinajągo od sieci.
Fakt, ale na STATKU sieć wewnętrzna może być bardziej zintegrowana ze sobą -
w końcu, tylko autoryzowani mają tam dostęp, a możliwość szybkiej
komunikacji czy np. sterowania urządzeniem z mostku jak wybiło lokalną
załogę byłaby przydatna, nie?

> Ogólnie cała końcówka najnowszego tomu HH jest ciężko naciągana z czysto
> informatycznego punktu widzenia.
> Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?

By jak napisałem, móc zrobić coś z innego miejsca?

> No superowo, ale po co łączyć maszynędo zabawy z maszyną do walki?

A możliwość treningu i symulacji?


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:13:39 PM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb98mr9...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > już nie wiem, czy jest sens, bym znowu pisał o 'wedge', w którego
mógłbyś
>
> Rozwiń, bo musi mi umknęło.
Uuuuhh....dobrze, ale to jest wielki skrót - szczegółowo omówiłem to w
naszej ostatniej dyskusji o HH, zerknij do archiwum.
A więc każdy obiekt korzystający z silnika 'impeller' (czyli statki,
rakiety, kontrakiety) wytwarza wokół siebie pole wedge, które wygląda tak:
- z przodu i z tyłu nie istnieje
- góry/dołu jest niezniszczalne i nieprzenikalne (choć też utrudnia
skanowanie z wewnątrz pola)
- z 'boków' osłabia ogień wroga
W poprzedniej dyskusji dałem na 100% link do 3d reprezentacji i skali. Link
jest gdzieś na http://infodump.thefifthimperium.com/, chyba.
Jak się 2 wedge spotkają, to jest duuże bum u tego słabszego (lub obydwu
przy porównywalnych poziomach).

> >> A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści


przeprogramowują
> >> komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
> >> Wesołe są te opisy.
> > Mógłyś zacytować?
>
> Włala: The Honor of the Queen/0743435729__33.htm:
> "Yes, Sir." Ash drew a deep breath and consulted an electronic memo pad.
> "Sir, despite their missiles' smaller size, their penaids, and
> especially their penetration ECM, are better than ours. We've programmed
> our fire control to compensate for all of their EW techniques we've been
> able to identify. I'm sure they have tricks we haven't seen yet, but
> we've eliminated most of the ones they've already used.
>
> Jeżeli już, to tego mogły sięnauczyćsystemy eksperckie PD i/lub rakiet,
> ale z programowaniem to żart najwyraźniej.

Raz, nie przegramowywuje się kompów u wroga.
Dwa - masz rację, większość roboty z pewnością odwalają kompy, ale wkład
człowieka może dalej istnieć - kompy nie zrobią 'wszystkiego'.
Z w tym kontekście 'programming' to przecież nie 'pisanie programów', a
'wybór opcji'. Z pewnością człowiek może ingerować w opcje komputera
sterującego ogniem. Nie mówiąc o tym, że ktoś może te kompy po prostu
nadzorować i zdając raport ze swego stanowiska, mówić 'zrobiliśmy' mając na
myśli robotę odwaloną w 100% przez kompy...

> Którego słowa z poprzednich przez mnie przytoczonych nie zrozumiałeś?


> Dla pewności:
> a) _odizolowane od siebie_
> b) _dublujące się_
> c) _niezależne systemy_
> d) masaj

Jeśli do jednego z nich nikt nie ma dojścia, to po kiego go montować na
statku?

> I jeszcze na zakończenie chciałem sięzapytać, czy wszystko w poniższym


> cytacie ci pasuje:
> <cytat>
> The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
> and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide. There
> must be at least ten thousand of them out there
> </cytat>

Tłum 2km szeroki, 3 długi, metafora, liczebność 10k+
To z pierwszego tomu, prawda?
Co ma nie pasować? Deep w tym kontekście to długość, nie głębokość,
oczywiście.


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:40:32 PM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb98ulc...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Jak to zaoszczędzić, przecie zpotrzeba jeden kabel więcej ?
> > A, chodzi o to że w HH była to jedna maszyna obsługująca
> > wszystkpo co na pokładzie potrzebuje takowej obsługi ?
>
> Właśnie, prawie wszystko.
Nie całkiem. O ile nie przytoczysz fragmentu, w którym jest opisane, że jest
tam jeden komp i jeden system, to twierdzę, że jest tam wiele kompów, i
wiele systemów, ale istnieje możliwość infiltracji niektórych z niektórych -
wystarczająca, by Harkness zrobił to co zrobił :)


--

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 5:03:09 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 9 Apr 2003 22:13:39 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb98mr9...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> >> A najśmieszniejsze są opisy, jak to dzielni programiści
> przeprogramowują
>> >> komputery zarówno na atakowanym jak i na atakującym statku.
>> >> Wesołe są te opisy.
>> > Mógłyś zacytować?
>>
>> Włala: The Honor of the Queen/0743435729__33.htm:
>> "Yes, Sir." Ash drew a deep breath and consulted an electronic memo pad.
>> "Sir, despite their missiles' smaller size, their penaids, and
>> especially their penetration ECM, are better than ours. We've programmed
>> our fire control to compensate for all of their EW techniques we've been
>> able to identify. I'm sure they have tricks we haven't seen yet, but
>> we've eliminated most of the ones they've already used.
>>
>> Jeżeli już, to tego mogły się nauczyć systemy eksperckie PD i/lub rakiet,

>> ale z programowaniem to żart najwyraźniej.
> Raz, nie przegramowywuje się kompów u wroga.

Niee, oczywiście, że nie, wróg sam sobie przeprogramowuje swoje kompy.

> Dwa - masz rację, większość roboty z pewnością odwalają kompy, ale wkład
> człowieka może dalej istnieć - kompy nie zrobią 'wszystkiego'.

Wystaw sobie, że wkład człowieka w programowanie kompów nie odbywa
siępodczas walki, a podczas projektowania systemu.
Podczas walki jest za późno na programowanie.

> Z w tym kontekście 'programming' to przecież nie 'pisanie programów', a
> 'wybór opcji'. Z pewnością człowiek może ingerować w opcje komputera

Masz jakiś słownik, który twierdzi, że programming to wybór opcji?
Siecowy na przykład?

> sterującego ogniem. Nie mówiąc o tym, że ktoś może te kompy po prostu
> nadzorować i zdając raport ze swego stanowiska, mówić 'zrobiliśmy' mając na
> myśli robotę odwaloną w 100% przez kompy...

W tym kontekście, to na mojąznajomość angielskiego autorow iewidentnie
chodziło o wprowadzenie zmian do programów.
A programy wojskowe służace do walki są bardzo ale to bardzo
skomplikowane, toteż wprowadzenie zmian do nich na polu walki może się
skończyć w jeden sposób - smutno dla wprowadzającego.

>> Którego słowa z poprzednich przez mnie przytoczonych nie zrozumiałeś?
>> Dla pewności:
>> a) _odizolowane od siebie_
>> b) _dublujące się_
>> c) _niezależne systemy_
>> d) masaj
> Jeśli do jednego z nich nikt nie ma dojścia, to po kiego go montować na
> statku?

Wejście to sensory, wyjście to konsolety, mam deja vu jak to piszę.

>> I jeszcze na zakończenie chciałem sięzapytać, czy wszystko w poniższym
>> cytacie ci pasuje:
>> <cytat>
>> The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
>> and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide. There
>> must be at least ten thousand of them out there
>> </cytat>
> Tłum 2km szeroki, 3 długi, metafora, liczebność 10k+

Co tam robi słowo 'metafora'?

> To z pierwszego tomu, prawda?
> Co ma nie pasować? Deep w tym kontekście to długość, nie głębokość,
> oczywiście.

Aha, czyli jednak nie załapałeś.
Tłum 10k postaci gabarytów to ja jestem w stanie sobie na hektarze
wymyśleć, a nie na 600 hektarach, łapiesz?
600 metrów kwadratowych na pacjenta.
Teraz kombinuj, co Weber miał na myśli, zakładając, że nie walnął
babola.
A walnął, jak pas startowy.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 5:06:26 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 9 Apr 2003 22:30:28 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb98nci...@dil10.dilnet.wroc.pl...

>> Właśnie widzę, że dyskutujętutaj z wiarą, wręcz neoficką.
> A ja z upartym ateistą :D

Bo Weberowi słabo pisanie wychodzi, jak tylko odchodzi na kawałek od
batalistyki, i to kosmicznej.

>> Bo żeby to samo zadziałało na wszystkie, to jest spora trudność, po to
>> jest ich kilka.
>> I jeszcze potrzeba czasu na to.
> O, jaka odmiana! Czyli trudne, czasochłonne, ale MOŻLIWE. No, no...

Czas takiego włamania do nieznanego systemu mógłby być liczony w latach,
a nie w dniach, jeżeli chodzi o ścisłość.

>> Pewnie nigdzie, ale twierdzi, że z komputera do gier można siędostaćdo
>> komputera do walki. A to głupota. Skrajna.

> Licentia poetica, nie moja działka.

To co jest twoją działką?

> A jak to wygląda na dzisiejszych statkach? Może w tej epoce kompy są
> bardziej zintegrowane niż dziś?

Na dzisiejszych statkach wygląda to inaczej, dość separacyjnie,
rzekłbym.
Po wała integrować komputer, żeby był bardziej wrażliwy?
Chyba jedynym powodem jest, bo autorowi tak pasowało, ale dobrze na
wiarygodność świata to nie wpływa.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 9, 2003, 5:10:17 PM4/9/03
to
Dnia Wed, 9 Apr 2003 22:34:11 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
>> Tylko po co ja ze swoego domowego komputera ma mmieć chociaż cień
>> dostępu do komputera bojowego USArmy na przykład? Zresztą właściciele
>> komputera bojowego teżtak uważają i odcinajągo od sieci.
> Fakt, ale na STATKU sieć wewnętrzna może być bardziej zintegrowana ze sobą -

Sieć wewnętrzna może mieć różne zastosowania, inne sieci do innych
układów.

> w końcu, tylko autoryzowani mają tam dostęp, a możliwość szybkiej

Tak, na przykłąd świeży zdrajca, który, jeżeli trzymaćsię wzorcó
powinien swoje odsiedzieć cały czas na prochach, aby wyśpiewał wszystko
co wie, i pare rzeczy, których nie wie, ale sobie przypomni.

> komunikacji czy np. sterowania urządzeniem z mostku jak wybiło lokalną
> załogę byłaby przydatna, nie?

Do tego robi się odseparowanąsieć, która znacznie zwiększa niezawodność
całej konstrukcji.

>> Ogólnie cała końcówka najnowszego tomu HH jest ciężko naciągana z czysto
>> informatycznego punktu widzenia.
>> Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?
> By jak napisałem, móc zrobić coś z innego miejsca?

Tak, kapitan stanie sobie pod ścianąi na ściennym terminalu wyświetli
sobie symulator konsoli proadzenia ognia dajmy na to i będzie z
klawiatury wpisywał polecenia, tak?

>> No superowo, ale po co łączyć maszynędo zabawy z maszyną do walki?
> A możliwość treningu i symulacji?

Treningu kogo i symulowania czego?
Symulowane walki odbywają się na stanowiskach bojowych, jedyne
stanowisko bojowe przy automacie do gry mogę sobie wyobrazić na
statku-kasynie.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 4:54:02 PM4/9/03
to

"Bartosz Iwanowski" <inf...@felix.com.pl> wrote in message
news:b717sl$g8f$1...@inews.gazeta.pl...

> Reasumując ściana jest całkiem prawdopodobnym szykiem dla
> wielkich flot.Oczywiście nie dlatego że można strzelać salwami
> jak przedstawia to Weber tylko dlatego że przy takim szyku
> skuteczniejsza będzie obrona przeciwrakietowa.

Weber nie twierdzi, że to jest szyk dla strzelania salwami, to jest czyjaś
dezinformacja :)
MWW się z tobą całkowicie zgadza - obrona p-rak to właśnie powód dla ściany.


--

Piotr W. Cholewa

unread,
Apr 9, 2003, 6:28:36 PM4/9/03
to
On Wed, 9 Apr 2003 22:21:53 +0200, "Piotr Konieczny" <pio...@post.pl>
wrote:

>"Piotr W. Cholewa" <p...@skf.from.hell.pl> wrote in message


>news:d3k89v00drc1a10mi...@4ax.com...
>> Ale wiesz, jak już się pojawiły wielostopniowe, to ich nikt nie
>> zapomniał.
>Tak, ale one nie były wyposażone w impellery i przeznaczone do osiągania
>takich prędkości i przyśpieszeń jak te w HHverse.

No jasne. Kiedy powstały pierwsze samochody, musiały zostać szybko
zapomniane, żeby można było na nowo wynaleźć takie, co są
przystosowane do wyższych prędkości.

PWC

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 6:49:23 PM4/9/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb992kd...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Dwa - masz rację, większość roboty z pewnością odwalają kompy, ale wkład
> > człowieka może dalej istnieć - kompy nie zrobią 'wszystkiego'.
>
> Wystaw sobie, że wkład człowieka w programowanie kompów nie odbywa
> siępodczas walki, a podczas projektowania systemu.
> Podczas walki jest za późno na programowanie.
Niech mnie, masz rację, przecież oni wogóle nie potrzebują ludzi na tych
okrętach. Dziś też pewnie to jest tylko tradycja - te komputery wszystko
zrobią, wybiorą cele, najlepsze formacje i taktykę dla rakiet/kontrakiet,
kursy statków w formacji...;p

> > Z w tym kontekście 'programming' to przecież nie 'pisanie programów', a
> > 'wybór opcji'. Z pewnością człowiek może ingerować w opcje komputera
>
> Masz jakiś słownik, który twierdzi, że programming to wybór opcji?
> Siecowy na przykład?

Dziękuję, słownika angielskiego nie potrzebuję:)
Myśl, a nie czepiaj się poszczególnych słówek, plz.
Dla twojego wyjaśnienia, i po raz ostatni:
- w tym kontekście 'programming' oznacza wybór opcji, wprowadzanie danych,
itp. a NIE pisanie programu (begin...if...then..end...etc.).

> > sterującego ogniem. Nie mówiąc o tym, że ktoś może te kompy po prostu
> > nadzorować i zdając raport ze swego stanowiska, mówić 'zrobiliśmy' mając
na
> > myśli robotę odwaloną w 100% przez kompy...
>
> W tym kontekście, to na mojąznajomość angielskiego autorow iewidentnie
> chodziło o wprowadzenie zmian do programów.
> A programy wojskowe służace do walki są bardzo ale to bardzo
> skomplikowane, toteż wprowadzenie zmian do nich na polu walki może się
> skończyć w jeden sposób - smutno dla wprowadzającego.

Zgadzam się z tobą - tego się nie robi :)
Ale jak już napisałem, w tym kontekście, to słowo rozumieć należy inaczej.
Choć nie zdziwię się, jeśli ten wspaniały osobnik tłumaczący HH na polski
wstawił tam 'przeprogramować' :( Polskie 'programować' jest węższe od
angielskiego 'to program' - 'I've programmed my comp to play nice music
every times I turn it on' to nie znaczy, że napisałem do niego własnego OS-a
czy zdekompilowałem i grzebałem w bebechach Windy (a kysz) :)
W zasadzie, powinno być 'przystosować'. Choć nie będę tutaj gorąco bronił
MWW, powinen napisać 'adjusted' czy 'updated'- nie byłoby wątpliwości.

> >> The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
> >> and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide.
There
> >> must be at least ten thousand of them out there

> Aha, czyli jednak nie załapałeś.


> Tłum 10k postaci gabarytów to ja jestem w stanie sobie na hektarze
> wymyśleć, a nie na 600 hektarach, łapiesz?
> 600 metrów kwadratowych na pacjenta.

Czekaj. 2km x 3km to 6km kwadratowych, czyli 6000 metrow kwadratowych.
Teraz tam pisze 'ten' czy 'ten thousand'?


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 7:03:39 PM4/9/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9931p...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Sieć wewnętrzna może mieć różne zastosowania, inne sieci do innych
> układów.
>
> > w końcu, tylko autoryzowani mają tam dostęp, a możliwość szybkiej
>
> > komunikacji czy np. sterowania urządzeniem z mostku jak wybiło lokalną
> > załogę byłaby przydatna, nie?
>
> Do tego robi się odseparowanąsieć, która znacznie zwiększa niezawodność
> całej konstrukcji.
W zasadzie się z tobą zgadzam - takie rozwiązanie 'brzmi' logiczniej.
Nie jestem jednak fachowcem - ty znasz się na tym trochę lepiej ode mnie -
powiedz więc, czy wiesz, czy tylko sądzisz, że takie rozwiązanie stosuje się
na okrętach bojowych?
Dalej jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego na statku nie mogłoby się
znajdować kilka punktów, z których można uzyskać dostęp do różnych funkcji
statku - jeśli jedyny terminal znajdowałby się na mostku, to jedno trafienie
w niego - czy odłamek trafiający kapitana, który jako jedyny zna kody
dostępu - może wyłączyć cały statek z akcji.

> >> Po co w ogóle tam terminale komputerowe z takimi możliwościami?
> > By jak napisałem, móc zrobić coś z innego miejsca?
>
> Tak, kapitan stanie sobie pod ścianąi na ściennym terminalu wyświetli
> sobie symulator konsoli proadzenia ognia dajmy na to i będzie z
> klawiatury wpisywał polecenia, tak?

Jeśli nie ma nic ważniejszego do roboty...

> Treningu kogo i symulowania czego?
> Symulowane walki odbywają się na stanowiskach bojowych, jedyne
> stanowisko bojowe przy automacie do gry mogę sobie wyobrazić na
> statku-kasynie.

Nie pamiętam dokładnie tego tomu, ale to był komp dedykowany do gier,
łączący się z bazą danych statku - tak? Harkness zhakował go tak, by wejść
do innych systemów. Teoria:
- terminale instalowane na statkach są tego samego typu (oszczędność w
sprzęcie i treningu obsługi, a dla Proli to drugie jest ważne, nieprawdaż?),
hard podłączony do wewnętrznej sieci. Soft decyduje czy jest to połączenie
wykorzystywane, czy nie - jak terminal jest do pracy, tak, jak do gier, nie
(a przynajmniej nie ma wejścia do innych ważnych systemów). Dzięki temu
łatwo można zmieniać wykorzystanie terminala w razie jakiś awarii czy zmian
w konstrukcji (dekompresja tego przedziału, załoga martwa, sprzęd działa -
niech przejmie jego obsługę załoga mniej krytycznej częsci). Ale haker może
to objeść. Jak to brzmi?


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 9, 2003, 7:10:22 PM4/9/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> Bo Weberowi słabo pisanie wychodzi, jak tylko odchodzi na kawałek od
> batalistyki, i to kosmicznej.
Moim zdaniem nie, i jest wielu innych, którzy też tak sądzą. Ale już
pisałem - gusta. Ani ty, ani ja nie jesteśmy żadnymi autorytetami, żeby móc
decydować, co jest dobrą, a co złą literaturą, prawda?
Więc 'live and let live'. Ty krytujesz, ja chwalę, kto chce, ten przeczyta
:)

> > O, jaka odmiana! Czyli trudne, czasochłonne, ale MOŻLIWE. No, no...
>
> Czas takiego włamania do nieznanego systemu mógłby być liczony w latach,
> a nie w dniach, jeżeli chodzi o ścisłość.

MÓGŁBY. Ale nie MUSIAŁ, prawda?

> To co jest twoją działką?

Jeszcze studiuję, nie jestem pewien :)

> Na dzisiejszych statkach wygląda to inaczej, dość separacyjnie,
> rzekłbym.

Masz może jakieś linki do konretnych artukułów? Chętnie bym poczytał.
I co pokaże analiza trendów?

> Po wała integrować komputer, żeby był bardziej wrażliwy?

Już napisałem powyżej. Ma to wady, ale i zalety. Czytałeś cykl 'Draka'
Sterlinga?
Tam autor pokazuje społeczeństwo, które korzysta tylko z kilku wielkich
kompów, a nikomu nie przychodzi do głowy tworzenie do nich licznych
terminali, tym bardziej sieci czy pecetów - właśnie z powodu 'wady' takiego
rozwiązania - możliwości włamania się do systemów, itp. Cóż, takie kompy są
o wiele lepiej zabezpieczone przed hakerami (tych właście to nie ma), ale
dostrzegasz pewne wady tego rozwiania?


--

Szymon Sokół

unread,
Apr 9, 2003, 7:49:51 PM4/9/03
to
In pl.rec.fantastyka.sf-f, "Piotr Konieczny" <pio...@post.pl> wrote:

>> Tłum 10k postaci gabarytów to ja jestem w stanie sobie na hektarze
>> wymyśleć, a nie na 600 hektarach, łapiesz?
>> 600 metrów kwadratowych na pacjenta.
>Czekaj. 2km x 3km to 6km kwadratowych, czyli 6000 metrow kwadratowych.

Co Ty w zasadzie miałeś z matematyki? Kilometr kwadratowy to jest pole
kwadratu o boku kilometrowej długości, czyli milion metrów kwadratowych. 2x3km
to jest 6 mln metrów kwadratowych.
--
Szymon Sokół (SS4004,SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, University of Mining and Metallurgy, Cracow, Poland. O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H

Piotr W. Cholewa

unread,
Apr 10, 2003, 7:12:27 AM4/10/03
to
On Thu, 10 Apr 2003 00:49:23 +0200, "Piotr Konieczny" <pio...@post.pl>
wrote:


>


>> Aha, czyli jednak nie załapałeś.
>> Tłum 10k postaci gabarytów to ja jestem w stanie sobie na hektarze
>> wymyśleć, a nie na 600 hektarach, łapiesz?
>> 600 metrów kwadratowych na pacjenta.
>Czekaj. 2km x 3km to 6km kwadratowych, czyli 6000 metrow kwadratowych.
>Teraz tam pisze 'ten' czy 'ten thousand'?

No wyjaśnia, dlaczego jesteś takim wielbicielem Webera. Masz podobne
do niego pojęcie (zapewne) o arytmetyce, geometrii itd.

6 km^2 to jak by nie liczyś 6.000.000 m^2. Jakby tysiąc razy więcej
niż ci wyszło.

PWC

Boni Sulkowski

unread,
Apr 10, 2003, 7:19:01 AM4/10/03
to
"Piotr Konieczny" <pio...@post.pl> wrote in message

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in
message

>> Podczas walki jest za późno na programowanie.


> Niech mnie, masz rację, przecież oni wogóle nie potrzebują ludzi na
tych
> okrętach. Dziś też pewnie to jest tylko tradycja - te komputery
wszystko
> zrobią, wybiorą cele, najlepsze formacje i taktykę dla
rakiet/kontrakiet,
> kursy statków w formacji...;p

Prawie zgadłeś, dziś już tak jest, u tych co ich stać na wypasione
systemy. Bo imaginuj waćpan, ludzie są za wolni by prowadzić nawet
siermiężną, współczesną walkę rakietowo-przeciwrakietową.

> Czekaj. 2km x 3km to 6km kwadratowych, czyli 6000 metrow kwadratowych.
> Teraz tam pisze 'ten' czy 'ten thousand'?

Wrrr.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Boni

Michał Mierzwa

unread,
Apr 10, 2003, 10:03:16 AM4/10/03
to
Piotr W. Cholewa <p...@skf.from.hell.pl> wrote:
> 6 km^2 to jak by nie liczyś 6.000.000 m^2. Jakby tysiąc razy więcej
> niż ci wyszło.

Czepiacie się, ważne że 6 na początku, ilość zer zawsze można podkręcić ;-)

Mumin
--
************** </body> *** Kilroy was here *** </html> *************
Michał Mumin Mierzwa http://www.cto.us.edu.pl/~mmierzwa 2
PGP key ID: 512/8E29F841 3
Na początku był chaos ... I tak już zostało 4 :-)

Leszek Karlik

unread,
Apr 10, 2003, 10:01:07 AM4/10/03
to
On Wed, 9 Apr 2003 15:40:16 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl> disseminated foul capitalist propaganda:

[...]
> A żebym nie zapomniał. Wprowadzenie uzbrojenia kierowanego wcale
> nie zmniejszyło roli szyku. I bynajmniej nie jest to postulowany
> przez ciebie ruch chaotyczny który rzekomo zmniejsza ryzyko trafienia.
> Przed rakieta i tak nie uciekniesz.

Dlatego właśnie samoloty myśliwskie i okręty podwodne po wprowadzeniu
uzbrojenia kierowanego zostały wyposażone w systemy obrony punktowej
ale manewrowością nikt się nie przejmował?

Hm, a jakiego koloru jest słońce w twoim świecie?

W przypadku walki w kosmosie należy rozpatrywać pociski i cele
poruszające się w tym samym medium. Z punktu widzenia latającego
pocisku rakietowego pływający okręt stanowi cel praktycznie
stacjonarny, równie dobrze możesz jako argument stosować nie
wykonywanie uników przed pociskami rakietowymi przez ostrzeliwane
rzeczonymi rakietami budynki. Ale w kosmosie pocisk i cel poruszają
się w tym samym medium - tak jak samoloty lub okręty podwodne. W
przypadku których manewrowanie obronne jest jak najbardziej stosowane.

[...]


> Reasumując ściana jest całkiem prawdopodobnym szykiem dla
> wielkich flot.Oczywiście nie dlatego że można strzelać salwami
> jak przedstawia to Weber tylko dlatego że przy takim szyku
> skuteczniejsza będzie obrona przeciwrakietowa.

Tak, wiadomo, w końcu przeciętna grupa lotnistkowcowa idzie w szyku
liniowym coby AEGIS lepiej działał.

Jakby decydująca była optymalizacja obrony przeciwrakietowej to by
stosowano obronę warstwową ze specjalizowanymi okrętami obronnymi na
zewnątrz, a nie mur.

> Bartosz Iwanowski
Leslie
--
Leszek 'Leslie' Karlik; Drone, Offensive, Special Circumstances, Contact.

GH/L/S/O d- s+:- a24 C++ UL+ P L++ E W-() N+++* K w(---) M- PS+(+++) PE
Y+ PGP++ !t---(++) 5++ X- R+++*>$ !tv b++++ DI+ D--- G-- e>+ h- r% y+*

Leszek Karlik

unread,
Apr 10, 2003, 10:28:05 AM4/10/03
to
On Wed, 9 Apr 2003 13:46:32 +0200, Piotr Konieczny <pio...@post.pl>
disseminated foul capitalist propaganda:

[...]
>> "Mur nie w jednej płaszczyźnie." Poprawiłeś mi humor, dzięki. :->
> Tak, to mi nieźle wyszło, nie przeczę :)
> Ale w zasadzie miałem rację - to nie jest mur w JEDNEJ płaszczyźnie -
> przynajmniej nie często. Mur składa się z kilku warstw (zewnętrzne to lekkie
> statki)

"D'Orville glanced into the huge main tactical tank, double-checking
Lewis's report in pure reflex. His capital ships had spread into
the traditional "wall of battle," stacked both longitudinally and
vertically into a formation one-ship wide"

[...]
>> To już nie salwy burtowe? :->
> A czy ja tak kiedyś twierdziłem?

Zacytuję fragment twojego listu (Message-ID: <arvnin$4ij$1...@news.tpi.pl>):

"Since broadside fire was the only practical way to bring maximum fire
to bear upon an enemy, admirals evolved the tactic of stacking their
capital ships both vertically and in line at the smallest intervals
their impeller wedge safety perimeters permitted. This produced the
characteristic "wall"-an often enormous formation, one ship wide,
which might extend for thousands of kilometers vertically and ahead
and astern along the fleet's base vector. This was scarcely a
maneuverable formation, but at least it allowed maximum fire to be
brought to bear."

Chcesz powiedzieć, że ten cytat to wcale nie był tak naprawde żaden
argument tylko taki luźny tekst bez związku z dyskusją?

> Przy takich odległościach nie ma większego znaczenia w jakiej
> formacji lecą strzelające statki, ma ona natomiast znaczenie przy
> koordynacji ognia p-rakiet i w walce w zasięgu broni
> energetycznej.

Nie według Webera.

> Think, think, plz.

Powalający argument.

[...]
> Piszesz o unikaniu rakiet poprzez 'usunięcie się z toru ich lotu'??
> Jeśli tak, to:
> - ROTFLOL
> - nie czytałeś wiele HH, prawda?

Nie, nie czytałem. I co z tego? W przeciwieństwie do ciebie ja nie
przyjmuję słów Webera za Słowo Objawione i Jedynie Prawdziwe. Inaczej
musiałbym uwierzyc w bzdury w rodzaju "przebijania drogi furii
megatonowych głowic" przy pomocy głowic kinetycznych o energiach o
kilka rzędów wielkości większych.

Głowice kinetyczne są używane, więc uniki będą skutkować. Zresztą
generalnie możliwość manewrowania powinna pomagać w unikaniu ognia
pocisków samonaprowadzających - vide walka okrętów podwodnych.

[...]
>> No właśnie tak najwyraźniej _nie jest_, a to implikuje kretynizm ze
>> strony konstruktorów okrętów. I sklerozę, bo zapomnieli o starych,
>> sprawdzonych rozwiązaniach.
> Dalej nikt mi nie podał argumentów, dlaczego te systemy są nie do obejcia i
> takie pozostaną do końca świata.

Tak, nikt nie podał ci również argumentów dlaczego księżyc nie miałby
nagle zmienić się w bryłę sera w roku 2100/2200/2300/w żadnym roku do
końca świata.

Jak systemy są fizycznie odizolowane to choćby hakier nie wiem jak się
naprężał to i tak nie udźwignie - taki to ciężar. :->

> Aczkolwiek przyznam, że komputery i ich zastosowania nie są mocną stroną MWW
>:)

Łaskawco! :->



> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 11:45:56 AM4/10/03
to

"Szymon Sokół" <szy...@bastard.operator.from.hell.pl> wrote in message
news:b72iik.3...@sloth.hell.pl...

> Co Ty w zasadzie miałeś z matematyki? Kilometr kwadratowy to jest pole
> kwadratu o boku kilometrowej długości, czyli milion metrów kwadratowych.
2x3km
> to jest 6 mln metrów kwadratowych.
Wiedzialem, ze nie powinienem byl o tym myslec o 0100 :)
Jasne :)

Jakub Lisowski

unread,
Apr 10, 2003, 12:30:18 PM4/10/03
to
Dnia Thu, 10 Apr 2003 00:49:23 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
>> > Dwa - masz rację, większość roboty z pewnością odwalają kompy, ale wkład
>> > człowieka może dalej istnieć - kompy nie zrobią 'wszystkiego'.
>>
>> Wystaw sobie, że wkład człowieka w programowanie kompów nie odbywa
>> siępodczas walki, a podczas projektowania systemu.
>> Podczas walki jest za późno na programowanie.
> Niech mnie, masz rację, przecież oni wogóle nie potrzebują ludzi na tych
> okrętach. Dziś też pewnie to jest tylko tradycja - te komputery wszystko

Taka jest ogólna idea, muszę cię rozczarować. Człowiek co najwyżej może
podać ogólny plan bitwy, ale wszystko będize liczył komputer.
A na to, co komputery pokazująw weberwersum, to starczyłby chyba zwykły
gumiak albo atari.

>> > Z w tym kontekście 'programming' to przecież nie 'pisanie programów', a
>> > 'wybór opcji'. Z pewnością człowiek może ingerować w opcje komputera
>>
>> Masz jakiś słownik, który twierdzi, że programming to wybór opcji?
>> Siecowy na przykład?
> Dziękuję, słownika angielskiego nie potrzebuję:)
> Myśl, a nie czepiaj się poszczególnych słówek, plz.

No więc to autor ma myśleć, żeby odpowiednie dać rzeczy słowo. Jak autor
tego nie umie, to jest słabym autorem. Weber jest tego przykłądem,
wspomagany przez Kotarskiego.

> Dla twojego wyjaśnienia, i po raz ostatni:
> - w tym kontekście 'programming' oznacza wybór opcji, wprowadzanie danych,
> itp. a NIE pisanie programu (begin...if...then..end...etc.).

Pokaż mi to w słowniku, bo ci po prostu nie wierzę i tiwerdzę, żę
dorabiasz ideologiędo faktów.

>> W tym kontekście, to na mojąznajomość angielskiego autorow iewidentnie
>> chodziło o wprowadzenie zmian do programów.
>> A programy wojskowe służace do walki są bardzo ale to bardzo
>> skomplikowane, toteż wprowadzenie zmian do nich na polu walki może się
>> skończyć w jeden sposób - smutno dla wprowadzającego.
> Zgadzam się z tobą - tego się nie robi :)
> Ale jak już napisałem, w tym kontekście, to słowo rozumieć należy inaczej.

Jest jakiśprzypis, ja knależy rozumiecto słowo, czy tylko widzimisie
prokonsula?

> W zasadzie, powinno być 'przystosować'. Choć nie będę tutaj gorąco bronił
> MWW, powinen napisać 'adjusted' czy 'updated'- nie byłoby wątpliwości.

O, dochodzimy do czegoś konstruktywnego. Ale i tak systemy eksperckie
powinny isę tego nauczyć same.

>> >> The Stilties were coming at him in a mob more than two kilometers wide
>> >> and three deep, flowing through the moss like a vast, ragged tide.
> There
>> >> must be at least ten thousand of them out there
>
>> Aha, czyli jednak nie załapałeś.
>> Tłum 10k postaci gabarytów to ja jestem w stanie sobie na hektarze
>> wymyśleć, a nie na 600 hektarach, łapiesz?
>> 600 metrów kwadratowych na pacjenta.
> Czekaj. 2km x 3km to 6km kwadratowych, czyli 6000 metrow kwadratowych.

Przepraszam, mógłbyś to jeszcze raz napisać, przy pomocy kalkulatora,
albo coś?
Bo nie wiem, czy mam się rotflać, czy robićeot ze względu na
niekompetencję kontrdyskutanta?

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 10, 2003, 12:35:45 PM4/10/03
to
Dnia Thu, 10 Apr 2003 01:10:22 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
>> Bo Weberowi słabo pisanie wychodzi, jak tylko odchodzi na kawałek od
>> batalistyki, i to kosmicznej.
> Moim zdaniem nie, i jest wielu innych, którzy też tak sądzą. Ale już
> pisałem - gusta. Ani ty, ani ja nie jesteśmy żadnymi autorytetami, żeby móc
> decydować, co jest dobrą, a co złą literaturą, prawda?

Ja, jakby na to nie patrzeć, jestem jedynym i niezaprzeczalnym
autorytetem w dziedzinie tego, co uznaję za dobrą literaturę, a co nie.
Webera nie uznaję. ICMTZ?

>> > O, jaka odmiana! Czyli trudne, czasochłonne, ale MOŻLIWE. No, no...
>>
>> Czas takiego włamania do nieznanego systemu mógłby być liczony w latach,
>> a nie w dniach, jeżeli chodzi o ścisłość.
> MÓGŁBY. Ale nie MUSIAŁ, prawda?

Obawiam się, żę jednak musiałby.

>> Po wała integrować komputer, żeby był bardziej wrażliwy?
> Już napisałem powyżej. Ma to wady, ale i zalety. Czytałeś cykl 'Draka'
> Sterlinga?

Nie, jakoś mnie nie ciągnie.
Rozwin może te zalety zintegrowanego systemu, bom ciekaw wielce.

> Tam autor pokazuje społeczeństwo, które korzysta tylko z kilku wielkich
> kompów, a nikomu nie przychodzi do głowy tworzenie do nich licznych
> terminali, tym bardziej sieci czy pecetów - właśnie z powodu 'wady' takiego
> rozwiązania - możliwości włamania się do systemów, itp. Cóż, takie kompy są
> o wiele lepiej zabezpieczone przed hakerami (tych właście to nie ma), ale
> dostrzegasz pewne wady tego rozwiania?

No i jakie to maprzełożenie na skomputeryzownay okręt wojenny? Bo ci w
'Draka' jak sądzę, nie muszą mieć komputerów, natomiast okręt jak
najbardziej. Bo inaczej dostnie bęcki od takiego który ma komputery.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 10, 2003, 12:43:24 PM4/10/03
to
Dnia Thu, 10 Apr 2003 01:03:39 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb9931p...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> Do tego robi się odseparowanąsieć, która znacznie zwiększa niezawodność
>> całej konstrukcji.
> W zasadzie się z tobą zgadzam - takie rozwiązanie 'brzmi' logiczniej.
> Nie jestem jednak fachowcem - ty znasz się na tym trochę lepiej ode mnie -
> powiedz więc, czy wiesz, czy tylko sądzisz, że takie rozwiązanie stosuje się
> na okrętach bojowych?

Wiem. Taka na przykłąd USArmy stosuje to permanentnie w swoich
instalacjach, stoijąsobie kompy podłączone do internetu, a obok nich
takie które podłączone nie są, za to robią coś ważnego.
Nie ma żadnego powodu, dla którego na statkach miałoby być inaczej.

> Dalej jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego na statku nie mogłoby się
> znajdować kilka punktów, z których można uzyskać dostęp do różnych funkcji
> statku - jeśli jedyny terminal znajdowałby się na mostku, to jedno trafienie
> w niego - czy odłamek trafiający kapitana, który jako jedyny zna kody
> dostępu - może wyłączyć cały statek z akcji.

Pewnie jakoś sobie radzą, najprawdopodobniej tak, że robią jakiśmostek
zapasowy. I nie należy zapominać, że statek siębroni, robi uniki,
strzela i tak dalej. Ogólnie robi wszystko, żeby nie zostać traiony ani
w mostek, ani gdziekolwiek indziej.

>> Treningu kogo i symulowania czego?
>> Symulowane walki odbywają się na stanowiskach bojowych, jedyne
>> stanowisko bojowe przy automacie do gry mogę sobie wyobrazić na
>> statku-kasynie.
> Nie pamiętam dokładnie tego tomu, ale to był komp dedykowany do gier,

A ja go czytałem całkiem niedawno, i nie przypominam sobie, żeby on był
taki dedykowany, gry tylko na nim chodziły (tylko chdziły, a nie tylko
na nim).

> łączący się z bazą danych statku - tak? Harkness zhakował go tak, by wejść

Pytanie - po co? Chyba tylko po to, żeby Harkness mógł go shakować. Ale
głupi ci Rzymianie.

> do innych systemów. Teoria:
> - terminale instalowane na statkach są tego samego typu (oszczędność w
> sprzęcie i treningu obsługi, a dla Proli to drugie jest ważne, nieprawdaż?),

Akurat to bardzo głupia oszczędność.

> hard podłączony do wewnętrznej sieci. Soft decyduje czy jest to połączenie
> wykorzystywane, czy nie - jak terminal jest do pracy, tak, jak do gier, nie
> (a przynajmniej nie ma wejścia do innych ważnych systemów). Dzięki temu
> łatwo można zmieniać wykorzystanie terminala w razie jakiś awarii czy zmian
> w konstrukcji (dekompresja tego przedziału, załoga martwa, sprzęd działa -
> niech przejmie jego obsługę załoga mniej krytycznej częsci). Ale haker może
> to objeść. Jak to brzmi?

Bez sensu. Ze ściennego terminala nie ma tak na prawdę co robić na
wysoce skomputeryzowanym statku, systemu są tak wyspecjalizowane, że
potrzebująspecjalnych interfejsów.
Na upartego możnaby ciągnąć drugąsieć, a przeznaczenie terminala
określać przez przepięcie kabla, raz do sieci publicznej dostępnej dla
wszystkich, raz do wewnętrznej która ma rocić coś konkretnego. wszystko
pod warunkiem, że ze ściennego terminala da się coś zdziałać. W co
wątpię.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 12:21:02 PM4/10/03
to
"Leszek Karlik" <les...@hell.pl> wrote in message
news:slrnb9avpo...@fnord.ideefixe.com.pl...

> >> "Mur nie w jednej płaszczyźnie." Poprawiłeś mi humor, dzięki. :->
> > Tak, to mi nieźle wyszło, nie przeczę :)
> > Ale w zasadzie miałem rację - to nie jest mur w JEDNEJ płaszczyźnie -
> > przynajmniej nie często. Mur składa się z kilku warstw (zewnętrzne to
lekkie
> > statki)
>
> "D'Orville glanced into the huge main tactical tank, double-checking
> Lewis's report in pure reflex. His capital ships had spread into
> the traditional "wall of battle," stacked both longitudinally and
> vertically into a formation one-ship wide"

Dzięki za cytat, który idealnie potwierdza to co napisałem wcześniej :)
W jednej płaszczyźnie były 'capital ships'. Lżejsze statki ('tin cans')
ewidentnie były gdzie indziej.
A w zasadzie, to chyba już się zgodziliśmy, że taki mur jest
najskuteczniejszą formacją w tych warunkach?
Jeśli nie, to łaskawie przedstaw alternatywę.

> [...]
> >> To już nie salwy burtowe? :->
> > A czy ja tak kiedyś twierdziłem?
>
> Zacytuję fragment twojego listu (Message-ID: <arvnin$4ij$1...@news.tpi.pl>):

Przyznam się, że ten msg ID nic mi nie mówi :) Masz może link do googla -
prześledziłbym sobie tamtego posta w całości :)

> "Since broadside fire was the only practical way to bring maximum fire
> to bear upon an enemy, admirals evolved the tactic of stacking their
> capital ships both vertically and in line at the smallest intervals
> their impeller wedge safety perimeters permitted. This produced the
> characteristic "wall"-an often enormous formation, one ship wide,
> which might extend for thousands of kilometers vertically and ahead
> and astern along the fleet's base vector. This was scarcely a
> maneuverable formation, but at least it allowed maximum fire to be
> brought to bear."
>
> Chcesz powiedzieć, że ten cytat to wcale nie był tak naprawde żaden
> argument tylko taki luźny tekst bez związku z dyskusją?

Hmmm. Wiesz, dzięki - faktycznie, i do strzelania rakietami jest to
najlepsza formacja.
Dlaczego? Nie chodzi o odległości miedzy statkami. Ale pamiętaj, że wedge
znacznie utrudniają sensorom dostrzegnięcie tego, co jest za nimi.
Kompy u Webera są tak słabe, że nie mogą skutecznie sterować ogniem rakiet
innych statków, więc gdyby statki ustawić w kilku(nastu, etc.) warstwach w
kierunku do wroga, wtedy te z tyłu miałyby znacznie utrudnione wycelowanie w
wroga.
Oczywiście, te z pierwszej lini mogłby przesyłać im dane z sensorów - ale
pozostaje jeszcze problem rakiet, które mają własne wedge i musiałyby
manewrować między wedge statków. Zwiększenie odległości między statkami to
gorszy ogień p-rak, EMC, itp. Podobny problem byłby z kontr-rakietami, a już
laser clustery tylnych statków byłyby bezużyteczne. Oczywiście, statki z
tyły przetrwałyby dłużej niż te z przodu, ale formacja miałaby mniej
skutczeny ogien p-rak niż 'mur'.
Co nie oznacza, że takie formacje nie są wykorzystywane, np. w celu
wciągnięcia wroga w zasadzkę ukrywając rzeczywistą siłe formacji - ale po
pierwszej salwie formacja stara się zwykle przybrać standardowy, murzasty
kształt.

> Powalający argument.
Lepszy niż kompletny brak twojego w tym punkcie :)

> Nie, nie czytałem. I co z tego? W przeciwieństwie do ciebie ja nie
> przyjmuję słów Webera za Słowo Objawione i Jedynie Prawdziwe. Inaczej
> musiałbym uwierzyc w bzdury w rodzaju "przebijania drogi furii
> megatonowych głowic" przy pomocy głowic kinetycznych o energiach o
> kilka rzędów wielkości większych.

Z każdej książki mogę ci przytoczyć wyrwane z kontekstu fragmenty, które
będą bezsensowne i idiotyczne bez uwzględnienia 'the big picture'.
Większość tego co piszesz jest mądra i sensowna - ale dotyczy takich właśnie
wyrawanych z kontekstów analiz. To tak jakbym ja, np. wypowiadał się o
niebezpieczeństwie stosowania napędu nuklearnego w rakietach i ryzyku
skażenia Ziemi, nie wiedząc, że są to modele produkowane na orbicie i
używane do podróży międzyorbitalnych wyłącznie.
Przeczytaj HH i wtedy się wypowiadaj na jej temat, proszę.

> Głowice kinetyczne są używane, więc uniki będą skutkować. Zresztą
> generalnie możliwość manewrowania powinna pomagać w unikaniu ognia
> pocisków samonaprowadzających - vide walka okrętów podwodnych.

Nie przy skalach prędkości w HHverse. Tam skutkuje najwyżej obrót, bo uciec
z miejsca detonacji nie zdążysz.
A pociski kinetyczne, są oczywiście superskuteczne - ale nie przy technologi
'wedge', która zatrzymuje i anihiluje całą napotkaną materię.

> Tak, nikt nie podał ci również argumentów dlaczego księżyc nie miałby
> nagle zmienić się w bryłę sera w roku 2100/2200/2300/w żadnym roku do
> końca świata.

A jakiego sera? :)

> Łaskawco! :->
Coś ci się należało :)


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 12:30:26 PM4/10/03
to
"Leszek Karlik" <les...@hell.pl> wrote in message
news:slrnb9au7e...@fnord.ideefixe.com.pl...

> Dlatego właśnie samoloty myśliwskie i okręty podwodne po wprowadzeniu
> uzbrojenia kierowanego zostały wyposażone w systemy obrony punktowej
> ale manewrowością nikt się nie przejmował?
O, to nie wiedziałem, że rakiety i torpedy u nas latają kilka tysięcy razy
szybciej od swych celów...

> Hm, a jakiego koloru jest słońce w twoim świecie?
>
> W przypadku walki w kosmosie należy rozpatrywać pociski i cele
> poruszające się w tym samym medium. Z punktu widzenia latającego
> pocisku rakietowego pływający okręt stanowi cel praktycznie
> stacjonarny, równie dobrze możesz jako argument stosować nie
> wykonywanie uników przed pociskami rakietowymi przez ostrzeliwane
> rzeczonymi rakietami budynki. Ale w kosmosie pocisk i cel poruszają
> się w tym samym medium - tak jak samoloty lub okręty podwodne. W
> przypadku których manewrowanie obronne jest jak najbardziej stosowane.

Ale tu właśnie mamy sutuację - rakieta z powietrza celuje w okręt na wodzie.
Taka skala róznicy w a i przez to w v (wytłumaczenie Webera, dla twojej
wiadomości, jest przez istnienie granicy technologicznej w 'eliminacji
skutków przyśpieszenia' - dlatego jak statek przekroczy więcej niż kilkaset
g, to kompensatory wysiądą i z załogi będzie dżem, a rakiety to nie obchodzu
i wykorzystuje maksymalne przyśpieszenie swoich silników).

> Tak, wiadomo, w końcu przeciętna grupa lotnistkowcowa idzie w szyku
> liniowym coby AEGIS lepiej działał.

Czy ta grupa nie optymalizuje swojego szyku tak, by obrona p-rak była jak
najskuteczniejsza?
Może dla współczesnej grupy lotniskowcowej szyk linowy nie jest
rozwiązaniem. Ale zaproponuj lepszą formację niż mur dla Webera, przy jego
założeniach - a jak ich nie znasz, to proszę, nie zarzucaj mu niewiedzy, bo
mówicie o dwóch dość róznych sytuacjach.

> Jakby decydująca była optymalizacja obrony przeciwrakietowej to by
> stosowano obronę warstwową ze specjalizowanymi okrętami obronnymi na
> zewnątrz, a nie mur.

Chyba wyjaśniłem w innym poście, dlaczego obrona warstwowa się tu nie
nadaje.
Natomiast co do okrętów specjalizowanych w PD - takich w Honorvesrse nie ma,
co mnie nieco dziwi...muszę to kiedyś znowu przeanalizować - zawsze podobał
mi się pomysł SD(P-AC) :)
W tej chwili funkcjęt takich okrętów pełnią lekkie okręty, w które nikt nie
celuje, więc spokojnie znajduą się przed właściwym murem i mogą próbować
zestrzelić rakiety lecące w wielkie cele...

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 7:07:16 PM4/10/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9b7pb...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Wiem. Taka na przykłąd USArmy stosuje to permanentnie w swoich
> instalacjach, stoijąsobie kompy podłączone do internetu, a obok nich
> takie które podłączone nie są, za to robią coś ważnego.
> Nie ma żadnego powodu, dla którego na statkach miałoby być inaczej.
Tyle to ja też wiem. Ale na statkach w Honorverse nie ma żadnego Internetu
(wyjścia na zewnątrz) - jest tylko sieć wewnętrzna.

> > Dalej jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego na statku nie mogłoby się
> > znajdować kilka punktów, z których można uzyskać dostęp do różnych
funkcji
> > statku - jeśli jedyny terminal znajdowałby się na mostku, to jedno
trafienie
> > w niego - czy odłamek trafiający kapitana, który jako jedyny zna kody
> > dostępu - może wyłączyć cały statek z akcji.
>
> Pewnie jakoś sobie radzą,

(...)
Fajno. A u Webera robią to w taki a nie inny sposób. Zaprojektuj lepszy,
opatentuj, będziesz bogaty - albo napiszesz lepszą space operę :)

> A ja go czytałem całkiem niedawno, i nie przypominam sobie, żeby on był
> taki dedykowany, gry tylko na nim chodziły (tylko chdziły, a nie tylko
> na nim).

Tym lepiej.

> > łączący się z bazą danych statku - tak? Harkness zhakował go tak, by
wejść
>
> Pytanie - po co? Chyba tylko po to, żeby Harkness mógł go shakować. Ale
> głupi ci Rzymianie.

Widać służył też do innych rzeczy, dzięki temu, że jak sam napisałeś wyżej,
nie był dedykowany do gier, ale miał jakieś inne funkcje.

> Akurat to bardzo głupia oszczędność.

Czy ja wiem...standaryzacja to dobra rzecz, a zdrajcy na statku są dość
rzadcy.

> Bez sensu. Ze ściennego terminala nie ma tak na prawdę co robić na
> wysoce skomputeryzowanym statku, systemu są tak wyspecjalizowane, że
> potrzebująspecjalnych interfejsów.

Każdy monitor dotykowy może przecież stać się dowolnym specjalnym
interfejsem...


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 7:11:49 PM4/10/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9b7b1...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Ja, jakby na to nie patrzeć, jestem jedynym i niezaprzeczalnym
> autorytetem w dziedzinie tego, co uznaję za dobrą literaturę, a co nie.
> Webera nie uznaję. ICMTZ?
Twoje prawo. A ja uznaję go za najlepszego w dziedzine militarnych space
oper...może skończymy ten wątek, bo do niczego tu twórczego nie dojdziemy :)

> >> Czas takiego włamania do nieznanego systemu mógłby być liczony w
latach,
> >> a nie w dniach, jeżeli chodzi o ścisłość.
> > MÓGŁBY. Ale nie MUSIAŁ, prawda?
>
> Obawiam się, żę jednak musiałby.

A ja obawiam się, że nie. Wiesz, nie znając specyfiki tego systemu,
doświaczeń włamującego się...to tak możemy 'sądzić' :) Ale to nie RPG, to
książka - jak autor napisał, tak jest :)

> No i jakie to maprzełożenie na skomputeryzownay okręt wojenny? Bo ci w
> 'Draka' jak sądzę, nie muszą mieć komputerów, natomiast okręt jak
> najbardziej. Bo inaczej dostnie bęcki od takiego który ma komputery.

Oczywiście...tu się zgadzam :)
A ci w Draka w kosmosie latali, też bardzo ciekaw jestem, jak im to
działalo...:/


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 10, 2003, 7:11:49 PM4/10/03
to
"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9b7b1...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Ja, jakby na to nie patrzeć, jestem jedynym i niezaprzeczalnym
> autorytetem w dziedzinie tego, co uznaję za dobrą literaturę, a co nie.
> Webera nie uznaję. ICMTZ?
Twoje prawo. A ja uznaję go za najlepszego w dziedzine militarnych space
oper...może skończymy ten wątek, bo do niczego tu twórczego nie dojdziemy :)

> >> Czas takiego włamania do nieznanego systemu mógłby być liczony w


latach,
> >> a nie w dniach, jeżeli chodzi o ścisłość.
> > MÓGŁBY. Ale nie MUSIAŁ, prawda?
>
> Obawiam się, żę jednak musiałby.

A ja obawiam się, że nie. Wiesz, nie znając specyfiki tego systemu,
doświaczeń włamującego się...to tak możemy 'sądzić' :) Ale to nie RPG, to
książka - jak autor napisał, tak jest :)

> No i jakie to maprzełożenie na skomputeryzownay okręt wojenny? Bo ci w


> 'Draka' jak sądzę, nie muszą mieć komputerów, natomiast okręt jak
> najbardziej. Bo inaczej dostnie bęcki od takiego który ma komputery.

Oczywiście...tu się zgadzam :)
A ci w Draka w kosmosie latali, też bardzo ciekaw jestem, jak im to
działalo...:/


--

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 11, 2003, 3:09:44 AM4/11/03
to

Użytkownik "Leszek Karlik" <les...@hell.pl> napisał w wiadomości
news:slrnb9au7e...@fnord.ideefixe.com.pl...

> On Wed, 9 Apr 2003 15:40:16 +0200, Bartosz Iwanowski
> <inf...@felix.com.pl> disseminated foul capitalist propaganda:
>
> [...]
> > A żebym nie zapomniał. Wprowadzenie uzbrojenia kierowanego wcale
> > nie zmniejszyło roli szyku. I bynajmniej nie jest to postulowany
> > przez ciebie ruch chaotyczny który rzekomo zmniejsza ryzyko trafienia.
> > Przed rakieta i tak nie uciekniesz.
>
> Dlatego właśnie samoloty myśliwskie i okręty podwodne po wprowadzeniu
> uzbrojenia kierowanego zostały wyposażone w systemy obrony punktowej
> ale manewrowością nikt się nie przejmował?

To zależy kiedy. Bezpośrednio po wprowadzeniu rakiet faktycznie nikt
się nie przejmował manewrowością. Potem z kolei wszyscy się podniecili
supermanewrowością. A obecnie i tak samoloty przełamania czyli szczególnie
narażone na ostrzał jakoś nie mają szczególnie wielkich w tym zakresie
możliwości.

Okręty podwodne to inny problem. Po prostu nie było armat. I to
dosłownie. Nie było broni do takiego podwodnego point defense.
Teraz pewne możliwości się pojawiły i od razu zaczęło się mówić
o podwodnych stanowiskach strzeleckich.

> Hm, a jakiego koloru jest słońce w twoim świecie?

To jakaś zagadka?

> W przypadku walki w kosmosie należy rozpatrywać pociski i cele
> poruszające się w tym samym medium. Z punktu widzenia latającego
> pocisku rakietowego pływający okręt stanowi cel praktycznie
> stacjonarny, równie dobrze możesz jako argument stosować nie
> wykonywanie uników przed pociskami rakietowymi przez ostrzeliwane
> rzeczonymi rakietami budynki. Ale w kosmosie pocisk i cel poruszają
> się w tym samym medium - tak jak samoloty lub okręty podwodne. W
> przypadku których manewrowanie obronne jest jak najbardziej stosowane.

W tym samym medium ale nie z tymi samymi przyśpieszeniami. O ile
mogłem sprawdzić okręty mogły mogły manewrować z przyśpieszeniem
setek g a rakiety dziesiątki tysięcy g. Przy takich różnicach to okręt
dla rakiety praktycznie nie jest bardziej manewrowy niż planeta.

> [...]
> > Reasumując ściana jest całkiem prawdopodobnym szykiem dla
> > wielkich flot.Oczywiście nie dlatego że można strzelać salwami
> > jak przedstawia to Weber tylko dlatego że przy takim szyku
> > skuteczniejsza będzie obrona przeciwrakietowa.
>
> Tak, wiadomo, w końcu przeciętna grupa lotnistkowcowa idzie w szyku
> liniowym coby AEGIS lepiej działał.

Zawsze mi się wydawało że czołowym. Zupełnie jak okręty w ścianie bojowej.

Bartosz Iwanowski

--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 11, 2003, 3:28:25 AM4/11/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb95lbr...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Wiesz, 100 rakieto to pryszcz. Bierze się coilguna walącego kulkami
> łożyskowymi i daje mu się parę ton tych kulek.
> Albo parę coilgunów i sorki, ale żadna rakieta takiej kuleczce nie
> ucieknie.

Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się strzela
czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie typu
600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A przy
odrobinie szczęścia w nie przywali. Te kulki to jakiś sposób na rytualne
samobójstwo?

Jakub Lisowski

unread,
Apr 11, 2003, 4:20:16 PM4/11/03
to
Dnia Fri, 11 Apr 2003 01:07:16 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb9b7pb...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>> Wiem. Taka na przykłąd USArmy stosuje to permanentnie w swoich
>> instalacjach, stoijąsobie kompy podłączone do internetu, a obok nich
>> takie które podłączone nie są, za to robią coś ważnego.
>> Nie ma żadnego powodu, dla którego na statkach miałoby być inaczej.
> Tyle to ja też wiem. Ale na statkach w Honorverse nie ma żadnego Internetu
> (wyjścia na zewnątrz) - jest tylko sieć wewnętrzna.

Do której, jak widać na obrazku, dostęp ma _każdy_. A tak nie powinno
być i tyle.

>> A ja go czytałem całkiem niedawno, i nie przypominam sobie, żeby on był
>> taki dedykowany, gry tylko na nim chodziły (tylko chdziły, a nie tylko
>> na nim).
> Tym lepiej.

Tym lepiej względem czego?

>> Pytanie - po co? Chyba tylko po to, żeby Harkness mógł go shakować. Ale
>> głupi ci Rzymianie.
> Widać służył też do innych rzeczy, dzięki temu, że jak sam napisałeś wyżej,
> nie był dedykowany do gier, ale miał jakieś inne funkcje.

Właśnie jedyną widoczną dodatkową funkcjątego komputera było danie
dostępu Harknessowi. Bo logika podpowiada, żę jednak powinno być
inaczej.

>> Bez sensu. Ze ściennego terminala nie ma tak na prawdę co robić na
>> wysoce skomputeryzowanym statku, systemu są tak wyspecjalizowane, że
>> potrzebująspecjalnych interfejsów.
> Każdy monitor dotykowy może przecież stać się dowolnym specjalnym
> interfejsem...

Nie. Na przykład ze względu na wielkość. Na przykłąd ze względu na
ustawienie (pionowe zazwyczaj, dawno temu próbowali z piórami świetlnymi
i pionowymi monitorami, wyszła kicha).

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 11, 2003, 4:23:20 PM4/11/03
to
Dnia Fri, 11 Apr 2003 09:28:25 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:

>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
> w wiadomości news:slrnb95lbr...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> Wiesz, 100 rakieto to pryszcz. Bierze się coilguna walącego kulkami
>> łożyskowymi i daje mu się parę ton tych kulek.
>> Albo parę coilgunów i sorki, ale żadna rakieta takiej kuleczce nie
>> ucieknie.
>
> Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się strzela
> czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie typu
> 600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A przy

Że jak? Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
Jesteśmy tu: *
Coś na nas leci tak: * <---- i przyspiesza
A my strzelami kulka tak: *--> <-----

> odrobinie szczęścia w nie przywali. Te kulki to jakiś sposób na rytualne
> samobójstwo?

Bingo, ta kuleczka ma właśnie przywalić w nadlatującą rakietkę. Wyzwoli
się troszkęenergii w postaci ciepła itp.

> Bartosz Iwanowski

--
Jakub Lisowski

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 11, 2003, 5:56:55 PM4/11/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9e91p...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się strzela
> > czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie
typu
> > 600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A
przy
>
> Że jak? Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
> Jesteśmy tu: *
> Coś na nas leci tak: * <---- i przyspiesza
> A my strzelami kulka tak: *--> <-----

A satek w tym czasie co robi? Bo jeżeli przypadkiem też przyśpiesza to
okazuje się że strzela do siebie.
O ile mnie nie mylą moje rachunki i wzory na ruch jednostajny
i jednostajnie przyśpieszonony to wychodzi mi że czas po jakim statek
wyprzedzi kulki opisany jest wzorem t=2v/a gdzie v prędkość kulki
a a przyśpieszenie statku. Jak się podstawi a=600g (z książki) i v=10000m/s
(na oko, współczesna artyleri wyciąga 1000, nie wiem na ile sa projektowane
coilguny) to okaże sie że po ok. 3 sekundach trafiasz na własne kulki
ze względną prękością 8000m/s. Bolesne.

> > odrobinie szczęścia w nie przywali. Te kulki to jakiś sposób na rytualne
> > samobójstwo?
>
> Bingo, ta kuleczka ma właśnie przywalić w nadlatującą rakietkę. Wyzwoli
> się troszkęenergii w postaci ciepła itp.

A jak nie przywalą to w rakiety to przywalą w ciebie? To nazywam
rytualnym samobojstwem

Jakub Lisowski

unread,
Apr 11, 2003, 6:01:58 PM4/11/03
to
Dnia Fri, 11 Apr 2003 23:56:55 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
> w wiadomości news:slrnb9e91p...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> > Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się strzela
>> > czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie
> typu
>> > 600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A
> przy
>>
>> Że jak? Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
>> Jesteśmy tu: *
>> Coś na nas leci tak: * <---- i przyspiesza
>> A my strzelami kulka tak: *--> <-----
>
> A satek w tym czasie co robi? Bo jeżeli przypadkiem też przyśpiesza to
> okazuje się że strzela do siebie.
> O ile mnie nie mylą moje rachunki i wzory na ruch jednostajny
> i jednostajnie przyśpieszonony to wychodzi mi że czas po jakim statek

Jak leci w tym samym kierunku (i ma ten sam zwrot) o rzeczywiście, ale
trochębez sensu byłoby lecieć wprost na nadlatujące rakiety, to się
jakoś zgrywa, żeby nie było kuk.

>> > odrobinie szczęścia w nie przywali. Te kulki to jakiś sposób na rytualne
>> > samobójstwo?
>>
>> Bingo, ta kuleczka ma właśnie przywalić w nadlatującą rakietkę. Wyzwoli
>> się troszkęenergii w postaci ciepła itp.
>
> A jak nie przywalą to w rakiety to przywalą w ciebie? To nazywam
> rytualnym samobojstwem

To sobie lecą, są także wykrywalne, a laser może je rozstrzelać (to
znaczy taki normalny laser, naprowadzany normalnym komputerem, a nie taki
laser z pseudokomputerem z hornowerse).

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 11, 2003, 6:20:45 PM4/11/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9eeqm...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Dnia Fri, 11 Apr 2003 23:56:55 +0200, Bartosz Iwanowski
> <inf...@felix.com.pl>napisał:
> >
> > Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl>
napisał
> > w wiadomości news:slrnb9e91p...@dil10.dilnet.wroc.pl...
> >
> >> > Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się
strzela
> >> > czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie
> > typu
> >> > 600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A
> > przy
> >>
> >> Że jak? Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
> >> Jesteśmy tu: *
> >> Coś na nas leci tak: * <---- i przyspiesza
> >> A my strzelami kulka tak: *--> <-----
> >
> > A satek w tym czasie co robi? Bo jeżeli przypadkiem też przyśpiesza to
> > okazuje się że strzela do siebie.
> > O ile mnie nie mylą moje rachunki i wzory na ruch jednostajny
> > i jednostajnie przyśpieszonony to wychodzi mi że czas po jakim statek
>
> Jak leci w tym samym kierunku (i ma ten sam zwrot) o rzeczywiście, ale
> trochębez sensu byłoby lecieć wprost na nadlatujące rakiety, to się
> jakoś zgrywa, żeby nie było kuk.

CZyli masz fajną broń tylko akurat nie działa wtedy kiedy rakiety idą od
dziobu?
A jak jesteś w formacji to jeszcze nie mozesz strzelać przed dziób kolegi i
przed
dziób kolegi kolegi. I do tego mieć prekoga na pokładzie bo w sumie nie
wiesz
gdzie będzie inny okręt 12 rzędów dalej za kilka do kilkunastu sekund. Albo
za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie 20.

> To sobie lecą, są także wykrywalne, a laser może je rozstrzelać (to
> znaczy taki normalny laser, naprowadzany normalnym komputerem, a nie taki
> laser z pseudokomputerem z hornowerse).

To jeszcze mi przypomnij gdzie są zalety tych kulek Że tanie? I co z tego
skoro
musisz mieć jeszcze jakieś wynalazki likwidujące zagrożenia które właśnie
sam
sobie w pocie czoła zafundowałeś.

Piotr Konieczny

unread,
Apr 11, 2003, 7:49:57 PM4/11/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9eeqm...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > A satek w tym czasie co robi? Bo jeżeli przypadkiem też przyśpiesza to
> > okazuje się że strzela do siebie.
> > O ile mnie nie mylą moje rachunki i wzory na ruch jednostajny
> > i jednostajnie przyśpieszonony to wychodzi mi że czas po jakim statek
>
> Jak leci w tym samym kierunku (i ma ten sam zwrot) o rzeczywiście, ale
> trochębez sensu byłoby lecieć wprost na nadlatujące rakiety, to się
> jakoś zgrywa, żeby nie było kuk.

> To sobie lecą, są także wykrywalne, a laser może je rozstrzelać (to


> znaczy taki normalny laser, naprowadzany normalnym komputerem, a nie taki
> laser z pseudokomputerem z hornowerse).

:)
A co stoi na przeszkodzie by zamontowac dzialko laserowe na rakiecie i
wyparowac wszystkie takie kuleczki?
Oczywisce dalej pozostaje ten drobny fakt, ze w Honorverse te kuleczki
znikna po trafieniu w 'wedge' :)


--

Piotr Konieczny

unread,
Apr 11, 2003, 7:51:10 PM4/11/03
to

"Bartosz Iwanowski" <inf...@felix.com.pl> wrote in message
news:b77f4c$avj$1...@inews.gazeta.pl...

> To jeszcze mi przypomnij gdzie są zalety tych kulek Że tanie?
Laser tańszy. A zastanawiam się, ile przestrzeni magazynowej potrzeba by na
te kuleczki :)

Piotr Konieczny

unread,
Apr 11, 2003, 7:55:50 PM4/11/03
to

"Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
news:slrnb9e8rv...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Do której, jak widać na obrazku, dostęp ma _każdy_. A tak nie powinno
> być i tyle.
Każdy z załogi. Oczywiście, są zabezpieczenia związane z rangą i poziomami
dostępu.

> >> A ja go czytałem całkiem niedawno, i nie przypominam sobie, żeby on był
> >> taki dedykowany, gry tylko na nim chodziły (tylko chdziły, a nie tylko
> >> na nim).
> > Tym lepiej.
>
> Tym lepiej względem czego?

Względem ogólnego sesnu - gdyby to był komp dedykowany dla gier, to włamanie
się z niego do systemu kompa byłoby faktycznie głupim pomysłem autora. A że
był do wielu innych rzeczy, to ma sens (terminal do sieci wewnętrznej).

> >> Bez sensu. Ze ściennego terminala nie ma tak na prawdę co robić na
> >> wysoce skomputeryzowanym statku, systemu są tak wyspecjalizowane, że
> >> potrzebująspecjalnych interfejsów.
> > Każdy monitor dotykowy może przecież stać się dowolnym specjalnym
> > interfejsem...
>
> Nie. Na przykład ze względu na wielkość. Na przykłąd ze względu na
> ustawienie (pionowe zazwyczaj, dawno temu próbowali z piórami świetlnymi
> i pionowymi monitorami, wyszła kicha).

No faktycznie. To zmień moje powższe zdanie na 'każdy monitor odpowiednich
rozmiarów i kształtu (...)'


--

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 4:55:30 AM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 00:20:45 +0200, Bartosz Iwanowski

<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
>> >> > Te kulki to jakiś mem czy co? Przecież na oko widać że jak się
> strzela
>> >> > czymś co ma stała prędkość z czegoś co ma jakieś bycze przyśpieszenie
>> > typu
>> >> > 600 g to zanim te kulki dolecą do celu to strzelający je wyprzedzi. A
>> > przy
>> >>
>> >> Że jak? Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
>> >> Jesteśmy tu: *
>> >> Coś na nas leci tak: * <---- i przyspiesza
>> >> A my strzelami kulka tak: *--> <-----
>> >
>> > A satek w tym czasie co robi? Bo jeżeli przypadkiem też przyśpiesza to
>> > okazuje się że strzela do siebie.
>> > O ile mnie nie mylą moje rachunki i wzory na ruch jednostajny
>> > i jednostajnie przyśpieszonony to wychodzi mi że czas po jakim statek
>>
>> Jak leci w tym samym kierunku (i ma ten sam zwrot) o rzeczywiście, ale
>> trochębez sensu byłoby lecieć wprost na nadlatujące rakiety, to się
>> jakoś zgrywa, żeby nie było kuk.
>
> CZyli masz fajną broń tylko akurat nie działa wtedy kiedy rakiety idą od
> dziobu?

Dokładnie to nie działa, jak rakieta leci od dziobu a statek leci do
przodu i nie będize miał czasu odstrzelić z laserów kulek, które nie
trafią.
W innych przypadkach działa.

> A jak jesteś w formacji to jeszcze nie mozesz strzelać przed dziób kolegi i
> przed
> dziób kolegi kolegi. I do tego mieć prekoga na pokładzie bo w sumie nie

Akurat ruchy formacji są dość przewidywalne, prawda?

> wiesz
> gdzie będzie inny okręt 12 rzędów dalej za kilka do kilkunastu sekund. Albo

No jak masz taką formację, to raczej nie potrzebujesz kulek, lasery
wystarczą.

> za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie 20.

Jak już pisałem, kulkę można jeszcze odparować.

>> To sobie lecą, są także wykrywalne, a laser może je rozstrzelać (to
>> znaczy taki normalny laser, naprowadzany normalnym komputerem, a nie taki
>> laser z pseudokomputerem z hornowerse).
>
> To jeszcze mi przypomnij gdzie są zalety tych kulek Że tanie? I co z tego
> skoro
> musisz mieć jeszcze jakieś wynalazki likwidujące zagrożenia które właśnie
> sam
> sobie w pocie czoła zafundowałeś.

Wynalazki typu radar, lidar, urządzonka do bserwacji w podczerwieni
całej sfery, lasery obrony punktowej.
I jeszcze komputery celownicze.
No niesamowicie wiele rzeczy, których normalnie nie montuje się na
okręcie wojennym, bo są niepotrzebne.

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 4:57:47 AM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 01:49:57 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:
>
> "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> wrote in message
> news:slrnb9eeqm...@dil10.dilnet.wroc.pl...

>> To sobie lecą, są także wykrywalne, a laser może je rozstrzelać (to
>> znaczy taki normalny laser, naprowadzany normalnym komputerem, a nie taki
>> laser z pseudokomputerem z hornowerse).
>:)
> A co stoi na przeszkodzie by zamontowac dzialko laserowe na rakiecie i
> wyparowac wszystkie takie kuleczki?

Ekonomia? Zamontujesz w rakiecie laser, reaktor do zasilania, komputer
do celowania.
W miejsce czego? ładunku, paliwa? Jak tego pierwszego, to rakieta będize
gorsza, jak tego drugiego, to też będzie gorsza.

> Oczywisce dalej pozostaje ten drobny fakt, ze w Honorverse te kuleczki
> znikna po trafieniu w 'wedge' :)

No bo wedge chroni rakietę akurat od dziobu, którym owa rakieta kieruje
sięna wrogi statek.

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 12, 2003, 5:50:35 AM4/12/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9fl42...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > CZyli masz fajną broń tylko akurat nie działa wtedy kiedy rakiety idą od
> > dziobu?
>
> Dokładnie to nie działa, jak rakieta leci od dziobu a statek leci do
> przodu i nie będize miał czasu odstrzelić z laserów kulek, które nie
> trafią.
> W innych przypadkach działa.

Czyli masz fajne kulki i fajny laser do odstrzeliwania tych kulek
jakby jednak nie były takie fajne. To nie lepiej odpuścić sobie te kulki
i skoncntrować sie na laserach z których w żaden sposób
nie moza strzelać do siebie, jest znacznie szybszy i wymaga prostszego
naprowadzania

> > A jak jesteś w formacji to jeszcze nie mozesz strzelać przed dziób
kolegi i
> > przed
> > dziób kolegi kolegi. I do tego mieć prekoga na pokładzie bo w sumie nie
>
> Akurat ruchy formacji są dość przewidywalne, prawda?

Jak masz prekoga który będzie wiedział co dowóca formacji
wymysli za kilkaset sekund to nawet bardzo przewidywalne.

> No jak masz taką formację, to raczej nie potrzebujesz kulek, lasery
> wystarczą.

Czyli jak jesteś w formacji to zdejmujesz kulki i zakładasz lasery
a jak nie jesteś to zdejmujesz lasery a zakładasz kulki? A czego akurat
nie używasz to wozisz ze sobą czy na jakimś okrętcie warsztatowym?
A jak przypadkim zostałeś odzielony od formacji w której przed chwilą
byłeś to co robisz?

> > za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie 20.
>
> Jak już pisałem, kulkę można jeszcze odparować.

Jak już pisałem pracowicie pozbywasz sie zagrożenia które
sam pracowicie stworzyłeś.

> Wynalazki typu radar, lidar, urządzonka do bserwacji w podczerwieni
> całej sfery, lasery obrony punktowej.
> I jeszcze komputery celownicze.
> No niesamowicie wiele rzeczy, których normalnie nie montuje się na
> okręcie wojennym, bo są niepotrzebne.

Sa potrzebne żeby reagować na zagrożenie pochodzące od przeciwnika.
Jak dkładasz jeszce zagrożenie stworzone przez siebie to może się
okazać ze trzeba będzie wybierać co odparować? Czy własne kulki
czy rakietę wroga.

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 5:57:13 AM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 01:55:50 +0200, Piotr Konieczny
<pio...@post.pl>napisał:

>> >> A ja go czytałem całkiem niedawno, i nie przypominam sobie, żeby on był
>> >> taki dedykowany, gry tylko na nim chodziły (tylko chdziły, a nie tylko
>> >> na nim).
>> > Tym lepiej.
>>
>> Tym lepiej względem czego?
> Względem ogólnego sesnu - gdyby to był komp dedykowany dla gier, to włamanie

Akurat sens wisi sobie obok niewiary na haku rzeźnickim na ścianie.

> się z niego do systemu kompa byłoby faktycznie głupim pomysłem autora. A że
> był do wielu innych rzeczy, to ma sens (terminal do sieci wewnętrznej).

Nie, od kilku dni tłumaczy się tobie, że nie miał sensu, a ty dalej
swoje.

>> Nie. Na przykład ze względu na wielkość. Na przykłąd ze względu na
>> ustawienie (pionowe zazwyczaj, dawno temu próbowali z piórami świetlnymi
>> i pionowymi monitorami, wyszła kicha).
> No faktycznie. To zmień moje powższe zdanie na 'każdy monitor odpowiednich
> rozmiarów i kształtu (...)'

A przedtem pobredzałeś coś o standaryzowaniu?
To jak, montujemy specjalizowane monitory w każdym miejscu, bo może
kiedyś ktośbędzie potrzebował?
I to ma być lepsze rozwiązanie od robienia dedykowanej sieci bojowej?
Co ty w takim razie studiujesz?

> Piotr Konieczny aka Prokonsul Piotrus

--
Jakub Lisowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 6:28:23 AM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 11:50:35 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
> w wiadomości news:slrnb9fl42...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Czyli masz fajne kulki i fajny laser do odstrzeliwania tych kulek
> jakby jednak nie były takie fajne. To nie lepiej odpuścić sobie te kulki
> i skoncntrować sie na laserach z których w żaden sposób
> nie moza strzelać do siebie, jest znacznie szybszy i wymaga prostszego
> naprowadzania

Niby można.
Tylko, że ten fajny laser służy równocześnie do odstrzeliwania innych
rakiet albo śmiecia, nie tylko kulek. I żre energię, nie wiem, czy nie
więcej niż coilgun.

>> > A jak jesteś w formacji to jeszcze nie mozesz strzelać przed dziób
> kolegi i
>> > przed
>> > dziób kolegi kolegi. I do tego mieć prekoga na pokładzie bo w sumie nie
>>
>> Akurat ruchy formacji są dość przewidywalne, prawda?
>
> Jak masz prekoga który będzie wiedział co dowóca formacji
> wymysli za kilkaset sekund to nawet bardzo przewidywalne.

Przez kilkaset sekund może się rozegrać cała bitwa.
Kulki poruszają się ruchem jednostajnym, jaki to problem je śledzić?
Statek i tak musi siębronić przed śmieciami, a poza tym w hornoverse
działa sławetny wedge oraz dodatkowo osłony.

>> No jak masz taką formację, to raczej nie potrzebujesz kulek, lasery
>> wystarczą.
>
> Czyli jak jesteś w formacji to zdejmujesz kulki i zakładasz lasery
> a jak nie jesteś to zdejmujesz lasery a zakładasz kulki? A czego akurat

Nie. Jak jesteśw formacji, to używasz laserów. Jak jesteś poza formacją,
albo w małej formacji używasz kulki i lasery. Takie to trudne?

> A jak przypadkim zostałeś odzielony od formacji w której przed chwilą
> byłeś to co robisz?

Włączam kulki?

>> > za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie 20.
>>
>> Jak już pisałem, kulkę można jeszcze odparować.
>
> Jak już pisałem pracowicie pozbywasz sie zagrożenia które
> sam pracowicie stworzyłeś.

Chciałbym zauważyć, że nie ja jeden tworzę to zagrożenie i nie ja jeden
usuwam kulki. Przeciwnik ma podobny problem.

> Sa potrzebne żeby reagować na zagrożenie pochodzące od przeciwnika.
> Jak dkładasz jeszce zagrożenie stworzone przez siebie to może się
> okazać ze trzeba będzie wybierać co odparować? Czy własne kulki
> czy rakietę wroga.

Mam dziwne wrażenie, że gdzieś w tym zdaniu moje kulki wzięły i
zawróciły. Zazwyczaj nie robi się uniku w stronę wrogiej jednostki,
natomiast w tamtą stronę posyła się środki przeciwrakietowe.
Czyli kulki lecą tam, gdzie na razie mnie nie będzie, a jak będę, to
się będę martwił.
No chyba że bierzesz pod uwagę prześcignięcie kulek, wtedy one
nadlatująz przeciwnej strony, niż środki rażenie przeciwnika.
Teraz będzie ttrudne - środki przeciwrakietowe masz dookoła statku, inne
ich rozmieszczenie byłoby głupotą, bo statki mniej więcej tyle samo razy
atakują, co wieją.
No więc do środków rakietowych przeciwnika strzelasz z tych stanowisk
PD, które sąskierowane w kierunku środków, natomiast do kulek strzelasz
z tych, co wprost przeciwnie.

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 12, 2003, 7:37:10 AM4/12/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9fqi5...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Niby można.
> Tylko, że ten fajny laser służy równocześnie do odstrzeliwania innych
> rakiet albo śmiecia, nie tylko kulek. I żre energię, nie wiem, czy nie
> więcej niż coilgun.

Czyli ma co robić. To po co mu dokładać jeszcze kulki jako potencjalne cele?

> > Jak masz prekoga który będzie wiedział co dowóca formacji
> > wymysli za kilkaset sekund to nawet bardzo przewidywalne.
>
> Przez kilkaset sekund może się rozegrać cała bitwa.
> Kulki poruszają się ruchem jednostajnym, jaki to problem je śledzić?
> Statek i tak musi siębronić przed śmieciami, a poza tym w hornoverse
> działa sławetny wedge oraz dodatkowo osłony.

No właśnie. Głupio byłoby wygrać btwe a potem tracić okręty od kulek
które sobie lataja w przestrzeni. Albo przegrać przez straty od kulek.

W ich ilości Jak wywalisz 2 tony w kulkach jednogramowych
to maz 2 000 000 celów tylko z jednej serii z jednego okrętu.
Powiedzmy że komputery rozwijaja się nieźle i potrafią to policzyć
ale czy sensory nie napotkaja jakichś fizycznych barier
w śledzeniu i naprowadzaniu tylu cełów. A trzeba pamiętac że
wokól wybuchają głowice jądrowe tak więc nie wystarczy
te obiekty zarejestrować i policzyc ich ruch raz. Trzeba je
stale śledzić i liczyć. A jak wiadomo komputery na tych okrętach
mają co robić i bez tego.

> >> No jak masz taką formację, to raczej nie potrzebujesz kulek, lasery
> >> wystarczą.
> >
> > Czyli jak jesteś w formacji to zdejmujesz kulki i zakładasz lasery
> > a jak nie jesteś to zdejmujesz lasery a zakładasz kulki? A czego akurat
>
> Nie. Jak jesteśw formacji, to używasz laserów. Jak jesteś poza formacją,
> albo w małej formacji używasz kulki i lasery. Takie to trudne?

Czyli w wielkich bitwach sam ograniczasz swoje możliwości a w potyczkach
walisz z tego co ci stocznia dała? Owszem trochę to trudne.

> > A jak przypadkim zostałeś odzielony od formacji w której przed chwilą
> > byłeś to co robisz?
>
> Włączam kulki?

Bo dotychczas woziłeś marty balast w miejsce którego mogłeś zabrac lasery?

> >> > za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie
20.
> >>
> >> Jak już pisałem, kulkę można jeszcze odparować.
> >
> > Jak już pisałem pracowicie pozbywasz sie zagrożenia które
> > sam pracowicie stworzyłeś.
>
> Chciałbym zauważyć, że nie ja jeden tworzę to zagrożenie i nie ja jeden
> usuwam kulki. Przeciwnik ma podobny problem.

Śmiem wątpić. Własne kulki są dla ciebie zagrożeniem prawie natychmiast.
W czasie rzędu sekund. Dla przeciwnika oddalonego o 3.5 minutu
świętlnej czyli na maksymalnym zasięgu rakiet to zagrożenie może
powstać nawet za 75 dni. Troche długo. A nawet jak obie strony
idą w bój spotkaniowy to obie formacje musiały by sie minąc żeby
w ogóle zauważyły wrogie kulki. Czyli bój i tak byłby rozstrzygnięty.
Tak że w żaden sposó kulki nie stanowią zagrożenia dla przeciwnika
tylko dla ciebie.

> > Sa potrzebne żeby reagować na zagrożenie pochodzące od przeciwnika.
> > Jak dkładasz jeszce zagrożenie stworzone przez siebie to może się
> > okazać ze trzeba będzie wybierać co odparować? Czy własne kulki
> > czy rakietę wroga.
>
> Mam dziwne wrażenie, że gdzieś w tym zdaniu moje kulki wzięły i
> zawróciły. Zazwyczaj nie robi się uniku w stronę wrogiej jednostki,
> natomiast w tamtą stronę posyła się środki przeciwrakietowe.
> Czyli kulki lecą tam, gdzie na razie mnie nie będzie, a jak będę, to
> się będę martwił.

Przy laserach nie bardzo masz się czym martwić w ogóle. Bo szybszy
od lasera raczej nie będziesz. A od kulek juz po 3 sekundach.

Bo moze byc taka sytuacja że to jest pościg i twoje uniki pozwalają
umknąć przeciwnikowi. np. w placówce Basilisk. Czyli następna sytuacja
w której kulki ssą.

Owszem ciebie nie będzie . A kolega może być. Ciekawe jak długo
przetrwała by flota która tak bardzo musi uważac na kolegów.

> No chyba że bierzesz pod uwagę prześcignięcie kulek, wtedy one
> nadlatująz przeciwnej strony, niż środki rażenie przeciwnika.

Cały czas biorę pod uwagę prześcignięcie kulek W końcu to ich
podstawowa wada. Nie rozumiem przeciez strzelasz kulkami
do tych środków.to jak moga być z przeciwnej strony?

> Teraz będzie ttrudne - środki przeciwrakietowe masz dookoła statku, inne
> ich rozmieszczenie byłoby głupotą, bo statki mniej więcej tyle samo razy
> atakują, co wieją.
> No więc do środków rakietowych przeciwnika strzelasz z tych stanowisk
> PD, które sąskierowane w kierunku środków, natomiast do kulek strzelasz
> z tych, co wprost przeciwnie.

Nie kapujesz. Twoje kulki przeciwrakietowe poszły do przodu bo
powiedzmy że tam jest przeciwnik ale ponieważ mają stała prędkość a ty
przyśpieszasz to je doganiasz ale nadal kiedy w nie ew. trafisz to dziobem.

Ja rozumiem że może czasprzestrzeń jest zakrzywiona ale nie
aż tak żeby strzelać z w tylą półsferę żeby coś trafić w przedniej

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 9:09:57 AM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 13:37:10 +0200, Bartosz Iwanowski

> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
>
>> Tylko, że ten fajny laser służy równocześnie do odstrzeliwania innych
>> rakiet albo śmiecia, nie tylko kulek. I żre energię, nie wiem, czy nie
>> więcej niż coilgun.
>
> Czyli ma co robić. To po co mu dokładać jeszcze kulki jako potencjalne cele?

Jak często według ciebie okręt będzie wlatywał w obszar, gdzie
przebywają kulki?

>> > Jak masz prekoga który będzie wiedział co dowóca formacji
>> > wymysli za kilkaset sekund to nawet bardzo przewidywalne.
>>
>> Przez kilkaset sekund może się rozegrać cała bitwa.
>> Kulki poruszają się ruchem jednostajnym, jaki to problem je śledzić?
>> Statek i tak musi siębronić przed śmieciami, a poza tym w hornoverse
>> działa sławetny wedge oraz dodatkowo osłony.
>
> No właśnie. Głupio byłoby wygrać btwe a potem tracić okręty od kulek
> które sobie lataja w przestrzeni. Albo przegrać przez straty od kulek.
>
> W ich ilości Jak wywalisz 2 tony w kulkach jednogramowych
> to maz 2 000 000 celów tylko z jednej serii z jednego okrętu.

Ja nie postuluję robienia ściany z kulek przed rakietami, to byłoby
marnotrawstwo.
Już teraz prowadzi się badania nad zmianąobrony przeciwrakietowej,
działka mająstrzelać krótkimi seriami pocisków, które są programowane na
feagmentację po określonym czasie lotu, właśnie wtedy, gdy komputer
policzył, że będą najbliżej rakiety.
Podobnie kulki, 10, 100 na rakietę. Opisywany straslziwy atak z użyciem
100 rakiet kosztowałby 10 kilogoramów kulek.

> Powiedzmy że komputery rozwijaja się nieźle i potrafią to policzyć
> ale czy sensory nie napotkaja jakichś fizycznych barier
> w śledzeniu i naprowadzaniu tylu cełów. A trzeba pamiętac że

Dlaczego miałyby napotykać?

> wokól wybuchają głowice jądrowe tak więc nie wystarczy

Głowice jądrowe mająwybuchaćwokół statków - celów, kulki
mająniedopuścić, żeby głowice tam doleciały, czyli generalnie
oddalająsię od celów.

> te obiekty zarejestrować i policzyc ich ruch raz. Trzeba je
> stale śledzić i liczyć. A jak wiadomo komputery na tych okrętach

Od tego są radary, lidary i tym podobne duperele?

>> Nie. Jak jesteśw formacji, to używasz laserów. Jak jesteś poza formacją,
>> albo w małej formacji używasz kulki i lasery. Takie to trudne?
>
> Czyli w wielkich bitwach sam ograniczasz swoje możliwości a w potyczkach
> walisz z tego co ci stocznia dała? Owszem trochę to trudne.

Zależy od tego, czy twoje działanie wpłynie negatywnie na okręty twojej
strony. Jak nie pwłynie, to działamy, jak wpłynie, to nie działamy.

>> > A jak przypadkim zostałeś odzielony od formacji w której przed chwilą
>> > byłeś to co robisz?
>> Włączam kulki?
>
> Bo dotychczas woziłeś marty balast w miejsce którego mogłeś zabrac lasery?

Kwestia opłacalności. Nie wiadomo, jakie te lasery w hornoverse są.

>> >> > za kilkaset jak akurat padły mu węzły i nie wyciąga 600 g a zaledwie
> 20.
>> >> Jak już pisałem, kulkę można jeszcze odparować.
>> >
>> > Jak już pisałem pracowicie pozbywasz sie zagrożenia które
>> > sam pracowicie stworzyłeś.
>>
>> Chciałbym zauważyć, że nie ja jeden tworzę to zagrożenie i nie ja jeden
>> usuwam kulki. Przeciwnik ma podobny problem.
>
> Śmiem wątpić. Własne kulki są dla ciebie zagrożeniem prawie natychmiast.
> W czasie rzędu sekund. Dla przeciwnika oddalonego o 3.5 minutu

Tylko i wyłącznie, jeżeli wystrzeliwujęje w kierunku, w którym lecę,
jeżeli jednocześnie oddalam sięod ich toru lotu, zagrożeniem natychmiast
być przestają. Mogą, ale nie muszą staćsięzagrożeniem kiedyś, w
przyszłości. Z niewielki sądzę prawdopodobieństwem.

> świętlnej czyli na maksymalnym zasięgu rakiet to zagrożenie może
> powstać nawet za 75 dni. Troche długo. A nawet jak obie strony

Jak wyśle się kulkę z .5c to zagrożenie powstanie sporo szybciej.
Nawet jak się jąwyśle z .2c to też będzie sporo szybciej.
A ogólnie to nie wysyłamy kulek w przeciwnika, tylko w jego rakiety,
które robią wszystko, aby tę odległość zmniejszyć.

> Przy laserach nie bardzo masz się czym martwić w ogóle. Bo szybszy
> od lasera raczej nie będziesz. A od kulek juz po 3 sekundach.
>
> Bo moze byc taka sytuacja że to jest pościg i twoje uniki pozwalają
> umknąć przeciwnikowi. np. w placówce Basilisk. Czyli następna sytuacja
> w której kulki ssą.

Jeezu, czegoś sięczepił używania kulek właśnie i tylko i jedynie w
przypadkach, kiedy kulki ssą?
Kiedy ssą, to sięich nie używa. A taka kulka mniej zajmuje miejsca niż
antyrakieta, ogólnie Weber nie rozpisał się jakoś na temat antyrakiet,
tylko napisał, że są, ciekawe na jakiej zasadzie działają.
A wtedy kiedy przed kimś spierdzielamy, a to on nas ściga, albo kiedy
klasycznie nawalamy się rakietami? Albo kiedy wróg zaskoczy moje statki?
W ogóle zaskoczenie statków w kosmosie to też ciężki bezsens.

>> No chyba że bierzesz pod uwagę prześcignięcie kulek, wtedy one
>> nadlatująz przeciwnej strony, niż środki rażenie przeciwnika.
>
> Cały czas biorę pod uwagę prześcignięcie kulek W końcu to ich
> podstawowa wada. Nie rozumiem przeciez strzelasz kulkami
> do tych środków.to jak moga być z przeciwnej strony?

Lecisz sobie, strzelasz kulką, załóżmy że robisz unik, czyli oddalasz
się od toru lotu kulki, przyspieszasz, prześcigasz kulkę, wracasz na jej
tor lotu. Gdzie ona teraz jest?

> Nie kapujesz. Twoje kulki przeciwrakietowe poszły do przodu bo
> powiedzmy że tam jest przeciwnik ale ponieważ mają stała prędkość a ty
> przyśpieszasz to je doganiasz ale nadal kiedy w nie ew. trafisz to dziobem.

Taak sytuacja ma miejsce kiedy? W przypadku pościgu i kiedy jeszcze?

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 12, 2003, 10:08:57 AM4/12/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9g415...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> > Czyli ma co robić. To po co mu dokładać jeszcze kulki jako potencjalne
cele?
>
> Jak często według ciebie okręt będzie wlatywał w obszar, gdzie
> przebywają kulki?

Przy każdym pościgu. W większości bojów spotkaniowych. Przy aktku na
instalacje orbitalne. Trochę tego będzie.

> > W ich ilości Jak wywalisz 2 tony w kulkach jednogramowych
> > to maz 2 000 000 celów tylko z jednej serii z jednego okrętu.
>
> Ja nie postuluję robienia ściany z kulek przed rakietami, to byłoby
> marnotrawstwo.
> Już teraz prowadzi się badania nad zmianąobrony przeciwrakietowej,
> działka mająstrzelać krótkimi seriami pocisków, które są programowane na
> feagmentację po określonym czasie lotu, właśnie wtedy, gdy komputer
> policzył, że będą najbliżej rakiety.
> Podobnie kulki, 10, 100 na rakietę. Opisywany straslziwy atak z użyciem
> 100 rakiet kosztowałby 10 kilogoramów kulek.

Że niby teraz projektuje sie obronę na pociski relatywistyczne
manewrujące z dziesiątkami tysięcy g? Jakoś nie słyszałem
a to co jest temu najbiższe czyli głowica EKV systemu
NMD wcale nie fragmentuje.

Czyli już nie proste kulki łożyskowe a skomplikwane pociski?
Jeszcze chwila i dojdziemy do antyrakiet. Dobry kierunek.

> > Powiedzmy że komputery rozwijaja się nieźle i potrafią to policzyć
> > ale czy sensory nie napotkaja jakichś fizycznych barier
> > w śledzeniu i naprowadzaniu tylu cełów. A trzeba pamiętac że
>
> Dlaczego miałyby napotykać?

Może jakieś inretferencje? W końcu nikt jeszcze nie projektował
systemu do śledzenia i naprowadzania dla milionów celów.

> > wokól wybuchają głowice jądrowe tak więc nie wystarczy
>
> Głowice jądrowe mająwybuchaćwokół statków - celów, kulki
> mająniedopuścić, żeby głowice tam doleciały, czyli generalnie
> oddalająsię od celów.

Mają ale czy tak będzie. W końcu jak moze coś pójść
źle to pójdzie. A przecie można wymyślić głowice
jadrowe które toruja własciwym rakietom drogę przez
ściane kulek.

> > te obiekty zarejestrować i policzyc ich ruch raz. Trzeba je
> > stale śledzić i liczyć. A jak wiadomo komputery na tych okrętach
>
> Od tego są radary, lidary i tym podobne duperele?

Podobne duperele obsługuja setki celów. A i tak można je przeciążyć.
Obsłuż tak cztery rzedy więcej potencjalnych celów to pogadamy

> >> Nie. Jak jesteśw formacji, to używasz laserów. Jak jesteś poza
formacją,
> >> albo w małej formacji używasz kulki i lasery. Takie to trudne?
> >
> > Czyli w wielkich bitwach sam ograniczasz swoje możliwości a w potyczkach
> > walisz z tego co ci stocznia dała? Owszem trochę to trudne.
>
> Zależy od tego, czy twoje działanie wpłynie negatywnie na okręty twojej
> strony. Jak nie pwłynie, to działamy, jak wpłynie, to nie działamy.

Ale nie wiesz czy wpłynie bo nie wisesz co będzie za kilkadziesiąt sekund.

> >> > A jak przypadkim zostałeś odzielony od formacji w której przed chwilą
> >> > byłeś to co robisz?
> >> Włączam kulki?
> >
> > Bo dotychczas woziłeś marty balast w miejsce którego mogłeś zabrac
lasery?
>
> Kwestia opłacalności. Nie wiadomo, jakie te lasery w hornoverse są.

Ale wiadomo ze kulek nie ma.

> >> Chciałbym zauważyć, że nie ja jeden tworzę to zagrożenie i nie ja jeden
> >> usuwam kulki. Przeciwnik ma podobny problem.
> >
> > Śmiem wątpić. Własne kulki są dla ciebie zagrożeniem prawie natychmiast.
> > W czasie rzędu sekund. Dla przeciwnika oddalonego o 3.5 minutu


> Tylko i wyłącznie, jeżeli wystrzeliwujęje w kierunku, w którym lecę,
> jeżeli jednocześnie oddalam sięod ich toru lotu, zagrożeniem natychmiast
> być przestają. Mogą, ale nie muszą staćsięzagrożeniem kiedyś, w
> przyszłości. Z niewielki sądzę prawdopodobieństwem.

Uzbrojenie w lasery nie decyduje o twojej taktyce. A uzbrojenie w kulki
zmusza cie do ucieczki zawsze kiedy spodziewasz się ostrzału. Czyli zawsze.

> > świętlnej czyli na maksymalnym zasięgu rakiet to zagrożenie może
> > powstać nawet za 75 dni. Troche długo. A nawet jak obie strony
>
> Jak wyśle się kulkę z .5c to zagrożenie powstanie sporo szybciej.
> Nawet jak się jąwyśle z .2c to też będzie sporo szybciej.
> A ogólnie to nie wysyłamy kulek w przeciwnika, tylko w jego rakiety,
> które robią wszystko, aby tę odległość zmniejszyć.

Kulka z 0.5c? I energetycznie jest szansa że to będzie wydajniejsze od
lasera
obrony bezpośredniej?

No to nie mów że lepiej wywalać kulki bo jak nie trafi w rakietę
to może w coś innego nie będącego tobą.

> Jeezu, czegoś sięczepił używania kulek właśnie i tylko i jedynie w
> przypadkach, kiedy kulki ssą?
> Kiedy ssą, to sięich nie używa. A taka kulka mniej zajmuje miejsca niż
> antyrakieta, ogólnie Weber nie rozpisał się jakoś na temat antyrakiet,
> tylko napisał, że są, ciekawe na jakiej zasadzie działają.
> A wtedy kiedy przed kimś spierdzielamy, a to on nas ściga, albo kiedy
> klasycznie nawalamy się rakietami? Albo kiedy wróg zaskoczy moje statki?
> W ogóle zaskoczenie statków w kosmosie to też ciężki bezsens.

Bo takich sytuacji jest podejrzanie dużo. Nie lataj w formacji, nie atakuj
instalacji stałych, nie ścigaj jak ucieka. To moze lepiej pójśc na całość
i nie instalować złomu?

> > Cały czas biorę pod uwagę prześcignięcie kulek W końcu to ich
> > podstawowa wada. Nie rozumiem przeciez strzelasz kulkami
> > do tych środków.to jak moga być z przeciwnej strony?
>
> Lecisz sobie, strzelasz kulką, załóżmy że robisz unik, czyli oddalasz
> się od toru lotu kulki, przyspieszasz, prześcigasz kulkę, wracasz na jej
> tor lotu. Gdzie ona teraz jest?

Przywalisz w kulkę po 3 sekundach. troch mało czasu na cokolwiek.

JAk juz została z tyłu to po co do niej strzelasz? BO masz za dużo
mocy do rozdysponowania? Została z tłu i to z sekundy na sekundę bardziej.

> > Nie kapujesz. Twoje kulki przeciwrakietowe poszły do przodu bo
> > powiedzmy że tam jest przeciwnik ale ponieważ mają stała prędkość a ty
> > przyśpieszasz to je doganiasz ale nadal kiedy w nie ew. trafisz to
dziobem.
>
> Taak sytuacja ma miejsce kiedy? W przypadku pościgu i kiedy jeszcze?

I mało?.

BArtosz Iwanowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 12, 2003, 2:38:55 PM4/12/03
to
Dnia Sat, 12 Apr 2003 16:08:57 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
>
>> > Czyli ma co robić. To po co mu dokładać jeszcze kulki jako potencjalne
> cele?
>> Jak często według ciebie okręt będzie wlatywał w obszar, gdzie
>> przebywają kulki?
>
> Przy każdym pościgu. W większości bojów spotkaniowych. Przy aktku na

W większości ojów spotkaniowych w kosmosie sugerujesz odpowiednik
zderzenia czołowego?

> instalacje orbitalne. Trochę tego będzie.

A w ataku na instalacje orbitalne szarżę w dół studni grawitacyjnej?

>> Już teraz prowadzi się badania nad zmianąobrony przeciwrakietowej,
>> działka mająstrzelać krótkimi seriami pocisków, które są programowane na
>> feagmentację po określonym czasie lotu, właśnie wtedy, gdy komputer
>> policzył, że będą najbliżej rakiety.
>> Podobnie kulki, 10, 100 na rakietę. Opisywany straslziwy atak z użyciem
>> 100 rakiet kosztowałby 10 kilogoramów kulek.
>
> Że niby teraz projektuje sie obronę na pociski relatywistyczne
> manewrujące z dziesiątkami tysięcy g? Jakoś nie słyszałem

Obawiam się, że ne te 10k g mają na przyspieszanie, a jak się
jużrozbujają, to to przyspieszenie nie za bardzo przekłada się na
manewrowość.

> Czyli już nie proste kulki łożyskowe a skomplikwane pociski?

Nie. Skoro dzisiaj, w mało przyjemnym medium jakim jest atmosfera można
uzyskać takie skupienie, to dlaczego nie dałoby się tak celować kulkami?
Ja uważam, że dało by się.

> Jeszcze chwila i dojdziemy do antyrakiet. Dobry kierunek.

Raczej nie przy tych prędkościach.

>> > Powiedzmy że komputery rozwijaja się nieźle i potrafią to policzyć
>> > ale czy sensory nie napotkaja jakichś fizycznych barier
>> > w śledzeniu i naprowadzaniu tylu cełów. A trzeba pamiętac że
>>
>> Dlaczego miałyby napotykać?
>
> Może jakieś inretferencje? W końcu nikt jeszcze nie projektował
> systemu do śledzenia i naprowadzania dla milionów celów.

Jakich milionów? Kilka statków, kilka setek rakiet w porywach (Weber
jakośzapomina o kosmicznych śmieciach, albo one się biorąi rozwalają o
osłony).
Milion celów to tona kulek, i ta tona kulek musi być w dość bliskiej
odległości od statku. Chyba coś demonizujesz to śmiecenie kulkami.

>> Głowice jądrowe mająwybuchaćwokół statków - celów, kulki
>> mająniedopuścić, żeby głowice tam doleciały, czyli generalnie
>> oddalająsię od celów.
>
> Mają ale czy tak będzie. W końcu jak moze coś pójść
> źle to pójdzie. A przecie można wymyślić głowice

Tak, kulki będąprześladowane pechem, jedna sięzgubi, druga zepsuje ...
Ciekawe dlaczego nie zastosujesz tego do rakiet, one są o niebo bardziej
skomplikowane niż kulki.

> jadrowe które toruja własciwym rakietom drogę przez
> ściane kulek.

Albo głowice jądrowe zasypujące rakiety ścianą kulek.

>> > te obiekty zarejestrować i policzyc ich ruch raz. Trzeba je
>> > stale śledzić i liczyć. A jak wiadomo komputery na tych okrętach
>>
>> Od tego są radary, lidary i tym podobne duperele?
>
> Podobne duperele obsługuja setki celów. A i tak można je przeciążyć.
> Obsłuż tak cztery rzedy więcej potencjalnych celów to pogadamy

Załóżmy sporawą bitwę, powiedzmy 1000 obiektów (to baaaardzo sporawa
bitwa), cztery rzędy więcej celów to 10 000 000 celów.
10 ton kulek. One ci się mnożą?
Pamiętasz co pisałem o 10 - 100 kulkach na rakietę?

>> > Bo dotychczas woziłeś marty balast w miejsce którego mogłeś zabrac
> lasery?
>>
>> Kwestia opłacalności. Nie wiadomo, jakie te lasery w hornoverse są.
>
> Ale wiadomo ze kulek nie ma.

Ale podejrzewam, że nie dlatego, że autor stwierdził, że ssą, ale
dlatego, że o nich nie pomyślał.


>> Tylko i wyłącznie, jeżeli wystrzeliwujęje w kierunku, w którym lecę,
>> jeżeli jednocześnie oddalam sięod ich toru lotu, zagrożeniem natychmiast
>> być przestają. Mogą, ale nie muszą staćsięzagrożeniem kiedyś, w
>> przyszłości. Z niewielki sądzę prawdopodobieństwem.
>
> Uzbrojenie w lasery nie decyduje o twojej taktyce. A uzbrojenie w kulki
> zmusza cie do ucieczki zawsze kiedy spodziewasz się ostrzału. Czyli zawsze.

Chciałbym przypomnieć o sławetnym 'wedge', statek zawsze może
sięobrócićwokół swojego środka ciężkości wedgem do zagrożenia.

>> Jak wyśle się kulkę z .5c to zagrożenie powstanie sporo szybciej.
>> Nawet jak się jąwyśle z .2c to też będzie sporo szybciej.
>> A ogólnie to nie wysyłamy kulek w przeciwnika, tylko w jego rakiety,
>> które robią wszystko, aby tę odległość zmniejszyć.
>
> Kulka z 0.5c? I energetycznie jest szansa że to będzie wydajniejsze od
> lasera
> obrony bezpośredniej?

Ile będziesz pompował laserem energię którą włożysz w rozpędzenie kulki?
A na odległościach walki rakietowej nie trzeba takich kosmicznych
prędkości, jakieś setne c mogą wystarczyć.
Zaleta jest taka, że nikt jużnie zaryzykuje odpalenia rakiet jako
pocisków balistycznych, bo wtedy kulki zrobią z nich rzeszota.

> No to nie mów że lepiej wywalać kulki bo jak nie trafi w rakietę
> to może w coś innego nie będącego tobą.

A co, nie?

> Bo takich sytuacji jest podejrzanie dużo. Nie lataj w formacji, nie atakuj

Bo formacja jest tylko tak, dla picu, a co formacja zrobi zachwil pare
to wie tylko prekog. Albo jej dowódca, który pozwala lub nie używać
kulek.

> instalacji stałych, nie ścigaj jak ucieka. To moze lepiej pójśc na całość

Nie atakuj instalacji stałych lecąc na nie bezpośrednio (w sumie dość
sensowne w przypadku studni grawitacyjnej na przykład).

> i nie instalować złomu?

A może nie?

>> Lecisz sobie, strzelasz kulką, załóżmy że robisz unik, czyli oddalasz
>> się od toru lotu kulki, przyspieszasz, prześcigasz kulkę, wracasz na jej
>> tor lotu. Gdzie ona teraz jest?
>
> Przywalisz w kulkę po 3 sekundach. troch mało czasu na cokolwiek.

Zakładając, że cały czas przyspieszasz wzdłuż toru lotu kulki, dość
głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?

> JAk juz została z tyłu to po co do niej strzelasz? BO masz za dużo
> mocy do rozdysponowania? Została z tłu i to z sekundy na sekundę bardziej.

Wiesz że możesz też hamować?

>> Taak sytuacja ma miejsce kiedy? W przypadku pościgu i kiedy jeszcze?
>
> I mało?.

Pościg, pościg, pościg, pościg, pościg, nudne to.

> BArtosz Iwanowski

--
Jakub Lisowski

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 12, 2003, 11:50:12 PM4/12/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9gn9u...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> W większości ojów spotkaniowych w kosmosie sugerujesz odpowiednik
> zderzenia czołowego?

A słyszałeś o innym rodzaj boju spotkaniowego.

> > instalacje orbitalne. Trochę tego będzie.
>
> A w ataku na instalacje orbitalne szarżę w dół studni grawitacyjnej?

Awedług ciebie jest jakis zakaz zbliżania się do planet?

> Obawiam się, że ne te 10k g mają na przyspieszanie, a jak się
> jużrozbujają, to to przyspieszenie nie za bardzo przekłada się na
> manewrowość.

Jak przekręcisz rakietę która przyśpiesza z 10k g to będzie wykonywać
uniki z 10k g. A w kosmosie jest to szczególnie łatwe.

> > Czyli już nie proste kulki łożyskowe a skomplikwane pociski?
>
> Nie. Skoro dzisiaj, w mało przyjemnym medium jakim jest atmosfera można
> uzyskać takie skupienie, to dlaczego nie dałoby się tak celować kulkami?
> Ja uważam, że dało by się.

No jasne jak to już nie będą kulki a rakiety to czmu nie. Atmosfera może
nie jest przyjemna ale w kosmosie jak coś nie ma napędu to za bardzo
się tym sterować nie da. A jakoś nie słyszałem o kulkach łożyskowych z
napędem.

> > Jeszcze chwila i dojdziemy do antyrakiet. Dobry kierunek.
>
> Raczej nie przy tych prędkościach.

Przy jakich prędkościach?

> >> > Powiedzmy że komputery rozwijaja się nieźle i potrafią to policzyć
> >> > ale czy sensory nie napotkaja jakichś fizycznych barier
> >> > w śledzeniu i naprowadzaniu tylu cełów. A trzeba pamiętac że
> >>
> >> Dlaczego miałyby napotykać?
> >
> > Może jakieś inretferencje? W końcu nikt jeszcze nie projektował
> > systemu do śledzenia i naprowadzania dla milionów celów.
>
> Jakich milionów? Kilka statków, kilka setek rakiet w porywach (Weber
> jakośzapomina o kosmicznych śmieciach, albo one się biorąi rozwalają o
> osłony).
> Milion celów to tona kulek, i ta tona kulek musi być w dość bliskiej
> odległości od statku. Chyba coś demonizujesz to śmiecenie kulkami.

Szczególnie demonizuję te które mi się rozwalają z 8 000 m/s o dziób.

> >> Głowice jądrowe mająwybuchaćwokół statków - celów, kulki
> >> mająniedopuścić, żeby głowice tam doleciały, czyli generalnie
> >> oddalająsię od celów.
> >
> > Mają ale czy tak będzie. W końcu jak moze coś pójść
> > źle to pójdzie. A przecie można wymyślić głowice
>
> Tak, kulki będąprześladowane pechem, jedna sięzgubi, druga zepsuje ...
> Ciekawe dlaczego nie zastosujesz tego do rakiet, one są o niebo bardziej
> skomplikowane niż kulki.

Ciekawe co się może zepsuć w kulce? A głowica która przedwcześnie,
być może nawet celowo, eksploduje zmienia trajektorję milionów kulek.
Twoich własnych kulek.

> > jadrowe które toruja własciwym rakietom drogę przez
> > ściane kulek.
>
> Albo głowice jądrowe zasypujące rakiety ścianą kulek.

Odłamkowa głowica jądrowa? Niezła myśl.

> >> > te obiekty zarejestrować i policzyc ich ruch raz. Trzeba je
> >> > stale śledzić i liczyć. A jak wiadomo komputery na tych okrętach
> >>
> >> Od tego są radary, lidary i tym podobne duperele?
> >
> > Podobne duperele obsługuja setki celów. A i tak można je przeciążyć.
> > Obsłuż tak cztery rzedy więcej potencjalnych celów to pogadamy
>
> Załóżmy sporawą bitwę, powiedzmy 1000 obiektów (to baaaardzo sporawa
> bitwa), cztery rzędy więcej celów to 10 000 000 celów.
> 10 ton kulek. One ci się mnożą?
> Pamiętasz co pisałem o 10 - 100 kulkach na rakietę?

Wiesz, pisać można że jeda kulka załatwia nawet 10 rakiet. Albo i 100.
A nawet 1000. A prawda jest taka że przy dysproporcji prędkości
i manewrowości rakiet i kulek będziesz musiał stawiać ścianę. Nie
ma zmiłuj. Zobacz jak wygląda skuteczność niekierowanej opl.
A tu różnice parametrów lotu są w porónaniu z warunkami
bitwy kosmicznej żałośnie niewielkie.

> > Ale wiadomo ze kulek nie ma.
>
> Ale podejrzewam, że nie dlatego, że autor stwierdził, że ssą, ale
> dlatego, że o nich nie pomyślał.

Pomyślał albo i nie. A pomysł żeby strzelać czymś co za 3 sekundy
będzie śmiertelnym zagrożeniem dla strzelającego nie oferując
znaczącego zysku ssie z definicji.

> > Uzbrojenie w lasery nie decyduje o twojej taktyce. A uzbrojenie w kulki
> > zmusza cie do ucieczki zawsze kiedy spodziewasz się ostrzału. Czyli
zawsze.
>
> Chciałbym przypomnieć o sławetnym 'wedge', statek zawsze może
> sięobrócićwokół swojego środka ciężkości wedgem do zagrożenia.

W 3 sekundy?

> > Kulka z 0.5c? I energetycznie jest szansa że to będzie wydajniejsze od
> > lasera
> > obrony bezpośredniej?
>
> Ile będziesz pompował laserem energię którą włożysz w rozpędzenie kulki?
> A na odległościach walki rakietowej nie trzeba takich kosmicznych
> prędkości, jakieś setne c mogą wystarczyć.
> Zaleta jest taka, że nikt jużnie zaryzykuje odpalenia rakiet jako
> pocisków balistycznych, bo wtedy kulki zrobią z nich rzeszota.

Wiesz różnica jest taka że znalazłem wzory na ruchy i
po naprawdę podstawowych przksztłceniach wychodzą mi rózne rzeczy.
Np. że przy kilometrowym okręcie i coilgunie idącym od rufu do dziobu
potrzebujesz pyśpieszeń rzędu 10^10 g żeby rozpedzić coć do 0.1c
Do 0.01 jakieś 10^8. Chciałbym zobaczyc materię poddaną takim
przyśpieszeniom. A ścislej chciałbym ją zobaczyć.ale z naprawdę
dużej odległości. Polecam małą dawkę rachunków o poranku.
leczy to trochę z pochopngo rzucania warościami rzędu 0.01c

> > No to nie mów że lepiej wywalać kulki bo jak nie trafi w rakietę
> > to może w coś innego nie będącego tobą.
>
> A co, nie?

Owszem tylko w ciebie trafi za 3 sekundy a w przeciwnika za dwa miesiące.
Wprawdzie to i tak niewiele w stosunku do wiecznosci ale jednak mała
różnica jest.

> > Bo takich sytuacji jest podejrzanie dużo. Nie lataj w formacji, nie
atakuj
>
> Bo formacja jest tylko tak, dla picu, a co formacja zrobi zachwil pare
> to wie tylko prekog. Albo jej dowódca, który pozwala lub nie używać
> kulek.

A świstak zawija... Teraz może uciekać a za chwilę gonić a kulki poszły.

> > instalacji stałych, nie ścigaj jak ucieka. To moze lepiej pójśc na
całość
>
> Nie atakuj instalacji stałych lecąc na nie bezpośrednio (w sumie dość
> sensowne w przypadku studni grawitacyjnej na przykład).

A jak już musisz to mówisz sorry Winetu?

> > i nie instalować złomu?
>
> A może nie?
>
> >> Lecisz sobie, strzelasz kulką, załóżmy że robisz unik, czyli oddalasz
> >> się od toru lotu kulki, przyspieszasz, prześcigasz kulkę, wracasz na
jej
> >> tor lotu. Gdzie ona teraz jest?
> >
> > Przywalisz w kulkę po 3 sekundach. troch mało czasu na cokolwiek.
>
> Zakładając, że cały czas przyspieszasz wzdłuż toru lotu kulki, dość
> głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?

Zakładając że wszystkie kulki strzelasz z tym samym wektorem. A ponieważ cel
manewruje to dość głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?
I znów mala dawka matematyki jeżeli rakieta manewruje z prawie 100000g
to w ciągu sekundy może być o 500 km w bok od kierunku lotu .To
całkiem spory kawałek pzestrzeni. Przy okazji to około 750 000 000 000
m2. Jak masz głupi pomysł żeby mieć jedna kulkę na jednym metrze2
to potrzebujesz 750 miliardów kulek. To by było na tyle jeżeli chodzi
o 10-100 kulek na rakietę. Inaczj mówiąc przy jedno gramowych kulkach
to 2 razy więcej niż ważył Jason Alvarez.

> > JAk juz została z tyłu to po co do niej strzelasz? Bo masz za dużo


> > mocy do rozdysponowania? Została z tłu i to z sekundy na sekundę
bardziej.
>
> Wiesz że możesz też hamować?

Jak ma się tyle szczęcia żeby przejść przez ścianę własnych kulek
to może już nie będzie kusił losu?

> >> Taak sytuacja ma miejsce kiedy? W przypadku pościgu i kiedy jeszcze?
> >
> > I mało?.
>
> Pościg, pościg, pościg, pościg, pościg, nudne to.

Bo tu widać cały absurd pomysłu z kulkami. W innych sytuacjach
trzeba trochę policzyć czym akurat sie dotychczas nie splamiłeś.

PS. O tej porze nie przywiazuję odpowiedniego znaczenia do zer.
Więc mogło mi pare umknąć, bądź przeciwnie dokleić. Ale raczej
nie z konsekwencjami dla ogólnej linii rozumowania

Bartosz Iwanowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 13, 2003, 4:38:02 AM4/13/03
to
Dnia Sun, 13 Apr 2003 05:50:12 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
> w wiadomości news:slrnb9gn9u...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> W większości ojów spotkaniowych w kosmosie sugerujesz odpowiednik
>> zderzenia czołowego?
>
> A słyszałeś o innym rodzaj boju spotkaniowego.

Na przykład na kursach zbieżnych ale nie na tej samej osi?

>> > instalacje orbitalne. Trochę tego będzie.
>>
>> A w ataku na instalacje orbitalne szarżę w dół studni grawitacyjnej?
>
> Awedług ciebie jest jakis zakaz zbliżania się do planet?

Zakazu nie ma, ale ze studni może być dość ciężko wyskoczyć, jak się
przeszarżuje, lepiej jest oblecieć po krawędzi na przykład.

>> Obawiam się, że ne te 10k g mają na przyspieszanie, a jak się
>> jużrozbujają, to to przyspieszenie nie za bardzo przekłada się na
>> manewrowość.
>
> Jak przekręcisz rakietę która przyśpiesza z 10k g to będzie wykonywać
> uniki z 10k g. A w kosmosie jest to szczególnie łatwe.

Jak przekręcisz rakietę, która przyspiesza z 10k g, to ona nie będzie
przyspieszała, tylko unikała, co dość wydatnie zmniejszy jej szanse
trafienia, a o to chyba chodzi, prawda?

>> > Jeszcze chwila i dojdziemy do antyrakiet. Dobry kierunek.
>> Raczej nie przy tych prędkościach.
> Przy jakich prędkościach?

Przy prędkościach uzyskiwanych przy pzyspieszeniu rzędu 10k g.
Jak sobie wyobrażasz trafienie antyrakietą w coś takiego, skoro rakiety
pudłują względem statków, które znowu takie ruchliwe nie są, większe od
rakiet są i tak dalej?
A tutaj coś o podobnych gabarytach ma trafić i zniszyć rakietę,
chronionąraz przez wegde, a dwa - przez prędkość - sama rakieta leci
sobie dość szybko, a antyrakieta podobnie, tylko w drugą stronę.

>> Tak, kulki będąprześladowane pechem, jedna sięzgubi, druga zepsuje ...
>> Ciekawe dlaczego nie zastosujesz tego do rakiet, one są o niebo bardziej
>> skomplikowane niż kulki.
>
> Ciekawe co się może zepsuć w kulce? A głowica która przedwcześnie,
> być może nawet celowo, eksploduje zmienia trajektorję milionów kulek.
> Twoich własnych kulek.

Te 'milionów' to ci wskoczyło tak, bez związku z dyskusją prawda? Albo
wszystko co przeczytasz, to mnożysz przez 10? Nie chce mi sę liczyć, ile
razy pisałem, że nie milionów, ale ty nadal swoje, podobnie jak z tym,
że kulki będą leciały w stronę statku, który je wystrzelił.

>> Załóżmy sporawą bitwę, powiedzmy 1000 obiektów (to baaaardzo sporawa
>> bitwa), cztery rzędy więcej celów to 10 000 000 celów.
>> 10 ton kulek. One ci się mnożą?
>> Pamiętasz co pisałem o 10 - 100 kulkach na rakietę?
>
> Wiesz, pisać można że jeda kulka załatwia nawet 10 rakiet. Albo i 100.
> A nawet 1000. A prawda jest taka że przy dysproporcji prędkości
> i manewrowości rakiet i kulek będziesz musiał stawiać ścianę. Nie

Nie. Nie będę musiał. Rakieta ma dość przewidywalny tor lotu, ewentualne
jej uniki zmniejszająprawdopodobieństwo trafienia. Toteż wysyłamy
krótkie serie kulek OD statku W kierunku rakiety.

> ma zmiłuj. Zobacz jak wygląda skuteczność niekierowanej opl.
> A tu różnice parametrów lotu są w porónaniu z warunkami
> bitwy kosmicznej żałośnie niewielkie.

Mógłbyś obszerniej przybliżyć, bo obawiam się, że nie jarzę, co ma
wspólnego niekierowana opl z bitwą kosmiczną.

>> > Ale wiadomo ze kulek nie ma.
>>
>> Ale podejrzewam, że nie dlatego, że autor stwierdził, że ssą, ale
>> dlatego, że o nich nie pomyślał.
>
> Pomyślał albo i nie. A pomysł żeby strzelać czymś co za 3 sekundy
> będzie śmiertelnym zagrożeniem dla strzelającego nie oferując
> znaczącego zysku ssie z definicji.

3 sekundy w jednym, określonym przypadku, którego czepiłeśsię jak pijany
płotu.
Kosmos jest 3D a nie 2D jak powierzchnia planety.

>> Chciałbym przypomnieć o sławetnym 'wedge', statek zawsze może

>> się obrócić wokół swojego środka ciężkości wedgem do zagrożenia.
>
> W 3 sekundy?

To długo, u Webera były takie rzeczy opisywane, ale czasu nie podał.
I znowu 3 sekundy, to jakaś mantra.

>> Ile będziesz pompował laserem energię którą włożysz w rozpędzenie kulki?
>> A na odległościach walki rakietowej nie trzeba takich kosmicznych
>> prędkości, jakieś setne c mogą wystarczyć.
>> Zaleta jest taka, że nikt jużnie zaryzykuje odpalenia rakiet jako
>> pocisków balistycznych, bo wtedy kulki zrobią z nich rzeszota.
>
> Wiesz różnica jest taka że znalazłem wzory na ruchy i
> po naprawdę podstawowych przksztłceniach wychodzą mi rózne rzeczy.
> Np. że przy kilometrowym okręcie i coilgunie idącym od rufu do dziobu
> potrzebujesz pyśpieszeń rzędu 10^10 g żeby rozpedzić coć do 0.1c
> Do 0.01 jakieś 10^8. Chciałbym zobaczyc materię poddaną takim

Przy 100 metrach do .01c wyszło mi 9/2 * 10^10 m/s^2.
Rakiety w hornoverse robią podobno 8,5 * 10^4 g (8,34 * 10^5 m/s^2).
Takie duże, wielotonowe rakiety, względem małych, gramowych kulek.
Mógłbyś przybliżyć niechęć do przebywania w okolicy przysp[ieszającej w
próżni kulki?

>> > No to nie mów że lepiej wywalać kulki bo jak nie trafi w rakietę
>> > to może w coś innego nie będącego tobą.
>> A co, nie?
>
> Owszem tylko w ciebie trafi za 3 sekundy a w przeciwnika za dwa miesiące.

Podaj więcej niż jedną możliwość trafienia we własną kulkę niż lot po
torze, którym porusza się kulka proszę.

>> Bo formacja jest tylko tak, dla picu, a co formacja zrobi zachwil pare
>> to wie tylko prekog. Albo jej dowódca, który pozwala lub nie używać
>> kulek.
>
> A świstak zawija... Teraz może uciekać a za chwilę gonić a kulki poszły.

A, a ta chwila to 3 sekundy?

>> > instalacji stałych, nie ścigaj jak ucieka. To moze lepiej pójśc na
> całość
>>
>> Nie atakuj instalacji stałych lecąc na nie bezpośrednio (w sumie dość
>> sensowne w przypadku studni grawitacyjnej na przykład).
>
> A jak już musisz to mówisz sorry Winetu?

Podaj przykłady, kiedy musisz lecieć prosto w stronę studni
grawitacyjnej i instalacji orbitalnych i przyspieszać (przypominam, że
to jest warunek dość konieczny do trafienia własnych kulek).

>> Zakładając, że cały czas przyspieszasz wzdłuż toru lotu kulki, dość
>> głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?
>
> Zakładając że wszystkie kulki strzelasz z tym samym wektorem. A ponieważ cel
> manewruje to dość głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?
> I znów mala dawka matematyki jeżeli rakieta manewruje z prawie 100000g
> to w ciągu sekundy może być o 500 km w bok od kierunku lotu .To

No rewelacja proszę pana. Teraz napisz jeszcze, jak rakiecie wzrośnie
celność, jak będzie robiłą takie uniki.

> całkiem spory kawałek pzestrzeni. Przy okazji to około 750 000 000 000
> m2. Jak masz głupi pomysł żeby mieć jedna kulkę na jednym metrze2

Nie mam takiego pomysłu. Natomiast ty cały czas starasz się wmówić, że
jednak mam.

>> >> Taak sytuacja ma miejsce kiedy? W przypadku pościgu i kiedy jeszcze?
>> >
>> > I mało?.
>>
>> Pościg, pościg, pościg, pościg, pościg, nudne to.
>
> Bo tu widać cały absurd pomysłu z kulkami. W innych sytuacjach
> trzeba trochę policzyć czym akurat sie dotychczas nie splamiłeś.

Coś jak czołgi - walka w mieście, walka w mieście walka w mieście.

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 13, 2003, 6:12:30 AM4/13/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9i8f9...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Zakazu nie ma, ale ze studni może być dość ciężko wyskoczyć, jak się
> przeszarżuje, lepiej jest oblecieć po krawędzi na przykład.

A kto ci karze wchodzić do niej. Chyba ze dla ciebie studnia
rozciąga się na 3 minuty świetlne. Zresztą dla okrętów
działających przy 600g jakaś planeta to problem?

> Jak przekręcisz rakietę, która przyspiesza z 10k g, to ona nie będzie
> przyspieszała, tylko unikała, co dość wydatnie zmniejszy jej szanse
> trafienia, a o to chyba chodzi, prawda?

Jasne, jak ma końcową prędkość 0.5c to naprawdę wielki problem
przez ostatnie kilka sekund trochę się pouchylać. Na pewno wtedy
nie doleci. Jasne.

> >> > Jeszcze chwila i dojdziemy do antyrakiet. Dobry kierunek.
> >> Raczej nie przy tych prędkościach.
> > Przy jakich prędkościach?
>
> Przy prędkościach uzyskiwanych przy pzyspieszeniu rzędu 10k g.
> Jak sobie wyobrażasz trafienie antyrakietą w coś takiego, skoro rakiety
> pudłują względem statków, które znowu takie ruchliwe nie są, większe od
> rakiet są i tak dalej?
> A tutaj coś o podobnych gabarytach ma trafić i zniszyć rakietę,
> chronionąraz przez wegde, a dwa - przez prędkość - sama rakieta leci
> sobie dość szybko, a antyrakieta podobnie, tylko w drugą stronę.

Nie rozumiem. Sterowana rakieta nie ma szans trafić skoro ma podobne
mozliwości manewrowania a niekierowane kulki mają to robic lepiej
i to w nasyceniu 10-100 na cel? Jasne przekonałeś mnie...

> Te 'milionów' to ci wskoczyło tak, bez związku z dyskusją prawda? Albo
> wszystko co przeczytasz, to mnożysz przez 10? Nie chce mi sę liczyć, ile
> razy pisałem, że nie milionów, ale ty nadal swoje, podobnie jak z tym,
> że kulki będą leciały w stronę statku, który je wystrzelił.

Fakt pomyliłem sie. Powinno być miliardy kulek.
Może policz nie ile razy pisałeś a jaki obszar trzeba pokryć kulkami żeby
mieć
jakiekolwiek szanse na trafienie?

> Nie. Nie będę musiał. Rakieta ma dość przewidywalny tor lotu, ewentualne
> jej uniki zmniejszająprawdopodobieństwo trafienia. Toteż wysyłamy
> krótkie serie kulek OD statku W kierunku rakiety.

Jasne rakieta lecąca z 0.5 c i nadal możliwości manewru z 90 000g
ma szokująco małe mozliwości manewru. To nic że w ciagu sekundu
może przebyć kilometry w bok od kierunku lotu.

Rozumiem że kolejne serie korygujesz? A ciekawe na podstawie czego?
Policzmy raketa jest o sekundę świetlną od ciebie. Dotrze do ciebie
za dwie sekundy. Sekunde zabiera dotrcie informacji, Masz szybkie
komputery i stzelasz od razu. Strzelasz w ostatni namiar ale rakieta
moze już w mmencie strzału może być o setki kilometrów w
bok. JUz nie mówiąc o róx=żnicach w predkości, Fakrycznie
krótkie serie które pokrywaja kilkadziesiąt metrów kwadratowych
przestrzeni to idealne rozwiązanie.

acz jak wygląda skuteczność niekierowanej opl.
> > A tu różnice parametrów lotu są w porónaniu z warunkami
> > bitwy kosmicznej żałośnie niewielkie.
>
> Mógłbyś obszerniej przybliżyć, bo obawiam się, że nie jarzę, co ma
> wspólnego niekierowana opl z bitwą kosmiczną.

No nie wiem, te kulki sa niekierowane czy kierowane?

> 3 sekundy w jednym, określonym przypadku, którego czepiłeśsię jak pijany
> płotu.
> Kosmos jest 3D a nie 2D jak powierzchnia planety.

3 sekundy wynikaja z prostych obliczeń dla statku przyśpieszającego
z 600g i kulki lecacej z10 000m/s. Ciekawe czy chociaz sprawdziłeś
te obliczenia? Masz jakieś watplwości co do tej wartości czy nie pasuje
ci z powodów ideologicznych?

> To długo, u Webera były takie rzeczy opisywane, ale czasu nie podał.
> I znowu 3 sekundy, to jakaś mantra.

Proste wzory, proste obliczenia, proste wyniki. Chcesz stronę
ze wzorami na predkość, drogę i czas w ruchu jednostajnym
i jednostajnie przyśpieszonym żebyś mógł sam policzyć.

> Przy 100 metrach do .01c wyszło mi 9/2 * 10^10 m/s^2.
> Rakiety w hornoverse robią podobno 8,5 * 10^4 g (8,34 * 10^5 m/s^2).
> Takie duże, wielotonowe rakiety, względem małych, gramowych kulek.
> Mógłbyś przybliżyć niechęć do przebywania w okolicy przysp[ieszającej w
> próżni kulki?

One moze są i w próżni ale są tez w coilgunie związanym chyba z twoim
okretem?
Jakś mi się nie pali żeby sprawdzić jak zachowuje się rozerwana takimi
przyśpieszeniami kulka wewnątrz coilguna wenątrz twojego statku.

> Podaj więcej niż jedną możliwość trafienia we własną kulkę niż lot po
> torze, którym porusza się kulka proszę.

Zeby przechwycić rakietę robiącą 90000g musisz pokryc sektor
o promieniu 500 km na sekundę czasu lotu rakiety.

> > A świstak zawija... Teraz może uciekać a za chwilę gonić a kulki poszły.
>
> A, a ta chwila to 3 sekundy?

W najprostszym wariancie.

> Podaj przykłady, kiedy musisz lecieć prosto w stronę studni
> grawitacyjnej i instalacji orbitalnych i przyspieszać (przypominam, że
> to jest warunek dość konieczny do trafienia własnych kulek).

A istnieje coś takiego jak studnia grawitacyjna normalnych planet
dla okrętów osiągających 600g?

> >> Zakładając, że cały czas przyspieszasz wzdłuż toru lotu kulki, dość
> >> głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?
> >
> > Zakładając że wszystkie kulki strzelasz z tym samym wektorem. A ponieważ
cel
> > manewruje to dość głupie i jednowymiaroewe założenie, nie uważasz?
> > I znów mala dawka matematyki jeżeli rakieta manewruje z prawie 100000g
> > to w ciągu sekundy może być o 500 km w bok od kierunku lotu .To
>
> No rewelacja proszę pana. Teraz napisz jeszcze, jak rakiecie wzrośnie
> celność, jak będzie robiłą takie uniki.

Żeby mieć jakąkolwiek ceność trzeba przeżyć. A jak nie manewrujesz to
giniesz.
Moze rakieta która nie manewruje ma 100% celność ale za to cięzko
to udowodnić jak się jest gorąca kupką roztrzaskanych atomów.

> > całkiem spory kawałek pzestrzeni. Przy okazji to około 750 000 000 000
> > m2. Jak masz głupi pomysł żeby mieć jedna kulkę na jednym metrze2
>
> Nie mam takiego pomysłu. Natomiast ty cały czas starasz się wmówić, że
> jednak mam.

Wiem, ty strzelasz krótkimi seriami.

BArtosz Iwanowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 13, 2003, 8:01:50 AM4/13/03
to
Dnia Sun, 13 Apr 2003 12:12:30 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:
>
> Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
> w wiadomości news:slrnb9i8f9...@dil10.dilnet.wroc.pl...
>
>> Zakazu nie ma, ale ze studni może być dość ciężko wyskoczyć, jak się
>> przeszarżuje, lepiej jest oblecieć po krawędzi na przykład.
>
> A kto ci karze wchodzić do niej. Chyba ze dla ciebie studnia

Skoro nie wchodzimy do studni, to po kiego wała przyspieszać jeszcze
bezpośrednio w jej kierunku, co pozwoli nam dogonić własne kulki
wystrzelone tamże?

>> Jak przekręcisz rakietę, która przyspiesza z 10k g, to ona nie będzie
>> przyspieszała, tylko unikała, co dość wydatnie zmniejszy jej szanse
>> trafienia, a o to chyba chodzi, prawda?
>
> Jasne, jak ma końcową prędkość 0.5c to naprawdę wielki problem
> przez ostatnie kilka sekund trochę się pouchylać. Na pewno wtedy
> nie doleci. Jasne.

To znaczy co? Po pierwsze, nie 10k g ale 8.5k g, i w tym czasie ona jest
na resztkach paliwa. I ta, obawiam się, że to może znacząco zmniejszyć
trafialność rakiety.

> Nie rozumiem. Sterowana rakieta nie ma szans trafić skoro ma podobne
> mozliwości manewrowania a niekierowane kulki mają to robic lepiej
> i to w nasyceniu 10-100 na cel? Jasne przekonałeś mnie...

Wiesz co to jest składanie prędkości? I to jeszcze relatywistyczne?
Antyrakieta przyspiesza, rakieta także, jak sięmijają, to mająbardzo
mało czasu na reakcję (antyrakieta). W przypadku wydajności komputerów i
sensorów obserwowanych w hornoverse udane przechwycenie rakiety
antyrakietą wydaje się być mrzonką.
Bo podstawy ku temu są dość znikome.

Natomaist wysłanie 100 kulek na lecącą prosto rakietę jest w miarę
tanie, a rakieta będzie musiała podjąć jakeiś działania unikowe, albo
stanie się jej bęc.

>> Te 'milionów' to ci wskoczyło tak, bez związku z dyskusją prawda? Albo
>> wszystko co przeczytasz, to mnożysz przez 10? Nie chce mi sę liczyć, ile
>> razy pisałem, że nie milionów, ale ty nadal swoje, podobnie jak z tym,
>> że kulki będą leciały w stronę statku, który je wystrzelił.
>
> Fakt pomyliłem sie. Powinno być miliardy kulek.
> Może policz nie ile razy pisałeś a jaki obszar trzeba pokryć kulkami żeby
> mieć
> jakiekolwiek szanse na trafienie?

100% szans na trafienie daje umieszczenie kulki dokładnie w tymi
miejscu, gdzie jest rakieta. Ona na prawdę nie ma wielkiego wyboru,
gdzie być, bo ma ściśle określony cel - nasz statek, jak postawi się jej
coś na drodze, to będzie musiała kombinować, a tym samym zmniejszają się
jej szanse trafienia. W docelowym przypadku zarobienia kulki do 0.

>> Nie. Nie będę musiał. Rakieta ma dość przewidywalny tor lotu, ewentualne
>> jej uniki zmniejszająprawdopodobieństwo trafienia. Toteż wysyłamy
>> krótkie serie kulek OD statku W kierunku rakiety.
>
> Jasne rakieta lecąca z 0.5 c i nadal możliwości manewru z 90 000g

Chciałbym zauważyć fragment, w którym jest napisane, że max to 85 000 g
(ale możliwe, że gdiześ jest inaczej, po Weberze można się róznych
rzeczy spodziewać), oraz zaraz w następnym akapicie jest napisane, ze
rakiety zazwyczaj latają z połowa tego przyspieszenia.

> ma szokująco małe mozliwości manewru. To nic że w ciagu sekundu
> może przebyć kilometry w bok od kierunku lotu.

I jak sięprzypadkiem okaże, że to zboczenie z kursu uniemożliwiło jej
trafienie, to mamy to co chcieliśmy.
I jeszcze sięnie spotkałem z opisamu uników wykonywanych przez rakiety w
hornoverse.
Co wydatnie zwiększa prawdopodobieństwo trafienia w rakietę kulką.

> Rozumiem że kolejne serie korygujesz? A ciekawe na podstawie czego?
> Policzmy raketa jest o sekundę świetlną od ciebie. Dotrze do ciebie
> za dwie sekundy. Sekunde zabiera dotrcie informacji, Masz szybkie
> komputery i stzelasz od razu. Strzelasz w ostatni namiar ale rakieta
> moze już w mmencie strzału może być o setki kilometrów w
> bok. JUz nie mówiąc o róx=żnicach w predkości, Fakrycznie

Ekhm, ona przez tę sekundę rusza się także w moim kierunku. Jej
optymalny tor lotu znajduje sięw stożku wyznaczanym przez jej
manewrowość i położenie celu - mnie.
I rakiety to nie postaci w RPG, które mogą sięróżnićwspółczynnikami, ten
stożek jest dość wyliczalny.

Rakiety poza tym stożkiem nas nie obchodzą. Wszystko co spowoduje
wypadnięcie rakiety poza stożek jest dobre.

>> > A tu różnice parametrów lotu są w porónaniu z warunkami
>> > bitwy kosmicznej żałośnie niewielkie.
>>
>> Mógłbyś obszerniej przybliżyć, bo obawiam się, że nie jarzę, co ma
>> wspólnego niekierowana opl z bitwą kosmiczną.
>
> No nie wiem, te kulki sa niekierowane czy kierowane?

Niekierowane.
Poczytaj na temat Oerlikon Contraves i Millennium 35mm Gun System i jego
skuteczności w atmosferze i we wrednych warunkach bliskosci powierzchni
wody.
Zaraz się czepisz amunicji fragmentującej i odległości, ale to nie o to
chodzi w tym przypadku. Chodzi o dokładność namiarów, wzrastającą wraz
ze spadkiem odległości do celu, oraz o mniejszy margines manewrowości
rakiet w miarę zbliżania się do celu.

>> 3 sekundy w jednym, określonym przypadku, którego czepiłeśsię jak pijany
>> płotu.
>> Kosmos jest 3D a nie 2D jak powierzchnia planety.
>
> 3 sekundy wynikaja z prostych obliczeń dla statku przyśpieszającego
> z 600g i kulki lecacej z10 000m/s. Ciekawe czy chociaz sprawdziłeś
> te obliczenia? Masz jakieś watplwości co do tej wartości czy nie pasuje
> ci z powodów ideologicznych?

One mi nie pasują, bo zakładają, że statek będzie gonił kulki, jak tylko
odbije w bok (co sugerujesz, że robią rakiety), to już w kulki nie
trafi, i cały ten twój ultrapowalający argument można sobie zwinąć.

> Proste wzory, proste obliczenia, proste wyniki. Chcesz stronę
> ze wzorami na predkość, drogę i czas w ruchu jednostajnym
> i jednostajnie przyśpieszonym żebyś mógł sam policzyć.

Zapomniałeś jeszcze napisać 'prostoliniowym', bo jak statek przestaje
leciećprostoliniowo, albo przypadkiem kulki zostały wystrzelone nie
wzdłuż toru lotu statku, to ów statek będzie się musiał bardzo
napracować, żeby trafić w swoje kulki.

> One moze są i w próżni ale są tez w coilgunie związanym chyba z twoim
> okretem?
> Jakś mi się nie pali żeby sprawdzić jak zachowuje się rozerwana takimi
> przyśpieszeniami kulka wewnątrz coilguna wenątrz twojego statku.

Rozerwie się, bo?

> Zeby przechwycić rakietę robiącą 90000g musisz pokryc sektor
> o promieniu 500 km na sekundę czasu lotu rakiety.

Albo trafić jedną kulką w miejsce przebywania rakiety.
Mógłbyś znaleźć, gdize rakiety robią uniki w HH?

>> Podaj przykłady, kiedy musisz lecieć prosto w stronę studni
>> grawitacyjnej i instalacji orbitalnych i przyspieszać (przypominam, że
>> to jest warunek dość konieczny do trafienia własnych kulek).
>
> A istnieje coś takiego jak studnia grawitacyjna normalnych planet
> dla okrętów osiągających 600g?

Obawiam się, że studnia istnieje zawsze.
No więc co z tymi przyspieszeniami w stronę studni, jeżeli jeszcze z tej
studni wylatują rakiety, bo to jest warunek konieczny wystrzelenia
kulek.

>> No rewelacja proszę pana. Teraz napisz jeszcze, jak rakiecie wzrośnie
>> celność, jak będzie robiłą takie uniki.
>
> Żeby mieć jakąkolwiek ceność trzeba przeżyć. A jak nie manewrujesz to
> giniesz.
> Moze rakieta która nie manewruje ma 100% celność ale za to cięzko
> to udowodnić jak się jest gorąca kupką roztrzaskanych atomów.

No to jak sięzmieni celność rakiecie robiącej uniki? Ba, jak zmieni
sięcharakterystyka takiej rakiety, bo do teraz to ona miała jeden silnik
- napędowy, a teraz jeszcze potrzebuje manewrowych.

Bartosz Iwanowski

unread,
Apr 13, 2003, 9:20:49 AM4/13/03
to

Użytkownik "Jakub Lisowski" <ja...@SPAMFILTER.dil10.dilnet.wroc.pl> napisał
w wiadomości news:slrnb9ikdd...@dil10.dilnet.wroc.pl...

> Skoro nie wchodzimy do studni, to po kiego wała przyspieszać jeszcze
> bezpośrednio w jej kierunku, co pozwoli nam dogonić własne kulki
> wystrzelone tamże?

Bo jest za daleko kiedy wychodzi z nadprzestrzeni?

> >> Jak przekręcisz rakietę, która przyspiesza z 10k g, to ona nie będzie
> >> przyspieszała, tylko unikała, co dość wydatnie zmniejszy jej szanse
> >> trafienia, a o to chyba chodzi, prawda?
> >
> > Jasne, jak ma końcową prędkość 0.5c to naprawdę wielki problem
> > przez ostatnie kilka sekund trochę się pouchylać. Na pewno wtedy
> > nie doleci. Jasne.
>
> To znaczy co? Po pierwsze, nie 10k g ale 8.5k g, i w tym czasie ona jest
> na resztkach paliwa. I ta, obawiam się, że to może znacząco zmniejszyć
> trafialność rakiety.

Widzę braki w wiadomościach. Na stronie 87 jest 92 k g.

Ponownie odsyłam do strony 87 tam o tym nic nie ma. w każdym razie
Honor nie podziela twoich obaw.

> > Nie rozumiem. Sterowana rakieta nie ma szans trafić skoro ma podobne
> > mozliwości manewrowania a niekierowane kulki mają to robic lepiej
> > i to w nasyceniu 10-100 na cel? Jasne przekonałeś mnie...
>
> Wiesz co to jest składanie prędkości? I to jeszcze relatywistyczne?
> Antyrakieta przyspiesza, rakieta także, jak sięmijają, to mająbardzo
> mało czasu na reakcję (antyrakieta). W przypadku wydajności komputerów i
> sensorów obserwowanych w hornoverse udane przechwycenie rakiety
> antyrakietą wydaje się być mrzonką.
> Bo podstawy ku temu są dość znikome.

To jakie zalety ma kulka? Bo to że strzela a podstawie przestarzałych danych
jest oczywiste, a ponieważ nie ma możliwości korekty tomusisz działać
statystycznie i osiewać przestrzeń miliardami kulek na rakietę.

N nie wiem bazując na książce wydaje się że mają przyzwoitą skuteczność
38%.

> Natomaist wysłanie 100 kulek na lecącą prosto rakietę jest w miarę
> tanie, a rakieta będzie musiała podjąć jakeiś działania unikowe, albo
> stanie się jej bęc.

Może tanie ale za to całkowicie nieskuteczne.

> >> Te 'milionów' to ci wskoczyło tak, bez związku z dyskusją prawda? Albo
> >> wszystko co przeczytasz, to mnożysz przez 10? Nie chce mi sę liczyć,
ile
> >> razy pisałem, że nie milionów, ale ty nadal swoje, podobnie jak z tym,
> >> że kulki będą leciały w stronę statku, który je wystrzelił.
> >
> > Fakt pomyliłem sie. Powinno być miliardy kulek.
> > Może policz nie ile razy pisałeś a jaki obszar trzeba pokryć kulkami
żeby
> > mieć
> > jakiekolwiek szanse na trafienie?
>
> 100% szans na trafienie daje umieszczenie kulki dokładnie w tymi
> miejscu, gdzie jest rakieta. Ona na prawdę nie ma wielkiego wyboru,
> gdzie być, bo ma ściśle określony cel - nasz statek, jak postawi się jej
> coś na drodze, to będzie musiała kombinować, a tym samym zmniejszają się
> jej szanse trafienia. W docelowym przypadku zarobienia kulki do 0.

Bez prekoga, choćby przez ograniczenie prędkością światła, jest to
niewyknalne. Po sekundzie lotu może być gdziekolwiek na obszarze
większym od powierzchni Polski. Co z tego że wiesz gdzie była sekundę
wcześniej. skoro kulek nie możesz korygować?

> >> Nie. Nie będę musiał. Rakieta ma dość przewidywalny tor lotu,
ewentualne
> >> jej uniki zmniejszająprawdopodobieństwo trafienia. Toteż wysyłamy
> >> krótkie serie kulek OD statku W kierunku rakiety.
> >
> > Jasne rakieta lecąca z 0.5 c i nadal możliwości manewru z 90 000g
>
> Chciałbym zauważyć fragment, w którym jest napisane, że max to 85 000 g
> (ale możliwe, że gdiześ jest inaczej, po Weberze można się róznych
> rzeczy spodziewać), oraz zaraz w następnym akapicie jest napisane, ze
> rakiety zazwyczaj latają z połowa tego przyspieszenia.

Stona 87. Zresztą głupie 15% nie zmienia generalnych uwarunkowań.

> > ma szokująco małe mozliwości manewru. To nic że w ciagu sekundu
> > może przebyć kilometry w bok od kierunku lotu.
>
> I jak sięprzypadkiem okaże, że to zboczenie z kursu uniemożliwiło jej
> trafienie, to mamy to co chcieliśmy.
> I jeszcze sięnie spotkałem z opisamu uników wykonywanych przez rakiety w
> hornoverse.
> Co wydatnie zwiększa prawdopodobieństwo trafienia w rakietę kulką.

Gdyby się okazało że rakiety nie manewrują to przyznałbym ci rację.
Jednak wspólczesne rakiety manewrują dlaczego miałyby nie manawrować
w przyszłości.

> > Rozumiem że kolejne serie korygujesz? A ciekawe na podstawie czego?
> > Policzmy raketa jest o sekundę świetlną od ciebie. Dotrze do ciebie
> > za dwie sekundy. Sekunde zabiera dotrcie informacji, Masz szybkie
> > komputery i stzelasz od razu. Strzelasz w ostatni namiar ale rakieta
> > moze już w mmencie strzału może być o setki kilometrów w
> > bok. JUz nie mówiąc o róx=żnicach w predkości, Fakrycznie
>
> Ekhm, ona przez tę sekundę rusza się także w moim kierunku. Jej
> optymalny tor lotu znajduje sięw stożku wyznaczanym przez jej
> manewrowość i położenie celu - mnie.
> I rakiety to nie postaci w RPG, które mogą sięróżnićwspółczynnikami, ten
> stożek jest dość wyliczalny.
>
> Rakiety poza tym stożkiem nas nie obchodzą. Wszystko co spowoduje
> wypadnięcie rakiety poza stożek jest dobre.

To go wylicz. Biorąc po uwagę zasięg rażenia głowicy 20 000 km
Rakieta zrobi ci krzywdę jeżeli przekroczy połsferę o tym promieniu.
A powierzchnia tej pólsfery to 24*10^14 m2.
Wytnij z tej pólsfery jakiś rozsądny kąt bryłowy i policz ile
potrzebujesz kulek do jego obsiania.

> >> > A tu różnice parametrów lotu są w porónaniu z warunkami
> >> > bitwy kosmicznej żałośnie niewielkie.
> >>
> >> Mógłbyś obszerniej przybliżyć, bo obawiam się, że nie jarzę, co ma
> >> wspólnego niekierowana opl z bitwą kosmiczną.
> >
> > No nie wiem, te kulki sa niekierowane czy kierowane?
>
> Niekierowane.
> Poczytaj na temat Oerlikon Contraves i Millennium 35mm Gun System i jego
> skuteczności w atmosferze i we wrednych warunkach bliskosci powierzchni
> wody.
> Zaraz się czepisz amunicji fragmentującej i odległości, ale to nie o to
> chodzi w tym przypadku. Chodzi o dokładność namiarów, wzrastającą wraz
> ze spadkiem odległości do celu, oraz o mniejszy margines manewrowości
> rakiet w miarę zbliżania się do celu.

Jasne że sie przyczepię. Masz bronić strefy o promieniu 20 000 km. To jest
0.07
sekundy świetlnej. Nawet jakbyś strzelał kulkami z predkością światła
to na starcie masz błąd rzędu 35 km +35 km błędu powstałego w czasie
dolotu i juz wiadomo na jakim obszarze może być cel.
A ostatnio coś mówiłeś o 0.01c.

> >> 3 sekundy w jednym, określonym przypadku, którego czepiłeśsię jak
pijany
> >> płotu.
> >> Kosmos jest 3D a nie 2D jak powierzchnia planety.
> >
> > 3 sekundy wynikaja z prostych obliczeń dla statku przyśpieszającego
> > z 600g i kulki lecacej z10 000m/s. Ciekawe czy chociaz sprawdziłeś
> > te obliczenia? Masz jakieś watplwości co do tej wartości czy nie pasuje
> > ci z powodów ideologicznych?
>
> One mi nie pasują, bo zakładają, że statek będzie gonił kulki, jak tylko
> odbije w bok (co sugerujesz, że robią rakiety), to już w kulki nie
> trafi, i cały ten twój ultrapowalający argument można sobie zwinąć.

Jasne tylko że okręt odbije w bok z przyspieszenim 600g a rakieta 100000g
I już wiadomo że nie ominie strefy zaprojektowanej na przechwycenie rakiety.

> > One moze są i w próżni ale są tez w coilgunie związanym chyba z twoim
> > okretem?
> > Jakś mi się nie pali żeby sprawdzić jak zachowuje się rozerwana takimi
> > przyśpieszeniami kulka wewnątrz coilguna wenątrz twojego statku.
>
> Rozerwie się, bo?

Bo IMHO nie jesteś wstanie zapewnić równomiernego przyśpieszania
poszczególnych częsci kulki co powoduje niszczące napreżenia..
Czy jest na sali fizyk? Ma ktos pomysł jak zachowa sie materia
poddana przyśpieszeniu 10^10 m/s2 w coilgunie?

> > Zeby przechwycić rakietę robiącą 90000g musisz pokryc sektor
> > o promieniu 500 km na sekundę czasu lotu rakiety.
>
> Albo trafić jedną kulką w miejsce przebywania rakiety.
> Mógłbyś znaleźć, gdize rakiety robią uniki w HH?

Wspólczesne rakiety to robią. Nie rutynowo, fakt. Ale np.
przeciwokrętowy Moskit, Granit chyba też

> >> Podaj przykłady, kiedy musisz lecieć prosto w stronę studni
> >> grawitacyjnej i instalacji orbitalnych i przyspieszać (przypominam, że
> >> to jest warunek dość konieczny do trafienia własnych kulek).
> >
> > A istnieje coś takiego jak studnia grawitacyjna normalnych planet
> > dla okrętów osiągających 600g?
>
> Obawiam się, że studnia istnieje zawsze.
> No więc co z tymi przyspieszeniami w stronę studni, jeżeli jeszcze z tej
> studni wylatują rakiety, bo to jest warunek konieczny wystrzelenia
> kulek.

Wiesz wpływ grawitacji Ziemi na sasiednie gwiazdy
oczywiście isnieje ale czy to im przeszkadza.?

> >> No rewelacja proszę pana. Teraz napisz jeszcze, jak rakiecie wzrośnie
> >> celność, jak będzie robiłą takie uniki.
> >
> > Żeby mieć jakąkolwiek ceność trzeba przeżyć. A jak nie manewrujesz to
> > giniesz.
> > Moze rakieta która nie manewruje ma 100% celność ale za to cięzko
> > to udowodnić jak się jest gorąca kupką roztrzaskanych atomów.
>
> No to jak sięzmieni celność rakiecie robiącej uniki? Ba, jak zmieni
> sięcharakterystyka takiej rakiety, bo do teraz to ona miała jeden silnik
> - napędowy, a teraz jeszcze potrzebuje manewrowych.

Nie żartuj i tak ma silniki manewrowe bo koryguje kurs bezpośrednio
przed atakiem. To jest opisane wprost.

Bartosz Iwanowski

Jakub Lisowski

unread,
Apr 13, 2003, 10:58:14 AM4/13/03
to
Dnia Sun, 13 Apr 2003 15:20:49 +0200, Bartosz Iwanowski
<inf...@felix.com.pl>napisał:

>> Skoro nie wchodzimy do studni, to po kiego wała przyspieszać jeszcze
>> bezpośrednio w jej kierunku, co pozwoli nam dogonić własne kulki
>> wystrzelone tamże?
>
> Bo jest za daleko kiedy wychodzi z nadprzestrzeni?

Z jakiej odległości postulujesz rozpoczęcie ataku na instalacje
orbitalne w takim razie?

>> > Jasne, jak ma końcową prędkość 0.5c to naprawdę wielki problem
>> > przez ostatnie kilka sekund trochę się pouchylać. Na pewno wtedy
>> > nie doleci. Jasne.
>>
>> To znaczy co? Po pierwsze, nie 10k g ale 8.5k g, i w tym czasie ona jest
>> na resztkach paliwa. I ta, obawiam się, że to może znacząco zmniejszyć
>> trafialność rakiety.
>
> Widzę braki w wiadomościach. Na stronie 87 jest 92 k g.

<file:///C:/temp/Weber/The%20Short%20Victorious%20War/The_Short_Victorious_War.htm>
Rozdział pt.: HONOR HARRINGTON'S NAVY\NAVAL WEAPONRY

A missile's effective powered flight envelope can be increased by
setting it for a lower rate of acceleration, which delays burnout time
on its small but powerful impeller drive. Eighty-five thousand gravities
represents the maximum attainable acceleration, used for snapshots at
closer ranges in order to achieve the shortest possible flight times. At
this acceleration rate, the missile has a maximum powered endurance of
sixty seconds, which restricts it to a powered engagement envelope
(assuming target and firer were at rest relative to one another at the
moment of fire) of approximately 1,500,000 kilometers and a terminal
velocity of approximately 50,000 KPS. By setting the drive down to
42,500 gravities, time to burnout can be extended to 180 seconds,
producing a maximum powered engagement range of 6,755,000 kilometers and
a terminal velocity of 75,000 KPS. Lower accelerations are possible, but
the maximum range and velocity actually begin to drop as acceleration is
further reduced, and most navies adopted hardwired minimum settings in
the vicinity of 42,500 g.


To rozjeżdżanie się podawanych wielkości także nie świadczy dobrze o
Weberze jako pisarzu.
Będziesz polemizował z zawartością CDka od wydawcy?

> Ponownie odsyłam do strony 87 tam o tym nic nie ma. w każdym razie
> Honor nie podziela twoich obaw.

To znaczy o czym nie ma mowy?

>> Wiesz co to jest składanie prędkości? I to jeszcze relatywistyczne?
>> Antyrakieta przyspiesza, rakieta także, jak sięmijają, to mająbardzo
>> mało czasu na reakcję (antyrakieta). W przypadku wydajności komputerów i
>> sensorów obserwowanych w hornoverse udane przechwycenie rakiety
>> antyrakietą wydaje się być mrzonką.
>> Bo podstawy ku temu są dość znikome.
>
> To jakie zalety ma kulka? Bo to że strzela a podstawie przestarzałych danych

Jest o rzędy wielkości mniejsza niż antyrakieta.

> jest oczywiste, a ponieważ nie ma możliwości korekty tomusisz działać
> statystycznie i osiewać przestrzeń miliardami kulek na rakietę.

Znowu próbujesz ustawić chochóla do bicia. Nie, mam dane o działaniu
rakiet w takich a w takich warunkach i komputery potrafią wyliczyć
miejsca o zwiększonym prawdopodobieństwie przebywania rakiety, na
przykład takie, które prowadzą rakietę do celu, czyli statku.

> N nie wiem bazując na książce wydaje się że mają przyzwoitą skuteczność
> 38%.

Natomiast sposób osiągania tej skuteczności jest tajemnicą, zapewne ta
skuteczność bierze się z nazwy: ANTYrakieta. Sposób działania jest
opisany, że antyrakieta zderza sięwedgem z rakietą. No sorki, ale przy
tych prędkościach można to między bajki włożyć.

>> Natomaist wysłanie 100 kulek na lecącą prosto rakietę jest w miarę
>> tanie, a rakieta będzie musiała podjąć jakeiś działania unikowe, albo
>> stanie się jej bęc.
>
> Może tanie ale za to całkowicie nieskuteczne.

Zmusi rakietędo działań unikowych, czy też nie?
A jeżeli zmusi, to jak spada prawdopodobieństwo trafienia rakiety
wykonującej uniki?
Możesz sprecyzowaćswoje stanowisko względem powyższych pytań?

>> 100% szans na trafienie daje umieszczenie kulki dokładnie w tymi
>> miejscu, gdzie jest rakieta. Ona na prawdę nie ma wielkiego wyboru,
>> gdzie być, bo ma ściśle określony cel - nasz statek, jak postawi się jej
>> coś na drodze, to będzie musiała kombinować, a tym samym zmniejszają się
>> jej szanse trafienia. W docelowym przypadku zarobienia kulki do 0.
>
> Bez prekoga, choćby przez ograniczenie prędkością światła, jest to
> niewyknalne. Po sekundzie lotu może być gdziekolwiek na obszarze
> większym od powierzchni Polski. Co z tego że wiesz gdzie była sekundę
> wcześniej. skoro kulek nie możesz korygować?

Bo rakieta porusza się _przewidywalnie_ jeżeli nie robi uników.
A jak robi, to odpowiedz na pytanie powyżej.

>> Chciałbym zauważyć fragment, w którym jest napisane, że max to 85 000 g
>> (ale możliwe, że gdiześ jest inaczej, po Weberze można się róznych
>> rzeczy spodziewać), oraz zaraz w następnym akapicie jest napisane, ze
>> rakiety zazwyczaj latają z połowa tego przyspieszenia.
>
> Stona 87. Zresztą głupie 15% nie zmienia generalnych uwarunkowań.

Jak chcesz, to przepompujęcały Honor królowej w oryginale i będizesz
polemizował z tamtym tekstem.

>> I jeszcze się nie spotkałem z opisami uników wykonywanych przez rakiety w


>> hornoverse.
>> Co wydatnie zwiększa prawdopodobieństwo trafienia w rakietę kulką.
>
> Gdyby się okazało że rakiety nie manewrują to przyznałbym ci rację.
> Jednak wspólczesne rakiety manewrują dlaczego miałyby nie manawrować
> w przyszłości.

One manerwują w stronę celu (to się nazywa naprowadzaniem, tak?), a nie
robią uniki.

>> Rakiety poza tym stożkiem nas nie obchodzą. Wszystko co spowoduje
>> wypadnięcie rakiety poza stożek jest dobre.
>
> To go wylicz. Biorąc po uwagę zasięg rażenia głowicy 20 000 km

Komputer jest właśnie od wyliczania.

> Rakieta zrobi ci krzywdę jeżeli przekroczy połsferę o tym promieniu.
> A powierzchnia tej pólsfery to 24*10^14 m2.
> Wytnij z tej pólsfery jakiś rozsądny kąt bryłowy i policz ile
> potrzebujesz kulek do jego obsiania.

A ty znowuu swojeeee.

>> > 3 sekundy wynikaja z prostych obliczeń dla statku przyśpieszającego
>> > z 600g i kulki lecacej z10 000m/s. Ciekawe czy chociaz sprawdziłeś
>> > te obliczenia? Masz jakieś watplwości co do tej wartości czy nie pasuje
>> > ci z powodów ideologicznych?
>>
>> One mi nie pasują, bo zakładają, że statek będzie gonił kulki, jak tylko
>> odbije w bok (co sugerujesz, że robią rakiety), to już w kulki nie
>> trafi, i cały ten twój ultrapowalający argument można sobie zwinąć.
>
> Jasne tylko że okręt odbije w bok z przyspieszenim 600g a rakieta 100000g

Nie rozmawiamy w tym dokładnie miejscu o możliwościach rakiety, ale
omożliwościach okrętu i trafienia we własne kulki. Dziwnym jest, aby
okręto pod ostrzałem rakietowym nie wykonywał jakichkolwiek uników,
prawda? A tego właśnie oczekujesz od okrętu, który w kierunku swojego
dziobu wystrzelił kulkę, a teraz ją goni z maksymalnym przyspieszeniem.

> I już wiadomo że nie ominie strefy zaprojektowanej na przechwycenie rakiety.

A, bo mam ją obsiać cała kulkami? Skończysz ze statystyką?

>> Albo trafić jedną kulką w miejsce przebywania rakiety.
>> Mógłbyś znaleźć, gdize rakiety robią uniki w HH?
>
> Wspólczesne rakiety to robią. Nie rutynowo, fakt. Ale np.
> przeciwokrętowy Moskit, Granit chyba też

ile znasz różnic pomiędzy hornoversowymi rakietami a takimi, które
latają sobie jak najniżej nad powierzchnią wody?

>> No to jak sięzmieni celność rakiecie robiącej uniki? Ba, jak zmieni
>> sięcharakterystyka takiej rakiety, bo do teraz to ona miała jeden silnik
>> - napędowy, a teraz jeszcze potrzebuje manewrowych.
>
> Nie żartuj i tak ma silniki manewrowe bo koryguje kurs bezpośrednio
> przed atakiem. To jest opisane wprost.

Z jakim przyspieszeniem? Ale to akurat nie jest opisane, jest napisane
tylko tyle, że jej przyspieszenie główne wynosi max 85k g,
zaś standardowo 42.5k g, o manewrowości nic nie ma, a szkoda.

Mikolaj Machowski

unread,
Apr 13, 2003, 12:53:03 PM4/13/03
to
Bartosz Iwanowski napisał:

>> Przy prędkościach uzyskiwanych przy pzyspieszeniu rzędu 10k g.
>> Jak sobie wyobrażasz trafienie antyrakietą w coś takiego, skoro rakiety
>> pudłują względem statków, które znowu takie ruchliwe nie są, większe od
>> rakiet są i tak dalej?
>> A tutaj coś o podobnych gabarytach ma trafić i zniszyć rakietę,
>> chronionąraz przez wegde, a dwa - przez prędkość - sama rakieta leci
>> sobie dość szybko, a antyrakieta podobnie, tylko w drugą stronę.
> Nie rozumiem. Sterowana rakieta nie ma szans trafić skoro ma podobne
> mozliwości manewrowania a niekierowane kulki mają to robic lepiej
> i to w nasyceniu 10-100 na cel? Jasne przekonałeś mnie...

Jedna sprawa - jak rakieta wykryje te kulki? Jakie echo radarowe mają
kilkugramowe kawałki metalu, albo i jakiegoś plastiku/kompozytu?

m.
--
KOTY. KOTY SĄ MIŁE.

It is loading more messages.
0 new messages