A tak w ogóle to jest to kuuuul ;-)
--
Boni
Parę lat temu przyszła do mnie koleżanka, której na polskim kazano napisać
opowiadanie sf na dowolny temat, z prośbą o pomoc. Wtedy uznałem to za
ciekawostkę, ale może kropla drąży kamień?
--
Adaś
NTNR (No To Na Razie) - T Y G R Y S
ICQ: 83645247
Adam Kucharski wrote:
>
>
> Parę lat temu przyszła do mnie koleżanka, której na polskim kazano napisać
> opowiadanie sf na dowolny temat, z prośbą o pomoc. Wtedy uznałem to za
> ciekawostkę, ale może kropla drąży kamień?
A i owszem, polonistka mojej corki w zeszlym roku (I klasa LO) radzila
poczytac cos fantasy, zeby sie "wczuc" w klimat sredniowiecza.
Joanna
> Adam Kucharski wrote:
Ale to byl chyba dosc glupi pomysl. Mam na mysli fakt, ze
bohaterowi fantasy maja dosc czesto bardzo wspolczesny sposob
myslenia. A same reali, nawet pieczolowicie oddane, za klimat
nie wystarcza. Czy wystarcza ? ;-)
K.
> A i owszem, polonistka mojej corki w zeszlym roku (I klasa LO) radzila
> poczytac cos fantasy, zeby sie "wczuc" w klimat sredniowiecza.
..........
Nastepny <kawal> o polonistkach?
Koszszszszmar :)))
............
FM
Krzysztof Kolaczkowski wrote:
> Joanna Czaplinska <joa...@protv.com.pl> wrote:
>
> > Adam Kucharski wrote:
>
> > A i owszem, polonistka mojej corki w zeszlym roku (I klasa LO) radzila
> > poczytac cos fantasy, zeby sie "wczuc" w klimat sredniowiecza.
>
> Ale to byl chyba dosc glupi pomysl. Mam na mysli fakt, ze
> bohaterowi fantasy maja dosc czesto bardzo wspolczesny sposob
> myslenia. A same reali, nawet pieczolowicie oddane, za klimat
> nie wystarcza. Czy wystarcza ? ;-)
Ja za pozytyw uznalam fakt, ze nauczycielka w ogole zacheca po siegniecie po ten
typ lektury a nie potepia go w czambul, jak to czesto miewalo miejsce wczesniej.
Inna sprawa, ze wlasnie dzieki fantasy moje dziecko w ogole siegnelo po
fantastyke, bo do hard SF jakos nie potrafilam jej przekonac (z wyjatkiem
filmow).
Joanna
> Ja za pozytyw uznalam fakt, ze nauczycielka w ogole zacheca po siegniecie po ten
> typ lektury a nie potepia go w czambul, jak to czesto miewalo miejsce wczesniej.
> Inna sprawa, ze wlasnie dzieki fantasy moje dziecko w ogole siegnelo po
> fantastyke, bo do hard SF jakos nie potrafilam jej przekonac (z wyjatkiem
> filmow).
To fakt - niezaleznie od sensownosci jej pomyslu moglo
to sie dzieciakom przydac ;-)
K.
>Parę lat temu przyszła do mnie koleżanka, której na polskim kazano napisać
>opowiadanie sf na dowolny temat, z prośbą o pomoc. Wtedy uznałem to za
>ciekawostkę, ale może kropla drąży kamień?
My w piatej klasie podstwowki mielismy pisac kryminaly (po lekturze
Sherlocka Holmesa) i jeden kumpel napisal kryminal SF o buncie robotow
pod tytulem "Timur i jego komando". Musialo byc niezle, skoro do dzis
to pamietam.
--
Delilah
del...@kki.net.pl
Trust in God but keep your powder dry.
Nie masz się co przejmować, na psf ktoś narzeka że polonistka(!)
poleciła im przygotować coś o Einsteinie i eksperymencie filadel
fijskim ('no wiecie, teleportacja okrętu wojennego. E. brał w tym
udział').
Grzesiek
> My w piatej klasie podstwowki mielismy pisac kryminaly (po lekturze
> Sherlocka Holmesa) i jeden kumpel napisal kryminal SF o buncie robotow
> pod tytulem "Timur i jego komando". Musialo byc niezle, skoro do dzis
> to pamietam.
Mogło ale nie musiało. Ja np. pamiętam coś co występowało jako horror
produkcji radzieckiej "Ślady zębów na kaszance". A było jedynie w postaci
ogłoszenia na tablicy w Dniu Nauczyciela.
> --
> Delilah
--
Bartosz (Georg) Iwanowski
Nie wypróżniaj od razu całego magazynka!
W nogi najpierw wal, najpierw w nogi!
Wiem, że pewnie będzie to dla Ciebie rozczarowanie, ale sądząc po tytule -
był top niestety plagiat pełną gębą... ;-))
PPNMSP
Pozdrawiam
Greg
"Finland - red. Germany - black. Egypt - white."
--
Archiwum grupy dyskusyjnej pl.rec.fantastyka.sf-f
http://niusy.onet.pl/pl.rec.fantastyka.sf-f
Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli. Wymieniwszy w
wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl narnijski, została
zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że niedorosłość...
Saddie :E
--
/\ /\ Małgorzata Lewicka ----- sad...@ideefixe.nom.pl -----
=^;^= http://www.ideefixe.nom.pl/~saddie
/ | Nikomu nie przeszkadzam, nikogo nie ruszam, reperuję prymus;
(___(|_|_| poza tym uważam za swój obowiązek uprzedzić, że kot
to zwierzę starożytne i nietykalne. (Behemot)
> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli. Wymieniwszy
w
> wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl narnijski, została
> zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że niedorosłość...
>
O w mordę, kopa, nożem i jeszcz raz kopa :-E
Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za egz. wstępny
do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
> Saddie :E
--
Boni
Wiem, że na _jakieś_ polecenie polonistki, w szóstej klasie (tj. kilkanaście
lat temu) napisałem opowiadanie sf. _Jakie_ było to polecenie - niestety,
nie pamiętam...
Wojtek
--
, Wojciech "Voqo" Gołąbowski
. / ,'. ,'| ,'. http://www.golabowski.art.pl
\/ `.' `.| `.' "Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Potrafię godzinami
---------- | --- siedzieć i przyglądać się jej." Jerome K. Jerome
---> http://www.esensja.pl <---
To standard. Przy przerabianiu "bajek robotow" uczniowie maja napisac
opowiadanie s-f, przy jakies tam okazji bajke, przy innej okazji cos tam z
dialogami, etc.
Stan
--
***Blogoslawieni, ktorzy czestuja kawa o poranku.***
Stanislaw "Stan" Witold Czarnecki, Ph.D. student, IF UMK
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^st...@eris.phys.uni.torun.pl^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
***Cholerna grawitacja... i w dodatku nie w te strone.***
Nie przypominam sobie przerabiania "Bajek robotów". Może u mnie to było
przy "Weselu w Atomicach"...?
Moje odczucia były podobne. :E Na szczęście siostra niezbyt się
przejęła.
> Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za egz. wstępny
> do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
Od pewnego czasu powtarzam siostrze, że musi po prostu przez ten bezsens
przejść. Potem, o ile wybierze odpowiednie studia, będzie lepiej.
Saddie
--
/\ /\ Małgorzata Lewicka ----- sad...@ideefixe.nom.pl -----
=^;^= http://www.ideefixe.nom.pl/~saddie
/ | Ceterum censeo pl.regionalne delendam esse.
(___(|_|_| (Janusz A. Urbanowicz)
Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
fantastykę ale za klasykę.
Na maturze próbnej wybrałem temat "Tragedia jest tam gdzie jest wybór.
Uzasadnij
tezę na wybranych utworach literackich" czy cuś like that
Wybrałem m.in. Al. hr. Fredry "Osiołkowi w żłoby dano" i za ten wybór
otrzymałem niedostateczny :-(
No i co wy na to?
Kiełpiś
--
Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
Bujowierciły w gargazonach. Tomasz Kiełpiński
Tubylerczykom spełły fajle, kie...@poczta.onet.pl
Humpel wyhycnął ponad.
>> Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za egz. wstępny
>> do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
> Od pewnego czasu powtarzam siostrze, że musi po prostu przez ten bezsens
> przejść. Potem, o ile wybierze odpowiednie studia, będzie lepiej.
Etam. Hipokryzja jest częścią naszego życia...
--
.oO. ""
. -- .''
:: Mariusz Drozdziel <no...@moo.pl>
.oO. .Oo.
Moi uczniowie w zeszlym roku musieli znosic lekcje z ogladania Matrixa i GW.
Napisalam lekcje pod film i bylo sporo zabawy przy tym i nauki przy okazji.
Dykcja Smitha byla w sam raz na cwicznia ze sluchu.
Co prawda mialm skrupuly bo to brutalny film (M), ale okazalo sie ze bylo w
porzadku pod tym wzgledem. Tzn czternastolatki nie byly zbulwersowane ;-)
W ramach cwiczen z czytania mieli Pratchetta i "Kroniki Marsjanskie",
(troche OT Garfielda, Fistaszki i Dilberta).
Schody to byly zeby wytlumaczyc paniom od biologii czy fizyki, ze rzutnik do
kompa obslugiwac to umiem. One uwazaly ze jak one z tego nie korzystaja to
ja tez nie bede umiala. I w ogole "za drogi sprzet do zabawy". No i
babiszony nie daly wyswietlic filmu na duzym ekranie tylko klasa musiala
ogladac na moinitorze 17'.
Ale GW mialam VHS i bylo latwiej zdobyc sprzet.
Wspolnauczycielki w pokoju belfrowskim patrzyly na mnie krzywo, bo ich
dzieci tez tak chcialy. Ogolnie mlodziez byla zachwycona a kadra zgorszona.
Ale na 13kilku uczniow nie mialam zadnego Jarka Hirnego ;-)
Owszem kilka osob siegnelo po Pratchetta i moze, moze sie daly
zindoktrynowac...
Taki moj wklad w sf w szkole.
ps. pomyslalam sobie wlasnie o lekcji laczonej angielski z reigia w
kontekscie Matrixa,
to by bylo ciekawe...tylko to by sie nie dalo zrobic z nauczycielami
religii z ktorymi sie zetknelam...ech pomarzyc dobra rzecz :-)
Marta
> Witajcie, Boni Sułkowski popełnił(a) co następuje...
> >Saddie <sad...@itpp.pl> wrote in message
> >news:slrn912206...@aravis.polpager.com...
> >
> >> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli.
> Wymieniwszy
> >w
> >> wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl narnijski,
> została
> >> zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że
> niedorosłość...
> >>
> >O w mordę, kopa, nożem i jeszcz raz kopa :-E
> >Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za egz.
> wstępny
> >do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
>
> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
> fantastykę ale za klasykę.
> Na maturze próbnej wybrałem temat "Tragedia jest tam gdzie jest wybór.
> Uzasadnij
> tezę na wybranych utworach literackich" czy cuś like that
> Wybrałem m.in. Al. hr. Fredry "Osiołkowi w żłoby dano" i za ten wybór
> otrzymałem niedostateczny :-(
>
> No i co wy na to?
>
Jeśli oceniający potraktował to jako "nie na temat", to był jakiś
dziwny. Niestety takich nauczycieli jest trochę w naszych szkołach.
A tak przy okazji, to ja niedawno (z miesiąc temu) pomagałem siostrze
pisać wypracowanie. Temat był o władzy, porządku etc. i czy jest to
potrzebne. Przedstawiłem więc dwa przeciwne poglądy: zwolennika ładu
oraz anarchisty. Argumenty znalazłem dość łatwo, wystarczyło sobie
przypomnieć co na tej grupie pisał Boruta :-)
> Kiełpiś
> --
> Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
> Bujowierciły w gargazonach. Tomasz Kiełpiński
> Tubylerczykom spełły fajle, kie...@poczta.onet.pl
> Humpel wyhycnął ponad.
>
>
--
Pozdrawiam,
Piotr "Codiac" Kapis
Uwazam, ze wlosy sa czlowiekowi potrzebne jak, nie przymierzajac,
logowanie na wlasnym komputerze... (Wojciech Orliński)
> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
> fantastykę ale za klasykę.
[...]
> No i co wy na to?
>
Bo trzeba się było trzymać fantastyki, CBDU ;-P
> Kiełpiś
--
PNMSP Boni
Chwała Tobie i Cześć za te działania. Mam nadzieję że moje dzieci trafią na
nauczycieli takich jak Ty.
> Marta
--
Boni
><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
>
>> Witajcie, Boni Sułkowski popełnił(a) co następuje...
>> >Saddie <sad...@itpp.pl> wrote in message
>> >news:slrn912206...@aravis.polpager.com...
>> >
>> >> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli.
>> Wymieniwszy
>> >w
>> >> wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl
narnijski,
>> została
>> >> zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że
>> niedorosłość...
>> >>
>> >O w mordę, kopa, nożem i jeszcz raz kopa :-E
>> >Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za
egz.
>> wstępny
>> >do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
>>
>> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
>> fantastykę ale za klasykę.
>> Na maturze próbnej wybrałem temat "Tragedia jest tam gdzie jest
wybór.
>> Uzasadnij
>> tezę na wybranych utworach literackich" czy cuś like that
>> Wybrałem m.in. Al. hr. Fredry "Osiołkowi w żłoby dano" i za ten
wybór
>> otrzymałem niedostateczny :-(
>>
>> No i co wy na to?
>>
>
>Jeśli oceniający potraktował to jako "nie na temat", to był jakiś
_Oceniająca_ potraktowała to jako na pracę na temat, ale uważała, że
nie podszedłem do niego poważnie.
>dziwny.
Faktycznie, była dziwna: nauka polskiego sprowadzała się u niej do
dokładnych testów z przeczytanych lektur.
Przykład flagowy: co było na tabakierach w "Panu Tadeuszu"?
>Niestety takich nauczycieli jest trochę w naszych szkołach.
Dużo za dużo.
To prawda, zamiast podejścia kreatywnego i zrozumienia tematu wymagają
suchej, tak naprawdę nikomu później nie potrzebnej wiedzy :-(
Ale co zrobić? (Uwaga pytanie retoryczne, odpowiedź niekonieczna)
Pozdrawiam,
A możesz jakiś ładny przykład ?
Kiełpiś
> Faktycznie, była dziwna: nauka polskiego sprowadzała się u niej do
> dokładnych testów z przeczytanych lektur.
> Przykład flagowy: co było na tabakierach w "Panu Tadeuszu"?
Resztki kabaki. Zgadlem?
Sigurd
--
I czy to takie dziwne, że zawsze uwazalem podzial
na czlowieka i zwierze za sztuczny i wydumany?
Greg
> Witajcie, Piotr Kapis popełnił(a) co następuje...
>
> ><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
> >
> >> Witajcie, Boni Sułkowski popełnił(a) co następuje...
> >> >Saddie <sad...@itpp.pl> wrote in message
> >> >news:slrn912206...@aravis.polpager.com...
> >> >
> >> >> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli.
> >> Wymieniwszy
> >> >w
> >> >> wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl
> narnijski,
> >> została
> >> >> zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że
> >> niedorosłość...
> >> >>
> >> >O w mordę, kopa, nożem i jeszcz raz kopa :-E
> >> >Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za
> egz.
> >> wstępny
> >> >do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
> >>
> >> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
> >> fantastykę ale za klasykę.
> >> Na maturze próbnej wybrałem temat "Tragedia jest tam gdzie jest
> wybór.
> >> Uzasadnij
> >> tezę na wybranych utworach literackich" czy cuś like that
> >> Wybrałem m.in. Al. hr. Fredry "Osiołkowi w żłoby dano" i za ten
> wybór
> >> otrzymałem niedostateczny :-(
> >>
> >> No i co wy na to?
> >>
> >
> >Jeśli oceniający potraktował to jako "nie na temat", to był jakiś
>
> _Oceniająca_ potraktowała to jako na pracę na temat, ale uważała, że
> nie podszedłem do niego poważnie.
>
Dziwne. Dla mnie przykład jest świetny. Oryginalne podejście, z
humorem, czego ona się czepiała?
>
> >dziwny.
>
> Faktycznie, była dziwna: nauka polskiego sprowadzała się u niej do
> dokładnych testów z przeczytanych lektur.
> Przykład flagowy: co było na tabakierach w "Panu Tadeuszu"?
>
> >Niestety takich nauczycieli jest trochę w naszych szkołach.
>
> Dużo za dużo.
> To prawda, zamiast podejścia kreatywnego i zrozumienia tematu wymagają
> suchej, tak naprawdę nikomu później nie potrzebnej wiedzy :-(
>
Ja miałem szczęście, bo trafiłem na dobrą nauczycielkę w liceum.
Właściwie to ona i jeszcze jedna osoba nauczyli mnie pisać. Może
nie robię tego świetnie, ale gdybym jej nie spotkał, to pisałbym
o wiele gorzej.
> Ale co zrobić? (Uwaga pytanie retoryczne, odpowiedź niekonieczna)
>
A co mi tam, odpowiem. Ubić. Jak słyszę, czego wymagają nauczyciele
od mojej siostry, to mam ochotę pójść do jej szkoły i wyrzucić ich
przez okna. Nauczycielka polskiego rządała kiedyś (nie wiem czy dalej
tak robi), żeby przed każdym cytatem pojawiało się słowo "cytuję".
A matematyczka każe im pisać: "Zbiór pusty, czyli żadne zdarzenia
elementarne nie sprzyjają zdarzeniu X" za każdym razem. A mnie
zalewa krew i zastanawiam się, kto im w ogóle powierzył nauczanie
młodzierzy.
> Pozdrawiam,
> Kiełpiś
> --
> Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
> Bujowierciły w gargazonach. Tomasz Kiełpiński
> Tubylerczykom spełły fajle, kie...@poczta.onet.pl
> Humpel wyhycnął ponad.
>
>
--
> >> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
> >> fantastykę ale za klasykę.
> >[...]
> >> No i co wy na to?
> >Bo trzeba się było trzymać fantastyki, CBDU ;-P
> A możesz jakiś ładny przykład ?
>
Mistrz i Małgorzata :-)))
> Kiełpiś
--
Boni
Nie, ale byłeś blisko :)
Były dwie dość dokładnie opisane.Na jednej AFAIR był Kościuszko pod
Racławicami, na drugiej.......? Nie pamiętam
>Ale na 13kilku uczniow nie mialam zadnego Jarka Hirnego ;-)
>Owszem kilka osob siegnelo po Pratchetta i moze, moze sie daly
>zindoktrynowac...
Nie martw się. Nawet gdyby mi sie Pratchett nie spodobał (co jest
oczywiste, jak można lubić Pratchetta?) to i tak byłbym zachwycony samą
formą lekcji. :->
--
*** prgk FAQ, RFD list, LvTrier: http://kki.net.pl/~jeronimo ***
"Nie mowie, zem jest geniusz,
lecz i nie dupa:
tez bym napisal "Dziady",
gdybym sie uparl" (Konstanty I. Galczynski)
Marta
>> Nie martw się. Nawet gdyby mi sie Pratchett nie spodobał (co jest
>> oczywiste, jak można lubić Pratchetta?) to i tak byłbym zachwycony
>> samą formą lekcji. :->
>>
>Jarku nie chodzilo mi o to ze Pratchetta nie lubisz, lecz o to ze nikt z
>klasy nie czytal f ani sf.
A to już w takim razie nie wiem, w jakim kontekście padło moje nazwisko.
--
*** prgk FAQ, RFD list, LvTrier: http://kki.net.pl/~jeronimo ***
"Are there any paranoids in the audience tonight?" (R.Waters)
Marta
> On 10 Nov 2000 12:14:07 GMT, "Adam Kucharski" <aqch...@interia.pl>
> wrote:
>
>
> >Parę lat temu przyszła do mnie koleżanka, której na polskim kazano napisać
> >opowiadanie sf na dowolny temat, z prośbą o pomoc. Wtedy uznałem to za
> >ciekawostkę, ale może kropla drąży kamień?
> My w piatej klasie podstwowki mielismy pisac kryminaly (po lekturze
> Sherlocka Holmesa) i jeden kumpel napisal kryminal SF o buncie robotow
> pod tytulem "Timur i jego komando". Musialo byc niezle, skoro do dzis
> to pamietam.
A my w tejże samej klasie mieliśmy napisać coś z fantastyki...naskrobałem
coś koło 30 stron w zeszycie (poltora 16-kartkowego)...jak na 12-letnie
dziecko było osiągnięciem całkiem dobrym...chyba :)))
Axe
To bardzo dziwne, ja bym tak na wszelki wypadek sprawdził
bibliotekę szkolną i bibliotekarkę, może w tym tkwi problem?
Pozdrawiam
--
----------------------------------------------
Jacoj - Jacek Jakubowski
e-mail: ja...@poczta.fm
Nic na siłę, tylko młotkiem ;-)
----------------------------------------------
Marta
> No co Ty? Sf w szkolnej bibliotece?
> Bibliotekarka byla ladna i mloda i w szyscy chlopcy z osmych klas w zwiazku
> z tym odwiedzali biblioteke regularnie.
> O ile pamietam byl Wiedzmin i..... to by bylo na tyle.
IMO powinna tam jeszcze stać Narnia, co najmniej u mnie była... :)
Jo'Asia
--
(\(\ Joanna Słupek (\_/) http://rassun.art.pl /)/)
=(';')= joa...@hell.pl =(';')= http://framzeta.art.pl =(';')=
~~(")~(")~~~~~~~~~~~~~~~~~~(")~(")~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~(")~(")~~
Bohaterka "Wiernej rzeki" miała na imię Salmonella.
> Marta wystukała w wiadomości <3a15...@news.vogel.pl>:
>
> > No co Ty? Sf w szkolnej bibliotece?
> > Bibliotekarka byla ladna i mloda i w szyscy chlopcy z osmych klas w zwiazku
> > z tym odwiedzali biblioteke regularnie.
> > O ile pamietam byl Wiedzmin i..... to by bylo na tyle.
>
> IMO powinna tam jeszcze stać Narnia, co najmniej u mnie była... :)
>
I Pirx. U mnie w podstawówce był Pirx. Moja pierwsza styczność
z Lemem. Chyba sobie zażyczę na gwiazdkę.
> Jo'Asia
>
> --
> (\(\ Joanna Słupek (\_/) http://rassun.art.pl /)/)
> =(';')= joa...@hell.pl =(';')= http://framzeta.art.pl =(';')=
> ~~(")~(")~~~~~~~~~~~~~~~~~~(")~(")~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~(")~(")~~
> Bohaterka "Wiernej rzeki" miała na imię Salmonella.
>
--
EwaP HF FH
--
Ewa Pawelec, Zakład Fizyki Plazmy UO
Power corrupts, but we all need electricity
Linux user #165317
Tego, że na maturze próbnej powinienem popisać się Wiedzą a nie
dowcipem
>
>>
>> >dziwny.
>>
>> Faktycznie, była dziwna: nauka polskiego sprowadzała się u niej do
>> dokładnych testów z przeczytanych lektur.
>> Przykład flagowy: co było na tabakierach w "Panu Tadeuszu"?
>>
>> >Niestety takich nauczycieli jest trochę w naszych szkołach.
>>
>> Dużo za dużo.
>> To prawda, zamiast podejścia kreatywnego i zrozumienia tematu
wymagają
>> suchej, tak naprawdę nikomu później nie potrzebnej wiedzy :-(
>>
>
>Ja miałem szczęście, bo trafiłem na dobrą nauczycielkę w liceum.
>Właściwie to ona i jeszcze jedna osoba nauczyli mnie pisać. Może
>nie robię tego świetnie, ale gdybym jej nie spotkał, to pisałbym
>o wiele gorzej.
Mi się twój styl podoba (Może dlatego, że rozumiem co chcesz
powiedzieć). Zauważyłem parę literówek, ale to się zdarza.
>
>> Ale co zrobić? (Uwaga pytanie retoryczne, odpowiedź niekonieczna)
>>
>
>A co mi tam, odpowiem. Ubić. Jak słyszę, czego wymagają nauczyciele
>od mojej siostry, to mam ochotę pójść do jej szkoły i wyrzucić ich
>przez okna.
Groźba karalna ? ;)
Nauczycielka polskiego rządała kiedyś (nie wiem czy dalej
>tak robi), żeby przed każdym cytatem pojawiało się słowo "cytuję".
A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy użyć zwrotu:
"Nasza odpowiedź to...."
Bzdura! I w jednym i drugim przypadku. ATSD to słyszałem o polonistce,
która upierała się, żeby mówić "cytata" a nie cytat
>A matematyczka każe im pisać: "Zbiór pusty, czyli żadne zdarzenia
>elementarne nie sprzyjają zdarzeniu X" za każdym razem. A mnie
>zalewa krew i zastanawiam się, kto im w ogóle powierzył nauczanie
>młodzierzy.
Otóż to. Dlaczego ludzie zostają nauczycielami? Kto sprawdza ich
przygotowanie?
Pozdrawiam,
Że jak?! Za porównanie arcydzieła z nędznymi opowieściami o zielonych
ludzikach - pała!
Marta
--
Szymon Sokol (SS316-RIPE, SS4004) -- Network Manager B
Computer Center, University of Mining and Metallurgy, Krakow O
http://galaxy.uci.agh.edu.pl/~szymon/ PGP 2.x: 0x61094A7D, 5.x: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
> O ile pamietam byl Wiedzmin i..... to by bylo na tyle.
Nie moje szkolne czasy, niestety ;-)
Anetek
--
....
.' .. `. Aneta...@cern.ch | http://chall.ifj.edu.pl/~aneta
:`.__.': Anything is good and useful if it's made of chocolate.
`....'
> Witajcie, Piotr Kapis popełnił(a) co następuje...
> ><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
> >
> >> Witajcie, Piotr Kapis popełnił(a) co następuje...
> >>
> >> ><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
> >> >
> >> >> Witajcie, Boni Sułkowski popełnił(a) co następuje...
> >> >> >Saddie <sad...@itpp.pl> wrote in message
> >> >> >news:slrn912206...@aravis.polpager.com...
> >> >> >
> >> >> >> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli.
> >> >> Wymieniwszy
> >> >> >w
> >> >> >> wypracowaniu, wśród najważniejszych książek życia, cykl
> >> narnijski,
> >> >> została
> >> >> >> zganiona przez polonistkę - że to dziecinne, że bajki, że
> >> >> niedorosłość...
> >> >> >>
> >> >> >O w mordę, kopa, nożem i jeszcz raz kopa :-E
> >> >> >Dobrze, że nikt nie próbował mi wciskać podobnych komentarzy za
> >> egz.
> >> >> wstępny
> >> >> >do technikum z Pirxa bo wyszedłbym z siebie i stanął obok...
> >> >>
> >> >> Ja wyszedłem z siebie i stanąłem obok. I to bynajmniej nie za
> >> >> fantastykę ale za klasykę.
> >> >> Na maturze próbnej wybrałem temat "Tragedia jest tam gdzie jest
> >> wybór.
> >> >> Uzasadnij
> >> >> tezę na wybranych utworach literackich" czy cuś like that
> >> >> Wybrałem m.in. Al. hr. Fredry "Osiołkowi w żłoby dano" i za ten
> >> wybór
> >> >> otrzymałem niedostateczny :-(
> >> >>
> >> >> No i co wy na to?
> >> >>
> >> >
> >> >Jeśli oceniający potraktował to jako "nie na temat", to był jakiś
> >>
> >> _Oceniająca_ potraktowała to jako na pracę na temat, ale uważała, że
> >> nie podszedłem do niego poważnie.
> >>
> >
> >Dziwne. Dla mnie przykład jest świetny. Oryginalne podejście, z
> >humorem, czego ona się czepiała?
>
> Tego, że na maturze próbnej powinienem popisać się Wiedzą a nie
> dowcipem
>
A ja durny zawsze myślałem, że przede wszystkim należy wykazywać
umiejętnościami logicznego myślenia, kojarzenia faktów oraz
wykorzystywania nabytej wiedzy (a nie samym jej posiadaniem).
> >
> >>
> >> >dziwny.
> >>
> >> Faktycznie, była dziwna: nauka polskiego sprowadzała się u niej do
> >> dokładnych testów z przeczytanych lektur.
> >> Przykład flagowy: co było na tabakierach w "Panu Tadeuszu"?
> >>
> >> >Niestety takich nauczycieli jest trochę w naszych szkołach.
> >>
> >> Dużo za dużo.
> >> To prawda, zamiast podejścia kreatywnego i zrozumienia tematu
> wymagają
> >> suchej, tak naprawdę nikomu później nie potrzebnej wiedzy :-(
> >>
> >
> >Ja miałem szczęście, bo trafiłem na dobrą nauczycielkę w liceum.
> >Właściwie to ona i jeszcze jedna osoba nauczyli mnie pisać. Może
> >nie robię tego świetnie, ale gdybym jej nie spotkał, to pisałbym
> >o wiele gorzej.
>
> Mi się twój styl podoba (Może dlatego, że rozumiem co chcesz
> powiedzieć). Zauważyłem parę literówek, ale to się zdarza.
>
Dziękuję. Znaczy to dla mnie całkiem sporo, bo niedawno zacząłem
myśleć o napisaniu opowiadanka. To znaczy myślałem o tym już dawno,
ale po przeczytaniu "Pomidorów" Januarego to postanowienie jeszcze
się wzmocniło.
Literówki zdarzają się każdemu i właściwie powinniście się
cieszyć że piszę na komputerze, a nie odręcznie. Mój charakter
pisma jest, ten tego, mało czytelny :-)
Bardziej interesuje mnie jedna rzecz. Czy nikt nie ma problemów
z odczytywaniem polskich literków :-), które stosuję? Na razie
nikt się nie zgłaszał, ale jeśli ktoś nie może ich odczytywać, to
niech da znać, a przestanę je stosować.
> >
> >> Ale co zrobić? (Uwaga pytanie retoryczne, odpowiedź niekonieczna)
> >>
> >
> >A co mi tam, odpowiem. Ubić. Jak słyszę, czego wymagają nauczyciele
> >od mojej siostry, to mam ochotę pójść do jej szkoły i wyrzucić ich
> >przez okna.
>
> Groźba karalna ? ;)
>
E, chyba nie. A przynajmniej taką mam nadzieję. Tak w ogóle to ja
jestem spokojny człowiek, tylko czasami krew mnie zalewa, gdy
czytam jakieś tłumoczenia, albo słyszę o wybrykach takich nauczycieli.
> Nauczycielka polskiego rządała kiedyś (nie wiem czy dalej
> >tak robi), żeby przed każdym cytatem pojawiało się słowo "cytuję".
>
> A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy użyć zwrotu:
> "Nasza odpowiedź to...."
> Bzdura! I w jednym i drugim przypadku. ATSD to słyszałem o polonistce,
> która upierała się, żeby mówić "cytata" a nie cytat
>
Zgadzam się. Niestety takich przypadków jest całkiem sporo :-(
> >A matematyczka każe im pisać: "Zbiór pusty, czyli żadne zdarzenia
> >elementarne nie sprzyjają zdarzeniu X" za każdym razem. A mnie
> >zalewa krew i zastanawiam się, kto im w ogóle powierzył nauczanie
> >młodzierzy.
>
> Otóż to. Dlaczego ludzie zostają nauczycielami? Kto sprawdza ich
> przygotowanie?
>
Nikt? Na pewno nie ja.
> Pozdrawiam,
> Kiełpiś
> --
> Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
> Bujowierciły w gargazonach. Tomasz Kiełpiński
> Tubylerczykom spełły fajle, kie...@poczta.onet.pl
> Humpel wyhycnął ponad.
>
--
> >> >Bo trzeba się było trzymać fantastyki, CBDU ;-P
> >> A możesz jakiś ładny przykład ?
> >Mistrz i Małgorzata :-)))
> Że jak?! Za porównanie arcydzieła z nędznymi opowieściami o zielonych
> ludzikach - pała!
>
A skąd, to jest na podany przez ciebie temat: "Tragedia wyboru etc" a MiM
_jest_ fantastyką.
> Kiełpiś
--
Boni
po pierwsze: tnij prosze posty.
Zobacz co dostaje od Ciebie zanim znajde wlasciwa tresc postu:
><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
>
>> Witajcie, Piotr Kapis popełnił(a) co następuje...
>> ><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
>> >
>> >> Witajcie, Piotr Kapis popełnił(a) co następuje...
>> >>
>> >> ><kie...@poczta.onet.pl> napisał:
>> >> >
>> >> >> Witajcie, Boni Sułkowski popełnił(a) co następuje...
>> >> >> >Saddie <sad...@itpp.pl> wrote in message
>> >> >> >news:slrn912206...@aravis.polpager.com...
>> >> >> >
>> >> >> >> Cóż, moja siostra nie ma takiego szczęścia do nauczycieli.
Uff, a teraz do rzeczy:
>Bardziej interesuje mnie jedna rzecz. Czy nikt nie ma problemów
>z odczytywaniem polskich literków :-), które stosuję? Na razie
>nikt się nie zgłaszał, ale jeśli ktoś nie może ich odczytywać, to
>niech da znać, a przestanę je stosować.
>
Wszystkie Twoje znaczki sa dla mnie OK, oprocz "s", ale spokojnie jest
do odczytania.
Rozdzka
*--------*
All animals are equal but some animals
are more equal than others. (Animal Farm)
> On Mon, 20 Nov 2000 08:46:44 +0100, Piotr Kapis
>
> po pierwsze: tnij prosze posty.
> Zobacz co dostaje od Ciebie zanim znajde wlasciwa tresc postu:
>
[ciach]
Przepraszam, ale to nie tylko ja tak. W końcu nie piszę sam do siebie.
Ale będę ciął częściej, skoro tak trzeba.
>
> Uff, a teraz do rzeczy:
>
> >Bardziej interesuje mnie jedna rzecz. Czy nikt nie ma problemów
> >z odczytywaniem polskich literków :-), które stosuję? Na razie
> >nikt się nie zgłaszał, ale jeśli ktoś nie może ich odczytywać, to
> >niech da znać, a przestanę je stosować.
> >
> Wszystkie Twoje znaczki sa dla mnie OK, oprocz "s", ale spokojnie jest
> do odczytania.
>
"s" jako ś jak się domyślam?
Nie mam zielonego pojęcia co z tym zrobić, ale dziękuję za informację.
>
> Rozdzka
> *--------*
> All animals are equal but some animals
> are more equal than others. (Animal Farm)
>
--
Pozdrawiam,
Piotr "Codiac" Kapis
And every victory has a taste that's bittersweet
And it's your face I'm looking for on every street
Pamietam, ze w podstawowce z bibklioteki przeczytalem "Na Srebrnym Globie",
"Klany Ksiezyca Alfa" Dicka, "Cala prawde o planecie Ksi", zbiorek
Fialkowskiego i innych, "Hioba" Heinleina, "Gateway" Pohla, i pelno rzecz
jasna Vernea - slowem niezle bylo.
--
michio: mic...@kki.net.pl mic...@jota.tuniv.szczecin.pl
[gits pop art page: http://kki.net.pl/pop.htm]
..He's a complicated man but no one understands him like his woman..
>Nie masz się co przejmować, na psf ktoś narzeka że polonistka(!)
>poleciła im przygotować coś o Einsteinie i eksperymencie filadel
>fijskim ('no wiecie, teleportacja okrętu wojennego. E. brał w tym
>udział').
No właśnie. Kto wie coś bliżej o eksperymencie filadelfijskim? Jakieś
źródło może? NIgdy nie udało mi się nic znaleźć, widziałem tylko film i
nie wiem, ile ma wspólnego z rzeczywistośxcią.
--
_/~\_ _/~\_
@ @ Michał Szklarski o-o
^ mic...@kki.net.pl ^
\-/ \=/
>A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy użyć zwrotu:
>"Nasza odpowiedź to...."
>Bzdura! I w jednym i drugim przypadku. ATSD to słyszałem o polonistce,
>która upierała się, żeby mówić "cytata" a nie cytat
Obejrzyjcie sobie Va Banque. Ospowiedzi należy udzielać w formie pytania.
Idiotyzm.
"Michał Szklarski" wrote:
>
> 11 Nov 2000 12:02:33 GMT kr...@uci.agh.edu.pl (Grzegorz Król) spłodził(a)
> takie o:
>
> >Nie masz się co przejmować, na psf ktoś narzeka że polonistka(!)
> >poleciła im przygotować coś o Einsteinie i eksperymencie filadel
> >fijskim ('no wiecie, teleportacja okrętu wojennego. E. brał w tym
> >udział').
>
> No właśnie. Kto wie coś bliżej o eksperymencie filadelfijskim? Jakieś
> źródło może? NIgdy nie udało mi się nic znaleźć, widziałem tylko film i
> nie wiem, ile ma wspólnego z rzeczywistośxcią.
Zapytaj na pl.misc.paranauki. Nawiasem mówiąc wszystko, czego się na
ten temat dowiesz będzie koszmarną brednią.
Jedyny pozytek z eksp. fil. jest taki, że wmontowałem go do historii o
pochodzenia Jasia, tego od tragicznego końca...
Nawiasem mówiąc na AltaVista w odpowiedzi na pytanie 'philadelphia
experiment' uzyskałem 3394 odpowiedzi, na przykład:
http://www.history.navy.mil/faqs/faq21-1.htm
>
> --
> _/~\_ _/~\_
> @ @ Michał Szklarski o-o
> ^ mic...@kki.net.pl ^
> \-/ \=/
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
dlaczego? Pytania sa raczej takie, ze nalezy je utrudnic na ile sie da :)
ale btw najwieksza zdolnoscia utrudniania w dziedzinie teleturniejow,
wykazuja sie
milionerzy, bo gdyby nie obecnosc hubercika, milion wygrywanoby co dwa
tygodnie,
ciekazwe jak oni ich szkola, zeby robili zawodnikom wode z mozgu ? :)))
dostaja premie? :)
A po drugie btw to najlepszym pomyslem bylo to granie parami,
lepiej niech je zostawia na stale, bo to gwarantuje ze zadna para nie
osiagnie
32 kawalkow. :-)))
tal
Oficjalnie celem eksperymentu była próba wykorzystania pola
elektormagnetycznego o okreśłonej charakterystyce do uzyskania efektu
"stealth:" dla okrętów i być może również rzeczywistej całkowitej
niewidzialności
( odpowiednie ugięcie swiatła). Cos jednak poszło nie tak i nastąpił jakiś
wypadek. Reszta to juz są spekulacje domysły itp tak że trudno odróznić co
jest prawdą a co fikcją.
> Nawiasem mówiąc na AltaVista w odpowiedzi na pytanie 'philadelphia
>experiment' uzyskałem 3394 odpowiedzi, na przykład:
>
>http://www.history.navy.mil/faqs/faq21-1.htm
Danke. W wolnym czasie przejrzę.
Nigdy czegos takiego nie bylo. Byla to czesc kampani majaca na celu
zdyskredytowania kogos tam. Z reszta kiedys juz o tym pisalem na
prfsf-f. Poszukaj w archiwach listy lub na deja.
--
Friends help you move.
Real friends help you move bodies.
OBCY aka Michal Mlotek
mlo...@rassun.art.pl
> Nigdy czegos takiego nie bylo. Byla to czesc kampani majaca na celu
> zdyskredytowania kogos tam. Z reszta kiedys juz o tym pisalem na
> prfsf-f. Poszukaj w archiwach listy lub na deja.
>
===========
Hmm... nie wiem jak na to wpadles, ze...
<Nigdy czegos takiego nie bylo>
Z tego co da sie wykopac w Internecie, wynika cos przeciwnego.
Oczywiscie hipoteza o <ukrywaniu_prawdy> oraz kospiracji rodem z Pentagonu,
jest tylko jeszcze jedna bajeczka dla duzych dzieci, ale... moze jednak nie
jest...
:)))
By bylo smieszniej, duzo wczesniej, juz niejaki Tesla <wyglupial_sie>
produkujac super_rezonans dostrojony do czestotliwosci powietrza, ziemi,
skal, cegiel, zelaza, a nawet szkla.
To, iz zdolal raz zdemolowac czesc domow dookola swojego <labu>, zostalo ku
rozpaczy rzadowych konspiratorow zapisane w druku i gazetach, ze zdjeciami
wlacznie.
Ku naszej rozpaczy, material faktograficzy z Filadelfi, nigdy nie ujrzal
dziennego swiatla, wiec mozemy jedynie spekulowac w oparciu o dane z drugiej
i trzeciej reki.
Sam jednak fakt, ze tak Navy jak Air Force, mialo i ma te swoje <tajne>
programy badawcze oraz ukryte Bazy Naukowe, wystarczy za potwierdzenie.
Jesli rzadowi naukowcy probowali powtorzyc doswiadczenia i eksperymenty
Tesli, tyle ze na wieksza skale, to byc moze zdolali dokonac czegos
niezwyklego oraz nadzwyczaj niszczacego :(((
Tesla tylko raz zapuscil sie w strone super_rezonasu i natychmiast o nim
zapomnial, rozbijajac mlotem wlasne urzadzenie.
Wyglada na to, ze w rzadowym ekspertymencie na statku, zabraklo kogos z
<mlotem> i cala zabawa zamienila sie w <koszmar>.
.........
seeya
FM
> >A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy
> >użyć zwrotu: "Nasza odpowiedź to...."
> Obejrzyjcie sobie Va Banque. Ospowiedzi należy udzielać w
> formie pytania. Idiotyzm.
Ręce precz od Va Banque'u! To jeden z trzech ostatnich prawdziwych
teleturniejów jakie pozostały jeszcze w polskich telewizjach i jeden z
dwóch bezwzględnie przyzwoitych (to znaczy takich w których wolno mi
występować). Poza tym jako gra jest dla grającego naprawdę świetną
zabawą. Niestety to co najlepsze ukryte jest przed okiem widza - cały
problem w tym teleturnieju to wykazywanie się refleksem w reakcji na
zapalenie światełka pozwalającego na rozpoczęcie przyciskania zgłoszenia
do odpowiedzi. Główna koncentracja jest na wzroku - semantykę robi się
lewą nogą.
Marek Krukowski
--
kruk...@use.pl
_______________
Tato, dlaczego grasz w listy? c Maciej August Krukowski
> dlaczego? Pytania sa raczej takie, ze nalezy je utrudnic
>na ile sie da :)
> ale btw najwieksza zdolnoscia utrudniania w dziedzinie
> teleturniejow, wykazuja sie
> milionerzy, bo gdyby nie obecnosc hubercika, milion
> wygrywanoby co dwa tygodnie,
E tam, obecność prowadzącwego nie ma żadnego większaego znaczenia dla
ilości wygranych w tym programie. To w ogóle nie jest teleturniej, tylko
antyteleturniej - widz ogląda nie ludzi, którzy czymś się wykazują,
tylko jak strasznie męczą się tacy, o których wiadomo, że wykazać się
nie będą mieli szans.
>Ręce precz od Va Banque'u! To jeden z trzech ostatnich prawdziwych
>teleturniejów jakie pozostały jeszcze w polskich telewizjach
Jaki jest ten trzeci (bo drugi to - domyślam się - Wielka Gra?)?
Pozdrawiam
Aleksander
"There's more to see than can ever be seen
More to do than can ever be done"
>prfsf-f. Poszukaj w archiwach listy lub na deja.
No właśnie, już dawno chciałem zadać to pytanie: co to jest deja?
--
_/~\_ _/~\_
@ @ Michał Szklarski o-o
>> >A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy
>> >użyć zwrotu: "Nasza odpowiedź to...."
>
>> Obejrzyjcie sobie Va Banque. Ospowiedzi należy udzielać w
>> formie pytania. Idiotyzm.
>
>Ręce precz od Va Banque'u! To jeden z trzech ostatnich prawdziwych
>teleturniejów jakie pozostały jeszcze w polskich telewizjach i jeden z
>dwóch bezwzględnie przyzwoitych (to znaczy takich w których wolno mi
Zgadzam się z tym, uważam tylko, że obowiązkowe udzielanie odpowiedzi w
formie pytania jest głupie.
>Thu, 28 Dec 2000 14:36:43 +0000 (UTC) mlo...@rassun.art.pl (Michal Mlotek)
>spłodził(a) takie o:
>
>>prfsf-f. Poszukaj w archiwach listy lub na deja.
>
>No właśnie, już dawno chciałem zadać to pytanie: co to jest deja?
Można to określić jako archiwum grup dyskusyjnych z możliwością
przeszukiwania względem róznych kryteriów, bardzo przydatna rzecz.
(ostatnio ciągle brakuje postów z przed 1999)
adres www.deja.com
--
Krzysztof Krasoń
> >Ręce precz od Va Banque'u! To jeden z trzech ostatnich
> >prawdziwych teleturniejów jakie pozostały jeszcze w
> >polskich telewizjach
> Jaki jest ten trzeci (bo drugi to - domyślam się - Wielka > Gra?)?
1z10. Tam co prawda można startować tylko raz życiu, ale to jedyne
kryterium ograniczające udział i takie do którego trudno się przyzcepić.
Reszta zależy od grającego.
> >> >A to mi przypomina pewien teleturniej, w którym należy
> >> >użyć zwrotu: "Nasza odpowiedź to...."
> >> Obejrzyjcie sobie Va Banque. Ospowiedzi należy udzielać
> >> w formie pytania. Idiotyzm.
> >Ręce precz od Va Banque'u! To jeden z trzech ostatnich
> >prawdziwych teleturniejów jakie pozostały jeszcze w
> >polskich telewizjach
> Zgadzam się z tym, uważam tylko, że obowiązkowe udzielanie
> odpowiedzi w formie pytania jest głupie.
Za mądre nie jest i specjalnie atrakcyjne dla widza też nie, ale
przynajmniej utrudnia grę w sposób choć w miarę równomierny. I nawet
jeśli nadaje grze dość dziwaczny charakter, to jest to jednak jakiś
charakter, a nie zupełne pomieszanie z pąplątaniem jak choćby w
koszmarnym Telemilenium.
>Za mądre nie jest i specjalnie atrakcyjne dla widza też nie, ale
>przynajmniej utrudnia grę w sposób choć w miarę równomierny. I nawet
>jeśli nadaje grze dość dziwaczny charakter, to jest to jednak jakiś
>charakter, a nie zupełne pomieszanie z pąplątaniem jak choćby w
>koszmarnym Telemilenium.
Hm? Co zacz? nie słyszałem.
>>No właśnie, już dawno chciałem zadać to pytanie: co to jest deja?
>
>Można to określić jako archiwum grup dyskusyjnych z możliwością
>przeszukiwania względem róznych kryteriów, bardzo przydatna rzecz.
>(ostatnio ciągle brakuje postów z przed 1999)
Danke
>> Jaki jest ten trzeci (bo drugi to - domyślam się - Wielka Gra?)?
>
>1z10. Tam co prawda można startować tylko raz życiu, ale to jedyne
>kryterium ograniczające udział i takie do którego trudno się przyzcepić.
>Reszta zależy od grającego.
A co jest nie tak z "miliardem w rozumie"?
>> Zgadzam się z tym, uważam tylko, że obowiązkowe udzielanie
>> odpowiedzi w formie pytania jest głupie.
>
>Za mądre nie jest i specjalnie atrakcyjne dla widza też nie, ale
>przynajmniej utrudnia grę w sposób choć w miarę równomierny. I nawet
>jeśli nadaje grze dość dziwaczny charakter, to jest to jednak jakiś
>charakter, a nie zupełne pomieszanie z pąplątaniem jak choćby w
>koszmarnym Telemilenium.
Czy nie było tak, że oryginalnie chodziło o to żeby zawodnik musiał zadać
pytanie, na które odpowiedzią jest to co przeczytał prowadzący? Na
przykład gdyby Kaczor przeczytał "Był ojcem Luke'a i Lei" to dobrą
odpowiedzią byłoby "Co możemy powiedzieć o Darthie Vaderze?" albo "Czyim
ojcem był Darth Vader?", ale niepoprawne byłoby "W jakim filmie pojawia
sie Darth Vader?" albo "Czy Darth Vader nosił maskę?". Potem z tego
zrezygnowali i teraz każde z wymienionych pytań jest okej. Ale może mi się
tylko tak wydaje.
>>1z10. Tam co prawda można startować tylko raz życiu, ale to jedyne
>>kryterium ograniczające udział i takie do którego trudno się
>>przyzcepić. Reszta zależy od grającego.
>
>A co jest nie tak z "miliardem w rozumie"?
Zdania Marka nie znam, ale od czasu, kiedy uczestnicy zaczęli być zmuszani
do wrzucania jakiś różnych dziwnych kulek w różne dziwne miejsca, a i
pytania zjechaaaały poziomem trudności na łeb na szyję, to ten program
stracił wiele w moich oczach.
--
Lars von Trier, Anna Brzezinska, spis RFD, p.r.g.k. FAQ:***********
********Fidonet: 2:480/96.666********http://jeronimo.neutron-it.com
"Is heaven just for victims, dear?
Where only those in pain go?" (Nick Cave)
Nie mam pewności, ale sądzę, że należy to do tzw. obowiązkowych formuł, od
których nie można odstąpić. Tak samo jak przy losowaniu Toto-Lotka.
--
Wiktor Bukato
wbu...@post.pl
"Logic is a wonderful thing but doesn't always beat actual thought". Terry
Pratchett
Że niby Kaczor ma zapisane w kontrakcie słowo w słowo co ma mówić?
Nie podejrzewam.
Ja rozumiem, że prowadzący ma obowiązek powiadomić o tym
zawodników/widzów, ale można zrobić jakąś wariację.
Czy zauważyłeś, żeby np. Sznuk informując, że zostało już tylko trzech
zawodników i zaraz rozpocznie się finał, powtarzał za każdym razem to
samo zdanie?
Ale to inny teleturniej - i może regulamin też inny. Nie wiem - to było
tylko przypuszczenie.
--
Wiktor Bukato
wbu...@post.pl
"Always be wary of any helpful item that weighs less than its operating
manual". Terry Pratchett
Możliwe, chociaż nie podejrzewam, że licencjodawcy wprowadzili aż tak
drastyczne warunki.
Może ktoś z BiSwK wie coś więcej na ten temat?
> E tam, obecność prowadzącwego nie ma żadnego większaego znaczenia dla
> ilości wygranych w tym programie. To w ogóle nie jest teleturniej, tylko
> antyteleturniej - widz ogląda nie ludzi, którzy czymś się wykazują,
> tylko jak strasznie męczą się tacy, o których wiadomo, że wykazać się
> nie będą mieli szans.
>
> Marek Krukowski
>
A to nie zawsze tak jest.
W niedzielę 07.01.2001 przypadkowo oglądałem "Milionerów"
Trafił się facet, który miał bardzo dużą wiedzę i inteligencję.
Nawet przy jednym pytaniu (o zwierzęta synantropijne - czy jakieś
takie) wyprowadził sobie z greki co to oznacza i odpowiedział
poprawnie.
Ale pytanie za 64 tysiące go załatwiło na cacy:
"W jakim meksykańskim serialu NIE zagrała Letitia Calderon??" :-D
I padły cztery tytuły. Tak przy okazji pupliczność się pomyliła.
Dlatego zgadzam się z opinią, że Hubert U. nie powoduje jakiegoś
strasznego stresu. Gorzej jest z tymi, co wybierają pytania...
Przecież ktoś, o kim wiedzieliby, że zna się na fantastyce nie dostałby
słynnego pytania za milion (Conan i tak dalej...)
Pozdrawiam serdecznie
Zigzag
--
I'm not even supposed to be here! I'm just Crewman #6.
I'm expendable. I'm the guy who dies to show the situation is serious!
from "Galaxy Quest"
Sie masz Zigzag, co tam słychać we Wrocławiu? Jak tam Ganelon? Nie myślałem
że się tu spotkamy...
pozdrawiam
Xander
--
Aleksander Heba
.
redPoint serwis wspinaczkowy
http://www.redpoint.pdi.pl
http://wap.redpoint.pdi.pl
mail: in...@redpoint.pdi.pl
> > E tam, obecność prowadzącwego nie ma żadnego większaego
> > znaczenia dla ilości wygranych w tym programie. To w
> > ogóle nie jest teleturniej, tylko antyteleturniej - widz
> > ogląda nie ludzi, którzy czymś się wykazują, tylko jak
> > strasznie męczą się tacy, o których wiadomo, że wykazać > > się nie będą mieli szans.
> A to nie zawsze tak jest.
> W niedzielę 07.01.2001 przypadkowo oglądałem "Milionerów"
> Trafił się facet, który miał bardzo dużą wiedzę i
> inteligencję. Nawet przy jednym pytaniu (o zwierzęta
> synantropijne - czy jakieś takie) wyprowadził sobie z
> greki co to oznacza i odpowiedział poprawnie.
> Ale pytanie za 64 tysiące go załatwiło na cacy:
> "W jakim meksykańskim serialu NIE zagrała Letitia
> Calderon??" :-D I padły cztery tytuły. Tak przy okazji
> pupliczność się pomyliła.
Dlaczego jako argument za tym, że nie zawsze jest tak, jak mówię
wybierasz przykład będący preczyjną ilustracją mojej tezy. Przecież jest
oczywiste, że człowiek który potrafi wydedukować, jak nazywają się
zwierzęta żyjące w środowisku przekształconym przez człowieka nie może
mieć szans by wiedzeić cokolwiek o karierze Letitii Calderon ponieważ
prawdopodonie sama wiedza o istnieniu Letitii Calderon uniemożliwia
jakąkolwiek dedukcję. Więc było oczywiste, że jeśli wykazał się ogólną
wiedzą i inteligencją to nie ma szans wykazania się znajomością tego
fragmentu popkultury.
i będzie się, ku uciesze i przerażeniu widowni męczył.
A tak swoją drogą, to jakie tam były seiale wymienione - tylko proszę
nie zdradzaj jaka była prawidłowa odpowiedź.
> Zbigniew Żygadło wrote:
>
> > > E tam, obecność prowadzącwego nie ma żadnego większaego
> > > znaczenia dla ilości wygranych w tym programie. To w
>
> > A to nie zawsze tak jest.
> > Ale pytanie za 64 tysiące go załatwiło na cacy:
> > "W jakim meksykańskim serialu NIE zagrała Letitia
> > Calderon??" :-D I padły cztery tytuły. Tak przy okazji
> > pupliczność się pomyliła.
>
> Dlaczego jako argument za tym, że nie zawsze jest tak, jak mówię
> wybierasz przykład będący preczyjną ilustracją mojej tezy. Przecież jest
> oczywiste, że człowiek który potrafi wydedukować, jak nazywają się
> zwierzęta żyjące w środowisku przekształconym przez człowieka nie może
> mieć szans by wiedzeić cokolwiek o karierze Letitii Calderon ponieważ
> prawdopodonie sama wiedza o istnieniu Letitii Calderon uniemożliwia
> jakąkolwiek dedukcję. Więc było oczywiste, że jeśli wykazał się ogólną
> wiedzą i inteligencją to nie ma szans wykazania się znajomością tego
> fragmentu popkultury.
> i będzie się, ku uciesze i przerażeniu widowni męczył.
Cholera, oczywiście żle doczytałem i chylę czoła.
> A tak swoją drogą, to jakie tam były seiale wymienione - tylko proszę
> nie zdradzaj jaka była prawidłowa odpowiedź.
Myślisz, że pamiętam tytuły???
Mgliste przypomnienie (nie jestem pewny czy to właśnie takie):
1. Paulina
2. Dagmara i przyjaciele
3. no tak, tego w ogóle nie pamiętam :-(((
4. Labirynt namiętności (czy też uczuć).
> Marek Krukowski
> >> Wydaje mi się, że ci się wydaje.
> >> A co do samej formuły: Teleturniej jest dobry, a byłby
> >> rewelacyjny gdyby Kaczor się nie powtarzał (np. z
> >>charakterystycznym gestem obydwu
> >> kciuków wzniesionych do góry i skierowanych za Siebie:
> >> "...stawki za moimi plecami zostały podwojone!")
> >Nie mam pewności, ale sądzę, że należy to do tzw.
> >obowiązkowychformuł, od
> >których nie można odstąpić. Tak samo jak przy losowaniu
> >Toto-Lotka.
> Że niby Kaczor ma zapisane w kontrakcie słowo w słowo co
> ma mówić? Nie podejrzewam.
> Ja rozumiem, że prowadzący ma obowiązek powiadomić o tym
> zawodników/widzów, ale można zrobić jakąś wariację.
No więc z prawdziwą przyjemnością (bo rzadko zdarza mi się dostąpić tak
wysokiej kompetencji, by powiedzieć coś z drugiej ręki), mogę
stwierdzić, że prowadzący teleturniej Va banque pan Kazimierz Kaczor
zapytany przeze mnie o wysunięte w toku dyskusji przypuszczenia
stwierdził jednoznacznie, że:
1) Wszystko, co mówi na początku jest ściśle unormowane warunkami
licencji
2) Gest na zakończenie sam sobie wymyślił.
[ciach]
> > Że niby Kaczor ma zapisane w kontrakcie słowo w słowo co
> > ma mówić? Nie podejrzewam.
> > Ja rozumiem, że prowadzący ma obowiązek powiadomić o tym
> > zawodników/widzów, ale można zrobić jakąś wariację.
>
> No więc z prawdziwą przyjemnością (bo rzadko zdarza mi się dostąpić
tak
> wysokiej kompetencji, by powiedzieć coś z drugiej ręki), mogę
> stwierdzić, że prowadzący teleturniej Va banque pan Kazimierz Kaczor
> zapytany przeze mnie o wysunięte w toku dyskusji przypuszczenia
> stwierdził jednoznacznie, że:
>
> 1) Wszystko, co mówi na początku jest ściśle unormowane warunkami
> licencji
Oczywiście. Rozumiem. Licencja, pieniądze, zasady. Z Jeopardy (tak się
chyba nazywa oryginał) jak z McDonaldem. Gdziekolwiek na świecie byś
nie jadł, zawsze musi smakować tak samo :)
Ale czy nie uważasz, że licencjodawca powinien wziąć pod uwagę
osobowość prowadzącego, pozwolić mu na pewną inicjatywę. Kaczor mógłby
być naprawdę rewelacyjny gdyby nie te ograniczenia. I nie uważam żeby
to było niemożliwe. Urbański czy Sznuk mimo licencji każdy program
prowadzą inaczej. Nie powtarzają do znudzenia tych samych formułek czy
gestów.
> 2) Gest na zakończenie sam sobie wymyślił.
Czyli jednak jest możliwość _drobnych_ zmian. Uważam,że Pan Kaczor
powinien porozmawiać na ten temat zlicencjodawcami.
A tak BTW: Jak wyglądają eliminacje do VB? Trudno się dostać?
(Myślę o udziale swojej skromnej osoby w kolejnym teleturnieju.
Domyślam się, że Ty nie miałeś żadnych problemów)
>
> Marek Krukowski
> --
> kruk...@use.pl
> _______________
>
> Tato, dlaczego grasz w listy? c Maciej August Krukowski
ROTFL. Dzieci to mają pomysły :)