W skrócie:
Autorem okładek i szaty graficznej nowego wydania cyklu Franka Herberta
będzie sam Wojciech Siudmak!
[...]
Ponieważ jednak artysta kończy w tej chwili inny projekt, premiera
"Diuny" zostanie przesunięta na październik.
No dobra. Kupuję...
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< It's about a young space farmer. He's struggling with
a terrible crop of a space wheat. {George Lucas in Love} >-
> Cytuję za
> <http://www.archiwabg.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=55&
> Itemid=2> skoro autor się nie podzielił informacją.
<ciach>
Cytat z linku powyzej:
"W tym roku ukaże się jeszcze tom drugi cyklu, Mesjasz Diuny, nad
którym tłumacz, Marek Marszał, pracuje już od jakiegoś czasu."
Pracuje? Czyli co robi? Poprawia swoje stare tlumaczenie? Mam nadzieje,
ze nie z polskiego na lozinski ;).
Seji
--
Marcin 'Seji' Segit USUN.TO.s...@TO.TEZ.USUN.rpg.pl
http://www.seji.w.pl http://polter.pl
The Computer says: Filesharing is Communism!
> Jo'Asia wygenerowal:
>> Cytuję za
>> <http://www.archiwabg.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=55&
>> Itemid=2> skoro autor się nie podzielił informacją.
> <ciach>
> Cytat z linku powyzej:
> "W tym roku ukaże się jeszcze tom drugi cyklu, Mesjasz Diuny, nad
> którym tłumacz, Marek Marszał, pracuje już od jakiegoś czasu."
> Pracuje? Czyli co robi? Poprawia swoje stare tlumaczenie? Mam nadzieje,
> ze nie z polskiego na lozinski ;).
Marszał nigdy *Mesjasza* nie tłumaczył, jego jest tylko przekład
pierwszego tomu.
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Spammer - space hammer, tool used by astronauts
{Dictionary of New Words, 1985} >-
>> "W tym roku ukaże się jeszcze tom drugi cyklu, Mesjasz Diuny, nad
>> którym tłumacz, Marek Marszał, pracuje już od jakiegoś czasu."
>>
>> Pracuje? Czyli co robi? Poprawia swoje stare tlumaczenie? Mam nadzieje,
>> ze nie z polskiego na lozinski ;).
>
> Marszał nigdy *Mesjasza* nie tłumaczył, jego jest tylko przekład
> pierwszego tomu.
Otóż to - w starym wydaniu (Phantom Press) "Mesjasza Diuny" i "Heretyków
Diuny" tłumaczyła Maria Grabska, "Dzieci Diuny" i "Boga Imperatora Diuny"
Marek Mastalerz, a "Diunę: Kapitularz" Maria Ryć.
Najwyraźniej Rebis doszedł do wniosku, że czas najwyższy ujednolicić
przekład i dać całość jednemu tłumaczowi, a nie czterem różnym.
--
Syff-code: C w s+ L+ M++ G++ c@ p! W+ k n++ g+ S
> Marszał nigdy Mesjasza nie tłumaczył, jego jest tylko przekład
> pierwszego tomu.
Ok, zrozumialem, ze mowa o pierwszym. W kazdym razie licze, ze stara
terminologia zostanie. Moze to przyzywczajenie, ale wole rusznice od
laserobinu.
Moim zdaniem obie były złe. Dlaczego łozińska, to nawet nie muszę mówić. A
Marszał tworzył nazwy zbyt niewymawialne albo za długie jak na przedmioty
codziennego użytku. Jak tu w czasie walki krzyknąć "Uważaj, ten gość w
filtrfraku ma rusznicę laserową"?
--
Igor Wawrzyniak
"Uważaj, tenaaARRGHH..." ;)
A na poważnie, czy nie stosuje potem skrótów w tłumaczeniu? Serio pytam,
nie znam tłumaczeń Diuny.
--
Andrzej Sawicki
The wages of sin is death, but so is the salary of virtue,
and at least the evil get to go home early on Fridays.
Nie - w takiej sytuacji wrzeszczysz "Padnij!" albo "Z lewej!". :>
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Palenie zmniejsza ryzyko śmierci z innych przyczyn
{Radio ZET} >-
>
> Moim zdaniem obie były złe. Dlaczego łozińska, to nawet nie muszę mówić. A
> Marszał tworzył nazwy zbyt niewymawialne albo za długie jak na przedmioty
> codziennego użytku. Jak tu w czasie walki krzyknąć "Uważaj, ten gość w
> filtrfraku ma rusznicę laserową"?
>
Co prawda pierwszy raz Diunę czytałem mając lat szesnaście, ale termin
"rusznica laserowa" zachwycił mnie i zafascynował od pierwszego kontaktu.
Wydaje mi się zresztą, że dobrze pasuje do diunowego pseudofeudalizmu,
podobnie jak filtrfrak (który, istotnie, jest niewymawialny, ale jakoś nigdy
mi to nie przeszkadzało). Nie jest przy tym dłuższy niż "granatnik
przeciwpancerny" albo "pistolet maszynowy".
A w skrajnej sytuacji wymagającej zwięzłości powiedziałbym zapewne "kurwa,
on ma laser!".
Pozdr.
--
zill Jacek Jakub Wesołowski
evil pl
[...]
> Moim zdaniem obie były złe. Dlaczego łozińska, to nawet nie muszę mówić.
> A Marszał tworzył nazwy zbyt niewymawialne albo za długie jak na
> przedmioty
> codziennego użytku. Jak tu w czasie walki krzyknąć "Uważaj, ten gość w
> filtrfraku ma rusznicę laserową"?
W czasie walki używasz języka bitewnego, oczywiście.
Leslie :->
--
Leszek 'Leslie' Karlik
les...@hell.pl
To może działać w drugą stronę - to było twoje pierwsze zetknięcie z Diuną,
ten świat cię zafascynował, więc nazwy ci się podobają.
> podobnie jak filtrfrak (który, istotnie, jest niewymawialny, ale jakoś
> nigdy mi to nie przeszkadzało).
Ale ludziom używającym takich nazw na co dzień powinno przeszkadzać. Język
zwykle ewoluuje w stronę prostszego. A już zwłaszcza na takiej suchej
planecie, gdzie każdy gram wody był cenny, powinno się unikać zbitek
głoskowych, przy których można się opluć :)
> Nie jest przy tym dłuższy niż "granatnik
> przeciwpancerny" albo "pistolet maszynowy".
Które się skracają do RPG, peem albo nazwy modelu.
> A w skrajnej sytuacji wymagającej zwięzłości powiedziałbym zapewne "kurwa,
> on ma laser!".
Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła mi się
z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że powinna. W
oryginale było glowglobe.
--
Igor Wawrzyniak
> jest niewymawialny, ale jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało). Nie
> jest przy tym dłuższy niż "granatnik przeciwpancerny"
Erpegie, albo bazuka.
> albo "pistolet
> maszynowy".
Peem.
> Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła mi
> się z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że powinna.
> W oryginale było glowglobe.
Może powinna się skojarzyć w polskiej wersji, bo w oryginale chyba nie
bardzo (co ma wspólnego "glowglobe" z "firefly"?).
>> Co prawda pierwszy raz Diunę czytałem mając lat szesnaście, ale termin
>> "rusznica laserowa" zachwycił mnie i zafascynował od pierwszego kontaktu.
>> Wydaje mi się zresztą, że dobrze pasuje do diunowego pseudofeudalizmu,
>
> To może działać w drugą stronę - to było twoje pierwsze zetknięcie z
> Diuną, ten świat cię zafascynował, więc nazwy ci się podobają.
>
To się, istotnie, zdarza, ale myślę, że akurat w tym wypadku to terminologia
i gadżety były pierwotnym bodźcem. Herbert z jednej strony nie rozbudował
jakoś specjalnie opisów świata jako całości, poza zwróceniem bliższej uwagi
na ekologię Diuny, Nie wiemy, na przykład, jaka była procedura legislacyjna
Landsraadu albo struktura decyzyjna CHOAM. Z drugiej strony świat opisywany
jest właśnie poprzez opisy gadżetów. Na przykład dostajemy scenę, gdzie Paul
natyka się na to urządzenie do zabijania namierzające się na ruch i z tego,
co zostaje powiedziane o zasadzie działania tego urządzenia dowiadujemy się
o metodach pracy miejscowych zabójców, ich zleceniodawców i ich
przeciwników.
>> podobnie jak filtrfrak (który, istotnie, jest niewymawialny, ale jakoś
>> nigdy mi to nie przeszkadzało).
>
> Ale ludziom używającym takich nazw na co dzień powinno przeszkadzać. Język
> zwykle ewoluuje w stronę prostszego.
To prawda, jednak wydaje mi się, że w świecie, w którym nie ma komputerów,
handel jest możliwy dzięki temu, że kupcy się szprycują, a podróże lotnicze
odbywa się w ornitopterach, dopuszczalna jest pewna umowność konwencji
nazewniczej. Marszał mógł to zrobić lepiej, ale odnoszę wrażenie, że skupił
się nie na funkcjonalności terminologii, tylko na tym, żeby trąciła myszką w
odpowiedni sposób.
Myślę, że tym, co można mu zarzucić, jest to, że o ile oryginalna
terminologia jest potoczna w taki całkiem prozaiczny sposób, o tyle nazwy
Marszała są takie, jakby to rzec, poetyckie. Doświadczenie uczy, że
tolerancja czytelników na takie zabiegi jest wtórna wobec ich sentymentu do
danego przekładu (por. "Winnie the Pooh" wg Ireny Tuwim).
> A już zwłaszcza na takiej suchej
> planecie, gdzie każdy gram wody był cenny, powinno się unikać zbitek
> głoskowych, przy których można się opluć :)
>
Prawdę mówiąc arabska wymowa, do której Herbert nawiązuje i która jest
przecież wymową ludzi pustyni, zawsze robiła na mnie wrażenia takiej, przy
której przez usta ulatnia się dużo wody. :-) Umowność konwencji przejawia
się między innymi tym, że książka jest napisana po polsku (czy po
angielsku), ale z tego nie wynika, że mieszkańcy świata przedstawionego
posługują się polskim (czy angielskim, choć to, że postacie noszą takie
imiona jak Paul czy Jessica może stanowić jakąś wskazówkę). Terminy, z
którymi mamy do czynienia, są przekładem: ekwiwalentem znaczeniowym, ale nie
fonetycznym.
>> Nie jest przy tym dłuższy niż "granatnik
>> przeciwpancerny" albo "pistolet maszynowy".
>
> Które się skracają do RPG, peem albo nazwy modelu.
>
No więc to jest właśnie mój punkt będący. W nieformalnych sytuacjach używa
się skrótów (takich jak "laser"), co nie przeszkadza istnieniu i używaniu
"pełnych wersji" terminów.
> Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła mi
> się z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że
> powinna. W oryginale było glowglobe.
>
SOA#1. ;-) Glowglobe, skądinąd, brzmi jak szczękołamacz pierwsza klasa: co
drugi użytkownik mówiłby "glowglowve".
> Może powinna się skojarzyć w polskiej wersji, bo w oryginale chyba nie
> bardzo (co ma wspólnego "glowglobe" z "firefly"?).
http://en.wikipedia.org/wiki/Glowworm
Jo'Asia
>> jest niewymawialny, ale jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało). Nie
>> jest przy tym dłuższy niż "granatnik przeciwpancerny"
> Erpegie, albo bazuka.
>> albo "pistolet maszynowy".
> Peem.
A wszystko to jeden gnat.
pozdrawiam
K.
--
Bookworms will rule the world.
(after we finish the background reading)
Czyli w "realu" byłoby "załóż fefa" lub "rozwal to erelem".
m.
--
Show time!
> Najwyraźniej Rebis doszedł do wniosku, że czas najwyższy ujednolicić
> przekład i dać całość jednemu tłumaczowi, a nie czterem różnym.
Fakt. Nawet w Zysku tłumaczyło dwóch ;)
--
Artur Chruściel
Że jedno i drugie glows. W każdym razie po polsku kojarzyło mi się ze
świętym Janem, a nie ze świeceniem.
--
Igor Wawrzyniak
Analogicznie wychodziłoby, że realistyczną powieść, dajmy na to, niemiecką,
można przełożyć jakkolwiek, byleby oddać sens. Bohater może mówić potocznym
językiem, krótkimi zdaniami, a tłumacz przełoży to na poetyckie frazy,
bo "to jest umowne, czytelnik i tak wie, że w oryginale był niemiecki".
>> Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła mi
>> się z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że
>> powinna. W oryginale było glowglobe.
>
> SOA#1. ;-) Glowglobe, skądinąd, brzmi jak szczękołamacz pierwsza klasa: co
> drugi użytkownik mówiłby "glowglowve".
Anglojęzyczni nejtiwi i tak mówią niewyraźnie, więc dużo by to nie
zmieniło :)
--
Igor Wawrzyniak
[...]
>> podobnie jak filtrfrak (który, istotnie, jest niewymawialny, ale jakoś
>> nigdy mi to nie przeszkadzało).
> Ale ludziom używającym takich nazw na co dzień powinno przeszkadzać.
> Język zwykle ewoluuje w stronę prostszego.
Oh please. Przecież to przekład, Fremeni nie mówili po polsku.
A z tym że język ewoluuje w stronę prostszego to taka sama prawda jak to,
że sufit ciepłe powietrze przyciąga. Czy naprawdę uważasz że współczesny
polski jest dużo prostszym językiem niż polski z czasów Mieszka?
Nie mówiąc już o potwornie skomplikowanym i złożonym praindoeuropejskim?
> A już zwłaszcza na takiej suchej
> planecie, gdzie każdy gram wody był cenny, powinno się unikać zbitek
> głoskowych, przy których można się opluć :)
To mają być zbitki głoskowe? To nie są żadne zbitki głoskowe, porządne
zbitki głoskowe
to na przykład Czesi mają. :->
Leslie
> > Może powinna się skojarzyć w polskiej wersji, bo w oryginale chyba nie
> > bardzo (co ma wspólnego "glowglobe" z "firefly"?).
> Że jedno i drugie glows. W każdym razie po polsku kojarzyło mi się ze
> świętym Janem, a nie ze świeceniem.
A to co latało i świeciło po nocy to były dla Ciebie
świetliki czy robaczki świętojańskie ?
pozdrawiam
Wiki [HQ mode]
--
Wiktor 'Wiki' Matlakiewicz //^\\___ And when I vest my flashing sword
8o ^ / And my hand takes hold in judgement
<wi...@sf-f.pl> Żywiec ][=m I will take vengeance upon mine enemies
gg5452177 (:)5o4.73o394 \/_|_\___ And I will repay those who hase me
Prawdopodobnie chodziło o prawo Zipfa.
http://en.wikipedia.org/wiki/Zipf's_law
pzdr
TRad
>Igor Wawrzyniak wrote:
>
>> Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła mi
>> się z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że powinna.
>> W oryginale było glowglobe.
>
>Może powinna się skojarzyć w polskiej wersji, bo w oryginale chyba nie
>bardzo (co ma wspólnego "glowglobe" z "firefly"?).
Z glow-wormem ma
PWC
--
Look closer and you may recoil in surprise,
At web-footed fascists with mad little eyes.
Ducks, Ducks!
> A z tym że język ewoluuje w stronę prostszego to taka sama prawda jak to,
> że sufit ciepłe powietrze przyciąga. Czy naprawdę uważasz że współczesny
> polski jest dużo prostszym językiem niż polski z czasów Mieszka?
Dużo czy niedużo to bardzo względne; nawet prosty/trudny jest nie do
obiektywnej oceny, bo rozmawiamy z perspektywy nejtiwa jednego z tych
języków. Natomiast przynajmniej angielski, ogólnie rzecz biorąc, zachowywał
się w swojej historii redukcyjnie -- zmniejszał (dość ostatecznie ;-> )
liczbę przypadków, ujednolicał afiksy, etc. Przypuszczam, że taka jest
ogólna tendencja języków i w tych kategoriach można mówić o ich
upraszczaniu.
> To mają być zbitki głoskowe? To nie są żadne zbitki głoskowe, porządne
> zbitki głoskowe to na przykład Czesi mają. :->
No ale jednak mimo wszystko, nazwy polskie powinny przestrzegać reguł
fonetyki polskiej. Taka zbitka, jak w filtrfraku u żadnego nejtiwa by nie
powstała.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
>>> Mogą być nazwy niebojowe, np. kula świętojańska. BTW, nie skojarzyła
>>> mi się z robaczkiem świętojańskim, dopóki gdzieś nie wyczytałem, że
>>> powinna. W oryginale było glowglobe.
>> Może powinna się skojarzyć w polskiej wersji, bo w oryginale chyba nie
>> bardzo (co ma wspólnego "glowglobe" z "firefly"?).
>
> Z glow-wormem ma
No tak, racja - Whedon zamemił mnie na tyle skutecznie, że zupełnie
zapomniałem o takim słowie jak "glowworm". Sorry.
Ej, Marszał jest przecież nejtiwem polskim i u niego powstała. Może na
Diunie to się też nazywało jakoś inaczej oficjalnie, a potem jakiś kolega
Hallecka nazwał to poetycko filtrfrakiem, a ludzie sobie pomyśleli "O, jaka
kulerska nazwa. Tak fajnie język się na niej łamie."
> Jarek
--
Codiac
'Stillsuit' też wydaje mi się trudniej wymawialny przez anglików, więc
'filtrfrak' mi nie przeszkadza. A na pewno jest lepszy niż 'destylozon'
(Ciekawe, czy odgrzeję flejma... ;))
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Ale rządzenie krajem TO JEST WŁAŚNIE TO!
- Dzika Kaczka i Jego Brat { (c) Makawity & Jubal } >-
Żadne z powyższych, jestem z miasta.
--
Igor Wawrzyniak
Nie sądzę, który fragment miałby być trudny?
> więc
> 'filtrfrak' mi nie przeszkadza. A na pewno jest lepszy niż 'destylozon'
To jest jasne, dlatego nawet nie wspominałem o Łozińskim. Ten dla odmiany
tworzy połączenia sprzeczne chyba z wszystkimi regułami. Trzeba się nieźle
nakombinować, by dojść do tego, że końcówka destylozonu to skrót od
kombinezonu i nie ma nic wspólnego z ozonem (a laserobin - z Robinem). No i
słowiańskość aż gryzie (jakieś chroty, Wolanie itp.). W porównaniu z tym,
przekład Marszała to szczyt perfekcji.
--
Igor Wawrzyniak
>> No ale jednak mimo wszystko, nazwy polskie powinny przestrzegać reguł
>> fonetyki polskiej. Taka zbitka, jak w filtrfraku u żadnego nejtiwa by nie
>> powstała.
>
> Ej, Marszał jest przecież nejtiwem polskim i u niego powstała.
Kaman, siedzenie i wymyślanie słów na kolanie nie ma związku z
zachowywaniem się języka. Też ci mogę napisać niewymawialne słowa w rodzaju
"aphrstrfbrak", tylko z tego nic nie wyniknie.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
To jak byś to przetłumaczył?
Jubal
--
[ Miros/law L Baran, baran-at-knm-org-pl, neg IQ, cert AI ] [ 0101010 is ]
[ BOF2510053411, http://hell.pl/baran/tek/, alchemy pany! ] [ The Answer ]
Man usually avoids attributing cleverness to somebody else --
unless it is an enemy.
-- A. Einstein
Powiedz to Herbertowi.
> "aphrstrfbrak", tylko z tego nic nie wyniknie.
Możesz, ale to nie to samo co u Marszała. U niego masz połączenie dwóch
funkcjonujących w języku słów, a nie nic nieznaczący zbiór liter. Jeśli do
czegoś można się czepiać, to że trudno ją wymówić w miejscu łączenia. Ale
patrz, mamy już podobne słowa. Chociażby jabłko, które tak wiele osób
wypowiada "japko". Czy tutaj nie może nastąpić podobny proces? Filtrfrak to
słowo wyraźne, mocne, wpadające w ucho i nawet jeśli jego wymowa nastręcza
trudności ludzie mogli ją przyjąć i wymawiać po swojemu, np. "Filtfak". A
filtrfraka wymyślił jakiś gryzipiórek z firmy która je wytworzyła, nie
mający pojęcia o kształtowaniu języka.
> Jarek
--
Codiac
> > A to co latało i świeciło po nocy to były dla Ciebie
> > świetliki czy robaczki świętojańskie ?
> Żadne z powyższych, jestem z miasta.
To jakies dziwne to musiało być miasto, że ani parku,
ani skwerku, ani nawet zarośli nad rzeką...
Poważnie(j): pytam o to jakiej nazwy uzywałeś.
Bo z istnienia takich latajacych świecących cusiów
musiałes sobie zdawać sprawę, choćby w oparciu
o dobranocki, gdzie nie raz takowe się pojawiały.
>> > A to co latało i świeciło po nocy to były dla Ciebie
>> > świetliki czy robaczki świętojańskie ?
>> Żadne z powyższych, jestem z miasta.
>
>To jakies dziwne to musiało być miasto, że ani parku,
>ani skwerku, ani nawet zarośli nad rzeką...
Ja tez tego w zyciu nie widzialem, a...
>Poważnie(j): pytam o to jakiej nazwy uzywałeś.
>Bo z istnienia takich latajacych świecących cusiów
>musiałes sobie zdawać sprawę, choćby w oparciu
>o dobranocki, gdzie nie raz takowe się pojawiały.
... tylko w dobranocce.
Ale nazwe w D skojarzylem prawidlowo.
--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla
"Every day I make the world a little bit worse."
Ano były. Latały tam jakieś muchy, komary, dronki i różne takie żółto-czarne
żądlące. A w czerwcu jeszcze chrabąszcze majowe.
> Poważnie(j): pytam o to jakiej nazwy uzywałeś.
> Bo z istnienia takich latajacych świecących cusiów
> musiałes sobie zdawać sprawę, choćby w oparciu
> o dobranocki, gdzie nie raz takowe się pojawiały.
Znałem obie nazwy oczywiście, ale defaultową był świetlik.
--
Igor Wawrzyniak
[...]
>> Ej, Marszał jest przecież nejtiwem polskim i u niego powstała.
> Kaman, siedzenie i wymyślanie słów na kolanie nie ma związku z
> zachowywaniem się języka. Też ci mogę napisać niewymawialne słowa w
> rodzaju "aphrstrfbrak", tylko z tego nic nie wyniknie.
A Ty co, masz aspiracje na WO? ;-> Filtrfrak to całkiem wymawialny
neologizm, z "aphrstrfbrak" nie ma nic wspólnego.
> Jarek
> > Poważnie(j): pytam o to jakiej nazwy uzywałeś.
> > Bo z istnienia takich latajacych świecących cusiów
> > musiałes sobie zdawać sprawę, choćby w oparciu
> > o dobranocki, gdzie nie raz takowe się pojawiały.
> Znałem obie nazwy oczywiście, ale defaultową był świetlik.
MSZ dlatego kuli świętojańskiej nie skojarzyłeś ze świecieniem.
Default miałeś nie ten...
BTW dla równowagi mnie się jako pierwsze skojarzenie
dla 'świetlika' wyświetla okienko dachowe :o)
> On Mon, 10 Jul 2006 12:06:33 +0200, Jarek Hirny wrote:
>> A screaming came across the sky, when Piotr Kapis wrote:
>>
>>> Ej, Marszał jest przecież nejtiwem polskim i u niego powstała.
>>
>> Kaman, siedzenie i wymyślanie słów na kolanie nie ma związku z
>> zachowywaniem się języka. Też ci mogę napisać niewymawialne słowa w rodzaju
>
> Powiedz to Herbertowi.
>
>> "aphrstrfbrak", tylko z tego nic nie wyniknie.
>
> Możesz, ale to nie to samo co u Marszała. U niego masz połączenie dwóch
> funkcjonujących w języku słów, a nie nic nieznaczący zbiór liter. Jeśli do
> czegoś można się czepiać, to że trudno ją wymówić w miejscu łączenia. Ale
> patrz, mamy już podobne słowa. Chociażby jabłko, które tak wiele osób
> wypowiada "japko".
To nie jest podobna sytuacja. Jabłko się upraszcza to japka, racja, ale
/bł/ jednak masz w systemie, choćby w błędzie.
> Czy tutaj nie może nastąpić podobny proces? Filtrfrak to
> słowo wyraźne, mocne, wpadające w ucho i nawet jeśli jego wymowa nastręcza
> trudności ludzie mogli ją przyjąć i wymawiać po swojemu, np. "Filtfak".
> A filtrfraka wymyślił jakiś gryzipiórek z firmy która je wytworzyła, nie
> mający pojęcia o kształtowaniu języka.
Do tego nie ma żadnych przesłanek. W każdym razie, na pewno nazwa
"stillsuit" by tego nie wymagała.
nb, tak sobie teraz jeszcze nad tym kombinowałem... dlaczego i Marszał i
Łoziński zachowali oryginalną morfologię? Takie połączenia są w angielskim
normalne i sortof powszechne przy tworzeniu nowych nazw pospolitych,
powiedzmy nawet "skyjack". Nie potrafię na szybko wymyśleć analogicznego
przykładu z polskiego.
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się podoba jakaś nazwa dwuwyrazowa,
po prostu. kombinezon destylujący/kondensujący, or sortof.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
>>Możesz, ale to nie to samo co u Marszała. U niego masz połączenie dwóch
>>funkcjonujących w języku słów, a nie nic nieznaczący zbiór liter. Jeśli do
>>czegoś można się czepiać, to że trudno ją wymówić w miejscu łączenia. Ale
>>patrz, mamy już podobne słowa. Chociażby jabłko, które tak wiele osób
>>wypowiada "japko".
>
>
> To nie jest podobna sytuacja. Jabłko się upraszcza to japka, racja, ale
> /bł/ jednak masz w systemie, choćby w błędzie.
automobil => samochód => auto, bryka, fura
W miarę wzrostu "używalności" terminu następuje skrócenie jego długości.
Znasz jakis kontrprzykład?
(...)
> Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się podoba jakaś nazwa dwuwyrazowa,
> po prostu. kombinezon destylujący/kondensujący, or sortof.
W świecie, w którym jest to sprzęt używany na co dzień, powstałby termin
krótszy, bardziej ekonomiczny.
pzdr
TRad
> nb, tak sobie teraz jeszcze nad tym kombinowałem... dlaczego i Marszał i
> Łoziński zachowali oryginalną morfologię? Takie połączenia są w angielskim
> normalne i sortof powszechne przy tworzeniu nowych nazw pospolitych,
> powiedzmy nawet "skyjack". Nie potrafię na szybko wymyśleć analogicznego
> przykładu z polskiego.
Spadochron?
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Ze zbiorów biblioteki pintyjskiej: "Dzień Trytonów" >-
>> Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się podoba jakaś nazwa dwuwyrazowa,
>> po prostu. kombinezon destylujący/kondensujący, or sortof.
>
> W świecie, w którym jest to sprzęt używany na co dzień, powstałby termin
> krótszy, bardziej ekonomiczny.
Ajt. Pewnie by odpadł jeden element wyrażenia.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
>> nb, tak sobie teraz jeszcze nad tym kombinowałem... dlaczego i Marszał i
>> Łoziński zachowali oryginalną morfologię? Takie połączenia są w angielskim
>> normalne i sortof powszechne przy tworzeniu nowych nazw pospolitych,
>> powiedzmy nawet "skyjack". Nie potrafię na szybko wymyśleć analogicznego
>> przykładu z polskiego.
>
> Spadochron?
Chroni przed spadkiem, ok. A co robi filtrfrak? Frakuje filtr? Filtruje
frak?
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
Żużlowcy na kombinezon mówią skóra, prawda?
pzdr
TRad
>> Ajt. Pewnie by odpadł jeden element wyrażenia.
>
> Żużlowcy na kombinezon mówią skóra, prawda?
Nie wiem, nie interesuję się zupełnie żużlem.
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
Albo ze sportu, na którym się znam trochę lepiej.
W brydżu miana kolorów sa jednosylabowe (pik, kier, trefl) z wyjątkiem
karo i bez atu. Dlatego brydżysta w luźnej dyskusji nie powie że, grał
"trzy bez atu". Powie, że grał "firmówkę", "trzy buły", "trzy bez".
Natomiast karo się ostało, bo i w karo gra się mniej więcej o rząd
wielkości rzadziej niż w BA.
Podobnie mało kto powie, że król był w impasie, albo że impas się udał:
król był w cięciu, był w lażu, albo po prostu król stał.
Ustawiłem przeciwnika w przymusie => zdusiłem gościa. Zamiast przymusu
mamy też squeeze, zawszeć to jedna sylaba mniej.
Z jeszcze innej branży:
elektroniczna maszyna cyfrowa => komputer => komp, pecet, pi-si.
manetka => dżojstik => dżoj
Prawo Zipfa działa bez pudła.
pzdr
TRad
To może "deskorolka"? :)
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
[...]
>> A z tym że język ewoluuje w stronę prostszego to taka sama prawda jak
>> to, że sufit ciepłe powietrze przyciąga. Czy naprawdę uważasz że
>> współczesny
>> polski jest dużo prostszym językiem niż polski z czasów Mieszka?
> Dużo czy niedużo to bardzo względne; nawet prosty/trudny jest nie do
> obiektywnej oceny, bo rozmawiamy z perspektywy nejtiwa jednego z tych
> języków. Natomiast przynajmniej angielski, ogólnie rzecz biorąc,
> zachowywał
> się w swojej historii redukcyjnie -- zmniejszał (dość ostatecznie ;-> )
> liczbę przypadków, ujednolicał afiksy, etc. Przypuszczam, że taka jest
> ogólna tendencja języków i w tych kategoriach można mówić o ich
> upraszczaniu.
Grammar nerd. :-> Stopień komplikacji języka to nie tylko gramatyka, ale
również słownictwo itp. A taki angielski to słownictwo akumulował przez
wieki. Ewolucja żargonów itp. specjalizowanych podjęzyków z czasem również
przeczy tezie o tym, jakoby język ewoluował w stronę prostszego.
>> To mają być zbitki głoskowe? To nie są żadne zbitki głoskowe, porządne
>> zbitki głoskowe to na przykład Czesi mają. :->
> No ale jednak mimo wszystko, nazwy polskie powinny przestrzegać reguł
> fonetyki polskiej. Taka zbitka, jak w filtrfraku u żadnego nejtiwa by nie
> powstała.
Chuja tam nie powstała, przecież ewidentnie powstała.
Kolega preskryptywista, co? :->>
Papier wszystko zniesie.
A.
--
Washington, Washington
Six-foot-twenty, fuckin' killing for fun
Według Markowskiego rozwojem języka kierują dwie przeciwstawne tendencje -
z jednej strony tendencja do upraszczania (stąd ujednolicanie, usuwanie
form wyjątkowych), a z drugiej strony do precyzji wypowiedzi - stąd np.
rozróżnienie znaczeń "kulturalny" i "kulturowy", które pierwotnie znaczyły
po prostu "związany z kulturą".
--
Anna Studniarek
de...@gazeta.pl, astud...@interia.pl
"Conspiracy theory is the way to make sense
of the randomness of the universe" - Robin Tolmach Lakoff
> filtrfraka wymyślił jakiś gryzipiórek z firmy która je wytworzyła, nie
> mający pojęcia o kształtowaniu języka.
O właśnie, jak elektroluks na przykład ?
Zresztą, nie potrzeba gryzipiórka, wystarczy fachowiec:
I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter
rzeczywiście robiony był na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w
żaden sposób nie udałoby się zakrypować lochbajtel w celu udychtowania pufra
i danie mu szprajcy przez lochowanie śtendra, by roztrajbować ferszlus,
który dlatego źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz
ryksztosuje.
Pozdrawiam
Hyron
Użytkownik hyron napisał:
>
>>filtrfraka wymyślił jakiś gryzipiórek z firmy która je wytworzyła, nie
>>mający pojęcia o kształtowaniu języka.
>
>
> O właśnie, jak elektroluks na przykład ?
Przecież Electrolux to nazwa firmy, która pierwsza weszła na polski
rynek z odkurzaczami - jeszcze za starożytnych, w czasach, gdy nie było
komputerów, a wszystkie samoloty miały śmigła.
Historia notuje wiele przypadków, gdy nazwa firmy przeniosła się na
produkt (żyletka choćby).
Zna ktoś ObSF? Cudowne wynalazki w książkach raczej nazywają się od
wynalazców - jak betryzacja?
--
Pozdrowienia
Janek (sygnaturka zastępcza)
> Historia notuje wiele przypadków, gdy nazwa firmy przeniosła się na
> produkt (żyletka choćby).
>
> Zna ktoś ObSF? Cudowne wynalazki w książkach raczej nazywają się od
> wynalazców - jak betryzacja?
W opowiadaniach Sawaszkiewicza magnetowidy są nazywane ampexami - gdy je
pisał, wydawało się, jak podejrzewam, że taka nazwa się przyjmie, tak jak to
było z np. ksero (od Xerox), rowerem (od Rover) czy właśnie żyletką i
elektroluksem.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
Do kompletu: adidasy, scotch (taśma klejąca, w Niemczech nazywana tesa-film)
moja ś.p. Babcia wszystkie paczkowane przyprawy nazywała "knorami".
Mumin
--
************** </body> *** Kilroy was here *** </html> *************
Michał Mumin Mierzwa http://www.cto.us.edu.pl/~mmierzwa 2
PGP key ID: 512/8E29F841 3
Na początku był chaos ... I tak już zostało 4 :-)
>> W opowiadaniach Sawaszkiewicza magnetowidy są nazywane ampexami - gdy je
>> pisał, wydawało się, jak podejrzewam, że taka nazwa się przyjmie, tak jak to
>> było z np. ksero (od Xerox), rowerem (od Rover) czy właśnie żyletką i
>> elektroluksem.
>
> Do kompletu: adidasy, scotch (taśma klejąca, w Niemczech nazywana tesa-film)
Trzeba będzie poguglać w książkach za innymi przykładami, nie? ;->
Jarek
--
http://hell.pl/agnus/
>> filtrfraka wymyślił jakiś gryzipiórek z firmy która je wytworzyła, nie
>> mający pojęcia o kształtowaniu języka.
>
> O właśnie, jak elektroluks na przykład ?
> Zresztą, nie potrzeba gryzipiórka, wystarczy fachowiec:
>
> I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter
> rzeczywiście robiony był na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w
> żaden sposób nie udałoby się zakrypować lochbajtel w celu udychtowania pufra
> i danie mu szprajcy przez lochowanie śtendra, by roztrajbować ferszlus,
> który dlatego źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz
> ryksztosuje.
I na pewno wydaje Ci się, że nie znamy tego tekstu?
--
A revolution without dancing is a revolution not worth having
A gdzież bym śmiał przypuszczać, że nie znacie czegokolwiek. Mogłem napisać
po prostu Holajza, ale LLLubię ten kawałak :-)
Pozdrawiam
Hyron
>>>W opowiadaniach Sawaszkiewicza magnetowidy są nazywane ampexami - gdy je
>>>pisał, wydawało się, jak podejrzewam, że taka nazwa się przyjmie, tak jak to
>>>było z np. ksero (od Xerox), rowerem (od Rover) czy właśnie żyletką i
>>>elektroluksem.
>>
>>Do kompletu: adidasy, scotch (taśma klejąca, w Niemczech nazywana tesa-film)
>
> Trzeba będzie poguglać w książkach za innymi przykładami, nie? ;->
A jak było z soylentem (w różnych kolorach) - to chyba nie było od
nazwiska, tylko od Soylent Corporation, a ta od soi i soczewicy?
--
dorota guttfeld
----------> http://smutek.pl/~dorgut/ankieta/
ankieta dla czytelnikow i tlumaczy fantastyki
Soylent był przecież używany jak znak towarowy?
septi
--
1 sekunda = 3 chwile; 1 runda = 3 1/3 sekundy = 10 chwil; 1 tura = (...)
1 godzina = 60 minut = 360 tur = 1080 rund = 3600 sekund = 10800 chwil
Zły Cień: Kruki Urojenia
>> Historia notuje wiele przypadków, gdy nazwa firmy przeniosła się na
>> produkt (żyletka choćby).
>>
>> Zna ktoś ObSF? Cudowne wynalazki w książkach raczej nazywają się od
>> wynalazców - jak betryzacja?
>
>W opowiadaniach Sawaszkiewicza magnetowidy są nazywane ampexami - gdy je
>pisał, wydawało się, jak podejrzewam, że taka nazwa się przyjmie, tak jak to
>było z np. ksero (od Xerox), rowerem (od Rover) czy właśnie żyletką i
>elektroluksem.
A z kolei po angielsku hoover to odkurzacz (odkurzać)?
A kto nie lllllubi. Lllllinuksiarze chyba tylko?
--
Who claims Truth, Truth abandons.
>> A gdzież bym śmiał przypuszczać, że nie znacie czegokolwiek. Mogłem napisać
>> po prostu Holajza, ale LLLubię ten kawałak :-)
>
> A kto nie lllllubi. Lllllinuksiarze chyba tylko?
Ale przecież to właśnie bardzo linuksiarski kawałek.
--
Codiac
WO sugeruje, że jakby na liście byli hydraulicy, to też by ich to nie
bawiło, tylko irytowało, że ktoś sobie robi żarty z ich zawodu.
W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie śmieszą,
a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
--
Jakub Gwóźdź | Związek jednojajecznego bliźniaka z kotem
gwoz...@rpg.pl | fundamentem życia społecznego
> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie śmieszą
<puff>
Właśnie zniknąłem w obłoczku nieubłaganej logiki.
--
Syff-code: C w s+ L+ M++ G++ c@ p! W+ k n++ g+ S
> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie śmieszą,
> a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
Wszyscy znani mi prawnicy _uwielbiają_ dowcipy o prawnikach.
pzdr
TRad
Ugh. Dobrze, napiszę to: To też był taki metadowcip, przepraszam za brak
uśmieszka.
>>> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie śmieszą,
>>> a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
>>
>> Wszyscy znani mi prawnicy _uwielbiają_ dowcipy o prawnikach.
>
>Ugh. Dobrze, napiszę to: To też był taki metadowcip, przepraszam za brak
>uśmieszka.
Tak dla porzadku zaznacze, ze nieprawnicy zrozumieli ten dowcip.
> Jakub Gwozdz wrote:
>> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie śmieszą
> <puff>
> Właśnie zniknąłem w obłoczku nieubłaganej logiki.
Niepraktykujący jesteś, się nie liczysz ;>
Jo'Asia
--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Usługi pogrzebowe - ceny hurtowe {przydrożna reklama} >-
Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
technologii <1939).
--
Decay of Christianity? The religious system that produced green
Chartreuse can never really die.
> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w technologii
> <1939).
Linuksiarze, w odróżnieniu od dziennikarzy, potrafią śmiać się sami z
siebie.
Pozdrawiam,
Alojzy
Oraz z kolesia usiłującego go naśladować.
[tu ktoś wyrażał swój podziw dla pewnego felietonu]
>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>> technologii <1939).
>
> Linuksiarze, w odróżnieniu od dziennikarzy, potrafią śmiać się sami z siebie.
Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela.
--
Diplomacy is the art of saying "nice doggy" until you can find a rock.
> Wojciech Orlinski wrote:
>>>>> A gdzież bym śmiał przypuszczać, że nie znacie czegokolwiek. Mogłem napisać
>>>>> po prostu Holajza, ale LLLubię ten kawałak :-)
>>>>
>>>> A kto nie lllllubi. Lllllinuksiarze chyba tylko?
>>>
>>> Ale przecież to właśnie bardzo linuksiarski kawałek.
>>
>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>> technologii <1939).
>
> Oraz z kolesia usiłującego go naśladować.
Lepiej poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci
wytłumaczył ten dowcip.
> [tu ktoś wyrażał swój podziw dla pewnego felietonu]
>>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>>> technologii <1939).
>> Linuksiarze, w odróżnieniu od dziennikarzy, potrafią śmiać się sami z
>> siebie.
> Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela.
Nie zrozumiałeś.
Pozrawiam,
Alojzy
Przeciwnie.
--
Newsflash: 15000 rioting atheists have stormed a newspaper after 12
blank sheets were found on a cartoonist's desk
>>> [tu ktoś wyrażał swój podziw dla pewnego felietonu]
>>>>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>>>>> technologii <1939).
>>>> Linuksiarze, w odróżnieniu od dziennikarzy, potrafią śmiać się sami z
>>>> siebie.
>>> Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela.
>> Nie zrozumiałeś.
> Przeciwnie.
Odpowiedź "Tuwim znany był wszak..." rzeczywiście dobitnie świadczy o tym,
że zitepretowałeś prawidłowo moją wypowiedź.
Nie Wojtku, chodziło o to, że linuksiarze potrafią śmiać się z siebie i
dlatego podoba im się ten tekst Tuwima, a nie o to, że Tuwim był
linuksiarzem.
Pozdrawiam,
Alojzy
> On 2006-07-22 12:27:16 +0200, Artur Jachacy <arturj...@gmail.com> said:
>
>> Wojciech Orlinski wrote:
>>>>>> A gdzież bym śmiał przypuszczać, że nie znacie czegokolwiek. Mogłem napisać
>>>>>> po prostu Holajza, ale LLLubię ten kawałak :-)
>>>>>
>>>>> A kto nie lllllubi. Lllllinuksiarze chyba tylko?
>>>>
>>>> Ale przecież to właśnie bardzo linuksiarski kawałek.
>>>
>>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>>> technologii <1939).
>>
>> Oraz z kolesia usiłującego go naśladować.
>
> Lepiej poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci
> wytłumaczył ten dowcip.
Może ty go po prostu przeczytaj ze zrozumieniem. Narrator dwa razy dał
ciała, raz przed hydraulikiem i raz przed czytelnikiem (na końcu).
>>>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>>>> technologii <1939).
>>>
>>> Oraz z kolesia usiłującego go naśladować.
>>
>> Lepiej poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci
>> wytłumaczył ten dowcip.
>
> Może ty go po prostu przeczytaj ze zrozumieniem. Narrator dwa razy dał
> ciała, raz przed hydraulikiem i raz przed czytelnikiem (na końcu).
Przeciwnie.
>>>> Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela.
>
>>> Nie zrozumiałeś.
>
>> Przeciwnie.
>
> Odpowiedź "Tuwim znany był wszak..." rzeczywiście dobitnie świadczy o
> tym, że zitepretowałeś prawidłowo moją wypowiedź.
>
> Nie Wojtku, chodziło o to, że linuksiarze potrafią śmiać się z siebie i
> dlatego podoba im się ten tekst Tuwima, a nie o to, że Tuwim był
> linuksiarzem.
Odpowiedź "nie zrozumiałeś" świadczy zaś dobitnie o tym, że nie
zrozumiałeś zdania "Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do
kernela".
--
> On 2006-07-24 22:11:10 +0200, "Artur Jachacy" <arturj...@gmail.com> said:
>
>>>>> Antylinuksiarski przecież. To kpina z kolesia aptującego gepty (w
>>>>> technologii <1939).
>>>>
>>>> Oraz z kolesia usiłującego go naśladować.
>>>
>>> Lepiej poproś kogoś, kto umie czytać ze zrozumieniem, żeby Ci
>>> wytłumaczył ten dowcip.
>>
>> Może ty go po prostu przeczytaj ze zrozumieniem. Narrator dwa razy dał
>> ciała, raz przed hydraulikiem i raz przed czytelnikiem (na końcu).
>
> Przeciwnie.
O, widzę, że ci się nudzi z wieczora. Co przeciwnie?
>>> Może ty go po prostu przeczytaj ze zrozumieniem. Narrator dwa razy dał
>>> ciała, raz przed hydraulikiem i raz przed czytelnikiem (na końcu).
>>
>> Przeciwnie.
>
> O, widzę, że ci się nudzi z wieczora.
Też mi odkrycie w Usenecie.
> Co przeciwnie?
Przeciwnie, ciała daje hydraulik, autor zaś wykazuje wyższość nad
hydraulikiem i czytelnikiem. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż
napisałeś. Zabawne, inteligentnej osobie wystarczyłoby proste
"przeciwnie", a Tobie trzeba tak rozwlekle tłumaczyć.
> On 2006-07-24 22:16:05 +0200, "Artur Jachacy" <arturj...@gmail.com> said:
>
>>>> Może ty go po prostu przeczytaj ze zrozumieniem. Narrator dwa razy dał
>>>> ciała, raz przed hydraulikiem i raz przed czytelnikiem (na końcu).
>>>
>>> Przeciwnie.
>>
>> O, widzę, że ci się nudzi z wieczora.
>
> Też mi odkrycie w Usenecie.
>
>> Co przeciwnie?
>
> Przeciwnie, ciała daje hydraulik, autor zaś wykazuje wyższość nad
> hydraulikiem i czytelnikiem. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż
> napisałeś. Zabawne, inteligentnej osobie wystarczyłoby proste
> "przeciwnie", a Tobie trzeba tak rozwlekle tłumaczyć.
Tiri alto quello.
>>> Co przeciwnie?
>>
>> Przeciwnie, ciała daje hydraulik, autor zaś wykazuje wyższość nad
>> hydraulikiem i czytelnikiem. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż
>> napisałeś. Zabawne, inteligentnej osobie wystarczyłoby proste
>> "przeciwnie", a Tobie trzeba tak rozwlekle tłumaczyć.
>
> Tiri alto quello.
Jeśli jesteś aż tak zdesperowany by mieć ostatnie słowo, to któż by Ci
mógł w tym przeszkodzić.
>> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie
>> śmieszą, a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
> Wszyscy znani mi prawnicy _uwielbiają_ dowcipy o prawnikach.
Przez jakiś czas podejrzewałam, że również sami wymyślają. Zawsze mieli
najświeższe.
pozdrawiam
K.
--
Bookworms will rule the world
(after we finish the background reading).
> Looking for my answer, TRad? Here it be:
>
>>> W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie
>>> śmieszą, a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
>> Wszyscy znani mi prawnicy _uwielbiają_ dowcipy o prawnikach.
>
> Przez jakiś czas podejrzewałam, że również sami wymyślają. Zawsze mieli
> najświeższe.
No, ja większość dowcipów o zakonnikach usłyszałem od zakonników. To, że
większość dowcipów o informatykach znam od informatyków, to już bardziej
oczywiste.
--
Szymon Sokół (SS316-RIPE) -- Network Manager B
Computer Center, AGH - University of Science and Technology, Cracow, Poland O
http://home.agh.edu.pl/szymon/ PGP key id: RSA: 0x2ABE016B, DSS: 0xF9289982 F
Free speech includes the right not to listen, if not interested -- Heinlein H
>>>>W sumie, to podobnie, jak z dowcipami o prawnikach. Prawników nie
>>>>śmieszą, a dla przyzwoitych ludzi nie są dowcipami.
>>>
>>>Wszyscy znani mi prawnicy _uwielbiają_ dowcipy o prawnikach.
>>
>>Przez jakiś czas podejrzewałam, że również sami wymyślają. Zawsze mieli
>>najświeższe.
>
>
> No, ja większość dowcipów o zakonnikach usłyszałem od zakonników. To, że
> większość dowcipów o informatykach znam od informatyków, to już bardziej
> oczywiste.
A większość dowcipów o Kaczyńskich od ...?
pzdr
TRad
> A większość dowcipów o Kaczyńskich od ...?
>
To nie są dowcipy. I to jest problem. Mój ulubiony ostanio to ten o
Wielkim Językoznawcy:
"Prezydent świetnie rozumie rosyjski, ale też angielski, w którym czyta
choć nie mówi. Czasem prezydent sam koryguje tłumaczy angielskiego, bo
ma świetne wyczucie tematu"
Elżbieta Jakubiak dla Przekroju 29/3187 20 lipca
--
"Czy wierzę, że Kaczyński jest prezydentem? Ja nie chcę w tej chwili
mówić o swojej wierze. To będzie sprawdzane. Ja sądzę, że to
sprawdzenie potrwa. Jeśli to by była prawda, to na pewno dokumenty
są zniszczone." Robert Pyzel r p y z e l @ g a z e t a . p l
> W news:ea3j7b$ian$3...@news.interia.pl tako rzecze Tomasz Radko
>
>
>>A większość dowcipów o Kaczyńskich od ...?
>>
>
> To nie są dowcipy. I to jest problem. Mój ulubiony ostanio to ten o
> Wielkim Językoznawcy:
> "Prezydent świetnie rozumie rosyjski, ale też angielski, w którym czyta
> choć nie mówi. Czasem prezydent sam koryguje tłumaczy angielskiego, bo
> ma świetne wyczucie tematu"
Prezydent czuje - odpowiadam skromnie -
A elektorat wierzy głęboko;
Wyczucie i wiara silniej mówią do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
> A większość dowcipów o Kaczyńskich od ...?
A Kaczyńskich to nie wiem, ale jedna z wersji głosiła, że dowcipy o
tzw. komunie płodzi sama komuna odgórnie...
MJ
> Prezydent czuje - odpowiadam skromnie -
> A elektorat wierzy głęboko;
> Wyczucie i wiara silniej mówią do mnie
> Niż mędrca szkiełko i oko.
>
Śliczne. W nagrodę możesz obejrzeć "Ira siad"
http://www.youtube.com/watch?v=qL030-DuuNM
> W news:ea3lj7$ksi$1...@news.interia.pl tako rzecze Tomasz Radko
>
>> Prezydent czuje - odpowiadam skromnie -
>> A elektorat wierzy głęboko;
>> Wyczucie i wiara silniej mówią do mnie
>> Niż mędrca szkiełko i oko.
>>
> Śliczne. W nagrodę możesz obejrzeć "Ira siad"
> http://www.youtube.com/watch?v=qL030-DuuNM
To jest pikuś. Tak naprawdę, to w dupę kopie dopiero to:
http://www.youtube.com/watch?v=nW62VKacuUs
>>>>> Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela.
>>
>>>> Nie zrozumiałeś.
>>
>>> Przeciwnie.
>>
>> Odpowiedź "Tuwim znany był wszak..." rzeczywiście dobitnie świadczy o tym,
>> że zitepretowałeś prawidłowo moją wypowiedź.
>>
>> Nie Wojtku, chodziło o to, że linuksiarze potrafią śmiać się z siebie i
>> dlatego podoba im się ten tekst Tuwima, a nie o to, że Tuwim był
>> linuksiarzem.
>
> Odpowiedź "nie zrozumiałeś" świadczy zaś dobitnie o tym, że nie zrozumiałeś
> zdania "Tuwim znany był wszak ze swoich poprawek do kernela".
Bełkoczesz.
Pozdrawiam,
Alojzy
> To jest pikuś. Tak naprawdę, to w dupę kopie dopiero to:
>
> http://www.youtube.com/watch?v=nW62VKacuUs
E tam. Bulteriera w sandałach nie widziałeś? ;)
--
Artur Chruściel
Przebijam:
http://www.youtube.com/watch?v=6B1OkZU599Q
septi
--
1 sekunda = 3 chwile; 1 runda = 3 1/3 sekundy = 10 chwil; 1 tura = (...)
1 godzina = 60 minut = 360 tur = 1080 rund = 3600 sekund = 10800 chwil
Zły Cień: Kruki Urojenia
> Przebijam:
>
> http://www.youtube.com/watch?v=6B1OkZU599Q
>
WYGRAŁEŚ !!!
> En Taro Adun, Robert Pyzel:
>
>> W news:ea3lj7$ksi$1...@news.interia.pl tako rzecze Tomasz Radko
>>
>>> Prezydent czuje - odpowiadam skromnie -
>>> A elektorat wierzy głęboko;
>>> Wyczucie i wiara silniej mówią do mnie
>>> Niż mędrca szkiełko i oko.
>>>
>> Śliczne. W nagrodę możesz obejrzeć "Ira siad"
>> http://www.youtube.com/watch?v=qL030-DuuNM
>
> To jest pikuś. Tak naprawdę, to w dupę kopie dopiero to:
>
> http://www.youtube.com/watch?v=nW62VKacuUs
I już wiadomo dlaczego dla MEHa to są "nasi przyjaciele z PiS".
TTST, skoro już rozmawiamy po linuksiarsku.
>>>> Prezydent czuje - odpowiadam skromnie -
>>>> A elektorat wierzy głęboko;
>>>> Wyczucie i wiara silniej mówią do mnie
>>>> Niż mędrca szkiełko i oko.
>>>>
>>> Śliczne. W nagrodę możesz obejrzeć "Ira siad"
>>> http://www.youtube.com/watch?v=qL030-DuuNM
>>
>> To jest pikuś. Tak naprawdę, to w dupę kopie dopiero to:
>>
>> http://www.youtube.com/watch?v=nW62VKacuUs
>
>I już wiadomo dlaczego dla MEHa to są "nasi przyjaciele z PiS".
MEH jest w PO? Zdumiewajace. Czego to sie czlowiek nie dowie na
njusach.
--
Pozdrowienia, Marcin E. Hamerla
"Every day I make the world a little bit worse."