Czyli pod nią był źle rozłożony klej. Pytanie zasadnicze, czy
tylko pod nią, czy ogólnie glazurnik spierdzielił robotę i za
jakiś czas nie zacznie się ruszac kolejna. Obstukaj tą podłogę
palcem lub jakimś drewienkiem, czy nigdzie nie dudni głucho (dla
porównania stuknij w tą ruszającą się płytkę).
> - zastanawiam sie czy jest mozliwosc
> jakiegos unieruchomienia tej ruszajacej sie plytki. Moze cos
> polplynnego wstrzyknac pod plytke. Nie chce plyti zrywac - bo
> nie mam
> zielonego pojecia jak to potem przykleic ROWNO. MAcie jakies
> pomysly?
> Chyab ze powiecie jak to zrobic aby po wyrwaniu plytki
> przykleic ja
> tak aby wyla rowno z pozostalmi ani nizej ani wyzej.
O wlewaniu czegoś pod płytke raczej zapomnij. Płytkę bez problemu
wyjmiesz, trzeba usunąć wpierw fugę (naokoło jednej płytki
wyskrob ją choćby śrubokrętem, jeśli znajdzie się więcej - kup za
kilka zł skrobak do fug), a potem wyciągnij płytkę za pomoca
gumowej przepychaczki do zlewów albo jakiejkolwiek solidnej
przyssawki. Jak już ją wyrwiesz, to dokładnie odkurz miejsce pod
nią, usuń ewentualne ruszające się resztki kleju i przyklej tą
płytkę tak jak jest na cienką warstwę kleju montażowego albo
nawet zwykłego silikonu. Fugę naokoło płytki niestety musisz
odtworzyć, ale poczekaj kilka dni, niech klej dobrze zwiąże.
J.
> Czyli pod nią był źle rozłożony klej. Pytanie zasadnicze, czy tylko pod
> nią, czy ogólnie glazurnik spierdzielił robotę ...
klej, lub, co gorsza: wylewka.
u mnie cały fragment wymagał wymiany wylewki samopoziomujacej....
czego Ci nie życzę ;)
pozdr
PP