Mam problem z gasnącym piecykiem gazowym w łazience.
Piecyk to model termet 0089. Gdy się odkręci ciepłą wodę, to wszystko
jest ok, gaz się zapali i płonie, ale przy dłużej odkręconej wodzie
(np. przy kąpieli albo myciu naczyń) w pewnej chwili słychać pstryk i
gaz gaśnie razem ze świeczką, a z kranu zaczyna lecieć lód. Nic
przyjemnego gdy się człowiek kąpie :-)
Problem jest identyczny z tym, który znalazłem na forum elektrody,
nawet model piecyka jest ten sam:
http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic402392.html
Ciekawe jest to, że piecyk gaśnie tylko gdy jest zimno. Do mieszkania
wprowadziłem się w lutym, wynajmuję je tylko tymczasowo. Problem
zniknął gdy tylko trochę się ociepliło. Przez całe lato piecyk nie gasł
w ogóle, ani razu. Przyszła jesień, zrobiło się zimno i wszystko
zaczęło się od nowa.
Na forum elektrody ktoś napisał, że to może być problem z uszkodzonym
czujnikiem przegrzewu albo z odprowadzaniem spalin. Nie wydaje mi się,
żeby to miało coś wspólnego z przegrzewaniem się, bo wtedy przez cały
rok byłyby problemy. A co do odprowadzania spalin, to czy jest jakiś
sposób na sprawdzenie tego?
Z góry dzięki za wszelką pomoc.
--
Pzdr,
Malin
Zdejmij rurę spalinową i sprawdź czy w otworze w ścianie jest cug.
Możesz to zrobić przykładając wilgotną rękę, albo jakiś lekko chodzący
wiatraczek.
Jeśli cugu nie ma lub nie jesteś w stanie tego stwierdzić to zaproś
kominiarza, on ma odpowiedni sprzęt do sprawdzenia i ewentualnego
wyczyszczenia komina.
U mnie podobny objaw byl przy uszkodzeniu czujnika "kominowego" czyli
tego ktory kontroluje czy spaliny sa odprowadzane w komin. Ustrojstwo
przepalilo sie i konieczna byla wymiana.
Miałem podobnie. U mnie problemem było krzywe powieszenie piecyka.
Ponieważ na pewnej wysokości kończyły się płytki (klejone na
cement - 2 cm!) i ściana była trochę "dalej" to fachowcy bardziej
przyciągnęli piecyk do ściany u góry, co powodowało, że więcej spalin
trafiało do czujnika.
Po remoncie (i wyrównaniu piecyka) się poprawiło, ale i tak
nie było za dobrze, chociaż cug był u nas jak złoto (może za mocny?).
Ten model piecyka uznaję za wyjątkowo nieudany.
Nie zauważyłem aby w/w problem pojawiał się tylko w zimie.
U ciebie podejrzewam brak ciągu (jak podpowiada Mustafa). W zimie
często ciąg jest znacznie gorszy niż w lecie, a czasami nawet ujemny
(cofa spaliny). O ile wiem w kilku blokach na moim osiedlu
przebudowywano z tego powodu kominy.
Z piecyków polecałbym raczej Junkersy. Co prawda egzemplarz, który
nam fachowcy zamontowali okazał się uszkodzony (mordowali się z nim
cały dzień wymieniając po kolei kilka części - a po każdą musieli
jeździć :) ), ale od tamtej pory działa bez zarzutu od kilku lat,
mimo mocno kamieniejącej wody (permanentny żwirek w prysznicu).
Pozdrawiam
Miroo
>> Piecyk to model termet 0089. Gdy się odkręci ciepłą wodę, to
>> wszystko jest ok, gaz się zapali i płonie, ale przy dłużej
>> odkręconej wodzie (np. przy kąpieli albo myciu naczyń) w pewnej
>> chwili słychać pstryk i gaz gaśnie razem ze świeczką, a z kranu
>> zaczyna lecieć lód. Nic ciach..
>
> U mnie podobny objaw byl przy uszkodzeniu czujnika "kominowego"
> czyli tego ktory kontroluje czy spaliny sa odprowadzane w komin.
> Ustrojstwo przepalilo sie i konieczna byla wymiana.
To jest gdzieś na wierzchu, mogę to sam sprawdzić nie wybebeszając
piecyka? Wolę nie mieszać tam za bardzo, z gazem nie ma zabawy.
> Miałem podobnie. U mnie problemem było krzywe powieszenie piecyka.
> Ponieważ na pewnej wysokości kończyły się płytki (klejone na
> cement - 2 cm!) i ściana była trochę "dalej" to fachowcy bardziej
> przyciągnęli piecyk do ściany u góry, co powodowało, że więcej
> spalin trafiało do czujnika.
Sprawdziłem tak na oko, poziomicy nie miałem pod ręką. U mnie jest
odwrotnie, u góry jest większa szczelina między ścianą a piecykiem niż
na dole. To też może powodować gaśnięcie piecyka?
> Po remoncie (i wyrównaniu piecyka) się poprawiło, ale i tak
> nie było za dobrze, chociaż cug był u nas jak złoto (może za
> mocny?). Ten model piecyka uznaję za wyjątkowo nieudany.
> Nie zauważyłem aby w/w problem pojawiał się tylko w zimie.
> U ciebie podejrzewam brak ciągu (jak podpowiada Mustafa). W zimie
> często ciąg jest znacznie gorszy niż w lecie, a czasami nawet
> ujemny (cofa spaliny). O ile wiem w kilku blokach na moim osiedlu
> przebudowywano z tego powodu kominy.
Sprawdzę, dzięki.
> Z piecyków polecałbym raczej Junkersy. Co prawda egzemplarz, który
> nam fachowcy zamontowali okazał się uszkodzony (mordowali się z
> nim cały dzień wymieniając po kolei kilka części - a po każdą
> musieli jeździć :) ), ale od tamtej pory działa bez zarzutu od
> kilku lat, mimo mocno kamieniejącej wody (permanentny żwirek w
> prysznicu).
Ja raczej nie zamierzam tam w nic większego inwestować, jak już
mówiłem, to nie moje mieszkanie, odnajmuję je tylko tymczasowo. Ale
mimo wszystko dzięki :-)
--
Pozdr.
Wojtek Olszewski
Jak zdejmiesz przednią część obudowy (tą dużą blachę) to zobaczysz
czujnik u góry po prawej stronie. Wygląda to jak spory metalowy
element elektroniczny (no bo nim pewnie jest :) )
Tak przynajmniej zapamiętałem.
Ale jest jeszcze jeden czujnik.
U nas naprawianie tego termeta przez wiele lat (przez
fachowców) polegało na przyginaniu czujnika świeczki (drucik
obok świeczki, ten z którego _nie_ skacze iskra) lub rozginaniu
szczeliny świeczki w celu zwiększenia płomienia lecącego w
kierunku tego czujnika.
Po jakimś czasie świeczka była tak duża, że zużywała chyba połowe
całego gazu :( a i tak gasło.
Fachowcy uznali, że cug jest tak duży po rozgrzaniu piecyka, że
zdmuchuje świeczkę tak, że płomień świeczki nie obejmuje czujnika.
Czujnik ten powoduje odcięcie gazu w przypadku zgaśnięcia świeczki.
--
Pozdrawiam
Miroo (http://miroo.ovh.org)