mam taki problem: mebel sosnowy, nowy, czesc elementow nielakierowanych
i....
po 2 tygodniach wietrzenia... wciaz mocno pachnie drewnem. a nie chce, zeby
pachnialo, bo w tej komodce maja byc ubranka mojego malego dziecka, ktore ma
sie lada chwila urodzic....
jak wiec pozbyc sie zapachu drewna? sa jakies metody?
dzieki wielkie ! pozdr !
michal
mic...@fotoforum.pl
Bardziej przejmował bym się właśnie tymi elementami lakierowanymi.
Chyba nie myślisz, że zapach drewna sosnowego jest szkodliwy.
Ubranka też Ci na pewno nie "prześmierdną" ;-)
--
Piotrek, priv: ctx13atwupe.peel
"It's better to keep your mouth shut and be thought a fool
than to open it and remove all doubt."
> Bardziej przejmował bym się właśnie tymi elementami lakierowanymi.
> Chyba nie myślisz, że zapach drewna sosnowego jest szkodliwy.
> Ubranka też Ci na pewno nie "prześmierdną" ;-)
no wlasnie juz "przesmierdly". trzeba je znowu uprac. lakierowanych
elementow nie czuc w ogole. wolalbym, zeby nie pachnialo - niemowlaki sa
czasami alergikami, ja jestem cholernym, wiec sie martwie.
pozdr - michal
> no wlasnie juz "przesmierdly". trzeba je znowu uprac. lakierowanych
> elementow nie czuc w ogole.
To może polakieruj resztę? Szybciej wywietrzeje i nie będzie
zapachu drewna.
--
Pozdrowieństwa,
Scally
http://www.modus-vivendi.w.pl
http://www.proinfo.pl/ustron2003/
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
>> no wlasnie juz "przesmierdly". trzeba je znowu uprac. lakierowanych
>> elementow nie czuc w ogole.
> To może polakieruj resztę? Szybciej wywietrzeje i nie będzie
> zapachu drewna.
a nie ma jakichs innych metod? jakies "spryskiwacze antyzapachowe"? ;-)
albo jakies domowe metody?
Z domowych to jabłka - dużo (mogą być brzydkie i niedobre ;) i
często wymieniać. No i intensywne wietrzenie. Ale obawiam się,
że świeże drewno tak szybko pachnieć nie przestanie, a już "lada
chwila" na pewno nie.
Pozdrawiam
--
Hanka Skwarczyńska
i kotek Behemotek
KOTY. KOTY SĄ MIŁE
Dziecko ma być uczulone na NATURALNY i zdrowy zapach drewna, a sztuczny
chemiczny spryskiwacz ma mu pomóc?
--
Grzegorz Janoszka odpowiadając POPRAW adres
UWAGA, mam specyficzne poczucie humoru! Na newsach wyrażam swoje prywatne
specyficzne poglądy, a nie moich byłych, obecnych i przyszłych pracodawców.
Mogę się założyć o każde pieniądze, że środki jakich użyjesz ( o ile to
nie będą jabłka itp) mają większe szanse wywołać alergie niż zapach sosny.
> Z domowych to jabłka - dużo (mogą być brzydkie i niedobre ;) i
> często wymieniać. No i intensywne wietrzenie. Ale obawiam się,
> że świeże drewno tak szybko pachnieć nie przestanie, a już "lada
> chwila" na pewno nie.
jablka po prostu do srodka wstawiac? dzieki! smieszne troche... ;-)
mam nadzieje, ze pomoze!
pozdr - michal
I pilnować, żeby im się co nie przydarzyło, szczególnie w tym
upale. I wietrzyć. Mam nadzieję, że informacja, iż komódka
będzie po takim zabiegu lekko pachnieć dla odmiany jabłkami, nie
jest dla Ciebie zaskoczeniem? (o ile pamiętam, jabłka są dość
daleko na liście alergenów). A tak czy inaczej jestem
przekonana, że zapach drewna jest nie do wywabienia w krótkim
czasie.
Przepraszam, ale wydaje mi sie, ze jestes bardzo pogety. Boisz sie, ze
dzieciak zlapie alergie od zapachu drewna a chcesz stosowac chemie, zeby sie
zapachu pozbyc ?? Czy ja to dobrze rozumiem ?? No przeciez zastanow sie co
wypisujesz... To juz lepiej kup dzieciakowi namiot tlenowy, bo sie moze
rozchorowac od kurzu. To twoje pierwsze dziecko, prawda ?
Asia
Chesz powiedzieć że jabłka wychwytują związki chemiczne odpowiedzialne za
zapach drewna? :) /różne żywiczne cuda/
Bo jeśli tylko tłumią ten zapach swoim to równie dobrą radą jest klamerka
na nos :)
--
Marcin
Z zapachem drewna nigdy nie próbowałam, bo też i jako żywo nigdy
mi nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie. Metodę jabłczaną
sprzedała mi matka rodzona jako uniwersalne antidotum na odory
wszelakie, mechanizmem działania nigdy się nie interesowałam,
faktem jest natomiast, że we wszystkich zbadanych przeze mnie
przypadkach wonie niepożądane bezpowrotnie ustępowały miejsca
zapachowi jabłek, niezbyt intensywnemu i szybko wietrzejącemu
(chyba, że się wrzuci kilo jabłek do szuflady i zapomni, bo
wtedy to już tylko 'Odę do Radości' pisać...)
nie koniecznie chodzilo mi o chemie "chemie", nawet nie, choc tak to
zabrzmialo. raczej o jakies domowe metody (podam moze, czego oczekiwalem:
popryskanie sokiem z pokrzywy, naparem z lisci winogron....)
tlumacze sie: nie uzylbym rozpuszczalnika benzynowego ani nic podobnego.
moze ten mail niektorych rozbawil ;-)
dzieki za wszystkie rady - a wlasciwie za 1 - wkladanie wszedzie jablek ;-)
teraz pachnie jablkami ;-) - jest to jakies takie optymistyczniejsze....
pozdr i dzieki
michal