strach
Ja sie zastosuje do tego punktu i sie wypowiem. Ciekawi mnie co ty
chcesz wciagac tym dzwigiem? A moze spuszczac? Tesciowa?
Wg mnie nawet jesli nie bedzie go widac spoza balkonu to rzyczliwi
sasiedzi moga zawsze donisc ze cos wciagasz lub spuszczasz :) Pomysl o
tyle dziwny ze brzmi jak bys chcial noca wciagac do domu tony koki ;)
Wiesz, ile ważą porządne supermarketowe zakupy dla kilkuosobowej rodziny?
Takie, co to się je robi raz na 2-3 tygodnie i zapasy mają starczyć do
następnych dużych zakupów? My (trzy zdrowe dorosłe osoby) mamy problem z
dotarganiem tego od samochodu do windy, a latania kilka razy na piechotę na
3-cie piętro z takimi ciężarami w ogóle sobie nie wyobrażam.
Anka
Za dużo jecie :)
pozd
Adam
> Za dużo jecie :)
I za dużo się myją :/
--
Big Jack
//////
( o o) GG: *660675*
--ooO-( )-Ooo-
strach napisał(a):
Ja, ale na etapie wyposażania mieszkania, wtedy jeszcze w bloku nikt nie
mieszkał. Po linie wjechało na 3 piętro kilkadziesiąt m^2 glazury,
terakoty, kilkaset kilo gipsu, kleju, farb, płyt meblowych i w ogóle co
było potrzebne. Ale w zamieszkałym bloku dźwigu sobie nie wyobrażam.
--
P. Jankisz
O rowerach: http://coogee.republika.pl/pj/pj.html
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest
tylu idiotów" Stanisław Lem
> Za dużo jecie :)
Nawet jeśli tak, to po nas tego nie widać:) Za to również dużo pierzemy,
dużo sprzątamy, dużo papieru do drukarki zużywamy etc, etc. Na pewno za
rzadko robimy zakupy, dlatego kupujemy tak dużo na raz....
Anka
A ja doniosę na Ciebie, że piszesz posty, w dodatku za dnia - i co wtedy?
:)
> Wiesz, ile ważą porządne supermarketowe zakupy dla kilkuosobowej rodziny?
> Takie, co to się je robi raz na 2-3 tygodnie i zapasy mają starczyć do
> następnych dużych zakupów? My (trzy zdrowe dorosłe osoby) mamy problem z
> dotarganiem tego od samochodu do windy, a latania kilka razy na piechotę
> na
> 3-cie piętro z takimi ciężarami w ogóle sobie nie wyobrażam.
O to właśnie chodzi - robię zakupy raz w tygodniu. W tej chwili podjeżdżam w
podziemnym garażu pod samą windę i przez 5 metrów nie ma problemu żeby
przetargać tych 50 kg zakupów, potem drugie 5 na górze i gotowe. Niedługo
jednak będę to dźwigał po schodach robiąc po kilka kursów bynajmniej nie z
pieśnią na ustach, a gorze jeśli mnie nie będzie i będzie to musiała robić
żona. Na pewno zdarzają się w życiu gorsze rzeczy i nie ja pierwszy będę tak
miał, ale to nie powód żeby nie próbować sobie życia ułatwić. No nic, jak
nikt nie podpowie to popytam w firmach z branży dźwigowej czy nie zrobią,
tylko pewnie zedrą jak za zboże.
strach
Jak wyglądał i kto go zakładał - Ty, czy ekipa? Ręczny czy na silnik? Ja
myślałem o takim cywilizowanym, wysuwanym teleskopowo na półtora metra poza
obręb budynku na czas pracy, a na codzień grzecznie wsuniętym z powrotem i
niewidocznym z zewnątrz.
A nie taniej zamawiać zakupy przez internet? Wnoszą na dowolne piętro...
Jest to faktycznie droższe niż w supermarkecie, ale na pewno tańsze a i
wygodniejsze niż dźwig (oraz tańsze niż sklepiki osiedlowe).
:-) Monika
strach napisał(a):
>
> <Pe...@o2.pl> wrote in message news:47134F95...@o2.pl...
> > Ja, ale na etapie wyposażania mieszkania, wtedy jeszcze w bloku nikt nie
> > mieszkał. Po linie wjechało na 3 piętro kilkadziesiąt m^2 glazury,
> > terakoty, kilkaset kilo gipsu, kleju, farb, płyt meblowych i w ogóle co
> > było potrzebne. Ale w zamieszkałym bloku dźwigu sobie nie wyobrażam.
>
> Jak wyglądał i kto go zakładał - Ty, czy ekipa?
Pomysł i wykonanie moje.
> Ręczny czy na silnik?
Ręczny, choć gdybym miał pod ręką wciągarkę, zastosowałbym. W sumie
najbardzij upierdliwe był zwożenie gruzu na dół.
no to trzeba robic zakupy czesciej i problem zniknie:)
raz w tygodniu to nie jest jakas wielka tragedia skoczyc na zakupy, z
godzine czasu i po problemie a noszenia o wiele mniej.
--
pzdr
piotrek
W życiu! Im rzadziej tym lepiej. Obojętne czy to jest raz w tygodniu, czy
raz na 3 tygodnie, zakupy w supermarkecie to minimum 2 godziny wyjęte z
życiorysu. Żeby cokolwiek kupić i tak musisz do niego dojechać, znaleźć
miejsce na parkingu, pójść po wózek, oblecieć CAŁY supermarket, a potem
swoje odstać w kolejce do kasy. To już wolę się tak poświęcać rzadziej, a
nie częściej:)
Anka
Jeżeli miałbys montowac na balkonie jakąś konstrukcję wsporczą (ramię
wysięgnik etc) bądź ostrożny. Kup najlepiej atestowane element lub zamów u
uprawnionego projektanta wraz z dokumentacją zwłaszcza w zakresie udźwigu.
To są urządzenia dźwigowe i zdaje się podpadają pod UDT (zorientuj się czy
nie trzeba miec jakichś papierów by to montowac i eksploatować) więc
życzliwi z sąsiedztwa mogliby zaszkodzić.
Niestety takie czasy że prawie nic nie wolno samemu :((. Niedługo nie będzie
wolno samodzielnie żarówki wymienić - ktos przecież musi zarabiać.
--
Jackare
ja wiem ze im rzadziej tym lepiej, ale jakis kompromis musi byc:)
jak robie mniejsze zakupy to krocej jestem w sklepie i mniej noszenia mam:D
no ale tez czesciej musze byc w sklepie
--
pzdr
piotrek
> To są urządzenia dźwigowe i zdaje się podpadają pod UDT (zorientuj się czy
> nie trzeba miec jakichś papierów by to montowac i eksploatować) więc
> życzliwi z sąsiedztwa mogliby zaszkodzić.
> Niestety takie czasy że prawie nic nie wolno samemu :((. Niedługo nie
> będzie
> wolno samodzielnie żarówki wymienić - ktos przecież musi zarabiać.
A ja się śmiałem z mabixa za brak podstawy i adresata do donosu...Sprawdzę
to UDT, a papiery w razie czego zrobię :)
Dzięki za konkretną odpowiedź.
strach
> A nie taniej zamawiać zakupy przez internet? Wnoszą na dowolne piętro...
Dokladnie :)
> Jest to faktycznie droższe niż w supermarkecie, ale na pewno tańsze a i
> wygodniejsze niż dźwig (oraz tańsze niż sklepiki osiedlowe).
Niekoniecznie drozsze niz w supermarkecie, bo ja robie wieksze zakupy
przez internet, ale wlasnie w supermarkecie. Dowoz kosztuje mnie
kazdorazowo kilkanascie zl (jestem w 1. strefie dostawy), ale kazda
dodatkowa zlotowka + napiwek warte sa tego komfortu i zaoszczedzonego czasu.
Pozdrawiam,
Wojtek
> Niekoniecznie drozsze niz w supermarkecie, bo ja robie wieksze zakupy
> przez internet, ale wlasnie w supermarkecie. Dowoz kosztuje mnie
> kazdorazowo kilkanascie zl (jestem w 1. strefie dostawy), ale kazda
> dodatkowa zlotowka + napiwek warte sa tego komfortu i zaoszczedzonego
> czasu.
Rozważałem, ale zniechęciły mnie koszta (jestem w 4. strefie a moje zakupy
często ważą kilkadziesiąt kg co wymaga dopłaty), poza tym wyboru wielu
rzeczy dokonuję dopiero na miejscu, kiedy obejrzę, dotknę i przeczytam
opakowanie. Chociaż gdyby miało nie wyjść z dźwigiem, to najlepsze wyjście.
strach
Są firmy, które nie doliczają transportu, one ceny mają faktycznie wyższe,
ale i tak często warto.
Opakowania pooglądaj sobie na półkach, zapisz w notesiku lub zapamiętaj, a
potem klikaj śmiało :-)
Zresztą z każdym dniem tych firm przybywa, możesz przebierać do wyboru do
koloru (ja ostanio brałam fioletową)
:-) Monika
To się mogę jeszcze podzielić prostym patentem, dzięki któremu skróciłem ten
czas o połowę. Listę zakupów wypełniam w ciągu tygodnia na wydrukowanym
dwustronnie szablonie, jedna strona to pusta drabinka, druga to rozpiska
alejek w ulubionym markecie. Na drabince obok każdej pozycji do kupienia
wpisuję numer półki, potem w trakcie zakupów przesuwam się do następnej
półki dopiero gdy wykreślę wszystkie pozycje numerka niższego. Numerki są
ułożone w optymalną marszrutę, dzięki czemu nie biegam w kółko po sklepie,
tylko przechodzę jak burza. Żona na początku pukała palcem w czoło, ale
szybko przestała :)
strach
pomysl dobry, ale znajomosc sklepu czasami wystarcza. mozliwe ze ja nie mam
az tak duzych zakupow jak wy:) ale nawet majac pozapisywane zakupy w losowej
kolejnosci da rade obmyslec trase tak zeby zrobic zakupy jak najszybciej.
obydwoje z zona nie lubimy zakupow wiec dla nas to troche jak bieg po
sklepie. co na kartce do wozka i do kasy:)
problem jest jak zakupy robie w innym sklepie z jakis powodow i sa inaczej
towary rozlozone:)
totalny brak schematu i gonie po sklepie szukajac podstawowych rzeczy ;D
--
pzdr
piotrek
Piotrek napisał(a):
>
> problem jest jak zakupy robie w innym sklepie z jakis powodow i sa inaczej
> towary rozlozone:)
> totalny brak schematu i gonie po sklepie szukajac podstawowych rzeczy ;D
Chwila - z grubsza układ jest ten sam, narzucony przez marketoidów -
podstawowe rzeczy są zwykle na końcu sklepu.
oj nie:)
mam obok tesco i carrefoura i roznia sie polozeniem towarow.
chemia, slodycze, konserwy to tak na szybko co pamietam.
ale roznice sa spore:)
--
pzdr
piotrek
Piotrek napisał(a):
Mogę w to uwierzyć, że różnice są. Ale bez przesady - po kilku wizytach
w markecie z góry wiadomo gdzie co jest i przeciętne zakupy nie
zabierają 2 godzin jak pisze miranka.
No chyba, że do marketu idzie się kup_ować_, zamiast kupić :)
nie no to jest oczywiste, 2 godz w sklepie to troche na wyrost chyba ze mega
kolejki sa, ja sie staram wyrobic ze wszystkim w 20-30 min max biegania i
koniec:)
roznice sa wkurzajace bo ja robie w jednym i tym sklepie glownie zakupy i
patrzac na kartje juz mam ustalona trase biegu po sklepie. potem wracam i
akurat mam inny sklep po drodze no i troche mnie to wybija z rytmu:)
poprostu wiecej musze sie nabiegac ale nie wzrasta przez to znacznie czas
zakupow:)
> No chyba, że do marketu idzie się kup_ować_, zamiast kupić :)
>
w zyciu:)
jak ja nie lubi etakich zawalidrog co to ida srodkiem alejki krokiem
spaceorwym i sobie ogladaja pulki. niema ich jak wyminac, i sie wloke za
nimi:)
--
pzdr
piotrek
> w zyciu:)
> jak ja nie lubi etakich zawalidrog co to ida srodkiem alejki krokiem
> spaceorwym i sobie ogladaja pulki. niema ich jak wyminac, i sie wloke
> za nimi:)
Dlatego wozkiem poruszam sie tylko po glownej alejce. Przesuwam co jakis
czas i tylko nurkuje w odpowienie rzedy po to co potrzeba. Dzeiki czemu
omijam zawalidrogi. Minusy tego sa rowniez, trzeba troche sie nanosic i
moga ... ukrasc monete ;-)
--
Pozdrawiam,
e-Shrek
e-Shrek napisał(a):
Albo podmienić wózek z zakupami. Miałem taki przypadek - młody urzędas z
komórką przyspawaną do ucha zwędził mi lekko pełny wózek, pozostawiając
swój. Był tak zaaferowany, że z moimi zakupami przeszedł przez kasę :)
Standardowe rozwiązanie w większości domów w .... Amsterdamie (i
pewnie wielu miastach Beneluxu).
Zwyczajowo mają tak wąskie schody że wniesienie mebli jest po prostu
niemożliwe (a nie wszyscy lubia IKEA ;-)
Ja o takim rozwiązaniu myslałem, mieszkając na 4 piętrze bez windy,
ale balkon mialem z innej strony niz parking wiec srednio mi sie
oplacalo, przez okno jakos cieżko mi było wymyśleć konstrukcję (za nim
wymyslilem zmienilem mieszkanie :-)
--
ZZ@private
Od strony technicznej zagadnienie nie wydaje się skomplikowane.
Skonstruowanie żurawika z łożyskami w miejscu montowania do ściany i
krążkiem na końcu plus wciągarka elektryczna - choćby taka stosowana w
samochodach terenowych albo pomocach drogowych. Koszt wciągarki z pilotem
na ALLEGRO, to kilkaset złotych. Pilot po to, byś mógł pilnować zakupów,
zanim wyjadą na odpowiednią wysokość. Pewnym problemem może być zakotwieni
samych łożysk w ścianie, ale to da się rozwiązać.
Od strony prawnej jest to trochę bardziej skomplikowane, bowiem jest to
urządzenie dźwigowe podlegające nadzorowi Urzędu Dozoru Technicznego. Jako
takie musi spełniać określone normy oraz powinno być wytworzone przez
podmiot posiadający stosowne uprawnienia. Bez tego nie masz co marzyć o
uzyskaniu decyzja UDT dopuszczającej urządzenie do eksploatacji.
Eksploatacja urządzenia bez decyzji stanowi przestępstwo.
W praktyce stosując żurawik zakładany na balustradę przykładowo można w
sumie próbować obejść ten przepis, Na samą wciągarkę decyzji nie trzeba,
zaś kwestia bloczka na jakimś wysięgniku jest na pograniczu
dopuszczalności.
Ja bym zrobił taki zakładany na balustradę wysięgnik w formie trzech
zbiegających się na końcu kształtowników. Górny ma odpowiedni hak do
zamocowania o balustradę. Do tego wciągarka z pilotem i zasilanie 12 V, bo
nie widziałem wciągarek na 230V. Przed zakupami wystawiasz to za balkon i
zabierasz pilota. Po powrocie spuszczasz pilotem hak, podczepiasz zakupy i
wyciągasz. Potem całość demontujesz.
W praktyce nie widziałem, by ktoś coś takiego używał do transportu zakupów.
Ale na budowach podobne rozwiązania się zdarzają.
> Jak wyglądał i kto go zakładał - Ty, czy ekipa? Ręczny czy na silnik? Ja
> myślałem o takim cywilizowanym, wysuwanym teleskopowo na półtora metra
> poza obręb budynku na czas pracy, a na codzień grzecznie wsuniętym z
> powrotem i niewidocznym z zewnątrz.
Konstrukcja teleskopowa jest niepraktyczna i droga. O wiele lepiej - skoro
już chcesz to na stałe montować - zrobić obrotowy wysięgnik na bocznej
ścianie balkonu. Przekręcasz na zewnątrz, wciągasz ładunek i obracasz na
balkon, by opuścić na podłogę.
pisałem o tym kilka postów wcześniej. Leżą takie wciągniki w marketach na
kopy.
--
Jackare
> Przesadzasz waść
> http://www.uni-max.com.pl/DetailPage.asp?DPG=25352&CatID=2632&rootid=&PN=&SO
> RT=
>
> pisałem o tym kilka postów wcześniej. Leżą takie wciągniki w marketach na
> kopy.
Może i leżą. Ja nie widziałem. Ten, który podlinkowałeś ma kasetę sterującą
na kablu, a nie pilota, jak te samochodowe wciągarki.
To w wypadku balkonowego wciągnika może być problemem. Musisz mieć dwie
osoby do obsługi. Jedna na dole, by pilnować zakupów i założyć je na hak.
Druga na górze, by sterować albo przynajmniej spuścić kasetę.
No i to jest chyba wykonanie do pracy "pod dachem". 12V zasilanie załatwia
wiele problemów BHP. Taki wciągnik na balkonie bywa narażony na deszcz, czy
śnieg. No i ten wciągnik nie ma chyba w komplecie samego wysięgnika.