Trzeba włożyć do dużego worka z mocnej folii, następnie włożyć koniec
rury odkurzacza do środka i zacisnąć otwarty brzeg worka, załączyć
odkurzacz - wyjąć kołdę, roztrzepać aby przywrócić jej wygląd i aby
naciągnęła powietrza, najlepiej przy otwartym oknie. Powtórzyć to kilka
razy. Na koniec powiesić na sznurku lub wyłożyć w otwartym oknie dla
ostatecznego przewietrzenia. Jeżeli nie jest pilnie potrzebna złożyć ją
przekładając warstwy suchymi liściami lawendy lub innych ziół lub kupić
mieszankę zapachową z kwiatów i ziół i niech sobie poleży np. na krzesłach.
Do tych zabiegów najlepszy odkurzacz wodny: Rainbow lub Hyla - do wody
można dodać olejek aromatyczny i włączyć odkurzacz - pomieszczenie zostanie
nasycone wybranym zapachem np. pini - sosna zawsze jest przyjemna...
Dobry też jest przewiewny strych, ale nie kapiący w deszczach...
Podobnie można, a nawet powinno się przeprowadzać takie wietrzenie wstając
rano - przed pościeleniem łóżek z całą pościelą. Zabieg krótki, a skuteczny,
odświeżoną pościel mozna spokojnie włożyć do komody lub innego pojemnika (i
woreczek z ziołami).
Wyprać, a następnie szybko i intensywnie wysuszyć.
--
Jan Werbiński O0oo....._[:]) bul, bul, bul
Prywatna http://www.janwer.com/
Nasza siec http://www.fredry.net/
Bardzo ciekawe. Wieczorem to wypróbuję. Sam bym na to nie wpadł.
Dzięki.
Uprać. Proste.
Puchową - tak, wełnianą - tak, a jak z waty?
Wyrzucić i kupić nową za kilkadziesiąt zł. Np taką z silikonowanego
sprężystego włókna. Jest sprężyście puszysta i daje się łatwo wyprać.
Tfu! Nie ma jak natura. Żadne sztuczne włókna nie wbijają się w skórę, ani
ich pył nie osiada w plucach na zawsze... Jak azbest.
Puch i wełna zostana wchłonięte bez reszty.
Mój sposób lepszy - zabija przy okazji wszystkie roztocza i ich jaja.
Aniebomój. ;)
O ile mi wiadomo, to każdy pył zostaje z płuc usunięty przez kasłanie. Nie
ma różnicy czy jest sztuczny, czy naturalny. Nic się nie wchłania!
Mój sposób też radzi sobie z roztoczami - wyrzuca je na śmietnik.
Zawsze można też kupić kołdrę puchową, jak kogoś na to stać.
Jak z waty, to wyrzucić, bo nic nie warta.
Włożyć do mikrofalówki :-DDD
> Użytkownik "Panslavista" <pansl...@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:ghb945$cfb$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>>
>> "Jan Werbiński" <janwer_use...@janwer.com> wrote in message
>> news:ghb547$5en$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>>> Użytkownik "Panslavista" <pansl...@wp.pl> napisał w wiadomości
>>> news:ghb3sh$3ij$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>>> > Puchową - tak, wełnianą - tak, a jak z waty?
>>>
>>>
>>> Wyrzucić i kupić nową za kilkadziesiąt zł. Np taką z silikonowanego
>>> sprężystego włókna. Jest sprężyście puszysta i daje się łatwo wyprać.
>>
>> Tfu! Nie ma jak natura. Żadne sztuczne włókna nie wbijają się w skórę, ani
>> ich pył nie osiada w plucach na zawsze... Jak azbest.
>> Puch i wełna zostana wchłonięte bez reszty.
>> Mój sposób lepszy - zabija przy okazji wszystkie roztocza i ich jaja.
>
>
> Aniebomój. ;)
> O ile mi wiadomo, to każdy pył zostaje z płuc usunięty przez kasłanie. Nie
> ma różnicy czy jest sztuczny, czy naturalny. Nic się nie wchłania!
Nie, skąd - co się wbije w ścianki oskrzeli czy oskrzelikow, zostaje
otoczone wapienną skorupką :-)
Gorzej jest z azbestem... ale to chyba nie jest "kołdrowe" zagrożenie :-)
> Gorzej jest z azbestem... ale to chyba nie jest "kołdrowe" zagrożenie :-)
Kilka lat temu ogladałem Expres Reporterów na TVP2. Było o jakimś zakładzie,
który produkował wyroby z azbestem. Jakiś eternit i inne świństwa. W okolicy
wszyscy wszystko mieli z eternitu. Nie dość, że pokrycia dachu, to jeszcze
poidła dla zwierząt, budy dla psa, wszystko co tylko się dało. Ale szczytem
wszystkiego było jak pokazali jedną kobietę, która swojemu mężowi zrobiła na
drutach sweter z azebestu "bo bieda panie była". Scena tyle komiczna, co
tragiczna.
--
Big Jack
//////
( o o) GG: *660675*
--ooO-( )-Ooo-
> W wiadomości:
> news://news-archive.icm.edu.pl/v2fx98506657$.1qpl5qruorrk0.dlg@40tude.net
> użytkownik *Ikselka* napisał(a):
>
>> Gorzej jest z azbestem... ale to chyba nie jest "kołdrowe" zagrożenie :-)
>
> Kilka lat temu ogladałem Expres Reporterów na TVP2. Było o jakimś zakładzie,
> który produkował wyroby z azbestem. Jakiś eternit i inne świństwa. W okolicy
> wszyscy wszystko mieli z eternitu. Nie dość, że pokrycia dachu, to jeszcze
> poidła dla zwierząt, budy dla psa, wszystko co tylko się dało.
Pewnie wszyscy tam pracowali, to się i "wyniosło", co się nadało ;-PPP
> Ale szczytem
> wszystkiego było jak pokazali jedną kobietę, która swojemu mężowi zrobiła na
> drutach sweter z azebestu "bo bieda panie była". Scena tyle komiczna, co
> tragiczna.
Pewnie z azbestowych pakuł czy przędzy (nie wiem, jak to się fachowo
nazywa), takich do uszczelniania przewodów rurowych przy piecach c.o.
O Matkubosku...
Bzdet. Miałaś to w rece? Kto by robił sweter ze sznurka? Takie sznurki były
znacznie tańsze niż te azbestowe.
-----