W całym mieszkaniu są położone jakieś dziwne wykładziny przyklejone do podłogi
i musze je wszystkie zerwać do gołej wylewki, tyle że zrywając je odchodzi tylko
ich górna cześć a reszta zostaje na podłodze. Wczoraj w trzy osoby przez 4 godziny
szpachelkami wyskrobaliśmy z tych resztek pół jednego pokoju. I wszyscy mieliśmy
serdecznie dość a gdzie reszta mieszkania, zajmie nam to chyba ze 3 tygodnie.
Może macie jakieś lepsze pomysły jak się tego pozbyć, wszelkie sugestie i rady mile widziane.
Moczenie tego woda nic nie daje :)
Dziękuje i pozdrawiam
Kapshel
A niech Cię za taką radę ! Nie róbcie tego w mieszkaniu
!!!!!!!!!!!!!!!! Jak zaczniecie usuwać tymi środkami resztki
wykładziny w całym mieszkaniu , to od wielkiej ilości oparów
powstających na tak dużej powierzchni parowania , przy byle iskrze -
patrz gniazdka , kontakty , urządzenia elektryczne , elektryzowanie
się tkanin - wylecicie w powietrze razem z mieszkaniem i częścią
kamienicy !!!!!!!!!!!! Tylko mechaniczne usuwanie wchodzi w grę .