> Czytałem gdzieś że zamałego ukwiała mogą błazenki zamęczyć.
> Czy to prawda? Co robić? Odseparować ryby do innego zbiornika?
Ja zaczynalem od sporego juz ukwiala... W madrych ksiazkach pisza ;-),
ze srednica gospodarza nie powinna byc mniejsza niz 8-10 cm. W
przeciwnym wypadku latwo sie stresuje i (w efekcie) czesto nie pobiera
pokarmu. Dalej to juz rownia pochyla. Mysle, ze powinienes uwaznie
obserwowac i (o ile) oznaki stresu u ukwiala beda mialy charakter
staly, odizolwac (na jakis czas) zwierzeta.
Pozdrawiam StS.
--
Stanisław Sitek
s...@inca.pl
s...@4me.pl ; s...@malawi.pl
http://www.sts.4me.pl/
Też mam mały ukwiał (średnica ok 7cm) i dwa (młode) błazenki sytuacja
wygląda tak że tylko jeden błazenek ma dostęp do "przytulanek" z ukwiałem
drugi jest odganiany (przez kolegę błazenka oczywiście ;). Niestety problem
jest z karmieniem ukwiała bo rybcie wyciągają biedakowi pokarm ale i na to
znalazłem sposób. Poza tym ukwiał wygląda przepięknie rośnie w oczach oraz
siedzi w jednym miejscu (które sam sobie wybrał) więc chyba wszystko jest
ok.
--
Pozdrawiam Marcin
---------------------------------------
wal...@nano-reef.pl
www.aquazoo.neostrada.pl
GG 1732874
--
Pozdrawiam Irek
www.minirafa.neostrada.pl
GG-4742852
Wczoraj nakarmiłem tuż po zgaszeniu światła licząc na mniejszą
aktywność rybek... Ukwiał zdaje się skutecznie zjadł dwa kawałki
krila ale ryby jednak wciąż mu przeszkadzały. Mimo iż zwiną się
tradycyjnie w nadmuchaną kulkę i zostawił tylko odrobinę "paluchów"
to ryby wciąż nie przestawały go boksować i o niego się ocierać.
Nie obserwowałem zbyt długo bo musiałem wyjść więc nie wiem czy
zjadł do końca podany pokarm. Mam nadzieję, że nic mu nie będzie.
To jest super...
Czy cokolwiek porównywalnego można obserwować w świecie słodkowodnym?
Chyba jedyna równie świetna rzecz to pielęgnacja młodych przez pielęgnicowate.
To musi być piękne... Ciekawe czy moje błazenki będą taką przysługę
robić swojemu gospodarzowi. Na razie duży błazenek kilka razy "czyścił"
z listków makroglona swoją kryjówkę między pompkami (zanim odkrył jeszcze
ukwiała) więc wiem, że umiejętnie posługuje się pyszczkiem przy porządkach.
Moje są chyba zgodne, choć u małego zauważyłem dziś nadgryzioną płetwę
grzbietową - sądząc po odcisku szczęki raczej nie jest to dzieło pokolca.
Ten ma paszczę większą. Więc małemu dostało się od royal grammy lub żony.
> Niestety problem jest z karmieniem ukwiała bo rybcie wyciągają
> biedakowi pokarm ale i na to znalazłem sposób.
Jaki to sposób? Ryby mu u mnie nic nie wyciągają mimo iż karmiłem go
w ich obecności, ale krewetki Lysmata Debelius są bardzo śmiałe i już
nie raz mu wyciągnęły kąsek z pyska.
> Poza tym ukwiał wygląda przepięknie rośnie w oczach oraz siedzi
> w jednym miejscu (które sam sobie wybrał) więc chyba wszystko jest ok.
Mój też siedzi już od kilku tygodni w jednym miejscu i po ostatnim
karmieniu jest również lepszy. Chyba powoli przyzwyczaja się do
szturchania i boksowania. Nie osiągnął jeszcze oryginalnych rozmiarów
sprzed odkrycia go przez błazenki ale jest znacznie lepszy niż wczoraj.
> > Niestety problem jest z karmieniem ukwiała bo rybcie wyciągają
> > biedakowi pokarm ale i na to znalazłem sposób.
>
> Jaki to sposób? Ryby mu u mnie nic nie wyciągają mimo iż karmiłem go
> w ich obecności, ale krewetki Lysmata Debelius są bardzo śmiałe i już
> nie raz mu wyciągnęły kąsek z pyska.
>
Po prostu najpierw skarmiam błazenki w innej części akwa przy wyłączonych
pompach czego normalnie nie robię ponieważ lubią poganiać sobie za kawałkiem
np. kryla w nurtach pomp :)
Dodam do tego wątka informację, że mój ukwiał mimo iż malutki
i bardzo mu się nie podobało szturchanie na początku zaakceptował
oba błazenki bardzo ładnie i już mu nie przeszkadzają w osiąganiu
jego normalnych rozmiarów...
Zaobserwowałem również nieśmiałe próby karmienia ukwiała przez
błazenki - ten mniejszy złapał odrobinę jedzenia większą niż
sam miał ochotę zjeść i zaniósł ją ukwiałowi - wypuścił w jego
"paluchy". Jedzonko prądem wody o mało co nie spadło z ukwiała
na co błazenek zareagował rozkosznym złapaniem jedzonka jeszcze
raz i wkręceniem się jak małe wiertełko w ukwiała z jedzonkiem
w mordce :-)) Super.
Kurcze... jak ja Ci zazdroszczę...
Obiecałem żonie najpierw umeblować do końca mieszkanie zanim zacznę
urządzać następne akwarium.
Dormio
---
Pre... pre... pretekst...
UWAGA zmiana sygnatury !
Nie zazdrość, naprawdę nie ma czego... to żadna rewelacja dzisiaj
mieć ukawiała i dwa błazenki - przyjdzie czas odpowiedni dla Ciebie
i też będziesz cieszył oczy tym pięknym widokiem.
> Obiecałem żonie najpierw umeblować do końca mieszkanie zanim zacznę
> urządzać następne akwarium.
Bardzo dobra kolejność. W naszym hobby łatwo się zapomnieć
i... zwariować. Po pewnym czasie zapraszamy kolegę który
nie jest z akwarystyką związany i po widoku na jego twarzy
mozemy odczytać "PRZEMEK - JESTEŚ WARIATEM" :-))) Taki wyraz
twarzy zobaczyłem u kolegi który odwiedził mnie parę dni temu.
Przy okazji odwiedzin miałem okazję spojrzeć jak wygląda moje
mieszkanie i to co zobaczyłem naprawdę mnie zaskoczyło :-)))
Za dużo akwariów na za małej przestrzeni wraz z wymaganymi
dla nich wiaderkami, rurkami, pokarmami, chemikaliami czyni
z mieszkania coś na kształt zagraconego sklepu akwarystycznego
a nie miejsca gdzie mieszka człowiek :-)))))
A wiec przyjęta przez Ciebie kolejność: najpierw meble potem
następne akwarium jest bardzo słuszna... Swiadczy dobitnie
o tym, że jeszcze nie zwariowałeś... Ja już jestem w stadium
choroby nieuleczalnym bo już przez akwaria nie mam gdzie
przyjaciół zapraszać: na kuchennym stole jest labolatorium,
w pokojach akwaria eksperymentalne, w wiaderku glony sezonują
i w innym robaki się chodują... Lepiej nie idź w moje ślady
i niczego mi nie próbuj zazdrościć :-))))))))))))))))))))))))
> Bardzo dobra kolejność. W naszym hobby łatwo się zapomnieć
> i... zwariować. Po pewnym czasie zapraszamy kolegę który
> nie jest z akwarystyką związany i po widoku na jego twarzy
> mozemy odczytać "PRZEMEK - JESTEŚ WARIATEM" :-))) Taki wyraz
> twarzy zobaczyłem u kolegi który odwiedził mnie parę dni temu.
> Przy okazji odwiedzin miałem okazję spojrzeć jak wygląda moje
> mieszkanie i to co zobaczyłem naprawdę mnie zaskoczyło :-)))
> Za dużo akwariów na za małej przestrzeni wraz z wymaganymi
> dla nich wiaderkami, rurkami, pokarmami, chemikaliami czyni
> z mieszkania coś na kształt zagraconego sklepu akwarystycznego
> a nie miejsca gdzie mieszka człowiek :-)))))
> A wiec przyjęta przez Ciebie kolejność: najpierw meble potem
> następne akwarium jest bardzo słuszna... Swiadczy dobitnie
> o tym, że jeszcze nie zwariowałeś... Ja już jestem w stadium
> choroby nieuleczalnym bo już przez akwaria nie mam gdzie
> przyjaciół zapraszać: na kuchennym stole jest labolatorium,
> w pokojach akwaria eksperymentalne, w wiaderku glony sezonują
> i w innym robaki się chodują... Lepiej nie idź w moje ślady
> i niczego mi nie próbuj zazdrościć :-))))))))))))))))))))))))
Ożeń się, od razu będziesz miał porządek ;-)
Z deszczu pod rynnę ;-)
--
Pozdrawiam
deepblue
A to dlatego że żona nie pozwala na bałagan
czy moze dlatego, że sprawnie sprząta? ;-)
> A to dlatego że żona nie pozwala na bałagan
> czy moze dlatego, że sprawnie sprząta? ;-)
Jedno i drugie i wiele innych ;-)
--
Pozdrawiam
deepblue
Zazdroszczę, bo raczej długo nie będę miał ani miejsca, ani czasu na
przygotowanie odpowiedniego akwa dla błazenków.
> > Obiecałem żonie najpierw umeblować do końca mieszkanie zanim zacznę
> > urządzać następne akwarium.
>
> Bardzo dobra kolejność. W naszym hobby łatwo się zapomnieć
[ciach kolejność, zasadność i symptomy choroby akwarystycznej]
Rzeczywiście, tak jak deepblue pisze... żona to właściwe lekarstwo by móc
zachować umiar. Niestety moja zaczyna przejawiać pierwsze objawy
zarażenia...
;)
Dziwne, że kobitki obecne na tej grupie w ogóle nie zareagowały
na takie komentarze - widać nie ma tu na grupie feministek bo
zaraz by się Wam panowie na innej grupie po głowach oberwało... ;-)
Kto to widział kobietę zaganiać do sprzątania? I skąd pomysł,
że żona pomaga w porządku? Może być tak, że żona brudzi nawet
bardziej bo ma inne hobby :-) A może ja mam żonę ale już machnęła
na mnie ręką widząc że już nic ze mnie nie będzie? ;-) Kto to wie...
> Dziwne, że kobitki obecne na tej grupie w ogóle nie zareagowały
> na takie komentarze - widać nie ma tu na grupie feministek bo
> zaraz by się Wam panowie na innej grupie po głowach oberwało... ;-)
Całe szczęście, nie lubie fanatyzmu w żadnej postaci ;-)
> Kto to widział kobietę zaganiać do sprzątania? I skąd pomysł,
> że żona pomaga w porządku?
A kto mówił o zaganianiu? A pomysł z życia wzięty ;-)
> Może być tak, że żona brudzi nawet
> bardziej bo ma inne hobby :-) A może ja mam żonę ale już machnęła
> na mnie ręką widząc że już nic ze mnie nie będzie? ;-) Kto to wie...
Jak to kto, Ty wiesz ;-)
--
Pozdrawiam
deepblue
> Dodam do tego wątka informację, że mój ukwiał mimo iż malutki
> i bardzo mu się nie podobało szturchanie na początku zaakceptował
> oba błazenki bardzo ładnie i już mu nie przeszkadzają w osiąganiu
> jego normalnych rozmiarów...
;-), to sie jeszcze zobaczy ;-). Chyba nie rosnie w oczach ?;-))).
Wiesz, musiałbym wyciagać jakąś średnią z pomiarów... :-)
Na razie za każdym razem jak na niego spojrzę to ma
inne rozmiary. Sensem mojego poprzedniego postu było
to, że już się tak nie stresuje szturchaniem przez
błazenki jak to było w pierwszych kilku dniach gdy
siedział całkiem zwinięty w małą zdechłą kulkę...
Widziałem go po prostu kilka razy w rozmiarach takich,
w jakich przebywał przed odkryciem go przez błazenki.
Acha, ktoś tu się martwił wcześniej (ja?) jak to karmić
tego ukwiała w obecności 5 krewetek które mu bezczelnie
wyjadają z pyska żarełko... Otóż okazało się, że martwiłem się
trochę na zapas. Wczoraj w czasie jego karmienia widziałem
taką o to scenkę... W paszczę ukwiałowi włożyłem spory pożywny
kawałek krila (cała głowa z oczami wypełniona jajeczkami).
Spory ten kawałek był, tak jakoś ułożył się po przekątnej
dysku gębowego ukwiała że uwiał zaczął zwijać się w pół...
Błazenki oczywiście ożywiły się bardzo licząc na papu dla
siebie - większy błazenek opiekuńczo poszturchał krila
zawijanego w pysku ukwiała i nie bardzo wiem czy chciał go
skubnąć trochę dla siebie czy też poprawić ukwiałowi...
W chwilę potem, zawsze głodne krewetki (głównie trzy, ta
pozostała amboinensis i obie debeliuski bo wurdermanii
nie są takie śmiałe w dzień) przydreptały zaciekawione
popatrzeć co kolega dostał do papu... W momencie gdy
jedna z czerwonych krewetek zaczęła zwyczajowo pchać mu
w mordkę swoje wsćibskie łapska duży błazenek natychmiast
zaczął naprężać wszystkie płetwy i szarżować w stronę
krewetki... Krewetka zignorowała go na początku nie
reagując na jego zachowanie całkowicie czym go wkurzyła
jeszcze bardziej i dostała w sam środek korpusu aż biedna
odskoczyła typowym krewetkowym skokiem - coś jak gdy się
kota do kałuży wrzuci: jak na resorach odbija się wszystkimi
czterema łapami :-))) Błazenek rzucił się w pościg za nią
i wracając do "domu" (czyli ukwiała) był tak wkurzony, że
dostało się też bogu-ducha-winnej royal grammie, która
z przerażenia rozdziawiła pysk jak tylko umiała najszerzej
i po krótkiej konfrontacji schowała się w załamaniu skały...
Ciekawe co sobie gramma szemrała tam pod nosem pod adresem
błazenka gdy odpływała :-)))) Kolejne próby podjadania
ukwiałowi żarcia przez krewetki kończyły się podobną scenką.
Resztę szczątków krilla dostały więc krewetki z dala od ukwiała
aby nie musiały udawać wygłodniałych i walczyć z błazenkiem...
To doświadczenie pozwala mi spać spokojnie - już nie muszę
się marwić że ktoś będzie ukwiałowi podjadał żarełko :-)))
Choć muszę powiedzieć że jestem trochę zaskoczony tak dużym
terytorializmem błazenka który robi się coraz większy i aż
prosi się aby z tym ukwiałem dostać swoje akwarium tylko
dla siebie i swojego kawalera: mniejszego błazenka z którym
bezwstydnie sypia co noc bez ślubu w ukwiale... ;-)