czy ktoś z Grupowiczów spotkał się z takim zachowaniem skalara? W
stadzie 13 sztuk jeden trzyma się z daleka od innych, chowa w
zakamarkach pod korzeniami, nie stawia się wraz z innymi na posiłki.
Podejrzewałbym jakąś chorobę, ale:
- nie ma żadnych uszkodzeń zewnętrzych
- zero objawów skórnych
- normalna sylwetka (ani wzdęty, ani wychudzony, pokrywy skrzelowe nie
odstają, łuski nie są nastroszone)
- oddycha powoli, kompletny relaks
Zachowuje się tak od dłuższego czasu. To młody osobnik (mniej niż połowa
docelowej wielkości).
Zachowanie pozostałych 12 jest kompletnie inne, większość czasu spędzają
na poszukiwaniu pożywienia, jak się pojawiam to podpływają, jedzą
łapczywie, od czasu do czasu ktoś kogoś pogoni, jedna para (z nieco
starszych, ale jeszcze nie do końca wyrośniętych) miała pierwsze tarło.
Baniak 650 netto,
zakończone leczenie Capitox (lewamisol + błękit metylenowy - inne
skalary miały Capillarie w odchodach, ale na ich zachowanie to nie wpłynęło)
po leczeniu 2 podmiany po 30% w odstępie 5 dni, węgiel aktywny w obu
filtrach pomiędzy tymi podmianami, obecnie już usunięty, przywrócone
normalne nawożenie jak przed leczeniem
pH 6,8 (w czasie leczenia wahało się od 6,7 do 7,0)
KH 3,5
GH 4
PO4 0,5 (pracuję nad zmniejszeniem, ale rybom taka wartość nie może
zaszkodzić)
NO2 normalnie 0,05 ale ostatnio po czyszczeniu filtrów 0,2 - czekam aż
bakterie się odrodzą - a może to efekt Capitoxu, chociaż wg ulotki miał
nie truć bakterii
NO3 zwykle 10-20
NH4 poniżej skali pomiarowej (< 0,05)
Nie podejrzewam, aby jakiekolwiek parametry wody spowodowały tak
diametralnie różne zachowanie TYLKO JEDNEGO z 13 osobników. Są też inne
ryby (neonki czerwone i czarne, niedobitki ramirezek (genetyczna
podatność na hexamita), bocje wspaniałe, 3 gatunki zbrojników).
Wszystkie zachowują się normalnie.
Podejrzany skalar nie uczestniczy w utarczkach, nie zauważyłem aby stado
go goniło itp.
pozdrawiam
Piotr
wprowadziłem wszystkie jednocześnie jakieś 10 tygodni temu. Były 2
wielkości, 5 dużych i 7 mniejszych. Ten jest z tych mniejszych, przy
czym oczywiście nie rośnie i odstaje od swojego rodzeństwa.
Rozróżnić płci nie potrafię (jedynie u tarlaków mi się udało, ryba
dominująca w całym stadzie okazała się samicą).
Jego wielkość to jakiś 3,5-4 cm bez płetw. Jego rodzeństwo ma ok 5cm a
te większe co najmniej 6.
Jest jeszcze jeden tak samo mały, ale na coś chorował (odstające
skrzela, szybki oddech - chyba przywry). Leczyłem go w osobnym akwa i
teraz po powrocie pływa z innymi, jada normalnie, jedynie szybciej oddycha.
Co do ubarwienia, nie mam 2 identycznych - ale nie widzę żeby ten
samotnik był jakoś "dziwnie" ubarwiony np. za blady albo za ciemny.
pozdrowionka
Piotr
sorry, chyba 6 dużych i 7 mniejszych ;) Na pewno w sumie 13, ale
niektórych już nie rozróżniam po wielkości, to co podałem to wielkości
skrajne, ale większość z nich się upodobniła wielkością, bo widać małe
rosną szybciej. Oprócz 2, które prawie nie rosną - tego po chorobie i
tego, o którym tu mowa.
P.
A jak z płewtwami? Ma wyraźnie dłuższe niż inne osobniki? Zauważyłem, że
nadmierna (2-3 razy dłuższe niz przeciętne) wysokość płetw u młodych
osobników (wynikająca z nienaturalnej selekcji) może sprzyjać ich izolacji -
może takiego żaglowego żaglowca łatwiej skubnąć, bo wszystko mu zwisa i
odstaje, jest mniej mobilny, ma większe opory do pokonania przy ucieczce-
stąd staje się bardziej płochliwi, a co za tym idzie mniej je i wolniej
rośnie - koło się zamyka.
Ja zazwyczaj miałem dwa wyjścia (jeśli wyeliminowałeś choroby,bo nie widać
ich oznak zewnętrznych). Pierwsze to zostawić go na pastwę losu, i wtedy
działo się jak pisałem wcześniej - oswajał się lub ginął. Rozumiem, że dla
żadnego z akwarystów ta opcja to nie opcja. Drugie wyjście to (jeśli to
technicznie możliwe) dotuczenie go w innym zbiorniku (rozumiem, że w tym nie
możesz/nie chcesz go selektywnie dokarmić? Często zdarza mi sie karmić
określoną rybę). Może tam nabierze więcej śmiałości, o ile to sprawa tegoż
właśnie, jak podrośnie to dołączy do stada. Nie wiem jednak czy skalar,
który ma prawie 3 miesiące i nie rośnie pójdzie szybko, o ile w ogóle, do
przodu, nawet przy dotuczaniu?
m
Zrobiłem foto: http://www.gmp.pl/images/mail/IMG_9935cs.jpg
Płetwy praktycznie takie same jak u innych.
Odławiać go i trzymać osobno chyba nie będę - lepszych warunków nigdzie
nie zapewnię, a obszar gdzie przebywa jest z daleka od rejonów
aktywności większych ryb.
pozdrawiam
Piotr
Powodzenia i jemu i Tobie �ycz�.
m
w nocy to co mog�oby go przestraszy� to na pewno du�e zbrojniki; one co
prawda nie s� agresywne wobec ma�ych ryb (przeganiaj� tylko siebie
nawzajem), ale niechc�cy potrafi� kogo� uderzy� czy przydusi� - po
prostu totalnie ignoruj� obecno�� takich ryb jak skalar, jak p�yn� to
nie omijaj�, jak �eruj� to nie atakuj� - normalnie jakby skalary (i
inne) by�y przezroczyste
P.
Tak kiedyś reagowały na jedzenie wszystkie moje skalary, przez pierwsze
dni po wprowadzeniu do baniaka. Oglądały i nie jadły. Może były
przywyczajone do innego pokarmu. Ale teraz z zapałem rzucają się na
wszystko co im daję, jedynie ten jeden nie uczestniczy...
Chociaż coś-tam musi jeść (pantofelki?), bo inaczej już by dawno padł.
P.
od jakichś 2 dni pływa razem ze stadem, reaguje na karmienie tak samo
jak pozostałe. Nikt go nie goni, stado traktuje normalnie jego powrót
(podobnie jak kiedyś powrót innego, którego leczyłem w osobnym baniaczku).
Może po prostu miał trudny okres w życiu ;) ale wygląda, że już przeszło.
Zauważyłem, że karmienie żywą artemią daje rybom mnóstwo radości i nie
powoduje konfliktów, bo zamiast walczyć o garść płatków, rozłażą się po
całym zbiorniku i łapią te maleństwa :)
pozdrawiam
Piotr