W związku z tym, postanowiłem jej uciąć trochę, aby po
przyczepieniu do kamyka oddać komuś innemu kto w potrzebie.
Starając się nie stresować koralowca zbytnio aby się
nie "spłoszył" kurcząc z nienacka odciąłem nożyczkami
jedną z jego gałązek prawie u nasady - taką mniejszą...
Przymocowałem ją kawałkiem gumki recepturki do kamyka
i zostawiłem na dnie akwarium... Oczywiście odcięty
kawałek natychmiast pokurczył się do około 1/4 rozmiaru
i przestał pulsować pozwijany. Odcięta resztka "korzeń"
z kolonii macierzystej też skurczyła się prawie do zera.
Dziś rano oglądnąłem pacjenta, a właściwie dwu pacjentów
i macierzysta kolonia jakaś ciut mniejsza się zdawała,
ale na początku dnia pewnie nie miała jeszcze czasu się
rozwinąć. Widziałem jednak odcięty kikut który się znów
napompował i wystaje jakiś 1cm od kamyka, więc raczej ok.
Mały pacjent przyczepiony gumką do kawałka kamyka również
jest chyba ok - jego połowa korony jest jakby w połowie
napompowana i pulsuje z pewną dozą nieśmiałości, natomiast
druga połówka jest pokurczona i nie daje znaków życia...
No nic - zobaczymy co z tego wyjdzie :-)))
Przy okazji zauważyłem że zarówno brązowe jak i moje zielone
polipy mnożą się dzieląc na potęgę i wyrastają sobie na
głowach więc chyba muszę pomyśleć o przerzedzeniu również i tej
kolonii... Brakuje mi już kurcze skałek na te przeszczepy :-)
pozazdroscic, ze wogole Xenia Ci pulsuje ;)))
Czego tu zazdrościć? :) Są gatunki pulsujące i niepulsujące.
Ja mam akurat taką która pulsuje, ale nie wszystkie są takie.
Tu jest fajny artykuł na temat tych interesujących koralowców:
http://reefkeeping.com/issues/2004-02/ac/feature/index.htm
Dla mnie szokiem jest wyczytany tam fakt, że to puslowanie
nie jest związane z jedzeniem, jak się nam wszystkim wydaje...
> Dla mnie szokiem jest wyczytany tam fakt, że to puslowanie
> nie jest związane z jedzeniem, jak się nam wszystkim wydaje...
to nie tak
po prostu nie udowodniono zadnej przyczyny, a wiec nadal moze byc z
jedzeniem zwiazana
Teoretycznie nie bardzo, bo nie znaleziono typowej dla
innych polipów jamy chłonąco trawiącej, więc złapane
jedzonko nie bardzo ma gdzie trafić przy zredukowanym
aparacie trawiennym. Podobno ocenia się, że większość
jedzonka Xenia absorbuje prosto z wody w postaci rozpusczonej
w wodzie organiki. Część też oczywiście z fotosyntezy...
Jakkolwiek by to było, moja rośnie jak szalona, bez
dokarmiania... Ostatnio z przyczyn technicznych nawet
nie dokarmiam phyto/zoo planktonem zbiornika bo mi siadły
kultury a ta jak głupia rośnie...
Co do przeszczepu - nie udał się... Wczoraj w miejscu
gdzie był przymocowany gumką dyndał na jednej nitce
bo zrobiło się takie przewężenie. Dziś rano już go nie
widzę na tym kamieniu - musiał się oderwać i uniesiony
został prądem wody, nie mam pojęcia gdzie biedak trafił ;)
Być może gumka była zciśnięta zbyt mocno :-(
sprobuj z wykalaczka
Tego sposobu nie znam... o co chodzi?
Xenii nie muszisz mocować trwale do skały. Co wiecej nawet mam wrażenie
bardzo ją to podraznia.
Wsuń ją w jakąś dziurkę tak by wystawał tylko koniuszek, w okolicy gdzie
chcesz ją zaszczepić.
W kilka godzin sama sie przyklei do skały i popełznie gdzie jej bedzie
pasowało.
Pozdrawiam,
jacek
> Tego sposobu nie znam... o co chodzi?
przyszpilasz wykalaczka do skaly, jak przyrosnie to wykalaczke wyjmujesz
mam nadzieje iz wiesz, ze nie nalezy przykladac cieta strona do skaly?
Ciekawe.... ale boję się, że tą wykałaczką mi się pokolec zainteresuje.
I przy odrobinie sprytu, wbije ją sobie ofiara w oko ;-)
> mam nadzieje iz wiesz, ze nie nalezy przykladac cieta strona do skaly?
Nie, nie wiem - a to dlaczego nie? Którą mam przykładać? Koroną???
Gdy użyłem gumki, to przymocowałem ją na płasko do skałki, cięcie
było tuż za gumką a korona daleko po innej stronie gumki. Niestety gumka
przecięła koralowca i odpłynął w siną dal. W każdym razie przytykał do
skały bokiem, od strony cięcia.
> Nie, nie wiem - a to dlaczego nie? Którą mam przykładać? Koroną???
poszukaj w swoim ulubionym czasopismie netowym (top myths czy jakos tak ) :)
jak nie znajdziesz to jutro poszukam link