Wczoraj koło 1-2 w nocy po raz pierwszy zauważyłem jasnoczerwoną,
a moze pomarańczową ikrę na kafelku. Ciężko ocenić kolor dobrze
w świetle białoniebieskiej diody świecącej (księżycówki) ani
w świetle latarki, ale musi być ta ikra świeża, bo jeszcze po
południu jej widać tam nie było...
Tym razem jest na kafelku, więc wyciągnięcie jej w odpowiednim
czasie nie powinno stwarzać problemów... :-)
Czy to znaczy ze teraz bedzie nowa ikra regularnie co 12 dni ? ;-)
Nie pomyliłeś czasem daty w pierwszym akapicie :))
Gratulacje
@Greg@
Oczywiście że tak :-) Dzięki za czujność, myślałem o 28-go VII :-)
@Greg@
Tak. Przygotowywałem się już do poprzedniego tarła.
Niestety przegapiłem wylęg jajek. Pisałem o tym w innym wątku.
Przeczytałem bardzo fajną książkę o błazenkach w której autorka
przedstawia odchów młodych jako niezbyt trudne przedsięwzięcie.
Przy dostępie do żywego pokarmu (wrotków) i odrobinie wprawy
i doświadczenia nie powinno być problemów. Kilka pierwszych
prób miała nieudanych ale potem już miała problem z nadmiarem
rybek... http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/1890087041/
Przygotowałem już dosyć intensywną kulturę żywych wrotków
w trzech butlach po wodzie mineralnej (4-litry każda)...
Karmię wrotki parę razy dziennie koncentratem glonowym.
Jak się małe przygotują do wylęgu to zamierzam przenieść
płytkę/kafelek z nimi do małego (5g/20L) pustego akwarium
wypełnionego małą ilością wody i napowietrzaniem kamykiem.
Przy takim skąpym urządzeniu ma dojść do wylęgu w nocy.
Następnego ranka należy zacząć podawać jedzenie (wrotki).
Wrotki będzie trzeba podawać parę razy dziennie, i parę
razy dziennie czyścić akwarium i podmieniać wodę z akwarium
głównego z rodzicami. Kotnik nie będzie miał filtracji,
więc cała odpowiedzialność za czystość wody spoczywa na
podmianach na czystą. W książce omówiono sporo rzeczy
dotyczącej chemii wody, uczulano na niskie pH aby go nie
podnosić ze względu na szkodliwość wolnego amoniaku itp...
Zobaczymy co z tego wyjdzie u mnie. Mam już odrobinę doświadczenia
z hodowlą wrotków przy okazji nieudanych prób odchowania larw krewetek.
Zobaczymy czy się uda z błazenkami bordowymi. Rodzice są piękni! :-)
p.s.
Wczoraj samica miała taki gruby brzuch że wiedziałem że coś
wisi w powietrzu... a raczej w wodzie ;-)
@Greg@
@Greg@
--
Qbab
Szukasz fotek? Już nie musisz.
www.barbasz.republika.pl
Moje portfolio na plgaleria:
http://plgaleria.com?user=78
Użytkownik "@Greg@" <gmoz...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:ddcf7p$gni$1...@atlantis.news.tpi.pl...
Konieta która napisała tą książkę o błazenkach twierdzi, ze malce
są zaskakująco odporne wbrew temu co się powszechnie uważa...
Jednak są odporne raczej na czynniki fizykochemiczne takie jak
temperatura, pH, zawartosć trucizn a nie na mechaniczne uszkodzenia!
Nie wolno do ich transportu używać żadnych siatek, sitek, więc
zderzenie czy przyssanie do gąbki będzie dla nich niezbyt miłe...
Tak jak w starych ksiażkach przez dziesięciolecia uczono akwarystów,
malce przeławia się z akwarium do akwarium "fajką"... bezstykowo :-)
Co do pomysłu ciągłej podmiany wody z większym akwarium rafowym...
Jest to pomysł już sprawdzony i niestety nie nadaje się :-)
Już tłumaczę. Małe rybki potrzebujące czystej wody i podmian
parę razy dziennie produkują OGROMNE ILOŚCI brudu... Brak
filtracji i kilka-radzy-dzienne karmienia dużych ilości planktonu
(młode praktycznie pływają w zupe z wrotką i glonów) skutkuje
w piramidalnym wzroście stężeń amoniaku... Zaleca się więc duże
podmiany i najlepsza dla malców jest już woda "przegryziona"
w dużym akwarium rafowym a nie taka świeżo przygotowana z soli
z torebki, bo substancje antyzbrylające zdążyły się rozłożyć...
Używa się więc wody z dużego akwarium z rodzicami do wypełniania
akwarium z maluchami ALE BRUDNEJ WODY Z MALUCHÓW NIE WOLNO DAWAĆ
DO AKWARIUM Z RODZICAMI bo w ciągu kilku dni zrobiłoby się bajoro.
Jedyny sposób na ciągłą podmianę wody jaki ja sobie mogę wyobrazić
to spływ świeżej solanki z kubła do akwarium dużego, potem przelew
(pudełko przelewowe) do akwarium z malcami a nadmiar wody z malców
do zlewu/ścieku... Problemy jakie należy przy tym rozwiązać, czyli
- wzajemne ułożenie akwariów
- problem połączenia dwu przelewów w akwarium głównym (sump)
- filtracja wody dochodzącej do malców
- filtracja ścieku aby nie tracić/rozcieńczać pokarmu (wrotki)
raczej ostraszają od takiego rozwiązania gdy ktoś bawi się tym
w normalnym mieszkaniu gdzie żyją inni ludzie...
Takie ciągi technologiczne to można sobie budować w labie :-)
A nie wtedy gdy akwarium główne stoi w salonie pod oknem, na dywanie,
a kotnik mamy na blacie kuchennym w kącie kuchni 15 metrów dalej :-)
Zresztą błazenki, w przeciwieństwie do np. larw krewetek, mają
wyjątkowo krótki okres larwalny i ten tydzień-dwa do metamorfozy
jakoś możne "przecierpieć" robiąc ciężką charówkę kilka razy dziennie.
Potem, po metamorfozie, rybki zachowują się i wyglądają jak dorosłe,
mimo iż są wciąż prawie mikroskopijnie małe... Jednak autorka
książki po metamorfozie podmienia im już wodę na świeżą solankę.
Cacka się tylko wodą z akwarium gdy opiekuje się larwami...
Postanowiłem zdenerwować ciutkę samiczkę ;-) i wysunąć nieco kafelek
bo nic go nie było widać zza nadmuchanego ukwiała na pół akwarium...
Przy okazji porobiłem jajcom trochę fotek i miałem też okazję je policzyć.
Po zrobieniu zdjęć szybko odłożyłem kafelek w pierwotne miejsce
i nakarmiłem ryby aby im wynagrodzić ten stres na jaki je naraziłem ;-)
Rybki wydawały się szczęśliwe i szybko zapomniały zdarzenie a ja
zabrałem się za liczenie... Nie miałem pomysłu jak się za to wziąć.
Początkowe próby liczenia kończyły się pomieszaniem wyniku i bólem głowy :-)
W końcu się wziąłem na sprytny sposób i udało mi się policzyć ile ich jest
jak sądzę w miarę dokładnie!
Policzyłem metodą dosyć brutalną: powiększyłem obrazek na cały ekran, potem
kolorowymi kropkami zaznaczałem na obrazku jajko po jajku licząc po 20 sztuk.
Po każdym 20 zmieniałem kolor tak, aby obszary kropek o tych samych
kolorach nie stykały się. Potem próbowałem policzyć ile tych obszarów
po 20 sztuk tam uzbierałem, ale wciąż mi się roiło w oczach. Musiałem więc
kropki zamienić na jednolite obszary i obrazek wyglądał jak mapa państw :-)
Teraz już było łatwo policzyć dwudziestki, pomnożyć przez 20 i mamy wynik.
Wyszło mi że mam dziś około 680 żywych jajek błazenków na kafelku...
Wczorajsze zdjęcia nie wyszły ostre więc liczenie pewnie obciążone jest
większym błedem, ale naliczyłem się z wczorajszych zdjęć więcej, prawie 850.
Nie wiem jaka jest przyczyna zmniejszającej się ilości jajek, ale musżę
obserwować czy jutro ich znów ubędzie - może rodzice podjadają sobie ??
Zdjęcia i wyniki liczenia znajdziecie tu http://www.darmoland.pl/pszemol/Clowns_8_2005/
myśle że rodzice wyjadają te które pleśnieją lub są martwe - w ten sposób
izolują zdrowe od chorych i uszkodzonych.
Też tak myślałem, ale nazdjęciach z kolejnych dni widać wyraźnie
nieruszone przez rodziców jajka pomarańczowe, na 100% niezapłodnione.
Prawie rybki wykluły się wczoraj w nocy. Ale kilka nawet przedwczoraj.
A kilka niewyklutych jajek zostało na kafelku - pewnie nic z tych nie będzie.
Dziś rano nakarmiłem całą ferajnę sporą ilością wrotków i zieloną wodą o 7 rano.
Zielona woda jest głównie dla wrotków, aby nie były zjadane na głodniaka,
bo wtedy są małowartościowe dla małych rybek...
Rybki takich małych glonów jakie są w zielonej wodzie nie jedzą.
Jakieś 1/2 godziny od nakarmienia ich rybki pływały chmarą całą
jak jakieś komary przy powierzchni wody, prawdopodobnie żerując...
A może jeszcze nie jedzą tylko dopiero uczą się polować, drapieżniki ? :-)
Niestety nie miałem czasu na dłuższą obserwację czy robienie zdjęć.
Wciąż mają woreczki żółtkowe więc wyglądają jak całkiem przeźroczyste
przecinki z dwoma czarnymi oczami i czerwono-pomarańczowym brzuchem.
:-))) Miało być "Prawie wszystkie rybki wykluły się wczoraj w nocy" :-))
Przeczytałem to co napisałem i to jak z kawału o wróbelku co miał jedno bradziej ;)
No więc sporo wydoroślały od 7 rano do południa :-)
Nie widać już dużych woreczków żółtkowych, prawie w całości zresorbowane.
Rybki nie są też już całkiem przeźroczyste, nabrały ciemnych ciapek na
grzbiecie... Niewielka jest widoczność z boku w tej ich wrotkowo-glonowej
zupie ale wydaje mi się, że nabierają wrotków do brzuszków bo mają każda
takie białe, a może srebrne kropy w tyle ciała.
Są bardzo ruchliwe i szybkie, gromadzą się w większości pod powierzchnią
choć jest kilkanaście, może kilkadziesiąt słabiej wyglądających przy dnie.
Pływają zgrabnie, nie zderzając się ze sobą, wymujają się robiac zawijasy
w wodzie jak akrobaci. Są za daleko niestety od szyby, w centrum akwarium
i poza łapaniem ostrości przez moją filatelistyczną lupę 10X więc niestety
nie mogę się im przyjrzeć z bliska z boku. Widać tylko chmarę komarów,
much jak się patrzy z góry. Dno w akwarium zrobiłem białe, za namową
autorki książki aby było maluchy dobrze widać i było łatwo czyścić akwarium.
Nakarmiłem następną dawkę wrotków i zaczynam się obawiać, że mi ich nie
starczy... Zbyt mało "wyprodukowałem" i boje się że młode zagłodzę bo mam
ich według "przepisu" karmić wrotkami przez cały tydzień. Dopiero w 7
dniu po wylęgu mam dołączyć świeżo wyklute larwy solowca... Będzie ciężko.
No ale mam nadzieję, że to nie ostatnie tarło tych ryb, może za którymś
razem mi się uda ;-) Będę próbował do skutku, czyli do odchowania kilku
rybek od ikry przez larwy aż do pełnej dorosłości.
Bardzo trudno jest czyścić akwarium bo po zeskrobaniu osadu na
dnie i próbach odessania tego co osiadło na dnie dużo rybek
żywych łapie się razem z trupkami z dna... Ciężko je potem
odseparować odsysając pojedynczo pipetką spośród śmieci i osadów.
Wniosek: muszę czyścic dno i podmieniać wodę za dnia, gdy są
aktywne i pływają przy powierzchni jak chmara komarów ;-)
Zwiększyłem dawkę glonów jaką podaję wrotkom do jedzenia i się
okazało, że ich namnazanie się zwiększyło. Na dzisiejsze
poranne karmienie starczyło odsączenie 2 litrów wody z wrotków
na sitku i było dużo pokarmów dla pozostałych przy życiu maluchów.
Powinienem się "wyrobić" z produkcją dostatecznej ilości wrotków
przez najbliszy tydzień, zwłaszcza że liczba pysków do wykarmienia
niestety maleje... Ciekawe czy dziś wieczór będzie kolejny pogrom.
Postaram się mu zapobiec wymieniają wodę wcześniej, po południu.
Wczoraj wieczór podmieniłem 2/3 objętości na wodę z akwarium
głównego. Akwarium z rybkami jest tylko zalane w 1/3 więc całość
ma tylko 8 litrów. Podmiany nie są kosztowne jeśli chodzi o sól.
Świeża solanka idzie do akwarium głównego, woda z podmian do ikry.
I to by było na tyle jeśli chodzi o kolejne uaktualnienie.
p.s.
Dajcie znać w tym wątku czy ktoś zainteresowany jest czytaniem
bo nie chce mi się pisać w powietrze jak nikt nie czyta...
> p.s.
> Dajcie znać w tym wątku czy ktoś zainteresowany jest czytaniem
> bo nie chce mi się pisać w powietrze jak nikt nie czyta...
Ja czytam z ogromnym zainteresowaniem :)
pozdrawiam
Marta
Dziękuję za odzew, Marto.
W takim razie dodam jeszcze że w czasie przerwy obiadowej skoczyłem
do domu i sprawdziłem rybki - okazało się, że ponownie trochę zmieniły
kolor: mają zaciemnioną tylną część ciała, ogonek za brzuchem...
Ale płetwy (ogonowa też) wciaż pozostają przeźroczyste. Nie mają barwy
dorosłych rybek (bordowych) tylko czarne nakrapianie i przeźroczystą
skórę/łuski. Pływają nakarmione rano (teraz nie karmiłem bo jeszcze
coś tam mają) znowu radosne jak stado komarów przy powierzchni...
Cieszę się, że nie są już takie osowiałe jak wczoraj wieczór.
Korzystając z tego, że trzymały się teraz górnych partii wody użyłem
"gruszki" do odessania tego czego nie udało mi się wczoraj oczyścić.
Czyli kilka zdechłych rybek, niewyklute jajka, łuski jajek wyklutych itp.
Udało mi się oczyścić dno dokładnie z wczorajszych trupków więc będzie
widać czy jakaś rybka padnie (i ile ich padnie) po południu lub jutro.
Po pracy podmienię im znowu wodę i nakarmię aby sobie podjadły przed nocą.
p.s. masz akwarium ? nie kojarzę abyś brała udział w tut. dyskusjach.
> W artykule news:ddpksk...@poczta.onet.pl,
> niejaki(a): Pszemol z adresu <Psz...@PolBox.com> napisał(a):
>
>>
>> :-))) Miało być "Prawie wszystkie rybki wykluły się wczoraj w nocy"
>> :-)) Przeczytałem to co napisałem i to jak z kawału o wróbelku co
>> miał jedno bradziej ;)
>
> Jeden obraz wart wiecej niz 100 slow ;)
--
Pozdrawiam
Waldeusz
adres w naglowku -> /dev/null
Jak mnie nauczysz robić zdjęcia pchełkom w wodzie to Ci pokażę zdjęcie.
voila - zgodnie z życzeniem - tu są zdjęcia i dwa filmiki "komarów":
http://www.voila.pl/g5lhk
Ja również z zaciekawieniem czekam na nowe posty w tym wątku.
Dormio
--
Uwaga:
Brak sygnatury w ramach
protestu przed czepiaczami !
I słusznie, bo nasze "poglądy" na różne sprawy nie powinny mieć
wpływu na meritum hobby akwarystycznego :-)
Co do rybek - cóż, znów kilkanaście dziś rano znalazłem na dnie
nieżywe. Znów były osowiałe nieco po nocy... Podmieniłem 50%
wody na wodę z akwarium głównego i nakarmiłem wrotkami...
Zobaczymy co się będzie działo w 3 dniu ich krótkiego życia.
Ok, ostatnie wieści z przerwy na obiad ;-)
Większość rybek czuje się w porządku i pływa jak zwykle...
Niestety jakieś 15 może 20 nowych trupków od wczorajszego
sprzątania znalazłem na dnie. Jest też pewna trudnopoliczalna
grupa rybek slabszych, przy dnie, ruszających się ale wyraźnie
mniejszych, jakby nie jadły lub nie rosły z innymi...
Prawdopodobnie te również nie pożyją długo. Ale większość ok.
Posprzątałem więc trupki odsysając gruszką.
Nie karmiłem wrotkami bo jeszcze wrotków sporo było w wodzie,
dolałem tylko 10ml zielonej wody aby wrotki miały co jeść
i nie były pożerane na głodniaka przez małe rybki...
Po powrocie z pracy podmienię im znowu wodę na świeżą
aby nie pływały w gnojówce i swoim własnym amoniaku...
Rybki z tych zdrowych wyraźnie zwiększają rozmiary i nabierają
czarnego zabarwienia mocniej widocznego niż wczoraj...
Acha, jeszcze jedno - w opublikowanych zdjęciach w ogóle nie
widać płetwy ogonowej, więc rybki wczoraj miały 3mm długości
licząc do końca ogonka ale bez przeźroczystej płetwy ogonowej.
Wiem to bo wczoraj wieczór odessałem jedną rybkę do próbówki
i miałem okazję się jej przyjrzeć z bliska przez lupę.
Niestety bała się zbyt aby żerować - starała się uciekać
przebijając głową dno próbówki więc szybko po inspekcji
wpuściłem rybkę do reszty rodzeństwa...
Chciałem obejrzeć akt pożerania wrotka, bo nie mam pojecia
czy ja w ogóle mam jakieś szanse na utrzymaniu ich przy życiu
czy też moje wrotki są za duże, ale nie udało się zobaczyć.
Glonów daję bardzo niedużo, tak tylko lekko zmętniała woda się robi...
Nawet nie bardzo zielona. I przez noc zjadają je przecież wrotki.
Ale sprawdzę pH. W ogóle o kontroli pH u larw zapomniałem ;-)
Wow... to niezwykłe... to bardzo mała ilość wody.
Jakiej soli używasz ?
Ja swoim larwom daję wodę "przegryzioną" z akwarium głównego.
A kiedy będą mieć drugie tarło ? Będziesz kontynuował próby ?
sera.
co do ilości to dokładnie był 9,5 litra - strasznie mnie to zmartwiło i
zaskoczyło. Przy takiej ilości to na 240 +60 sumpa (w którym jest około 20
litrów) to przecież naprawdę mało.
>
> Ja swoim larwom daję wodę "przegryzioną" z akwarium głównego.
no moje mają główny " w obiegu"
No to powodzenia życzę :-)
A jesteś na 100% pewny że to było przyczyną?
Czy nie był to zbieg okoliczności?
Naprawdę cieżko uwierzyć że niecałe 10 litrów wody zawiniło.
Larwy i narybek są delikatne - niechcący udało mi się zabić
kilka moich przy czyszczeniu akwarium gdy uderzyłem je rurką (!)
ale 10 litrów na 300 to naprawdę znikoma ilość.
Ciekawe czy Sera używa w soli jakichś agresywnych antyzbrylaczy
które mogłyby zaszkodzić małej rybce w tak małym stężeniu...
Jak długo ta sól leżała w kuble od zmieszania przed zalaniem akwa ?
A mi rybki zrobiły ładny prezent bo właśnie po powrocie z pracy
zauważyłem nową ikrę na podłożonym im nowym kafelku.
Tu są trzy zdjęcia świeżej ikry, jeszcze pomarańczowego koloru:
http://www.voila.pl/6gfud
> zauważyłem nową ikrę na podłożonym im nowym kafelku.
No ladny kawiorek
jakby im tak .....kanapke podlozyc ;)
Niezły pomysł! :-)))) Acha, tym razem naliczyłem ich 1047 sztuk!
no właśnie najdziwniejsze jest to że rozrobiłem sobie wodę ale potem nie
miałem czasu na podmianę i stała cztery dni więc była "prawie stara"
Pod tym względem Twoje obserwacje potwierdzają się z obserwacjami
pewnego hodowcy krewetek z Brazylii z którym rozmawiałem tu w Chicago
na International Marine Aquarium Conference. On używał wprawdzie soli
Instant Ocean, ale miał te same obserwacje: podmiana wody larwom
prosto po mieszaniu dawała dużą śmiertelność. Niezależnie od tego
czy woda stała w kuble 2 godziny czy też 2 tygodnie. Czegoś jej tam
brakuje jednak lub czegoś ta woda ma za dużo. Kondycjonowanie jej
w akwarium z żywą skałą i żyjącymi organizmami sprawia, że z czystej
chemii związków mineralnych staje się "żywą wodą" i taka woda nie
zabijała mu larw. Naukowiec z Marinelandu (Dr. Timothy A. Hovanec)
upierał się że wielkie labolatoria biologiczne i fermy bezkręgowców
morskich używają jego soli (IO) prosto z procesu mieszania/rozpuszczania.
Fakt jednak pozostaje faktem, że obserwacje tego Brazylijczyka, Twoje,
kobiety która napisała książkę o błazenkach jaką czytam wskazują, że
"coś" tu jest na rzeczy... Co? Nie wiemy i nie nam to badać... nie jestesmy
naukowcami w białych fartuchach, nie mamy zaplecza labolatorium do
dyspozycji. Ja w kazdym razie jak potrzebuję larwom zmienić wody to
mieszam wiadro świeżej solanki i na drugi dzień podmieniam je na
wiadro "starej wody" z akwarium. Dla mnie to jest dobry układ bo raz
że akwarium główne skorzysta na podmianie a dwa że ograniczam
śmiertelność larw. Tak czy inaczej ciekawi mnie co w tej wodzie "siedzi"
takiego trującego dla larw... ale wychodzi na to, ze to jednak tam siedzi.
>> No ladny kawiorek
>> jakby im tak .....kanapke podlozyc ;)
>
> Niezły pomysł! :-)))) Acha, tym razem naliczyłem ich 1047 sztuk!
No ... gratuluje wytrwalosci ;)
Wbrew pozorom gdy liczysz tylko raz (zaznaczając kolorem
na obrazku aby Ci się nie pokiełbasiło) to liczenie idzie
bardzo szybko - praktycznie tak szybko jak tylko potrafisz
wymówić w myślach kolejne liczby :-)
Mam zamiar policzyć je jeszcze raz tuż przed wylęgiem aby
sprawdzić czy ich rzeczywiście ubywa w ciągu tygodnia
inkubacji czy to raczej wyjątkowa sprawa była ostatnio...
Tu nie tylko chodzi o czas, ale i o stresowanie rybich rodziców.
Do zdjęcia muszę kafelek przełożyć na front akwarium blisko szyby.
Stresuje to bardzo rybki jak im ruszam cokolwiek "w ich domu"...
Ale może ze 2-3 razy policzę.
Chętnie się dowiem co znalazłeś, ale to może się okazać fałszywy
trop - tak jak twierdził dr Hovanec - nie są to trujące substancje
i nie szkodzą np. larwom jeżowców, rutynowo hodowanych do doświadczeń.
A co do moich malców, to wczoraj po południu, przy okazji podmiany
wody cyknąłem im kolejną fotkę gdy poziom wody był nisko, jakiś 1cm.
Zdjęcia użyłem do policzenia pociech i naliczyłem ich około 130 żywych.
Liczba ta jest z uśrednienia zliczeń z dwu różnych zdjęć. Błąd może
się wkraść bo akwarium ma czarną ramkę dookoła podstawy na której nie
widać maluchów. Na jednym zdjęciu było ich 134 na innym 127...
Tyle przeżyło z około 650 sztuk ikry jaka się wykluła w tym akwarium.
Po tygodniu życia więc, jeśli się nie walnąłem w obliczeniach,
wskaźnik przetrwania jest gdzieś na poziomie 20%. I może chyba być
wyższy, bo zrobiłem zbyt wiele błędów na poczatku gdy trzymałem malce
w zbyt małej ilości wody (aby zagęścić niewystarczającą ilość wrotków)
i szybko się im psuła jakość wody. Również muszę udoskonalić sposób
podmiany wody i czyszczenia ścianek i dna akwarium z rybkami bo wiele
rybek straciłem albo zassanych do węża albo uszkodzonych przy czyszczeniu.
Oczywiście to nie koniec kłopotów z maluchami. Pierwszy tydzień to
dopiero początek. Autorka książki straszy że krytyczny moment jest
gdy się małym przełącza dietę stopniowo z wrotków na larwy artemii.
Straszy że można stracić wtedy wszystkie. Inni hodowcy z reefcentral
straszą mnie że jak uda mi się odchować 10 sztuk to będzie dobrze... :-(
No cóż, zobaczymy.
Spróbuję je policzyć dziś po powrocie z pracy w takim razie...
:-))) Wiesz... moje akwarium nigdy nie miało za cel
wmurować znajomych w podłogę, choć czasem i tak się
to przez przypadek uda zrobić gdy się np. ukwiał
napompuje na pół akwarium i z pomiędzy czułek błazenki
wystawią dumnie łebki siedząc w swym domku zadowolone.
Teraz, gdy prawie 100% mojego czasu na akwarium
poświęcam małym rybkom akwarium jest zaglonione
i brudne jak nigdy dotąd. Ale najwyraźniej ryby to
właśnie lubią, bo się sekszą i mnożą jak głupie ;-)
mam dokładnie tą sama obserwację - glony moim zdaniem sprzyjają planktonowi
i ryby to widzą - dostrzegają szansę dla młodych na zarcie i przystępują do
tarła.
>
> Oczywiście to nie koniec kłopotów z maluchami. Pierwszy tydzień to
> dopiero początek. Autorka książki straszy że krytyczny moment jest
> gdy się małym przełącza dietę stopniowo z wrotków na larwy artemii.
> Straszy że można stracić wtedy wszystkie. Inni hodowcy z reefcentral
> straszą mnie że jak uda mi się odchować 10 sztuk to będzie dobrze... :-(
> No cóż, zobaczymy.
Trzymam kciuki za wszystkie :D
Dormio
--
Uwaga:
Brak sygnatury w ramach
protestu przed czepiaczami !
Dwie już dokończyły krótkiego żywota w nocy... Znalazłem je
rano gdy podmieniałem wodę na świeżą. Ale to już nie ta
ilość trupów która była każdego ranka w pierwszym tygodniu.
Dziś zliczyłem przed chwilką i wyszło mi że zostało 687 jajek na kafelku.
687 z 1047 daje jakieś 66% czyli 2/3 przetrwania do wyklucia się.
:-) Nie wiem czy to nie jest nieco za wcześnie,
ale jedna lub dwie rybki wygląda inaczej niż
pozostałe - jakby przeszła już przynajmniej
częściowo metamorfozę. Inaczej oznacza że nie ma
srebrnego brzucha (bo przeźroczysta skóra odsłania
larwom bebechy takiego koloru jak ich pokarm) tylko
ma raczej całe ciało ciemnoszare, prawie czarne
a na grzbiecie ma dwa cieniutkie pręgi jasne...
Te białe pręgi są tylko na grzbiecie i nie widać
ich z boku. Jakby dopiero zaczęły się wybarwiać.
To ekscytujące podziwiać rozwój rybki morskiej :-)
Nie mam pojęcia... ale sądzę że znajdą się chętni
na morskie rybki w okolicy. W sklepach "chodzą"
tu w Chicago po $15 za sztukę... Może ktoś weźmie
ode mnie te moje po 5-10 za sztukę w zalezności
od ilości... Moze eBay? Nie mam pojęcia.
Najpierw muszę je odchować i to mnie pasjonuje.
Kwestia co z nimi zrobić później jest już drugoplanowa.
Napewno coś się wymyśli.
Niestety nie mogę ich wpuścić spowrotem do akwarium
z rodzicami. W książce wyraźnie napisano, że bordowe
błazenki jako wyjątkowe z całej grupy róznych gatunków
błaznów nie mieszkają w społecznościach - one są
samotnikami i w naturze widuje się samotne parki
okupujące swój ukwiał i broniące do niego dostępu
innym rybkom tego gatunku. Początkowo plan był taki
aby wpuścić całe stadko niech się bawią z ukwiałem
no ale potem doczytałem o tym ich zachowaniu i muszę
zmienić plany.
cos a`la Nemo ;)
Para hodowlana która się mnoży jest również z hodowli w akwarium.
Kupiłem je jako pierwsze rybki do mojego akwarium. Potem dopiero
doszła royal gramma i pokolec królewski.
p.s. skąd piszesz ? Twoje imie wygląda nieco po chinsku :-))
Moje rybki są obecnie wymieszane, jest grupa słabszych,
które wciąż wyglądają jak larwy ze srebrnymi brzuchami
jest grupa średniaków, które wyglądają tak jak wczoraj
wyglądały 2 najbardziej rozwinięte (czyli całe czarne
i dwie białe kropki na grzbiecie) i jest grupa liderów
którzy mają już po dwa paski NA BOKU, jak dorosłe błazenki!
Wciąż są całe czarne, nie mają bordowego zabarwienia.
Paski natomiast są biało-niebieskawe. Rybki są śliczne.
Pływają zupełnie inaczej niż larwy, uginają całe ciało
falując nim na boki jak dorosłe rybki podczas gdy larwy
machały głównie płetwą ogonową jak motorkami w motorówce:
bardzo, bardzo szybko wibrując ogonkami na lewo i prawo.
Niestety znowu dwie padły, więc śmiertelność wciąż się
utrzymuje na dosyć dużym poziomie 2-3% każdego dnia.
Martwi mnie to, że padła jedna przechodząca przemianę
i jedna opóźniona w rozwoju larwa. Sądziłem że raczej
będą zdychać tylko te opóźnione w rozwoju a nie te które
przechodzą przemianę już teraz.
A co to znaczy Wang Le po chinsku ? :-)
Ale jak piszesz z Polski to używaj serwisów takich jak news://news.onet.pl
(zakładając wcześniej u nich konto e-mail) bo google niestety nie
rozsyła Twoich wiadomości na wszystkie serwery i wiele ludzi
z Polski nie ma jak czytać Twoich wypowiedzi.
Ja też go nie widzę gdy czytam niusy z domu...
Ale w firmie mamy innego inet providera i inny
niż w domu zestaw serwerów niusowych mi działa.
Nie ma jego postów ani na onet.pl ani na gazeta.pl.
Nie mam dostępu do tpi.pl więc nie wiem czy tam są.
P> Ja też go nie widzę gdy czytam niusy z domu...
P> Ale w firmie mamy innego inet providera i inny
P> niż w domu zestaw serwerów niusowych mi działa.
P> Nie ma jego postów ani na onet.pl ani na gazeta.pl.
P> Nie mam dostępu do tpi.pl więc nie wiem czy tam są.
Właśnie dziś zerkałem na googla i posty kolegi są, ale onet mi ich na newsreedera nie
dostarcza w większości - ten jest jedyny.
Pozdrawiam, Dijkstra.
--
Domena pocztowa to tweak.pl
www.akwa.dijkstra.prv.pl - 25l poszło do ludzi, wkrótce foty nowgo baniaka.
www.kotki.dijkstra.prv.pl - nie samą rybą żyje człowiek ;)
http://miniurl.pl/pra - archiwum grupy pl.rec.akwarium
To jest pewnie ich nieudolny sposób na walkę ze spamem...
Wycinają całe domeny z których wysyłane są posty :-(
Założenie niby prawdziwe że mało postów na pl.* przyjdzie
z Zachodnich serwerów, ale jak widać uderza to w niektórych.
Całe szczęście że przynajmniej oferują darmowy dostęp
do niusów w takich news.onet.pl/news.gazeta.pl dla
wszystkich którzy chcą, niezależnie skąd się łączą na świecie.