Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Artemia prosze o rade.

118 views
Skip to first unread message

Rafal K.

unread,
Jan 22, 2003, 3:01:58 AM1/22/03
to
Właśnie wystartowałem artemie wszystko wedle ulotki tylko mam jedno malutkie
pytanko .Napowietrzanie z kostki ma być jakie ?? teraz na starcie ustawiłem
że się w butelce wszystko kotłuje ale myślę że to za dużo :}} . Porze o info
jak wy ustawiacie bąbelki .Moje szmaragdy już lada moment wypłyną . :}}}}
--
Rafał Kaźmierczuk
Białystok

wiecznie głodny
wiedzy :}


Roman Skokowski

unread,
Jan 22, 2003, 3:30:20 AM1/22/03
to

Użytkownik "Rafal K." <Brod...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:b0lj6i$8j9$1...@news.onet.pl...
> Wła¶nie wystartowałem artemie wszystko wedle ulotki tylko mam jedno

malutkie
> pytanko .Napowietrzanie z kostki ma być jakie ?? teraz na starcie
ustawiłem
> że się w butelce wszystko kotłuje ale my¶lę że to za dużo :}} . Porze o
info
> jak wy ustawiacie b±belki .Moje szmaragdy już lada moment wypłyn± . :}}}}


Witam
Dobrze.
Powinno się kotłować.

pozdrawiam
Roman Skokowski
Poznań

Moris@Discus

unread,
Jan 22, 2003, 3:51:57 AM1/22/03
to
> > Właśnie wystartowałem artemie wszystko wedle ulotki tylko mam jedno

> malutkie
> > pytanko .Napowietrzanie z kostki ma być jakie ?? teraz na starcie
> ustawiłem
> > że się w butelce wszystko kotłuje ale myślę że to za dużo :}} . Porze o
> info
> > jak wy ustawiacie bąbelki .Moje szmaragdy już lada moment wypłyną .
:}}}}

Ma się aż gotować w butelce. Kilkunasto minutowa przerwa w natlenianiu może
zabić wszystkie robaczki. Brak tlenu i ruchu wody (wirowania jaj) ujemnie
wpływa na wylęg.

Pozdrawiam
Mariusz Mieszok GG#1649608 www.Discus.pl

Darek S

unread,
Jan 22, 2003, 3:42:26 AM1/22/03
to

Użytkownik "Roman Skokowski" <Ro...@icpnet.pl> napisał w wiadomości
news:b0lkkb$n44$1...@topaz.icpnet.pl...

>
> Witam
> Dobrze.
> Powinno się kotłować.
>
Owszem ale lepiej bez kamienia bo przy drobniutkich pęcherzykach mogą się
zapowietrzać i utrudnia im to opuszczanie osłonek, poza tym może robić się
piana(słona woda) i uwięzić sporo larw - straty.
Zalecane jest napowietrzanie grubobombelkowe - tak gdzieś czytałem i
stosowałem zresztą.

--
Darek S

Strona o glonach w akwarium
www.glonki.republika.pl


Rafal K.

unread,
Jan 22, 2003, 3:59:51 AM1/22/03
to
Na pianę dałem kilka kropli oleju roślinnego . Woda się gotuje . Dzięki
wszystkim za porady .
--
Rafał Kaźmierczuk
Białystok gg 1482966

wiecznie głodny
wiedzy :}


Jarosław Filipiuk

unread,
Jan 22, 2003, 8:36:55 AM1/22/03
to
Moim zdaniem olej raczej nie jest potrzebny. Przy napowietrzaniu
gruboziarnistym nie ma problemu z pianą.
Nie stosowałem tego typu zabiegu. Ciekawe czy sam olej nie odcina dostępu do
powietrza?? Poczytaj sobie np.
http://klub.chip.pl/akwaria/akk/s_hodowla.html.
Darek S podawał moim skalarkom artemię bez odcedzania i innych zabiegów.
Posmakowało im tak bardzo, że pozostałe pokarmy musiały być solone - złapały
smaka na słono i były bardzo z tego zadowolone:) Żadnych skutków ubocznych
nie zaobserwowano!
Pozdrawiam Filip

Marzenna Kielan

unread,
Jan 23, 2003, 3:03:07 AM1/23/03
to

Użytkownik "Darek S" <di...@unitron.lublin.pl> napisał w wiadomo¶ci
news:b0llhh$spr$1...@szmaragd.futuro.pl...

> Zalecane jest napowietrzanie grubobombelkowe - tak gdzieś czytałem i
> stosowałem zresztą.

Moze to:

"Z uwagi jednak na pianę, któr± może utworzyć kamień napowietrzaj±cy, a
która jest niebezpieczna zarówno dla jaj, jak i dla naupliusów, znacznie
lepiej wykorzystać napowietrzanie grubob±belkowe. Spowoduje ono nie tylko
odpowiednie natlenienie wody, ale także mieszanie wody z jajami, dzięki
czemu zostan± one odpowiednio uwodnione. Ze względu na konieczno¶ć
odpowiedniego natlenienia hodowli nie należy zagęszczać - w jednym litrze
wody powinni¶my inkubować nie więcej niż 10 g jaj. Czynnikiem, bez którego
nasza hodowla nie osi±gnie sukcesu, jest także ¶wiatło. Dlatego też naczynie
z przygotowanym roztworem i jajami powinni¶my postawić w pobliżu Ľródła
¶wiatła takiegojak lampka lub na parapecie okiennym".

http://klub.chip.pl/akwaria/akk/artykuly/robale.html - tam jest reszta.
Wypraktykowalam na "wlasnej skorze" ;-)

Pozdrawiam

Marzenna Kielan
www.malawi.org.pl
www.cichlidpress.pl

Pszemol

unread,
Jan 23, 2003, 10:38:31 AM1/23/03
to
"Marzenna Kielan" <mki...@sm.pl> wrote in message news:b0o7es$k1p$1...@news.tpi.pl...
> "Z uwagi jednak na pianę, którą może utworzyć kamień napowietrzający, a

> która jest niebezpieczna zarówno dla jaj, jak i dla naupliusów, znacznie
> lepiej wykorzystać napowietrzanie grubobąbelkowe. Spowoduje ono nie tylko

> odpowiednie natlenienie wody, ale także mieszanie wody z jajami, dzięki
> czemu zostaną one odpowiednio uwodnione. Ze względu na konieczność

> odpowiedniego natlenienia hodowli nie należy zagęszczać - w jednym litrze
> wody powinniśmy inkubować nie więcej niż 10 g jaj. Czynnikiem, bez którego
> nasza hodowla nie osiągnie sukcesu, jest także światło. Dlatego też naczynie
> z przygotowanym roztworem i jajami powinniśmy postawić w pobliżu źródła
> światła takiegojak lampka lub na parapecie okiennym".

10g jaj to ogromna ilość! Zdecydowanie nie potrzeba tyle na raz...
Dwie łyżeczki do herbaty to około 4 gramy suchych cyst.
Ja daję pół łyżeczki cyst na litr wody - więcej zwykle nie potrzeba.
Lepiej jest codziennie założyć nową kulturę artemii dostarczając
w ten sposób ciągle świeże, niepozbawione wartości odzywczych larwy.

Pszemol

unread,
Jan 23, 2003, 10:40:45 AM1/23/03
to
"Rafal K." <Brod...@poczta.onet.pl> wrote in message news:b0lj6i$8j9$1...@news.onet.pl...

> Właśnie wystartowałem artemie wszystko wedle ulotki tylko mam jedno malutkie
> pytanko .Napowietrzanie z kostki ma być jakie ?? teraz na starcie ustawiłem
> że się w butelce wszystko kotłuje ale myślę że to za dużo :}} . Porze o info
> jak wy ustawiacie bąbelki .Moje szmaragdy już lada moment wypłyną . :}}}}

Zdecydowanie pozbądź się kostki i włóż po prostu rurkę do samego dna butelki.
Bombelkuj silnie aby woda bulgotała mocno. Dobrze jest po wsypaniu jajeczek
odczekać z bąbelkowaniem godzinę-dwie aby namokły. Wtedy będą trochę cięższe
i namoczone - po włączeniu powietrza mniej jajek wyląduje na ściankach naczynia,
skąd już się nie wylęgną. Jednym słowem daje to większy uzysk żywych larw.

Too old...

unread,
Jan 23, 2003, 5:24:54 PM1/23/03
to

Użytkownik "Darek S" <di...@unitron.lublin.pl> napisał w wiadomości
news:b0llhh$spr$1...@szmaragd.futuro.pl...
>
> Użytkownik "Roman Skokowski" <Ro...@icpnet.pl> napisał w wiadomo ci
> news:b0lkkb$n44$1...@topaz.icpnet.pl...
> Zalecane jest napowietrzanie grubobombelkowe - tak gdzie czytałem i
> stosowałem zresztš.

A nie boisz się przyduchy ? ;-)))

--
kochany rekinek- J.Krzysztof Chiliński jk...@pnet.pl
Serwis "muszlowcowy" http://republika.pl/jkch1
O rekinach http://republika.pl/jkch2
Praca : jk...@interia.pl - http://www.tymofarm.pl/

Pszemol

unread,
Jan 23, 2003, 5:51:33 PM1/23/03
to
"Darek S" <di...@unitron.lublin.pl> wrote in message news:b0llhh$spr$1...@szmaragd.futuro.pl...
> Owszem ale lepiej bez kamienia bo przy drobniutkich pęcherzykach mogš się

> zapowietrzać i utrudnia im to opuszczanie osłonek, poza tym może robić się
> piana(słona woda) i uwięzić sporo larw - straty.
> Zalecane jest napowietrzanie grubobombelkowe - tak gdzie czytałem i
> stosowałem zresztš.

I jest to uzasadnione naukowo - artemia jest "bezmyślnym" filtrem pokarmowym.
Jedząc po prostu filtruje wodę i wkłada sobie co się jej przyczepi do "nóg"
do pyska. Z bąbelkami powietrza włącznie, co nie muszę tłumaczyć zabiłoby ją.
Gdziekolwiek czytam o hodowli artemii zdecydowanie wszyscy używają niczym nie
zakończonej rurki do powietrza - po prostu duże bąbelki do "gotowania" wody.

Maja Prusińska

unread,
Jan 24, 2003, 9:47:50 PM1/24/03
to
On Thu, 23 Jan 2003 09:40:45 -0600, "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> wrote:


>Zdecydowanie pozbądź się kostki i włóż po prostu rurkę do samego dna butelki.
>Bombelkuj silnie aby woda bulgotała mocno. Dobrze jest po wsypaniu jajeczek
>odczekać z bąbelkowaniem godzinę-dwie aby namokły. Wtedy będą trochę cięższe
>i namoczone - po włączeniu powietrza mniej jajek wyląduje na ściankach naczynia,
>skąd już się nie wylęgną. Jednym słowem daje to większy uzysk żywych larw.

Ja mam odmienne informacje - jaja musza od poczatku sie mocno krecic w
wodzie, aby namokly. Bez tego w ogole moga sie nie kluc.

Pozdrawiam :)

--
> ma...@tanganika.pl ____¤__ http://www.tanganika.pl <
> ___ ° Trice happy he who, not mistook, <
> (Olsztyn) |\/ ¤\˙ Hath read in Nature's mystic book. <
> |/\__\/ <

Pszemol

unread,
Jan 24, 2003, 12:57:48 PM1/24/03
to
"Maja Prusińska" <ad...@w.reply.to.invalid> wrote in message news:0ll13vscji6o6e399...@4ax.com...

> >Zdecydowanie pozbądź się kostki i włóż po prostu rurkę do samego dna butelki.
> >Bombelkuj silnie aby woda bulgotała mocno. Dobrze jest po wsypaniu jajeczek
> >odczekać z bąbelkowaniem godzinę-dwie aby namokły. Wtedy będą trochę cięższe
> >i namoczone - po włączeniu powietrza mniej jajek wyląduje na ściankach naczynia,
> >skąd już się nie wylęgną. Jednym słowem daje to większy uzysk żywych larw.
>
> Ja mam odmienne informacje - jaja musza od poczatku sie mocno krecic w
> wodzie, aby namokly. Bez tego w ogole moga sie nie kluc.

To może dodam, że zweryfikowałem tą metodę w praktyce.
Klują się prawie wszystkie. Nie ma się czego bać.

Cysty sprzedawane w handlu są pozbawione dużej ilości wody (80-90%).
Zanim zaczną "żyć" to najpierw muszą zassać wodę, namoknąć...
I do tego nie potrzebują ogromnych ilości tlenu - zresztą
i tak pływają na powierzchni więc tlenu mają pod dostatkiem.
Godzina-dwie bez bąblowania NA SAMYM POCZĄTKU nie jest zatem
w żadnym razie szkodliwa, w przeciwieństwie do tego rodzaju
prób w późniejszym okresie, gdzie tlenu potrzebują już dużo.

Maja Prusińska

unread,
Jan 25, 2003, 5:02:48 AM1/25/03
to
On Fri, 24 Jan 2003 11:57:48 -0600, "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> wrote:


>To może dodam, że zweryfikowałem tą metodę w praktyce.
>Klują się prawie wszystkie. Nie ma się czego bać.

Ja mam odmienne doswiadczenia i pozwole sobie pozostac przy swojej opinii
:-)

>Cysty sprzedawane w handlu są pozbawione dużej ilości wody (80-90%).
>Zanim zaczną "żyć" to najpierw muszą zassać wodę, namoknąć...
>I do tego nie potrzebują ogromnych ilości tlenu - zresztą
>i tak pływają na powierzchni więc tlenu mają pod dostatkiem.
>Godzina-dwie bez bąblowania NA SAMYM POCZĄTKU nie jest zatem
>w żadnym razie szkodliwa, w przeciwieństwie do tego rodzaju
>prób w późniejszym okresie, gdzie tlenu potrzebują już dużo.

Ja nie mowie, ze one potrzebuja tlenu - one potrzebuja sie znalec pod
powierzchnia wody aby namoknac. Jak wlaczysz bablowanie za dwie godziny a
nie od razu to i dwie godziny pozniej zaczna sie kluc. Proces wykluwania
rozpoczyna sie od namoczenia cyst, co sie nie stanie jak beda lezec na
powierzchni wody, a jak wiesz plywalnosc maja znakomita :-)
Bablowanie zapewnia zanurzenie cystom i od tego wszystko sie zaczyna.

Pszemol

unread,
Jan 27, 2003, 3:26:29 PM1/27/03
to
"Maja Prusińska" <ad...@w.reply.to.invalid> wrote in message news:stn43vc4q6tnbuc94...@4ax.com...

> Ja nie mowie, ze one potrzebuja tlenu - one potrzebuja sie znalec pod
> powierzchnia wody aby namoknac. Jak wlaczysz bablowanie za dwie godziny
> a nie od razu to i dwie godziny pozniej zaczna sie kluc. Proces wykluwania
> rozpoczyna sie od namoczenia cyst, co sie nie stanie jak beda lezec na
> powierzchni wody, a jak wiesz plywalnosc maja znakomita :-)
> Bablowanie zapewnia zanurzenie cystom i od tego wszystko sie zaczyna.

Czy twierdzisz, że gdy cysty pływają po powierzchni to nie dotykają jej?
Ja twierdzę, że właśnie taki konktakt odwodnionej cysty z wodą jest
właśnie skuteczny i po godzinie-dwu cysty są namoknięte - wypróbuj!

Maja Prusińska

unread,
Jan 29, 2003, 2:03:04 AM1/29/03
to
On Mon, 27 Jan 2003 14:26:29 -0600, "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> wrote:


>Czy twierdzisz, że gdy cysty pływają po powierzchni to nie dotykają jej?
>Ja twierdzę, że właśnie taki konktakt odwodnionej cysty z wodą jest
>właśnie skuteczny i po godzinie-dwu cysty są namoknięte - wypróbuj!

Dzieki, zdarzalo mi sie, ze wezyk z napowietrzaniem sie zagial albo wypadl,
albo po prostu rurka sie zatkala i cysty nie byly mieszane jak nalezy.
Zdarzalo mi sie tez przez roztrezpanie nie wlozyc napowietrzania (tak sie
sklada, ze okresowo mam do nastawiania naprawde duze ilosci artemii). No i
skutek byl taki jak pisalam, zgola odmienny od tego, co Ty piszesz ;-)
Cysty nie namakaly i juz.

Pozwol, ze zatem pozostane przy swoim zdaniu, zapewne Ty przy swoim i z
calym szacunkiem, ale zakonczmy juz moze ten watek. Jak ktos bedzie chcial
nie napowietrzac od razu to jego sprawa, nikomu krzywda sie nie stanie
(chyba ze potrzebuje pokarmu jak najszybciej).

Acha, druga sprawa - zeby nie marnowac niewyklutych cyst ja stosuje nieco
inna metode - zwykle nastawiam w kilku butelkach, z przesunieciem czasowym
i zbiory wyklutych larw robie dopiero po 48 godz od nastawiania - wowczas
wykluwa sie max a nie straca jeszcze swoich wartosci pokarmowych.

Pszemol

unread,
Jan 29, 2003, 1:14:25 AM1/29/03
to
"Maja Prusińska" <ad...@w.reply.to.invalid> wrote in message news:mste3vogu38tppg10...@4ax.com...

> Dzieki, zdarzalo mi sie, ze wezyk z napowietrzaniem sie zagial albo wypadl,
> albo po prostu rurka sie zatkala i cysty nie byly mieszane jak nalezy.
> Zdarzalo mi sie tez przez roztrezpanie nie wlozyc napowietrzania (tak sie
> sklada, ze okresowo mam do nastawiania naprawde duze ilosci artemii). No i
> skutek byl taki jak pisalam, zgola odmienny od tego, co Ty piszesz ;-)
> Cysty nie namakaly i juz.

No cóż... :-)

> Pozwol, ze zatem pozostane przy swoim zdaniu, zapewne Ty przy swoim i z
> calym szacunkiem, ale zakonczmy juz moze ten watek. Jak ktos bedzie chcial
> nie napowietrzac od razu to jego sprawa, nikomu krzywda sie nie stanie
> (chyba ze potrzebuje pokarmu jak najszybciej).

Oczywiście że nikomu nic się nie stanie :-) Ale intrygująca ta róznica.
Jaką ilość cyst stosowałaś w jednej dawce? Czy pokrywała powierzchnię
wody pojedynczą warstwą czy dawałaś tych cyst więcej?
Może w tym tkwi szkopół, że ja do rozciętej butelki 2L po coca-coli daję
1/4 łyżeczki cyst, tak że ledwie pokrywają powierzchnię jedną warstwą.

> Acha, druga sprawa - zeby nie marnowac niewyklutych cyst ja stosuje nieco
> inna metode - zwykle nastawiam w kilku butelkach, z przesunieciem czasowym
> i zbiory wyklutych larw robie dopiero po 48 godz od nastawiania - wowczas
> wykluwa sie max a nie straca jeszcze swoich wartosci pokarmowych.

Są tacy, co twierdzą, że larwy od początku nie mają zbyt wiele wartości
jako pokarm, jeśli są niekarmione niczym, natomiast po około 6 godzinach
od wyklucia się w ogóle przestają być sensownym pokarmem... Ale to tylko
opinia kogoś, kto ma udane akwarium morskie - ja czasu nie mierzyłem...

Jedno tylko zauważyłem, że larwy po dwu dniach są mniej wrażliwe
na światło, a nawet zauważam tendencję do uciekania od światła
im starsze są te larwy, więc utrudnia się proceder ich odłowu...
No chyba, że wypracowałaś sobie inny patent na zagęszczanie larw?
U mnie zastare larwy "biegają" sobie po całej objętości butelki... :-(

Maja Prusińska

unread,
Jan 30, 2003, 2:16:14 AM1/30/03
to
On Wed, 29 Jan 2003 00:14:25 -0600, "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> wrote:


>Może w tym tkwi szkopół, że ja do rozciętej butelki 2L po coca-coli daję
>1/4 łyżeczki cyst, tak że ledwie pokrywają powierzchnię jedną warstwą.

Owszem, daje znacznie wiecej cyst, bo gdybym miala nastawiac po 1/4
lyzeczki toby mi kultura artemiowa zajela strasznie duzo miejsca :-)
Normalnie daje lyzke stolowa cyst, czasem lekko czubata na butelke 1,5
litra.

A szkopul tkwi w tym, ze cysty wymagaja mieszania wody zeby nasiakly -
pisza o tym zreszta w niemal kazdej publikacji o artemii.

Wykonaj jeszcze raz doswiadczenie - nastaw cysty i zacznij mierzyc czas,
napowietrzanie wlacz po kilku godzinach. Zobaczysz, ze moment klucia sie
przesunie o te kilka godzin mniej wiecej.

>Są tacy, co twierdzą, że larwy od początku nie mają zbyt wiele wartości
>jako pokarm, jeśli są niekarmione niczym, natomiast po około 6 godzinach
>od wyklucia się w ogóle przestają być sensownym pokarmem... Ale to tylko
>opinia kogoś, kto ma udane akwarium morskie - ja czasu nie mierzyłem...

Nie wiem o kim mowisz, gratuluje mu powodzenia w prowadzeniu akwarium :-)
Owszem, cysty nie zapewniaja wszystkich zapotrezbowan pokarmowych mlodych
stadiow ryb, stad faszeruje sie je roznymi pokarmami przed skarmianiem.
Artemia wowczas wyglada pod mikroskopem jak wypchana jablkami kaczka (jest
to porownanie nie moje, ale bardzo trafne :-) Zwykle sa to kwasy HUFA.
Podczas stosowania artemii niewzbogacanej nie zaleca sie karmienia ryb nia
dluzej jak 6 tygodni, nalezy wprowadzic takze inne pokarmy oprocz diety
artemiowej.

Teraz co do utraty wartosci pokarmowych przez artemie po wykluciu -
oczywiscie nastepuje ona stale, poniewaz larwa potrzebuje energii na
poruszanie sie, a nie ma jej skad czerpac jesli w wodzie nie ma zawiesiny
ktora moglaby odfiltrowac.
Generalnie uwaza sie, ze wylinka jest momentem, od ktorego artemia jest juz
malo wartosciowa. Jednak wylinka nastepuje po czasie dluzszym niz te 48
godzin - wowczas tez larwy traca swoj piekny intensywny kolor i sa mniej
widoczne dla narybku, poza tym tez staja sie szybsze i trudniejsze do
schwytania. To nie znaczy jednak, ze takie larwy sie do niczego nie nadaja.
Maja one cos, co jest BARDZO wartosciowe, mianowicie enzymy trawiace w
swoich przewodach pokarmowych. Mlodociane stadia ryb czesto nie potrafia
wytwarzac tych enzymow i stad u wielu gatunkow nie udaje sie odchowanie ich
od poczatku na pokarmach 'niezywych'. Jesli maluszkom daje sie jednak
pokarm sztuczny i larwy artemii (nawet te mniej wartosciowe, starsze), to
odchow jest mozliwy.

>Jedno tylko zauważyłem, że larwy po dwu dniach są mniej wrażliwe
>na światło, a nawet zauważam tendencję do uciekania od światła
>im starsze są te larwy, więc utrudnia się proceder ich odłowu...
>No chyba, że wypracowałaś sobie inny patent na zagęszczanie larw?
>U mnie zastare larwy "biegają" sobie po całej objętości butelki... :-(

Tak, mam inny patent na odlawianie larw. Gdy zaczynam "zbiory" rozdzielam
cala objetosc slonej wody wraz z larwami do mniejszych naczyn, w ktorych
zostawiam polowe miejsca na dolanie wody z kranu. Po 5 minutach wszystkie
larwy sa na dnie a puste skorupki wyplywaja na powierzchnie. Niewyklute
jaja osiadaja na dnie rowniez, ale po 48 godz przy dobrej jakosci cystach
wlasciwie ich nie ma. Zlewam czesc wody z powierzchni wraz z pustymi
skorupkami, a jak zaczynaja leciec larwy to lapie je w siateczke, ktora
nastepnie plucze w naczyniu z woda. Tym sposobem otrzymuje czysciutka
porcje larw w slodkiej wodzie - wlewam to do akwariow w miare potrzeby.

Uff, duzo wyszlo :-)

Pszemol

unread,
Jan 29, 2003, 6:23:12 PM1/29/03
to
"Maja Prusińska" <ad...@w.reply.to.invalid> wrote in message news:t6ih3v8qug18o9tvn...@4ax.com...

> Owszem, daje znacznie wiecej cyst, bo gdybym miala nastawiac po 1/4
> lyzeczki toby mi kultura artemiowa zajela strasznie duzo miejsca :-)
> Normalnie daje lyzke stolowa cyst, czasem lekko czubata na butelke
> 1,5 litra.

No to zdaje się, że wyjaśniliśmy rozbieżności :-)
Lubię konstruktywną wymianę zdań :-) Po prostu Twoje cysty
układają się w wiele warstw na powierzchni wody i rzeczywiście
te, które się z wodą nie stykają nie namokną... Ja mam znacznie
mniejsze potrzeby przy karmieniu swoich pupilków więc mi 1/4
łyżeczki dziennie wystarczy z powodzeniem.

> Wykonaj jeszcze raz doswiadczenie - nastaw cysty i zacznij mierzyc czas,
> napowietrzanie wlacz po kilku godzinach. Zobaczysz, ze moment klucia sie
> przesunie o te kilka godzin mniej wiecej.

Ja nie zalecam zostawienia na kilka godzin - miałem na myśli godzinę,
góra dwie, tylko po to, aby cysty namokły i nie lepiły się aż tak
do ścianek naczynia jak te suche... Inaczej wiele z nich po prostu
zostanie przez bąble powietrza wyniesionych na ścianki butelki, ponad
powierzchnię wody, i się nie wykluje. A to zmniejsza uzysk larw z cyst.
No chyba, że będziesz co 5 minut palcem sciągać te cysty z krajów
butelki spowrotem do wody :-)

> Nie wiem o kim mowisz, gratuluje mu powodzenia w prowadzeniu akwarium :-)
> Owszem, cysty nie zapewniaja wszystkich zapotrezbowan pokarmowych mlodych
> stadiow ryb, stad faszeruje sie je roznymi pokarmami przed skarmianiem.
> Artemia wowczas wyglada pod mikroskopem jak wypchana jablkami kaczka (jest
> to porownanie nie moje, ale bardzo trafne :-) Zwykle sa to kwasy HUFA.
> Podczas stosowania artemii niewzbogacanej nie zaleca sie karmienia ryb nia
> dluzej jak 6 tygodni, nalezy wprowadzic takze inne pokarmy oprocz diety
> artemiowej.

No właśnie...

> Teraz co do utraty wartosci pokarmowych przez artemie po wykluciu -
> oczywiscie nastepuje ona stale, poniewaz larwa potrzebuje energii na
> poruszanie sie, a nie ma jej skad czerpac jesli w wodzie nie ma zawiesiny
> ktora moglaby odfiltrowac.

No... to jest dosyć oczywiste.

> Generalnie uwaza sie, ze wylinka jest momentem, od ktorego artemia jest juz
> malo wartosciowa. Jednak wylinka nastepuje po czasie dluzszym niz te 48
> godzin - wowczas tez larwy traca swoj piekny intensywny kolor i sa mniej
> widoczne dla narybku, poza tym tez staja sie szybsze i trudniejsze do
> schwytania. To nie znaczy jednak, ze takie larwy sie do niczego nie nadaja.

Przez wylinkę rozumiesz zresorbowanie woreczka żółtkowego?
Ja myślałem, że wylinka następuje w chwili wyjścia larwy z osłonki.

> Maja one cos, co jest BARDZO wartosciowe, mianowicie enzymy trawiace w
> swoich przewodach pokarmowych. Mlodociane stadia ryb czesto nie potrafia
> wytwarzac tych enzymow i stad u wielu gatunkow nie udaje sie odchowanie ich
> od poczatku na pokarmach 'niezywych'. Jesli maluszkom daje sie jednak
> pokarm sztuczny i larwy artemii (nawet te mniej wartosciowe, starsze), to
> odchow jest mozliwy.

Też sądzę, że określenie "bezwartościowy" nie jest na miejscu, ale
to przejaskrawienie jest myślę pomocne w unaocznieniu potrzeby
karmienia larw przed karmieniem nimi rybek czy innych zwierzaczków.
Problem w karmieniu jest jednak zupełnie inny - nie da się tego
praktycznie robić w tej butelce - przynajmniej mi się to nigdy
nie udało i po kilku dniach większość larw zdychała. Po prostu
woda miała zbyt dużo związków amonowych, śmiertelnych dla larw.
Trzeba by chyba co parę godzin wodę im podmieniać w czasie karmienia.
No chyba, że Ty masz lepszy pomysł?

> Tak, mam inny patent na odlawianie larw. Gdy zaczynam "zbiory" rozdzielam
> cala objetosc slonej wody wraz z larwami do mniejszych naczyn, w ktorych
> zostawiam polowe miejsca na dolanie wody z kranu. Po 5 minutach wszystkie
> larwy sa na dnie a puste skorupki wyplywaja na powierzchnie. Niewyklute
> jaja osiadaja na dnie rowniez, ale po 48 godz przy dobrej jakosci cystach
> wlasciwie ich nie ma. Zlewam czesc wody z powierzchni wraz z pustymi
> skorupkami, a jak zaczynaja leciec larwy to lapie je w siateczke, ktora
> nastepnie plucze w naczyniu z woda. Tym sposobem otrzymuje czysciutka
> porcje larw w slodkiej wodzie - wlewam to do akwariow w miare potrzeby.

A... a ja mówiłem raczej o procesie oczyszczania larw przed dalszą ich
hodowlą i karmieniem. Takie popłukanie ich w świeżej wodzie na pewno
nie wpłynie zbyt dobrze na ich żywotność... Ale tak w ogóle, to dlaczego
w takiej rozrzedzonej mieszance larwy gromadzą się na dole? Są po prostu
cięższe zanim nie wchłoną słodkiej wody zgodnie ze zjawiskiem osmozy?

Maja Prusińska

unread,
Jan 31, 2003, 2:34:26 PM1/31/03
to
On Wed, 29 Jan 2003 17:23:12 -0600, "Pszemol" <Psz...@PolBox.com> wrote:


>Ja nie zalecam zostawienia na kilka godzin - miałem na myśli godzinę,
>góra dwie, tylko po to, aby cysty namokły i nie lepiły się aż tak
>do ścianek naczynia jak te suche... Inaczej wiele z nich po prostu
>zostanie przez bąble powietrza wyniesionych na ścianki butelki, ponad
>powierzchnię wody, i się nie wykluje. A to zmniejsza uzysk larw z cyst.
>No chyba, że będziesz co 5 minut palcem sciągać te cysty z krajów
>butelki spowrotem do wody :-)

Nie ma potrzeby tak robic ;-) Tymbardziej ka ma sie kilka takich butelek
:-)
Mimo ze nie stosuje opoznionego napowietrzania to nie mam problemu z
cystami przylepiajacymi sie do scianek - pod warunkiem, ze napowietrzanie
jest grubobabelkowe. Ilosci tak tracone sa minimalne..
Nadal uwazam, ze plywajac po powierzchni cysty nie namakaja :-)

>No właśnie...

Zdradz moze czym karmi artemie Twoj przyjaciel, ktory ma duze doswiadczenie
w morszczyznie. Skad zdobywa pokarm?

>Przez wylinkę rozumiesz zresorbowanie woreczka żółtkowego?
>Ja myślałem, że wylinka następuje w chwili wyjścia larwy z osłonki.

Nie, wyjscie larwy z oslonki to wyklucie.
Aby wytlumaczyc Ci co to jest wylinka musze znowu napisac troche
oczywistych rzeczy, ale postaram sie jak najkrocej.
Skorupiaki posiadaja szkielet zewnetrzny, ktory okresowo zrzucaja aby
urosnac zanim ten nowy stwardnieje. Larwy artemii w procesie dorastania
kilkakrotnie zrzucaja wiec coraz ciasniejszy szkielet, przy okazji podczas
kazdej takiej wylinki zmieniajac nieco swoj ksztalt. Po ostatniej wylince
sa juz dojrzale plciowo i potem nie rosna. Kazde stadium ma
charakterystyczne dla siebie cechy i nosi odppwiednia nazwe.
Stadium ktore sie wykluje nazywane jest naupliusem, kolejne to bodajze
metanauplius I, II itd az do postaci doroslej.

>praktycznie robić w tej butelce - przynajmniej mi się to nigdy
>nie udało i po kilku dniach większość larw zdychała. Po prostu
>woda miała zbyt dużo związków amonowych, śmiertelnych dla larw.

A czym karmiles i w jakich dawkach, jak czesto?

>Trzeba by chyba co parę godzin wodę im podmieniać w czasie karmienia.

Mozna rozrzedzic kulture....

>A... a ja mówiłem raczej o procesie oczyszczania larw przed dalszą ich
>hodowlą i karmieniem. Takie popłukanie ich w świeżej wodzie na pewno
>nie wpłynie zbyt dobrze na ich żywotność...

Mnie to nie robi roznicy, bo ja wwalam je od razu do slodkowodnych akwariow
;-) Gdzie zyja jeszcze zreszta kilka godzin.

> Ale tak w ogóle, to dlaczego
>w takiej rozrzedzonej mieszance larwy gromadzą się na dole? Są po prostu
>cięższe zanim nie wchłoną słodkiej wody zgodnie ze zjawiskiem osmozy?

Nie, po prostu nowiutka artemia jest b.slabym plywakiem, a w slonej wodzie
latwiej jej sie unosic... Plywales kiedys w solance? Ja nie, ale slyszalam,
ze sie lezy na wodzie i jest fajnie ;-)

Pszemol

unread,
Jan 31, 2003, 12:44:50 PM1/31/03
to
"Maja Prusińska" <ma...@tanganika.pl> wrote in message news:4jek3vklapu74mate...@4ax.com...

> Zdradz moze czym karmi artemie Twoj przyjaciel, ktory ma duze
> doswiadczenie w morszczyznie. Skad zdobywa pokarm?

Kupuje "rasowe" kultury fitoplanktonu i rotifierów (jak to
będzie po polsku to nie wiem, pewnie jakieś pierwotniaki).
Te kultury hoduje i rozmnaża u siebie.

Niestety nie jest moim przyjacielem - zupełnie obcy mi człowiek
ale opisał bardzo dokładnie i pracowicie procedury związane ze
swoim akwarium - jeśli Cię to interesuje to tu jest adres do
jego witryny: http://www.sjwilson.net/reef/ Piękne zdjęcia
akwarium i jeszcze ciekawsze zdjęcia jego piwnicy, w której
hoduje pierwotniaki i artemie dla swoich koralowców...

> Nie, wyjscie larwy z oslonki to wyklucie.
> Aby wytlumaczyc Ci co to jest wylinka musze znowu napisac troche
> oczywistych rzeczy, ale postaram sie jak najkrocej.
> Skorupiaki posiadaja szkielet zewnetrzny, ktory okresowo zrzucaja aby
> urosnac zanim ten nowy stwardnieje. Larwy artemii w procesie dorastania
> kilkakrotnie zrzucaja wiec coraz ciasniejszy szkielet, przy okazji podczas
> kazdej takiej wylinki zmieniajac nieco swoj ksztalt. Po ostatniej wylince
> sa juz dojrzale plciowo i potem nie rosna. Kazde stadium ma
> charakterystyczne dla siebie cechy i nosi odppwiednia nazwe.
> Stadium ktore sie wykluje nazywane jest naupliusem, kolejne to bodajze
> metanauplius I, II itd az do postaci doroslej.

Cytuję całość bo pięknie napisane :-) Nie wiem co mi się stało,
że pomyliłem wyklucie z wylinką - miałem chyba pomroczność jasną :-)

> >praktycznie robić w tej butelce - przynajmniej mi się to nigdy
> >nie udało i po kilku dniach większość larw zdychała. Po prostu
> >woda miała zbyt dużo związków amonowych, śmiertelnych dla larw.
>
> A czym karmiles i w jakich dawkach, jak czesto?

Trzema pokarmami przeznaczonymi dla "filter feeders" czyli organizmów
które filtrują pokarm z wody (jak koralowce i nasze artemie):
http://www.drsfostersmith.com/product/prod_Display.cfm?siteid=6&pCatId=5001
http://www.drsfostersmith.com/product/prod_Display.cfm?siteid=6&pCatId=4968
http://www.drsfostersmith.com/product/prod_Display.cfm?siteid=6&pCatId=5009

Dawki bliżej nieokreślone - po kilka kropel do butelki dziennie.
Tak, aby woda stała się lekko zamglona od pokarmu...

Wczoraj dostalem przesylke ze sklepu z innymi pokarmami, tym razem
w proszku - drobny pyl - zobaczymy co bedzie lepsze...

> >Trzeba by chyba co parę godzin wodę im podmieniać w czasie karmienia.
>
> Mozna rozrzedzic kulture....

Oczywiscie... Można też nakarmić rano a wieczorem wymienić całą wodę.
Ja zrobiłem błąd, bo zostawiłem butelkę "bez opieki" na całą noc, potem
poszedłem do pracy, i w czasie przerwy na lunch, w południe następnego
dnia miałem związki amonowe na poziomie wykraczającym poza wskazania
mojej skali na barwniku :-) 90 procent artemii zdechła...

> >A... a ja mówiłem raczej o procesie oczyszczania larw przed dalszą ich
> >hodowlą i karmieniem. Takie popłukanie ich w świeżej wodzie na pewno
> >nie wpłynie zbyt dobrze na ich żywotność...
>
> Mnie to nie robi roznicy, bo ja wwalam je od razu do slodkowodnych
> akwariow ;-) Gdzie zyja jeszcze zreszta kilka godzin.

No właśnie. Ja znam ludzi, którzy utrzymują kulturę artemii raz
zaszczepioną jajkami ze sklepu dosyć długo - pozwalają im się
rozwinąć do postaci dorosłej i mieć młode - odławiają osobniki
dorosłe do skarmiania siatką z grubszymi oczkami pozostawiając
młode i naupiliusy w kulturze. W ten sposób karmią cały sklep
ryb i nie muszą uzależniać się od dostawców cyst... mając cały
czas żywą kolonię.

> > Ale tak w ogóle, to dlaczego
> >w takiej rozrzedzonej mieszance larwy gromadzą się na dole? Są po prostu
> >cięższe zanim nie wchłoną słodkiej wody zgodnie ze zjawiskiem osmozy?
>
> Nie, po prostu nowiutka artemia jest b.slabym plywakiem, a w slonej wodzie
> latwiej jej sie unosic... Plywales kiedys w solance? Ja nie, ale slyszalam,
> ze sie lezy na wodzie i jest fajnie ;-)

Pływałem w oceanie u wybrzeży Florydy ubiegłego lata i jakoś
specjalnie różnicy wielkiej nie zauważyłem - ale nie zwracałem
na to uwagi. Faktem jest że 30% roztwór soli ma znacznie większą
gęstość niż roztwór wody czystej - i tak chyba należy rozumieć
tendencje do opadania larw na dno...
Zauważyłem, że larwy artemii opadają na dno nawet w solance.
Po odłowieniu ich na bawełnianej husteczce do nosa i wrzuceniu
do świeżej solanki również trzymają się przy dnie jakiś czas
zanim zaczną pływać unosząc się w całej objętości...

Ciekawe, ciekawe to wszystko... Na razie z moich rozmnażanych
krewetek, które miałem zamiar karmić artemią przeżyły dwa dni
tylko dwie... Reszta larw krewetki leży nieruchomo na dnie,
wnioskuję, że nieżywe... Ciekawe ile jeszcze te dwie ostatnie
pociągną na tym ziemskim padole... Sprawdzę je za chwilę jak
pojadę do domu na przerwę śniadaniową :-)

0 new messages