--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Akwarium 240l 5 paletek i kiklka innych ryb.Woda odpowiednia dla tych ryb.
> Jedna z paletek (pigeon) zaczął traciś równowagę ,pływałna boku w końcu
> przestał pobierać pokarm .Na ciele nie miała objawów choroby,skóra
> gładka,kolory normalne.W 4 dniu choroby doszło do nieznacznego wytrzeszczu
> jednego oka i niedługo po tym padła .Czy ktoś spotkał się z takim
> przypadkiem,jak go leczył itp.Inne ryby bez zmian chorobowych.
> Dzięki za wszystkie podane informacje.
> Tychy.
Najbardziej wygląda mi to na Spironukleozę.
Spironukleoza (Heksamitoza) - Jest chorobą woreczka żółciowego, wątroby i
jelita. Niekiedy atakuje ona serce, śledzionę i nerki ryb. Wywołuje ją
wiciowiec Spironucleus elegans i Spironucleus salmonis lub Hexamita
symphysodonis. Jest to choroba, na którą często chorują dyskowce i
wywołująca w ich populacji duże straty. Pasożyt do akwarium dostaje się za
pośrednictwem niewłaściwego żywego pokarmu lub chorej ryby przyniesionej z
zewnątrz. Spironucleus elegans osiąga długość 10 - 11,5 ?m. Posiada 8 witek
i w wodzie energicznie pływa, wykonując spiralne ruchy. Jeżeli wiciowiec
dostanie się do przewodu pokarmowego ryby, traci wici i przekształca się w
cystę. W cyście tej następuje podział pasożyta. Po podziale na dwa osobniki,
są one wydalane z odchodami ryb do wody, gdzie posiadają zdolność życia
przez kilka tygodni. Zarażenie następuje po połknięciu cysty przez rybę. W
jelicie zarażonej ryby pasożyty uwalniane są z cysty i tworzą postać
wiciową. Po wniknięciu do komórek jelita tracą wici i zaczynają kolejny
podział. W ten sposób zarażane są kolejne komórki. Inwazji tego pasożyta w
jelicie dyskowca towarzyszą nicienie z rodzajów Capillaria i Camallanus.
Niszczą one ściankę jelita i w pewnym stopniu torują drogę pasożytowi do
wątroby i nerek. Nosicielami tej choroby są najczęściej skalary. Dlatego też
do akwarium ogólnego z dyskowcami nie wprowadza się tego gatunku ryb, jeśli
nie ma jednoznacznej pewności, że są zdrowe i wolne od tego pasożyta.
Okoliczność, że ryba jest nosicielem wiciowca, nie oznacza że będzie
kiedykolwiek chorować. Objawy chorobowe występują dopiero w przypadku
intensywnego namnożenia się pasożytów, przy jednoczesnym obniżeniu
odporności u ryby. Występuje brak łaknienia, niekiedy wytrzeszcz oczu lub
inne dolegliwości skórne. Przebieg choroby, może być zarówno gwałtowny jak i
przewlekły. Dlatego też, co 6 miesięcy, do akwarium z dyskowcami, należy
wprowadzać zapobiegawczo roztwór Metronidazolu lub innych nitrozwiązków w
ilości 0,5g/100 litrów wody. W trzecim dniu kuracji dodaje się jeszcze
dodatkowo lek w ilości 0,25g/100 litrów wody. Po 5 dniach takiej kąpieli,
należy przystąpić do jednorazowego podmienienia ? wody w akwarium. Pozostałą
wodę, trzeba filtrować przez węgiel aktywowany. Podobne do metronidazolu
działanie wykazują: Vagimid, Sanatrichon, Clont, Simplotan i Hexa-ex. W
przypadku masowej inwazji pasożytów, największe zmiany obserwuje się w
nerkach ryby.
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Mistrzostwa na zywo w Internecie!!! >>> http://link.interia.pl/f15e2
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.akwarium
> i jelita. Niekiedy atakuje ona serce, śledzione i nerki ryb. Wywoluje
> ją wiciowiec Spironucleus elegans i Spironucleus salmonis lub Hexamita
> symphysodonis. Jest to choroba, na którą czesto chorują dyskowce i
Wedle dr Untergassera Hexamita sp. nie wystepuja praktycznie w akwarium.
> wywolująca w ich populacji duze straty. Pasozyt do akwarium dostaje sie
> za pośrednictwem niewlaściwego zywego pokarmu lub chorej ryby
Pasozyt wedle wszystkich moich zrodel zyje w ciele zdrowych ryb i atakuje
tylko te oslabione. Zadne leki nie sa w stanie calkowicie zlikwidowac
populacji pasozyta, jedynie ja ograniczyc. Jest to organizm oportunistyczny.
> zarazane są kolejne komórki. Inwazji tego pasozyta w jelicie dyskowca
> towarzyszą nicienie z rodzajów Capillaria i Camallanus. Niszczą one
> ścianke jelita i w pewnym stopniu torują droge pasozytowi do wątroby i
Nicienie z rodzaju Camallanus pasozytuja w koncowym odcinku jelita i nie
maja nic wspolnego z Capillaria ani Spironucleus, poza tym u pielegnic
wystepuja stosunkowo rzadko. Natomiast Capillaria jest rowniez pasozytem
oportunistycznym i mozna zalozyc ze kazda ryba jest nosicielem choroby a
wiec podobne warunki (zle) wodne powoduja, ze obie te choroby rozwijaja sie
na raz i zadna nie "toruje drogi" drugiej. Moga wystapic obie, ale nie
musza.
> nerek. Nosicielami tej choroby są najcześciej skalary. Dlatego tez do
> akwarium ogólnego z dyskowcami nie wprowadza sie tego gatunku ryb,
> jeśli nie ma jednoznacznej pewności, ze są zdrowe i wolne od tego
> pasozyta.
Nosicielami tej choroby sa praktycznie wszystkie ryby. Jest to infekcja
oportunistyczna, podobnie jak np. plesniawka, Aeromonas czy Pseudomonas.
Nosicielami sa juz najczesciej same wprowadzane do akwarium paletki.
> gwaltowny jak i przewlekly. Dlatego tez, co 6 miesiecy, do akwarium z
> dyskowcami, nalezy wprowadzac zapobiegawczo roztwór Metronidazolu lub
> innych nitrozwiązków w ilości 0,5g/100 litrów wody. W trzecim dniu
Moze jeszcze, zapobiegawczo, pol litra soli, moze pare buteleczek FMC, tak
na wszelki wypadek zapobiegawczo? Poza tym wedle wielu raportow i osobistych
doswiadczen z 0,5g na 100 litrow Spironucleus tylko sie dobrze usmieje.
Trzeba dac co najmniej 2-5 g na 100 litrow wody zeby byl efekt. Dawka
jednorazowa.
Zapobiegawczo sie nie daje do akwarium zadnych lekow bo kazda chemia oslabia
organizm, a metronidazol dodatkowo niszczy rybom watrobe. Tak wiec jak ktos
bedzie dodawal regularnie metronidazol na wszelki wypadek to po paru latach
okaze sie ze mu wszystkie ryby padly bo im watrobe rozwalilo (o czym np.
przekonal sie wieloletni hodowca trofeusow, Slawek Czajkowski z Badisu, jak
leczac zbyt wiele razy bloat pozbyl sie w ten sposob calej hodowli - po
badaniach mikroskopowych okazalo sie ze przez metronidazol watroby u ryb
prawie ze nie ma - rozsypala sie w proszek...)
Swoje informacje opieram na 5 ksiazkach, ktorych tytuly podawalem w
przeszlosci, w tym podreczniku jednego z najwiekszych autorytetow
swiatowych: dr Untergassera, z reszta... wieloletniego hodowcy paletek ktory
napisal tez oddzielna ksiazke o chorobach paletek.
--
_||////~ .-- Tomasz Nidecki <to...@tonid.net> Maniak Ziemiojadowy
/o . \/ | ><> Warszawa Zoliborz . http://endemic.tonid.net/aquaria <><
/ ) _/\ | ><> http://www.ifp.pl .... http://www.magazynakwarium.pl <><
=--\_-\\_ `-- ><> http://www.akwarystyka.pl .. http://geophagus.akw.pl <><
> > gwaltowny jak i przewlekly. Dlatego tez, co 6 miesiecy, do akwarium z
> > dyskowcami, nalezy wprowadzac zapobiegawczo roztwór Metronidazolu lub
> > innych nitrozwiązków w ilości 0,5g/100 litrów wody. W trzecim dniu
> Moze jeszcze, zapobiegawczo, pol litra soli, moze pare buteleczek FMC, tak
> na wszelki wypadek zapobiegawczo? Poza tym wedle wielu raportow i osobistych
> doswiadczen z 0,5g na 100 litrow Spironucleus tylko sie dobrze usmieje.
> Trzeba dac co najmniej 2-5 g na 100 litrow wody zeby byl efekt. Dawka
> jednorazowa.
Z mojego doswiadczenia i szerokiego grona kolegow dawka dorazna o ktorej
pisze
autor ksiazki w zupelnosci wystarcza i jest 'efekt' :-))))
Pozdrawiam Krzysztof
--
Wiadomość wysłano z serwisu http://www.news.akw.pl
http://www.akwarystyka.pl - Portal akwarystyczny IFP
> amb...@interia.pl (ambra1) wrote in
> news:001501c20d28$f47115e0$07b04dd5@t7j1g9:
>
> > i jelita. Niekiedy atakuje ona serce, śledzione i nerki ryb. Wywoluje
> > ją wiciowiec Spironucleus elegans i Spironucleus salmonis lub Hexamita
> > symphysodonis. Jest to choroba, na którą czesto chorują dyskowce i
>
> Wedle dr Untergassera Hexamita sp. nie wystepuja praktycznie w akwarium.
Nigdy nie podważam w swych wypowiedziach efektu badań (dorobku) innych. Nie
mniej jednak częste odwoływanie się na (doskonałe z resztą) opracowanie w
swych wypowiedziach, jest z jednej strony słuszne, z drugiej jednak
wskazuje, że są one przyjmowane bezkrytycznie.
Dr Untergasser, przeprowadzał swe badania w określonym czasie i określonym
terenie. Tak więc nadmierne ich uogólnianie i samowolne rozszerzanie przez
autora wypowiedzi jest nadinterpretacją badań. Na dodatek takie stawianie
sprawy jest nadużyciem wobec pracy badacza.
Pasożyt faktycznie nie występuje w akwarium do czasu, gdy nie zostanie tam
wprowadzony "na życzenie" hodowcy.
W stawach hodowlanych na południu Polski, odnotowano szereg inwazji tego
wiciowca, co wskazuje na jego stopniowe rozprzestrzenianie się. Ponadto w
drodze sekcji szeregu dyskowców (Akademia Rolnicza w Krakowie), stwierdzono
w ich organach obecność tego pasożyta w dużych ilościach.
Padnięcia ryb odnotowywane były w przypadku karmienia ryb żywymi lub
mrożonymi pokarmami pochodzenia krajowego.
> > wywolująca w ich populacji duze straty. Pasozyt do akwarium dostaje sie
> > za pośrednictwem niewlaściwego zywego pokarmu lub chorej ryby
>
> Pasozyt wedle wszystkich moich zrodel zyje w ciele zdrowych ryb i atakuje
> tylko te oslabione.
Przepraszam, ale tu istnieje ewidentny brak logiki. Zdrowa ryba, to ryba,
nie posiadająca pasożytów. Tak więc albo jest to ryba zainfekowana albo
zdrowa!!!!!
Z tego co napisano wynika, że jest to zainfekowana zrowa ryba. Gratuluję.
Nic dodać nic ująć.
>Zadne leki nie sa w stanie calkowicie zlikwidowac
> populacji pasozyta, jedynie ja ograniczyc. Jest to organizm
oportunistyczny.
I po to właśnie się go stosuje. To że całkowicie nie zniszczy populacji
wiciowca, to fakt, ale znacząco ja ograniczy.
Płyną z tego dwa wnioski:
1. Zastosowanie właściwego środka niszczy znaczną część populacji wiciowca,
dając przy tym organizmowi ryby szansę do samoobrony.
2. Nawet organizmy "oportunistyczne" nie są calkowicie odporne na określone
związki.
> > zarazane są kolejne komórki. Inwazji tego pasozyta w jelicie dyskowca
> > towarzyszą nicienie z rodzajów Capillaria i Camallanus. Niszczą one
> > ścianke jelita i w pewnym stopniu torują droge pasozytowi do wątroby i
> Nicienie z rodzaju Camallanus pasozytuja w koncowym odcinku jelita i nie
> maja nic wspolnego z Capillaria ani Spironucleus, poza tym u pielegnic
> wystepuja stosunkowo rzadko. Natomiast Capillaria jest rowniez pasozytem
> oportunistycznym i mozna zalozyc ze kazda ryba jest nosicielem choroby a
> wiec podobne warunki (zle) wodne powoduja, ze obie te choroby rozwijaja
sie
> na raz i zadna nie "toruje drogi" drugiej. Moga wystapic obie, ale nie
> musza.
Tak jak w przypadku Utergassera tak i tu następuje nadinterpretacja tekstu -
tyle że mojego.
Rozsądny czytelnik zastanowi się i dojdzie do wniosku, że inwazja jednych
nicieni powoduje osłabienie organizmu ryby i tym samym t o r u j e drogę
innym.
Nie jest przy tym ważne jaki rodzaj pasożyta utoruje drogę drugiemu i który
będzie pierwszy. Fakt pozostaje faktem.
W przypadku wystapienia inwazji nicieni obowiązuje wiec zasada "siła złego
na jednego".
> > nerek. Nosicielami tej choroby są najcześciej skalary. Dlatego tez do
> > akwarium ogólnego z dyskowcami nie wprowadza sie tego gatunku ryb,
> > jeśli nie ma jednoznacznej pewności, ze są zdrowe i wolne od tego
> > pasozyta.
> Nosicielami tej choroby sa praktycznie wszystkie ryby. Jest to infekcja
> oportunistyczna, podobnie jak np. plesniawka, Aeromonas czy Pseudomonas.
> Nosicielami sa juz najczesciej same wprowadzane do akwarium paletki.
No i tu warto się zastanowić w co wreszcie autor wypowiedzi wierzy i
przynajmniej której teorii jest zwolennikiem.
Na początku swej polemicznej wypowiedzi stwierdza: "...Wedle dr Untergassera
Hexamita sp. nie wystepuja praktycznie w akwarium".
Jeśli w to wierzy, to jak pogodzić ten fakt z jego dalszą wypowiedzią:
".......Pasozyt wedle wszystkich moich zrodel zyje w ciele zdrowych ryb i
atakuje
tylko te oslabione..." a także dodając: "...Nosicielami tej choroby sa
praktycznie wszystkie ryby."
NO TO JAK ?
Występuje Spironukleus w akwarium czy nie występuje.?
> > gwaltowny jak i przewlekly. Dlatego tez, co 6 miesiecy, do akwarium z
> > dyskowcami, nalezy wprowadzac zapobiegawczo roztwór Metronidazolu lub
> > innych nitrozwiązków w ilości 0,5g/100 litrów wody. W trzecim dniu
> Moze jeszcze, zapobiegawczo, pol litra soli, moze pare buteleczek FMC, tak
> na wszelki wypadek zapobiegawczo?
Ten wtręt jest chwytem poniżej pasa i nie licuje z godnością poważnego
człowieka.
Myślę, że duża dawka sody, ma szansę zneutralizować nadmiar jadu jaki płynie
z tej wypowiedzi.
>Poza tym wedle wielu raportow i osobistych
> doswiadczen z 0,5g na 100 litrow Spironucleus tylko sie dobrze usmieje.
Trzeba umieć odróżnić dawkę profilaktyczną od leczniczej, chyba że sie nie
chce.
> Trzeba dac co najmniej 2-5 g na 100 litrow wody zeby byl efekt. Dawka
> jednorazowa.
To dawka jaką podaje sie silnie zinfekowanej rybie w trakcie kąpieli. To już
nie jest profilaktyka.
> Zapobiegawczo sie nie daje do akwarium zadnych lekow bo kazda chemia
oslabia
> organizm, a metronidazol dodatkowo niszczy rybom watrobe. Tak wiec jak
ktos
> bedzie dodawal regularnie metronidazol na wszelki wypadek to po paru
latach
> okaze sie ze mu wszystkie ryby padly bo im watrobe rozwalilo (o czym np.
> przekonal sie wieloletni hodowca trofeusow, Slawek Czajkowski z Badisu,
jak
> leczac zbyt wiele razy bloat pozbyl sie w ten sposob calej hodowli - po
> badaniach mikroskopowych okazalo sie ze przez metronidazol watroby u ryb
> prawie ze nie ma - rozsypala sie w proszek...)
Nie mam doświadczeń w hodowli tropheusów, tak jak nie wypowiadam się też na
temat detali w hodowli ziemiojadów.
Nie mniej jednak, bardzo wielu hodowców stosuje metronidazol profilaktycznie
przy hodowli dyskowców w podanej dawce raz na pół roku. Osiagają przy tym
dobre efekty hodowlane a ich ryby długo żyją. Ja także do grona tych
akwarystów należę.
> Swoje informacje opieram na 5 ksiazkach, ktorych tytuly podawalem w
> przeszlosci, w tym podreczniku jednego z najwiekszych autorytetow
> swiatowych: dr Untergassera, z reszta... wieloletniego hodowcy paletek
ktory
> napisal tez oddzielna ksiazke o chorobach paletek.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Włączając się w jakąś dyskusję warto
zastanowić się co się pisze i po co. Moim zdaniem, nie powinno się pisać
tylko po to - żeby zaistnieć.
Być może, to stwierdzenie jest zbyt rygorystyczne, gdyż niektóre -
podkreślam niektóre - wypowiedzi "Maniaka Ziemiojadowego" bywają słuszne i
ciekawe.
Tym razem jednak, zjadliwy ton jakim się popisał dowodzi, że nie zawsze umie
dyskutować merytorycznie.
Moim celem, a nie piszę zbyt często, była chęć udzielenia pomocy koledze,
który o nią prosił. Zrobiłem to zgodnie ze stanem mojej wiedzy, wynikającej
z wieloletniej praktyki. Nikt nie jest wolny od błędów, tu ich jednak -
jestem o tym przekonany - nie popełniłem.
Nie godzę się też na napastliwy ton wypowiedzi żadnego z akwarystów, którzy
nie są zdolni do spokojnej i rzeczowej wymiany poglądów.
Nawet jeśli ten ktoś podpisuje się Tomasz Nidecki.
Z tego względu, na żadną dalszą polemikę z Panem sie nie piszę.
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Na pewno wiesz, o co w pilce noznej chodzi? Sprawdz swoja wiedze i...
umiejetnosc przewidywania! >>> http://link.interia.pl/f15e0
> Z mojego doswiadczenia i szerokiego grona kolegow dawka dorazna o ktorej
> pisze
> autor ksiazki w zupelnosci wystarcza i jest 'efekt' :-))))
Radzę zastosować się do tej recepty.
Jest sprawdzona od ponad 20 lat i przynosi dobre efekty.
Można też używać Metronidazol w płynie.
Większe dawki są bardzo niebezpieczne i faktycznie mogą wywoływać
komplikacje wątrobowe.
Stosuje się je leczniczo, jeśli inwazja już nastąpi.
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Aaaaaaaaaaa, fantastyczny sprzet DVD do wygrania!!!
>>> http://link.interia.pl/f15e4
> określonym terenie. Tak wiec nadmierne ich uogólnianie i samowolne
> rozszerzanie przez autora wypowiedzi jest nadinterpretacją badan. Na
> dodatek takie stawianie sprawy jest naduzyciem wobec pracy badacza.
> Pasozyt faktycznie nie wystepuje w akwarium do czasu, gdy nie zostanie
> tam wprowadzony "na zyczenie" hodowcy.
Pozwole sobie wiec zacytowac. "Handbook of Fish Diseases", Dieter
Untergasser, str 85, "According to Dr. Schubert, Hexamita has never been
found in discus."
> W stawach hodowlanych na poludniu Polski, odnotowano szereg inwazji
> tego wiciowca, co wskazuje na jego stopniowe rozprzestrzenianie sie.
A co maja stawy hodowlane wspolnego z akwarium i z paletkami?
> Ponadto w drodze sekcji szeregu dyskowców (Akademia Rolnicza w
> Krakowie), stwierdzono w ich organach obecnośc tego pasozyta w duzych
Nie byl to czasem Spironucleus? (pasozyty sa do siebie bardzo podobne).
Mysle, ze to, ktory to gatunek pasozyta jest jednak mniej wazne niz inne
kwestie ktore poruszylem.
>> Pasozyt wedle wszystkich moich zrodel zyje w ciele zdrowych ryb i
>> atakuje tylko te oslabione.
>
> Przepraszam, ale tu istnieje ewidentny brak logiki. Zdrowa ryba, to
> ryba, nie posiadająca pasozytów. Tak wiec albo jest to ryba
> zainfekowana albo zdrowa!!!!!
> Z tego co napisano wynika, ze jest to zainfekowana zrowa ryba.
> Gratuluje. Nic dodac nic ując.
To ja gratuluje braku zrozumienia elementarnych podstaw biologii. U Ciebie w
organizmie wystepuje na co dzien mnostwo mikroorganizmow, ktore powoduja
chorobe tylko przy oslabieniu organizmu (stad np. biora sie katary,
przeziebienia, rozne zapalenia). Tak samo jest ze Spironucleus. Jest to
pasozyt oportunistyczny i wedle kilku zrodel (nie tylko Untergassera)
wystepuje u praktycznie kazdej ryby.
>>Zadne leki nie sa w stanie calkowicie zlikwidowac
>> populacji pasozyta, jedynie ja ograniczyc. Jest to organizm
>> oportunistyczny.
>
> I po to wlaśnie sie go stosuje. To ze calkowicie nie zniszczy populacji
> wiciowca, to fakt, ale znacząco ja ograniczy.
Tak wiec ryba nigdy nie bedzie wg Ciebie zdrowa. A wg mnie bedzie zdrowa, bo
obecnosc mikroorganizmu w ciele ryby nie musi wywolywac choroby.
> 1. Zastosowanie wlaściwego środka niszczy znaczną cześc populacji
> wiciowca, dając przy tym organizmowi ryby szanse do samoobrony.
Ale nie zlikwiduje calej populacji wiciowca. Natomiast podanie tego srodka
rybie, u ktorej organizm doskonale daje sobie rade sam z samoobrona, oslabia
tenze organizm (organizm musi oczyscic sie z obcego srodka chemicznego) i
zwieksza potencjalne szanse zachorowania zamiast mu zapobiec.
> 2. Nawet organizmy "oportunistyczne" nie są calkowicie odporne na
> określone związki.
To oczywiste. Ale te zwiazki tez nie zabija 100% organizmow.
>> Nicienie z rodzaju Camallanus pasozytuja w koncowym odcinku jelita i
>> nie maja nic wspolnego z Capillaria ani Spironucleus, poza tym u
>> pielegnic wystepuja stosunkowo rzadko. Natomiast Capillaria jest
>> rowniez pasozytem oportunistycznym i mozna zalozyc ze kazda ryba jest
>> nosicielem choroby a wiec podobne warunki (zle) wodne powoduja, ze
>> obie te choroby rozwijaja sie na raz i zadna nie "toruje drogi"
>> drugiej. Moga wystapic obie, ale nie musza.
>
> Tak jak w przypadku Utergassera tak i tu nastepuje nadinterpretacja
> tekstu - tyle ze mojego.
Byc moze wystepuje niejasnosc oryginalnego tekstu.
> Rozsądny czytelnik zastanowi sie i dojdzie do wniosku, ze inwazja
O, to teraz czytelnikow sie ocenia - jak glupi balwan nie rozumie co napisal
autor to zly zly czytelnik, basta? 8]]]]]
> jednych nicieni powoduje oslabienie organizmu ryby i tym samym t o r u
> j e droge innym.
> Nie jest przy tym wazne jaki rodzaj pasozyta utoruje droge drugiemu i
> który bedzie pierwszy. Fakt pozostaje faktem.
W ten sposob mozna powiedziec, ze wszystkie infekcje moga wystapic razem i
toruja sobie nawzajem droge.
> W przypadku wystapienia inwazji nicieni obowiązuje wiec zasada "sila
> zlego na jednego".
To jest rowniez calkowicie niejasne stwierdzenie.
>> Nosicielami tej choroby sa praktycznie wszystkie ryby. Jest to
>> infekcja oportunistyczna, podobnie jak np. plesniawka, Aeromonas czy
>> Pseudomonas. Nosicielami sa juz najczesciej same wprowadzane do
>> akwarium paletki.
>
> No i tu warto sie zastanowic w co wreszcie autor wypowiedzi wierzy i
> przynajmniej której teorii jest zwolennikiem.
> Na początku swej polemicznej wypowiedzi stwierdza: "...Wedle dr
> Untergassera Hexamita sp. nie wystepuja praktycznie w akwarium".
Zgadza sie. Hexamita spp. nie wystepuja, jednak Spironucleus spp. wystepuja.
Trzeba uwaznie czytac a nie "nadinterpretowac" 8>
> Jeśli w to wierzy, to jak pogodzic ten fakt z jego dalszą wypowiedzią:
> ".......Pasozyt wedle wszystkich moich zrodel zyje w ciele zdrowych ryb
> i atakuje
> tylko te oslabione..." a takze dodając: "...Nosicielami tej choroby sa
> praktycznie wszystkie ryby."
>
> NO TO JAK ?
> Wystepuje Spironukleus w akwarium czy nie wystepuje.?
Nie chce mi sie wierzyc, by autor znamienitej ksiazce o dyskowcach nie
widzial roznicy miedzy dwoma nazwami lacinskimi opisujacymi dwa zupelnie
inne rodzaje: Hexamita spp. i Spironucleus spp. I niezbyt rozumiem dlaczego
szanowny autor ktory mi zarzuca nadinterpretacje wnioskuje na podstawie
mojego stwierdzenia ze Hexamita = Spironucleus. Ja takich bzdur nie
powiedzialem (ze jedno = drugie) 8].
>> > gwaltowny jak i przewlekly. Dlatego tez, co 6 miesiecy, do akwarium
>> > z dyskowcami, nalezy wprowadzac zapobiegawczo roztwór Metronidazolu
>> > lub innych nitrozwiązków w ilości 0,5g/100 litrów wody. W trzecim
>> > dniu
>
>> Moze jeszcze, zapobiegawczo, pol litra soli, moze pare buteleczek FMC,
>> tak na wszelki wypadek zapobiegawczo?
>
> Ten wtret jest chwytem ponizej pasa i nie licuje z godnością powaznego
> czlowieka.
> Myśle, ze duza dawka sody, ma szanse zneutralizowac nadmiar jadu jaki
> plynie z tej wypowiedzi.
Ten wtret jest zaznaczeniem, ze zadnej chemii nie powinno sie IMHO dawac do
akwarium "na wszelki wypadek" bo jesli organizm swietnie sobie daje rade to
chemia go tylko oslabi. Jesli metronidazol mozna dawac na wszelki wypadek to
ciekaw jestem jakie naukowe powody mialyby byc zeby pozostalych
zasugerowanych przeze mnie lekow nie dawac na wszelki wypadek? A jad widze w
stwierdzeniach typu: "Tak wiec nadmierne ich uogólnianie i samowolne
rozszerzanie przez autora wypowiedzi jest nadinterpretacją badan. Na dodatek
takie stawianie sprawy jest naduzyciem wobec pracy badacza". Sugeruje wiec
silniejsza dawke sody 8]
>>Poza tym wedle wielu raportow i osobistych
>> doswiadczen z 0,5g na 100 litrow Spironucleus tylko sie dobrze
>> usmieje.
>
> Trzeba umiec odróznic dawke profilaktyczną od leczniczej, chyba ze sie
> nie chce.
Nie istnieje dawka profilaktyczna w akwarystyce (IMHO). To nie witaminy. Czy
stosujesz na co dzien dawke profilaktyczna np. jakichs lekow na zoladek, do
tego jakichs lekow od bolu glowy i setki innych lekow? Nie? Dlaczego? Bo
organizm sam sobie daje rade. Profilaktycznie rybom podaje sie witaminy.
>> Trzeba dac co najmniej 2-5 g na 100 litrow wody zeby byl efekt. Dawka
>> jednorazowa.
>
> To dawka jaką podaje sie silnie zinfekowanej rybie w trakcie kąpieli.
> To juz nie jest profilaktyka.
Patrz wyzej.
> Nie mam doświadczen w hodowli tropheusów, tak jak nie wypowiadam sie
> tez na temat detali w hodowli ziemiojadów.
> Nie mniej jednak, bardzo wielu hodowców stosuje metronidazol
> profilaktycznie przy hodowli dyskowców w podanej dawce raz na pól roku.
> Osiagają przy tym dobre efekty hodowlane a ich ryby dlugo zyją. Ja
> takze do grona tych akwarystów naleze.
Sadze, ze watroba u wszystkich tych ryb jest zbudowana podobnie. Czy robiles
kiedykolwiek badanie watroby u ryby poddawanej przez pare lat
profilaktycznym kapielom tego typu?
> I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wlączając sie w jakąś dyskusje warto
> zastanowic sie co sie pisze i po co. Moim zdaniem, nie powinno sie
> pisac tylko po to - zeby zaistniec.
Duzo sody, bardzo duzo sody.
Jesli pisze, to pisze po to, zeby komus pomoc, a nie po to by popisac sie
swoja wiedza i cytowac jakies informacje.
> Byc moze, to stwierdzenie jest zbyt rygorystyczne, gdyz niektóre -
> podkreślam niektóre - wypowiedzi "Maniaka Ziemiojadowego" bywają
> sluszne i ciekawe.
> Tym razem jednak, zjadliwy ton jakim sie popisal dowodzi, ze nie zawsze
> umie dyskutowac merytorycznie.
I kto to mowi.
> Moim celem, a nie pisze zbyt czesto, byla chec udzielenia pomocy
> koledze, który o nią prosil. Zrobilem to zgodnie ze stanem mojej
> wiedzy, wynikającej z wieloletniej praktyki. Nikt nie jest wolny od
> bledów, tu ich jednak - jestem o tym przekonany - nie popelnilem.
Ja z kolei jestem przekonany, ze popelniles i to kilka. Ktore Ci z reszta
wytknalem. No chyba ze jestes wielki i nieomylny 8>
> Nie godze sie tez na napastliwy ton wypowiedzi zadnego z akwarystów,
> którzy nie są zdolni do spokojnej i rzeczowej wymiany poglądów.
> Nawet jeśli ten ktoś podpisuje sie Tomasz Nidecki.
> Z tego wzgledu, na zadną dalszą polemike z Panem sie nie pisze.
Ja rowniez, jednak mam zamiar bezwzglednie tepic tzw "bufonowatosc". Jak juz
parokrotnie pokazal Ci AndrzejR, ktory ma, jak podejrzewam, wieksze
doswiadczenie w hodowli paletek, niz Ty, bardzo czesto Twoje stwierdzenia sa
mylne. Dlatego tez jesli zauwaze podobne IMHO bledy mam zamiar je wytykac
niezaleznie od tego czy sa podpisane "Andrzej Sieniawski, ambra-cd" czy nie.
Do wypowiedzi AndrzejaR, o wiele bardziej pomocnych, skromnych i IMHO
sensownych, jakos nigdy nie mialem watpliwosci merytorycznych. Do Twoich
mialem juz kilkukrotnie.
> > Jedna z paletek (pigeon) zaczął traciś równowagę ,pływałna boku w końcu
> > przestał pobierać pokarm .Na ciele nie miała objawów choroby,skóra
> > gładka,kolory normalne.W 4 dniu choroby doszło do nieznacznego
>>wytrzeszczu jednego oka i niedługo po tym padła .
>
> Najbardziej wygląda mi to na Spironukleozę.
A z jakiego powodu wygląda Ci to najbardziej na Spironukleozę,bo w podanych
objawach poza może brakiem apetytu, który jest charakterystyczny
dla wielu chorób nie ma ani jednego typowego dla spironukleozy?
Pozdrawiam
Andrzej
> Użytkownik ambra1 <amb...@interia.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
> napisał:001501c20d28$f47115e0$07b04dd5@t7j1g9...
Nie magazynuję postów, ale jeśli dobrze pamiętam, prócz zatraty możliwości
utrzymania równowagi u ryby i braku łaknienia. akwarysta stwierdził
wysadzenie jednej z gałek ocznych.
Tyle było podanych objawów......
> > > Jedna z paletek (pigeon) zaczął traciś równowagę ,pływałna boku w
końcu
> > > przestał pobierać pokarm .Na ciele nie miała objawów choroby,skóra
> > > gładka,kolory normalne.W 4 dniu choroby doszło do nieznacznego
> >>wytrzeszczu jednego oka i niedługo po tym padła .
> >
> > Najbardziej wygląda mi to na Spironukleozę.
>
> A z jakiego powodu wygląda Ci to najbardziej na Spironukleozę,bo w
podanych
> objawach poza może brakiem apetytu, który jest charakterystyczny
> dla wielu chorób nie ma ani jednego typowego dla spironukleozy?
Swoją hipotezę - bo tylko tak mogę określić moje stanowisko - oparłem na
kilku (kruchych z resztą) okolicznościach.
Kruchych, gdyż każda ocena czy diagnoza - jak kto woli - "na telefon", jest
bardzo problematyczna i dyskusyjna.
1. Spironucleus elegans, Spironucleus salmonis i nie tylko zaczyna coraz
częściej występować w różnego rodzaju naturalnych zbiornikach wodnych.
Zasadniczo badania nad tym wiciowcem, są prowadzone od około 30 - 40 lat,
tak więc może się okazać, że i dawniej bywał w zbiornikach tylko go nie
dostrzegano. To tak jak z rakiem, teraz się na niego umiera a dawniej -
człowiek tylko umierał "zeschnięty".
2. Objawy chorobowe. Tu przyznaję Ci rację. Podane objawy mogą pasować do
wielu jednostek chorobowych, zwłaszcza, gdy są one stwierdzone metodą
organoleptyczną. Nie mniej jednak wszystkie trzy stwierdzone zjawiska
występują (na dodatek nie zawsze łącznie) przy tej jednostce chorobowej.
Pomijając jednak niechęć do jedzenia - dwa pozostałe (wysadzenie gałki
ocznej i brak równowagi), mogą., podkreślam mogą wskazywać na spironukleusa.
Przy opisach objawów tej jednostki chorobowej, niekiedy pomijany jest
wytrzeszcz gałek ocznych lub jednej z nich. Występuje on jednak w przypadku
gwałtownej inwazji i połączony jest z bardzo szybkim zgonem. Podkreśla to
Gerald Bassler a także niektórzy polscy ichtiopatologowie.
3. Akwarysta nic nie napisał na temat sposobu karmienia swych ryb. Z mojego
doświadczenia wynika, że dyscyplina żywieniowa dyskowców, to najsłabsze
ogniwo w hodowli tych ryb. Najczęściej, chcąc "dogodzić swym rybom"
większość hodowców podaje im żywe lub mrożone pokarmy rodzimego pochodzenia.
Panuje przy tym niczym nie uzasadniona opinia, że popularna szklarka
(wodzień) - (Corethra sp.) - jest bezpieczna. Jest to główna droga,
sprzyjająca zainfekowaniu ryb - patrz. pkt.1.Oczywiście zakładając a priori,
że hodowca ten to czynił, mogę go krzywdzić i tu dostrzegam najsłabsze
ogniwo w swej ocenie.
Pomijając aspekty całej sprawy, uważam, że nie powinno się bagatelizować
zjawiska coraz częstszego występowania tego wiciowca w naszych zbiornikach
naturalnych lub sztucznych, przeznaczonych do komercyjnej hodowli ryb.
Sposoby przenoszenia inwazji z jednego stawu do drugiego są Ci niewątpliwie
znane. Trudno przy tym zakładać, że inwazje terytorialne dotyczyć będą
jedynie zbiorników hodowlanych.
Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia zadawalają Cię. Oczywiście dyskusję można
toczyć i każda ze stron będzie miała swoje argumenty.
Myślę jednak, że w sposób jasny wyraziłem swe poglądy.
Z życzeniami sukcesów akwarystycznych
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Na pewno wiesz, o co w pilce noznej chodzi? Sprawdz swoja wiedze i...
umiejetnosc przewidywania! >>> http://link.interia.pl/f15e0
> Przy tak zazartej dyskusji moze to bedzie glupie pytanko ale jesli juz
> zdecydujemy sie na taka profilaktyke j.w. to sugerowana jednorazowa
terapia
> wystarczy czy tak jak przy leczeniu proces po tygodniu nalezy powtorzyc by
byl
> skuteczniejszy (skoro juz wogole sie zdecydowalismy cos dawac).?
> Aha-te inne nitrozwiazki-co to moze byc zastepczo za metronidazol(mam na
mysli
> cos w miare rownie latwo dostepnego ,ew. dawkowani
Artku.
Nie oceniam tej wymiany poglądów jako zażartej dyskusji.
Sprowadziła się ona z mej strony do jednej odpowiedzi. ,
Różnimy sią jedynie znacząco stanowiskami na pewne sprawy, ale niewątpliwie
oboje chcemy dobrze.
Problem polega jedynie na kulturze wymiany myśli.
Wzorując się na doświadczonych internautach - do których się absolutnie nie
zaliczam - jeśli dochodzę do wniosku, że czyjeś zachowanie mi nie odpowiada,
przestaję z nim rozmawiać.
Tyle tytułem wyjaśnienia, gdyż na takie dywagacje szkoda czasu.
Osobiście, profilaktykę metrodanizolową stosuję jedynie w przypadku
dyskowców. Nie wolno tego czynić częściej, jak raz na 6 miesięcy. Można też
zrezygnować z niej pod warunkiem prowadzenia wysokiej dyscypliny żywieniowej
oraz nie wprowadzania do zbiornika żadnych nowych ryb i roślin. Najczęściej
dwa ostatnie warunki nie są w praktyce realizowane przez większość
akwarystów, a z pierwszym bywa też różnie.
Powtórzenie połowy dawki profilaktycznej jest niezbędne. Inaczej zabieg
staje się pozbawiony sensu.
Podmiana wody po zabiegu - im więcej tym lepiej. Resztę powinna załatwić
odpowiednia dla wielkosci zbiornika dawka węgla aktywowanego.
Co do innych związków, zawierających nitrozwiązki, to wymieniłem je w swych
książkach. W ich przypadku dawkowanie jest jednak różne. Tak więc pozostań
przy Metronidazolu, zwłaszcza że nie kazdy dysponuje Farmakopeą. Ostatecznie
nabycie Metronidazolu nie nastrecz wiekszych kłopotów, mimo że jest na
recepty.
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Mistrzostwa na zywo w Internecie!!! >>> http://link.interia.pl/f15e2
> Farmakopeą. Ostatecznie nabycie Metronidazolu nie nastrecz wiekszych
> klopotów, mimo ze jest na recepty.
Na razie. Srodek ten jest podobno (podkreslam: podobno) powoli wycofywany z
produkcji w Unii Europejskiej a takze i u nas.
> Swoją hipotezę - bo tylko tak mogę określić moje stanowisko - oparłem na
> kilku (kruchych z resztą) okolicznościach.
> Kruchych, gdyż każda ocena czy diagnoza - jak kto woli - "na telefon",
jest
> bardzo problematyczna i dyskusyjna.
Jak dotychczas calkowicie się z Tobą zgadzam:-).
> 2 Podane objawy mogą pasować do
> wielu jednostek chorobowych, zwłaszcza, gdy są one stwierdzone metodą
> organoleptyczną.
Z tym również zgadzam się bez zastrzeżeń
>Nie mniej jednak wszystkie trzy stwierdzone zjawiska
> występują (na dodatek nie zawsze łącznie) przy tej jednostce chorobowej.
Tu już pozwolę sobie mieć nieco odmienne zdanie
> Pomijając jednak niechęć do jedzenia - dwa pozostałe (wysadzenie gałki
> ocznej i brak równowagi), mogą., podkreślam mogą wskazywać na
spironukleusa.
> Przy opisach objawów tej jednostki chorobowej, niekiedy pomijany jest
> wytrzeszcz gałek ocznych lub jednej z nich. Występuje on jednak w
>przypadku
> gwałtownej inwazji i połączony jest z bardzo szybkim zgonem. Podkreśla to
> Gerald Bassler a także niektórzy polscy ichtiopatologowie.
Naukowcy-podobnie jak my-mogą mieć różne zdania:-).Nie czytałem co
pisze Gerald Bassler, ale wierzę Ci na słowo:-).Niezależnie jednak od tego
ja spotkałem się z inną naukową opinią, która bardziej do mnie trafia
i z nią też się zgadzam.Otóż niektórzy badacze uważają, że Spironucleus
elegans występujący w wątrobie i nerkach dociera do tych narządów często
dopiero po zniszczeniu ich przez Ichtyophonus hoferi, również spironukleoza
pojawia się często u ryb oslabionych uprzednio przez bakterie z rodzaju
Mycobacterium.Ci naukowcy (a ja razem z nimi:-)) uważają,że żeby u ryby
chorej na spironukleozę wystąpił wytrzeszcz gałki (gałek) ocznej musi temu
towarzyszyć jeszcze jakaś dodatkowa choroba bakteryjna lub wirosowa
bo sama spironukleoza do wytrzeszczu nie wystarczy:-).Podobnie się ma
sprawa z kołyszącymi ruchami, przy "czystej" spironukleozie ryby stoją
w bezruchu a kołyszą się dopiero jak Spironukleusowi coś pomaga i to coś
właśnie a nie spironukleus jest odpowiedzialne za kołysanie.
Według mnie bardziej prawdopodobna jest taka wersja jako że wytrzeszcz
oczu jest dość często spotykany w chorobach bakteryjnych, natomiast
nie bardzo o nim słychać przy schorzeniach przewodu pokarmowego.
No i poza tym w mojej praktyce nie udało mi się zaobserwować wytrzeszczu
oczu czy też kołyszących ruchów jako objawów "czystej"Spironukleozy.
Zresztą nawet jak nie mam racji to i tak objawy o których rozmawiamy
są raczej mało typowe dla spironukleozy i ewentualnie tylko mogą wystąpić.
Natomiast w opisie choroby zabrakło takch typowych objawów jak np.
pociemnienie ciała czy biała kupka.
> 3. Akwarysta nic nie napisał na temat sposobu karmienia swych ryb. Z
>mojego
> doświadczenia wynika, że dyscyplina żywieniowa dyskowców, to najsłabsze
> ogniwo w hodowli tych ryb.
Co kraj to obyczaj:-), ja nieco inaczej podchodzę do karmienia dyskowców
niż Ty, ale w powyższej Twojej wypowiedzi jest sporo racji.Ja jednak
uważam, że przy nienagannym "materiale wyjściowym" i doskonałych
warunkach wodnych sprawy żywieniowe robią się zdecydowanie mniej
niebezpieczne, oczywiście trzeba przestrzegać pewnych-raczej takich
bardziej ogólnych- zasad, ale to wystarczy żeby utrzymać dyski w dobrym
zdrowiu przez długie lata.
> Najczęściej, chcąc "dogodzić swym rybom"
> większość hodowców podaje im żywe lub mrożone pokarmy rodzimego
>pochodzenia.
A co, "nierodzimy" tubifeks np.z Czech jest lepszy od naszego?:-)))))
> Panuje przy tym niczym nie uzasadniona opinia, że popularna szklarka
> (wodzień) - (Corethra sp.) - jest bezpieczna.
Wedug mnie jest stosunkowo bezpieczna,ale o moim stanowisku w tej sprawie
już napisałem trochę w wątku zatytułowanym "Paletki umierają".
>Jest to główna droga,
> sprzyjająca zainfekowaniu ryb
Czy głowna czy nie głowna to byśmy sobie mogli długo popolemizować:-))),
powiem więc tylko tyle, że potrafiłbym doprowadzić dyski do choroby
przewodu pokarmowego wogóle nie używając pokarmów żywych ani
mrożonych i odwrotnie; umiałbym utrzymać je w dobrym zdrowiu przez
przez długie lata (oczywiście bez przesady, "wypadek przy pracy" zawsze
może się zdarzyć:-))) stosując wszystkie "zakazane" pokarmy:-)))
> Pomijając aspekty całej sprawy, uważam, że nie powinno się bagatelizować
> zjawiska coraz częstszego występowania tego wiciowca w naszych
>zbiornikach
Bagatelizować to pewnie, ze się nie powinno, ale też myślę nie ma co
wpadać w panikę i omijać wielkim łukiem naturalne zbiorniki:-)).Ja zresztą
i tak mam dobrze, bo podobnie jak Tonid zgadzam się z tymi badaczami,
którzy uważają Spironukleusa za organizm oportunistyczny, to co mi tam:-)).
No i jeszcze mam odmienne zdanie od Twojego w sprawie leczenia,
profilaktyki itp. metronidazolem, generalnie podzielam pogląd Tomka, ale już
za późno żeby szerzej o tym pisać.
> Myślę jednak, że w sposób jasny wyraziłem swe poglądy.
Chociaż Twoje poglądy często różną się od moich, to przedstawione zostały
w sposób jasny:-)
> Z życzeniami sukcesów akwarystycznych
Dziękuję bardzo, chociaż jakoś tak wychodzi, że im starszy się robię
tym przybywa mi sukcesów akarystycznych, za to w niektórych
innych dziedzinach coraz trudniej o sukces:-))))
Pozdrawiam
Andrzej
Mam jedno zastrzeżenie do tego rodzaju korespondencji. Jeżeli nawet nie
zgadzasz sie z moimi pogladami to nie ujmiesz tego w jednym poście?
To uniemożliwia całościową sensowną odpowiedź na stawiane tezy. Inaczej
trzeba by się co chwila powtarzać.
Co prawda, odpowiedź nasuwa się sama, ale o takie postępowanie absolutnie
Cię nie posądzam.
Proponuję, by w przyszłości, po przemyśleniu, opracować jeden konkretny meil
i wysłać. Wtedy i odpowiedź będzie bardziej czytelna.
Obecnie co rusz powracamy do tych samych wątków.
Utrzciwie mówiąc, mam zbyt mało wolnego czasu, by śledzić pilnie listę. Mogę
przeoczyć jakąś część Twej wypowiedzi i pominąć ją. Może nawet już tak się
stało. Wydaje mi się, że wymieniamy poglady nie dla samej przyjemności
pisania ale istnieje w tym także cel wyższy.
> ----------------------------------------------------------------------
> Juz 11 czerwca kolejna edycja konkursu LOT na stronach INTERIA.PL!
> Wygraj bilet na dowolne polaczenie objete promocja i pakuj sie!
> >>> http://link.interia.pl/f15e5
>
>
>
----------------------------------------------------------------------
Mecz za meczem, na zywo, minuta po minucie...
>>> http://link.interia.pl/f15df
Mam jedno zastrzeżenie do tego rodzaju korespondencji. Jeżeli nawet nie
zgadzasz sie z moimi pogladami to nie ujmiesz tego w jednym poście?
To uniemożliwia całościową sensowną odpowiedź na stawiane tezy. Inaczej
trzeba by się co chwila powtarzać.
Co prawda, odpowiedź nasuwa się sama, ale o takie postępowanie absolutnie
Cię nie posądzam.
Proponuję, by w przyszłości, po przemyśleniu, opracować jeden konkretny meil
i wysłać. Wtedy i odpowiedź będzie bardziej czytelna.
Obecnie co rusz powracamy do tych samych wątków.
Uczciwie mówiąc, mam zbyt mało wolnego czasu, by śledzić pilnie listę. Mogę
przeoczyć jakąś część Twej wypowiedzi i pominąć ją. Może nawet już tak się
stało. Wydaje mi się, że wymieniamy poglady nie dla samej przyjemności
pisania ale istnieje w tym także cel wyższy.
Przepraszam. Wysłałem przez pomyłkę nie skończoną wypowiedź. Kontynuuję.
I tu dotarliśmy do sedna. Jesli naukowcaom pozwalasz mieć różne zdania,
pozwól je także mieć akwarystom.
Do Ciebie przemawia jedna teoria do mnie druga. Z tego też względu, sposób
postrzegania niektórych zagadnień będzie u każdego z nas inny, zwłaszcza
jeśli w praktyce otarliśmy się o nieco inaczej wystepujace zjawiska.
Prawda - tak myślę - leży sobie gdzieś po środku i prędzej czy później
zostanie ustalona. Wtedy właśnie nasze stanowiska przybliżą się.
Kilka razy ogladałem w akwarium rzeczy, które na zdrowy rozum i posiadane
doświadczenie nie powinny mieć miejsca. Sadzę, że i Ty masz takie
spostrzeżenia
Top jak w piosence: " wszystko sie może zdarzyć".....
>Otóż niektórzy badacze uważają, że Spironucleus
> elegans występujący w wątrobie i nerkach dociera do tych narządów często
> dopiero po zniszczeniu ich przez Ichtyophonus hoferi, również
spironukleoza
> pojawia się często u ryb oslabionych uprzednio przez bakterie z rodzaju
> Mycobacterium.Ci naukowcy (a ja razem z nimi:-)) uważają,że żeby u ryby
> chorej na spironukleozę wystąpił wytrzeszcz gałki (gałek) ocznej musi temu
> towarzyszyć jeszcze jakaś dodatkowa choroba bakteryjna lub wirosowa
> bo sama spironukleoza do wytrzeszczu nie wystarczy:-).Podobnie się ma
> sprawa z kołyszącymi ruchami, przy "czystej" spironukleozie ryby stoją
> w bezruchu a kołyszą się dopiero jak Spironukleusowi coś pomaga i to coś
> właśnie a nie spironukleus jest odpowiedzialne za kołysanie.
> Według mnie bardziej prawdopodobna jest taka wersja jako że wytrzeszcz
> oczu jest dość często spotykany w chorobach bakteryjnych, natomiast
> nie bardzo o nim słychać przy schorzeniach przewodu pokarmowego.
> No i poza tym w mojej praktyce nie udało mi się zaobserwować wytrzeszczu
> oczu czy też kołyszących ruchów jako objawów "czystej"Spironukleozy.
> Zresztą nawet jak nie mam racji to i tak objawy o których rozmawiamy
> są raczej mało typowe dla spironukleozy i ewentualnie tylko mogą wystąpić.
> Natomiast w opisie choroby zabrakło takch typowych objawów jak np.
> pociemnienie ciała czy biała kupka.
Znam tę teorię. I oczywiście możesz, a raczej masz rację. Piasałem o tzw.
"torowaniu drogi".
Zjawisko które opisywałem - jest jak sadzę - możliwie przy innym zestawie
np. spiro i n/bakterie.
> > 3. Akwarysta nic nie napisał na temat sposobu karmienia swych ryb. Z
> >mojego
> > doświadczenia wynika, że dyscyplina żywieniowa dyskowców, to najsłabsze
> > ogniwo w hodowli tych ryb.
>
> Co kraj to obyczaj:-), ja nieco inaczej podchodzę do karmienia dyskowców
> niż Ty, ale w powyższej Twojej wypowiedzi jest sporo racji.Ja jednak
> uważam, że przy nienagannym "materiale wyjściowym" i doskonałych
> warunkach wodnych sprawy żywieniowe robią się zdecydowanie mniej
> niebezpieczne, oczywiście trzeba przestrzegać pewnych-raczej takich
> bardziej ogólnych- zasad, ale to wystarczy żeby utrzymać dyski w dobrym
> zdrowiu przez długie lata.
Dla mnie parametry wody i usuwanie nadmiaru związków azotowych jest tak samo
ważne jak żywienie. Tu stawiam znak równania.
Jeśli zdołasz, dotrzyj do opracowań Dr inż. Jana Barteczko - Akademia
Rolnicza w Krakowie (teraz już chyba profesor). Jeśli ja nie mogę, to może
on Cię nieco przekona co do całościowej wagi zagadnienia..
Inna sprawa, dbając o parametry wody usuwasz jedno z najważniejszych
zagrożeń. Czy wszyscy tak czynią?
W mojej książce starałem się między innymi dużo napisać o wodzie i żywieniu.
> > Najczęściej, chcąc "dogodzić swym rybom"
> > większość hodowców podaje im żywe lub mrożone pokarmy rodzimego
> >pochodzenia.
> A co, "nierodzimy" tubifeks np.z Czech jest lepszy od naszego?:-)))))
Tu niestety nie zrozumiałeś tego co Ci piszę, bo o złej woli przecież nie ma
mowy.
Pod określeniem "rodzimy", rozumiem, jak piszą nieraz w Internecie,
"wszelkie robale", które nadają się do karmienia ryb a występujące w naszym
(rodzimym czyli europejskim) środowisku naturalnym. Dla uściślenia, aby nie
było już żadnych wątpliwości, dotyczy to "robali": polskich, niemieckich,
litewskich, ukraińskich, białoruskich, słowackich, czeskich i.... dopisz
sobie do tej listy kogo chcesz.
Cenię sobie za to "robale" hodowlane, takie które rozmnażają się bez
kontaktu z rybami, ptactwem, detergentami i innymi szkodliwymi substancjami.
Teraz już poważnie:
Moim zdaniem, dyskowce są jeszcze zbyt krótko hodowane w akwariach, by stały
się odporne na szereg czynników z którymi nie stykają się w swym środowisku
naturalnym.Nie jest to ryba "udomowiona".
Intersując sie dyskowcami, wiesz, że w ich ojczyźnie także idławia się masę
ryb chorych. Śmiem jednak sadzić, że ryby są tamte pułapki bardziej odporne
niż na te, które mogączychać na nie u nas. Kiedys dawałem taki przykład:
plemiona indiańskie i ospa przywleczona przez Hiszpanów. Co z tego wynikło -
wiesz.
> > Panuje przy tym niczym nie uzasadniona opinia, że popularna szklarka
> > (wodzień) - (Corethra sp.) - jest bezpieczna.
>
> Wedug mnie jest stosunkowo bezpieczna,ale o moim stanowisku w tej sprawie
> już napisałem trochę w wątku zatytułowanym "Paletki umierają".
> >Jest to główna droga,
> > sprzyjająca zainfekowaniu ryb
> Czy głowna czy nie głowna to byśmy sobie mogli długo popolemizować:-))),
> powiem więc tylko tyle, że potrafiłbym doprowadzić dyski do choroby
> przewodu pokarmowego wogóle nie używając pokarmów żywych ani
> mrożonych i odwrotnie; umiałbym utrzymać je w dobrym zdrowiu przez
> przez długie lata (oczywiście bez przesady, "wypadek przy pracy" zawsze
> może się zdarzyć:-))) stosując wszystkie "zakazane" pokarmy:-)))
Napisałem główna przyczyna. Tak, bo o zagrożeniach płynących z tubifeksu i
ochotki coraz więcej kolegów akwarystów wie i mówi.
Oczywiście masz rację. Dołóż sobie do tego jednak swoje doświadczenie,
systematyczność i jeszcze kilka innych pozytywnych cech. Czy wszyscy sie
nimi mogą pochwalić?
Tak więc im więcej płynących z różnych czynników zagrożeń wyeliminujesz, tym
bardziej zwiększasz szansę, by mniej doświadczeni koledzy także odnieśli
sukces.
Ja na to tak patrzę i takie się staram dawać rady.
Generalnie o to chodzi by mniej doświadczeni akwaryści także cieszyli sie
tymi rybami w akwarium.
Licytacja ile kto z nas potrafi mija się z celem i nie wyglada zbyt
poważnie.
> > Pomijając aspekty całej sprawy, uważam, że nie powinno się bagatelizować
> > zjawiska coraz częstszego występowania tego wiciowca w naszych
> >zbiornikach
> Bagatelizować to pewnie, ze się nie powinno, ale też myślę nie ma co
> wpadać w panikę i omijać wielkim łukiem naturalne zbiorniki:-)).Ja zresztą
> i tak mam dobrze, bo podobnie jak Tonid zgadzam się z tymi badaczami,
> którzy uważają Spironukleusa za organizm oportunistyczny, to co mi
tam:-)).
> No i jeszcze mam odmienne zdanie od Twojego w sprawie leczenia,
> profilaktyki itp. metronidazolem, generalnie podzielam pogląd Tomka, ale
już
> za późno żeby szerzej o tym pisać.
Nie sadzę, abym kupił patent na jedyną prawdę.
Wynika z tego jednoznacznie, że istnieją co najmniej dwie drogi do sukcesu i
mnożenia tych ryb. Jedną reprezentujesz Ty a drugą ja. Jestem przy tym
przekonany, że na tym nie konic. Pewnie jest jeszcze inna.
Najważniejsze, że drogi te przynoszą w obu znanych nam przypadkach dobre
skutki.
W akwarium dyskowce mogą żyć najczęściej dłużej niż w środowisku naturalnym.
> > Myślę jednak, że w sposób jasny wyraziłem swe poglądy.
> Chociaż Twoje poglądy często różną się od moich, to przedstawione zostały
> w sposób jasny:-)
I dobrze i o to chodzi. Z dobrej fermetacji wychodzi najczęściej dobre wino.
Wszyscy szukamy, i chociaż drogi są różne, to cel jeden.
NAJWAŻNIEJSZE.
Ania napisała, że część jej ryb wraca do zdrowia.
Czy można mieć bardziej radosną wiadomość, kończąc ostatecznie te wymiane
poglądów?
> > Z życzeniami sukcesów akwarystycznych
>
> Dziękuję bardzo, chociaż jakoś tak wychodzi, że im starszy się robię
> tym przybywa mi sukcesów akarystycznych, za to w niektórych
> innych dziedzinach coraz trudniej o sukces:-))))
No cóż, idealnie podzielam ten Twój pogląd. Mogę sie pod nim podpisac obiema
rękami, chociaż sam chyba należę do "organizmów oportunistycznych".
Pozdrawiam
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Juz 11 czerwca kolejna edycja konkursu LOT na stronach INTERIA.PL!
Wygraj bilet na dowolne polaczenie objete promocja i pakuj sie!
>>> http://link.interia.pl/f15e5
> Mam jedno zastrzeżenie do tego rodzaju korespondencji.
> Proponuję, by w przyszłości, po przemyśleniu, opracować jeden konkretny
>meil
> i wysłać. Wtedy i odpowiedź będzie bardziej czytelna.
> Obecnie co rusz powracamy do tych samych wątków.
Dobra, postaram się w przyszłości zastosować do Twoich oczekiwań.Myślę
że ten wątek możemy już uznać za zakończony, ustosunkuję się więc tylko
do jednego fragmentu Twojej wypowiedzi i to nie po to żeby dyskusję
kontynuować, ale po to żeby ewentualnie ktoś jak zechce mógł z tej
sugestii skorzystać.
> Śmiem jednak sadzić, że ryby są tamte pułapki bardziej odporne
> niż na te, które mogączychać na nie u nas.
Podzielam Twój pogląd i w związku z tym ryby z odłowu są w moich
akwariach traktowne są "z ostrożna":-)).Ale przede wszystkim staram się
przestrzegać zasady (niestety po przykrych własnych i kolegów
doświadczeniach) która mówi żeby nie łączyć własnych hodowlanych
ryb (dotyczy to nie tylko paletek) z nowo zakupionymi pochodzącymi
z odłowu.Faktycznie wygląda na to, że jakieś zupełnie nie robiące na rybach
z odłowu drobnoustroje mogą zdziesiątkować nasze wlasne stada
i odwrotnie, "odłów" może się okazać zupełnie nieodporny na coś co
u "naszych" ryb nie powoduje żadnych niepokojących objawów.
Pozdrawiam
Andrzej
> Użytkownik ambra1 <amb...@interia.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
> napisał:001c01c20ee1$61dd03a0$07b04dd5@t7j1g9...
> > Śmiem jednak sadzić, że ryby są tamte pułapki bardziej odporne
> > niż na te, które mogączychać na nie u nas.
> Podzielam Twój pogląd i w związku z tym ryby z odłowu są w moich
> akwariach traktowne są "z ostrożna":-)).Ale przede wszystkim staram się
> przestrzegać zasady (niestety po przykrych własnych i kolegów
> doświadczeniach) która mówi żeby nie łączyć własnych hodowlanych
> ryb (dotyczy to nie tylko paletek) z nowo zakupionymi pochodzącymi
> z odłowu.Faktycznie wygląda na to, że jakieś zupełnie nie robiące na
rybach
> z odłowu drobnoustroje mogą zdziesiątkować nasze wlasne stada
> i odwrotnie, "odłów" może się okazać zupełnie nieodporny na coś co
> u "naszych" ryb nie powoduje żadnych niepokojących objawów.
Moje spostrzeżenia są dokładnie te same i "dzikie" mieszkają nawet w innym
pomieszczeniu.
Nie ze względu na choroby ale "odbicia" jakie im się trafiają.
Andrzej Sieniawski
www.ambra-cd.pl
----------------------------------------------------------------------
Mecz za meczem, na zywo, minuta po minucie...
>>> http://link.interia.pl/f15df