dopiero co cieszylem się maluchami w tanganice, a to powstał problem w
malawi
:-(((((
Moje P. demasoni od kilku dni zachowują się dziwnie, zreszta dzieje sie to
samo co u kolegi juz się stało dwa razy!!
Zaczyna się od tego że ryby nie pobierają pokarmu, zaczynają szybko
oddychać, i po kilku dniach padają.
I dzieje się to Tylko z Demasoni!! Kolega miał je w malawi raz i mu padły,
zwalił wine na sklep zoologiczny w którym je kupił ( może byly chore, albo
żle karmione), potem kupił w calkowicie innym sklepie, i tak samo, kilka
tygodni żyły i naraz zachorowały i padły, próbował antybiotyku, levamisolu
ale i to nic
to nie dało, uznaliśmu że to już jest jednak podejrzane ( no ale w końcu
pomyśleliśmy że może są z jednego felernego źródła).
Objawy:
żadnych widocznych objawów, przez kilka tygodni jest wszystko OK, ryby są
żywe, jedzą, nie ma zmian w odchodach, skórze, nie ocierają się specjalnie
itp.
Nagle przestają pobierać pokarm, jedyne co widać to wzmożony odech, to znak
że rybce pozostało kilka dni życia, nie wiem jak to leczyć !!!Co to jest??
Faktem jest że nie wszystkie ryby (tylko demasoni) zapadają na ta chorobę
naraz, lecz
dzieje się to w różnych odstępach czasu, niemniej jednak wszystkie demasoni
padają, innym pyszczakom nic nie jest!!
Parametry wody:
nie wiem co o tym sądzić, parametry wody nie są IMO złe, wydaje się że pH
może być tylko trochę większe.
pH okolo 7.5 - 7.8 ( test zooleka)
TWo. okolo 15- 18 stopni ( taką mam krańczanke)
Azotany, amoniak azotyny - nie mierzyłem ostatnio bo nie mam testów, ale
akwa jest dojrzałe, ma ponad 2 lata, wode podmieniam regularnie co 1-2 tyg
10-30%, obsada jest mała ( kilka pyszczaków) jest też troche zielska, i
denitryfikator, wiec pewnie wszystko na poziomie zera, ( kiedyś mierzyłem
jak miałem jeszcze wiekszą obsade i było OK)
Nie mam zielonego pojęcia co to może być, sprawa wydaje sie dziwna bo moje
demasoni pochodzą z totalnie innego źródła ( nawet innego województwa) niż
te które miał kolega, więc sam już nie wiem
Do tej pory wszystkie pyszczaki jakie miałem, rosły, nie chorowały, nie
padały,rozmnażały się, maluchy wychowywałem zawsze i czuły się dobrze, miały
IMHO całkiem niezłe warunki w moim Malawi
Czy ktoś miał coś podobnego, bo jak mniemam sprawa dotyczy tylko P. demasoni
Pomóżcie proszę, jak możecie bo znając chorobę za kilka dni bedzie to już
nieaktualne. Narazie tylko jeden z trzech zachorował, ale dokładnie jest to
to samo co u kolegi i wiem że ten los czeka inne demasoni
Przemek
Nie mam malawi, ale przypomina mi sie Nika i jej opis walki z niewyjasniona
choroba w malawi.
Okazalo sie, ze to byl bloat. Moze i u Ciebie?
Moze poczytaj artykul StS'a na www.malawi.pl?
--
Pozdrawiam
Dorota (Nowa Sol)
-------------------------------
Kazdy czlowiek moze sie mylic, ale tylko glupi trwa w bledzie.
To nie jest wina sklepu zoologicznego. Pseudotropheus demasoni jest, jak
rzadko ktory z gatunkow Mbuna, scislym roslinozerca. Ma niezwykle dlugie
jelita, ktore stanowia ponad dwukrotnosc dlugosci jego ciala. To oznacza, ze
czas zalegania pokarmu w takim przewodzie pokarmowym jest bardzo dlugi i w
zwiazku z tym, wszelkie resztki pokarmow pochodzenia zwierzecego, ktore beda
przebywaly w jego przewodzie zbyt dlugo, moga spowodowac powazne zaburzenia
ze strony ukladu pokarmowego. W naturze Pseudotropheus demasoni jest
gatunkiem endemicznym nawet w samym jeziorze i znalezc go mozna tylko wokol
miejsc takich jak Pombo Rocks i Ndumbi Rocks. Żywi sie tam glonami
pokarstajacymi skaly.
Nieszczescie polega na tym, ze WSZYSTKIE pokarmy w platkach czy granulatach,
nawet te dla roslinozercow, zawieraja dodatek skladnikow pochodzenia
zwierzecego. IMHO to moze byc przyczyna chorob Ps. demasoni o ktorych coraz
czesciej sie slyszy. Ryba jakos funkcjonuje przez dwa - trzy miesiace a
potem zaczyna "nagle" chorowac. W rzeczywistosci proces rozregulowania jej
ukladu pokarmowego zaczyna sie juz od poczatku pobytu w akwarium.
Oczywiscie, wszystko to, co tu napisalam jest tylko przypuszczeniem. Byc
moze istnieja jeszcze jakies inne czynniki powodujace ten pomor wsrod Ps.
demasoni. Podana przeze mnie informacja moze byc tylko jednym z tropow.
Mozna to sprawdzic, hodujac Ps. demasoni w osobnym zbiorniku i podajac im
wylacznie pokarm pochodzenia roslinnego - ale to dluga i oczywiscie niepewna
droga do wyciagniecia konstruktywnych wnioskow.
Pozdrawiam
Marzenna Kielan
www.akwarium.pl
3 Nr AkwaForum juz wkrotce w sprzedazy!
> To nie jest wina sklepu zoologicznego. Pseudotropheus demasoni jest,
jak
> rzadko ktory z gatunkow Mbuna, scislym roslinozerca. Ma niezwykle
dlugie
> jelita, ktore stanowia ponad dwukrotnosc dlugosci jego ciala.
Tu lezy imho istota problemu. W sieci przy opisach tej ryby fakt ten
jest wielokrotnie podkreslany i zawsze zalecana jest dieta
niskoproteinowa przy absolutnym wykluczeniu bialka zwierzat
cieplokrwistych. Mozna spotkac nawet bardziej rygorystyczne wskazania
odnosnie zywienia - zaleca sie stosowanie prawie wylacznie czystej
spiruliny.
Przyspieszony oddech moze wskazywac na endogenne zatrucie, produktami
nieprawidlowego rozkladu ( na skutek niefizjologicznego zywienia )
wchlaniajacymi sie z p.pok. do krwioobiegu. Rowniez przebieg choroby i
nie wystepowanie jej u innych gatunkow zdaje sie przemawiac za takim
wytlumaczeniem. Wydaje sie, ze w pierwszej kolejnosci powinny chorowac
ryby ( sposrod demasoni ) najwieksze i najbardziej zarloczne.
Pozdrawiam StS.
--
Stanisław Sitek
s...@wiltom.pl
s...@skrzynka.pl
http://www.sts.wiltom.pl
> Użytkownik "Marzenna Kielan" <mki...@sm.pl> napisał w wiadomości
>
> > To nie jest wina sklepu zoologicznego. Pseudotropheus demasoni jest,
> jak
> > rzadko ktory z gatunkow Mbuna, scislym roslinozerca. Ma niezwykle
> dlugie
> > jelita, ktore stanowia ponad dwukrotnosc dlugosci jego ciala.
>
> Tu lezy imho istota problemu. W sieci przy opisach tej ryby fakt ten
> jest wielokrotnie podkreslany i zawsze zalecana jest dieta
> niskoproteinowa przy absolutnym wykluczeniu bialka zwierzat
> cieplokrwistych. Mozna spotkac nawet bardziej rygorystyczne wskazania
> odnosnie zywienia - zaleca sie stosowanie prawie wylacznie czystej
> spiruliny.
> Przyspieszony oddech moze wskazywac na endogenne zatrucie, produktami
[...]
Rozumiem wyjaśnienie i z tym co piszecie zgadzam się, ale jedno mi
w tym wydaje się dziwne.
Kiedy zakładałam Malawi (5.01), chciałam bardzo mieć demasoni.
Kupiłam samczyka i 2 samice.
Tylko one zachorowały.Od początku były strachliwe, prawie nie jadły :(
Jednak na 3 dni po wpuszczeniu większa samiczka się wytarła (?) !
samiczka przeżyła 4,5 tygodnia.
Padła jako ostatnia - donosiła resztkami sił :( I nic nie jadła
w czasie noszenia.
Objawy : brak, apetytu, opuchnięty brzuch, krycie się w zakamarkach,
a pod koniec coś jak wypryski - przezroczyste na głowie i wzdłuż
linii bocznej (czyżby obrzęk "wypychał" wodę z organizmu ???)
Nie oddychały za szybko, ale z wyraźnym utrudnieniem,
wręcz coraz wolniej (podejrzewam że z powodu obrzęku).
Na koniec - zejście :(
Inne ryby bez żadnych objawów - zdrowe.
A co do maluchów.
Widziałam 3, niestety udało mi się odłowić w kotnik
tylko jednego .
I co jest dla mnie dziwne - ten "maluch" ma teraz 10 miesięcy,
jest zdrowy i śliczny - urósł na dorodnego chłopca :)
Gdyby to była tylko kwestia karmienia, to jak to jest że on
rośnie i jest zdrowy ? Głównym pokarmem moich ryb
od początku jest spirulina JBL-a i roślinny Tetra-pyl
(i w płatkach i granulat), mam też granu-green Sery, ale coś na to
mają "długie zęby" ;)
Daję też sałatę,szpinak,kalafior...
Czyli : co z tej diety zaszkodziło rodzicom, skoro nie szkodzi jemu ?
Nie umiem tego wyjaśnić :(
Może macie jakieś pomysły ?
Chciałabym kupić mu samiczki.
Boję się jednak czy nie powtórzą się problemy :(
Może jednak to był tylko bloat ?
Nie myślałam wtedy że może on dotyczyć także Malawi.
Z góry dziękuję za pomoc.
p.s.
Akwa 240l , pH ~ 8, twO ~ 20, NO3 ~ 10-20(pomiędzy)
Obsada Mbuna -16 ryb + gibcio *1.
--
pozdrawiam
Małgorzata N.
Wrocław - wta
----------------------
ba_jaga ;)
Trudno cokolwiek stwierdzic jednoznacznie. Akwarystyka to jednak takie hobby
i taka dziedzina wiedzy, ktore ucza pokory ;-)) Mozna pojsc w trzech
kierunkach domniemywan:
1. To jednak kwestia nieprawidlowosci w diecie. Byc moze ten jeden osobnik
przezyl, bo jakims tam cudem sie dostosowal do zmian w diecie. Trofeusy
karmione pokarmem roslinnym maja krotszy przewod pokarmowy anizeli te, ktore
karmione sa pokarmem z dodatkiem produktow pochodzenia zwierzecego. Czyli
juz w trakcie zycia pierwszego pokolenia dochodzi do zmiany dlugosci jelit!
Tak czy siak, takie eksperymenty koncza sie dla trofeusow zle - zyja krocej
i mniej komfortowo. Moze z Ps. demasoni jest podobnie i niektore ryby (w
mniejszosci) potrafia przejsc na pozor bezbolesnie zmiane diety.
2. Ps. Demasoni cierpia na bloat z "opoznionym zaplonem" ;-) Bo jak inaczej
nazwac sytuacje, gdy zaczynaja chorowac ryby trzymane w zbiorniku kilka
tygodni? Ale kto wie, moze nieprawidlowa dieta i stes zwiazany ze zmiana
otoczenia maja takie wlasnie przedluzone dzialanie, ktore wybucha na koniec
w sposob straszliwy i nie oszczedza niemal zadnej ryby. Choz z drugiej
strony bloat na ogol ujawnia sie znacznie wczesniej anizeli dopiero po kilku
tygodniach.
3. Jest to jeszcze inny czynnik, ktorego nie znamy.
Chetnie przeprowadzilabym sobie takie badania na dwoch probach: jednej
prowadzonej na diecie czysto roslinnej, drugiej karmionej pokarmem typowym
dla pyszczakor z grupy Mbuna (czyli nieco mieszanym). Tylko kto potem wezmie
ode mnie te Ps. demasoni, ktore przezyja bo wybor diety moze bedzie slusznym
tropem? Ja juz nie mam zbiornika na dorosle demasoni ;-)) Moje ulubione
gatunki to te z rodzaju Labidochromis i takie glownie hoduje.
Czyli mam juz rozwiązanie, zresztą tak jak napisał StS, to zapewne wina
pokarmu,karmię nie tylko zieleniną, choć staram się ją podawać jak
najczęściej, nie karmię zanadto zwierzęcym pokarmem, choć urozmaicam posiłki
mrożoną dafnią, dostają tez trochę Tetra min pro, i NUTRAFIN max ( wszystko
starannie namaczam) teraz juz widze w czym problem, do tej pory wydawalo mi
się że to niewyjaśnione zjawisko, ale powoli sytuacja staje się klarowna,
Tak jak sugerujecie, jako pierwszy zapadł na chorobę najsilniejszy demasoni
( najbardziej żarłoczny) który nie pogardził żadnym kąskiem, pozostałe są
zdrowe ( jeszcze)
Czy można je jakoś jeszcze uratować??, zaprzestane podawania wszelkich
pokarmów zwierzęcych, ale może coś pomoże temu który jest chory??
czy mają zastosowanie porady dotyczące BLOAT ( np. metronidazol)
Pozdrawiam
dokładnie tak
no niestety człowiek uczy się na wlasnych błędach, czytałem że nienależy
podawać im pokarmów pochodzenia zwierzęcego toteż ograniczylem te pokarmy,
niemniej jednak nadal podawalem ( tylko płatkowe i granulaty, i dafnie,
zadnych cięższych mięsnych)
Czy co¶ można jeszcze zrobić, aby chociaż te pozostałe uchronić ( oprócz
zmiany diety)??
pozdrawiam
> Czy można je jakoś jeszcze uratować??, zaprzestane podawania
wszelkich
> pokarmów zwierzęcych, ale może coś pomoże temu który jest chory??
Nie bedzie to latwe, zalezy jak daleko posuniete sa zmiany w obrebie
narzadow wewnetrznych. Zastosuj kilkudniowa bezwzgledna glodowke,
chodzi o to by zostaly usuniete toksyczne produkty rozpadu.
Prawdopodobnie u ryb toczy sie juz proces zapalny w obrebie blony
sluzowej zoladka i jelit. Rozpoczyna sie chorobotworcze dzialanie
bakterii normalnie komensalicznych np.E.coli. Objawy ktore u Ciebie
wystepuja zdaja sie wskazywac, iz czynnikiem wiklajacym sa raczej
bakterie ( nie pierwotniaki ) podaj wiec bactopur direct, mozesz tez
metronidazol, to nie zaszkodzi a znaczaco rozszerzy spektrum. Nalezy
tez dac do wody witaminy podnoszace odpornosc ogolna i miejscowa oraz
sprzyjajace regeneracji blony sluzowej ( A i C ). Ryba nalezy zapewnic
spokoj i optymalne warunki srodowiskowe.
Tak, ja walczylam ze swoimi aulonocarami..... Podejrzewalam bloat.
Do tej pory nie wiem, co bylo przyczyna i co to dokladnie bylo:-(
Faktem jest, ze po konskich dawkach bactopuru direct i metronidazolu zgony
ustaly. Leki te jednak wybija chyba wszystko w akwa, wiec nie zdecyduje sie
na postawienie diagnozy.
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź
ni...@incar.com.pl
Malawi i welonki: www.incar.com.pl/nika
Cóż, już nie raz to odczułam ;)
>Mozna pojsc w trzech kierunkach domniemywan:
>
> 1. To jednak kwestia nieprawidlowosci w diecie. Byc moze ten jeden osobnik
> przezyl, bo jakims tam cudem sie dostosowal do zmian w diecie.
[...]
Małe wyjaśnienie :)
Z demasonich które kupiłam padły wszystkie :(
Ale było potomstwo.
Widziałam troje dzieci, ale tak nieumiejętnie
próbowałam je złapać że wpadły prosto w mordki innych,większych
ryb :( Dlatego do kotnika trafił jeden.
>
> 2. Ps. Demasoni cierpia na bloat z "opoznionym zaplonem" ;-) Bo jak
inaczej
> nazwac sytuacje, gdy zaczynaja chorowac ryby trzymane w zbiorniku kilka
> tygodni? Ale kto wie, moze nieprawidlowa dieta i stes zwiazany ze zmiana
> otoczenia maja takie wlasnie przedluzone dzialanie, ktore wybucha na
koniec
> w sposob straszliwy i nie oszczedza niemal zadnej ryby. Choz z drugiej
> strony bloat na ogol ujawnia sie znacznie wczesniej anizeli dopiero po
kilku
> tygodniach.
Mi choroba wyszła w tydzień od wpuszczenia. Tylko ta nosząca samica
pomimo widocznego kiwania i opuchlizny (nie jadła nosząc, a nie miała
typowego "wklęsłego" brzucha- stąd wniosek że i ona miała obrzęk)
żyła "aż" 4,5 tygodnia :(
Wiesz Marzenko, miałam takie uczucie patrząc na nią, że ona WIE :(
co się stanie...
Dlatego teraz mam obiekcje, nie mogłabym patrzeć jak mi padają.
Bardzo to wtedy przeżyłam :(((
Wiem jednak, że kilka osób z grupy (oglądałam fotki) z sukcesem
trzyma je np. z L.caerules czy z Ps.socolofi.
Czyli jest to możliwe :)
>
> 3. Jest to jeszcze inny czynnik, ktorego nie znamy.
>
I niestety to najgorsze, że brak mi wiedzy, mogę tylko
zgadywać - jaki ? :(
Chyba że trzecim czynnikiem może być nakładanie się
dwóch pierwszych Twoich podejrzeń ?
Może dlatego czasami jest ten "opóźniony zapłon" ?
Może podupada odporność i z powodów które wyłuszczał StS
w końcu zapadają dodatkowo na bloat ?
[...]
> Moje ulubione
> gatunki to te z rodzaju Labidochromis i takie glownie hoduje.
>
U mnie też pływają takie 4 małe "słoneczka" ;)
> Tak, ja walczylam ze swoimi aulonocarami..... Podejrzewalam bloat.
> Do tej pory nie wiem, co bylo przyczyna i co to dokladnie bylo:-(
[...]
Nika, a ile czasu minęło u Ciebie od wpuszczenia do początków
choroby ? Chociaż tak mniej więcej.
BTW masz je jeszcze, czy jednak oddałaś ?
O! To stosunkowo szybko. Moze to faktycznie byl bloat?
> Wiesz Marzenko, miałam takie uczucie patrząc na nią, że ona WIE :(
> co się stanie...
Podobno kazdy z nas wie, i nas - ludzi i naszych braci mniejszych. Musialas
sie niezle nacierpiec patrzac na nia. Obie bylyscie biedne :(
> Chyba że trzecim czynnikiem może być nakładanie się
> dwóch pierwszych Twoich podejrzeń ?
Moze tak, a moze jeszcze zupelnie cos, co teraz nie przychodzi nam do glowy.
> U mnie też pływają takie 4 małe "słoneczka" ;)
Sa przesliczne :-)) U mnie oprocz caeruleus plywaja tez zebroides i sp.
"hongi". Bardzo lubie ksztalt ich pyszczka i zachowania :-)) Urocze gatunki.
Staszku, a nie lepiej podac witaminy juz po kuracji? Czy przypadkiem nie
stana sie pozywka dla mikroorganizmow ktorych chcemy sie pozbyc?
> Staszku, a nie lepiej podac witaminy juz po kuracji? Czy przypadkiem
nie
> stana sie pozywka dla mikroorganizmow ktorych chcemy sie pozbyc?
Imho raczej nie. Oczywiscie w wielu przypadkach mogloby byc tak jak
piszesz. Dotyczy to zwiazkow dzialajacych jako antagonisci witamin,
szczegolnie czesto z grupy B. W tym jednak przypadku podanie witamin A
i C ma charakter wspomagajacy leczenie zwlaszcza poprzez uszczelnianie
srodblonkow i stymulowanie odpornosci tak miejscowej jak i ogolnej.
Sprawa jest dla mnie istotna, bałam się próbować znowu,
ale mam samotnego samca i chyba poczuł "nostalgię"
za samicami ;)
Czas coś z tym zrobić. Liczę na opis efektów leczenia :)
Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać - to zdanie jest piękne ;-))))
--
pozdrawiam ja i moje muszlowce
----------------------------------------------------
J.Krzysztof Chiliński
jk...@pnet.pl
jk...@poczta.onet.pl
http://republika.pl/jkch1
Milanówek , a obok stolica państwa urzędników
>Tak jak sugerujecie, jako pierwszy zapadł na chorobę najsilniejszy demasoni
>( najbardziej żarłoczny) który nie pogardził żadnym kąskiem, pozostałe są
>zdrowe ( jeszcze)
jest to jeden z argumentow, ktore przemawiaja za tropem pokarmowym, u mnie
bylo podobnie (jakkolwiek nie dotyczylo to demasoni)
>Czy można je jakoś jeszcze uratować??, zaprzestane podawania wszelkich
>pokarmów zwierzęcych, ale może coś pomoże temu który jest chory??
ciezko powiedziec, jesli jest to bloat, to juz na drugi dzien po leczeniu
metro+b.direct byla widoczna poprawa, jednak ostatnio przeszedlem cos co
mialo wszystkie w zasadzie objawy bloat, jednak powyzsza kuracja (nawet
nieznacznie przekroczenie dawek) nie dala oczekiwanych rezultatow/ mimo
natychmiastowej diagnozy weterynaryjnej w zasadzie zostalo mi niewiele rybek
w chorym zbiorniku
pozdr, mr
--
Tego nie znajdziesz w żadnym sklepie!
[ http://oferty.onet.pl ]
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.akwarium
nic nie szkodzi:-) widzę że nie tylko ja mam podobny kłopot
> Miałam straty w demasoni, więc wierzę że zrozumiesz :)
> Bardzo poruszył mnie ten temat, mam prośbę.
> Jeśli uda Ci się wyciągnąć je z choroby, napisz :)
będzie to dla mnie wyzwanie, narazie zaaplikowałem ciut większą dawkę
metronidazolu niż zwykle się daje no i dodalem po 3 i 2 tabletki wit A i C
na 100l wody, może chociaż uda mi się dwa pozostale uratować, narazie nie
maja objawów choroby, no i oczywiście będzie głodówka przez kilka dni
> Sprawa jest dla mnie istotna, bałam się próbować znowu,
> ale mam samotnego samca i chyba poczuł "nostalgię"
myślę że nawet jeżeli to się mi nie uda, zrobię drugie podejście do tego
gatunku, tym razem, spróbuję tylko z demasoni w jednym baniaku, no i bedę
baaardzo uważał na jedzonko
O efektach leczenia postaram się informowac na bierząco, niestety nie mam B.
direct, i szczerze to nie mam pojęcia gdzie to kupić, u mnie w zoologicznych
tego nigdzi nie ma :-((
Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie posty, ta wiedza jest bezcenna i uchroni
wielu przed podobnymi blędami
Przemek
No właśnie
[...]
> O efektach leczenia postaram się informowac na bierząco, niestety nie mam
B.
> direct, i szczerze to nie mam pojęcia gdzie to kupić, u mnie w
zoologicznych
> tego nigdzi nie ma :-((
U mnie też mniejsze sklepy niestety nie prowadzą, ale
w większych, typu Kakadu nie ma problemu.
Obawiam się że bez bactopuru raczej leczenie niewiele da :(
Podesłałabym Ci, ale doszedłby pewnie dopiero po świętach :((
A to raczej za późno :(
Może dasz radę podjechać gdzieś po niego ?
A może ma to lekarstwo ktoś blisko mieszkający i mógłby
odstąpić ?
> Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie posty, ta wiedza jest bezcenna i
uchroni
> wielu przed podobnymi blędami
Też sporo się dowiedziałam, również Wszystkim dziękuję :)
dzisiaj poszukam jeszcze u mnie w tych większych sklepach zoo.
P.S. rano zauważylem że tak jakby chory demasoni ma mniejszy brzuch, i
troche wolniej oddycha, może to dobry znak, zobaczymy
pozdrawiam
przemek
> Imho raczej nie. Oczywiscie w wielu przypadkach mogloby byc tak jak
> piszesz. Dotyczy to zwiazkow dzialajacych jako antagonisci witamin,
> szczegolnie czesto z grupy B. W tym jednak przypadku podanie witamin A
> i C ma charakter wspomagajacy leczenie zwlaszcza poprzez uszczelnianie
> srodblonkow i stymulowanie odpornosci tak miejscowej jak i ogolnej.
No dobrze.
A skad bierzecie "czysta" witamine A i C?
Sera fishtamin zawiera mnostwo innych (w tym B).
--
Pozdrawiam
----------
Krzysztof Grygielski <> Kalisz
kgr...@and.pl <> www.kgrygi.and.pl
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Czarne plamy u pyszczaków. Masz też z tym problem?
Wypełnij ankiete na mojej stronie. (Dział "Problemy")
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Witam
Po prostu dodalem tej samej co dla ludzi :-) witamina to witamina
pozdrawiam
> Nika, a ile czasu minęło u Ciebie od wpuszczenia do początków
> choroby ? Chociaż tak mniej więcej.
Ryby dostalam dorosle, zaczelo sie po 2 miesiacach....
> BTW masz je jeszcze, czy jednak oddałaś ?
Mam dwie samice i czekam, az Marzena postawi to akwa z aulonocarami;-) Beda
mialy jak w raju:-)
Nie pomógł metronidazol, ani b.direct
widocznie choroba była w dość zaawansowanym stopniu, pozostałe demasoni
żyją, nie wykazują objawów.
jutro zamierzam podmienić okolo 40% wody, aby pozbyć się leków.
Myslę ze juz medykamemtów wystarczy, jak sądzicie czy podać druga dawkę
metronidazolu, i b.d? może lepiej odczekać, zobaczyć jak pozostale
demasoni?? narazie wydaje się być wporządku, więc może nic juz nie
kombinować, i zacząć karmić lekkostrawnym pokarmem roślinnym.
P.S. Wnoszę że mój denitryfikator szlag trafił, bo metronidazol zabija
beztlenowce, czy tak?
Pozdrawiam
przemek
> jutro zamierzam podmienić okolo 40% wody, aby pozbyć się leków.
Nie podmieniaj tak duzo, max. 25 %, lepiej przefiltruj przez wegiel.
> Myslę ze juz medykamemtów wystarczy, jak sądzicie czy podać druga
dawkę
> metronidazolu, i b.d? może lepiej odczekać, zobaczyć jak pozostale
> demasoni?? narazie wydaje się być wporządku, więc może nic juz nie
> kombinować, i zacząć karmić lekkostrawnym pokarmem roślinnym.
Jezeli kuracja trwala ok.5 dni to nie podawaj juz wiecej lekow.
Istnieje mozliwosc, ze u pozostalych demasoni choroba byla w fazie
wczesnej, bezobjawowej i proces destrukcji zostal zahamowany. Zywienie
rozpocznij stopniowo od bardzo malych dawek dochodzac do normalnego
poziomu przez minimum kilka dni. Pokarm zdecydowanie roslinny !
> P.S. Wnoszę że mój denitryfikator szlag trafił, bo metronidazol
zabija
> beztlenowce, czy tak?
Niekoniecznie, teoretycznie tak powinno byc, ja jednak u siebie ( a
stosowalem max. dawki ) tego nie zaobserwowalem ( nie bylo skoku no3,
monitorowalem przez dluzszy czas po leczeniu). Szereg doniesien
prezentuje taki sam poglad.
:(((
> czy podać druga dawkę
> metronidazolu, i b.d? może lepiej odczekać, zobaczyć jak pozostale
> demasoni?? narazie wydaje się być wporządku, więc może nic juz nie
> kombinować, i zacząć karmić lekkostrawnym pokarmem roślinnym.
Oczywiscie podac druga dawke. A co do zmiany w diecie na bardziej
lekkostrawna - czy jeszcze tego nie zrobiles?
BTW dopiero teraz przeczytalem te dyskusje - przynajmniej jej czesc - i
przypomniala mi sie inna dyskusja, w ktorej "ktos" sprzeciwial sie karmieniu
Mbuna przede wszystkim pokarmem pochodzenia roslinnego, co sugerowalem. Caly
czas uwazam, ze taka dieta nie przyniesie szkod zadnemu gatunkowi pysi z
Mbuna, natomiast szkody przyniesc moze - czego smutna historia pysi Brody
jest jednym z przykladow - i przynosi niestety podawanie glownie lub za duzo
pokarmow pochodzenia zwierzecego.
--
Pozdrawiam
Krzysztof M. Kazmierczak / red@KK / Poznan / www.MagazynAkwarium.pl
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
www.Malawi.PL > nowe artykuly: wszystko o BLOAT, przepis na TLO strukturalne
Ten niby "ktos" to oczywiscie ja. Wyrazenie "ktos" jest przejawem ogromnego
szacunku Pana Kazmierczaka do mojej osoby ;-)).
Oczywiscie, ze sie sprzeciwialam i nadal podtrzymuje swoja opinie. Jestem
przeciwna wszelkiej generalizacji i dezinformowaniu czytelnikow. Sa takie
gatunki Mbuna, ktorym dieta z przewaga roslinnej nie sluzy. Szczegoly na ten
temat mozna znalezc w artykule "Mbuna z krainy Malawi" w ostatnim numerze
NA. Ale pisalam tez o tym tutaj, na grupe pl.rec.akwarium. Mozna poszukac w
archiwum.
Teraz tez zreszta sie sprzeciwiam podawaniu blednych informacji i w dalszym
ciagu bede sie upierala, ze ryby w jeziorze nie dziela sie na grupe Mbuna i
Utaka, tych grup jest znacznie wiecej. O tym co to jest Utaka bedzie mozna
poczytac w kolejnym numerze NA.
Pozdrawiam
Marzenna Kielan - "ktos";-)
www.akwarium.pl
AkwaForum Nr 3 juz niedlugo w sprzedazy!
Co ciekawsze, takich destrukcyjnych zmian w "zyciu filtra" nie obserwuje sie
nawet takze i po leku takim jak nifurprinol, ktory znalezc mozna w Sera
Bactopur Direct. Nifurprinol czesto kojarzony jest w leczeniu chorob takich
jak bloat lub inne infekcje pochodzenia bakteryjnego, z metronidazolem.
Podobno nawet takie skojarzone leczenie nie niszczy bakterii w filtrze.
Natomiast pod adresem
http://www.malawicichlidhomepage.com/aquainfo/onlyyou01.html znalezc mozna
artykul, ktory IMHO powinno przeczytac jak najwiecej akwarystow. Opisuje on
pewne bardzo istotne wydarzenie, zwiazane z nagla i blyskawicznie
rozprzestrzeniajaca sie choroba pochodzenia bakteryjnego w akwarium z
pielegnicami z Malawi. Warto jest dowiedziec sie, jak wazna w takich
przypadkach jest blyskawiczna reakcja awkarysty. Poza tym, zainteresowalo
mnie leczenie z uzyciem lekow innych niz nifruprinol czy metronidazol. I co
Ty na to Staszku - znaczy sie na te inne antybiotyki?
Pozdrawiam
Marzenna Kielan
www.akwarium.pl
AkwaForum
Nr 3 AkwaForum juz wkrotce w sprzedazy!
Rozumiem, ze istnienie konkurencji jest meczace, ale przeciez takze
mobilizuje do pracy i dalszego rozwoju. Po co wiec te niegrzeczne slowa i
demonstracje? Nic nie "wypisywalam" na temat Twojej osoby. Pozwolilam sobie
tylko zauwazyc, ze pod pojeciem "ktos" jestem sklasyfikowana wlasnie ja, jak
rowniez podtrzymac swoja opinie na temat bledow, jakie powtarzasz uparcie na
swoim serwisie. To, czy zablokujesz moje posty czy nie, nie ma zadnego
znaczenia dla istniejacego stanu wiedzy. Nauka nie bedzie nigdy
zainteresowana sporami miedzy Toba a mna Krzysztofie. Warto skorzystac z
tego faktu i nie obrazac sie lub obrazac kogos tak bezsensownie i
niepotrzebnie.
Pozdrawiam
Marzenna Kielan
www.akwarium.pl
3 Nr AkwaForum juz wkrotce w sprzedazy!
www.malawi.org.pl
Serwis poswiecony rybom z jeziora Malawi
[ciach]
> Warto skorzystac z
> tego faktu i nie obrazac sie lub obrazac kogos tak bezsensownie i
> niepotrzebnie.
>
Dziwnym trafem ktos obraza Cie ciagle i bezsensownie. Czy nie czas na
wyciagniecie z tego faktu wnioskow?
Pozdrawiam
Leszek Misiak
www.MagazynAkwarium.pl
-----------------------------------------------------------------
Akwarystyczna Książka Kucharska (AKK) http://akk.prv.pl
Akwa kamery on-line: http://aquacamera.prv.pl
Moje akwaria: http://akwaria.prv.pl
-----------------------------------------------------------------
Mirror: http://klub.chip.pl/akwaria/mirror.html
-----------------------------------------------------------------
Nie Leszku, CIAGLE mnie ktos nie obraza :-) Na ogol jestem osoba dosc
lubiana i mam wielu przyjaciol i znajomych. Chetnie tez dziele sie tym, co
udalo mi sie przeczytac, zobaczyc - po prostu dowiedziec. Nie uwazam tez, ze
musza mnie lubic wszyscy. Kazdy z nas ma wokol siebie tych, ktorzy go lubia,
tych, ktorym jest obojetne nasze istnienie i tych, ktorzy go nie lubia. Nie
czuje sie dyskryminowana w jakis szczegolny sposob pod tym wzgledem :-))
Dziwi mnie natomiast Twoje wystapienie tutaj jako, ze nic ono nie wnosi
sensownego a wrecz przeciwnie zdecydowanie sluzy innym celom. Wnioski z tego
wyciagj sobie sam - IMHO bardzo by sie to przydalo. Raz jeszcze podkreslam,
ze w zartobliwy sposob przyznalam sie, ze ja jestem "ktosiem" i podtrzymalam
swoja opinie - nikogo nie obrazajac. Z racji wykonywanego obecnie zawodu
czytam wszystkie grupy dyskusyjne. Jesli widze list, taki jak ten pierwszy z
watku i wiem, lub przypuszczam, ze wiem iz moge jakos przyczynic sie do
udzielenia komus pomocy, bede to robila. Niezaleznie od tego jakie jest
zdanie tych, ktorych moja osoba drazni.
P, PPNMSP
Dałbyś już spokój Krzysztofie, ilekroć pojawia się coś takiego, sam to
zaczynasz, i potem sprytnie obracasz kota ogonem ( co ewidentnie widać w
powyższym stwierdzeniu)
Wybacz, ale w tym wypadku, niesposób nie odczuć, że wyrażenie "ktoś" miało
podtekst ironiczny i bylo skierowane do wiadomej osoby. Tymbardziej że
faktycznie wystarczy byc zorientowanym w temacie artykułów, i polemik
dotyczących Malawi, aby takie wrażenie odczuć.
Nie chcę tu nikogo bronić, ani oskarżać, pragnołem tylko wyrazić moją
opinię.
Co do żywienia pyszczaków, też mi się nie chce wierzyć że wszystkie mbuna
żywią się tylko roślinami, co tłumaczy zreszta fakt róznic w długości
ukladów pokarmowych u tych ryb, gdyż ściśli roślinożercy mają je po prostu o
wiele dłuższe.
Błąd mój polegał na tym iż akurat demasoni jest tu jak się okazalo
ewidentnym roślinożercą czego wcześniej nie wiedzialem.Na szczęscie dzięki
szybkiej pomocy i wiedzy StS`a i Marzeny, uniknołem kompletnej klapy, i
zyskalem nowa wiedze na ten temat, a to jest IMHO najważniejsze.
Pozdrawiam
Przemek
zastosowałem kilkudniową głodówkę, dopiero dzisiaj zacznę normalnie karmić.
Pozdrawiam
przemek
> Dałbyś już spokój Krzysztofie, ilekroć pojawia się coś takiego, sam to
> zaczynasz, i potem sprytnie obracasz kota ogonem
Przeczytaj prosze jeszcze raz to, co napisalem powyzej Twojej wypowiedzi. Ja
mam MK w killfile (tak jak Pszemola) od kilku miesiecy, wiec niczego nie
zaczynam, ani tez nie kontynuuje. Nie interesuja mnie (w zadnej formie!)
dyskusje z ta osoba, o czym ona wie i co wykorzystuje - jak sie dzisiaj
dowiedzialem - piszac cos publicznie na moj temat ze swiadomoscia, ze tego
nie przeczytam i nie odpowiem.
> Wybacz, ale w tym wypadku, niesposób nie odczuć, że wyrażenie "ktoś"
miało
> podtekst ironiczny i bylo skierowane do wiadomej osoby.
Myslisz sie. Napisalem "ktos" zamiast podawac nazwisk - wlasnie dlatego zeby
nie zadrazniac. Zapomnialem jednak o starym przyslowiu: uderz w stol, a
nozyce sie odezwa. W tym moja wina, faktycznie.
> Co do żywienia pyszczaków, też mi się nie chce wierzyć że wszystkie mbuna
> żywią się tylko roślinami,
Oczywiscie, ze nie wszystkie Mbuna zywia sie tylko roslinami. Nigdy tak nie
twierdzilem. Uwazalem i uwazam natomiast, ze wskazana dla Mbuna - chocby ze
wzgledow profilaktycznych - jest dieta glownie roslinna. W zadnym wypadku im
nie zaszkodzi i...
> Błąd mój polegał na tym iż akurat demasoni jest tu jak się okazalo
> ewidentnym roślinożercą czego wcześniej nie wiedzialem.
... nie zaszkodzilaby takze Twoim pyszczakom. Moze natomiast zaszkodzic - o
czym sie bolesnie przekonales - podawanie im pokarmow miesnych.
Szermowanie informacjami o zwyczajach zywieniowych Mbuna w naturalnym
srodowisku i nawolywanie do karmienia ich miesem moze miec bardzo przykre
konsekwencje w akwariach. Nie kwestionuje wiedzy na temat nawykow
zywieniowych w naturze, ale uwazam, ze lepiej (dla zdrowia i zycia ryb)
hodujac Mbuna nastawic sie na diete roslinna. Tym bardziej, ze wiekszosc
hodoowcow Mbuna trzyma w akwarium kilka gatunkow, czesto o odmiennych
preferencjach pokarmowych, ktorych nie sposob w 100 % zaspokoic w tym samym
zbiorniku. Podawanie im za duzo pokarmow roslinych nie zrobi im krzywdy,
podawanie im za duzo pokarmow miesnych moze natomiast miec bardzo oplakane
skutki, co chyba wiesz najlepiej...
--
Pozdrawiam
Ani ja, ani autorzy na ktorych sie powoluje nigdy nie nawolywali do
karmienia zadnych ryb miesem - nie tylko tych, z jeziora Malawi ale i
innych. Mieso zwierzat cieplokrwistych jak juz to zostalo omowione, ma taki
sklad, ktory powoduje zaburzenia ukladu pokarmowego i prowadzi do
zwyrodnienia organow odpowiedzialnych za proces trawienia. Nie wiem wiec,
skad wzielo sie to Twoje uogolnienie. Co zas tyczy "szermowania"
informacjami o zwyczajach zywieniowych Mbuna w narutalnym srodowiku, to
rozumiem, ze wg Ciebie wiedza taka nie powinna trafiac do akwarystow a
ksiazki Turnera, Koningsa, Kochera i wielu, wielu innych powinny byc
sprzedawane tylko za okazaniem legitymacji informujacej iz jej wlasciciel
jest lub bedzie ichtiologiem ;-) Cisnie sie od razu pytanie: To jakie
ksiazki powinny byc dostepne dla akwarystow? ;-))
Jestem zwolennikiem zupelnie innej metody: WIEDZA DLA WSZYSTKICH. Kazdy sam
zdecyduje na jakim poziomie ksiązki chce czytac ale IMHO im bardziej
szczegolowa wiedza tym wiecej wnioskow wlasnych mozna na jej podstawie
wysnuc. Moga one przyczynic sie do tego, ze bedziemy wybierac obsade
zbiornikow wlasnie na podstawie preferencji zywieniowych gatuknow, na
podstawie ich mniej lub bardziej agresywnych zachowan zwiazanych z
terytorializmem, na podstawie prawdopodobienstwa krzyzowania sie itd. To
wiedza pozwala na uruchomienie programow rozrodu w warunkach sztucznych
gatunkow ginacych w srodowisku naturalnym i to ta sama wiedza pozwolila nam
na stworzenie po tylu latach poznawania srodowisk, akwariow biotopowych.
Nie kwestionuje wiedzy na temat nawykow
> zywieniowych w naturze, ale uwazam, ze lepiej (dla zdrowia i zycia ryb)
> hodujac Mbuna nastawic sie na diete roslinna.
Nieprawda. Nie jest wcale lepiej. Skoro jednak tak kategorycznie to
stwierdzasz to dobrze byloby, zeby ludzie uznajacy Cie za autorytet w tej
dziedzinie dowiedzieli sie na jakiej podstawie tak uwazasz. Prowadziles
wieloletnie badania? Ile czasu przezyly hodowane przez Ciebie ryby na takiej
diecie? Jaka byla proba porownawcza? Ile czasu zyly ryby z tej drugiej
grupy? To wszystko sa badania mozliwe do przeprowadzenia przez kazdego
przecietnego hobbyste. Rozumiem, ze swoje wnioski wysnuwasz na podstawie
takich wlasnie badan wlasnych. A moze takie badania byly prowadzone przez
innych ludzi?
Ja mam odmienną obserwację .
Co prawda pojedynczą ,ale jednak .
Skoku azotanów owszem nie było , ale był skok azotynów , co świadczy o
zmniejszeniu ilości bakterii nitryfikacyjnych.
Pojedyncza czy nie pojedyncza - zawsze cenna. To ciekawe jak to jest tak do
konca. Ja nie mam takich doswiadczen wlasnych - przeczytalam to wszystko. A
duzy to byl skok? Ciekawa jestem czy lek zniszczyl wszystkie bakterie...
Popieram. Daj spokój .
> Przeczytaj prosze jeszcze raz to, co napisalem powyzej Twojej wypowiedzi.
Ja
> mam MK w killfile (tak jak Pszemola) od kilku miesiecy, wiec niczego nie
> zaczynam, ani tez nie kontynuuje. Nie interesuja mnie (w zadnej formie!)
> dyskusje z ta osoba, o czym ona wie i co wykorzystuje - jak sie dzisiaj
> dowiedzialem - piszac cos publicznie na moj temat ze swiadomoscia, ze tego
> nie przeczytam i nie odpowiem.
Zaczyna to być męczące Krzysztofie . Pół godziny temu napisałem post abyś
przestał , ale pomyślałem , skasuję go , nie wyślę, bo po co rozdmuchiwać
wątek osobisty .
Ale widzę ,że Ty nie myślisz o tym ,że inni muszą czytać Wasze przepychanki
i kłótnie .
Wybacz ale skoro tak postępujesz to niedługo znajdziesz się w towarzystwie
Pszemola i Marka.
Nie spodziewałem się takich zmian i nie monitorowałem cały czas , ale akwa
lekko przerybione .;-))))
8 marca pierwsza dawka leków , 12 marca druga - baktopur-direkt i
metronidazol .
Ryby cały czas (oprócz tych co nabyłem jak się okazało chorych) pływają
,żerują i jest ok .
W dniu 27 marca , a więc 2 tygodnie później z innego powodu zmierzyłem
wszystkie parametry - taka raczej ciekawość .
I tu zaskoczenie bo o ile NO3 =25 mg/l , to NO2 =0,5 mg/l . Amoniak w
granicach zera .
Dodam ,że dalej nie widać było u ryb niepokojących objawów , a są to i
Altolamprologusy i Cyatopharynxy i Neolamprologus callipterus i
Lamprichthysy i Loricarie .
Dodam ,że nie filtrowałem przez węgiel i wymieniłem do tego dnia tylko 2
razy po 10% wody .
To jeszcze nie tak duzo. Ale wiesz co, zastanawiam sie, czy moze caly ten
proces nie byl wynikiem zmian parametrow podstawowych. Z tego co mi wiadomo,
metronidazol powoduje np. zakwaszenie wody - lekkie ale zawsze. Ciekawe jak
po takim leku zachowuje sie twardosc weglanowa. No tak czy siak, byla zmiana
w wartoci NO3 i NO2...
> Dodam ,że dalej nie widać było u ryb niepokojących objawów , a są to i
> Altolamprologusy i Cyatopharynxy i Neolamprologus callipterus i
> Lamprichthysy i Loricarie .
A to faktycznie ciekawe :-) Tyle sie mowi o wrazliwosci tych ryb na zmiany
paremetrow wody. Ale moze chodzi raczej o zmiany gwaltowne a u Ciebie poziom
azotanow i azotynow wzrastal pewnie powoli.
Too old - jesli taka mysl Ci w ogole do glowy przychodzi, to prosze wrzucaj
mnie do KF... najlepiej od razu! :/
Twardosć węglanowa KH= 9 ; GH = 14 ; pH=8 .
>
> A to faktycznie ciekawe :-) Tyle sie mowi o wrazliwosci tych ryb na zmiany
> paremetrow wody. Ale moze chodzi raczej o zmiany gwaltowne a u Ciebie
poziom
> azotanow i azotynow wzrastal pewnie powoli.
Chyba tak. Ale raczej tylko azotynów.
Niestety w wodzie z kranu mam azotany na poziomie 25 mg/l (woda ze studni ,
głęboka , ale widać nie wystarczająco ).
Ma to się niedługo zmienić bo podłączamy się do ujęcia oligoceńskiego (NO3 =
0) .
Oj Krzysztof, czemu nie zrobisz jakiejś kwarantanny?? Byłoby chyba
wygodniej.
p.s.
Jak tam, killfile się powiekszył ?;-))
--
Pozdrawiam
Waldek - Gorzów Wlkp.
"Duża wiedza czyni skromnym, mała zarozumiałym"
J. Śniadecki
Wiesz .Ryby były podobno po kwarantannie .
Z tym ,że jak mi padły (w ciągu kilku godzin 5 sztuk - bezobjawowo przedtem)
to pojechałem do sklepu aby zobaczyć jak reszta się czuje . I zobaczyłem na
akwarium napis - kwarantanna ;-))) I reszty nie było .
Były to ryby z Czech i podobno z nimi nie ma co czekać na objawy tylko od
razu w zupę z leków.
Ale nie mam pretensji bo ryby już były w sklepie około 10 dni , potem u mnie
drugie 10 dni i czuły się znakomicie .
Dodam,że był to Enantiopus melanogenys ;-((
> p.s.
> Jak tam, killfile się powiekszył ?;-))
Nieeee.
Wiesz jak jest , jak się człowiek wkurzy to napisze coś pod wpływem nerwów .
A ja nie lubię kłótni ;-))
Możliwe - dobrze kombinujesz ;-)))
> Były to ryby z Czech i podobno z nimi nie ma co czekać na objawy tylko od
> razu w zupę z leków.
> Ale nie mam pretensji bo ryby już były w sklepie około 10 dni , potem u
mnie
> drugie 10 dni i czuły się znakomicie .
> Dodam,że był to Enantiopus melanogenys ;-((
Tym bardziej szkoda fajnych rybków:(( W jednej z hurtowni w niemczech kiedyś
je widziałem(nie tanganickiej). To był odłów po 25 czy 30 marek. Siedziały w
takim ciemnym zbiorniku na samym dole, musiałem na klęczkach się schylać
żeby je zobaczyć. Następnym razem po 2 mies. jeszcze były. Potem już nie.
Ciekawe co sie z nimi stało? Żółwie miały kolację??
> > p.s.
> > Jak tam, killfile się powiekszył ?;-))
>
> Nieeee.
> Wiesz jak jest , jak się człowiek wkurzy to napisze coś pod wpływem nerwów
.
> A ja nie lubię kłótni
Hie hie, to tak jak ja ;-))