Swego czasu obiecalem, ze napisze jak preparowalem bambusy. Jakie
popełniłem błędy i jak osiągnąłem sukces.
Ad rem. Bambus zakupilem w sklepie akwarystycznym u znajomego sprzedawcy
ktory owego bambusa przeznaczyl w wiekszosci dla swoich gadów. Bambus był
naturalny, nie lakierowany i w zaden sposób nie preparowany.
Ponieważ w sieci nie znalazłem za bardzo informacji na temat bambusa w
akwarium, za radą kolegów postanowiłem postąpić tak jak w przypadku łupiny
orzecha kokosowego czyli oczyścić, wygotować i do akwa. Na początku bambus
nie chcial zatonąć. Zachował sie jak swieży korzeń. Bambus jest zdrewniałą
trawą, wieć posiada duże przestrzenie wypełnione (po wyschnięciu)
powietrzem. Obciążyłem go więc i na drugi dzień nabrał wody i pięknie
utonął. Leżał przez dwa tygodnie w codziennie zmienianej wodzie (gorącej),
codziennie był parzony. Po tym czasie powędrował do akwarium. Postawiony był
w pionie (2 kawałki) i na dnie (1 kawałek). Pionowo stojący bambus, wystawał
około 0,5cm ponad powierzchnię wody, dół był wetknięty w żwir. Po tygodniu
wszystkie trzy kawałki zaczęły paskudnie śmierdzieć(Jabol wąchał, Jabol
świadkiem) i pokryły się jakby śluzem. Nie pozostało nic jak wyciągnąć je z
akwa i podmienić wodę. Wydaje sie, że wydzielany przez bambus śluz nie był
toksyczny dla ryb (wszystkie czuły sie dobrze i żyją do tej pory), natomiast
jego zapach był nie do przyjęcia. W pierwszym momencie doszedłem do wniosku,
że winę za to wydarzenie ponosi brak przepływu wody w stojących bambusach.
Ale trzeci kawałek, leżący na dnie miał przepływ i stało się z nim to samo
co z pozostałymi.
Od tego czasu bambu leżał przez 2 miesiące (może trochę więcej?) w
zmienianej wodzie. Na początku tydzień kąpieli w solance a potem codzienne
parzenie przez dwa tygodnie. Potem już tylko leżenie w wodzie. Śluzu nie
udało mi sie zlikwidować i chyba tak już będzie. Leżąc w wodzie bambus to
wydziela i koniec. Natomist zapach zniknął (myślę, że sól pomogła).
Podsumowując: Z bambusem należy postępować tak jak ze świeżym korzeniem i
należy go podobnie spreparować. Sól i gotowanie lub parzenie. Nie należy sie
z tym spieszyć. Mnie to zabrało ponad 2 miesiące i spotkałem się już z
podobnym zdaniem co do preparowania bambusa. Mam nadzieję, że to co
napisałem się komuś do czegoś przyda. A może dostanę Pulitzera?
--
Pozdrawiam
Andrzej Vader Łódź
andrze...@poczta.onet.pl
http://republika.pl/vaderland/ - nic o akwarystyce
"Gdzie roślin kupa, tam ślimakom rośnie dupa"