Piętno!
H. (której po raz pierwszy w życiu jama gębowa odmówiła współpracy jeszcze
zanim konsystencja umieszczonej w niej substancji dotarła do świadomości.
Uch, trauma, niech mi ktoś da truskawkę...)
--
Hanka Skwarczyńska
i kotek Behemotek
KOTY. KOTY SĄ MIŁE.
> H. (której po raz pierwszy w życiu jama gębowa odmówiła współpracy
> jeszcze zanim konsystencja umieszczonej w niej substancji dotarła do
> świadomości. Uch, trauma, niech mi ktoś da truskawkę...)
truskawki nie mam, służę muchą, która mi po pokoju lata. Może będzie sie
dobrze komponowała z "pysznym" serkiem ? :>
> Uch, trauma, niech mi ktoś da truskawkę...)
Mam truskawkę. Mam wciskac w światłowód?
--
.......:: s i w a ::.......
.:: JID:si...@jabber.org ::.
-#--#--#--#--#--#--#--#--#-
<truskawka>
moze o to chodzi?
Dziękuję Wam, moje dobre kobiety, olaboga. Wyżebrałam na miejscu, jeszcze
dostałam rafaello na zagrychę. W sumie bilans na plus, ale ten "serek" to mi
się przyśni w nocy.
Pozdrawiam
> Dziękuję Wam, moje dobre kobiety, olaboga.
Grrr. Całe 3 minuty mózg męczyłam, skąd było to "olaboga". Jakbym
nie mogła w siga spojrzeć ;)
--
*lolka* 1750880
www.bandyci.org
> [...]Całe 3 minuty mózg męczyłam[...]
Spokojnie. Połóż się z uniesionymi nogami, na czole umieść opakowanie
mrożonej fasolki, oddychaj powoli. Najwyżej za kwadrans parowanie ustąpi.
Pozdrawiam :D
H. (jak ja nie znoszę tego "gdzież ja to, do cholery, czytałam!" uczucia...)
Dobrze mówi! Dać jej wódki.
Ale że co? Superman przyleci?
> [...] ...oddychaj powoli.
Może być trudno...
--
wo_Ohoo!
> Ta, akurat. Chciałaby dusza do raju.
_Znów_ leży Hanka,
pośród hortensji;
przyczyną nabiał
o konsystencji.
Nieutulonych
gromadka liczna;
zabrała Hankę
trauma gastryczna.
Odgięta szyja,
dłoń, głowa, bark.
Nagły szczękościsk
ukręcił kark.
Prosta trumienka,
sosnowa ławka,
świeczka, denatka,
kwiaty, truskawka.
Smutek po wieki,
Hanka nie wstanie.
Płacz, zgrzyty zębów,
ranek, śniadanie.
Dziwne bywają,
losu zakręty.
Banalny koniec,
nie będzie puenty.
Marność, chusteczki,
szlochy w sweterek.
Kieliszek. Toast.
Chleb. Masło. Serek.
--
Pozdrawiam przyziemnie,
Teo (przelotnie, z doskoku i w ogóle przez przypadek)
Nie mam czasu. Kota głaszczę.
<ocierając łzy rzęsiste> Okrutniem wzruszona, ale gdzieś na dnie czai się
obawa, że sytuacja zacznie zmierzać w kierunku "Orszulka, a pójdźże do
tatusia"...
Pozdrawiam