Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Leszek Kołakowski - donos na na prof Władysława Tatarkiewicza

418 views
Skip to first unread message

mkarwan

unread,
Feb 18, 2015, 5:03:49 AM2/18/15
to
(...)Z początku lat 60-tych, kiedy Leszek Kołakowski mieszkał jeszcze w
Polsce, na łamach partyjnego dziennika, Trybuny Ludu, opisywano pielgrzymki
innych "filozofów", przybywających do Warszawy, aby konsultować swe
marksistowsko opinie z Kołakowskim.
W owym czasie tylko marksistowscy pochlebcy Partii mogli liczyć na taki
rozgłos.
Natomiast "humanistom", jak na przykład, znanemu filozofowi, Profesorowi
Władysławowi Tatarkiewiczowi, wiodło się dużo gorzej.

Od tamtych lat minęło ponad 40 lat i zarówno ja, jak i Leszek Kołakowski,
znaleźliśmy się na emigracji.
Jest jednak pewna różnica miedzy nami.
Ja, już jako, 14 letni sztubak, nie uważałem marksizmu za filozofię i
szydziłem z jej dogmatyzmu, natomiast starszy ode mnie o 8 lat, student
filozofii, Kołakowski, brał w latach 50-tych, marksizm, wraz z jego
stalinowskim wynaturzeniem do serca.
Trudno mi, właśnie z tego względu, spisać zachowanie się Kołakowskiego w
czasach stalinowskich na "pomyłki młodego idealisty".

Leszek Kułakowski skompromitował się swym zachowaniem na seminariach
organizowanych przez Prof. Tatarkiewicza na Uniwersytecie Warszawskim.
Na seminaria te przychodziła także moja kuzynka, Anna Czekajewska, która
ośmieliła się wyrazić, ze marksistowska zasada "cel uświęca środki" znaczy,
nie mniej ni więcej, że marksiści maja prawo unicestwić fizycznie swoich
ideologicznych przeciwników.

Na seminaria te przychodził także młody, oddany Partii, Leszek Kołakowski.
O Leszku Kołakowskim wspomina Prof. Tatarkiewicz w swych pamiętnikach a
także cytuje pełną treść listu podpisanego przez towarzysza Leszka
Kołakowskiego skierowanego do niego, jako Kierownika Seminarium
Filozoficznego na Uniwersytecie Warszawskim .
List ten został podpisany przez Kołakowskiego 27 marca 1950 roku.
Na skutek listu partyjnych studentów, łącznie z Kołakowskim skierowanego do
Rektora Uniwersytetu i nacisku Uniwersyteckiego Komitetu Partii, Prof.
Tatarkiewicza odsunięto od "demoralizujących" wykładów ze studentami.
źródło http://www.prawica.net/node/18047
(...)Z sześcioma innymi osobami podpisał donos na prof. Tatarkiewicza
mającego zdaniem sygnatariuszy przekraczać dopuszczalne granice krytyki
wobec "filozofii proletariackiej".
Był to impuls do usunięcia Tatarkiewicza z katedry.
źródło
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/297351,1,piec-lat-temu-zmarl-leszek-kolakowski.read

b$ za ciekawe informacje

Titus_A...@somewhere.in.the.world

unread,
Feb 18, 2015, 8:13:15 PM2/18/15
to
In article <mc1o25$j1$1...@usenet.news.interia.pl>,
Specjalnie nie wycinam.
Pozwolilem sobie zajrzec do tekstu zrodlowego, nawiasem mowiac -
autorstwa nienawidzonego przez radiomaryjnych Jacka Zakowskiego.
Otoz tekst wklejony przez mkarwana i tekst w Polityce znacznie sie
roznia.

mkarwan wybral z calego obszernego artykulu opis incydentu z donosem.
Wycial tez kontekst czyli stosunek Kolakowskiego do tego incydentu -
cytuje za Polityka:

"mówił złe rzeczy i pisał złe rzeczy.
Nie chodzi tylko o radykalizm ocen, jakimi początkujący partyjny
filozof obdzielał starszych o pokolenie "filozofów burżuazyjnych", na
czele z chrześcijańskimi idealistami. Ani nawet o ataki na Pana Boga
("autor rzekomej autobiografii, za jaką uchodzi Pismo Święte (...),
jest mało rozgarnięty"). W sferze idei każdy spór - nawet
najostrzejszy i obrazoburczy w najwyższym wyobrażalnym stopniu - jest
przecież dopuszczalny. Ale gdy stroną ideowego sporu jest władza
używająca przymusu, sytuacja się zmienia. A to w 1950 r. dla studenta
filozofii nie było oczywiste. Zrobił rzecz, którą później sam uznał za
okropną. Z sześcioma innymi osobami podpisał donos na prof.
Tatarkiewicza mającego zdaniem sygnatariuszy przekraczać dopuszczalne
granice krytyki wobec "filozofii proletariackiej". Był to impuls do
usunięcia Tatarkiewicza z katedry.

Nie próbował się usprawiedliwiać. "Pisałem niestety różne rzeczy nie
tylko niemądre - bo o to mniejsza - ale krzywdzące innych ludzi, co mi
nadal doskwiera" - napisał przeszło pół wieku później. Nie próbował
tego tłumaczyć. Nie chciał - jak Miłosz - powoływać się na "ukąszenie
heglowskie", bo bał się, że może to być rodzaj samousprawiedliwienia.
A wierzył, że człowiek jest odpowiedzialny za wszystko, co czyni. Bez
względu na pobudki i okoliczności. Bez względu na to, czy dał się
oszukać, czy działał ze strachu, czy sam się pomylił. Nie cierpiał na
polską bezgrzeszność. Czuł się winny."

Dokleil za to (nie wiadomo skad) jakies fragmenty ktorych w tekscie w
Polityce nie ma.

Wyglada na to, ze mkarwan po raz kolejny dowiodl ze jest marnym
kretaczem, propagandzista i klamca.
Dla mnie jest po prostu obrzydliwym godnym pogardy chujem.
--
TA

Titus_A...@somewhere.in.the.world

unread,
Feb 18, 2015, 8:43:14 PM2/18/15
to
In article <Titus_Atomicus-589...@node2.news.atman.pl>,
Titus_A...@somewhere.in.the.world wrote:


> mkarwan dokleil za to (nie wiadomo skad) jakies fragmenty ktorych w tekscie w
> Polityce nie ma.
Ten zarzut wycofuje.
Nie zwrocilem uwagi na to, ze to dwa rozne teksty (drugi pochodzi z
jakiegos prawicowego portlalu, a nie z Polityki).
Co nie zmienia faktu iz...

Titus_A...@somewhere.in.the.world

unread,
Feb 19, 2015, 8:47:03 AM2/19/15
to
I jeszcze jedno - osobnik mkarwan jak to ma w zwyczaju wyslal tego posta
na inne grupy, w tym na pl.sci.historia.
Z tym, ze wyglada na to, ze post na pl.sci.historia anulowal, choc w
dalszym ciagu widoczny jest w google.
Czy anulowal dlatego, ze prof. Kolakowski byl dla niego malo zydowski i
nie pasowal mkarwanowi do jego oblakanej koncepcji?
--
TA
0 new messages