Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Tajemnica Twierdzy Szyfrów - odcinek piąty

179 views
Skip to first unread message

AJK

unread,
Oct 10, 2007, 7:04:43 AM10/10/07
to
Telewizja Polska sadystycznie, Wołoszański sp z. o.o. onanistycznie,
a ja masochistycznie... albo wszystko odwrotnie
prezent...ują

"Tajemnica twierdzy szyfrów" - odcinek piąty

Kiedy wspominam wiedźmińskie streszczenia Radka Teklaka, przed oczyma
duszy mojej pojawiają się stakany z trunkami znieczulającymi, sylwetki
na balkonie, wyjące do księżyca i ekipy ratunkowo-remontowe usuwające
pacjentów ze ścian. A tu już piąty odcinek Twierdzy Realnych Szeryfów...
Ani przez okno skakać nie chcę, ani w alkoholizm nie popadam, ani
skrzeczącej wokół rzeczywistości nie demoluję. Jestem może trochę
bledszy, trochę śpiący, trochę bardziej milczący i zaczynam tęsknić za
podróżą do Tomaszowa, a nawet - nie bójmy się tego głośno powiedzieć -
do Pabianic, ale poza tym nic. Albo obecny serial nie jest aż taki
głupi, albo ja jestem wyjątkowo twardy. Hmm... Nie, to jednak ja jestem
twardy.

Odcinek piąty zaczyna się w niegdysiejszych śniegach, które - gdyby ktoś
pytał - są tu, a dokładnie w okolicach Tzschochy. Przez owe śniegi brnie
sobie gromada zesłańców, która przy bliższym obadaniu ocznym okazuje się
być oddziałem Volkssturmu w przebraniu więźniów. Podejrzewałem jakąś
tajną akcję specjalno-dywersyjną, ale okazało się, że to tylko braki
budżetowe i wymienne zatrudnianie statystów do ról wszelakich. Sami
znajomi z rynku z Leśnej, dwóch ze sceny w Tajnym Przez Poufne 08/15 i
chyba jeden z odcinka o cichociemnych. Tym razem wypadło im grać
więźniów prowadzonych bez sensu po jakimś lasku. Starali się nawet,
zwłaszcza ci na początku kolumny - powłóczyli nogami, szli powoli jak
żołnierz z niemieckiej niewoli. Ci z tyłu natomiast opierniczali się
aktorsko, łapy w kieszeń, krok dresowo-kołyszący i nawet chyba któryś
gawędził ze strażnikiem. Nieważne - grunt, że idą, a skoro idą, to na
pewno są do czegoś potrzebni scenarzyście, więc będzie się działo.

I rzeczywiście - dzieje się. Na skrzyżowaniu zatrzymuje się Szpiek w
gaziku, księżniczka w Rolmopsie i dwie ciężarówki innych statystów (ci
grali poprzednio resztę ochrony 08/15 i tłum ruskich, chodzących wokół
chochelki). Wszyscy czekają na załadowanie więźniów na ciężarówkę,
sterczącą po niewiadomy kichuj w środku lasu. Załadunek nie przebiega
sprawnie, bo jeden z zesłańców wywala się z wycieńczenia, co wywołuje
zamęt, akcję represyjną przy użyciu kolby i okrzyk "Ruchy!". A ja się
niedawno śmiałem, że do pełnego badziewia brakuje właśnie takich
okrzyków... Jak widać nie ma granic i wszelkie chwyty dozwolone.

Zamęt przeradza się w ogólną najebkę: wrażliwa na krzywdę ludzką
księżniczka lutuje esesmana, niewrażliwy esesman lutuje księżniczkę,
wrażliwy na krzywdę księżniczek Szpiek nieudolnie chce przylutować
esesmanowi, ale sam zostaje odtylcowo zlutowany przez innego esesmana, a
przewodniczący komitetu strajkowego zastrzeliwuje zesłańca. Czemu nie
robi tego samego ze Szpiekiem i księżniczką, tylko każe ich powiesić -
nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że gdyby ich zastrzelił - serial
musiałby się skończyć, a zanim naszych bohaterów powieszą, będzie mógł
się zdarzyć cud.

Cud się zdarza - statyści z konkurencyjnej grupy rekonstrukcyjnej stają
w obronie Szpieka. "Nikt nie będzie wieszał Niemców" - ryczy dowodzący
Klon i robi taki fajny gest, który do tej pory widywałem tylko w filmach
z lat pięćdziesiątych. Taki wymowny ruch biodrem połączony z wysunięciem
ramienia i wyprostem palca wskazującego. W skrócie: "I mean it, kurde,
naprawdę poważnie". Klon zresztą oblatany jest w technikach aktorskich,
salutuje mniej więcej latami siedemdziesiątymi (to dobry okres
salutowania w polskim filmie), robi miny z lat 60., a szczęką momentami
nawet zahacza o kino moralnego niepokoju. Oczywiście jak każdy mundurowy
Niemiec w tym filmie ma szczękę wysuniętą i opadnięte kąciki ust. To
taka sztampa identyfikacyjna. W każdym razie Klon okazuje być topra
solniesz i przepędza złych esesmanów, choć ci się odgrażają "Dopadniemy
was!". Klon zlewa ich krótkim: "Ja se ne boim, ja mam rakovinu lebo
skierowanie na front" i bierze się do ąszątów z księżniczką. Szpiek
przedstawia się już po raz ósmy i pół w serialu, księżniczka - po raz
trzeci. "Anna Maria Soloff" - mówi.
- Soloff? Powiedziała pani "Soloff"? - reaguje zdumioną szczęką Klon.
- Nie, kurna. Powiedziała "Kocibrzycka' - wkurzyłem się deczko, bo nie
lubię jak ktoś ciągnie scenę na głupim dialogu. No, ale scenarzysta
musiał podkreślić, iż ganze arystokracja zna się wzajemnie, Hitlera nie
lubi, niektórzy chcieli go nawet wybuchnąć, ale im się nie udało.
Scenarzyście też się nie udało, bo potwierdza się, że właściciele
Tzschochy to opozycja czynna i we w wrogich terrorach bombowych, a
niektórzy nawet siedzą w oczekiwaniu na proces wieszania. No, to
wyjaśnia, czemu najtajniejsza Maszyna Potrafiąca Mówić Sieeedeeem
stacjonuje właśnie w opozycyjno-zdradzieckiej Tzschosche. Znowu
przysłowiowy Ciemniak pod Latarnią czyli Realia w akcji.

Rozstanie z Klonem jest tak wzruszające, że służbowy gazik, zostaje w
lesie na mróz i poniewierkę, bo Szpiek wraca Rolmopsem wraz z
księżniczką. Usytuowanie biodro w biodro daje obojgu okazję do
emocjonalnego miziania się durnymi ekstami typu "Świata nie zmienimy,
ale warto próbować, choć gdybym nie podbiegła, to ten więzień może by
żył". Takie tam arystokratyczne rozderki (skrzyżowanie rozdarcia z
rozterką).

Fryc Szyc, któremu koledzy z SS zakablowali o zajściu, domaga się od
Fryca Frycza ukarania arystokratycznych interwentów, choć kwalifikację
czynu przyjmuje kompletnie z sufitu, przybredzając coś o kryminalnym
charakterze, podczas kiedy sprawa jest ewidentnie polityczna. Frycz
Frycz robi sobie aktorskie jaja (nie uwierzę, że on to tak na poważnie)
i leci Adamem Strzemboszem, wykrzykując dramatycznie "DLAczeGOŚcie tak
źle zagrali?", po czym daje Frycowi Szycowi do zrozumienia, że jak się
nie podoba to ajlowiu, front wschodni jest tam, pierwsze drzwi na lewo,
jeden krzyż dla każdego. To chłodzi Fryca Szyca, który robi gulą i
odchodzi stylem "To-Nie-Prostata-To-Rwa-Kulszowa". Ukoronowaniem
postmodernistycznego absurdu jest siarczyste flamenco, odtańczone przez
Fryca Szyca na schodach, w którym to tańcu Fryc Szyc daje upust swej
pasji i buntowniczym uczuciom wobec hierarchii służbowej.

A nie, sorry - ukoronowanie jest w następnej scenie, kiedy Szpiek bawi
się w zegarmistrza światła i dźwięku. Najpierw bełta sobie błękit w
filiżance, a kiedy wypija - czas robi fikołka, Realia robią fikołka, a
Szpiek, żeby sprawdzić czy budzik działa - wpycha go sobie do ucha. Przy
czym tykanie budzika słychać nawet z kuchni. Żeby było weselej - choć
autorzy od 5 tygodni przyklejają na ekranie folijkę z napisem "marzec
1945", to na budziku jak wół mamy datę "27 Februar". Cóż, może
wcześniak. Albo może rok przestępny.

A teraz, drogie dzieci, pozwólcie, że wam przedstawię Komando Pucołków.
Pucołki są ładne, pulchne, miłe, zmienne kolorystycznie i w ogóle
hejoooooo, tulimytulimy. Kiedy je poznajemy, Pucołki uczą się, co
zrobić, żeby Niemiec nie poleciał. To proste - nie są potrzebne żadne
pasy poruszające się w drugą stronę z prędkością równą prędkości,
wystarczy mocno Niemca złapać, utulićutulićutulić i mocno mu wpieprzyć.
Nie poleci, ni mo prawa...
Pan Jędrula - który właśnie przyjeżdża w pozie i w gaziku - chce wysłać
Pucołki do Tzschochy na poszukiwanie Tego, tylko boi się strat. "60%" -
mówi OberPucołek. Wspominano coś o pułku, więc liczę sobie na karteczce,
tysiąc, dwa, połowa... "Ten pluton przez wszystko przejdzie!" krzyczy w
tym momencie OberPucołek. Pluton. 60%. Jasne. Pluton to ilu? Ok. 30
żołnierzy? 60 procent zginie. Jak przy pomocy krzaczka bojowego zdobyć
Troję, a przy pomocy niecałych dwóch drużyn zdobyć warowną Tzschochę.
Ale na tym nie koniec Wesołych Kumoszek z Realiów, bo dowiadujemy się,
że załoga sporego zamku Tzschocha - przypominam, że w strefie
przyfrontowej i kryjącego w swych wątpiach hipersuperfullmegawypastajną
Maszynę - to także trzydziestu ludzi. Moooocne... I tłumaczy czemu nasz
ulubiony statysta Klopsik musi być Klopsikiem wieloczynnościowym. "Ale
będą całkowicie zaskoczeni!" - wyjaśnia radośnie OberPucołek. No, kurde,
ja myślę, że będą. Będą siedzieć na murach i wybałuszać oczy, gdy 18
gniewnych Pucołków powybucha sobie na polach minowych, a pozostałych 12
będzie próbowało zdobyć Tzschochę metodą "na uraaaaaa", a potem jeszcze
ujść pogoni z dwutonowym Tym na poranionych plecach. Ja jestem
zaskoczony już na etapie planu, a Niemcy przecież będą mogli oglądać
efekty jego realizacji. Taaak... zaskoczenie to dobre słowo.
A "osłupienie" - chyba nawet lepsze.

Pan Jędrula obiecuje Pucołkom Order Damy Bohatera Związku Radzieckiego,
nie mówi tylko którego, więc nie wiemy, o czyją damę chodzi. Mam
nadzieję, że chociaż ładną i ślubną, chociaż u komunistów to podobnież
żony wspólne, więc kto ich tam wie.

Tymczasem Szpiek tajnie spotyka się z Gruszką. Tajnie i nie wzbudzając
podejrzeń. W jakimś tajnym zaułku, piwnicy, na strychu, gdzieś gdzie
nikt nie zobaczy? Aaaaależ. Podpowiadam: scenarzysta. Latarnia.
Najciemniej. Przecież wiadomo, że jeśli dwie osoby spotykają się w
pustym kościele, siadają przy sobie i szepczą długo, a nawet odwracają
głowy w tym samym momencie i podejrzliwie łypią na wchodzących - to po
pierwsze wcale ich nie widać, po drugie na pewno wcale się nie znają, a
po trzecie "Ja bardzo psepraszam, ale podejzienie panów som całkowicie
bezpodstawne. Ja nicim nie haha...handluje. Ta pani prziszła w tym
koziuchu i w nim wychodzi". Ale co tam - luz i blaszka, bo przecież w
tej scenie chodzi tylko o to, żeby pokazać, iże Gruszką telepie
romantyczna chcica, a Szpiekiem równie romantyczna konieczność dziejowa.
Już bym nawet darował scenarzyście przyłapanie Szpieka z Gruszką przez
wspomnianą w poprzednim odcinku panią Pająk vulgo Robak vulgo Eweline,
ale Gruszka mówi nagle: "Nie sądzę, żeby mogła nam zaszkodzić". Oho!
Baczność i "s-t-r-z-e-ż-c-i-e d-o-m-u", jak pisał Adaś Cisowski. Jeśli
*ten* scenarzysta pisze *taki* tekst w *takiej* scenie, to na hundert
procent Frau Robak vorname Eweline zaszkodzi naszym bohaterom i to
bardzo. Kto się zakłada?

Cała kryptrologicznomagicznomatematyczna obsługa Maszyny siedzi sobie w
piwnicach Tzschochy i się zastanawia, gdzie Klapaucjusz mógł widzieć
depeszę o numerze 11 091 939. Bo twierdzi, że widział. A to ważne. Więc
siedzą. Pavetta chodzi z miną cierpiącą, statyści ewidentnie mają w
dupie, siedzą, bo im kazali siedzieć, ale grać im nikt nie kazał, więc
nie grają. Ale za to Szpiek... Ohoho! Ten myśli za wszystkich. Myślenie
w Twierdzy polega na trzymaniu się za pomarszczone czoło i mantrycznie
wysilonym powtarzaniu treści zadania domowego. Co też Szpiek
uskutecznia, ale od pierwszego powtórzenia paląc dowcip, paląc scenę i
paląc głupa. "Jedenaście zero dziewięć dziewiętnaście trzydzieści
dziewięć". Kojarzy się komuś? Z czymś. No, pewnie, kurde Boluś, że z
datą. Wszystkim się kojarzy. Jeszcze to 11 09... Ale Szpiekowi się nie
kojarzy. Szpiek to sobie powtarza, zapisuje, marszczy i nic. Nawet
Pavetta musi mu dwukrotnie powtórzyć, że to data - dopiero wtedy Szpiek
dostaje orgazmu intelektualnego i tańczy mazura. Statystom nadal grać
nie kazano, więc konsekwentnie nie grają, cieleśnie i mimicznie bierni
są zupełnie, a wszelkie odkrycia mają w "nieudolnie". Szpiek leci do
Klapaucjusza pochwalić się, jaki jest mądry. No, Szpiek może sądzić, że
jest, ale scenarzysta już nie powinien. Oto bowiem okazuje się, że
Peszek wie, że analizował taką depeszę, wie kiedy i bardzo go hahaha
bawiło, że ten numer wygląda jak data, bo to była data dnia, w którym
analizował ową depeszę. A żeby Klapaucjusz lepiej zapamiętał -
scenarzysta zabił mu tego dnia córkę. No, ja pierdzielę... To po
ciężkiego gebelsa Szpiek się marszczył w mazurze? "To brzmi jak
koszmarny sen, ale to nie jest sen" - mówi Klapaucjusz. Wiem, że nie
jest. Szczypię się od pięciu minut i wiem, że to nie sen. To
rzeczywistość, to serial, to Realia.

W podziemiach mamy także elementy ero... Elementy. Mamy. Szpiek całuje
Pavettę w nagrodę (i w usta) za rozszyfrowanie Zagadki dla Opornych
Intelektualnie. Scena jest niesmaczna od zalotnego "Daj pyska" w
wykonaniu Małaszyńskiego (prawie "Mordo ty moja") aż po odgłosy
mlaszczące. Początkowo zresztą myślałem, że Szpiek po prostu urwie
Pavetcie twarz, taki był natężony całuśnie. Kurde, w "Wiedźminie" do
piątego odcinku mieliśmy już w sumie ze sześć cycków, a w Twierdzy do
tej pory: półgołego Szpieka, niechlujny dekolt Gruszki i teraz całowanie
Pavetty. A myślałem, że purytańska perwersja to contradictio in
adjecto...

Następnie oglądamy kolejną odsłonę gruszkowej "zmiany miejsca
nadawania". Tym razem Gruszka-radiotelegrafiuszka zapyla po okolicznych
górkach z radiostacją i na rowerku. Strefa przyfrontowa, radiostacja w
jakimś nędznym plecaczku, Niemców pełne bory, radiopelengacja wokół aż
furczy... Rany, ja już się boję wyśmiewać Realia, bo co rzucę żart - to
w kolejnym odcinku scenarzysta na serio go wprowadza do akcji.

W odcinku piątym Gruszka wybiera sobie opuszczony domek na zadupiu -
taki, żeby go było bardzo dobrze widać z szosy i żeby w okolicy nie było
żadnego innego miejsca do ukrycia. Się. Po czym siada na parapecie i
zaczyna się program "Antenka z Okienka czyli Juhuuu! To sem ja!! Zvonim!
Sakra! Ja zvonim!!!". Żeby odwrócić uwagę od głupoty sceny, scenarzysta
postawia postraszyć widza rosnącym napięciem i sprowadza w okolice domku
"najnowocześniejszy wóz pelengacyjny III Rzeszy"... którego załoga z 50
metrów nie potrafi namierzyć nadającej Gruszki. Ba! Zobaczyć też nie
potrafi, choć pasąca się Gruszka jest widoczna jak na niebieskiej
patelni. A ponieważ scenarzysta orientuje się, że przegiął, to razem z
reżyserem wydają komendę: "OK. Wszyscy won, posprzątać po sobie i niech
nikt już o tym nie wspomina". Wóz pelengacyjny odjeżdża, Gruszka
odjeżdża, a widz odlatuje jak po dobrej trawie, oczadziawszy deczko od
intelektualnych meandrów Tzschochy.

Żeby jednak było straszniej - Gruszka zapomina zabrać antenę. Sama ją
mocowała, a potem nieudolnie udawała, że nie może odczepić. Więc
zostawiła. No, właściwie racja. Po grzyba radiotelegrafistce antena,
nie? Przyczepi se do radiostacji Realia. Choć tak naprawdę to nie
Gruszka - to scenarzysta zostawił antenę. Wszystko po to, żeby
pelengacyjna załoga G zakablowała Frycowi Szycowi o domku, a ten
przyszedł, znalazł antenę i puścił psy po śladzie.
- Ojć, Kaźmirz, a jak ony psy jom znajdom?
- Ty się nieboooooj, Mania! Każem sabakom trop zgubić na Rosenstrasse.
- Kaźmirz, ale przecież Niemcy przeszukajom ulicę, toż ona maleńka, ot
parę domków.
- Mania, a nie bądźty uprzykrzona jako Kargul. Sprowadzi się Fryca
Frycza, który nie pozwoli, bo morele ludności są ważne i verboten.
- Tatko, a skądżeście ten pomysł wzięli?
- A ot, widzisz, Witia - Kokeszko wyrzucił. Jemu niepotrzebne, a nam się
przyda do scenariusza.

W tym samym czasie buty Szpieka odwiedzają Fryca Frycza i ich śpiew brzmi
milej jego uszom. Tym bardziej, że Fryc Frycz zaczyna się zachowywać
bardzo miękko, rzuca oczka, uśmieszki, to kokiecik, tam parkiecik "i na
twarzy dwa dołeczki, ładne oczy, ładne brwi". No, nie ma uproś: leci na
Szpieka seksualnie, nie ma innego wyjaśnienia. Nie ma też wyjaśnienia,
dlaczego Peszek mógł z tajnej Tzschochy dzwonić do Goeringa ze zwykłego
telefonu i przez zwykłą międzymiastową, ale żeby dodzwonić się do
sąsiedniej Jeleniej Góry, Szpiek musi korzystać ze specjalnego aparatu,
zamkniętego na specjalny kluczyczek w specjalnym biurku. Ale to przecież
nie jedyna niewyjaśniona Tajemnica Zamku W Karpa... Sudetach.

Scena wieczorna wywołała u mnie niezdrowe podniecenie. Szpiek wchodzi, a
tu w środeczku, na stołeczku, siedzi mleczko i jaje... siedzi
księżniczka w pozie kuszącej i oświetleniu miękkim, a orkiestra Kurta
Wiedmanna gra "Wunderbar, wunderbar, wie Du heute tantzt". "No" - myślę
sobie - "trochę trucia o potrzebie bliskości, trochę usprawiedliwiania
się końcem świata szwoleżerów i przejdziemy wreszcie do solidnego
ryćkania, a widok szpiekowskiego brzucha zostanie mi zrekompensowany
widokiem księżniczki saute". A tu nic... Szpiek pokazuje, że go ucho
boli, bo wieje stąd, i stąd, i stąd - księżniczka pokazuje, ze ma
zajady, bo ją zawiało stamtąd, migowym językiem Apaczów się
porozumiewają, ale erotyki w tym za grosz. Zdecydowanie więcej Łącza i
Nalberczaka na wystawie "Podróż koleją skraca czas". Jak się okazuje
księżniczka nie na bzykanko przyszła, tylko żeby konspirować. A wiecie,
jak to jest w konspiracji - "żyrafy wchodzą do szafy". Więc wchodzą - a
tu w szafie... W szafie jest przejście do średniowiecznego sraczyka.
Serio. Się zdziwiłem, bo zazwyczaj sraczyki budowało się w łatwiej
dostępnych miejscach - w końcu higiena żywienia zbiorowego pozostawiała
w przeszłości wiele do życzenia i dostęp do przybytków bogini Kloaciny
musiał być łatwy. Ale nie w Tzschosche - tu wszystko jest tajemnicze,
więc sraczyk jest w szafie a w dodatku 30 metrów pod ziemią. I już wiemy
czemu w przeszłości wszyscy chodzili do lasu. Było po prostu bliżej. Ale
co z naftaliną? czy naftalina w szafie rzeczywiście była na mole?

Chałewer - w sraczyku księżniczka opowiada Szpiekowi legendę o tym, że
zamek mają zniszczyć Rycerze Którzy Mówią NIET chyba, że powstrzyma ich
sześciu sprawiedliwych. W Sodomie zeszli do dziesięciu, a w Tzschosche
nawet na tylu nie było szans i kryteria obniżono do sześciu. Nieźle,
ruja i to tamto. A nam się głupich cycków na ekranie żałuje...

Poza tym dowiadujemy się, że Frycz Frycz należy do tajnej organizacji
założonej przez niejakiego Skorzenego. Mają coś chować, zakopywać i
zabezpieczać. Organizacja nazywa się Pająk i to jest symptomatyczne.
Zapewne Skorzeny ukrywa się w Leśnej w przebraniu Frau Eweline i
dlatego, dla niepoznaki znaczy, zmienił nazwisko z Pająk na Robak oraz
przykleił paprocha na policzku. Jawohl. Wszędzie zmyła, wszędzie realia,
ani na moment widz nie może przestać być czujnym. W dodatku ze sraczyka
prowadzi droga do jeziora i domyślamy, że trzeba to zapamiętać. Dlaczego
się domyślamy? No, weeeźcie. Czołówkę se obejrzyjcie. Brodzą tam jak
łódka i nurzają się? No.

W czasie kiedy Szpiek z księżniczka romantycznie spiskują w starodawnym
kiblu, Komando Pucołków szykuje się do akcji. Pucołki nadal są ładne i
rumiane, ale tym razem czerwone i hejoooooo, skaczemyskaczemyskaczemy.
Makieta kawałka samolotu prezentuje się odpowiednio sztucznie, a
komputerowa animacja nastrojem przypomina "Pożegnanie z Afryką". Pucołki
skaczą i wirują w piruetach, a szatnia zamku Tzschocha alarmuje Fryca
Frycza, że zaobserwowano przelot samolotu. Fryc Frycz robi zdumioną
minę, bo takie rzeczy jak samolot w strefie przyfrontowej to chyba
normalka, ale na wszelki wypadek każe wysłać patrol, żeby przeszukał
okolicę. Tymczasem Pucołki już są w ogródku, już widzą Tzschochę i tak
je radość rozpiera, aż pękają jeden po drugim. Zwłaszcza te na polu
minowym. Widząc podkomendnych pękających fizycznie OberPucołek pęka
moralnie i krzyczy do WicePucołka: "Hejooooooo, spieprzamyspieprzamy-
-spieprzamy". Chyba nie przestraszyli się pola minowego? Przecież kiedy
trzeba było dobić rannego, to OberPucołek przemaszerował sobie spokojnie
po owym polu i nawet nie mrugnął. Za to się przeżegnał. Pewnie dotarło
do niego, gdzie doszedł i że będzie musiał wrócić. Albo się modlił, żeby
widz nie zauważył, że oberwana noga rannego Pucołka to w rzeczywistości
kilogramowy połeć rindfleischu w pustej nogawce.

Odwrót Komanda Pucołków zostaje zatrzymany przez patrol w postaci
samochodziku wypełnionego umundurowanymi i uzbrojonymi więźniami z
początku odcinka. Ucieszyłem się, że uciekli i teraz rzucą się
wyzwolicielom w ramiona, by wspólnie zdobywać gniazdo faszistowskowo
zwieria, ale to niestety znowu tylko braki budżetowe i rotacja
statystów. Wywiązuje się walka, ale ja jestem cyniczny, a zresztą do
końca odcinka zostało 15 sekund, więc się nie przejmuję, tylko liczę
Szwabów. Bo, jak wiadomo, załoga Tzschochy to 30 ludzi, nie? To by
znaczyło, że... szesnaście, siedemnaście, dwadzieścia... No tak.
W Tzschosche zostały dwa Fryce i Klopsik - reszta załogi właśnie
napiernicza się z Pucołkami. Pinondz jest gupi, bo tonie, a Ruskie som
gupie jak pinondz. Trzeba było wysłać dwa komanda Pucołków - drugie
właśnie zajmowałoby zamek bez jednego strzału skądkolwiek.

Autorzy serialu chyba zorientowali się, że liczę Szwabów, bo nagle na
scenę wchodzi jakiś Cliffhochwander i rycząc: "Won! Won! Niech im
wypłacą po pół dniówki! Niech idą w diabły!!", kończy piąty odcinek w
połowie strzelaniny. Zonk.

Nagrodę za tekst odcinka dostaje Szpiek. Jego "Kerstin, daj pyska" było
tak proletariacko przaśne, że rozczuliło mnie po prostu. Złotego
Strasburgera Aktorskiego przyznaję Fryczowi za rolę, w której
sparodiował Tomasza Stockingera, który parodiuje Joannę Trzepiecińską,
naśladującą Gustawa Holoubka. Co to jednak znaczy utożsamienie się z
filmem...
Ilustracje tu: http://ajk-streszczenia.fotosik.pl/albumy/287528.html


W kolejnym odcinku: Some-Boring czyli pupcia Kąpienia, dwa mgnienia
Tulipana, złowroga glaca, ciaranie Gruszki, proroctwo o sierżancie
Walendziaku oraz dyscyplina dodatkowa: Hostel pod Krwawym Języczkiem.

--
AJK (wciąż nie mogąc dojść, czemu się te streszczenia w UTFie wysyłają)

bans

unread,
Oct 10, 2007, 8:33:42 AM10/10/07
to
AJK pisze:

> Telewizja Polska sadystycznie, Wołoszański sp z. o.o. onanistycznie,

[ciach]


> Walendziaku oraz dyscyplina dodatkowa: Hostel pod Krwawym Języczkiem.

Dalej nie planuje tego czytać (na siłę się pchasz do prhn?), ale śpieszę
poinformować, ze kodowanie jest już OK.

--
bans

AJK

unread,
Oct 10, 2007, 9:02:24 AM10/10/07
to
10-10-2007 o godz. 14:33 bans napisał:

>> Telewizja Polska sadystycznie, Wołoszański sp z. o.o. onanistycznie,
> [ciach]
>> Walendziaku oraz dyscyplina dodatkowa: Hostel pod Krwawym Języczkiem.
>
> Dalej nie planuje tego czytać (na siłę się pchasz do prhn?),

Nie pcham się nigdzie. No, czasem w komunikacji miejskiej, kiedy pada :-)


> ale śpieszę poinformować, ze kodowanie jest już OK.

To ja już nic nie rozumiem - wydawało mi się, że nie potrafiłem zmienić
tego kodowania. Już się pogodziłem, że pójdzie w UTF. Wot, tiochnika
samodzielna...


--
AJK

Jumal

unread,
Oct 10, 2007, 9:39:04 AM10/10/07
to
Użytkownik "AJK" <to-co-w-...@post.pl> napisał w wiadomości
news:17b76qhgk4ho6$.dlg@ajk.cija...

> (...)Pinondz jest gupi, bo tonie, (...)

Uwielbiałem tę książkę ;)))

Jumal

Pawel Gancarz

unread,
Oct 10, 2007, 3:47:39 PM10/10/07
to
On Wed, 10 Oct 2007 13:04:43 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> [...]

Fajny tekst, jak i poprzednie, dzięki. Czekam na następne.
--
pgancarz, at, o2, pl

Paweł

unread,
Oct 12, 2007, 2:04:30 AM10/12/07
to
Pawel Gancarz pisze:

> On Wed, 10 Oct 2007 13:04:43 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
>> [...]
>
> Fajny tekst, jak i poprzednie, dzięki. Czekam na następne.

mi też się podobało.

Paweł

bans

unread,
Oct 11, 2007, 2:50:33 AM10/11/07
to
Jumal pisze:

> Uwielbiałem tę książkę ;)))

A już ci przeszło? ;)

A oryginalnie chyba było: "Gupi piniondz, bo tonie".


--
bans

Jumal

unread,
Oct 11, 2007, 4:18:08 AM10/11/07
to
Użytkownik "bans" <g...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:fekhag$q6h$1...@mx1.internetia.pl...

>> Uwielbiałem tę książkę ;)))
>
> A już ci przeszło? ;)
>
> A oryginalnie chyba było: "Gupi piniondz, bo tonie".
>

Teraz jestem duży i nie wypada mi czytać powieści młodzieżowych :))) A tak
na serio, muszę w domu u rodziców pogrzebać w szafie, gdzieś tam cały
komplet Musierowicz leży.

Jumal

AJK

unread,
Oct 11, 2007, 4:26:58 AM10/11/07
to
11-10-2007 o godz. 8:50 bans napisał:

>> Uwielbiałem tę książkę ;)))
>
> A już ci przeszło? ;)
>
> A oryginalnie chyba było: "Gupi piniondz, bo tonie".

Było, było (gupich rzeczy było zresztą więcej) :-) Ale ja nie cytowałem,
tylko [od]twórczo para... tego... parafinowałem czy cuś, żeby mi w zdaniu
nie zgrzytało.

--
AJK (a poza tym było jeszcze o wnioskowaniu na przykładzie kozy)

bans

unread,
Oct 11, 2007, 4:34:27 AM10/11/07
to
AJK pisze:

> Było, było (gupich rzeczy było zresztą więcej) :-)

Owszem, były i inne rzeczy, ale znów by się niektórzy miotali, że na
pręgierzu tylko o polityce się pisze ;)


--
bans

diuka

unread,
Oct 11, 2007, 4:54:34 AM10/11/07
to
Am Thu, 11 Oct 2007 10:26:58 +0200 schrieb AJK:

>> A oryginalnie chyba było: "Gupi piniondz, bo tonie".
>
> Było, było (gupich rzeczy było zresztą więcej) :-) Ale ja nie cytowałem,
> tylko [od]twórczo para... tego... parafinowałem czy cuś, żeby mi w zdaniu
> nie zgrzytało.

Tak jest, to się nazywa latencia poetica i znaczy, że artystom wolno
nie zgrzytać.

Wytrwałości, AJK, cobyś zdołał do końca serialu. Bardzo głupio i smutno
(mi) by było, gdybyś zrezygnował. ;)

--
pozdrawiam
diuka

AJK

unread,
Oct 11, 2007, 5:19:52 AM10/11/07
to
11-10-2007 o godz. 10:54 diuka napisała:

>>> A oryginalnie chyba było: "Gupi piniondz, bo tonie".
>>
>> Było, było (gupich rzeczy było zresztą więcej) :-) Ale ja nie
>> cytowałem, tylko [od]twórczo para... tego... parafinowałem czy cuś,
>> żeby mi w zdaniu nie zgrzytało.
>
> Tak jest, to się nazywa latencia poetica

Latencja czyli ping czyli czekajcie, a się wam stanie. A to wiem.
Ale może to była Letycja?


> Wytrwałości, AJK, cobyś zdołał do końca serialu. Bardzo głupio i smutno
> (mi) by było, gdybyś zrezygnował. ;)

Na razie jestem odporny i wytrwały, choć być może jest po prostu kwestia
najzwyczajniejszej grafomanii :-) No i ciekawości, co jeszcze tfurcy
wymodzą, bo z tygodnia na tydzień okazuje się, że jednak można głupiej...
Ale już wiem, czemu Teklak tak soczyście bluzgał w swoich streszczeniach.
No, nie da się przy takich knotach ograniczać słownictwa do "ojejku", "a
to ci" i "psiakostka". Żeby te wszystkie "panienki", którymi obrzucam
monitor (na razie tylko monitor) były żywe... Pantaleon Pantoja byłby
przy mnie panem Wołodyjowskim w kamedułach.

--
AJK

diuka

unread,
Oct 11, 2007, 5:37:21 AM10/11/07
to
Am Thu, 11 Oct 2007 11:19:52 +0200 schrieb AJK:

>>> Było, było (gupich rzeczy było zresztą więcej) :-) Ale ja nie
>>> cytowałem, tylko [od]twórczo para... tego... parafinowałem czy cuś,
>>> żeby mi w zdaniu nie zgrzytało.
>> Tak jest, to się nazywa latencia poetica
>
> Latencja czyli ping czyli czekajcie, a się wam stanie. A to wiem.

Err... w troszkę bardziej medyczno-psychologicznym znaczeniu. ;)

> Ale może to była Letycja?

Laetitia zdecydowanie i z całą pewnością była obecna. Mogę stanowczo
potwierdzić.

> Na razie jestem odporny i wytrwały, choć być może jest po prostu kwestia
> najzwyczajniejszej grafomanii :-) No i ciekawości, co jeszcze tfurcy

No, to pozazdrościć grafomanii z taką ilością fajnych skojarzeń i
żartów. :)

> wymodzą, bo z tygodnia na tydzień okazuje się, że jednak można głupiej...
> Ale już wiem, czemu Teklak tak soczyście bluzgał w swoich streszczeniach.
> No, nie da się przy takich knotach ograniczać słownictwa do "ojejku", "a
> to ci" i "psiakostka".

A juści. Dokładnie.

> Żeby te wszystkie "panienki", którymi obrzucam
> monitor (na razie tylko monitor) były żywe... Pantaleon Pantoja byłby
> przy mnie panem Wołodyjowskim w kamedułach.

Oj, chyba go ponownie zwizytuję. Dzięki za przypomnienie. :)

--
pozdrawiam
diuka

Pawel Gancarz

unread,
Oct 12, 2007, 3:53:05 PM10/12/07
to

Tak sobie myślałem, że AJK może trochę zalewa, więc właśnie obejrzałem
to-to (6-ty) odcinek. Ożeszjacieferfluchtewgutenmorgen. Chyba dziś nie
zasnę.

AJK

unread,
Oct 12, 2007, 5:13:16 PM10/12/07
to
12-10-2007 o godz. 21:53 Pawel Gancarz napisał:

> Tak sobie myślałem, że AJK może trochę zalewa, więc właśnie obejrzałem
> to-to (6-ty) odcinek. Ożeszjacieferfluchtewgutenmorgen. Chyba dziś nie
> zasnę.

Mocny, nie? :-)
Ale ciii... streszczenie się pisze.

A dziś w Empiku znalazłem książkę Wołoszańskiego "Twierdza szyfrów".
Zajrzałem... I wiele zrozumiałem. Już wiem, skąd ta nieporadność
aktorska, te dęte dialogi, nadęte Realia. Dwie strony zdążyłem przelecieć
i popłakałem się ze śmiechu. A potem zadumałem nad faktem, że na
bestseller kreuje się rzecz napisaną tak złym językiem, tak nieporadną,
jakby pisał ją piętnastolatek o mentalności niewyrosłej ponad... nie,
"Top Gun" to chyba też za wiele.
Aha. Pani Robak, primo voto Pająk to nędzna i bezfantazyjna przeróbka
oyginału książkowego - w książce nazwisko Chrabąszcz zmienia na Maikäfer.
To brzmi. Durnie.

--
AJK

Pawel Gancarz

unread,
Oct 12, 2007, 6:21:50 PM10/12/07
to
On Fri, 12 Oct 2007 23:13:16 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:

> Ale ciii... streszczenie się pisze.

A czy będzie o szpiegowskim threesome w stylu "schadzka z Ordynatem
w Oranżerii"? Zostałem zdeklarowanym fanem tego serialu.

AJK

unread,
Oct 12, 2007, 6:47:24 PM10/12/07
to
13-10-2007 o godz. 0:21 Pawel Gancarz napisał:

>> Ale ciii... streszczenie się pisze.
>
> A czy będzie o szpiegowskim threesome w stylu "schadzka z Ordynatem
> w Oranżerii"?

Ba!
"Ale nie uprzedzajmy wypadków..."

> Zostałem zdeklarowanym fanem tego serialu.

Kolejny... Biedactwo :-)

--
AJK

Taryk Abu-Hassan

unread,
Oct 13, 2007, 5:41:14 AM10/13/07
to
On 2007-10-13 00:47:24 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> said:

>> Zostałem zdeklarowanym fanem tego serialu.
>
> Kolejny... Biedactwo :-)

Ja mysle, ze TVP powinno podpisac umowe z AJK.
Beda Ci odpalac czesc kasy, a Ty bedziesz przerabiac scenariusze. TVP
bedzie sprzedawac reklamy przed emisja Twoich 'scenariuszy' pod
storyboardy, a za zaoszczedzona kase mozna kupic dzieciakom obiady.
Czytal Tomasz Knapik.
--
Taryk
Jeszcze nigdy w historii tak wielu nie zameczalo o tak wiele, tak nielicznych.

AJK

unread,
Oct 13, 2007, 1:32:04 PM10/13/07
to
13-10-2007 o godz. 11:41 Taryk Abu-Hassan napisał:

>>> Zostałem zdeklarowanym fanem tego serialu.
>>
>> Kolejny... Biedactwo :-)
>
> Ja mysle, ze TVP powinno podpisac umowe z AJK.
> Beda Ci odpalac czesc kasy, a Ty bedziesz przerabiac scenariusze. TVP
> bedzie sprzedawac reklamy przed emisja Twoich 'scenariuszy' pod
> storyboardy, a za zaoszczedzona kase mozna kupic dzieciakom obiady.
> Czytal Tomasz Knapik.

Myśle, że jeszcze taniej dla TVP byłoby nie kręcić tak durnych seriali o
nie ryzykować tak durnych streszczeń :-) Ale zdaję sobie sprawę, że vox
populi, Małaszyński jest tititislićny, Gruszka jest tititiślićna, Żak był
fajnym tramwajarzem, a zresztą nie takie knoty się kręciło, pieniądze
należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami! Film zrobi na
zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki na Realia mamy z Cepelii na
dwieście osiemdziesiąt tysięcy - zapłacimy. I nie sprzedamy Szpieka
żadnemu muzeum, nawet Narodowemu, za milion! Czytał Lucjan Szołajski.

--
AJK

Jo'Asia

unread,
Oct 13, 2007, 5:00:35 PM10/13/07
to
AJK wystukał:

> Oczywiście jak każdy mundurowy
> Niemiec w tym filmie ma szczękę wysuniętą i opadnięte kąciki ust.

Ja myślałam że to taka przenośnia, ale dzisiaj w Tecso popatrzyłam na
tylną okładkę wydania książkowego z fotosem z serialu... 8-]

Jo'Asia

--
__.-=-. -< Joanna Słupek >----------------------< http://esensja.pl/ >-
--<()> -< joasia @ hell . pl >------< http://bujold.fantastyka.net/ >-
.__.'| -< Spammer - space hammer, tool used by astronauts
{Dictionary of New Words, 1985} >-

Pawel Gancarz

unread,
Oct 13, 2007, 5:06:53 PM10/13/07
to
On Sat, 13 Oct 2007 19:32:04 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> wrote:
> Myśle, że jeszcze taniej dla TVP byłoby nie kręcić tak durnych seriali o
> nie ryzykować tak durnych streszczeń :-) Ale zdaję sobie sprawę, że vox
> populi, Małaszyński jest tititislićny, Gruszka jest tititiślićna, Żak był
> fajnym tramwajarzem, a zresztą nie takie knoty się kręciło, pieniądze
> należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami! Film zrobi na
> zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki na Realia mamy z Cepelii na
> dwieście osiemdziesiąt tysięcy - zapłacimy. I nie sprzedamy Szpieka
> żadnemu muzeum, nawet Narodowemu, za milion! Czytał Lucjan Szołajski.

Jak się podpiąć do protokołu zniszczenia? Masz jakieś wejścia? Czytała
Krystyna Czubówna.

AJK

unread,
Oct 14, 2007, 6:29:57 AM10/14/07
to
13-10-2007 o godz. 23:00 Jo'Asia napisała:

>> Oczywiście jak każdy mundurowy
>> Niemiec w tym filmie ma szczękę wysuniętą i opadnięte kąciki ust.
>
> Ja myślałam że to taka przenośnia, ale dzisiaj w Tecso popatrzyłam na
> tylną okładkę wydania książkowego z fotosem z serialu... 8-]

E tam przenośnia... Obawiam się, że choć streszczenia i tak są bardziej
oparte na realiach filmu niż film na realiach pozostałych, to i tak nie
oddają całego na-psa-uroku niuansów :-)
Może na koniec streszczeń zrobię jeszcze Galerię Szczęk Wojskowych :-)

--
AJK

AJK

unread,
Oct 14, 2007, 6:30:00 AM10/14/07
to
13-10-2007 o godz. 23:06 Pawel Gancarz napisał:


>> Myśle, że jeszcze taniej dla TVP byłoby nie kręcić tak durnych seriali
>> o nie ryzykować tak durnych streszczeń :-) Ale zdaję sobie sprawę, że
>> vox populi, Małaszyński jest tititislićny, Gruszka jest tititiślićna,
>> Żak był fajnym tramwajarzem, a zresztą nie takie knoty się kręciło,
>> pieniądze należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami! Film
>> zrobi na zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki na Realia mamy z
>> Cepelii na dwieście osiemdziesiąt tysięcy - zapłacimy. I nie
>> sprzedamy Szpieka żadnemu muzeum, nawet Narodowemu, za milion! Czytał
>> Lucjan Szołajski.
>
> Jak się podpiąć do protokołu zniszczenia? Masz jakieś wejścia? Czytała
> Krystyna Czubówna.

Jeżeli lubisz świeże powietrze, to do przyszłej jesieni jest wolny etat
misia. Nieabsorbująca praca, spokojna... Czytał Jan Suzin.


--
AJK

Taryk Abu-Hassan

unread,
Oct 14, 2007, 5:43:26 PM10/14/07
to
On 2007-10-13 19:32:04 +0200, AJK <to-co-w-...@post.pl> said:

> Myśle, że jeszcze taniej dla TVP byłoby nie kręcić tak durnych seriali o
> nie ryzykować tak durnych streszczeń :-) Ale zdaję sobie sprawę, że vox
> populi, Małaszyński jest tititislićny, Gruszka jest tititiślićna, Żak był
> fajnym tramwajarzem, a zresztą nie takie knoty się kręciło, pieniądze
> należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami! Film zrobi na
> zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki na Realia mamy z Cepelii na
> dwieście osiemdziesiąt tysięcy - zapłacimy. I nie sprzedamy Szpieka
> żadnemu muzeum, nawet Narodowemu, za milion! Czytał Lucjan Szołajski.

A my sie zatrudnimi jako Konsultanci za 20% ogolnej sumy kosztow. To
co? Koniaczek?
--
Taryk
Safety note: Don't put all your enriched uranium hexafluoride in one bucket.
Use at least two or three buckets and keep them in separate corners of
the room. This will prevent the premature build-up of a critical mass.

AJK

unread,
Oct 15, 2007, 5:47:01 AM10/15/07
to
14-10-2007 o godz. 23:43 Taryk Abu-Hassan napisał:

>> Myśle, że jeszcze taniej dla TVP byłoby nie kręcić tak durnych seriali
>> o nie ryzykować tak durnych streszczeń :-) Ale zdaję sobie sprawę, że
>> vox populi, Małaszyński jest tititislićny, Gruszka jest tititiślićna,
>> Żak był fajnym tramwajarzem, a zresztą nie takie knoty się kręciło,
>> pieniądze należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami! Film
>> zrobi na zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki na Realia mamy z
>> Cepelii na dwieście osiemdziesiąt tysięcy - zapłacimy. I nie
>> sprzedamy Szpieka żadnemu muzeum, nawet Narodowemu, za milion! Czytał
>> Lucjan Szołajski.
>
> A my sie zatrudnimi jako Konsultanci za 20% ogolnej sumy kosztow. To
> co? Koniaczek?

Podwójny. Stać Cię :-)

--
AJK

Taryk Abu-Hassan

unread,
Oct 15, 2007, 6:20:14 AM10/15/07
to

Jeszcze nie ma "trzynastej" ;)

0 new messages