Na tej stronie, po zalogowaniu masz darmowego e-booka do pobrania
pt.:"Rozmowa kwalifikacyjna":
http://www.dobryebook.pl/darmowe-ebooki.html
Sam z niego korzystam, zawiera wiele ciekawych porad, m.in. odpowiedź na
Twoje pytanie.
--
pozdrawiam
Jacek
> Witam
> Jesli procodawca pyta na rozmowie o wady, nie wymieniaj wad jako takich.
> Powiedz w ten sposob :
> Nie wiem czy to wada czy zaleta, dla mnie wada, jestem bardzo bezposrednia,
> albo gadatliwa.Powiedz np.ze czasami to, ze mowisz wszystko wprost
> przeszkadzilo ci w czyms ale czasami jest bardzo pomocne .
> Nigdy nie mow , ze sie spozniasz, .Upor tez moze byc wada i zaleta, w ten
> sposob to mow.
> Ja mialam takie same pytanie, odpowiedzialam w ten sposob a potem w jakims
> poradniku przeczytalam , ze tak powinno sie robic.
Odpowiada się pod tym, na co się odpowiada.
Przed przecinkami i kropkami nie stawia się spacji, ale po tak.
Standardowy marketingowy krap, którego zapewne rekrutujący już się
nasłuchali po same uszy.
Osobiście to bym wzruszył ramionami i powiedział, że pewnie mam, wle ja
się nauczyłem z nimi żyć, i na nie nie zwracam uwagi i o nich
zapomniałem.
> eliza
ja czyli jakub
--
Z zaparkowanego Forda Fulkersona wysiedli generał Grant i porucznik
Revoke.
A ja życze każemu, żeby przeprowadził chociaż 1 nabór na jakieś stanowisko i
stanął po drugiej stronie "barykady" Od razu by wiecej zrozumial.
Dziwne ze nikogo nie burzy wpisywanie swoich zalet.
Takie pytania czesto padaja Moim zdaniem sa przydatne w rekrutacji.
Ważne jest to, że ktoś nie widzi w sobie samych zalet.
Jak ktos napisze, że nie ma wad to zwykle jest to pewny siebie przemadrzały
egoista, ktory nie uznaje krytyki i zawsze wszystko robi po swojemu a innych
traktuje jak głupszych od siebie.
To bardzo niebezpieczny typ dla firmy. Nie da się z nim współpracowac. Jako
podwładny jest nieposłuszny i podkopuje zwykle autorytet kogoś nad nim a
jako osoba decyzyjna jest despota i holerykiem, co psuje atmosfere.
Rzecz w tym by napisac te wady mądrze i żeby ta decyzja była przemyslana.
Strzelanie od razu wychodzi.
Poza tym niektore wady pozwalaja zdecydować, jakie szkolenia ktos powinien
przejsc. Zauwazenie swoich slabosci to pierwszy krok do poprawy.
Czasem takie wypisanie oszczedza czas zarowno potencjalnego pracownika i
pracodawcy. Zalozmy, ze ktos chce stanowisko handlowca ale jest malomowny i
cichy. Wpisze jako wade niesmialosc. Owszem nie dostanie tej pracy. No i
dobrze bo i tak po krotkim czasie by ja stracil.
>>albo gadatliwa.Powiedz np.ze czasami to, ze mowisz wszystko wprost
>>przeszkadzilo ci w czyms ale czasami jest bardzo pomocne .
>>Nigdy nie mow , ze sie spozniasz, .Upor tez moze byc wada i zaleta, w ten
>>sposob to mow.
>>
>
> Kutwa jak mnie wkurza ten cyrk. Co by tu im naklamac. Oczywiscie nie chodzi
> mo Ciebie eliza bo dobrze podpowiedzialas tylko o ta cala glupia otoczke
> rozmow, listow motywacyjnych i innych bzdetow niewiele majacych wpolnego z
> kompetencjami i przydatnoscia pracownika na danym stanowisku.
>
Ale tu chodzi wlasnie o to, zeby powiedziec prawde. "Wada" na rozmowe
kwalifikacyjna to cecha, ktora w pewnych okolicznosciach jest wada, a w
innych (tych dotyczacych danego stanowiska) jest zaleta czy tez
"przydatna wada". Np. jak ktos jest obsesyjnym perfekcjonista, to moze
to byc powazna wada w obcowaniu w nim w codziennym zyciu lub w branzach,
ktore wymagaja improwizacji i luzu, ale w ksiegowosci to zaleta. A jak
ktos jest radosny i gadatliwy, to jest to wada w zakladzie pogrzebowym,
ale zaleta w rozrywkowym programie radiowym. Kazdy czlowiek ma sporo
takich cech, ktore sa niejednoznaczne i sa na plus lub minus zaleznie od
sytuacji.
Ludzie maja problem z odpowiedzia na to pytanie wylacznie wtedy, gdy 1)
sami sie nad soba i swoimi cechami nie zastanowili 2) aplikuja na
nieodpowiednie dla siebie stanowisko. Pytanie o wady to tak naprawde
pytanie "ktore z Twoich wad na tym stanowisku stana sie zaleta?"
Szczegolnie czesto wystepuje p. 1), bo choc wszelkie podreczniki czy
szkolenia na poczatku mowia o "wypisaniu swoich silnych i slabych stron"
itd., to zwykle sie przez to szybko przelatuje, zakladajac, ze kazdy
posiada doskonala znajomosc siebie samego. W przypadku wiekszosci ludzi
nie jest to prawda - postrzegaja siebie samych przez pryzmat
dotychczasowych doswiadczen, w ktore sie pakowali wskutek braku
znajomosci siebie, staraja sie dopasowac do oczekiwan drugiej osoby na
tyle, ze nie zastanawiaja sie nad tym, jaka jest prawdziwa wersja, tylko
jakie wymyslic klamstwo albo cos takiego jak chwila szczerosci z samym
soba nie przychodzi im w ogole do glowy. W zasadzie najwiekszym
problemem jest nieswiadome zaklamywanie, mowienie i myslenie o idealnym
obrazie siebie zamiast o rzeczywistym sobie. (Czasem, zeby to wyciagnac
od czlowieka, trzeba zejsc z tematow zwiazanych z zyciem zawodowym i
spolecznym i pogadac z nim o ksiazkach, filmie, muzyce, grach i innych
bezinteresownych gustach i emocjach, realizowanych w samotnosci).
I.
--
http://nz.pasnik.pl
mieszkam w Nowej Zelandii :) ::: GG: 7370533
"moją podstawową wadą jest to, że nie pamiętam swoich wad. więcej wad nie
pamiętam" :):)
p. m.
Duze mozliwosci rozwoju = kasa, miedzy innymi.
Kogos, kto chce pracowac tylko dla kasy i jest silnie zmotywowany tylko
kasa, mozna przyjac na stanowisko akwizytora typu "namietne wciskanie"
lub Amway. W innych przypadkach kasa jest tak oczywista motywacja, ze
sie o niej nie wspomina jako o samodzielnej motywacji, bo sama w sobie
nie jest wystarczajaca, zwlaszcza, jesli nie jest zawrotna. Na
stanowiska nieprowizyjne/ponizej 10 tys/ mies. poza tym, ze gosc pragnie
kasy, musi sie tez nadawac osobowosciowo (nie mowimy tu o "twardych"
kwalifikacjach). Inaczej bedzie sprawial problemy, ktore sie przeloza na
realne koszty lub utracone zyski dla firmy.
Szukajac sprzedawcy do sklepu muzycznego, zatrudnisz kogos, kto powie,
ze chce pracowac dla kasy czy kogos, kto powie, ze uwielbia muzyke i
gadanie o niej, a potem tak pogada na ten temat, ze bedzie jasne, ze ja
naprawde uwielbia? :)
>
> Szukajac sprzedawcy do sklepu muzycznego, zatrudnisz kogos, kto powie,
> ze chce pracowac dla kasy czy kogos, kto powie, ze uwielbia muzyke i
> gadanie o niej, a potem tak pogada na ten temat, ze bedzie jasne, ze ja
> naprawde uwielbia? :)
>
Chdzilo mi konkretnie o to, duzy procent ludzi jest przyjmowanych do pracy
bo doskonale "sciemniaja" a Ci ktorzy powiedza prawde sa dyskwalifikowani.
Smiem twierdzic, ze wiekszosc ludzi zmienia prace dla kasy i z powodu jakis
"zakwasow" w biezacej firmie ale jezeli powiedza prawde na rozmowie to tej
pracy nie dostana.
> "moją podstawową wadą jest to, że nie pamiętam swoich wad. więcej wad nie
> pamiętam" :):)
"Moją jedyną wadą jest brak ..... zalet"
--
DFI Lanparty UT Ultra-D | AMD64 3200+ 2000@2650MHz (1.55V+104% 10x265)
Patriot XBLK+ 2x512MB CL2-3-3-5 1T (265MHz) | LITE-ON DVDRW SOHW-1673S
MSI NX 7800GT 400/1000@485/1170 - 256MB DDR3 256bit | PCI-E x16
ST3160827AS - Barracuda 7200.7 SATA NCQ 160827 - S-ATA150 - 160GB
>> Kutwa jak mnie wkurza ten cyrk. Co by tu im naklamac. Oczywiscie nie
>> chodzi
>> mo Ciebie eliza bo dobrze podpowiedzialas tylko o ta cala glupia otoczke
>> rozmow, listow motywacyjnych i innych bzdetow niewiele majacych wpolnego z
>> kompetencjami i przydatnoscia pracownika na danym stanowisku.
[ ... ]
> Rzecz w tym by napisac te wady mądrze i żeby ta decyzja była przemyslana.
Przemyślane wady powiadasz?
> Strzelanie od razu wychodzi.
> Poza tym niektore wady pozwalaja zdecydować, jakie szkolenia ktos powinien
> przejsc. Zauwazenie swoich slabosci to pierwszy krok do poprawy.
Jakie wady sa usuwalne albo maskowalne szkoleniami?
Brak prawa jazdy.
Może to nie do końca wada, ale raczej brak - ale działa dobrze. Szczególnie,
jeśli się, będąc ciągniętym za język, "przypadkowo" wypaple, czym jest
spowodowana (tu już pozostawiam reszcie pole do popisu).
Albo perfekcjonizm. Jeśli na docelowym stanowisku jest to cecha pożądana, a
na poprzednim nie do końca, to można ciekawie opowiedzieć historyjkę,
przekuwając swoją wadę w wadę współpracowników/szefa/itp.
I chodzi o to, ze i kandydat i rekruter wiedza, ze to sciema i kazda
odpowiedz na to pytanie bedzie za taka scieme uznana przeciez ;-).
> To bardzo niebezpieczny typ dla firmy. Nie da się z nim współpracowac. Jako
> podwładny jest nieposłuszny i podkopuje zwykle autorytet kogoś nad nim a
> jako osoba decyzyjna jest despota i holerykiem, co psuje atmosfere.
Do tego chyba nie trzeba glupich pytan zadawac? W ciagu paru godzin rozmowy
dobry rekruter przeciez to wszystko dostrzeze.
> Poza tym niektore wady pozwalaja zdecydować, jakie szkolenia ktos powinien
> przejsc. Zauwazenie swoich slabosci to pierwszy krok do poprawy.
1. Nie lubie myc naczyn
2. Wkurzaja mnie smierdzacy ludzie w autobusach
3. Polska polityka sucks.
Jakie szkolenie mi zaproponujesz?
--
Andrzej Grądziel
gg: 1557202
pozdr.
M.
Najróżniejsze. Podam Ci przykład z wlasnego podwórka: firma, w której
kadra menedżerska ma pozakładane przez pracowników sprawy o mobbing.
Przyczyna: nieumiejętność przekazywania pracownikom informacji zwrotnej,
duże skłonności do popelniania błędów atrybucji, szablonowego myślenia i
tkwienia w raz przyjętych shematach ("ci pracownicy tacy już są...", "im
się po prostu nie chce etc."). Efekt po szkoleniu: polepszenie relacji
pracownik-szef.
Tyle, że szkolenie to tak naprawdę nabywanie nowych umiejętności a nie
kształcenie postawy, tzn. jesli ktoś jest nieśmiały, moze na szkoleniu
opanować techniki asertywne, pozostając nieśmiałym. Tak więc lepszym
rozwiązaniem byłby trening (np. asertwywności) albo life coaching.
Tak czy inaczej, sprowadza się to do tego, że pewne niewłaściwe
zachowania lub postawy pracowników można korygować za pomocą
standardowych metod HR, więc pytanie o wady (pozornie) nie jest wcale
głupie. Pozornie, bo to jak człowiek sam siebie ocenia a jak oceniany
jest z punktu widzenia przydatności na danym stanowisku to dwie różne
rzeczy. Więc czasami ten, który nie stwierdza u siebie żadnych wad
powinien być w pierwszej kolejności szkolony, trenowany etc.
pozdr.
M.
> 1. Nie lubie myc naczyn
> 2. Wkurzaja mnie smierdzacy ludzie w autobusach
> 3. Polska polityka sucks.
>
> Jakie szkolenie mi zaproponujesz?
Trening interpersonalny. Polecam każdemu :)
pozdr.
M.
pozdr.
M.
> Jakub Lisowski napisał(a):
>> Jakie wady sa usuwalne albo maskowalne szkoleniami?
>
> Najróżniejsze. Podam Ci przykład z wlasnego podwórka: firma, w której
> kadra menedżerska ma pozakładane przez pracowników sprawy o mobbing.
> Przyczyna: nieumiejętność przekazywania pracownikom informacji zwrotnej,
> duże skłonności do popelniania błędów atrybucji, szablonowego myślenia i
> tkwienia w raz przyjętych shematach ("ci pracownicy tacy już są...", "im
> się po prostu nie chce etc."). Efekt po szkoleniu: polepszenie relacji
> pracownik-szef.
Czyli, z tej strony monitora wadą kadry kierowniczej było nazwijmy to
kolokwialnie 'buractwo'.
Idąc tym tropem to był to brak elementarnej ogłady (czego się można
nauczyć) połączony z empatią i takimi tam, plus problemy z komunikacją.
Nie miałeś jednego konkretnego czegoś, co można poprawić szkoleniem, i
buractwo by znikło.
Wadą jest na przykład wada wzroku (-2.75 i -3 na drugie oko).
> Tyle, że szkolenie to tak naprawdę nabywanie nowych umiejętności a nie
> kształcenie postawy, tzn. jesli ktoś jest nieśmiały, moze na szkoleniu
> opanować techniki asertywne, pozostając nieśmiałym. Tak więc lepszym
> rozwiązaniem byłby trening (np. asertwywności) albo life coaching.
Czyli rozmowa wyglądałaby tak: stanowisko developer c++ i javy.
- Wymień swoje największe wady.
- Niektórzy mówią, że bardzo szybko się uczę, ale to nieszczególnie jest
prawda, bo Javy uczę się 3 dzień i nic nie rozumiem.
> Tak czy inaczej, sprowadza się to do tego, że pewne niewłaściwe
> zachowania lub postawy pracowników można korygować za pomocą
> standardowych metod HR, więc pytanie o wady (pozornie) nie jest wcale
Pewnie że szkolenia ze współpracy, komunikacji interpersonalnej i takie
tam częśto sa bardzo przydatne, ale wymaganie, żeby kandydat do pracy na
pytanie o swoje wady zrobił sobie psychiczną wiwisekcję i podłożył jej
rezultaty rozmówcy jest lekko bez sensu.
> głupie. Pozornie, bo to jak człowiek sam siebie ocenia a jak oceniany
> jest z punktu widzenia przydatności na danym stanowisku to dwie różne
> rzeczy. Więc czasami ten, który nie stwierdza u siebie żadnych wad
> powinien być w pierwszej kolejności szkolony, trenowany etc.
Ale ciężko wady stwierdzić podczas godzinnej rozmowy, po to sa okresy
próbne, aby zdiagnozować, czy wykryte wady są uleczalne przez treningi.
> M.
> Kutwa jak mnie wkurza ten cyrk. Co by tu im naklamac. Oczywiscie
> nie chodzi mo Ciebie eliza bo dobrze podpowiedzialas tylko o ta
> cala glupia otoczke rozmow, listow motywacyjnych i innych
> bzdetow niewiele majacych wpolnego z kompetencjami i
> przydatnoscia pracownika na danym stanowisku.
Jeno zobacz ile ludzi z tego dobrze zyje? Duzo lepiej niz ci co
przychodza do tego cyrku jako malpy :-((((
--
Pozdrowienia!!StaCH
Sieci,systemy,serwis PC,alarmy,kamery,domofony,sterowniki PLC.
http://www.uniprojekt.com mobile:wap.uniprojekt.com
>> Kutwa jak mnie wkurza ten cyrk. Co by tu im naklamac.
>> Oczywiscie nie chodzi
>> mo Ciebie eliza bo dobrze podpowiedzialas tylko o ta cala
>> glupia otoczke rozmow, listow motywacyjnych i innych bzdetow
>> niewiele majacych wpolnego z kompetencjami i przydatnoscia
>> pracownika na danym stanowisku.
>>
>
>
> A ja życze każemu, żeby przeprowadził chociaż 1 nabór na jakieś
> stanowisko i stanął po drugiej stronie "barykady" Od razu by
> wiecej zrozumial. Dziwne ze nikogo nie burzy wpisywanie swoich
> zalet.
>
> Takie pytania czesto padaja Moim zdaniem sa przydatne w
> rekrutacji. Ważne jest to, że ktoś nie widzi w sobie samych
> zalet. Jak ktos napisze, że nie ma wad to zwykle jest to pewny
> siebie przemadrzały egoista, ktory nie uznaje krytyki i zawsze
> wszystko robi po swojemu a innych traktuje jak głupszych od
> siebie. To bardzo niebezpieczny typ dla firmy. Nie da się z nim
> współpracowac. Jako podwładny jest nieposłuszny i podkopuje
> zwykle autorytet kogoś nad nim a jako osoba decyzyjna jest
> despota i holerykiem, co psuje atmosfere.
A jak kutwa ma racje? Nie uznaje krytyki, u podstaw ktorej lezy
zwykla zawisc, traktuje niektorych innych jak glupszych od siebie
bo takimi sa a sie probuja wymadrzac w sprawach, o ktorych nie
maja pojecia?
Jesli miewalem konflikty jako admin to prawie nigdy z ludzmi, dla
ktorych tak naprawde pracowalem za to czesto z ich i swoimi
przelozonymi, ktorym sie wydawalo, ze z racji zajmowanego
stanowiska maja racje we wszystkim co mowia.
> jakie wady podawac na rozmowie kwalifikacyjnej, aby nie tracic szans na
> otrzymanie pracy. Wczoraj kazal mi wymienic niedoszly pracodawca trzy
> wady.
KAZAŁ?!
Jeszcze niedoszły a już Ci kazał?
A czy Ty mu _kazałaś_ podać jego wady?
Eh..., fajna postawa, psiakrew...
Ludzie szanujcie się trochę, zróbcie coś ze sobą, tak nie można...
--
Pozdrawiam
Jotte
>Jakie wady sa usuwalne albo maskowalne szkoleniami?
>
>ja czyli jakub
Wszystkie, które ktoś chce sobie usunąć.
--
Pozdrawiam,
Kaizen xnv...@cbpmgn.sz zanim zapytasz odwiedź www.google.com
GG 2122; ICQ#: 64457775 e-mail Rot13 coded
If you cannot make sth good, make it looking good. - Bill Gates
>jakie wady podawac na rozmowie kwalifikacyjnej, aby nie tracic szans na
>otrzymanie pracy.
"Czy chce Pan usłyszeć standardowy tekst o pracowitości, upartości
itp? Bo chyba nie sądzi Pan, że podam jakieś prawdziwe, istotne wady?"
> Pięknego dnia Fri, 8 Dec 2006 12:49:08 +0000 (UTC), Jakub Lisowski
> <ja...@SPAMFILTER.kofeina.net> zakodował:
>
>>Jakie wady sa usuwalne albo maskowalne szkoleniami?
>>
>>ja czyli jakub
>
> Wszystkie, które ktoś chce sobie usunąć.
Bycie krótkowidzem.
Skrzywiona przegroda nosowa.
Coś z wątrobą, co owocuje niemożnością picia.
Jeżeli sa na to szkolenia, to byłbym ogólnie zainteresowany.
>Bycie krótkowidzem.
>Skrzywiona przegroda nosowa.
>Coś z wątrobą, co owocuje niemożnością picia.
>
>Jeżeli sa na to szkolenia, to byłbym ogólnie zainteresowany.
http://en.wikipedia.org/wiki/Moshe_Feldenkrais
> Coś z wątrobą, co owocuje niemożnością picia.
>
> Jeżeli sa na to szkolenia, to byłbym ogólnie zainteresowany.
>
> ja czyli jakub
albo ja mam pecha/szczescie (kolejnosc alfabetyczna) ale akurat
wszystkie szkolenia, na ktorych bylem dbaly rowniez o niwelowanie tej
wady ;)
>
> Ale tu chodzi wlasnie o to, zeby powiedziec prawde. "Wada" na rozmowe
..bzzzzzdura. No chyba, że pisząc "tu", miałaś na myśli swojego
(jego/mojego/ich etc) psychoterapeutę. :)
Trzeba być niespełna rozumu, by podać prawdziwe wady na rozmowie
kwalifikacyjnej.
..a jeszcze większym idiotą jest ten, który wierzy w to co właśnie usłyszał.
Obecnie pełno jest różnorodnych "poradników" ..nawet na necie, dzięki
którym można wcześniej "przygotować" sobie odpowiedzi na tego typu
pytania. Rozumiem, że tego typu pytanie ma sens przy zatrudnianiu kogoś
mało rozgarniętego czy tez słabo wykształconego (choć i to już się
zmienia..w końcu - wiele osób potrafi czytać tudzież korzystać z netu i
do tego super wykształcenie również nie jest potrzebne).
Może najwyższy czas przestać sie ośmieszać i traktować kandydatów na
pracowników jak niedouczonych matołków ?
pzdr
A.
> Może najwyższy czas przestać sie ośmieszać i traktować
> kandydatów na pracowników jak niedouczonych matołków ?
Jak Kuba Bogu...
"Moją największą wadą jest perfekcjonizm"
"Jeśli chodzi o wady to jestem pracoholikiem"
"Nie mam nic przeciwko pracy w weekendy i po godzinach"
"Świetnie się czuję w sytuacjach kryzysowych"
"Perfekcyjna znajomość XYZ"
"Jestem kreatywny i elastyczny" (moje ulubione)
Jak pracownicy przestają z siebie tresowane małpki robić,
to atmosfera zdecydowanie się poprawia...
A prawda, szanowni państwo, jest w większości taka, że my
mamy forsę, którą wy chcecie - a wy macie czas i umiejętności
żeby zrobić coś, czego my nie potrafimy albo nam się nie chce.
A jak się przy okazji uda więcej zarobić i porobić coś, co się
lubi - to rewelacja.
Po cholerę taką filozofię do tego dorabiać...?
Kira
--
/(o\ ~ G-G: 574988 ~ http://cyber-girl.net ~
\o)/ * GSM SpyWare * Legalny XP * POP 2x25 *
Kira F. ~ I am what I am, I do what I want ~
> Jak Kuba Bogu...
> "Moją największą wadą jest perfekcjonizm"
> "Jeśli chodzi o wady to jestem pracoholikiem"
> "Nie mam nic przeciwko pracy w weekendy i po godzinach"
> "Świetnie się czuję w sytuacjach kryzysowych"
> "Perfekcyjna znajomość XYZ"
> "Jestem kreatywny i elastyczny" (moje ulubione)
>
> Jak pracownicy przestają z siebie tresowane małpki robić,
> to atmosfera zdecydowanie się poprawia...
>
hmm..szczerze mówiąc nie wiem co chciałaś przez to powiedzieć.. ale może
masz słabszy dzień? :)
> A prawda, szanowni państwo, jest w większości taka, że my
> mamy forsę, którą wy chcecie - a wy macie czas i umiejętności
> żeby zrobić coś, czego my nie potrafimy albo nam się nie chce.
> A jak się przy okazji uda więcej zarobić i porobić coś, co się
> lubi - to rewelacja.
>
po pierwsze - zgadzam się z tym
po drugie - nie wiem czemu akurat zaliczasz mnie do "wy" :) Skleroza
Kira, skleroza...
> Po cholerę taką filozofię do tego dorabiać...?
>
..no i znowu muszę się z Tobą zgodzić :) I też uważam, iż pytanie
_obcego_ faceta/kobiety o jego/jej "największe wady" jest po prostu
śmieszne.. a oczekiwanie szczerej odpowiedzi..jest jeszcze śmieszniejsze.
pzdr
A.
Przed dwukropkami, średnikami, znakami zapytania i wykrzyknikami
podobnie. To nie było do Ciebie, ja tylko tak w kwestii formalnej. Wiele
osób tego nie stosuje. Szczególnie jeśli chodzi o znaki zapytania...
--
Pozdrawiam
J.
Sadze, ze mamy inna wizje sytuacji. W watku wiele osob wypowiada sie
tak, jakby miedzy rekruterem a rekrutowanym trwala walka polegajaca na
wzajemnym przechytrzeniu sie i jakby rekruter byl przeszkoda na drodze
do pracy, natomiast kandydat byl desperatem gotowym wszystko sklamac i
wszystko zrobic dla otrzymania jakiejkolwiek pracy, nawet takiej, do
ktorej sie kompletnie nie nadaje i niewazne, ze bedzie w niej potem
cierpial lub wyleci.
Natomiast kiedy czlowiek aplikuje na stanowisko, ktore jest jego
"autentycznym zyciowym powolaniem", to wiele "glupawych pytan" z rozmowy
kwalifikacyjnej staje sie nagle sensownych i latwych do odpowiedzi bez
sciemniania i bez naruszania wlasnej prywatnosci.
Caly rytual kwalifikacyjny zostal opracowany w krajach, gdzie
znalezienie jakiejkolwiek pracy, za ktora mozna sie utrzymac, nie jest
zadnym problemem. Jak praca jest latwo dostepna, to zaczynasz sie
zastanawiac, ktora ci sie bardziej podoba, w ktorej czulbys sie lepiej i
dlaczego i zglaszasz sie na dane stanowisko z innego powodu niz kasa, bo
wystarczajaca na zycie kase dostaniesz na kazdym z wielu dostepnych ci
stanowisk. Poszukiwanym dobrem staje sie samo konkretne stanowisko ze
wzgledu na jego rozne cechy, a nie praca jako taka.
Mysle, ze po prostu wiekszosc osób ma jakies doswiadczenie w charakterze
bezrobotnego i stad to podejscie. Z punktu widzenia bezrobotnego, istotnie,
rekruter jest przeszkoda. No i bezrobotnego malo obchodzi to, ze w koncu
wyleci. Wazne, aby sie zaczepic chociaz na jakis czas, a pózniej bedzie sie
szukac nowej firmy.
1. Niecierpliwość
2. Brak umiejętności przeczytania ze zrozumieniem 34 odpowiedzi w
rozpoczętym przez siebie wątku.
--
Draakhan | JID: draa...@chrome.pl
Uuma quena en'mani lle ume ri'mani lle umaya.
Uma ta ar'lava ta quena ten'irste'.
1. Powiedz że jesteś apodyktyczna... Ale pracujesz nad tym.
--
pozdrawiam
Jacek
> prosiłam o podanie wad, ktore nie zdyskwalifikuja na starcie.
> do dziela!
> Proszę o wymienienie, choć kilku ....
1. Rzadko się myję, ale postaram się to zmienić.
2. Często miewam uporczywe wiatry, ale lekarze wciąż dają nadzieję.
3. Nie używam chusteczek do nosa, ale planuję zacząć.
BPNMSP
--
Pozdrawiam
Jotte
> Nie stałoby się nic ciekawego gdyby Joanna, Sat, 9 Dec 2006 10:04:13 +0100
> nie napisał(a), że:
>
>> Kochani,
>> prosiłam o podanie wad, ktore nie zdyskwalifikuja na starcie.
>> do dziela!
>> Proszę o wymienienie, choć kilku ....
>> 1.
>
> 1. Niecierpliwość
> 2. Brak umiejętności przeczytania ze zrozumieniem 34 odpowiedzi w
> rozpoczętym przez siebie wątku.
3. Problemy z własną osobowością, bo to w końcu mają być twoje wady.
Bartlomiej Ci dobrze odpowiedzial: w watku bylo podane, jaki to rodzaj
wad. Jesli chcesz po prostu cytowac cudze lub podrecznikowe wady podczas
rozmow kwalifikacyjnych, zamiast sie zastanowic nad swoimi mocnymi i
slabymi stronami, to niewiele pozytku wyciagniesz z tego watku.
Do tego, czego nie zrozumialas, to, czy wada jest dyskwalifikujaca, czy
nie, zalezy od rodzaju pracy. Ja np. lubie sie wdawac w dyskusje i
czepiac sie szczegolow i gdy cos budzi moje watpliwosci, raczej nie
spoczne, dopoki ktos mnie nie przekona albo ja jego. Dyskwalifikuje mnie
to w obsludze klienta w branzach, gdzie klient ma zawsze racje z
zalozenia (bede miec na tyle samokontroli, ze zachowam sie zgodnie z
wytycznymi, ale bede sfrustrowana), natomiast jest przydatne tam, gdzie
szczegolowe wytykanie, ze nie zostal uwzgledniony dany przepis lub ze
zostala pominieta jakas mozliwosc moze oszczedzic problemow.
Albo, tez o mnie, lubie skupiac na sobie uwage otoczenia i byc
"gwiazda", a poniewaz to lubie, to sie nauczylam to dobrze robic. Jest
to dyskwalifikujace tam, gdzie nie ma na to miejsca i trzeba sie usunac
na drugi plan i cichutko sluzyc nie wymadrzajac sie, natomiast moze sie
przydac przy przeprowadzaniu prezentacji i innych czynnosciach
polegajacych w duzej mierze na skutecznym skupieniu na sobie uwagi
otoczenia czy zdominowaniu go.
A teraz korzystajac z okazji powiem jeszcze cos do tych, ktorzy uwazaja,
ze pytanie o wady narusza czyjas intymnosc (czytaj: glownie Jotte). Otoz
nie sadze, zebym piszac publicznie te dwie powyzsze szczere rzeczy o
sobie naruszyla swoja intymnosc, poniewaz sa to rzeczy, ktore musial
zauwazyc kazdy regularny czytelnik ppd nie majacy mnie w killfile'u,
choc grupy dyskusyjne daja wieksza mozliwosc ksztaltowania image'u i
przedstawiania siebie w pozytywnym swietle niz real.
Wada, w tym sensie uzywanym w kontekscie rozmowy kwalifikacyjnej, to nie
jest ktoras z tych prywatnych wstydliwych rzeczy, o ktorych wiemy tylko
my i nasi najblizsi, tylko cos, co zauwaza ludzie majacy z nami
regularny kontakt, nawet jesli sie staramy pokazac im w pozytywnym
swietle i mamy sporo kontroli nad sytuacja.
> Uzytkownik "Immona" <c.olesz...@na.gmailu> napisal w wiadomosci
> news:eld44a$a53$1...@inews.gazeta.pl...
>
>>Caly rytual kwalifikacyjny zostal opracowany w krajach, gdzie
>>znalezienie jakiejkolwiek pracy, za ktora mozna sie utrzymac, nie jest
>>zadnym problemem. Jak praca jest latwo dostepna, to zaczynasz sie
>>zastanawiac, ktora ci sie bardziej podoba, w ktorej czulbys sie lepiej i
>>dlaczego i zglaszasz sie na dane stanowisko z innego powodu niz kasa, bo
> A widzisz i tu jest sedno. Wielu ludzi rozpaczliwie szuka jakiejkolwiek
> pracy a rekruter chcialby aby uczciwie przyzal sie, ze nie posiada
> odpowiednich cech no i przekonal np. bezrobotna kobiete z 3 dzieci, ze jej
> "wady" nie za bardzo sa akceptowane w ewentualnej pracy i dla jej dobra
> lepiej by bylo gdyby tej pracy nie dostala. Mam wrazenie, ze wielu
Dobremu rekruterowi chodzi o dobro firmy. Uznanie kogos za nie te osobe,
ktora przyniesie najwieksza korzysc firmie, nie ma nic wspolnego ze
zlosliwym ponizaniem kogos, ktore sugerujesz. Rekruter niestety nie moze
sie kierowac "wzgledami spolecznymi", czyli tym, kto ze wzgledu na swoja
sytuacje zyciowa bardziej potrzebuje zarobku.
Jesli ktos w tej roli probuje ludzi zdolowac, to ma problemy
osobowosciowe i nie powinien sie znalezc na tym stanowisku. Wiem, ze w
Polsce rekrutacja na stanowiska rekruterow tez kuleje.
Po przyjezdzie tu poszlam do agencji rekrutacyjnej z mojej branzy,
zrobiono ze mna doglebny wywiad, szczerze mi powiedziano, ze wsrod
klientow firmy nie ma dla mnie w tej chwili dopasowanej pracy, a potem
powiedzialam: "jestem nowa na tym rynku, nie znam go, na podstawie tego,
co wiesz, gdzie powinnam uderzac, w co celowac, nad czym popracowac,
zeby sie lepiej odnalezc w tutejszych warunkach?"
I dostalam za darmo przyjazna porade z gatunku "dokad isc", a nie byl to
klient tej firmy - poltora tygodnia po wprowadzeniu jej w zycie mialam
fajna prace. To bylo profesjonalne zachowanie rekrutera - profesjonalne
m.in. dlatego, ze moja dobra opinie o nich chetnie rozglaszam, co moze
im przyniesc potencjalne korzysci.
> rekruterow zywcem bezmyslnie przenosi schematy z zupelnie innych kultur.
Tak, to prawda. Zwlaszcza mniejsze firmy sa, ehem, zalosnie bezradne i
bezmyslnie kopiujace w tej materii. Dlaczego nikt nie napisal
podrecznika dla pracodawcow/rekruterow nie bedacego powieleniem
zachodnich wzorcow?
> Nie jestem tak do konca ograniczony jak by moglo sie wydawac, tylko tak
> troche "wkladam kij w mrowisko"; to jest akurat najciekawsze na grupach
> dyskusyjnych.
Nie odnioslam wrazenia, zebys byl ograniczony, wiec nie wiem, z czego
sie tlumaczysz.
> A teraz korzystajac z okazji powiem jeszcze cos do tych, ktorzy uwazaja,
> ze pytanie o wady narusza czyjas intymnosc (czytaj: glownie Jotte).
Czemu głównie ja?
> Otoz nie sadze, zebym piszac publicznie te dwie powyzsze szczere rzeczy o
> sobie naruszyla swoja intymnosc, poniewaz sa to rzeczy, ktore musial
> zauwazyc kazdy regularny czytelnik ppd nie majacy mnie w killfile'u,
Czyjś psychiczny ekshibicjonizm jest sprawą jego samego. Jego brak - takoż.
W pierwszym cytowanym akapicie podnosząc rzeczoną kwestię użyłaś
bezosobowego, obiektywnego określenia "narusza _czyjąś_ intymność", aby
zaraz - podświadomie zapewne - przejść do formy JA: "żebym (...) naruszyła
_swoją_ intymność".
Posiadając nienaturalnie rozdęte ego można sobie IMO na wiele pozwolić, ale
stawianie siebie w roli wzoru i punktu odniesienia to jednak przesada.
Chociaż poniekąd potwierdzająca to, co o sobie napisałaś.
Zwróć jednak uwagę, że czym innym jest kiedy Ty z własnej potrzeby i z
wyraźną przyjemnością publicznie opisujesz cechy swego charakteru, a czym
innym kiedy ktoś nie mający tego typu skłonności jest o takie zwierzenia
bezczelnie nagabywany przez obcą osobę. Cóż to miałoby by być? Składanie
samokrytyki?
BTW - nie myślałaś o przeniesieniu się do Sevres? ;)
--
Pozdrawiam
Jotte
> Na tej stronie, po zalogowaniu masz darmowego e-booka do pobrania
> pt.:"Rozmowa kwalifikacyjna":
> http://www.dobryebook.pl/darmowe-ebooki.html
> Sam z niego korzystam, zawiera wiele ciekawych porad, m.in. odpowiedź na
> Twoje pytanie.
Zadałem sobie ten niewielki trud i ściągnąłem, a nawet przeczytałem.
Odniosłem jednak wrażenie - choć być może w dość szczególnym gronie
szanownych użytkowników tej grupy będę w swej opinii odosobniony - że
broszurka opisuje nie jak zostać pracownikiem, lecz służącym...
Niemniej poczytać można.
--
Pozdrawiam
Jotte
Dziwie się wam ludzie dlaczego dajecie z siebie pajaców robić. Po co te
wszystkie rytuały i komu są one potrzebne ?? Ty szukasz pracownika ja szukam
pracy, udowadniam co potrafię i to nie wystarczy ??
> Dziwie się wam ludzie dlaczego dajecie z siebie pajaców robić. Po co te
> wszystkie rytuały i komu są one potrzebne ?? Ty szukasz pracownika ja
> szukam pracy, udowadniam co potrafię i to nie wystarczy ??
A Tyś się z choinki urwał, że logicznie myślisz i sensownie piszesz? ;)
--
Pozdrawiam
Jotte
Użytkownik "Bartłomiej Szymański" <draakha...@pomysl.przed.wyslaniem.pl>
napisał w wiadomości news:81qqtvzj...@draakhan.ds.pg.gda.pl...
>> Tak czy inaczej, sprowadza się to do tego, że pewne niewłaściwe
>> zachowania lub postawy pracowników można korygować za pomocą
>> standardowych metod HR, więc pytanie o wady (pozornie) nie jest wcale
>
> Pewnie że szkolenia ze współpracy, komunikacji interpersonalnej i takie
> tam częśto sa bardzo przydatne, ale wymaganie, żeby kandydat do pracy na
> pytanie o swoje wady zrobił sobie psychiczną wiwisekcję i podłożył jej
> rezultaty rozmówcy jest lekko bez sensu.
Jest o tyle bez sensu, że człowiek rzadko kiedy zdaje sobie sprawę z
własnych ograniczeń i trudności w funkcjonowaniu z innymi ludźmi.
>> głupie. Pozornie, bo to jak człowiek sam siebie ocenia a jak oceniany
>> jest z punktu widzenia przydatności na danym stanowisku to dwie różne
>> rzeczy. Więc czasami ten, który nie stwierdza u siebie żadnych wad
>> powinien być w pierwszej kolejności szkolony, trenowany etc.
> Ale ciężko wady stwierdzić podczas godzinnej rozmowy, po to sa okresy
> próbne, aby zdiagnozować, czy wykryte wady są uleczalne przez treningi.
Często w ogóle się nie da.
pozdr.
M.
Ja Ci moge podpowiedziec wade: nie umiesz analizowac i przetwarzac
posiadanych danych.
(Skoro wiesz, jakie sa Twoje wady, podano Ci _mechanizm_ odpowiedzi na
pytanie o wady na rozmowach kwalifikacyjnych a Ty nadal czekasz na
odpowiedz).
--
Pozdrawiam
AsiaS
*Prawdziwa mądrość nie opuszcza głowy*
pozdr.
m.
> Ja Ci moge podpowiedziec wade: nie umiesz analizowac i przetwarzac
> posiadanych danych.
Joanna nie umie nawet prawidłowo skonfigurować czytnika i we właściwy sposób
pisać na newsy, a Ty jej wytykasz brak umiejętności analizowania danych? ;)
--
Pozdrawiam
Jotte
J.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Niecierpliwa jestem fakt.
[ciach]
Poczytaj sobie:
http://www.pg.gda.pl/~agatek/netq.html
http://konfiguracja.pochta.ru/oe/
Prowadzilem kilkanascie lat wlasna firme i zapewniam Cie ze wybralbym
tego, który przyszedl pracowac dla kasy a na muzyce sie zna (nie musi
jej uwielbiac).
Taki, który muzyke uwielbia i gadanie o niej prawdopodobnie (z mojego
doswiadczenia) bedzie zdecydowanie mniej skuteczny w sprzedazy.
Owszem, klienci beda go a nawet mój sklep lubic. Sklep bedzie koncentrowal
pasjonatów, a on ma przyciagac __klientów__ bo z nich zyje.
Dlatego cenny jest ktos zorientowany na skutecznosc (kase) a ze równoczesnie
musi znac swoja branze (w tym przypadku muzyke) to jest oczywiste jak 2x2
Pasjonatem byc nie musi a nawet zaryzykowalbym teze ze lepiej zeby nie byl.
M
amess
eliza napisał(a):
> Witam
> Jesli procodawca pyta na rozmowie o wady, nie wymieniaj wad jako takich.
> Powiedz w ten sposob :
> Nie wiem czy to wada czy zaleta, dla mnie wada, jestem bardzo bezposrednia,
> albo gadatliwa.Powiedz np.ze czasami to, ze mowisz wszystko wprost
> przeszkadzilo ci w czyms ale czasami jest bardzo pomocne .
> Nigdy nie mow , ze sie spozniasz, .Upor tez moze byc wada i zaleta, w ten
> sposob to mow.
> Ja mialam takie same pytanie, odpowiedzialam w ten sposob a potem w jakims
> poradniku przeczytalam , ze tak powinno sie robic.
> Pozdrawiam
> eliza
> Użytkownik "Joanna" <jz...@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:elba0j$281$1...@opal.futuro.pl...
Pozostane przy swoim zdaniu, ze to powyzsze nie bylo ekshibicjonizmem.
Widownia niech sobie to oceni, a my zakonczmy te czesc watku i nie
znizajmy do zlosliwosci ad personam, bo te w Twoim wykonaniu niestety
bolesnie kontrastuja z poziomem, na ktorym piszesz posty merytoryczne.
> Posiadając nienaturalnie rozdęte ego można sobie IMO na wiele pozwolić,
> ale stawianie siebie w roli wzoru i punktu odniesienia to jednak
> przesada. Chociaż poniekąd potwierdzająca to, co o sobie napisałaś.
> Zwróć jednak uwagę, że czym innym jest kiedy Ty z własnej potrzeby i z
> wyraźną przyjemnością publicznie opisujesz cechy swego charakteru, a
> czym innym kiedy ktoś nie mający tego typu skłonności jest o takie
> zwierzenia bezczelnie nagabywany przez obcą osobę. Cóż to miałoby by
> być? Składanie samokrytyki?
Nie. W tym cywilizowanym swiecie, z ktorego kopiuje sie nieumiejetnie
wzorce do polskiej rekrutacji, pytanie o wady w sensie wad
osobowosciowych zadaje sie wylacznie na stanowiska, na ktorych osobowosc
stanowi czesc kwalifikacji: zwiazane z kierowaniem ludzmi, aktywna
sprzedaza, negocjacjami lub bardzo zaciesniona praca zespolowa, w ktorej
osobowosci musza pasowac, zeby zespol dzialal i tym podobne. W takich
przypadkach czasami bardziej istotny od wad jest jest fakt, ze czlowiek
jest ich swiadom i - wlasnie - nie ma oporu o nich opowiedziec, poniewaz
tym daje swiadectwo posiadania pozadanej cechy osobowosci.
Natomiast nie zadaje sie pytania o wady na stanowiska, ktore sie nie
opieraja glownie na interakcji z ludzmi. Jesli ktos zadaje to pytanie w
przypadku stanowiska nie zwiazanego z tym, to oczywiscie trzeba
zaznaczyc, ze "rozumiem, ze pytanie dotyczy wad mogacych miec wplyw na
moje wykonywanie tej pracy" i jesli takich nie ma, to powiedziec, ze nie
ma. Pracy sie pewnie nie dostanie, ale moze pytajacy sie zastanowi nad
sensem wlasnych pytan. Wbrew pozorom ja popieram walke z durnymi
pytaniami na rozmowie kwalifikacyjnej, tylko nie uwazam, ze pytanie o
wady jest durne jako takie; sa sytuacje, w ktorych ono jak najbardziej
ma sens.
>
> BTW - nie myślałaś o przeniesieniu się do Sevres? ;)
>
Metr sie od dawna juz mierzy czasem przebywanym przez swiatlo w jakis
tam ulamek sekundy, wiec obiekt muzealny znajdujacy sie w Sevres niezbyt
sie nadaje do celu, do ktorego probowales go uzyc.
> Zdecydowanie zgadzam się z Elizą. Zapraszam na
> www.rozmowakwalifikacyjna.pl znajdziesz tam odpowiedzi na jeszcze kilka
> pytań :)
>
> amess
Juz ktorys raz piszesz posta nic nie wnoszacego do dyskusji i bedacego
nachalna reklama Twojej strony.
Kulturalnym i skutecznym sposobem reklamy jest pisanie na temat z
reklama w stopce. Natomiast to, co prezentujesz powyzej jest przykladem
spamu i jesli sie jeszcze kilka razy powtorzy, zglosze to do zajmujacych
sie spamem.
>> Czyjś psychiczny ekshibicjonizm jest sprawą jego samego.
> Pozostane przy swoim zdaniu, ze to powyzsze nie bylo ekshibicjonizmem.
> Widownia niech sobie to oceni, a my zakonczmy te czesc watku i nie
> znizajmy do zlosliwosci ad personam
Ja _jestem_ częścią tej widowni i właśnie oceniłem. Być może jesteś
przeczulona na swoim punkcie, bo nie zawarłem żadnej złośliwości w użytym
określeniu. Po prostu tak dla mnie wygląda brak oporów przed odpowiadaniem
całkowicie obcym ludziom na natrętne pytania natury osobistej, czy wręcz
opowiadanie o takich sprawach z własnej woli.
>> Cóż to miałoby by być? Składanie samokrytyki?
> Nie. W tym cywilizowanym swiecie, z ktorego kopiuje sie nieumiejetnie
> wzorce do polskiej rekrutacji, pytanie o wady w sensie wad osobowosciowych
> zadaje sie wylacznie na stanowiska, na ktorych osobowosc stanowi czesc
> kwalifikacji
[cut]
Rozumiem to wszystko. Praktycznie rzecz biorąc na każdy - nazwijmy to -
"nietakt" można próbować wykombinować jakieś mniej lub bardziej sensowne
wytłumaczenie.
Skierowane przez tzw. rekrutera do młodej kandydatki hipotetyczne pytanie:
"jakie środki antykoncepcyjne pani stosuje i czy planuje pani macierzyństwo
w ciągu najbliższych 5 lat?" też można by usiłować uzasadnić potrzebą
przyjęcia pracownicy, której obecność na stanowisku pracy będzie, powiedzmy,
"stabilna".
A chamstwo i tak pozostaje chamstwem.
Można mu się poddać, można dać odpór, ot i wszystko.
>> BTW - nie myślałaś o przeniesieniu się do Sevres? ;)
> Metr sie od dawna juz mierzy czasem przebywanym przez swiatlo w jakis tam
> ulamek sekundy, wiec obiekt muzealny znajdujacy sie w Sevres niezbyt sie
> nadaje do celu, do ktorego probowales go uzyc.
Ależ nie o obiekt chodzi, lecz o legendę miejsca. ;)
--
Jotte
Immona,
Skąd ten atak? Dotychczas umieściłem na grupie 11 postów z czego 5
dotyczyło tematu, w którym sam zwracałem się z prośbą o pomoc. W
pozostałych przypadkach starałem się odpowiedzieć autorowi.
Kulturalnie. Możesz oceniać, że nie wnoszę nic do dyskusji albo
piszę zbyt ogólnikowo - twoje prawo. Powyższy post jest drugim
(słownie DRUGIM), w którym wystąpiła nazwa mojej strony. Nie
reklamuję jej, tylko zapraszam na nią pytającego. Bo sądzę, że
może znajdzie tam coś co pomoże mu w poszukiwaniu odpowiedzi na
pytania, które zadaje. W pozostałych postach nie ma "reklamy" ani w
treści ani nawet w stopce ponieważ nie zamierzam tu mojej strony
reklamować. Nie zabieram głosu w tematach, na których się nie znam.
Jeśli to są znamiona nachalnej reklamy to wybacz. Co zatem chcesz
zgłosić do zajmujących się spamem?
Pozdrawiam,
amess
> tylko zapraszam na nią pytającego. Bo sądzę, że może
> znajdzie tam coś co pomoże mu w poszukiwaniu odpowiedzi
> na pytania, które zadaje.
"Zdecydowanie zgadzam się z Elizą. Zapraszam na
www.rozmowakwalifikacyjna.pl znajdziesz tam odpowiedzi
na jeszcze kilka pytań :)"
Co ten post wniósł do tematu? Nic.
Jaka była jego merytoryka? Żadna.
Co jest jego głównym elementem? Nakłanianie do wejścia na www.
Zgadzam się z Immoną - reklamówka wciśnięta gdziekolwiek, byle
pi razy oko pod temat. Wrzuć sobie ten adres do siga, ale daj
sobie spokój z takimi zgrywkami. One drażnią. Poważnie.
Kira
--
/(o\ ~ GG: 574988 ~ http://cyber-girl.net ~
\o)/ * Miliony z gier * WGA won * Linutop *
Kira F ~ I am what I am, I do what I want ~
>> ROTFL. A ja wprost uwielbiam (po 100 kroc uwielbam) prace
>> w mlodym, dynamicznym zespole ;-)))
> Równie dobre jest
> "Firma XYZ w związku z dynamicznym rozwojem poszukuje
> na stanowisko....itd"
No właśnie o tym mówię :) Obustronny cyrk i nic poza tym...
27 lat mam, co dużo nie jest, ale pamiętam że jednak te parę
lat temu jakoś normalniej się rozmawiało...
> hmm..szczerze mówiąc nie wiem co chciałaś przez to
> powiedzieć..
A, takie tam drobne przykłady pierduł opowiadanych na swój
temat przez kandydatów do pracy. Jak ktoś mi poważnie prosto
w oczy próbuje opowiadać że nie ma nic przeciwko zasuwaniu
przez 20h/dobę z weekendami włącznie - to jak go niby można
poważnie traktować...? ;-)
> po drugie - nie wiem czemu akurat zaliczasz mnie do "wy" :)
Em? Ja tak sobie ogólnie do pracowników... No dobra, będę
następnym razem jakoś zaznaczać :)
> I też uważam, iż pytanie _obcego_ faceta/kobiety o jego/jej
> "największe wady" jest po prostu śmieszne.. a oczekiwanie
> szczerej odpowiedzi..jest jeszcze śmieszniejsze.
A jeśli zamienię to na "słabe strony" albo wręcz na pytanie
"w czym chciałaby się pani doszkolić?" - dalej będzie takie
brzydkie? Bo w sumie, to to głównie o to chodzi właśnie...
Ten post był potwierdzeniem, że moim zdaniem odpowiedź podana przez
przedmówcę jest OK i się z nią zgadzam. Pojawiło się na grupie
pytanie. Bardzo konkretne, z prośbą o pomoc. Ktoś odpowiedział,
również konkretnie. Ktoś inny powiedział, że się z tym nie
zgadza. Fajnie - od tego jest grupa. Ja chciałem akurat powiedzieć,
że się zgadzam. Chyba wolno tak napisać?
> Jaka była jego merytoryka? Żadna.
A jakiego ładunku treści merytorycznych oczekujesz? A tak BTW -
myślę, że ta dyskusja ma mniejszy związek merytoryczny z tematem od
którego autor rozpoczął niż mój poprzedni post...
> Co jest jego głównym elementem? Nakłanianie do wejścia na www.\
Owszem - zaprosiłem pytającego na stronę gdzie są odpowiedzi na
jego pytanie i jeszcze na inne pytania padające na rozmowach
kwalifikacyjnych. To chyba na temat? I chyba rozsądne. Co mam zrobić
zamiast podania adresu? Cytować całe akapity z tamtej strony?
Jestem tu od niedawna, ale wydaje mi się, że takie rozwiązanie jest
często spotykane (podawanie linków).
zacytuję może inny post z tego samego tematu, autor - jagg:
"Na tej stronie, po zalogowaniu masz darmowego e-booka do pobrania
pt.:"Rozmowa kwalifikacyjna":
http://www.dobryebook.pl/darmowe-ebooki.html
Sam z niego korzystam, zawiera wiele ciekawych porad, m.in. odpowiedź
na
Twoje pytanie. "
czym on się różni od mojego? Bardziej merytoryczny? Jakoś nikt nie
reaguje nerwowo, że autora zgłosi do spamu itd...
>
> Zgadzam się z Immoną - reklamówka wciśnięta gdziekolwiek, byle
> pi razy oko pod temat.
Dlaczego twierdzisz, że byle pi razy oko pod temat? Byłaś/byłeś na
stronie? Kto był ten wie czego strona dotyczy. Strona jest zupełnie
darmowa, nie zawiera reklam, banerów itd. To niby jaki mam mieć
biznes w jej reklamowaniu? Nie umieszczam tego adresu w każdym
poście, który dodaję na grupie.
Wrzuć sobie ten adres do siga, ale daj
> sobie spokój z takimi zgrywkami. One drażnią. Poważnie.
Nie wrzucę adresu do siga bo uważam, że wtedy byłby "nachalną
reklamą" jak ktoś to wcześniej określił. Nie zawsze muszę
napisać coś w temacie związanym z rozmową kwalifikacyjną.
Pozdrawiam,
amess
> Ten post był potwierdzeniem, że moim zdaniem odpowiedź
> podana przez przedmówcę jest OK i się z nią zgadzam.
A tak, to też dość irytujące: nie dość, że cytujesz całe *dwa*
posty tylko po to, żeby powiedzieć ok - to jeszcze odpowiadasz
*nad* nimi.
> zgadza. Fajnie - od tego jest grupa. Ja chciałem akurat
> powiedzieć, że się zgadzam. Chyba wolno tak napisać?
No wolno, ale może jednak stosując się do powszechnie uznawanych
na niusach zasad...?
> A jakiego ładunku treści merytorycznych oczekujesz?
Jakiegokolwiek? ;)
> A tak BTW - myślę, że ta dyskusja ma mniejszy związek
> merytoryczny z tematem od którego autor rozpoczął niż
> mój poprzedni post...
Natomiast być może skłoni Cię do poszukania czegoś takiego
jak "netykieta" - co mocno ułatwi życie nie tylko Tobie, ale
wszystkim tutaj ;) IMO warto.
> Co mam zrobić zamiast podania adresu? Cytować całe akapity
> z tamtej strony?
No, wypadałoby może napisać chociaż parę słów na temat tego
co Twoim zdaniem autora wątku może tam zainteresować? Ale to
już po czymś merytorycznym może...? ;)
> czym on się różni od mojego? Bardziej merytoryczny? Jakoś
> nikt nie reaguje nerwowo, że autora zgłosi do spamu itd...
Wiesz, to jest tak, że jednym się tłumaczy - jak widać że
coś z niewiedzy wynika - a innych się od ręki zgłasza bez
większych ceregieli. Tak że nie wiesz, czy ktoś zareagował
czy nie zareagował.
> Dlaczego twierdzisz, że byle pi razy oko pod temat?
Przy tak ogólnym i lakonicznym zaproszeniu samo się narzuca.
> Byłaś/byłeś na stronie?
Nie. Nie mam w zwyczaju wchodzić na takie reklamówki. Jak
i wiele osób na grupach.
> Nie wrzucę adresu do siga bo uważam, że wtedy byłby "nachalną
> reklamą" jak ktoś to wcześniej określił. Nie zawsze muszę
> napisać coś w temacie związanym z rozmową kwalifikacyjną.
Nom. I to jest właśnie różnica między tym, co Ci się wydaje,
a tym, co faktycznie jest akceptowane i uznawane na niusach.
> pytanie. Bardzo konkretne, z prośbą o pomoc. Ktoś odpowiedział,
> również konkretnie. Ktoś inny powiedział, że się z tym nie
> zgadza. Fajnie - od tego jest grupa. Ja chciałem akurat powiedzieć,
> że się zgadzam. Chyba wolno tak napisać?
Nie.
Jesli ktos pisze, ze sie nie zgadza, to pisze, dlaczego, zapoczatkowuje
nowy watek w dyskusji, wypisuje argumenty. To wnosi cos nowego. Samo
"tak" niczego nie wnosi. To na onecie sie praktykuje cos takiego, co sie
nazywa "wpisujcie miasta!".
>>Zgadzam się z Immoną - reklamówka wciśnięta gdziekolwiek, byle
>>pi razy oko pod temat.
>
>
> Dlaczego twierdzisz, że byle pi razy oko pod temat? Byłaś/byłeś na
> stronie? Kto był ten wie czego strona dotyczy. Strona jest zupełnie
> darmowa, nie zawiera reklam, banerów itd. To niby jaki mam mieć
> biznes w jej reklamowaniu?
Powod nie jest istotny, istotny jest fakt nieodpowiedniego reklamowania.
>
> Wrzuć sobie ten adres do siga, ale daj
>
>>sobie spokój z takimi zgrywkami. One drażnią. Poważnie.
>
>
> Nie wrzucę adresu do siga bo uważam, że wtedy byłby "nachalną
> reklamą" jak ktoś to wcześniej określił. Nie zawsze muszę
> napisać coś w temacie związanym z rozmową kwalifikacyjną.
Do siga odcietego prawidlowa wrotka mozna wpisac cokolwiek. Ja od dawna
mam w kazdym poscie w sigu reklame swojej stronki calkowicie nie
zwiazanej z tematyka pracy i nikt sie nie oburza, a klikniec z ppd mam
sporo. Niezaleznie od tego, jaka jest Twoja prywatna opinia na ten
temat, usenet wypracowal sobie pewne zasady, ktore sa opisane w wielu
miejscach i jesli nie bedziesz sie do nich stosowal, spotkasz sie z
wytykaniem Ci tego, a potem z abusem i killfilem.
Niezrozumienie tego przez osobe, ktora prowadzi strone na temat rozmowy
kwalifikacyjnej jest co najmniej dziwne.
> A jeśli zamienię to na "słabe strony" albo wręcz na pytanie
> "w czym chciałaby się pani doszkolić?" - dalej będzie takie
> brzydkie? Bo w sumie, to to głównie o to chodzi właśnie...
>
heh..no brzmi to już lepiej..ale jeśli odpowiedziałbym (zgodnie z
prawdą, do czego np. namawia Immona :) ): seks, języki obce i
psychologia społeczna.. miałbym u Ciebie szanse?* :)
pzdr
A.
..mówię w kontekście zawodowym oczywiście a nie osobistym :)
..niestety - to wynik durnowatego małpowania "zachodu" (a raczej USA
znanego z filmów). Tylko patrzeć, jak wejdzie masowa moda na własnych
psychoterapeutów :)
Kurcze.. jak to jest..że głupie zwyczaje przenoszą się na Polski grunt
szybciej/chętniej niż "te drugie"? Czemu nie może być tak, że z innych
kultur zapożyczamy tylko to "co dobre" a pozostałe pomijamy?
pzdr
A.
> A jeśli zamienię to na "słabe strony" albo wręcz na pytanie
> "w czym chciałaby się pani doszkolić?" - dalej będzie takie
> brzydkie? Bo w sumie, to to głównie o to chodzi właśnie...
>
heh..no brzmi to już lepiej..ale jeśli odpowiedziałbym na to pytanie
(zgodnie z prawdą, do czego np. namawia Immona): seks, języki obce i
psychologia społeczna.. miałbym u Ciebie szanse?* :)
pzdr
A.
*..mówię w kontekście zawodowym oczywiście ;)
>> A jeśli zamienię to na "słabe strony" albo wręcz na pytanie
>> "w czym chciałaby się pani doszkolić?" - dalej będzie takie
>> brzydkie? Bo w sumie, to to głównie o to chodzi właśnie...
> heh..no brzmi to już lepiej..ale jeśli odpowiedziałbym na to
> pytanie (zgodnie z prawdą, do czego np. namawia Immona): seks,
> języki obce i psychologia społeczna.. miałbym u Ciebie szanse?* :)
Wiesz, w seksie to ja cię doszkalać nie będę ;))) Aczkolwiek
owszem, miałbyś, bo nie-śmiertelnie-poważne podejście do siebie
to jest akurat cecha charakteru, którą cenię bardzo wysoko.
Czyli jak widać informację przekazałeś, i nie była to stricte
odpowiedź na pytanie - łapiesz, o co w tej zabawie chodzi?
>> Witam,
>> jakie wady podawac na rozmowie kwalifikacyjnej, aby nie tracic szans na
>> otrzymanie pracy. Wczoraj kazal mi wymienic niedoszly pracodawca trzy
>> wady.
>> moze brak asertywnosci, upor, przypadki spozniania sie???/
>> Co radzicie wymieniac?
wady wymienic warto, bo to znaczy, ze nie jestes zapatrzony sam w siebie i
umiesz sie realnie oceniac.
Wymien takie ktore beda neutralne z punktu widzenia przyszlego pracodawcy.
Nie przesadzaj i nie wymieniaj niczegow stylu: nie moge sie powstrzymac
od pracy w nadgodzinach... ;))
Zdrowko! :)
--
Kuroi Bonza
pager 0642299084
http://www.kaizen.cracow.pl/;
"Linux is like vigvam: no windows, no gates, only Apache inside"