Wymagania osoby zatrudnionej na stanowisku:znajomość j.angielskiego
,wykształcenie wyższe (informatyka, elektronika,
telekomunikacja),doświadczenie w zawodzie,umiejętność budowy i administracji
sieci WAN, LAN,dobra znajomość podstawowych zagadnień sieciowych (TCP/IP
DNS )Obowiązki:instalacja, aktualizacja, konfiguracja sieci, środowiska
Windows,tworzenie baz danych, wdrażanie rozwiązań
systemowych,administrowanie na zaawansowanym poziomie aplikacjami i
systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex Change, MS SQL, Active
Directory).
Gdzie zdobyc wymagane doswiadczenie, jak sie jest kilka lat po studiach. A w
glowie srednio na jeza?
IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co to
chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny, pralkosuszarkę i
wibrator w jednym.
Ponadto jeśli udało ci się prawidłowo przeklepać treść ogłoszenia, to
podejrzewałbym durniów, bo MS Exchange pisze się tak, jak ja to napisałem.
Podstaw możesz się nauczyć po części w domu. 2 (lepiej 3) kompy, sieć, soft,
lektura, kupa czasu i roboty. W pojedynkę naprawdę ciężko.
--
Jotte
[...]
>> Wymagania osoby zatrudnionej na stanowisku:znajomość j.angielskiego
>> ,wykształcenie wyższe (informatyka, elektronika,
>> telekomunikacja),doświadczenie w zawodzie,umiejętność budowy i
>> administracji sieci WAN, LAN,dobra znajomość podstawowych zagadnień
>> sieciowych (TCP/IP DNS )Obowiązki:instalacja, aktualizacja,
>> konfiguracja sieci, środowiska Windows,tworzenie baz danych, wdrażanie
>> rozwiązań systemowych,administrowanie na zaawansowanym poziomie
>> aplikacjami i systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex
>> Change, MS SQL, Active Directory).
>> Gdzie zdobyc wymagane doswiadczenie, jak sie jest kilka lat po studiach.
>
> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co to
> chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny, pralkosuszarkę i
> wibrator w jednym.
A co jest takiego strasznie niesamowitego w oczekiwaniach podanych
w tym ogłoszeniu?
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
Nie ma innego sposobu zdobycia doświadczenia jak przez doświadczenie. To
jest zestaw wymagań dla praktykującego admina, jakich wielu jest w firmach
które mają coś więcej niż jedno biuro.
Chcesz robić takie rzeczy - musisz pracować. Poza tym dobrego admina cechuje
pasja - to zazwyczaj ludzie którzy znają od środka systemy operacyjne, mają
rozkminione zagadnienia bezpieczeństwa itp. Nie bierze się to znikąd bo ci
ludzie cały czas siedzą np w systemach, grzebią, zmieniają ustawienia i
analizują efekty jakie to przyniosło. Tak dla własnej przyjemności i
satysfakcji. To właśnie jest pasja.
--
Jackare
> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co to
> chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny, pralkosuszarkę i
> wibrator w jednym.
>
ejże, hola !
To normalna administracja systemem informatycznym. Coś co na codzień robi
każdy admin z jakimś tam bagażem doświadczeń. Z treści wynika że nie szukają
zielonego świeżaka tylko praktyka dla którego takie połączenie wymagań jest
czymś normalnym.
--
Jackare
>> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co
>> to chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny,
>> pralkosuszarkę i wibrator w jednym.
> To normalna administracja systemem informatycznym. Coś co na codzień robi
> każdy admin z jakimś tam bagażem doświadczeń. Z treści wynika że nie
> szukają zielonego świeżaka tylko praktyka dla którego takie połączenie
> wymagań jest czymś normalnym.
Tak, tak...
Ale ja bym uważniej czytać radził.
Na co drugim rogu taki, co to i sieć WAN profesjonalnie zbuduje, bazę danych
zaprojektuje i stworzy...
--
Jotte
[...]
>> To normalna administracja systemem informatycznym. Coś co na codzień robi
>> każdy admin z jakimś tam bagażem doświadczeń. Z treści wynika że nie
>> szukają zielonego świeżaka tylko praktyka dla którego takie połączenie
>> wymagań jest czymś normalnym.
> Tak, tak...
> Ale ja bym uważniej czytać radził.
> Na co drugim rogu taki, co to i sieć WAN profesjonalnie zbuduje, bazę danych
> zaprojektuje i stworzy...
A gdzie masz te wymagania dot. projektowania baz danych? Bo administracja,
a projektowanie to jednak nie jest to samo.
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
>>> To normalna administracja systemem informatycznym. Coś co na codzień
>>> robi każdy admin z jakimś tam bagażem doświadczeń. Z treści wynika
>>> że nie szukają zielonego świeżaka tylko praktyka dla którego takie
>>> połączenie wymagań jest czymś normalnym.
>> Tak, tak...
>> Ale ja bym uważniej czytać radził.
>> Na co drugim rogu taki, co to i sieć WAN profesjonalnie zbuduje, bazę
>> danych zaprojektuje i stworzy...
> A gdzie masz te wymagania dot. projektowania baz danych? Bo administracja,
> a projektowanie to jednak nie jest to samo.
A radziłem czytać uważnie...
<cit>
tworzenie baz danych
</cit>
Pewnie jeszcze rozmajtych (bo sprecyzowania brak) - relacyjnych,
obiektowych, obiektowo-relacyjnych, w architekturze lokalnej, rozproszonej
itp., itd.
Czy ty w ogóle wiesz o czym mowa? Jak niezmiernie szeroka jest tylko ta
jedna dziedzina?
--
Jotte
[...]
>> A gdzie masz te wymagania dot. projektowania baz danych? Bo administracja,
>> a projektowanie to jednak nie jest to samo.
> A radziłem czytać uważnie...
><cit>
> tworzenie baz danych
></cit>
To nie musi oznaczać projektowania, tylko być częścią administracji,
na zasadzie "utworzyć i przypisać uprawnienia programiście".
> Pewnie jeszcze rozmajtych (bo sprecyzowania brak) - relacyjnych,
> obiektowych, obiektowo-relacyjnych, w architekturze lokalnej, rozproszonej
> itp., itd.
> Czy ty w ogóle wiesz o czym mowa? Jak niezmiernie szeroka jest tylko ta
> jedna dziedzina?
Wiem. Ale samo "tworzenie baz danych" może się ograniczać do tego coo podałem
wyżej. Sam tak kiedyś pracowałem, że w środowisku firmowym jako programiści
nie mogliśmy tworzyć sami takich rzeczy, tylko szedł mail do admina.
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
> W wiadomości news:i156gk$h43$1...@news.dialog.net.pl MiReK
> <rek...@autograf.pl> pisze:
>
>> Jest sobie takie ogloszonko:
>> Wymagania osoby zatrudnionej na stanowisku:znajomość j.angielskiego
>> ,wykształcenie wyższe (informatyka, elektronika,
>> telekomunikacja),doświadczenie w zawodzie,
... oczywiste ...
>> umiejętność budowy i
>> administracji sieci WAN,
... bo podpięci jestetśmy do Polpaka i mamy ruter ...
>> LAN,
... bo od tego rutera biegnie kabelek do switcha ...
>> dobra znajomość podstawowych zagadnień
>> sieciowych (TCP/IP DNS )
... bo ruter robi od razu jako serwer DHCP ...
>> Obowiązki:instalacja, aktualizacja,
>> konfiguracja sieci, środowiska Windows,
... bo czasami trzeba podłączyć do sieci nowy komputer ...
>> tworzenie baz danych
... bo mamy jakiś pożalsięboże system ERP, któremu czasami trzeba stworzyć
nową bazę,
>> wdrażanie rozwiązań systemowych,
... czasami nawet trzeba zainstalować gdzieś nowy program ...
>> administrowanie na zaawansowanym poziomie
... bo pani Kasia z sekretariatu tego nie potrafi ...
>> aplikacjamii systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex
>> Change, MS SQL, Active Directory).
... bo czasami przyjmujemy nowego pracownika i trzeba mu utworzyć konto
emailowe. A czasami kogoś zwalniamy i trzeba mu zmienić hasło. A czasami to
nawet się coś zepsuje i potrzebujemy kogoś, żeby wezwał serwis i rozumiał
to, co mówią ...
>> Gdzie zdobyc wymagane doswiadczenie, jak sie jest kilka lat po studiach.
> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co to
> chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny, pralkosuszarkę i
> wibrator w jednym.
Patrz wyżej.
> Ponadto jeśli udało ci się prawidłowo przeklepać treść ogłoszenia, to
> podejrzewałbym durniów, bo MS Exchange pisze się tak, jak ja to napisałem.
Zapłacili parę złotych za oprogramowanie, to teraz się chcą przy okazji
pochwalić, ile mają serwerów :).
--
Yakhub
Oszustów i głupców do sześcianu. ;)
A najśmieszniejsze jest, że ludzie i tak będą zasypywać ich setkami maili.
j.
--- news://freenews.netfront.net/ - complaints: ne...@netfront.net ---
Ech, dorabiasz sobie teorię.
Owszem, "tworzenie baz danych" to b. szerokie pojęcie.
Może np. oznaczać stworzenie prostej aplikacji w MS Access, jak również
zamodelowanie i wdrożenie systemu zleceń itp.
Może także dotyczyć, jak już wspomniałeś, zarządzaniem danymi w już istniejącej
bazie danych.
Znając praktykę i rzeczywistość w polskich, pożal się Boże, "firmach",
najbardziej prawdopodobne 3 w jednym, czyli człowiek orkiestra (frontman,
backman, grafik, handlowiec, sieciowiec, barman...)
>> Pewnie jeszcze rozmajtych (bo sprecyzowania brak) - relacyjnych,
>> obiektowych, obiektowo-relacyjnych, w architekturze lokalnej,
>> rozproszonej itp., itd.
>> Czy ty w ogóle wiesz o czym mowa? Jak niezmiernie szeroka jest tylko ta
>> jedna dziedzina?
> Wiem. Ale samo "tworzenie baz danych" może się ograniczać do tego coo
> podałem wyżej. Sam tak kiedyś pracowałem, że w środowisku firmowym jako
> programiści nie mogliśmy tworzyć sami takich rzeczy, tylko szedł mail do
> admina.
Ale trudno administrację i zarządzanie uprawnieniami kont, nazwać tworzeniem baz
danych, choć w pewnym sensie to jest tworzenie b.d.
Nie liczyłbym, że to będzie tak sielankowo wyglądało w rzeczywistości.
Jeśli firma decyduje się na zatrudnienie informatyka, to w firmie dzieją się
różne dziwne rzeczy, z którymi ekipa sobie nie razi, nie ogarnia, np. wdrażanie
nowego ERP i konieczność przeniesienia danych, zmiany indeksów towarowych,
przeprowadzki i konieczność położenia sieci, mnóstwo innych upierdliwych
dupereli, za które firmie zewnętrznej musieliby zapłacić krocie, a tak będą
mieli młodego taniego jelenia, który będzie im "gasił pożary" na miejscu za
góra: 2500 brutto. Czysta ekonomia. ;)))
Tak to wygląda.
A to racja. Bo pani Kasia w sekretariacie wpada w panikę, gdy trzeba konto
w Exchangu założyć. A jak coś się akurat spieprzy, to trzeba wzywać serwis
(zawracanie głowy), który przyjedzie (i będzie zawracał głowę), albo nie
przyjedzie (i będzie zawracanie głowy czemu nie przyjechali), potem nie
wykonają pracy poprawnie i będzie zawracanie głowy z reklamacjami.
A tak - mamy "informatyka", i jego głowę do zawracania. My mówimy tylko
"poczta nie działa", a on już kombinuje tak, żeby było dobrze. Czasami
wezwie serwis i sam będzie się z nim użerał, a czasami nawet sam da sobie
radę i naprawi.
Wiem co mówię, bo sam raz pracowałem na takim stanowisku. Ciężka robota to
to nie była, ale strasznie dużo zawracania głowy :). Za to całkiem niezła
praca na początek, jako "rozbiegówka" dla nabrania ogólnego doświadczenia
we wszystkim.
> np. wdrażanie
> nowego ERP i konieczność przeniesienia danych, zmiany indeksów towarowych,
> przeprowadzki i konieczność położenia sieci, mnóstwo innych upierdliwych
> dupereli, za które firmie zewnętrznej musieliby zapłacić krocie, a tak będą
> mieli młodego taniego jelenia, który będzie im "gasił pożary" na miejscu za
> góra: 2500 brutto. Czysta ekonomia. ;)))
Dlaczego od razu "jelenia"? Firma stawia warunki, pracownik się na nie
godzi. Sam napisałeś, że to duperele. Umówmy się, nawet to o czym mówisz to
jest praca lekka i niewymagająca kosmicznych kwalifikacji, poza znajomością
absolutnych podstaw SQLa (na poziomie "SELECT * FROM kontrahenci") i
obsługi arkusza kalkulacyjnego, więc ile Twoim zdaniem należałoby zapłacić
takiemu pracownikowi? Za to jest to zajęcie pierońsko upierdliwe i
czasochłonne, więc naturalne jest, że zlecenie go podwykonawcy będzie
drogie.
--
Yakhub
>> doświadczenie w zawodzie,
Ktorym?
>> umiejętność budowy i administracji sieci WAN, LAN,
Juz *budowa WAN* to na tyle rozlegla dzialka, ze moze przekraczac
kompetencje jednej osoby
>> dobra znajomość podstawowych zagadnień sieciowych (TCP/IP DNS )
A to brzmi absurdalnie w zestawieniu z powyzszym
>>Obowiązki:instalacja, aktualizacja, konfiguracja sieci, środowiska Windows,
>> tworzenie baz danych, wdrażanie rozwiązań systemowych,
Brzmi powaznie, raczej przekracza kompetencje pana Zdzisia od
drukarek, modemu DSL i archiwizacji Subiekta...
>> administrowanie na zaawansowanym poziomie aplikacjami i systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex Change, MS SQL, Active Directory).
Tutaj duze pole do interpretacjji, w zaleznosci od znaczenia
"zaawansowanego poziomu".
Wieslaw
W zawodzie "pan Zdzisio od komputerów" :)
>>> umiejętność budowy i administracji sieci WAN, LAN,
> Juz *budowa WAN* to na tyle rozlegla dzialka, ze moze przekraczac
> kompetencje jednej osoby
>
>>> dobra znajomość podstawowych zagadnień sieciowych (TCP/IP DNS )
> A to brzmi absurdalnie w zestawieniu z powyzszym
>
>>>Obowiązki:instalacja, aktualizacja, konfiguracja sieci, środowiska Windows,
>>> tworzenie baz danych, wdrażanie rozwiązań systemowych,
> Brzmi powaznie, raczej przekracza kompetencje pana Zdzisia od
> drukarek, modemu DSL i archiwizacji Subiekta...
>
>>> administrowanie na zaawansowanym poziomie aplikacjami i systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex Change, MS SQL, Active Directory).
>
> Tutaj duze pole do interpretacjji, w zaleznosci od znaczenia
> "zaawansowanego poziomu".
Zaawansowany poziom to taki, z którym nie radzi sobie prezes.
Jak zresztą chyba się domyślasz, takie ogłoszenie oznacza, że firma
poszukuje typowego "pana Zdzisia od komputerów... Przy czym nie
lekceważyłbym osoby na takim stanowisku. Dobry Pan Zdzisio Od Komputerów,
(podobnie jak Pani Marysia Z Księgowości) jest w stanie naprawdę dużo dla
firmy zrobić, jeśli chodzi o wydajność i zadowolenie pracowników.
--
Yakhub
Zgadzam sie co do Pana Zdzisia. Zgodzilbym sie, ze kogos takiego
poszukuje ogloszeniodawca, gdyby nie uzyta terminologia (LAN, WAN,
bazy danych, MS Exchange). Byc moze jest tak, ze prezesik z pewnym
"zacieciem" informatycznym chcial napisac "madrze" a wyszlo jak
zwykle...
Wieslaw
Co do ogłoszenia, w zależności jaka to firma, oraz jak bardzo kumaci są
zwierzchnicy, można się nieźle ustawić w takiej pracy. Osoba na takim
stanowisku zna wszelkie tajemnice firmy, mnóstwo sztuczek jak sobie z
czymś poradzić, wie gdzie się coś może psuć itp. Przeszkolenie nowej
osoby może się później okazać bardzo kosztowne(przestoje, długie
awarie), taki dobry pracownik staje się nietykalny.
Jednak wymienione wymagania, powiedział bym że są bardzo skromne, ale
trzeba sobie zdawać sprawę jak działa firma i być nieco obytym w tym
temacie. Jeżeli powyższe stanowisko jest do objęcia po innym adminie i
jest możliwość "przejąć od niego wiedzę" to średnio rozgarnięta osoba, z
jako taką wiedzą ze studiów powinna sobie poradzić. Trzeba tylko
szybko(najlepiej przed pierwszą awarią;)) zrozumieć działanie całości.
Wszystko zależy od zakresu i podziału obowiązków, ilości zatrudnionych
informatyków...
Tzw. "informatyk zakładowy", czyli osoba w firmie nieinformatycznej (dajmy na
to, np. hurtownia spożywcza), powinien znać, jak każdy szanujący się informatyk,
podstawy programowania w dowolnym języku, umieć formułować podstawowe zapytania
SQL do bazy danych, itp itd.
Firmy jednak ograniczają ilość zatrudnionych, powierzając jak najwięcej
obowiązków na głowę (aby się przypadkiem nie nudził).
W rezultacie taka osoba robi za helpdeska, programistę, analityka, serwisanta
sprzętu, speca od centralek tel. ... i co tam jeszcze można wymyślić.
Acha, gdy nawali główna księgowa, handlowcy...zawsze można winę zwalić na kogo?
;)
Wiadomo na kogo - bo system nie działał, komputer się zawiesił, informatyk mnie
nie przeszkolił...
Inna sprawa, że wiele można się nauczyć od strony praktycznej - jak wygląda
obieg dokumentów w takiej firmie, jak funkcjonują poszczególne działy i moduły
ERP, system zabezpieczeń, architektura sieci... to cenny kapitał na przyszłość,
zwłaszcza gdy ktoś ma ambicje programisty lub konsultanta wdrożeniowego.
j.
Stawiałbym raczej na speca od marketingu, albo kupca w ichniej firmie, co to
uważa się za alfę i omegę w każdym temacie, a jeśli chodzi o raporty w Excelu,
za prawdziwego Guru (i tymczasowo robi za p.o. informatyka).
j.
Ależ zgadzam się z Tobą!
Ale można też stwierdzić, że ważną umiejętnością przyszłego "pana Zdzisia"
jest umiejętność odczytywania, czego właściwie chce przyszły prezesik, gdy
mówi o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Można uznać, że to ogłoszenie to
taki wstępny test :).
--
Yakhub
Wypisz, wymaluj - moja pierwsza praca :). W hurtowni (co prawda nie
spożywczej), robiłem wszystko to, co napisałeś i jeszcze trochę... A i tak
czasem pół dnia spędzałem, czytając ukradkiem gazetę w serwerowni, czekając
aż ktoś zadzwoni z problemem. I - żeby nie było wątpliwości - wszyscy byli
w zasadzie zadowoleni, bo wszystko działało. Ot, po prostu praca "dozorcy".
Nie bardzo widziałbym jakikolwiek sens zatrudniania tam kogoś więcej, bo
pracy tak naprawdę było niewiele. Najbardziej narzekałem właśnie na nudę i
samotność.
> Acha, gdy nawali główna księgowa, handlowcy...zawsze można winę zwalić na kogo?
> Wiadomo na kogo - bo system nie działał, komputer się zawiesił, informatyk mnie
> nie przeszkolił...
Czyżbyś też kiedyś pracował na takim stanowisku? :)
> Inna sprawa, że wiele można się nauczyć od strony praktycznej - jak wygląda
> obieg dokumentów w takiej firmie, jak funkcjonują poszczególne działy i moduły
> ERP, system zabezpieczeń, architektura sieci... to cenny kapitał na przyszłość,
> zwłaszcza gdy ktoś ma ambicje programisty lub konsultanta wdrożeniowego.
Podpisuję się obiema ręcami.
--
Yakhub
[...]
>>> dobra znajomość podstawowych zagadnień sieciowych (TCP/IP DNS )
> A to brzmi absurdalnie w zestawieniu z powyzszym
To brzmi jak ogłoszenie pisane przez osobę, która się na tym
za bardzo nie zna. Toteż i właśnie dlatego uważam, że zakres
odpowiedzialności i obowiązków to jakaś mała firma z potrzebą
opanowania niezbyt wyszukanych potrzeb w małej sieci lokalnej.
Można się oczywiście czepiać i w drugą stronę i udowadniać,
że tam jest bóg wie co, bo jedno źle użyte słowo ma wiele
znaczeń, ale w praktyce to IMHO będą podstawowe rzeczy.
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
>> Firmy jednak ograniczają ilość zatrudnionych, powierzając jak najwięcej
>> obowiązków na głowę (aby się przypadkiem nie nudził).
>> W rezultacie taka osoba robi za helpdeska, programistę, analityka,
>> serwisanta sprzętu, speca od centralek tel. ... i co tam jeszcze można
>> wymyślić.
> Wypisz, wymaluj - moja pierwsza praca :). W hurtowni (co prawda nie
> spożywczej), robiłem wszystko to, co napisałeś i jeszcze trochę... A i tak
> czasem pół dnia spędzałem, czytając ukradkiem gazetę w serwerowni,
> czekając aż ktoś zadzwoni z problemem. I - żeby nie było wątpliwości -
> wszyscy byli w zasadzie zadowoleni, bo wszystko działało. Ot, po prostu
> praca "dozorcy". Nie bardzo widziałbym jakikolwiek sens zatrudniania
> tam kogoś więcej, bo pracy tak naprawdę było niewiele. Najbardziej
> narzekałem właśnie na nudę i samotność.
W pewnym sensie to jest plus.
W międzyczasie można np. robić jakiś projekcik, tzn. podwyższać swoje
kwalifikacje. :)
>> Acha, gdy nawali główna księgowa, handlowcy...zawsze można winę zwalić
>> na kogo? Wiadomo na kogo - bo system nie działał, komputer się
>> zawiesił, informatyk mnie nie przeszkolił...
> Czyżbyś też kiedyś pracował na takim stanowisku? :)
Tak, ja też miałem tę przyjemność. ;)
I bywało różnie. Były plusy i minusy tej pracy.
W sumie nie narzekam.
Był też młodszy kolega, do którego należało wszystko to, co związane ze sprzętem
i kabelkami.
Ale traktowałem tę pracę jako dodatkową, do tego co robiłem poza pracą w tej
firmie. :)
>>> A gdzie masz te wymagania dot. projektowania baz danych? Bo
>>> administracja, a projektowanie to jednak nie jest to samo.
>> A radziłem czytać uważnie...
>><cit>
>> tworzenie baz danych
>></cit>
> To nie musi oznaczać projektowania, tylko być częścią administracji,
> na zasadzie "utworzyć i przypisać uprawnienia programiście".
Czyli co?
Chodzi wg ciebie o gównianego klikacza po paru elementach graficznego
interfejsu albo równie gównianego klepacza zadanego kodu?
>> Pewnie jeszcze rozmajtych (bo sprecyzowania brak) - relacyjnych,
>> obiektowych, obiektowo-relacyjnych, w architekturze lokalnej,
>> rozproszonej itp., itd.
>> Czy ty w ogóle wiesz o czym mowa? Jak niezmiernie szeroka jest tylko ta
>> jedna dziedzina?
> Wiem. Ale samo "tworzenie baz danych" może się ograniczać do tego coo
> podałem wyżej. Sam tak kiedyś pracowałem, że w środowisku firmowym jako
> programiści nie mogliśmy tworzyć sami takich rzeczy, tylko szedł mail do
> admina.
To teraz możesz pisać w różnych cefałkach i elemach, że jesteś twórcą baz
danych z bogatym doświadczeniem...
Umisz prawie wszystko... ;)
--
Jotte
>> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co to
> Oszustów i głupców do sześcianu. ;)
> A najśmieszniejsze jest, że ludzie i tak będą zasypywać ich setkami maili.
No, na to zasługują. :)
Ale tu niektórzy piszą, że to normalne, niewygórowane wymagania.
To ignoranci, admini sieci domowej lub warzywniaka.
Gdybym mógł i był złośliwy (a bywam złośliwy) przyjąłbym takiego jednego czy
dwóch na to stanowisko - tak dla jaj i nauczki. Zlecił połowę tego co w
ogłoszeniu, potem rozliczył, a następnie wykopał na bruk za niekompetencję.
--
Jotte
[...]
>> To nie musi oznaczać projektowania, tylko być częścią administracji,
>> na zasadzie "utworzyć i przypisać uprawnienia programiście".
> Czyli co?
> Chodzi wg ciebie o gównianego klikacza po paru elementach graficznego
> interfejsu albo równie gównianego klepacza zadanego kodu?
Tak. Ogłoszenie nie zawiera ani jednego klucza który sugerowałby,
że chodzi o kogoś więcej niż przeciętnego admina małej sieci, który
od czasu do czasu musi pomóc rozwiązać jakiś prosty problem z innej,
acz pokrewnej dziedziny.
[...]
> To teraz możesz pisać w różnych cefałkach i elemach, że jesteś twórcą baz
> danych z bogatym doświadczeniem...
> Umisz prawie wszystko... ;)
Nigdzie tak nie twierdziłem. Ale dosłownie interpretując wszystkie frazy
w dowolnym ogłoszeniu, to NIE znajdziesz nigdzie nawet kogoś ze znajomością
HTML/CSS.
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
> Ogłoszenie nie zawiera ani jednego klucza który sugerowałby,
> że chodzi o kogoś więcej niż przeciętnego admina małej sieci
Poważnie?
<cit>
umiejętność budowy i administracji
sieci WAN
</cit>
Pogratulować, pogratulować znawstwa...
>> To teraz możesz pisać w różnych cefałkach i elemach, że jesteś twórcą
>> baz danych z bogatym doświadczeniem...
>> Umisz prawie wszystko... ;)
> Nigdzie tak nie twierdziłem.
Być może.
Po prostu żartuję sobie (emotikonu nawet nie zapomniałem postawić), boś
głupstwa popisał.
> Ale dosłownie interpretując wszystkie frazy
> w dowolnym ogłoszeniu, to NIE znajdziesz nigdzie nawet kogoś ze
> znajomością HTML/CSS.
Eee, tam, gadanie.
Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
--
Jotte
[...]
>> Ogłoszenie nie zawiera ani jednego klucza który sugerowałby,
>> że chodzi o kogoś więcej niż przeciętnego admina małej sieci
> Poważnie?
Poważnie.
><cit>
> umiejętność budowy i administracji
> sieci WAN
></cit>
No i? A jak ktoś się zajmował C++, to już w C będzie umieć nawet
Hello World?
[...]
>> Ale dosłownie interpretując wszystkie frazy
>> w dowolnym ogłoszeniu, to NIE znajdziesz nigdzie nawet kogoś ze
>> znajomością HTML/CSS.
> Eee, tam, gadanie.
> Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
Mhm. I ten co się nie bardzo zna, nie ma prawa nikogo zatrudnić?
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
>>> Ogłoszenie nie zawiera ani jednego klucza który sugerowałby,
>>> że chodzi o kogoś więcej niż przeciętnego admina małej sieci
>> Poważnie?
> Poważnie.
Brniesz niepotrzebnie...
>><cit>
>> umiejętność budowy i administracji
>> sieci WAN
>></cit>
> No i?
No i już.
Zastanów się co piszesz.
> A jak ktoś się zajmował C++, to już w C będzie umieć nawet
> Hello World?
Może nawet w Basicu da radę.
>>> Ale dosłownie interpretując wszystkie frazy
>>> w dowolnym ogłoszeniu, to NIE znajdziesz nigdzie nawet kogoś ze
>>> znajomością HTML/CSS.
>> Eee, tam, gadanie.
>> Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
> Mhm. I ten co się nie bardzo zna, nie ma prawa nikogo zatrudnić?
Facet - nie kombinuj jak dziecko. Puściłeś bąka i tyle.
Trzymaj jakiś poziom sensowności, bylejaki - ale trzymaj.
--
Jotte
[...]
>>> Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
>> Mhm. I ten co się nie bardzo zna, nie ma prawa nikogo zatrudnić?
> Facet - nie kombinuj jak dziecko. Puściłeś bąka i tyle.
> Trzymaj jakiś poziom sensowności, bylejaki - ale trzymaj.
Dobra. Ostatni raz. MOIM ZDANIEM - ogłoszenie, słabe bo słabe,
nie jest niczym nadzwyczajnym. Jest pisane przez osobę słabo
orientującą się w temacie i dotyczyć będzie podstawowych zagadnień
w danych kwestiach. I tyle. Jak nie potrafisz przejść nad tym
do porządku dziennego, to nie jest to mój problem.
--
Wojciech Bańcer
pro...@post.pl
>> Facet - nie kombinuj jak dziecko. Puściłeś bąka i tyle.
>> Trzymaj jakiś poziom sensowności, bylejaki - ale trzymaj.
> Dobra. Ostatni raz.
To wykonałeś kiedyś jakiś pierwszy raz???
--
Jotte
wdrazanie rozwiazan systemowych, to trzeba miec sile przebicia do takich
spraw, duzo doswiadczenia...
Bo autor ogłoszenia ma normalne, niewygórowane wymagania, tylko że nie
potrafi tych wymagań odpowiendnio sprecyzować, nie zna się na tym i sam nie
rozumie, co pisze.
> To ignoranci, admini sieci domowej lub warzywniaka.
Ale właśnie sęk w tym, że autor ogłoszenia poszukuje admina sieci w
warzywniaku...
--
Yakhub
>> Ale tu niektórzy piszą, że to normalne, niewygórowane wymagania.
> Bo autor ogłoszenia ma normalne, niewygórowane wymagania, tylko że nie
> potrafi tych wymagań odpowiendnio sprecyzować,
Znaczy - idiota.
Chciałbyś pracować u/dla idioty?
> nie zna się na tym i sam
> nie rozumie, co pisze.
Może i tak.
Ale skoro on nie rozumie co pisze, to zasługuje na pracownika, który nie
rozumie co robi.
Nieprawdaż?
>> To ignoranci, admini sieci domowej lub warzywniaka.
> Ale właśnie sęk w tym, że autor ogłoszenia poszukuje admina sieci w
> warzywniaku...
Taaa, i budowanie WANu do tego potrzebne, znajomość MA SQL itd...
No, masz taką hipotezę, wolno ci...
Niemniej uważam, że zawsze w pierwszej kolejności autor powinien zadbać o
jakość swej wypowiedzi (jeśli sobie nie radzi, to niech kogoś wynajmie), a
nie liczyć na to, że może komuś się zechce domyślać "co autor miał na
myśli", bo to chamstwo.
--
Jotte
>>>> Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
>>> Mhm. I ten co się nie bardzo zna, nie ma prawa nikogo zatrudnić?
>> Facet - nie kombinuj jak dziecko. Puściłeś bąka i tyle.
>> Trzymaj jakiś poziom sensowności, bylejaki - ale trzymaj.
>
> Dobra. Ostatni raz. MOIM ZDANIEM - ogłoszenie, słabe bo słabe,
> nie jest niczym nadzwyczajnym. Jest pisane przez osobę słabo
> orientującą się w temacie i dotyczyć będzie podstawowych zagadnień
> w danych kwestiach. I tyle. Jak nie potrafisz przejść nad tym
> do porządku dziennego, to nie jest to mój problem.
No to chyba pracodawcy powinni przedstawiać się jakoś: jestem prezesem,
lipnie znam się na technologich .... ale chciałbym kogoś zatrudnić co mi ...
> W wiadomości news:i156gk$h43$1...@news.dialog.net.pl MiReK
> <rek...@autograf.pl> pisze:
>
>> Jest sobie takie ogloszonko:
>> Wymagania osoby zatrudnionej na stanowisku:znajomość j.angielskiego
>> ,wykształcenie wyższe (informatyka, elektronika,
>> telekomunikacja),doświadczenie w zawodzie,umiejętność budowy i
>> administracji sieci WAN, LAN,dobra znajomość podstawowych zagadnień
>> sieciowych (TCP/IP DNS )Obowiązki:instalacja, aktualizacja,
>> konfiguracja sieci, środowiska Windows,tworzenie baz danych, wdrażanie
>> rozwiązań systemowych,administrowanie na zaawansowanym poziomie
>> aplikacjami i systemami operacyjnymi oraz produktami Microsoft ( Ex
>> Change, MS SQL, Active Directory).
>> Gdzie zdobyc wymagane doswiadczenie, jak sie jest kilka lat po studiach.
> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co
> to chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny,
> pralkosuszarkę i wibrator w jednym.
> Ponadto jeśli udało ci się prawidłowo przeklepać treść ogłoszenia, to
> podejrzewałbym durniów, bo MS Exchange pisze się tak, jak ja to
> napisałem.
> Podstaw możesz się nauczyć po części w domu. 2 (lepiej 3) kompy, sieć,
> soft, lektura, kupa czasu i roboty. W pojedynkę naprawdę ciężko.
>
Sorry, ale to co w tym ogloszeniu to banaly, zatem nie pisz, ze takich
omnibusow nie ma :)
Są. Na papierze, w CV, w fantazjach pracodawców i kandydatów. :D
W życiu raczej nie ma takich.
j.
>> IMO takich omnibusów to nie ma. Kolejne ogłoszenie tępych oszustów, co
>> to chcieliby mieć ciężarówkę, samolot, jacht, rower wodny,
>> pralkosuszarkę i wibrator w jednym.
>> Ponadto jeśli udało ci się prawidłowo przeklepać treść ogłoszenia, to
>> podejrzewałbym durniów, bo MS Exchange pisze się tak, jak ja to
>> napisałem.
>> Podstaw możesz się nauczyć po części w domu. 2 (lepiej 3) kompy, sieć,
>> soft, lektura, kupa czasu i roboty. W pojedynkę naprawdę ciężko.
> Sorry, ale to co w tym ogloszeniu to banaly, zatem nie pisz, ze takich
> omnibusow nie ma :)
Sorry, ale ty się chyba zwyczajnie nie znasz. :)
--
Jotte
Tak, nikt sie na niczym nie zna... A moze po prostu porownujesz wszystkich
dookola wzgledem siebie?
Informatyka to malo skomplikowana dziedzina. Malo tego - w wiekszosci
ogloszenia sa pisane lakonicznie i nie wszystkie warunki sa wymagane.
Wystarczy, ze posiadasz czesc umiejetnosci, a pozostale zawsze sie
douczysz, jak tylko bedziesz chcial. To co w tym ogloszeniu jest zawarte,
to glownie obowiazki i technologie, z jakimi bedziesz mial do czynienia w
pracy. Ktos normalnie rozwiniety umyslowo od razu skojazy fakty i
zagadnienia i bedzie wiedzial, czy sobie poradzi, czy tez nie.
Sam swego czasu pracowalem na podobnym stanowisku i znalem sie jedynie na
sieciach bezprzewodowych (w tym podstawowa administracja uniksami),
serwisowanie sprzetu, jak i ze wczesniejszych lat na programowaniu w
c/c++. Nijak mi to nie przeszkodzilo douczyc sie juz w trakcie
administracja Solarisa, Oracle, obslugi i programowania maszyn
przemyslowych, administracje ERP, monitoringu etc. Poznanie tego
wszystkiego bylo naprawde banalne. Jedynie czego bylo trzeba, to czasu, bo
zaklad byl naprawde spory i nowych zagadnien sporo, by w krotkim czasie to
wszystko poznac i ogarnac. Ty masz zadanie jedynie posiadac podstawowa
wiedze np. o bazach danych, ale taka wiedze, by moc np wyjasnic
producentowi oprogramowania problemy, ew. moc z tymze producentem
wspolpracowac przy wprowadzaniu poprawek.
Widze, ze nie pracowales na takim stanowisku, a piszesz tylko po to, by
jak zwykle potrolowac...
--
SprzedamTO.pl
"Raczej" - dobrze, ze wpisales to slowo.
Fakt, jak widze dzisiejszych absolwentow informatyki, to sie nie dziwie,
ze maja strach przed oczyma. Wiekszosc ogloszen na stanowiska
informatyczne moglyby wykonywac osoby po LO, a nie z tyt. mgra! To poziom
nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo jest na tyle
leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z konstruktywnym
mysleniem tez kiepsko.
To ogloszenie jest banalne, tylko trzeba chciec. Poza tym, autorowi watku
chodzilo o to GDZIE nabyc doswiadczenie, a nie o sens ogloszenia. Jak
widze, wielu z Was ma nawet problemy z rozumieniem tego co czyta.
A wystarczylo napisac, ze glownie doswiadczenie nabywa sie na wlasnych
bledach. W dobie kilku-rdzeniowych prockow, mozna sobie zainstalowac
darmowe wersje hypervisor-ow i uczyc sie np. podstaw topologii sieci. Na
laptopie mozna zainstalowac nawet Ubuntu, tylko po to, by nauczyc sie
podstaw kompilacji jajka. Jak wyskoczy jakis blad, lub hw/soft odmawiaja
posluszenstwa, to zamiast pisac na jakies fora prosby o podanie na tacy
wyjasnienia problemu, zawsze mozna poswiecic dzien, by samemu dojsc do
wyszukania tegoz bledu i samemu probowac to naprawic. W ostatecznosci
mozna posluzyc sie google. Trzeba wyznaczas sobie cele i je samemu
rozwiazywac, a nie isc na latwizne - glownie o to w tym zawodzie chodzi.
Dobry informatyk, to taki informatyk, ktory ma troche inteligencji...
Nawet jak sie nie zna na programowaniu w PL/SQL, ale zna podstawy jakiegos
innego jezyka, to jesli tylko bedzie chcial, szybko sie nauczy na takim
poziomie, by moc wykonywac jakies srednio zaawansowane czynnosci.
Odnosnie jeszcze tego nieszczesnego ogloszenia i jego wymagan, to wszystko
da sie jeszcze zweryfikowac na etapie rozmowy rekrutacyjnej. W tym
konkretnym przypadku, jesli ktos mial do czynienia z rozwiazaniami MS, to
bez problemu sobie poradzi. Jesli chce zglebiac wiedze, to sa kursy z
odpowiednich zagadnien. Ma je i MS i Oracle i IBM i Cisco i Novell itd...
Nie jest powiedziane, ze trzeba na te kursy uczeszczac - mozna kupic
odpowiednie ksiazki przygotowujace do egzaminow i uczyc sie z nich we
wlasnym zakresie.
Wiekszosc zagadnien w informatyce dziala na podobnych zasadach - roznia
sie tylko szczegolami. Ktos, kto mial do czynienia z Linuksem, powinien
dac sobie rade z Solarisem. W miedzyczasie na wlasna reke zasysa iso i
ebooki ze strony Sun.com i katuje jakis komputer przeznaczony do edukacji.
Ale najlatwiej powiedziec, ze sie nie da i ze nie ma...
--
SprzedamTO.pl
No bo tak jest. W większości wypadków potrzebny jest technik, a nie
osoba z wyższym wykształceniem.
> To
> poziom nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo jest na
> tyle leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z
> konstruktywnym mysleniem tez kiepsko.
O ile zgodzę się z tym, że poziom nauczania się obniżył, o tyle nie
zgodzę się z kontekstem. Po prostu studia informatyczne winny
przygotowywać do innych rzeczy....
> Wiekszosc zagadnien w informatyce dziala na podobnych zasadach - roznia
> sie tylko szczegolami. Ktos, kto mial do czynienia z Linuksem, powinien
> dac sobie rade z Solarisem. W miedzyczasie na wlasna reke zasysa iso i
> ebooki ze strony Sun.com i katuje jakis komputer przeznaczony do edukacji.
Tylko, że to nie jest cała informatyka....
--
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Przegladajac ogloszenia o prace, w ok. 90% wymagane jest wyksztalcenie
wyzsze informatyczne "lub podobne".
>
>> To poziom nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo jest
>> na tyle leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z
>> konstruktywnym mysleniem tez kiepsko.
>
> O ile zgodzę się z tym, że poziom nauczania się obniżył, o tyle nie
> zgodzę się z kontekstem. Po prostu studia informatyczne winny
> przygotowywać do innych rzeczy....
>
Winny, ale tego nie robia... Nawet w programowaniu, wiele uczelni jest
jeszcze w poprzednim wieku.
>
>> Wiekszosc zagadnien w informatyce dziala na podobnych zasadach - roznia
>> sie tylko szczegolami. Ktos, kto mial do czynienia z Linuksem, powinien
>> dac sobie rade z Solarisem. W miedzyczasie na wlasna reke zasysa iso i
>> ebooki ze strony Sun.com i katuje jakis komputer przeznaczony do
>> edukacji.
>
>
> Tylko, że to nie jest cała informatyka....
>
Nie jest, ale w watku przejawialy sie glosy, ze jak ktos jest programista,
to nie moze byc jednoczenie administratorem i przy okazji znac sie na
bazach danych, co wg. mnie jest bzdura, bo poznanie jednego jak i
drugiego, nie jest czyms nadzwyczajnym (nawet we wlasnym zakresie).
Informatyke moglbym porownac do medycyny. Tyle, ze tam mimo wszystko kazdy
lekarz musi znac podstawy.Zarowno ginekolog, okulista, ogolny, pediatra,
chirurg itd Dopiero pozniej robi specjalizacje. Znam takich, co sa np.
chirurgami kardiologami, a dodatkowo maja specjalizacje od chorob
wewnetrznych, albo ginekolog + okulista etc Mozna? Ktos kto tylko chce sie
rozwijac, nie zatrzymuje sie na jednym wycinku danej dziedziny. Nie ujmuje
nic specjalistom tylko w jednym zagadnieniu, ale i te osoby spedzily mase
czasu na poznawanie danego zagadnienia. Sa np. graficy od Photoshopa,
ktorzy w kilka sekund wygeneruja takie cuda w tym programie, ktore innym
zajelyby z tydzien, ale z konfiguracja modemu maja juz ogromne trudnosci,
nie mowiac o konfiguracji rozleglej sieci i jej odpowiednim
zabezpieczeniu. Sa programisci np. Javy ktorzy znaja doskonale ten jezyk,
ale i potrzebne biblioteki, by szybko stworzyc jakas aplikacje. A sa
osoby, ktore znaja tylko skladnie tego jezyka na tyle, by zrozumiec kod.
Obie te osoby znaja jave, tylko tego pierwszego mozna uznac za eksperta, a
drugi musialby poswiecic troche czasu, by sie zaznajomic z aktualnymi
bibliotekami. Przykladow mozna mnozyc... Wszystko zalezy od tego, jaka to
praca i jak wytrwala i inteligentna jest osoba, ktora chce na danym
stanowisku pracowac.
I jeszcze dodam, ze wiele technologii sie ze soba wiaze. Np. bedac adminem
MS, ma sie stycznosc z administracja baz danych, z programowaniem jak i
obsuga sprzetu. Wszystkie te technologie z ogloszenia sa ze soba powiazane
i jesli ktos mial do czynienia z praca w srodowisku MS mial tez zapewne
opieke nas sieciami w firmie. Nikt tam nie bedzie wymagal spawania
swiatlowodow! To trole grupowe po prostu musialy zasiac zamet, bo jak
zwykle im sie nudzilo i do czegos sie doczepic musialy, przy okazji
musialy sie dowartosciowac, bo poza pisaniem bzdur nic innego nie
potrafia...
W dobie wszedobylskiego Internetu, zdobycie chocby podstawowej wiedzy nie
powinno byc problemu. A uczenie sie na wlasnych bledach jest czasem
bezcenne, bo pozniej wie sie np. czego unikac by w srodowisku
produkcyjnym, drugi raz tego bledu nie popelnic.
--
SprzedamTO.pl
>>> Sorry, ale to co w tym ogloszeniu to banaly, zatem nie pisz, ze takich
>>> omnibusow nie ma :)
>> Sorry, ale ty się chyba zwyczajnie nie znasz. :)
> Tak, nikt sie na niczym nie zna...
Napisałem, że ty się nie znasz.
Nie rozumiesz czytanego prostego tekstu?
> A moze po prostu porownujesz
> wszystkich dookola wzgledem siebie?
Nie dość, że nie rozumie, to jeszcze głupio konfabuluje...
> Informatyka to malo skomplikowana dziedzina.
Aha...
[cut]
Resztę sobie darujemy, nie ma sensu ani o czym z tobą gadać, lamo.
--
Jotte
> W wiadomości news:op.vf47v...@pavilion.opteris.pl jurajski
> Jaskiniowiec <jurajski_j...@jaskinia.na.jurze> pisze:
>
>>>> Sorry, ale to co w tym ogloszeniu to banaly, zatem nie pisz, ze takich
>>>> omnibusow nie ma :)
>>> Sorry, ale ty się chyba zwyczajnie nie znasz. :)
>> Tak, nikt sie na niczym nie zna...
> Napisałem, że ty się nie znasz.
> Nie rozumiesz czytanego prostego tekstu?
>
Tylko, ze w odpowiedziach na Twoje posty, wynika, ze nikt sie nie zna,
tylko Ty o wielki omnibusie ;-) To samo na p.s.prawo i kilku innych
grupach ;-)
>> A moze po prostu porownujesz
>> wszystkich dookola wzgledem siebie?
> Nie dość, że nie rozumie, to jeszcze głupio konfabuluje...
>
>> Informatyka to malo skomplikowana dziedzina.
> Aha...
>
> [cut]
> Resztę sobie darujemy, nie ma sensu ani o czym z tobą gadać, lamo.
>
Bardzo rzeczowa i wyczerpujaca dyskusja z kims, kto "sie zna" ;-) Jak sie
nie ma nic sensownego do napisania, to sie zaczyna inwektywami rzucac...
Coz, tak tez mozna ;-)
--
SprzedamTO.pl
>>>> Sorry, ale ty się chyba zwyczajnie nie znasz. :)
>>> Tak, nikt sie na niczym nie zna...
>> Napisałem, że ty się nie znasz.
>> Nie rozumiesz czytanego prostego tekstu?
> Tylko, ze w odpowiedziach na Twoje posty, wynika, ze nikt sie nie zna,
Synu, czy ty nie umiesz zdania nawet poprawnie sklecić?
W ojczystym języku?
Sensu się, oczywiście, nie domagam.
>> Resztę sobie darujemy, nie ma sensu ani o czym z tobą gadać, lamo.
> Bardzo rzeczowa i wyczerpujaca dyskusja z kims, kto "sie zna"
Nie gadam tu z "kimś, kto się zna", tylko z lamerem.
Opowieści o tym co umiesz, co robiłeś i czego się nauczyłeś możesz tworzyć
ile dusza zapragnie.
Każdy, kto choć trochę siedzi w temacie w 5 sekund cię rozszyfruje po
bełkocie.
--
Jotte
Na pewnym poziomie usług, firmie opłaca zatrudnić się cienkich i młodych, ale
tanich, niż dobrych i doświadczonych, ale droższych.
Usłyszałem to nawet od pewnego znajomego dyrektorka ds. IT. To powszechne.
Mianowicie, w centrali zatrudniają trochę lepszych i lepiej płatnych, a po
oddziałach i filiach na prowincji, cieńszych.
Jeśli cienki na oddziale sobie z czymś nie radzi, wysyłają ludka z centrali.
W rezultacie i tak to kalkuluje im się taniej.
Wiele usług it można wykonać zdalnie lub powierzyć obsługę firmie zewnętrznej.
j.
> W wiadomości news:op.vf5ep...@pavilion.opteris.pl jurajski
> Jaskiniowiec <jurajski_j...@jaskinia.na.jurze> pisze:
>
>>>>> Sorry, ale ty się chyba zwyczajnie nie znasz. :)
>>>> Tak, nikt sie na niczym nie zna...
>>> Napisałem, że ty się nie znasz.
>>> Nie rozumiesz czytanego prostego tekstu?
>> Tylko, ze w odpowiedziach na Twoje posty, wynika, ze nikt sie nie zna,
> Synu, czy ty nie umiesz zdania nawet poprawnie sklecić?
> W ojczystym języku?
> Sensu się, oczywiście, nie domagam.
>
W innym watku pisales, ze dzieci nie masz... Zatem jak to w koncu z Toba
jest? ;-)
>>> Resztę sobie darujemy, nie ma sensu ani o czym z tobą gadać, lamo.
>> Bardzo rzeczowa i wyczerpujaca dyskusja z kims, kto "sie zna"
> Nie gadam tu z "kimś, kto się zna", tylko z lamerem.
> Opowieści o tym co umiesz, co robiłeś i czego się nauczyłeś możesz
> tworzyć ile dusza zapragnie.
> Każdy, kto choć trochę siedzi w temacie w 5 sekund cię rozszyfruje po
> bełkocie.
>
Wiesz, to co umiem, mi w zupelnosci wystarcza :-) Nie pisze tutaj po to,
by sie pochwalic, a po to, by sie czegos dowiedziec i podyskutowac.
Kompleksow, tak jak Ty, leczyc nie musze ;-) Totez, jesli masz cos
sensownego do napisania, to pisz, a jesli masz zamiar tylko trolowac dla
zasady i przy okazji innych obrazac, to licz sie z tym, ze bedziesz
uwazany za trola.
( Odpisz prosze - smiech to zdrowie! ;-) )
--
SprzedamTO.pl
Nie uważam, że wymagania z tego ogłoszenia są jakieś atronomiczne i nie do
opanowania, ale >raczej< nie będzie specjalistą od wszystkiego.
Ktoś, kto w małym paluszku ma modelowanie baz danych i zarządzanie serwerami
MSSQL, nie musi byc orłem w zagadnieniach sieciowych, ale podstawy powinien
znać.
Po prostu poziom wiedzy ogólnej-informatycznej to podstawa dla każdego
informatyka.
> Fakt, jak widze dzisiejszych absolwentow informatyki, to sie nie dziwie, ze
> maja strach przed oczyma. Wiekszosc ogloszen na stanowiska informatyczne
> moglyby wykonywac osoby po LO, a nie z tyt. mgra! To
Jasne, że tak.
Np. prostym klepaczem kodu, administratorem sieci, serwisantem może (i powinien)
byc technik informatyk, a nie inżynier.
Zaprojektowanie aplikacji, bazy danych, pokierowanie zespołem ludzi,
powierzyłbym osobie z wyższym wykszt.
> poziom nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo jest
> na tyle leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z
> konstruktywnym mysleniem tez kiepsko.
Ludzie, którzy kończyli studia (niekoniecznie informatyczne, ale pokrewne, np.
elektronika) jeszcze kilka lat temu, biją na głowę obecnych absolwentów.
Sam nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Rozwój technologiczny ogłupia?
Albo - dzisiejsze młodziki, które chcą się nauczyć jakiegoś języka programowania
(np. java, c++), zauważyłem, że coraz chętniej wybierają tzw. video-tutoriale,
zamiast solidnych podręczników. Nie wiem, czy to dobra droga.
> To ogloszenie jest banalne, tylko trzeba chciec. Poza tym, autorowi
> watku chodzilo o to GDZIE nabyc doswiadczenie, a nie o sens
> ogloszenia. Jak widze, wielu z Was ma nawet problemy z rozumieniem
> tego co czyta.
Każdy wątek, który rozrasta się tak jak ten tutaj, gubi swoją myśl przewodnią,
ludzie odbiegają od tematu, niektórzy trollują...i tak to wygląda. Nie zawsze
polega to na niezrozumieniu tematu.
> A wystarczylo napisac, ze glownie doswiadczenie nabywa sie na wlasnych
> bledach. W dobie kilku-rdzeniowych prockow, mozna sobie zainstalowac darmowe
> wersje hypervisor-ow i uczyc sie np. podstaw topologii sieci. Na laptopie
> mozna zainstalowac nawet Ubuntu, tylko po to, by nauczyc sie podstaw
> kompilacji jajka. Jak wyskoczy jakis blad, lub hw/soft odmawiaja
> posluszenstwa, to zamiast pisac na jakies fora prosby o podanie na tacy
> wyjasnienia problemu, zawsze mozna poswiecic dzien, by samemu dojsc do
> wyszukania tegoz bledu i samemu probowac to naprawic. W ostatecznosci mozna
> posluzyc sie google. Trzeba wyznaczas sobie cele i je samemu rozwiazywac, a
> nie isc na latwizne - glownie o to w tym zawodzie chodzi.
Tacy, którzy pytają o proste rzeczy, nie zadając sobie trudu, nawet żeby
zagooglać samemu, i przy okazji starać się rozwiązać problem, nigdy nie będą
dobrzy w NICZYM.
Ale dobrze jest mieć kogoś, kto poprowadzi, przekaże wiedzę. Pracy wśród
doświadczonych, a przy tym życzliwych kolegów, którzy dzielą się wiedzą (a
różnie z tym bywa), nie zastąpią tomy nawet najlepszych podręczników i
tutoriali.
> Dobry informatyk, to taki informatyk, ktory ma troche inteligencji...
Nawet więcej niż trochę. ;)
> Nawet jak sie nie zna na programowaniu w PL/SQL, ale zna podstawy
> jakiegos innego jezyka, to jesli tylko bedzie chcial, szybko sie
> nauczy na takim poziomie, by moc wykonywac jakies srednio zaawansowane
> czynnosci.
Ale powiedz to pracodawcy na rozmowie kwal.
Wezmą pierwszego lepszego, który nawet słabo zna ściśle to, czego oczekują.
> Odnosnie jeszcze tego nieszczesnego ogloszenia i jego wymagan, to
> wszystko da sie jeszcze zweryfikowac na etapie rozmowy rekrutacyjnej.
> W tym konkretnym przypadku, jesli ktos mial do czynienia z
> rozwiazaniami MS, to bez problemu sobie poradzi. Jesli chce zglebiac
> wiedze, to sa kursy z odpowiednich zagadnien. Ma je i MS i Oracle i
> IBM i Cisco i Novell itd... Nie jest powiedziane, ze trzeba na te
> kursy uczeszczac - mozna kupic odpowiednie ksiazki przygotowujace do
> egzaminow i uczyc sie z nich we wlasnym zakresie.
Można, ale mistrzem nie będzie we wszystkim.
Zakres wiedzy jednak szeroki.
>>> Tylko, ze w odpowiedziach na Twoje posty, wynika, ze nikt sie nie zna,
>> Synu, czy ty nie umiesz zdania nawet poprawnie sklecić?
>> W ojczystym języku?
>> Sensu się, oczywiście, nie domagam.
> W innym watku pisales, ze dzieci nie masz...
To jest, widzisz, tylko taki zwrot.
Jego istotą jest danie wyrazu temu, że człowiek doświadczony mówi do
nieopierzonego szczeniaka.
Posiada on także czasem nieco lekceważące zabarwienie (jak w tym przypadku).
> Zatem jak to w koncu z Toba jest? ;-)
Nic mi o posiadaniu przeze mnie potomstwa nie wiadomo.
Ale czemu cię to tak interesuje?
>> Każdy, kto choć trochę siedzi w temacie w 5 sekund cię rozszyfruje po
>> bełkocie.
> Wiesz, to co umiem, mi w zupelnosci wystarcza
Zwykle tak mówią osoby ograniczone i niechętne do pracy nad sobą.
Wiedz jednak, że w szeroko pojmowanej informatyce nie można stać w miejscu.
Trzeba się stale dokształcać, szkolić, poznawać nowe technologie. Inaczej
jak lekarz - nie douczy się przez rok, dwa i będzie znachorem, nie lekarzem.
Jesteś - co łatwo skonstatować - człowiekiem(?) niedoświadczonym, o
poślednim wykształceniu, mizernej wiedzy i wybrakowanej elokwencji. To się
może da jeszcze trochę poprawić. Byle byś się zebrał i nie szedł drogą
wiodącą do kompletnej głupoty.
> ( Odpisz prosze - smiech to zdrowie! ;-) )
Poznać głupiego po śmiechu jego.
--
Jotte
Tutaj się z Tobą nie zgodzę. :)
Informatyka jest o tyle prosta, że poszczególne technologie wzajemnie się
przenikają.
Np. znając javę, łatwo opanujesz c# i vice versa. Znasz linuksa, szybko
opanujesz każdy inny system unixowy (BSD, Solaris...)
Natomiast diabeł tkwi w szczegółach. :D
Mnogość zastosowań, konfigracji, niestandardowych zdarzeń, wpływ czynnika
ludzkiego, zagadnień na pograniczu prawa... powoduje, że jest to bardzo SZEROKA
dziedzina.
j.
Nikt nie wymaga, by byc specjalista we wszystkim :-) Mozna byc specjalista
w jednej dziedzinie, ale miec tez chociaz podstawowa wiedze z zagadnien
pokrewnych. Wrecz jest to wymagane, bo bez znajomosci tych technologii nie
mozna byc specjalista w jednej dziedzinie.
>> Fakt, jak widze dzisiejszych absolwentow informatyki, to sie nie
>> dziwie, ze maja strach przed oczyma. Wiekszosc ogloszen na stanowiska
>> informatyczne moglyby wykonywac osoby po LO, a nie z tyt. mgra! To
>
> Jasne, że tak.
> Np. prostym klepaczem kodu, administratorem sieci, serwisantem może (i
> powinien) byc technik informatyk, a nie inżynier.
> Zaprojektowanie aplikacji, bazy danych, pokierowanie zespołem ludzi,
> powierzyłbym osobie z wyższym wykszt.
>
OK, calkowita zgoda, ale i to ogloszenie nie mialo na celu pozyskania
projektanta, tylko kogos do obslugi :-) Wiele ogloszen o prace jest na
wyrost. To tak, jakby szukac na stanowisko kierowcy inz. projektanta
samochodow.
>> poziom nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo jest
>> na tyle leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z
>> konstruktywnym mysleniem tez kiepsko.
>
> Ludzie, którzy kończyli studia (niekoniecznie informatyczne, ale
> pokrewne, np. elektronika) jeszcze kilka lat temu, biją na głowę
> obecnych absolwentów.
> Sam nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Rozwój technologiczny ogłupia?
>
> Albo - dzisiejsze młodziki, które chcą się nauczyć jakiegoś języka
> programowania (np. java, c++), zauważyłem, że coraz chętniej wybierają
> tzw. video-tutoriale, zamiast solidnych podręczników. Nie wiem, czy to
> dobra droga.
>
>
Magia ruchomego obrazu i dzwieku? ;-)
>> To ogloszenie jest banalne, tylko trzeba chciec. Poza tym, autorowi
>> watku chodzilo o to GDZIE nabyc doswiadczenie, a nie o sens
>> ogloszenia. Jak widze, wielu z Was ma nawet problemy z rozumieniem
>> tego co czyta.
>
> Każdy wątek, który rozrasta się tak jak ten tutaj, gubi swoją myśl
> przewodnią, ludzie odbiegają od tematu, niektórzy trollują...i tak to
> wygląda. Nie zawsze polega to na niezrozumieniu tematu.
>
Tyle, ze tu co poniektorzy juz zaczeli trolowac zaraz pod postem autora
watku ;-)
>> A wystarczylo napisac, ze glownie doswiadczenie nabywa sie na wlasnych
>> bledach. W dobie kilku-rdzeniowych prockow, mozna sobie zainstalowac
>> darmowe wersje hypervisor-ow i uczyc sie np. podstaw topologii sieci.
>> Na laptopie mozna zainstalowac nawet Ubuntu, tylko po to, by nauczyc
>> sie podstaw kompilacji jajka. Jak wyskoczy jakis blad, lub hw/soft
>> odmawiaja posluszenstwa, to zamiast pisac na jakies fora prosby o
>> podanie na tacy wyjasnienia problemu, zawsze mozna poswiecic dzien, by
>> samemu dojsc do wyszukania tegoz bledu i samemu probowac to naprawic. W
>> ostatecznosci mozna posluzyc sie google. Trzeba wyznaczas sobie cele i
>> je samemu rozwiazywac, a nie isc na latwizne - glownie o to w tym
>> zawodzie chodzi.
>
> Tacy, którzy pytają o proste rzeczy, nie zadając sobie trudu, nawet żeby
> zagooglać samemu, i przy okazji starać się rozwiązać problem, nigdy nie
> będą dobrzy w NICZYM.
>
> Ale dobrze jest mieć kogoś, kto poprowadzi, przekaże wiedzę. Pracy wśród
> doświadczonych, a przy tym życzliwych kolegów, którzy dzielą się wiedzą
> (a różnie z tym bywa), nie zastąpią tomy nawet najlepszych podręczników
> i tutoriali.
>
Nie zawsze wiedza starszego kolegi jest wskazana. Dobrze jest, jak jest,
bo wtedy szybciej pozyskujemy dana wiedze, ale pod warunkiem, ze ten
starszy stazem kolega nauczy mlodszego samodzielnego myslenia, a nie, ze
to bedzie na zasadzie - mlody zapyta jak to zrobic, a starszy bedzie za
niego to wykonywal. Starszy powinien jedynie wytlumaczyc, podpowiedziec,
nawet i pokazac, jesli to bedzie faktycznie trudne na pierwszy raz. No i
przy starszym koledze powiela sie tez jego nawyki, a te nie zawsze sa
dobre ;-) Ale zgoda - dobrze jest, jak jest. Nawet kiedys spodobalo mi sie
pewne ogloszenie, gdzie firma miala zasade, iz nowi maja przez rok
starszego kolege, by sie wdrozyc.
>> Dobry informatyk, to taki informatyk, ktory ma troche inteligencji...
>
> Nawet więcej niż trochę. ;)
>
>> Nawet jak sie nie zna na programowaniu w PL/SQL, ale zna podstawy
>> jakiegos innego jezyka, to jesli tylko bedzie chcial, szybko sie
>> nauczy na takim poziomie, by moc wykonywac jakies srednio zaawansowane
>> czynnosci.
>
>
> Ale powiedz to pracodawcy na rozmowie kwal.
> Wezmą pierwszego lepszego, który nawet słabo zna ściśle to, czego
> oczekują.
>
>
Bo pracodawca, jak i kadrowa mierza innych wzgledem siebie - skoro on jest
tlumokiem, to jest dla niego niezrozumiale, ze ktos inny moze byc troszke
bardziej inteligentny i sie szybko uczyc. Oni chca miec w zespole "mloda
wyksztalcona kadre", a nie prawdziwych fachowcow :-)
>> Odnosnie jeszcze tego nieszczesnego ogloszenia i jego wymagan, to
>> wszystko da sie jeszcze zweryfikowac na etapie rozmowy rekrutacyjnej.
>> W tym konkretnym przypadku, jesli ktos mial do czynienia z
>> rozwiazaniami MS, to bez problemu sobie poradzi. Jesli chce zglebiac
>> wiedze, to sa kursy z odpowiednich zagadnien. Ma je i MS i Oracle i
>> IBM i Cisco i Novell itd... Nie jest powiedziane, ze trzeba na te
>> kursy uczeszczac - mozna kupic odpowiednie ksiazki przygotowujace do
>> egzaminow i uczyc sie z nich we wlasnym zakresie.
>
> Można, ale mistrzem nie będzie we wszystkim.
> Zakres wiedzy jednak szeroki.
>
Nie trzeba byc mistrzem. Mistrzom w danym fachu placi sie inaczej ;-) Poza
tym, nikt nie mowi, by szkolic sie we wszystkim co sie rusza.
Administrator nie musi byc wytrawnym programista, ale dobrze, jesli jakis
jezyk programowania zna. Bo co zrobi, jesli zajdzie potrzeba napisania
jakiegos skryptu, albo poprawka zrodel jakiegos softu? Mozna i tak, ale
wtedy firma w ktorej jest zatrudniony, ma przestoje. Podobnie w sytuacji,
jak cos zgrzyta w jakims sofcie - wtedy faktycznie trzeba zglosic problem
firmie zewnetrznej, ale przy okazji samemu dazyc do wylapania bledu, by
nie robic rozpierduchy w calej firmie, a wymienic tylko jeden wadliwy
modul. A gro tego softu to wlasnie SQL oklejony zazwyczaj Delphi albo C#,
Javy, C++. Zadaniem osoby na takim stanowisku nie jest projektowanie bazy
danych, a jedynie podstawowe czynnosci na bazie, jesli support o to
poprosi. Czesto nawet wystarczy im tunel vpn utworzyc, by sami zrobili
reszte. Sam mialem sytuacje, gdzie musialem zaprogramowac sterownik pieca,
bo gdyby support przyjechal, to za taka czynnosc zawolalby 3tys
netto/roboczogodzine. Nie marudzilem, ze pierwszy raz to widze, tylko po
skonczeniu zmiany zostalem dluzej w pracy i zaczalem metoda prob i bledow,
wg. instrukcji postepowac. Nie obylo sie bez telefonow do producenta tegoz
sterownika. Dzisiaj moge napisac, ze mam doswiadczenie w konfigurowaniu
takowych urzadzen, ale mistrzem sie nadal nie czuje, bo co urzadzenie, to
inne. Wazne, ze znam zasady dzialania i konfigurowania i z podobnymi juz
nie bylo problemow. Pomogla mi jednak dawna wiedza z elektroniki i
programowania. Trzeba bylo miec tytul inzyniera omnibusa?! Wystarczyly
jedynie checi, odrobina wiedzy techncznej oraz instrukcja... Ja tam nie
bylem od projektowania, a jedynie od obslugi technicznej. I gro tych
wakatow, to wlasnie praca do obslugi, a nie projektowania.
[ot]
Tak juz odbiegajac lekko od tematu - kiedys w Teleekspesie mowiono o
facecie, ktory byl odpowiedzialny w jakims urzedzie za budowe drog.
Okazalo sie, ze facet mial skonczone technikum (bodajze) gastronomiczne.
Wywalono go z roboty i podano do sądu za podawanie nieprawdziwych danych.
Nie byloby w tym nic dziwnego, oprocz faktu, ze drogi zaaprobowane i
budowane pod jego nadzorem nie wzbudzily zadnego sprzeciwu, za to te,
ktore byly pod nadzorem osob z odpowiednim wyksztalceniem nie nadawaly sie
do jazdy ;-)
[/ot]
--
SprzedamTO.pl
To mialem wlasnie na mysli, aczkolwiek Ty to ladniej i odpowiednio
rozwinales :-)
--
SprzedamTO.pl
> W wiadomości news:op.vf5f8...@pavilion.opteris.pl jurajski
> Jaskiniowiec <jurajski_j...@jaskinia.na.jurze> pisze:
>
>>>> Tylko, ze w odpowiedziach na Twoje posty, wynika, ze nikt sie nie zna,
>>> Synu, czy ty nie umiesz zdania nawet poprawnie sklecić?
>>> W ojczystym języku?
>>> Sensu się, oczywiście, nie domagam.
>> W innym watku pisales, ze dzieci nie masz...
> To jest, widzisz, tylko taki zwrot.
> Jego istotą jest danie wyrazu temu, że człowiek doświadczony mówi do
> nieopierzonego szczeniaka.
> Posiada on także czasem nieco lekceważące zabarwienie (jak w tym
> przypadku).
>
Wybacz prosze - ja glupi niestety nie zrozumialem nawet tego, co powyzej
napisales ;-)
>> Zatem jak to w koncu z Toba jest? ;-)
> Nic mi o posiadaniu przeze mnie potomstwa nie wiadomo.
> Ale czemu cię to tak interesuje?
>
Bo skoro mialbym byc Twoim synem, to wolalbym zebys glosno o tym nie
trabil, bo wtyd sie przyznawac do takiego ojca ;-)
>>> Każdy, kto choć trochę siedzi w temacie w 5 sekund cię rozszyfruje po
>>> bełkocie.
>> Wiesz, to co umiem, mi w zupelnosci wystarcza
> Zwykle tak mówią osoby ograniczone i niechętne do pracy nad sobą.
> Wiedz jednak, że w szeroko pojmowanej informatyce nie można stać w
> miejscu. Trzeba się stale dokształcać, szkolić, poznawać nowe
> technologie. Inaczej jak lekarz - nie douczy się przez rok, dwa i będzie
> znachorem, nie lekarzem.
>
No popatrz... Gdybys byl tak spostrzegawczy, na jakiego sie kreujesz, to
bys zauwazyl, ze o tym caly czas pisalem ;-) Ale lepiej byc ignorantem,
byle na Twoje wyszlo ;-P
> Jesteś - co łatwo skonstatować - człowiekiem(?) niedoświadczonym, o
> poślednim wykształceniu, mizernej wiedzy i wybrakowanej elokwencji. To
> się może da jeszcze trochę poprawić. Byle byś się zebrał i nie szedł
> drogą wiodącą do kompletnej głupoty.
>
>> ( Odpisz prosze - smiech to zdrowie! ;-) )
> Poznać głupiego po śmiechu jego.
>
Z mojej strony EOT, bo sie niesmacznie robi, a dyskusja z trolami, tak jak
zawsze, prowadzi do nikad :-)
--
SprzedamTO.pl
>>> ( Odpisz prosze - smiech to zdrowie! ;-) )
>> Poznać głupiego po śmiechu jego.
> Z mojej strony EOT, bo sie niesmacznie robi
Szczególnie tobie, bo na durnia wyszedłeś.
Obyś słowa dotrzymał.
(BTW - nawet newsa na grupę nie umiesz zredagować poprawnie, ynformatyku
żałosny.)
> a dyskusja
Dawno z tobą nie dyskutuję tylko się tobą zabawiam.
--
Jotte
> Bo skoro mialbym byc Twoim synem, to wolalbym zebys glosno o tym nie
> trabil, bo wtyd sie przyznawac do takiego ojca ;-)
LOL :-)
--
animka
Kiedyś do pracy w sklepie tez szukano osób z maturą co najmniej (przez
co wiele osób z wykształceniem zawodowym ukierunkowanym, miało problemy
ze znalezieniem pracy), ale czy to znaczy, że takie wykształcenie jest
niezbędne do pracy w sklepie?
>>
>>> To poziom nauczania sie zwyczajnie obnizyl i dzisiaj spoleczenstwo
>>> jest na tyle leniwe, by we wlasnym zakresie sie czegos nauczyc. A i z
>>> konstruktywnym mysleniem tez kiepsko.
>>
>> O ile zgodzę się z tym, że poziom nauczania się obniżył, o tyle nie
>> zgodzę się z kontekstem. Po prostu studia informatyczne winny
>> przygotowywać do innych rzeczy....
>>
> Winny, ale tego nie robia... Nawet w programowaniu, wiele uczelni jest
> jeszcze w poprzednim wieku.
Przepraszam, ale czytając to co wypisujesz pozwolę nawet nie zaczynać
polemiki, chyba, że wykażesz co takiego przestarzałego jest w nauce
programowania, bo widzę, że dla ciebie matematykiem będzie idiota
mnożący w pamięci liczby 10-cio cyfrowe. Takie rozumienie tematu
przedstawiasz w komentarzach.
Jeśli mówimy o ekspercie od składni i bibliotek języka Java, to się
zgodzę, jeśli eksperta, programistę w Javie, to w żadnym wypadku się nie
zgodzę, więc albo zrobiłeś duże uproszczenie, albo wypisujesz bzdury.
Taką podstawą dla informatyka jak dla lekarza są głównie zagadnienia
matematyczne. Tylko w zależności od specjalizacji inaczej je się
wykorzystuje. Piszę o poziomie informatyki wyższej, a nie "pana
tonerowego", bo to tak jak porównać elektronika, specjalistę od
projektowania układów i zwykłego technika, który w try miga naprawi ci
tv. To nie to samo....
> I jeszcze dodam, ze wiele technologii sie ze soba wiaze. Np. bedac
> adminem MS, ma sie stycznosc z administracja baz danych, z
> programowaniem jak i obsuga sprzetu.
Zacznijmy od tego, że ciężko nazwać napisanie prostego skryptu
programowaniem.
--
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Sorki, ale dać osobie poprawianie ważnego softu osobie programującej z
doskoku, to jedynie proszenie się o problemy...
--
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
> Sam mialem sytuacje, gdzie musialem zaprogramowac sterownik pieca, bo
> gdyby support przyjechal, to za taka czynnosc zawolalby 3tys
> netto/roboczogodzine. Nie marudzilem, ze pierwszy raz to widze, tylko po
No właśnie, poza osobistą satysfakcją i uściskiem dłoni szefa, czy miałeś z tego
dodatkowe korzyści finansowe? Ile premii? ;-)
> skonczeniu zmiany zostalem dluzej w pracy i zaczalem metoda prob i
> bledow, wg. instrukcji postepowac. Nie obylo sie bez telefonow do
> producenta tegoz sterownika. Dzisiaj moge napisac, ze mam
> doswiadczenie w konfigurowaniu takowych urzadzen, ale mistrzem sie
> nadal nie czuje, bo co urzadzenie, to inne. Wazne, ze znam zasady
> dzialania i konfigurowania i z podobnymi juz nie bylo problemow.
> Pomogla mi jednak dawna wiedza z elektroniki i programowania. Trzeba
> bylo miec tytul inzyniera omnibusa?! Wystarczyly jedynie checi,
> odrobina wiedzy techncznej oraz instrukcja... Ja tam nie bylem od
> projektowania, a jedynie od obslugi technicznej. I gro tych wakatow,
> to wlasnie praca do obslugi, a nie projektowania.
Miałeś wystarczającą wiedzę techniczną, dokumentację, życzliwość
dostawcy/producenta urządzenia, przyzwolenie kierownictwa (umotywowane źle
pojętą oszczędnością) i napisałeś sterownik.
Lecz nie zawsze to tak wygląda. Dostawcy sprzętu i oprogramowania często mają
zastrzeżoną w umowach wyłączność wykonywania usług dodatkowych, wsparcia
technicznego. I obsługa techniczna na miejscu (w tym wewnętrzny dział IT),
niewiele może.
Firmy zewnętrznie niechętnie dzielą się dokumentacją techniczną (np. api,
struktury b.d.).
Motywują to oczywiście bezpieczeństwem i poniekąd mają rację, ale przede
wszystkim chodzi o kasę. Za każdą dodatkową duperelkę, (którą mógłby wykonać
dział it) słono kasują.
> [ot]
> Tak juz odbiegajac lekko od tematu - kiedys w Teleekspesie mowiono o facecie,
> ktory byl odpowiedzialny w jakims urzedzie za budowe drog. Okazalo sie, ze
> facet mial skonczone technikum (bodajze) gastronomiczne. Wywalono go z roboty
> i podano do sądu za podawanie nieprawdziwych
> danych. Nie byloby w tym nic dziwnego, oprocz faktu, ze drogi
> zaaprobowane i budowane pod jego nadzorem nie wzbudzily zadnego
> sprzeciwu, za to te, ktore byly pod nadzorem osob z odpowiednim
> wyksztalceniem nie nadawaly sie do jazdy ;-)
> [/ot]
A ja słyszałem o przypadku leczenia zębów przez człowieka, który podawał się za
stomatologa (podrobione dyplomy), a nie miał nawet matury. Przy czym jego
pacjenci nie skarżyli się. :D
j.
>> Sam mialem sytuacje, gdzie musialem zaprogramowac sterownik pieca, bo
>> gdyby support przyjechal, to za taka czynnosc zawolalby 3tys
>> netto/roboczogodzine. Nie marudzilem, ze pierwszy raz to widze, tylko po
>
> No właśnie, poza osobistą satysfakcją i uściskiem dłoni szefa, czy miałeś z tego
> dodatkowe korzyści finansowe? Ile premii? ;-)
Dodajmy jeszcze: Co mu groziło, gdyby jego "twór" spowodował jakieś
szkody...
> Lecz nie zawsze to tak wygląda. Dostawcy sprzętu i oprogramowania często mają
> zastrzeżoną w umowach wyłączność wykonywania usług dodatkowych, wsparcia
> technicznego. I obsługa techniczna na miejscu (w tym wewnętrzny dział IT),
> niewiele może.
Może. Wezwać wykwalifikowany serwis. Od tego jest wewnętrzny dział IT, żeby
się z nim użerać, bo kierownictwo przecież ma inne sprawy na głowie.
--
Yakhub
>> Nie trzeba byc mistrzem. Mistrzom w danym fachu placi sie inaczej ;-)
>> Poza tym, nikt nie mowi, by szkolic sie we wszystkim co sie rusza.
>> Administrator nie musi byc wytrawnym programista, ale dobrze, jesli
>> jakis jezyk programowania zna. Bo co zrobi, jesli zajdzie potrzeba
>> napisania jakiegos skryptu, albo poprawka zrodel jakiegos softu?
>
> Sorki, ale dać osobie poprawianie ważnego softu osobie programującej z
> doskoku, to jedynie proszenie się o problemy...
>
>
>
Czy ja napisalem, ze taki admin ma pisac od podstaw caly OS i reszte?!
Czesto to wlasnie ci wytrawni programisci maja mniejsze pojecie w
programowaniu niz ten admin. Masz zbyt wysokie mniemanie o programistach.
Coz takiego niezwyklego jest w np. portowaniu sterownikow na
starsza/nowsza wersje syetemu? Kilka linijek kodu do poprawy...
Tak, soft ma dzialac, ale co jesli sprawia problemy, a producent
oprogramowania sie ociaga z poprawkami? Wtedy albo samemu rzezbi sie w
kodzie, albo zmienia soft - nie zawsze to drugie jest mozliwe, nawet jesli
zastosowano rozwiazania o otwartym kodzie.
--
SprzedamTO.pl
>> Sam mialem sytuacje, gdzie musialem zaprogramowac sterownik pieca, bo
>> gdyby support przyjechal, to za taka czynnosc zawolalby 3tys
>> netto/roboczogodzine. Nie marudzilem, ze pierwszy raz to widze, tylko po
>
> No właśnie, poza osobistą satysfakcją i uściskiem dłoni szefa, czy
> miałeś z tego dodatkowe korzyści finansowe? Ile premii? ;-)
>
Poza zadowoleniem szefa i moim - nic. Taka byla moja rola. Bylem "obsluga
techniczna", a nie tylko informatyczna. Fakt - moglem mowic, ze sie nie da
i nic by sie nie stalo oprocz przestoju...
>> skonczeniu zmiany zostalem dluzej w pracy i zaczalem metoda prob i
>> bledow, wg. instrukcji postepowac. Nie obylo sie bez telefonow do
>> producenta tegoz sterownika. Dzisiaj moge napisac, ze mam
>> doswiadczenie w konfigurowaniu takowych urzadzen, ale mistrzem sie
>> nadal nie czuje, bo co urzadzenie, to inne. Wazne, ze znam zasady
>> dzialania i konfigurowania i z podobnymi juz nie bylo problemow.
>> Pomogla mi jednak dawna wiedza z elektroniki i programowania. Trzeba
>> bylo miec tytul inzyniera omnibusa?! Wystarczyly jedynie checi,
>> odrobina wiedzy techncznej oraz instrukcja... Ja tam nie bylem od
>> projektowania, a jedynie od obslugi technicznej. I gro tych wakatow,
>> to wlasnie praca do obslugi, a nie projektowania.
>
> Miałeś wystarczającą wiedzę techniczną, dokumentację, życzliwość
> dostawcy/producenta urządzenia, przyzwolenie kierownictwa (umotywowane
> źle pojętą oszczędnością) i napisałeś sterownik.
> Lecz nie zawsze to tak wygląda. Dostawcy sprzętu i oprogramowania często
> mają zastrzeżoną w umowach wyłączność wykonywania usług dodatkowych,
> wsparcia technicznego. I obsługa techniczna na miejscu (w tym wewnętrzny
> dział IT), niewiele może.
> Firmy zewnętrznie niechętnie dzielą się dokumentacją techniczną (np.
> api, struktury b.d.).
> Motywują to oczywiście bezpieczeństwem i poniekąd mają rację, ale przede
> wszystkim chodzi o kasę. Za każdą dodatkową duperelkę, (którą mógłby
> wykonać dział it) słono kasują.
>
Doskonale o tym wiem i sam niechetnie przystepowalem do tego zadania.
Podalem tylko przyklad, ze nie trzeba byc projektantem inzynierem tegoz,
zeby cos zrobic - wystarczy troche pomyslec, a nie gadac, ze sie nie da.
Nie twierdze, ze osoba na takim stanowisku ma robic wszystko sama. Mi
osobiscie wielu rzeczy tez sie nie chcialo i odsylalem do
serwisu/dzwonilem do supportu. Tyle, ze czasem zachodzi potrzeba
znajomosci tematu, by nie wyjsc na durnia i nie placic za nic. Zglasza sie
faktyczny problem, a nie wyimaginowany, bo ktos czegos nie umie i mysli ze
to nie dziala.
>> [ot]
>> Tak juz odbiegajac lekko od tematu - kiedys w Teleekspesie mowiono o
>> facecie, ktory byl odpowiedzialny w jakims urzedzie za budowe drog.
>> Okazalo sie, ze facet mial skonczone technikum (bodajze)
>> gastronomiczne. Wywalono go z roboty i podano do sądu za podawanie
>> nieprawdziwych
>> danych. Nie byloby w tym nic dziwnego, oprocz faktu, ze drogi
>> zaaprobowane i budowane pod jego nadzorem nie wzbudzily zadnego
>> sprzeciwu, za to te, ktore byly pod nadzorem osob z odpowiednim
>> wyksztalceniem nie nadawaly sie do jazdy ;-)
>> [/ot]
>
> A ja słyszałem o przypadku leczenia zębów przez człowieka, który podawał
> się za stomatologa (podrobione dyplomy), a nie miał nawet matury. Przy
> czym jego pacjenci nie skarżyli się. :D
>
Przykladow mozna mnozyc ;-)
--
SprzedamTO.pl
chyba kilka linijek do przepisania z jakiegoś poradnika... To nie jest
programowanie, tylko nakładanie łaty.
> Tak, soft ma dzialac, ale co jesli sprawia problemy, a producent
> oprogramowania sie ociaga z poprawkami? Wtedy albo samemu rzezbi sie w
> kodzie, albo zmienia soft - nie zawsze to drugie jest mozliwe, nawet
> jesli zastosowano rozwiazania o otwartym kodzie.
Wiem coś na temat poprawiania cudzych kodów i jeśli nie są one
trywialne, to wcale nie jest tak hop siup, że wklepujesz trzy linijki,
bo najpierw musisz wiedzieć gdzie je wklepać.
--
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
Napisalem _wiele_, a to nie to samo co "wszystkie".
Tak, to bylo uproszczenie. Napisane tam tez jest "ktore znaja _tylko_
_skladnie_ tego jezyka na tyle, _by_ _zrozumiec_ _kod_". O takiej osobie
nie powiesz chyba, ze to ekspert Javy?
> Taką podstawą dla informatyka jak dla lekarza są głównie zagadnienia
> matematyczne. Tylko w zależności od specjalizacji inaczej je się
> wykorzystuje. Piszę o poziomie informatyki wyższej, a nie "pana
> tonerowego", bo to tak jak porównać elektronika, specjalistę od
> projektowania układów i zwykłego technika, który w try miga naprawi ci
> tv. To nie to samo....
>
>
>> I jeszcze dodam, ze wiele technologii sie ze soba wiaze. Np. bedac
>> adminem MS, ma sie stycznosc z administracja baz danych, z
>> programowaniem jak i obsuga sprzetu.
>
> Zacznijmy od tego, że ciężko nazwać napisanie prostego skryptu
> programowaniem.
>
Nie wszystkie skrypty to "hello word". Nie napisalem, ze w sh pisane sa
ERPy. Nie chodzi tez, by administrator mial cokolwiek pisac. On ma sie
znac, chocby po to, by pozniej supportowi/programiscie wyjasnic co ma
poprawic i ew. wspolpracowac z supportem. Bo niejednokrotnie sami
programisci robia karpia i twierdza, ze tak ma byc, bo u nich idealnie
dziala, podczas gdy nie dziala, albo dziala zle. Bywa tez tak, ze sam
producent nie wie co wytworzyl. Administrator moze nie znac zadnego jezyka
programowania i zlecac wszystko supportowi, ale wtedy zaklad ponosi
dodatkowe koszta (przestoj, nieuzasadnione wezwania, a i oszustwo firm
supportujacych, bo jak widza, ze ktos jest ciemniak, to wtedy nawet za
naprawe swojego bledu, moga mu wystawic rachunek).
I czy dodatkowa wiedza, nawet w podstawowym zakresie, to jakas ujma?! 0_o
--
SprzedamTO.pl
> jurajski Jaskiniowiec pisze:
>> Dnia 21-07-2010 o 08:49:05 Tomasz Kaczanowski
>> <kaczus@dowyciecia_poczta.onet.pl> napisał(a):
>>
>>>> Nie trzeba byc mistrzem. Mistrzom w danym fachu placi sie inaczej ;-)
>>>> Poza tym, nikt nie mowi, by szkolic sie we wszystkim co sie rusza.
>>>> Administrator nie musi byc wytrawnym programista, ale dobrze, jesli
>>>> jakis jezyk programowania zna. Bo co zrobi, jesli zajdzie potrzeba
>>>> napisania jakiegos skryptu, albo poprawka zrodel jakiegos softu?
>>>
>>> Sorki, ale dać osobie poprawianie ważnego softu osobie programującej z
>>> doskoku, to jedynie proszenie się o problemy...
>>>
>>>
>>>
>> Czy ja napisalem, ze taki admin ma pisac od podstaw caly OS i reszte?!
>> Czesto to wlasnie ci wytrawni programisci maja mniejsze pojecie w
>> programowaniu niz ten admin. Masz zbyt wysokie mniemanie o
>> programistach. Coz takiego niezwyklego jest w np. portowaniu
>> sterownikow na starsza/nowsza wersje syetemu? Kilka linijek kodu do
>> poprawy...
>
>
> chyba kilka linijek do przepisania z jakiegoś poradnika... To nie jest
> programowanie, tylko nakładanie łaty.
>
No skoro tak uwazasz, to faktycznie nie ma sensu dalej rozwijac tego
tematu... I nie pisalem o latach, a o portowaniu np. sterownikow kart
sieciowych do starszych wersji OS, gdzie laty nie uswiadczysz, tylko albo
szukasz w google juz gotowca wyprodukowanego u kogos w garazu, albo samemu
portujesz takowy sterownik. Portowanie to nie pisanie calego kodu od
poczatku, ale przeniesienie wiekszosci tego kodu do innego srodowiska.
Niestety znajomosc C jest wymagana. Czesto portuje sie tez sterowniki z
linuksa na np. *BSD. Zwykla lata nie zawsze wystarcza, a nawet zeby late
napisac, trzeba znac C.
>> Tak, soft ma dzialac, ale co jesli sprawia problemy, a producent
>> oprogramowania sie ociaga z poprawkami? Wtedy albo samemu rzezbi sie w
>> kodzie, albo zmienia soft - nie zawsze to drugie jest mozliwe, nawet
>> jesli zastosowano rozwiazania o otwartym kodzie.
>
> Wiem coś na temat poprawiania cudzych kodów i jeśli nie są one
> trywialne, to wcale nie jest tak hop siup, że wklepujesz trzy linijki,
> bo najpierw musisz wiedzieć gdzie je wklepać.
>
Tlumaczysz to, jakby same blondynki byly dookola... Wyobraz sobie, ze sa
osoby, ktore zajmowaly sie kilka lat programowaniem, ale im sie to
znudzilo i zajely sie czyms innym.
--
SprzedamTO.pl
Ekspertem od javy go nie nazwę, ale w zależności co zna jeszcze mogę go
nazwać ekspertem od _programowania_ w Javie. Który z nich jest bardziej
przydatny, to nie zależy od znajomości bibliotek javy, tylko od
umiejętności programowania.
> I czy dodatkowa wiedza, nawet w podstawowym zakresie, to jakas ujma?! 0_o
Nie przypisuj mi stwierdzeń, których nie napisałem. Jeśli chcesz
dyskutować sam ze sobą, to może nie podpinaj zdań z którymi chcesz
dyskutować innym.
--
Kaczus
http://kaczus.republika.pl
No bedzie umial, zdecydowanie zly przyklad. Chyba, ze to jakis
klikacz-ignorant...
>
> [...]
>
>>> Ale dosłownie interpretując wszystkie frazy
>>> w dowolnym ogłoszeniu, to NIE znajdziesz nigdzie nawet kogoś ze
>>> znajomością HTML/CSS.
>> Eee, tam, gadanie.
>> Ogłoszenie to także wizytówka ogłoszeniodawcy.
>
> Mhm. I ten co się nie bardzo zna, nie ma prawa nikogo zatrudnić?
>
Prawo ma, szczegolnie, ze za prace potem zaplaci. Tylko osmiesza sie
formulujac ogloszenie na poziomie albo kompletnego ignoranta, albo
szukajacego czlowieka "od wszystkiego".
--
R.M.M