Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Skąd się biorą wazeliniarze i podpierdalacze?

567 views
Skip to first unread message

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 4:24:56 PM4/21/08
to
Siedzę sobie w piątek w robocie, robię jakieś pierdółki, które kierownik kazął
mi zrobić jako strasznie pilne. Koło południa wraca kierownik i do mnie z
tekstem, że musi ze mną pogadać, jak będę wychodzić. Więc się go pytam, czy nie
możemy od razu, na co słyszę "nie, spoko, zajmij się pracą, wyluzuj, nie stresuj
się, pogadamy jak będziesz wychodzić". Dochodzi godzina końca mojej pracy,
zaprasza mnie do pokoju szefa. Okazało się, że czeka już na mnie wypowiedzenie.
Próbuję się dowiedzieć, o co biega, więc zadaję to pytanie prezesowi. W tym
momencie zamiast prezesa odpowiada ON - mój były już kierownik - że jestem
konfliktowy i nie zamierza ze mną współpracować dalej. Taką famę rozsiał o mnie
po firmie, że uwierzyl w to i prezes, i kieriownicy pozostałych działów.
No ale wracając do początku. Pracowałem w pewnym dziale, którego kierownikiem
był ON. W pewnym momencie dostalismy niewdzięczną robotę, a mianowicie poprawić
i wdrożyć projekt, który ktoś przed nami zjebał. ON poustawiał zadania i role
osób w projekcie tak, że tak naprawdę do końca nie wiedziałem, czym mam się
zajmować, za co odpowiadam, i co do mnie należy - no ale to szczegóły.
Generalnie cały zgrzyt zaczął się w momencie, gdy w kilku kwestiach nie mogliśmy
się dogadać. Próbowałem ustalić pewne rzeczy, wyjaśnić, jaka jest moja rola w
projekcie na co słyszałem tylko, że jestem strasznie konfliktowy i kłótliwy.
Jakakolwiek próba merytorycznej rozmowy z NIM kończyyła sie tym, że słyszałem
tylko ogólniki na temat mojej osobowości i tego typu.
ON przyszedł do firmy sporo po mnie. Na początku był przynieś - podaj -
pozamiataj za małe pieniądze. Wszyscy myśleli, ze to kolega prezesa, bo tak się
z nim spoufalił, że wręcz klepali się po ramionach na korytarzu, co chwilę
przesiadywał w jego pokoju, szybko awansował na kierownicze stanowisko nie mając
pojęcia o kierowaniu projektem.
W zespole mieliśmy takiego kolegę, który już kilka lat pracował w firmie, miał
łeb nieziemski, ale był skromny i nie wychylał sie. Za to ON jak tylko usłyszał
od niego jakiś pomysł, zaraz leciał z nim do prezesa i przedstawiał jako swój.
Potem dowiedziałem się od kilku innych kolegów, że ON jest strasznie fałszywy,
egoistyczny i jest typowym przykładem wazeliniarza i podpierdalacza - klepiąc
kogoś po plecach, potrafił mu wbić nóż pod żebro.
Zastanawiałem się, czy to może ze mną jest coś nie tak, czy to może ja wywołałem
ten konflikt. Ale przypomniałem sobie historię, jak jeszcze moim kierownmikiem
był X. X nie byl lubiany w firmie - był pracoholikiem, nie saanował ludzi, nie
umiał z nimi rozmawiać ani nimi zarządzać. Kiedyś strasznie mnie wkurzył tym, że
dezorganizuje mi pracę. Już chciałem iść z tym do prezesa ale sobie myślę, że
poważni faceci tak problemów nie rozwiązują. Umówiłem się z nim na rozmowę.
Przedstawiłem mu, co mi się nie podoba, on przedstawił swoje racje, znaleźliśmy
wyjście z sytuacji i od tamtej pory był spokój, a prezes nie musiał nic o tym
sporze wiedzieć. X kilka miesięcy później odszedł z firmy.
Dziś przyszedłem do firmy pożegnać się z kilkoma dobrymi kumplami, z którymi
pracowałem ładnych kilka lat, i pozabierać swoje rzeczy. Przy okazji
postanowiłem zamienić kilka słów z NIM. Powiedziałem mu, że zachował się
niepoważnie, że sposobem na rozwiązywanie konfliktów nie jest pozbywanie się
osób, z którymi się nie zgadzamy - tym bardziej, że ani razu nie udało mi się
porozmawiać z NIM konkretnie o przyczynach spięć. Jako odpowiedź usłyszałem
tylko coś w rodzaju "jeśli ta dyskusja ma do niczego nie prowadzić, to szkoda mi
czasu na nią". Na odchodnym zapytał, czy wychodzę, więc stwierdziłem, że ide
jeszcze do prezesa zamienić dwa słowa. Widziałem, jak kieruje swoje kroki do
pokoju prezesa więc rzuciłem w jego stronę "ja potrafię porozmawiać z prezesem
sam, nie potrzebuję Twojej asysty". Mimo to wlazł do pokoju prezesa i uprzedził
go, w jakim celu idę ...
Później poprosiłem o krótką rozmowę kierownika innego działu - swoją drogą
naprawdę kompetentnego faceta, i żałuję, że nie było mi dane z nim
współpracować. Zgodził się, zapytałem go o klika kwestii związanych z moim
odejściem. Gadaliśmy może z 20 minut, gdy nagle wszedł ON - a gadaliśmy w salce
konferencyjnej, i była wywieszona tabliczka "zajęte". I do mnie z tekstem, o
czym my tu gadamy i dlaczego tamtemu kierownikowi czas zabieram. Mi zrobiło się
głupio, wyszedłem, i wychodząc usłyszałem, jak ON toczy na korytarzu dyskusję z
tym kierownikiem, z którym rozmawiałem na temat tego, o czym i po co
rozmawialiśmy. Jak dla mnie ON pokazał całe swoje drugie ja.

Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze, podpierdalacze i
dupowłazy się biorą? Pracowałem już w kilku firmach i w każdej znalazł się ktoś,
kto jako sposób na zrobienie "kariery", wygryzienie kogoś, zdobycie zaufania u
przełożonych, stosował podobne świńskie praktyki. I dlaczego prezesi firm dają
się wkręcać w takie intrygi. Mi się po prostu rzygać chce, jak sobie teraz o NIM
pomyślę.

Marcin

unread,
Apr 21, 2008, 4:32:41 PM4/21/08
to
No coz, z moich obserwacji wynika, ze to sa osobniki ktore w niczym nie sa
dobrzy i zachowanie jakie opisujesz to jedyny sposob na zaistnienie a co za
tym idzie - wieksze pieniadze.
Jak juz sie rozpisales to napisz miasto, pierwsza litere nazwy firmy i
inicjaly tego jelopa zeby inni sie nie nacieli.

M


entroper

unread,
Apr 21, 2008, 5:13:28 PM4/21/08
to
Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuit6p$7vf$1...@inews.gazeta.pl...

> Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze,
> podpierdalacze i dupowłazy się biorą?

Trudno powiedzieć skąd się biorą, ale na pewno trzeba ich wypalać gorącym
żelazem nie patrząc na maniery. Zauważ, że w każdej pracy (i nie tylko w
pracy) trzeba sobie najpierw takiego gnoja wyhodować przymykając oczy na to i
tamto. Teraz Ty już nie masz prawa głosu, on z poczuciem wielkiego sukcesu
namierza następną ofiarę a reszta się przygląda.

e.

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 4:54:58 PM4/21/08
to

Użytkownik "Marcin" <news_...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:fuitl9$rhp$1...@news.onet.pl...
Wiesz - obawiam się, że i bez tego ON może skojarzyc, że o nim piszę :)
Co więcej mogę napisać o NIM i całej sytuacji. Planowałem odejść z firmy już
jakieś 2 - 3 miesiące temu. Nie odszedłem generalnie z dwóch względów:
- ilość roboty w pracy, a do tego ilość prywatnych spraw, jaka ostatnio zwaliła
mi się na głowę nie pozwoliła mi zająć się tematem poszukiwania pracy
- postanowiłem być fair wobec firmy i dotrwać do końca projektu - bo mimo, ze
nie byłem główną osoba odpowiedzialną za projekt, to najlepiej się w nim
orientowałem, a już o niebo lepiej niż kierownik.
Nade mną byl architekt projektu - ten cichy, spokojny gość, którego pomysły
ciągle ON przedstawiał jako swoje. Tyle, że ON ciągle biegał po klientach i tak
naprawdę na zajęcie się projektem czasu nie miał. A ja raz słyszałem, że mam być
samodzielny, innym razem, że decyzje mam konsultować z architektem. Oczywiście
próbowałem to wytlumaczyć JEMU, że tak ustawiony projekt daleko nie zajedzie,
ale nie chciał mnie słuchać wogóle - no bo ON i architekt są przeciez nieomylni.
W momencie prób podjecia merytorycznej dyskusji słyszałem tylko, że nie
potrzebnie zamęt sieję.
Była jeszcze jedna kwestia. W projekcie był pewien programista - junior, któremu
ON wybaczał wszystko, bo w końcu to dopiero junior i student. Były do zrobienia
dwa moduły do systemu, ale trzeba je było zrobić tak, by ze soba grały. Ja
dostałem do zrobienia jeden, junior drugi. Wiedząc, że junior sam nie wymyśli
swojej działki dobrze, przedstawiłem mu wymagania do niewielkiego kawałka -
raptem z 5 - 6 klas, i kazałem zaprojektować go. Jakoś sobie z tym poradził,
wprowadziłem kilka korekt, omówiliśmy go, junior stwierdził, że kuma, o co
biega. Ja zniknąłem na 5 dni na urlop, junior miał model zaimplementować.
Przychodzę, biorę to co zrobił, a tu jeden wielki miszmasz, nic nie zgadza się z
tym , co wymyśliłem. Twierdził, że robił, konsultując się z architektem ... Nie
dostałem zgody od kierownika, by kazać juniorowi to popawiać, więc temat tak
rowalony został, poza tym miałem swoje rzeczy do zrobienia, bo oprócz
nadzorowania juniora, dostawałem jak i on kawałki do wyklepania. Kilka tygodni
później potrzebowałem ten model rozbudować i oczywiście zacząć musiałem od
przepisania tego, co zrobił junior, za co dostałem po głowie, czemu tyle czasu
mi to zajmuje ... Dodatkowo dostałem po głowie za to, że śmiałem wywołać
konflikt, ochrzaniając gościa za spieprzenie roboty i podejmując dyskusję z NIM
na temat tego, że muszę poprawiać po juniorze. Dla NIEGO istotne było, ze junior
powiedział mu, że robotę zrobił i można było odfajkowac ją w harmonogramie. A to
że zrobił źle? Skąd ON by miał to wiedzieć, jak wykształcenia kierunkowego nie
miał.

Przepraszam, jesli kogoś uraziło to, ze się tak rozpisuję. Powiedzcie mi, jak na
przyszłość unikać takich sytuacji. Jedno wiem - robi się smród, trza spierdalać.
Sam wchodzić komuś w tyłek nie potrafię.

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 4:59:28 PM4/21/08
to

Użytkownik "entroper" <entr...@CWD.spamerom.poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:fuiv0a$mf1$1...@atlantis.news.neostrada.pl...

> Trudno powiedzieć skąd się biorą, ale na pewno trzeba ich wypalać gorącym
> żelazem nie patrząc na maniery. Zauważ, że w każdej pracy (i nie tylko w
> pracy) trzeba sobie najpierw takiego gnoja wyhodować przymykając oczy na to i
> tamto. Teraz Ty już nie masz prawa głosu, on z poczuciem wielkiego sukcesu
> namierza następną ofiarę a reszta się przygląda.

Ja tylko po cichu liczę na to, że beze mnie sobie w projekcie nie poradzą. Tylko
ja prowadziłem analizę wymagań z klientem - niby jakaś była spisana, ale spisana
była przez poprzedników, którzy, jak pisałem, projekt zjebali, na kolanie, i w
międzyczasie duuuużo szczegółów trzeba było ustalać. Niby zrobiłem zakres
wymagań do ostatniego modułu, który został do zrobienia, ale wiem, że kilka
innych jest skopanych, o czym mówiłem głośno, obrywając po głowie za
"konfliktowość".

Powiedcie mi, czy to jest typowa cecha wazeliniarzy, że uciekają w każdy możliwy
sposób od merytorycznej dyskusji?

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 5:03:08 PM4/21/08
to

Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuiv7h$i78$1...@inews.gazeta.pl...

> Powiedcie mi, czy to jest typowa cecha wazeliniarzy, że uciekają w każdy
> możliwy sposób od merytorycznej dyskusji?
A żeby było "śmieszniej", dopóki to co robiłem pozwalało mu na spijanie
śmietanki, sprawiał wrażenie najlepszego kierownika i kumpla pod słońcem. No do
rany przyłóż. Sam nawet znajomym mówiłem, jakiego mam super kierownika. No ale
wyszło szydło z worka ... A prezesa tak omotał, że ten nawet nei zastanawiał się
nad tym, ze ogląd na mnie ma tylko na podstawie tego, co ON mu przekazał

Tomasz Pawłowski

unread,
Apr 21, 2008, 5:09:54 PM4/21/08
to
>> Powiedcie mi, czy to jest typowa cecha wazeliniarzy, że uciekają w każdy
>> możliwy sposób od merytorycznej dyskusji?
> A żeby było "śmieszniej", dopóki to co robiłem pozwalało mu na spijanie
> śmietanki, sprawiał wrażenie najlepszego kierownika i kumpla pod słońcem.
> No do rany przyłóż. Sam nawet znajomym mówiłem, jakiego mam super
> kierownika. No ale wyszło szydło z worka ... A prezesa tak omotał, że ten
> nawet nei zastanawiał się nad tym, ze ogląd na mnie ma tylko na podstawie
> tego, co ON mu przekazał

kazdy medal ma dwie strony ...

wyluzuj, to nie pierwszy i nie ostatni raz jak spotkasz dzięciola na
zawodowej drodze
pamietaj tez że masz teraz mocno subiektywne podejscie do sprawy wiec sie
nie nakręcaj
tylko to przeanalizuj i znajdz inna prace ? albo idz do prezesa i przedstaw
swoja wersje tak dla wlasnego spokoju.

Sam jestem szefem i uwierz mi, ze nie jestem w stanie obiektywnie ocenic
kazdego osobiscie ale wlasnie przez pryzmat
opinii kierownika/szefa projektu etc wiec moze ty swoja sprawe wyjasnisz


pozdrawiam
Tomasz Pawłowski


jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 5:14:48 PM4/21/08
to

Użytkownik "Tomasz Pawłowski" <i...@4web.pl> napisał w wiadomości
news:fuiv57$234l$1...@news2.4web.pl...

> Sam jestem szefem i uwierz mi, ze nie jestem w stanie obiektywnie ocenic
> kazdego osobiscie ale wlasnie przez pryzmat
> opinii kierownika/szefa projektu etc wiec moze ty swoja sprawe wyjasnisz
Próbowałem. Ale to już nei ma sensu. Najbardziej dziwi mnie, jak może zarząd
podjąć decyzję o usunięciu kogos z firmy, jesli opiera się na opinii od
powiedzmy 3 kluczowych osób w firmie + mojego kierownika, a te 3 kluczowe osoby
w firmie dostają od mojego kierownika tekst w rodzaju:
" tu masz gościa, ja go nei chcę, bo jest konfliktowy, ale jak masz dla niego
miejsce to go bierz". A żadna z tych 3 kluczowych osób akurat nie ma wakatów

Marcin

unread,
Apr 21, 2008, 5:16:05 PM4/21/08
to
Z tego co piszesz wynika, ze teraz junior bedzie mial p***e. Projekt padnie
no to trzeba bedzie szukac kozla ofiarnego - a jak wiadomo student nadaje
sie jak nikt inny. Jak do juniora 'nic nie masz' to na Twoim miejscu bym mu
otworzyl oczy co sie wydarzy za jakis czas. Lepiej niech juz teraz spieprza
z czystym kontem i szuka czegos nowego.

M


Ghost

unread,
Apr 21, 2008, 5:20:43 PM4/21/08
to

Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuj049$ml1$1...@inews.gazeta.pl...

To znaczy ze miales duzo szczescia. Firme ten koles po malutku porzewroci.
Nie pierwszy to przypadek. Zbieg dwoch elementow niekompetenty prezes plus
kierownik karierowicz.

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 5:29:08 PM4/21/08
to

Użytkownik "Ghost" <gh...@everywhere.pl> napisał w wiadomości
news:fuj0s1$saf$1...@nemesis.news.neostrada.pl...

> To znaczy ze miales duzo szczescia. Firme ten koles po malutku porzewroci. Nie
> pierwszy to przypadek. Zbieg dwoch elementow niekompetenty prezes plus
> kierownik karierowicz.
Moim zdaniem prezes jest akurat kompetentnym facetem. Sam wyszedł od robienia
projektów, do czego teraz zatrudnia ludzi, więc pojęcie o tym ma. Jak
przyszedłem do tej firmy jakies 3 lata temu, w firmie pracowało ze mną z 12,
może 13 osób, i atmosfera była iście domowa. Potem zaczął się gwałtowny wzrost
firmy, przyjmowane były po 2 - 3 nowe osoby tygodniowo, często zupełnie
przypadkowe, studenci, i to bez kwalifikacji. Teraz zostało kilka osób ze starej
gwardii, która jest nie do ruszenia. Natomiast kto kompetentny przyszedł
później, to już raczej nie pracuje w tej firmie. Zaczęła się duża rotacja, szef
wymyśla co rusz nowe koncepcje firmy. Wydaje mi się, że zaczyna się czkawką
odbijac to, że chce, by w firmie prawie 50-osobowej dalej wszyscy byli "równi",
tak jak było za starych czasów, jak było kilkanaście osób w firmiw, co IMO jest
niemożliwe.
Problem w tym, ze prezes okazał się strasznie podatny na to, że ktoś go chwali,
co ON perfidnie wykorzystuje

Bronek Kozicki

unread,
Apr 21, 2008, 5:44:24 PM4/21/08
to
jaQbek <jaQ...@spam.eu> wrote:
> Ja tylko po cichu liczę na to, że beze mnie sobie w projekcie nie
> poradzą. Tylko ja prowadziłem analizę wymagań z klientem - niby jakaś
> była spisana, ale spisana była przez poprzedników, którzy, jak
> pisałem, projekt zjebali, na kolanie, i w międzyczasie duuuużo
> szczegółów trzeba było ustalać. Niby zrobiłem zakres wymagań do
> ostatniego modułu, który został do zrobienia, ale wiem, że kilka
> innych jest skopanych, o czym mówiłem głośno, obrywając po głowie za
> "konfliktowość".

jeżeli już nie pracujesz, to umów się kiedyś prywatnie do prezesa i mu
powiedz. Firma będzie w kłopocie, może lepiej żeby o tym ta konkretna
osoba wiedziała z góry.


B.


r2r

unread,
Apr 21, 2008, 5:47:49 PM4/21/08
to
Obstawiam, że miasto zaczyna się na P..ń (lub okolice) albo W...a.
Ale mogę się mylić, w każym razie tam największe p-stwo.


"Marcin" <news_...@poczta.onet.pl> wrote in message
news:fuitl9$rhp$1...@news.onet.pl...

Bronek Kozicki

unread,
Apr 21, 2008, 5:46:28 PM4/21/08
to
jaQbek <jaQ...@spam.eu> wrote:
> Moim zdaniem prezes jest akurat kompetentnym facetem. Sam wyszedł od
> robienia projektów, do czego teraz zatrudnia ludzi, więc pojęcie o
> tym ma. Jak przyszedłem do tej firmy jakies 3 lata temu, w firmie

> Problem w tym, ze prezes okazał się strasznie podatny na to, że ktoś


> go chwali, co ON perfidnie wykorzystuje

http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_principle


B.


jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 5:54:42 PM4/21/08
to

Użytkownik "Bronek Kozicki" <br...@spam-trap-cop.net> napisał w wiadomości
news:0V7Pj.8899$tX6....@en-nntp-02.am2.easynews.com...

> jeżeli już nie pracujesz, to umów się kiedyś prywatnie do prezesa i mu
> powiedz. Firma będzie w kłopocie, może lepiej żeby o tym ta konkretna osoba
> wiedziała z góry.
Co rozumiesz przez "Firma będzie w kłopocie" i co ja niby miałbym miec z tego,
że komukolwiek otworzę oczy? Pytałem mojego poprzedniego kierownika, kto niby
miałby przejąć moje obowiązki, to stwierdził, że wstawi na moje miejsce
człowieka, który 2 tygodnie temu dopiero przyszedł do projektu. A sytuacja
wygladała tak, że mimo, iż formalnie w projekcie jest architekt, który nad
całością powinien panować, junior i ten nowy przychodzili ze wszystkim
praktycznie do mnie, bo ja najlepiej wiedziałem, co i jak w projekcie jest
zrobione. I JEMU też tłumaczyłem, że robi błąd. No ale to już nie mój problem.
Zresztą projekt toczy się tylko dlatego, że klient wykazuje się niewiarygodną
wręcz cierpliwością, bo wie, że projekt mu potrzebny, a nikt inny teraz go nei
przejmie i nie zrobi. No ale w naszej firmie budżet na projekt skończył się
dawno i i tak projekt miał być zawieszony z końcem marca. Warunkowo szef zgodził
sie na przedłużenie do końca kwietnia. Co będzie dalej - pojęcia nie mam.

Marcin

unread,
Apr 21, 2008, 5:57:21 PM4/21/08
to
AnyUser ?

M


Jotte

unread,
Apr 21, 2008, 6:32:32 PM4/21/08
to
W wiadomości news:fuit6p$7vf$1...@inews.gazeta.pl jaQbek <jaQ...@spam.eu>
pisze:

> Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze, podpierdalacze i dupowłazy się
> biorą?

A co za różnica?
Pierwszy raz widzisz człekokształtne gówno?
Czy to ważne, kto je wy...ał?
Wdepnąłeś i się dziwisz - a to prawie norma.
Ciężko znaleźć człowieka szukając wśród ludzi.

> Pracowałem już w kilku firmach i w każdej znalazł się
> ktoś, kto jako sposób na zrobienie "kariery", wygryzienie kogoś,
> zdobycie zaufania u przełożonych, stosował podobne świńskie praktyki.

Coż w tym dziwnego?
W szambie grzebiesz to i gówno znajdujesz.
A szambo wszędzie...

> I dlaczego prezesi firm dają się wkręcać w takie intrygi.

A dlaczego trepy tolerują falę, klawisze grypserę?

> Mi się po
> prostu rzygać chce, jak sobie teraz o NIM pomyślę.

Jaki wniosek po torsjach?

--
Jotte

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 6:45:14 PM4/21/08
to

Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuiuv3$gsf$1...@inews.gazeta.pl...

> Nade mną byl architekt projektu - ten cichy, spokojny gość, którego pomysły
> ciągle ON przedstawiał jako swoje. Tyle, że ON ciągle biegał po klientach i
> tak naprawdę na zajęcie się projektem czasu nie miał.
Sorry, miało być, że architekt nie ma czasu zająć się projektem. Więc wygladało
to tak, ze skoro architekt nie ma czasu, a ja jestem starszym programistą, to
powiniennem sam wymyślać koncepcje rozwiązań. Tyle, że jak przekazywałem je dwóm
programistom - juniorowi i temu nowemu, to oni szli z tym do architekta - bo tak
im kazał ON, po czym architekt zmieniał moje pomysły, zupełnie tego ze mną nie
uzgadniając. O tym, co wymyślił architekt, przekonywałem się dopiero, gdy
oglądałem kod i łapałem się za głowę ...

Może i ja jestem konfliktową osobą - bo cholerykiem jestem - ale powiedzcie, czy
na moim miejscu nie wkur*** byście się w następującej sytuacji:
Zebrało się troszkę rzeczy, które wymagało ustalenia szczegółów z klientem, i
które ciężko było uzgodnić telefonicznie. Więc klient, z innego miasta,
postanowił, że przyjedzie na jeden dzień. Architekt zrobił listę rzeczy, które
chciałby na spotkaniu omówić. Dał mi ją, bym wpisał swoje propozycje.
Przejrzałem tą listę i oprócz dopisania swoich tematów, zaznaczenia tych, które
są najpilniejsze, pozaznaczałem też te, które już dawno z klientem telefonicznie
uzgodniłem i których nie ma sensu drążyć na spotkaniu. Zaczynamy spotkanie,
architekt bierze listę i ... jedzie z tematami po kolei, biorąc też te
wykreślone przeze mnie! No myślałem, że mnie zaraz coś trafi. Nie wiem, co czuł
klient, ale we mnie się gotowało, jak można tak pokazywać swoje nieprzygotowanie
i to, że się nie wie, co w projekcie się dzieje! Gdy architekt skończył,
próbowałem "przemycić" swoje tematy, moim zdaniem najpilniejsze, na co
usłyszałem od NIEGO "to omówimy na końcu spotkania". Doszliśmy do końca
spotkania, architekt jeszce raz podsumował swoje tematy, łącznie z tymi, które
niepotrzebnie roztrząsał. O moich nawet nie wspomniał.
W międzyczasie ON i architekt musieli gdzieś wyjść, i zostawili mnie i juniora,
byśmy zrobili prezentację pewnego modułu. Moduł ten został zrobiony wg koncepcji
mojej, uzupełnionej i przyklepanej przez architekta - innymi słowy, dostałem od
niego zielone śiwatło, by tak a tak go zrobić. No więc pokazuję klientowi moduł,
a klient wielkie oczy - że tego się tak nie robi, co za herezje powymyślaliśmy i
wogóle. No więc zacząłem omawiać klientowi, na czym nasze rozwiązanie polegało,
będąc święcie przekonanym, że to klient nie do końca je rozumie. Niestety -
okazało się, że projekt, jaki zatwierdzil architekt, nie był przez niego w ogóle
konsultowany z klientem! Rzecz jasna próbowałem przedyskutować tą sytuację z
NIM - rzecz jasna bez żadnych rezultatów ... Zresztą nie była to pierwsza
sytuacja, gdy po zrobieniu czegoś tak, jak wymyślił czy przekazał mi to
architekt, okazywało się to nie tym, co klient chciał. Oczywiście poprawianie
spadało na moją głowę ...


SlawcioD

unread,
Apr 21, 2008, 6:57:53 PM4/21/08
to
jaQbek pisze:
na bezszczela przechwyc projekt od klienta;)

pozdrawiam
SlawcioD

tbird

unread,
Apr 21, 2008, 7:14:04 PM4/21/08
to
jaQbek wrote:
> Może i ja jestem konfliktową osobą - bo cholerykiem jestem - ale
> powiedzcie, czy na moim miejscu nie wkur*** byście się w następującej
> sytuacji:

Za bardzo się angażujesz:) Trzeba było robić _tylko_ to co wymagają,
olewać klienta i jego problemy (to działka ambitnego kierownika),
wychodzić po 8 godzinach, inkasować kasę i pieprzyć debili:)

jaQbek

unread,
Apr 21, 2008, 7:20:40 PM4/21/08
to

Użytkownik "tbird" <nom...@nomail.net> napisał w wiadomości
news:fuj74a$626$1...@achot.icm.edu.pl...

> Za bardzo się angażujesz:) Trzeba było robić _tylko_ to co wymagają,
Dobrze powiedziane. Ja jednego dnia słyszałem, że wszyscy w firmie jesteśmy
równi, drugiego, że to ja jestem starszym programistą i powiniennem sam pewne
rzeczy wymyślać, podejmować decyzje i nie zawracać tyłka architektowi, a
trzeciego, że powiniennem swoje pomysły konsultować z architektem, który
zazwyczaj był poza firmą.
Poza tym jakoś taki mam cholerny charakter, że jak widzę dobrze zrobioną robotę,
to cieszę się jak dziecko - ostatnio pochwaliłem kumpla, tego nowego w
projekcie, że biegał do mnie chyba z 3 razy z tym samym i dopytywał, ale zrobil
tak, jak miało być zrobione, Ale jak widzę coś spieprzonego, to nie potrafię
udawać, ze nie widzę i jak widzę, że ktoś robotę zlewa, to mnie szlag trafia.

Sławomir Kawała

unread,
Apr 21, 2008, 7:43:58 PM4/21/08
to
On pon, 21 kwi 2008 o 23:20 GMT, jaQbek wrote:
> Poza tym jakoś taki mam cholerny charakter, że jak widzę dobrze zrobioną robotę,
> to cieszę się jak dziecko - ostatnio pochwaliłem kumpla, tego nowego w
(...)

IMHO masz pewne cechy przywodcze, nie lubisz byc szeregowym
pracownikiem, angazujesz sie. Powinienes aplikowac na stanowisko
zwiazane z zarzadzaniem projektem, a nie jego realizacja sensu stricte.
Inna opcja to zalozenie swojej firmy. W kazdym innym przypadku zawsze
trafisz na kogos nad soba, kto bedzie decydowal jak masz rzeczy robic,
ktore Twoim zdaniem powinny wygladac zupelnie inaczej, a to z kolei
bedzie powodowac konflikty.


--
pozdr. Sławomir Kawała
JID: slwkk [at] alternatywa [dot] net
GSM: (0)601-398-348

Tomasz Pawłowski

unread,
Apr 22, 2008, 2:46:20 AM4/22/08
to
> Próbowałem. Ale to już nei ma sensu. Najbardziej dziwi mnie, jak może
> zarząd podjąć decyzję o usunięciu kogos z firmy, jesli opiera się na
> opinii od powiedzmy 3 kluczowych osób w firmie + mojego kierownika, a te 3
> kluczowe osoby w firmie dostają od mojego kierownika tekst w rodzaju:
> " tu masz gościa, ja go nei chcę, bo jest konfliktowy, ale jak masz dla
> niego miejsce to go bierz". A żadna z tych 3 kluczowych osób akurat nie ma
> wakatów


No to daj juz sobie spokoj z nakrecaniem bo dojedziesz do zawału i tyle
bedziesz mial z tego pozytku
Luuuz i do przodu z innym towarzystwem

pozdrawiam
Tomasz Pawłowski


PioPio

unread,
Apr 22, 2008, 3:36:09 AM4/22/08
to
> na bezszczela przechwyc projekt od klienta;)
>
> pozdrawiam
> SlawcioD

Nie wiem tylko czy w takim przypadku nei wpakowałby się w jeszcze większe
kłopoty. Przecież w okresie pracy całość jego dokonań należała do firmy w
której pracował i żeby przejąć ten projekt musiałby go pisać od nowa.
Pytanie czy jest to opłacalne??
Jeśli klient by się zgodził na napisanie od zera wszystkiego to pewnie
byłoby to dobre wyjście a i znając ceny i koszty mógłby w prosty sposób
przebic oferte dawnego pracodawcy.

Poza tym taka uwaga z mojej strony - rzeczywiście w każdej większej firmie
znajdują się wazeliniarze i podpierdalacze i często to właśnie oni lądują na
wysokich stanowiskach. Wydaje mi się, że w dużej mierze bierze się to z
kompleksów osób zarządazjących, które szukają zawsze kogoś kto będzie od
nich gorszy, żeby w przyszłości czuć się bezpiecznie.
Poza tym jeśli ktoś jest tak łasy na wazelinę jak twój prezes to się ciesz,
że własnie odchodzisz bo taka firma przyszłości nie ma. Jeśłi nie potrafi
zauważyć prawdziwych problemów to jest jego problem ale i jego pieniądze.

Daj znać jak znajdziesz się w nowej pracy lub otworzysz swą własną
działaność albo wykombinujesz coś innego.

PioPio

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Piotr S.

unread,
Apr 22, 2008, 3:59:31 AM4/22/08
to
PioPio pisze:

>> na bezszczela przechwyc projekt od klienta;)
>>
>> pozdrawiam
>> SlawcioD
>
> Nie wiem tylko czy w takim przypadku nei wpakowałby się w jeszcze większe
> kłopoty. Przecież w okresie pracy całość jego dokonań należała do firmy w
> której pracował i żeby przejąć ten projekt musiałby go pisać od nowa.
> Pytanie czy jest to opłacalne??

Nie wiem jak jest w tym przypadku ale poważni klienci kupuja wyłączne
prawa autorskie do programu _na zamówienie_ a nie tylko prawo do
użytkowania (licencje). Jeśli tak to z kontynuacją projektu na swoim nie
byłoby problemu.

marcela

unread,
Apr 22, 2008, 4:10:48 AM4/22/08
to
On 21 Kwi, 22:24, "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> wrote:
>
> Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze, podpierdalacze i
> dupowłazy się biorą? Pracowałem już w kilku firmach i w każdej znalazł się ktoś,
> kto jako sposób na zrobienie "kariery", wygryzienie kogoś, zdobycie zaufania u
> przełożonych, stosował podobne świńskie praktyki. I dlaczego prezesi firm dają
> się wkręcać w takie intrygi. Mi się po prostu rzygać chce, jak sobie teraz o NIM
> pomyślę.

W każdej firmie jest dzięcioł.Pracowałam w dwóch wielkich korporacjach
i doskonale znam historię o której piszesz bo mam z tym do czynienia
na codzień.Teraz pracuję w trzeciej korporacji i jest taki właśnie
dzięcioł.
Tylko ja mam inną strategię postępowania, może dlatego że nie jestem
cholerykiem tylko melancholikiem.
Obserwuję bacznie postępowanie dzięcioła i widzę kompletną
niekompetencję.Nie walczę z dzięciołem, komplementuję, chwalę i dużo
rozmawiam z uśmiechem na twarzy i przemawia przeze mnie radość
życiowa, zapał i potencjał.
Wewnątrz mam kompletnie inne zdanie.Dzięcioł potrzebuje często mojej
pomocy bo wiedza jego jest mierna.Mówię tyle ile uważam za
bezpieczne.Dzięcioł ma duże chody u prezesa i dyrektora a ja wiem, że
nie dam rady tego zmienić żadnymi skargami, rozmowami itp
Inni pracownicy mają również złe zdanie o dzięciole i rozmawiamy o
tym między sobą.Ten co mówi o tym otwarcie i porusza sprawę wyżej -
wylatuje i ma jeszcze zakaz przebyania na terytorium firmy i ochrona
go nie wpuszcza.
Ja robię swoje, dobrze zarabiam, może czasami dzięcioł trochę zawali
mój plan miesięczny ale zagryzam wargi i uśmiecham się do dzięcioła.
Wszyscy wierzą , że dzięcioł kiedyś wyleci ale ja raczej się nie
łudzę.
Pomyśl, pójdziesz gdzie indziej i będziesz miał to samo, myślę że
trzeba nauczyć się z tym żyć.Bo kto taką walkę
wygrał ?

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 4:20:15 AM4/22/08
to

Użytkownik "Sławomir Kawała" <sl...@alternatywa.net> napisał w wiadomości
news:fuj90h$au5$1...@mx1.internetia.pl...

> IMHO masz pewne cechy przywodcze, nie lubisz byc szeregowym
> pracownikiem, angazujesz sie. Powinienes aplikowac na stanowisko
> zwiazane z zarzadzaniem projektem, a nie jego realizacja sensu stricte.
> Inna opcja to zalozenie swojej firmy. W kazdym innym przypadku zawsze
> trafisz na kogos nad soba, kto bedzie decydowal jak masz rzeczy robic,
> ktore Twoim zdaniem powinny wygladac zupelnie inaczej, a to z kolei
> bedzie powodowac konflikty.
Powiem Ci, ze myślałem o stanowisku kieronika projektu. Problem w tym, że o ile
dobrze czuję się w kierowaniu jakimś zadaniem od strony merytorycznej, o tyle
obawiam się, że mógłbym mieć problemy z druga stroną pracy kierownika, a
mianowicie pilnowaniem terminów, budżetu, klientów itp. Jak to się mówi, w
takich kwestiach jestem "miękka buła". Mam po prostu stracha, że nie potrafiłbym
pewnych rzeczy trzymac na krótko i z dystansem - chyba rozumiesz, o co chodzi. A
swoją drogą - czy sa jakieś kursy, na których można by trenować umiejętności
interpersonalne, a konkrwetnie umiejętność rozwiązywania konfliktów? Czy ktoś
takie szkolenia prowadzi?

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 4:24:04 AM4/22/08
to

Użytkownik "PioPio" <ede...@NOSPAM.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fuk4h9$nu4$1...@inews.gazeta.pl...

>> na bezszczela przechwyc projekt od klienta;)
> Daj znać jak znajdziesz się w nowej pracy lub otworzysz swą własną
> działaność albo wykombinujesz coś innego.
Myślałem o własnej działalności. Rzecz w tym, że mojej branży - IT, trochę
trudno jest działać w pojedynkę. Fakt, można pracować tak, jak wiele osób w tej
firmie, znaczy się prowadzili jednoosobowe DG i podpisywali kontrakt z firmą.
Ale to niewiele różni się od pracy na etacie. O założeniu własnej firmy w tej
branży jakoś nie myślę - nei widzę się po prostu w roli szefa firmy i tyle. Może
to wynika z mojej psychiki, może dałoby się to jakośw mojej głowie
poprzestawiać.

Ghost

unread,
Apr 22, 2008, 4:38:46 AM4/22/08
to

Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuj0v5$t3n$1...@inews.gazeta.pl...

>
> Użytkownik "Ghost" <gh...@everywhere.pl> napisał w wiadomości
> news:fuj0s1$saf$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
>> To znaczy ze miales duzo szczescia. Firme ten koles po malutku
>> porzewroci. Nie pierwszy to przypadek. Zbieg dwoch elementow
>> niekompetenty prezes plus kierownik karierowicz.
> Moim zdaniem prezes jest akurat kompetentnym facetem. Sam wyszedł od
> robienia projektów, do czego teraz zatrudnia ludzi, więc pojęcie o tym ma.

Ale zdajesz sobie sprawe z roznicy miedzy praca prezesa i "robiacza
projektow"?

> Problem w tym, ze prezes okazał się strasznie podatny na to, że ktoś go
> chwali, co ON perfidnie wykorzystuje

To jest jeden z obszarow niekompetencji prezesa - prawdopodobnie nie jedyny.

Wojciech Malinowski

unread,
Apr 22, 2008, 3:39:03 AM4/22/08
to
Tak jak już ktoś tu doradził - załóż teraz własną firmę albo zatrudnij
się gdzieś jako kierownik, bo na szeregowego pracownika w firmie się nie
nadajesz.

Piszesz, że wiesz lepiej jak powinien postępować nie tylko Twój
kierownik ale także prezes firmy. Napisałeś, że jeden kierownik "nie
szanował ludzi i nie potrafił nimi zarządzać", drugi był "wazeliniarzem
i podpierdalaczem", a prezesi firm "dają się wkręcać w intrygi".

Skoro byłeś jedynym pracownikiem, który wie jak zastąpić prezesa,
kierownika, architekta i kolegę programistę to masz sukces murowany.
Otwórz działalność konkurencyjną i jeżeli jest tak jak piszesz to z
rynku ich zmieciesz w 2 lata.

Życzę Ci jednak, żebyś jak najszybciej miał innych pracowników "pod
sobą" i zobaczył jak to wygląda od drugiej strony.

Odpowiadając na Twoje pytanie - skąd się tacy ludzie biorą - biorą się
dokładnie z takich ludzi jak Ty.

Jak już zostaniesz kierownikiem i Twój podwładny X podzieli się z Tobą
dobrym pomysłem, pójdziesz do swojego szefa (lub klienta) i powiesz, że
X miał świetny pomysł. X nie będzie wiedział jak przebiegała rozmowa,
więc powie Y, że na pewno ukradłeś mu pomysł, Y powie Z, że kradniesz
ludziom pomysły, a Z powie nowemu pracownikowi, że wbijasz ludziom nóż w
plecy na dzień dobry.

Pamiętaj też, że kiedyś też możesz zwolnić dezorganizującego Ci pracę
pracownika. Przyjdzie on wtedy do Ciebie i powie, że "zachowujesz się
niepoważnie". Może nawet obsmaruje Cię potem gdzieś w internecie (albo
będzie na odchodne robił Ci koło d. z kolegami z pracy).

Jeżeli już teraz wiesz lepiej od wszystkich jak prowadzić firmę,
zarządzać ludźmi, kontaktować się z klientem itp. itd. to po tym jak
zostaniesz szefem, nic tego nie zmieni, a każdemu kto będzie Ci dawał
jakieś uwagi powiesz, że "jest konfliktowy i kłótliwy".

Różnica między wami była taka, że on był kierownikiem, a Ty nie, więc to
Ty musiałeś odejść.

PS Nie miałem zamiaru Cię w żaden sposób atakować. Powyższe może być
prawdziwym spojrzeniem od tej drugiej strony, a może nie. Nie mówię, że
wiem jak było. Mówię tylko, że czasem te same rzeczy widziane z
perspektywy kierownika i pracownika wyglądają zupełnie inaczej. A
jeszcze inaczej wyglądają sprawy z perspektywy ja-inni.

Pozdrawiam,
Wojciech Malinowski

Ghost

unread,
Apr 22, 2008, 4:44:19 AM4/22/08
to

Użytkownik "Marcin" <news_...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:fuj2k1$ddi$1...@news.onet.pl...
> AnyUser ?

Hehe...

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 4:46:26 AM4/22/08
to

Użytkownik "marcela" <maxr...@op.pl> napisał w wiadomości
news:8f267bb2-f4eb-4879...@k37g2000hsf.googlegroups.com...

On 21 Kwi, 22:24, "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> wrote:

>Obserwuję bacznie postępowanie dzięcioła i widzę kompletną
> niekompetencję.Nie walczę z dzięciołem, komplementuję, chwalę i dużo
> rozmawiam z uśmiechem na twarzy i przemawia przeze mnie radość
> życiowa, zapał i potencjał.

No widzisz. Choleryk tak nie potrafi :(

> Wewnątrz mam kompletnie inne zdanie.Dzięcioł potrzebuje często mojej
> pomocy bo wiedza jego jest mierna.

Jakbym widział mojego kierownika. Tylko on zrobił coś jeszcze. Znalazł w firmie
osobę, która siedzi tam latami, ale jest kompetentna. I przykleił się do niej, i
prawdopodobnie wypromował jako "kierownik zajebistego architekta"

> Mówię tyle ile uważam za bezpieczne.
No wiedzisz, a ja mam taki zwyczaj, że jak coś mnie boli, to mówię o tym wprost.
Ale mówię to tej osobie, u której mi się coś niepodoba, a nie wszystkim na około
z prezesem na czele.

> Dzięcioł ma duże chody u prezesa i dyrektora a ja wiem, że
> nie dam rady tego zmienić żadnymi skargami, rozmowami itp

Tia. "Mój" dzięcioł tak się ustawił, że prezes był nawet gotów wydzielić jego
team jako osobny dział w firmie, z osobnym budżetem. Tylko ostatnio
podsłuchałem, jak szef przyszedl do pokoju, w którym siedziałem ja i ON, i
powiedział, że firma jest generalnie na sporym plusie, a team dzięcioła ciągnie
doły. Po czym poklepał dzięcioła po ramieniu.

> Inni pracownicy mają również złe zdanie o dzięciole i rozmawiamy o
> tym między sobą.

O tym, że ON jest dzięciołem dowiedziałem się neistety dopiero po rozstaniu z
firmą. Od kolegi, z którym też nieraz miałem spory, i to gorsze niż z tym
dzięciołem. Ale oczywiście wyjaśniliśmy je między sobą.

> Ten co mówi o tym otwarcie i porusza sprawę wyżej -
> wylatuje i ma jeszcze zakaz przebyania na terytorium firmy i ochrona
> go nie wpuszcza.

No tak, nei ma to jak nadepnąć na odcisk

> Pomyśl, pójdziesz gdzie indziej i będziesz miał to samo, myślę że
> trzeba nauczyć się z tym żyć.

Tylko jak?

Bo kto taką walkę wygrał ?

> Poczekajmy jeszcze z 2 tygodnie. Do końca miesiąca projekt musi być ponoć
> skończony. Chyba, ze prezes da swojemu pupilkowi jeszcze miesiąc.

tumek

unread,
Apr 22, 2008, 5:03:04 AM4/22/08
to
> PS Nie miałem zamiaru Cię w żaden sposób atakować. Powyższe może być
> prawdziwym spojrzeniem od tej drugiej strony, a może nie. Nie mówię, że
> wiem jak było. Mówię tylko, że czasem te same rzeczy widziane z
> perspektywy kierownika i pracownika wyglądają zupełnie inaczej. A jeszcze
> inaczej wyglądają sprawy z perspektywy ja-inni.
>
> Pozdrawiam,
> Wojciech Malinowski

piszesz nie na temat a na koncu sie z tego wycofujesz zaznaczajac ze co
zlego to nie ty ,atakujesz a na koniec stwierdzasz ze nie miales takiego
zamiaru. Kazdy wie jaka jest sytuacja na rynku. Chodzi o ludzi
niekompetentnych ktorzy żerują na drugich a sami piastuja wyzsze stanowiska.
Tak naprawde to oni dezorganizuja prace.

tomasz

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 5:26:57 AM4/22/08
to

Użytkownik "Wojciech Malinowski" <vir...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:fuk87g$a2k$1...@inews.gazeta.pl...

> Piszesz, że wiesz lepiej jak powinien postępować nie tylko Twój kierownik ale
> także prezes firmy. Napisałeś, że jeden kierownik "nie szanował ludzi i nie
> potrafił nimi zarządzać", drugi był "wazeliniarzem i podpierdalaczem", a
> prezesi firm "dają się wkręcać w intrygi".

> Skoro byłeś jedynym pracownikiem, który wie jak zastąpić prezesa, kierownika,
> architekta i kolegę programistę to masz sukces murowany. Otwórz działalność
> konkurencyjną i jeżeli jest tak jak piszesz to z rynku ich zmieciesz w 2 lata.

[ciach]

Po pierwsze, jak napisałem, do prezesa mam tylko uraz taki, że rozważając
decyzję o moim odejściu spojrzał jedynie na opinię o mnie wystawioną przez jedną
osobę. Co do "kierownika, który nei szanował ludzi i pomiatał nimi", jak już
napisałem, mam do niego szacunek. Szacunek za to, że potrafił przyjąć do siebie
krytyczne uwagi, co wcale nie jest łatwe.
Piszesz o założeniu konkurencyjnej działalności. W mojej branży raczej nie ma
miejsc dla kilkuosobowych firm. A kierowanie dużym zespołem to nie jest bułka z
masłem. Czy bym sobie w tej chwili poradził jako prezes firmy IT - wątpię.
Lepiej czuję się na stanowisku specjalisty, ewentualnie teamleadera - kogoś, kto
zajmuje się częścią merytoryczną projektu, a nie rozliczaniem budżetu i
harmonogramów. Do tego pewnie też dojdę, ale jeszcze nie teraz :)

Tomek Renik

unread,
Apr 22, 2008, 6:30:21 AM4/22/08
to
Dnia 21-04-2008 o 22:54:58 jaQbek <jaQ...@spam.eu> napisał(a):


Zdradź jaka to branża ?
informatyka ?
handel ?

--
Tomasz Renik - nr 5231666765

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 7:16:19 AM4/22/08
to

Użytkownik "Tomek Renik" <to...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.t90cs...@dhcp-192-168-2-38.local.ies.co.pl...

> Zdradź jaka to branża ?
> informatyka ?
> handel ?
Z postów chyba łatwo wywnioskować, że informatyka, a konkretnie produkcja
oprogramowania

VanVonVen

unread,
Apr 22, 2008, 8:57:38 AM4/22/08
to
Uzytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> raczyl wyrazic swoja opinie w
news:fuit6p$7vf$1...@inews.gazeta.pl:

> Taką
> famę rozsiał o mnie po firmie, że uwierzyl w to i prezes, i
> kieriownicy pozostałych działów. No ale wracając do początku.

Zastanow sie troszke, fame wokol siebie robimy sami, kontaktujac sie z
innymi w firmie, poza nia. Byc moze zdarzaly sie takie sytuacje, ze do
kieronika trafialy opinie o Tobie od innych osob (nawet podczas calkiem
nieformalnych sytuacji). Niemozliwe? Tak to czesto wyglada, a osoba
oceniana uwaza sie za idealna.

> Pracowałem w pewnym dziale, którego kierownikiem był ON. W pewnym
> momencie dostalismy niewdzięczną robotę, a mianowicie poprawić i
> wdrożyć projekt, który ktoś przed nami zjebał. ON poustawiał zadania i
> role osób w projekcie tak, że tak naprawdę do końca nie wiedziałem,
> czym mam się zajmować, za co odpowiadam, i co do mnie należy - no ale
> to szczegóły.

Jesli nie wiedziales jaka jest Twoja rola, trzeba bylo sie o nia dopytac.
Jesli dalej nie wiedziales, trzeba bylo uzyskac informacje na pismie.
Jakos nie chce mi sie wierzyc, ze w projekcie nie miales spersonalizowanej
odpowiedzialnosci.

> Generalnie cały zgrzyt zaczął się w momencie, gdy w
> kilku kwestiach nie mogliśmy się dogadać. Próbowałem ustalić pewne
> rzeczy, wyjaśnić, jaka jest moja rola w projekcie na co słyszałem
> tylko, że jestem strasznie konfliktowy i kłótliwy. Jakakolwiek próba
> merytorycznej rozmowy z NIM kończyyła sie tym, że słyszałem tylko
> ogólniki na temat mojej osobowości i tego typu.

Cos jest na rzeczy, ze niektorych lubimy, a innych nie. Czy Ty lubisz
wszystkich dookola, z ktorymi wspolpracujesz? Zadaj sobie rowniez pytanie,
dlaczego nie lubisz tych "nielubianych". Odpowiadajac na powyzsze pytanie
spojrz takze krytycznie na siebie.

> W zespole mieliśmy takiego kolegę, który już kilka lat pracował w
> firmie, miał łeb nieziemski, ale był skromny i nie wychylał sie.

Czyli nie nadawal sie na kierownika. Chcialbys miec takiego kierownika,
ktory nie potrafi sie wychylic i zaprezentowac swoje racje?

> Za to
> ON jak tylko usłyszał od niego jakiś pomysł, zaraz leciał z nim do
> prezesa i przedstawiał jako swój.

Skad wiesz jak przedstawial te pomysly? Firmowal je swoim nazwiskiem, a
moze mowil wprost, kto jest autorem. Moze nagradzal pomyslodawcow?

> [...] Kiedyś strasznie mnie
> wkurzył tym, że dezorganizuje mi pracę.

Zwroc uwage co piszesz, wydaje mi sie, ze cos jest na rzeczy z Twoja
konfliktowoscia.

> Już chciałem iść z tym do
> prezesa ale sobie myślę, że poważni faceci tak problemów nie
> rozwiązują. Umówiłem się z nim na rozmowę. Przedstawiłem mu, co mi się
> nie podoba, on przedstawił swoje racje, znaleźliśmy wyjście z sytuacji
> i od tamtej pory był spokój, a prezes nie musiał nic o tym sporze
> wiedzieć. X kilka miesięcy później odszedł z firmy. Dziś przyszedłem
> do firmy pożegnać się z kilkoma dobrymi kumplami, z którymi pracowałem
> ładnych kilka lat, i pozabierać swoje rzeczy. Przy okazji postanowiłem
> zamienić kilka słów z NIM.

<ironia> Czyli zrobiles robote za prezesa. Powiedziales kierownikowi, ze
sie nie nadaje ... i odszedl. </ironia>

> Powiedziałem mu, że zachował się
> niepoważnie, że sposobem na rozwiązywanie konfliktów nie jest
> pozbywanie się osób, z którymi się nie zgadzamy - tym bardziej, że ani
> razu nie udało mi się porozmawiać z NIM konkretnie o przyczynach
> spięć.

Kolejny raz pojawia sie stwiedzenie, ze wystepowaly miedzy Wami spiecia.
Z drugiej jednak strony, jesli nigdy nie bylo miedzy Wami konstruktywnej
rozmowy, majacej na celu rozwiazanie konfliktu i podania sobie reki, to
bardzo fatalnie swiadczy to o Kierowniku. Choc mogly byc rozmowy, a Ty
swoim nastawieniem, pewnych rzeczy nie chciales przyjac do wiadomosci.


> Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze,
> podpierdalacze i dupowłazy się biorą? Pracowałem już w kilku firmach i
> w każdej znalazł się ktoś, kto jako sposób na zrobienie "kariery",
> wygryzienie kogoś, zdobycie zaufania u przełożonych, stosował podobne

> świńskie praktyki. I dlaczego prezesi firm dają się wkręcać w takie


> intrygi. Mi się po prostu rzygać chce, jak sobie teraz o NIM pomyślę.

Na koniec dodam, ze zwolnienie pracownika nigdy nie jest komfortowa
sytuacja, ani dla zwalnianego, ani dla zwalniajacego.
Niech cala sytuacja, choc nieprzyjemna, bedzie dla Ciebie nauka, postaraj
sie wyciagnac z niej wnioski. Moze czasem krytycznie spojrz na swoje
postepowanie.

Z drugiej strony miedzy kierownikami, a przelozonymi zawsze beda
wystepowaly zlozone relacje, ktore nie zawsze wszystkim beda odpowiadac.
Wazne rowniez to, aby kierownicy sluchali i przede wszyskim slyszeli to co
sie do nich mowi.

Zycze rowniez Tobie, abys znalazl sie po drugiej stronie, choc na chwilke,
aby moc sie przekonac jak to jest zarzadzac innymi.

--
pozdr. VanVonVen

entroper

unread,
Apr 22, 2008, 9:23:19 AM4/22/08
to
Użytkownik "marcela" <maxr...@op.pl> napisał w wiadomości
news:8f267bb2-f4eb-4879...@k37g2000hsf.googlegroups.com...

> (...)Pracowałam w dwóch wielkich korporacjach
(...)


> Tylko ja mam inną strategię postępowania, może dlatego że nie jestem
> cholerykiem tylko melancholikiem.

A może dlatego, że w wielkiej korporacji niewiele da się zrobić po prostu,
choćby ze względu na minimalną siłę przebicia. Kolega jednak pisze o firmie
kilkunastoosobowej, potem 50-cio osobowej, polskiej. Taka firma to zazwyczaj
ręcznie (i nieudolnie) sterowany pierdolnik, gdzie są duże możliwości
działania - spokojnie można pójść do prezesa a nawet zainicjować zebranie
zainteresowanych stron i wszystko dokładnie wyjaśnić. Oczywiście to może się
nie udać (bo np. prezes tego nie chce), ale wtedy pracownik ma pełną jasność,
nie musi czekać jakiejś katastrofy jak zbawienia, może podjąć wyzwanie,
zwolnić się, ochłonąć, ograniczyć gorliwość itp.

e.

Tomek Renik

unread,
Apr 22, 2008, 10:01:49 AM4/22/08
to
Dnia 21-04-2008 o 22:24:56 jaQbek <jaQ...@spam.eu> napisał(a):

> zaprasza mnie do pokoju szefa. Okazało się, że czeka już na mnie
> wypowiedzenie.

w jakim trybie ?
jaka podstawa prawna kodeksu pracy ? (o ile na umowe o prace pracowałeś)...

Krzysztof 'kw1618' z Warszawy

unread,
Apr 22, 2008, 2:01:54 PM4/22/08
to
Jestem zdania, tak jak już w tym wątku napisano, że powinieneś założyć
własną firmę lub robić projekty jako "wolny strzelec".
Chyba, że lepiej się czujesz jako podwładny.
Ja 11 lat siedzę w jednej firmie.


--
Zalaczam pozdrowienia i zyczenia powodzenia
Krzysztof 'kw1618' Warszawa - Ursynow
rozkoduj mój @ na tiny.pl: http://tiny.pl/p7bb
http://grupy.3mam.net

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 3:16:05 PM4/22/08
to

Użytkownik "entroper" <entr...@CWD.spamerom.poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:fuknqr$67t$1...@atlantis.news.neostrada.pl...

> Kolega jednak pisze o firmie
> kilkunastoosobowej, potem 50-cio osobowej, polskiej.
Nim przyszedłem, firma liczyła z 12 - 13 osób, nie więcej. W większości byli to
ludzie, którzy pracowali tam po 5 lat i dłużej, najświeżsi mieli za sobą 2 letni
staż w firmie. Wśród nich był nawet gość z tytułem doktora. Zgrana paczka
fachowców.
Jak się potem okazało, byłem pierwszym z całej masy, jaką szef potem przyjął. A
przyjmował - takie jest moje zdanie - praktycznie każdego. A że rynek pracy jest
jaki jest obecnie i o fachowców z doświadczeniem trudno, to większość nowo
przyjętych to byli studenci. W szczytowym momencie było jakieś 45 osób w
fiermiw, ale część odeszła - niestety tych lepszych. Teraz jest jakieś 35 - 40
osób

> Taka firma to zazwyczaj
> ręcznie (i nieudolnie) sterowany pierdolnik,

A jak inaczej sterować, jak nie ręcznie?

> gdzie są duże możliwości
> działania - spokojnie można pójść do prezesa a nawet zainicjować zebranie
> zainteresowanych stron i wszystko dokładnie wyjaśnić.

Po pierwsze nie lubię chodzić z problemami na samą górę. Jak już pisałem, wg
mnie dorośli ludzie problemy rozwiązują między sobą. Dlatego łudziłem się, ze
jak spór wyniknąl między mną a kierownikiem, to tak samo uda się go zarzegnać. O
naiwności ...

jaQbek

unread,
Apr 22, 2008, 3:20:14 PM4/22/08
to

Użytkownik "Tomek Renik" <to...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:op.t90ml...@dhcp-192-168-2-38.local.ies.co.pl...

> w jakim trybie ?
> jaka podstawa prawna kodeksu pracy ? (o ile na umowe o prace pracowałeś)...
Ostatecznie dogadalismy się, że podpisujemy rozwiązanie za porozumieniem stron,
do końca maja wykorzystuję należny urlop za ten rok i zaległy za poprzedni, a za
czerwiec firma mi zapłaci bez konieczności świadczenia pracy.

Krzysztof 'kw1618' z Warszawy

unread,
Apr 23, 2008, 2:04:39 AM4/23/08
to
Dnia Tue, 22 Apr 2008 21:20:14 +0200, jaQbek napisał(a):

> Ostatecznie dogadalismy się, że podpisujemy rozwiązanie za porozumieniem stron,
> do końca maja wykorzystuję należny urlop za ten rok i zaległy za poprzedni, a za
> czerwiec firma mi zapłaci bez konieczności świadczenia pracy.

O! a jakbyś się na to nie zgodził ?

jaQbek

unread,
Apr 23, 2008, 3:45:38 AM4/23/08
to

Użytkownik "Krzysztof 'kw1618' z Warszawy" <adres.w...@zakodowany.pl>
napisał w wiadomości news:fumji1$1f7$1...@achot.icm.edu.pl...

> Dnia Tue, 22 Apr 2008 21:20:14 +0200, jaQbek napisał(a):
>
>> Ostatecznie dogadalismy się, że podpisujemy rozwiązanie za porozumieniem
>> stron,
>> do końca maja wykorzystuję należny urlop za ten rok i zaległy za poprzedni, a
>> za
>> czerwiec firma mi zapłaci bez konieczności świadczenia pracy.
>
> O! a jakbyś się na to nie zgodził ?
Rozwiązanie z winy pracownika, miesiąc wypowiedzenia w trakcie którego mam
wykorzystać zaległy urlop

Jackare

unread,
Apr 23, 2008, 5:05:31 AM4/23/08
to

>> Wewnątrz mam kompletnie inne zdanie.Dzięcioł potrzebuje często mojej
>> pomocy bo wiedza jego jest mierna.
> Jakbym widział mojego kierownika. Tylko on zrobił coś jeszcze. Znalazł w
> firmie osobę, która siedzi tam latami, ale jest kompetentna. I przykleił
> się do niej, i prawdopodobnie wypromował jako "kierownik zajebistego
> architekta"
>
a tu macie panowie i panie taki przypadek udokumentowany, a raczej
narysowany klinicznie :)))
http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/0,74783.html?i=78
To normalny stan w firmach gdzie do koryta dorwali się karierowicze i nie ma
stałej analizy stanowisk pracy

--
Jackare

Mecenas

unread,
Apr 23, 2008, 5:12:03 AM4/23/08
to
Masz dwa wyjścia:
1. założyć własną firmę jak podpowiadają forumowicze
2. być takim samym jak ten ON. ;)

Trzeciego wyścia nie ma, chyba że drzwiami.


Pozdrawiam

Michał ( trochę na etacie - sprawa ZUS i resztę własna działalność)

entroper

unread,
Apr 23, 2008, 8:08:44 AM4/23/08
to
Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:fuldhl$qd4$1...@inews.gazeta.pl...

> > Taka firma to zazwyczaj
> > ręcznie (i nieudolnie) sterowany pierdolnik,
> A jak inaczej sterować, jak nie ręcznie?

chodziło mi o sytuację, gdy szef zajmuje się pierdołami i próbuje kontrolować
sprawy o których wydaje mu się, że ma pojęcie

> Po pierwsze nie lubię chodzić z problemami na samą górę. Jak już pisałem,
> wg mnie dorośli ludzie problemy rozwiązują między sobą.

Bardzo dobrze napisałeś. Dorośli ludzie, czyli dorosły człowiek z dorosłym
człowiekiem. Jeśli z jednej strony jest gnojek (który cały czas uderza wyżej,
choć nie musi), to nie działa. Jeśli dorośli z jakichś powodów się nienawidzą,
to też nie działa. Pójście na samą górę czasem jest konieczne, szczególnie, że
nie jest to aż tak wysoko, jak uważasz.

e.

jaQbek

unread,
Apr 23, 2008, 10:43:15 AM4/23/08
to

Użytkownik "Jackare" <1...@palindrom.pl> napisał w wiadomości
news:fumui0$23c$1...@nemesis.news.neostrada.pl...

> a tu macie panowie i panie taki przypadek udokumentowany, a raczej narysowany
> klinicznie :)))
> http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/0,74783.html?i=78
> To normalny stan w firmach gdzie do koryta dorwali się karierowicze i nie ma
> stałej analizy stanowisk pracy
Dzięki, zaraz MU to wyślę :)

jaQbek

unread,
Apr 23, 2008, 11:04:45 AM4/23/08
to

Użytkownik "Jackare" <1...@palindrom.pl> napisał w wiadomości
news:fumui0$23c$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
> a tu macie panowie i panie taki przypadek udokumentowany, a raczej narysowany
> klinicznie :)))
> http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/0,74783.html?i=78
> To normalny stan w firmach gdzie do koryta dorwali się karierowicze i nie ma
> stałej analizy stanowisk pracy
Dzięki, juz wysłałem mojemu byłemu kierownikowi. Zresztą tak nie liczę na to, ze
wnioski wyciągnie:)

entroper

unread,
Apr 23, 2008, 11:27:31 AM4/23/08
to
Użytkownik "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> napisał w wiadomości
news:funhu3$d5r$1...@inews.gazeta.pl...

> Dzięki, zaraz MU to wyślę :)

A możesz nam powiedzieć, po co ?

e.

Bronek Kozicki

unread,
Apr 22, 2008, 6:26:04 PM4/22/08
to
jaQbek <jaQ...@spam.eu> wrote:
> Użytkownik "Bronek Kozicki" <br...@spam-trap-cop.net> napisał w
> wiadomości news:0V7Pj.8899$tX6....@en-nntp-02.am2.easynews.com...
>> jeżeli już nie pracujesz, to umów się kiedyś prywatnie do prezesa i
>> mu powiedz. Firma będzie w kłopocie, może lepiej żeby o tym ta
>> konkretna osoba wiedziała z góry.
> Co rozumiesz przez "Firma będzie w kłopocie"

no wiesz, klient sobie pójdzie albo co gorsze będzie chciał się
procesować ... chociaż sądząc po tym co napisałeś później (wyciąłem), to
może byłoby lepsze.

> i co ja niby miałbym
> miec z tego, że komukolwiek otworzę oczy?

niewiele, tyle co nic. Skoro Twoje nazwisko pojawiło się w projekcie i
znane jest klientowi, to chyba zależy Ci na kontekście? Bardziej
liczyłem na to że zrobisz tak przez zwykłą przyzwoitość. Firmie nie
jesteś nic winien, ale dobre kontakty (z firmą - czyli prezesem, a nie
kierowniczkiem) mogą się przydać na przyszłość.


B.


Krzysztof 'kw1618' z Warszawy

unread,
Apr 23, 2008, 3:55:36 PM4/23/08
to
Dnia Wed, 23 Apr 2008 09:45:38 +0200, jaQbek napisał(a):

> Rozwiązanie z winy pracownika, miesiąc wypowiedzenia w trakcie którego mam
> wykorzystać zaległy urlop

a jaką winę by ci szef przypisał ?

jaQbek

unread,
Apr 23, 2008, 5:09:51 PM4/23/08
to

Użytkownik "Krzysztof 'kw1618' z Warszawy" <adres.w...@zakodowany.pl>
napisał w wiadomości news:fuo47o$d8l$1...@achot.icm.edu.pl...

> a jaką winę by ci szef przypisał ?
Próbowałem to wyciągnąć. Jedyne, co usłyszałem - powiedzmy - merytorycznego od
szefa, to to, że nei widzi mnie w swojej firmie na jakimkolwiek kierowniczym
stanowisku, a do tego nieuchronnie musiała by dążyć moja dalsza kariera w tej
firmie, gdybym miał zostać. A zatem skoro nie widzi dla mnie miejscato znaczy,
że trzeba się rozstać.
Tak jak ktoś już sugerował, spróbuję porozmawiać z prezesem na neutralnym
gruncie, po to chociażby, by chronić swój tyłek i dorobek ostatnich 3 lat. Ale
obawiam się, że może nadal postrzegać mnie z perspektywy tego, co usłyszał o
mnie od mojego kierownika

jaQbek

unread,
Apr 23, 2008, 6:06:00 PM4/23/08
to

Użytkownik "Ghost" <gh...@everywhere.pl> napisał w wiadomości
news:fuj0s1$saf$1...@nemesis.news.neostrada.pl...
> To znaczy ze miales duzo szczescia.
Szczęścia?

Immona

unread,
Apr 23, 2008, 11:20:09 PM4/23/08
to
"entroper" <entr...@CWD.spamerom.poczta.onet.pl> wrote in message
news:funjpo$81f$1...@nemesis.news.neostrada.pl...

Ja tez sie do pytania dolaczam. W jakims tam stopniu rozumiem, bo sama
zareagowalam podobnie przy swoim pierwszym doswiadczeniu tego typu -
pierwsza praca po studiach, okres probny, moja reakcja na lamanie prawa
pracy i inne nieprawidlowosci, szybki wypad (nawet w CV tego miesiaca nie
umieszczam); mialam wtedy straszna potrzebe pogadac. Wyslalam maila do
jedynego znanego mi czlowieka z centrali, trenera, ktory prowadzil z nami
wstepne szkolenie, probujac wyjasnic nie tylko nieetycznosc, ale i
nieekonomicznosc tych zachowan, ktore zaobserwowalam (raczej z boku, mi sie
nie zdazylo porzadnie oberwac) - "ludzie, co wy robicie!?". Zastanawialam
sie (powaznie!) nad wyslaniem maila do zagranicznej centrali firmy-matki.
Ech, mloda bylam i rozgoraczkowana i troche dojrzalam od tamtego czasu.

jaQbek: Proby porozmawiania, wyjasniania, udowadniania, wzbudzenia poczucia
winy w takiej sytuacji sa niedojrzale i osmieszajace tak jak nieumiejetnosc
przyjecia do wiadomosci dostania kosza. Albo sa podstawy do wziecia sprawy
do sądu i wtedy idziesz, jesli Ci sie chce, albo nie ma, bo umowa byla np.
na czas okreslony, i wtedy po prostu... odchodzisz. Próby pogadania,
wysylanie Dilbertów itd. po pierwsze wygladaja tak, jakbys nie mogl przezyc
tego, ze odszedles, nie mogl sie z tym pogodzic, blagal ich w zakamuflowany
sposob, zeby Cie wzieli z powrotem, po drugie samo okazywanie mocnych uczuc
to w dzisiejszych obyczajach biznesowych nieprofesjonalizm; profesjonalista
jest uprzejmy albo milczy, Tobie puszczaja nerwy i moze rzeczywiscie cos w
tej "konfliktowosci" jest, bo probujesz sie klocic w sytuacji, w ktorej nie
nalezy.

Machnij na nich reka i zainteresuj sie czym innym.

I.
--
http://nz.pasnik.pl
http://blog.pasnik.pl


Krzysztof 'kw1618' z Warszawy

unread,
Apr 24, 2008, 1:36:39 AM4/24/08
to
Dnia Wed, 23 Apr 2008 23:09:51 +0200, jaQbek napisał(a):

> że nei widzi mnie w swojej firmie na jakimkolwiek kierowniczym
> stanowisku, a do tego nieuchronnie musiała by dążyć moja dalsza kariera w tej
> firmie, gdybym miał zostać.

Bardzo ciekawe.
Ewidentny przykład na to, ze byłeś tam za dobry. Jeszcze zapytam, jaka
struktura kapitałowa firmy ?
100% własności szefa ? Kapitał zakłdowy 50.000 zł ? czy w przedziale do
200.000 zł czy coś koło 1.000.000 ?

jaQbek

unread,
Apr 24, 2008, 2:02:19 AM4/24/08
to

Użytkownik "Krzysztof 'kw1618' z Warszawy" <adres.w...@zakodowany.pl>
napisał w wiadomości news:fup698$rpb$1...@achot.icm.edu.pl...
> 100% własności szefa ?
Wcześniej były 2 osoby, w tym jedna praktycznie wirtualnie. Jakiś rok temu szef
przyjął na kontrakt człowieka, który miał pomóc mu w rozwoju firmy, ostatnio
przyjął go do zarządu.

Kapitał zakłdowy 50.000 zł ?

Dokładnie. O czymś to świadczy?

jaQbek

unread,
Apr 24, 2008, 2:07:26 AM4/24/08
to

Użytkownik "Immona" <c.olesz...@na.gmailu> napisał w wiadomości
news:fuou91$5c2$1...@inews.gazeta.pl...

> Próby pogadania, wysylanie Dilbertów itd. po pierwsze wygladaja tak, jakbys
> nie mogl przezyc tego, ze odszedles, nie mogl sie z tym pogodzic, blagal ich w
> zakamuflowany sposob, zeby Cie wzieli z powrotem,
Jest coś w tym, co piszesz. Tego Dilberta wysłałem właściwie po to, by przekonać
się, jak ON na niego zareaguje. A zareagował ostro i nieprzyjemnie.

> Tobie puszczaja nerwy i moze rzeczywiscie cos w tej "konfliktowosci" jest, bo
> probujesz sie klocic w sytuacji, w ktorej nie nalezy.

Jedno, z czym nie mogę się pogodzić to to, że zostałem ot tak wyrzucony po 3
latach pracy dla firmy, dla której moim zdaniem zrobiłem sporo. I nie chciałbym,
by przez jednege człowieka mój dorobek poszedł na marne. Więc chyba zrobię tak,
jak mi sugerowano w innym wątku - poprosić prezesa o rozmowę na neutrlanym
gruncie i wyjasnić, że nie życzę sobie, by opinia o mnie, jaką wyrobił sobie na
podstawie informacji od mojego kierownika wyszła poza firmę, a tym bardziej do
innych firm, które zapewne w procesie rekrutacji będą pytac o mnie

Any User

unread,
Apr 24, 2008, 3:05:48 AM4/24/08
to
>> 100% własności szefa ?
> Wcześniej były 2 osoby, w tym jedna praktycznie wirtualnie. Jakiś rok
> temu szef przyjął na kontrakt człowieka, który miał pomóc mu w rozwoju
> firmy, ostatnio przyjął go do zarządu.
>
> Kapitał zakłdowy 50.000 zł ?
> Dokładnie. O czymś to świadczy?

50.000 PLN to minimalny kapitał spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.
Powiększać go poza szczególnymi przypadkami nie ma sensu, bo nie ma z
tego żadnych korzyści, a można ten kapitał w razie czego umoczyć.


--
Zobacz, jak się pracuje w Google:
http://pracownik.blogspot.com

Adam Płaszczyca

unread,
Apr 24, 2008, 5:16:47 AM4/24/08
to
On Thu, 24 Apr 2008 08:07:26 +0200, "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> wrote:

>Jedno, z czym nie mogę się pogodzić to to, że zostałem ot tak wyrzucony po 3
>latach pracy dla firmy, dla której moim zdaniem zrobiłem sporo. I nie chciałbym,
>by przez jednege człowieka mój dorobek poszedł na marne. Więc chyba zrobię tak,
>jak mi sugerowano w innym wątku - poprosić prezesa o rozmowę na neutrlanym
>gruncie i wyjasnić, że nie życzę sobie, by opinia o mnie, jaką wyrobił sobie na
>podstawie informacji od mojego kierownika wyszła poza firmę, a tym bardziej do
>innych firm, które zapewne w procesie rekrutacji będą pytac o mnie

Szczerze mówiąc - to radze Ci przywyknąć. Na przyszłość - właczyć
moduły:
1. Wczesnego ostrzegania o podpierdalaczach
2. Chwalenia się z osiągnięć przed prezesem.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122688
___/ /_ ___ ul. Na Szaniec 23/70, 31-560 Kraków, (012) 3783198
_______/ /_ http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ GG: 3524356

jaQbek

unread,
Apr 24, 2008, 10:27:36 AM4/24/08
to

Użytkownik "Adam Płaszczyca" <trzy...@oldfield.spamnie.org.pl> napisał w
wiadomości news:rtj014hf0jl1bb4io...@4ax.com...

> 2. Chwalenia się z osiągnięć przed prezesem.
Jak niby miałoby to wyglądać?
"Szefie, szef zobaczy, jaki supwer kawałek kodu wyklepałem. Szef zobaczy, klient
żadnych uwag do tego nie zgłasza". Tak? Moim zdaniem to zadaniem kierownika
projektu jest kontrolowanie takich rzeczy i pilnowanie, czy to co powstaje, jest
zgodne z wizją większej całości czy nie.
Tak swoją drogą, jakies pół roku temu byłem po podwyżkę - pierwszą w tej firmie,
po dwóch latach pracy. Najpierw pogadałem z kierownikiem - tym samym, który mnie
podpierdolił. Zapytałem, jak ocenia moją pracę i czy jest z niej zadowolony.
Stwierdził, że jest bardzo zadowolony, zarekomendował mnie prezesowi, dostałem
podwyżkę rzędu 30%, choć nei ukrywam, że chciałem więcej. No ale sam fakt -
zostałem pozytywnie oceniony. W trakcie rozmowy po wręczenmiu mi wypowiedzenia
usłyszałem, że "już od początku były z panem problemy" Nawiązałem do tamtej
sytuacji, do tego, ze pół roku temu opinia na mój temat była zgoła inna. NIe
usłyszałem żadnego konkretnego wytłumaczenia ...

Krzysztof 'kw1618' z Warszawy

unread,
Apr 24, 2008, 4:37:38 PM4/24/08
to
Dnia Thu, 24 Apr 2008 08:02:19 +0200, jaQbek napisał(a):

>> 100% własności szefa ?
> Wcześniej były 2 osoby, w tym jedna praktycznie wirtualnie.

Wirtualność drugiego wspólnika jest ułatwieniem przy podejmowaniu
niektórych uchwał.
Nie trzeba angażować notariusza.

> Kapitał zakłdowy 50.000 zł ?
> Dokładnie. O czymś to świadczy?

minimalny kapitał, o niczym to nie świadczy...
chciałem napisać dokładnie to co AnyUser

Tak jak zbieram to całe info do kupy, to ta firma jak zresztą większość
firm na świecie, wygląda mi na wyzysk w białych rękawiczkach.

Adam Płaszczyca

unread,
Apr 27, 2008, 4:21:56 PM4/27/08
to
On Thu, 24 Apr 2008 16:27:36 +0200, "jaQbek" <jaQ...@spam.eu> wrote:

>> 2. Chwalenia się z osiągnięć przed prezesem.
>Jak niby miałoby to wyglądać?
>"Szefie, szef zobaczy, jaki supwer kawałek kodu wyklepałem. Szef zobaczy, klient
>żadnych uwag do tego nie zgłasza". Tak? Moim zdaniem to zadaniem kierownika
>projektu jest kontrolowanie takich rzeczy i pilnowanie, czy to co powstaje, jest
>zgodne z wizją większej całości czy nie.

O, mniej więcej. Jak widze, już czaisz. Do tego narzekanie na
upierdliwego kierownika, który wszystkie Twoje zasługi przypisuje
sobie.

>podwyżkę rzędu 30%, choć nei ukrywam, że chciałem więcej. No ale sam fakt -
>zostałem pozytywnie oceniony. W trakcie rozmowy po wręczenmiu mi wypowiedzenia
>usłyszałem, że "już od początku były z panem problemy" Nawiązałem do tamtej
>sytuacji, do tego, ze pół roku temu opinia na mój temat była zgoła inna. NIe
>usłyszałem żadnego konkretnego wytłumaczenia ...

No i? JUz wiesz, że pracodawca ma Cię w d...? Przyzwyczaj się.

--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688

___/ /_ ___ ul. Na Szaniec 23/70 31-560 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/foto.html
___________/ mail: _5...@irc.pl GG: 3524356

Kviat

unread,
Apr 28, 2008, 10:22:05 AM4/28/08
to
Any User pisze:

>> Kapitał zakłdowy 50.000 zł ?
>> Dokładnie. O czymś to świadczy?
>
> 50.000 PLN to minimalny kapitał spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.
> Powiększać go poza szczególnymi przypadkami nie ma sensu, bo nie ma z
> tego żadnych korzyści, a można ten kapitał w razie czego umoczyć.

Skoro nie ma korzyści to po co go powiększać? Jakie to są te "szczególne
przypadki", przez które trzeba powiększać, a pomimo tego nie ma z tego
żadnych korzyści?

Farmazony pleciesz straszliwe, nie pierwszy raz zresztą, w różnych
tematach. A najwięcej w takich, o których nie masz bladego pojęcia.

Załóż spółkę z kapitałem 50.000 zł i zamów towar w fabryce (albo
gdziekolwiek indziej) na 100.000 zł i poproś o termin płatności. Dzięki
temu dowiesz się jakie są korzyści z podwyższania kapitału, choć zawsze
istnieje szansa na to, że trafisz na frajera, który da się zrobić w
konia jak pracownicy, którymi (jak twierdzisz) zarządzasz.

Piotr

dru...@op.pl

unread,
Mar 30, 2014, 2:57:26 AM3/30/14
to
W dniu poniedziałek, 21 kwietnia 2008 22:24:56 UTC+2 użytkownik jaQbek napisał:
> Siedzę sobie w piątek w robocie, robię jakieś pierdółki, które kierownik kazął
> mi zrobić jako strasznie pilne. Koło południa wraca kierownik i do mnie z
> tekstem, że musi ze mną pogadać, jak będę wychodzić. Więc się go pytam, czy nie
> możemy od razu, na co słyszę "nie, spoko, zajmij się pracą, wyluzuj, nie stresuj
> się, pogadamy jak będziesz wychodzić". Dochodzi godzina końca mojej pracy,
> zaprasza mnie do pokoju szefa. Okazało się, że czeka już na mnie wypowiedzenie.
> Próbuję się dowiedzieć, o co biega, więc zadaję to pytanie prezesowi. W tym
> momencie zamiast prezesa odpowiada ON - mój były już kierownik - że jestem
> konfliktowy i nie zamierza ze mną współpracować dalej. Taką famę rozsiał o mnie
> po firmie, że uwierzyl w to i prezes, i kieriownicy pozostałych działów.
> No ale wracając do początku. Pracowałem w pewnym dziale, którego kierownikiem
> był ON. W pewnym momencie dostalismy niewdzięczną robotę, a mianowicie poprawić
> i wdrożyć projekt, który ktoś przed nami zjebał. ON poustawiał zadania i role
> osób w projekcie tak, że tak naprawdę do końca nie wiedziałem, czym mam się
> zajmować, za co odpowiadam, i co do mnie należy - no ale to szczegóły.
> Generalnie cały zgrzyt zaczął się w momencie, gdy w kilku kwestiach nie mogliśmy
> się dogadać. Próbowałem ustalić pewne rzeczy, wyjaśnić, jaka jest moja rola w
> projekcie na co słyszałem tylko, że jestem strasznie konfliktowy i kłótliwy.
> Jakakolwiek próba merytorycznej rozmowy z NIM kończyyła sie tym, że słyszałem
> tylko ogólniki na temat mojej osobowości i tego typu.
> ON przyszedł do firmy sporo po mnie. Na początku był przynieś - podaj -
> pozamiataj za małe pieniądze. Wszyscy myśleli, ze to kolega prezesa, bo tak się
> z nim spoufalił, że wręcz klepali się po ramionach na korytarzu, co chwilę
> przesiadywał w jego pokoju, szybko awansował na kierownicze stanowisko nie mając
> pojęcia o kierowaniu projektem.
> W zespole mieliśmy takiego kolegę, który już kilka lat pracował w firmie, miał
> łeb nieziemski, ale był skromny i nie wychylał sie. Za to ON jak tylko usłyszał
> od niego jakiś pomysł, zaraz leciał z nim do prezesa i przedstawiał jako swój.
> Potem dowiedziałem się od kilku innych kolegów, że ON jest strasznie fałszywy,
> egoistyczny i jest typowym przykładem wazeliniarza i podpierdalacza - klepiąc
> kogoś po plecach, potrafił mu wbić nóż pod żebro.
> Zastanawiałem się, czy to może ze mną jest coś nie tak, czy to może ja wywołałem
> ten konflikt. Ale przypomniałem sobie historię, jak jeszcze moim kierownmikiem
> był X. X nie byl lubiany w firmie - był pracoholikiem, nie saanował ludzi, nie
> umiał z nimi rozmawiać ani nimi zarządzać. Kiedyś strasznie mnie wkurzył tym, że
> dezorganizuje mi pracę. Już chciałem iść z tym do prezesa ale sobie myślę, że
> poważni faceci tak problemów nie rozwiązują. Umówiłem się z nim na rozmowę.
> Przedstawiłem mu, co mi się nie podoba, on przedstawił swoje racje, znaleźliśmy
> wyjście z sytuacji i od tamtej pory był spokój, a prezes nie musiał nic o tym
> sporze wiedzieć. X kilka miesięcy później odszedł z firmy.
> Dziś przyszedłem do firmy pożegnać się z kilkoma dobrymi kumplami, z którymi
> pracowałem ładnych kilka lat, i pozabierać swoje rzeczy. Przy okazji
> postanowiłem zamienić kilka słów z NIM. Powiedziałem mu, że zachował się
> niepoważnie, że sposobem na rozwiązywanie konfliktów nie jest pozbywanie się
> osób, z którymi się nie zgadzamy - tym bardziej, że ani razu nie udało mi się
> porozmawiać z NIM konkretnie o przyczynach spięć. Jako odpowiedź usłyszałem
> tylko coś w rodzaju "jeśli ta dyskusja ma do niczego nie prowadzić, to szkoda mi
> czasu na nią". Na odchodnym zapytał, czy wychodzę, więc stwierdziłem, że ide
> jeszcze do prezesa zamienić dwa słowa. Widziałem, jak kieruje swoje kroki do
> pokoju prezesa więc rzuciłem w jego stronę "ja potrafię porozmawiać z prezesem
> sam, nie potrzebuję Twojej asysty". Mimo to wlazł do pokoju prezesa i uprzedził
> go, w jakim celu idę ...
> Później poprosiłem o krótką rozmowę kierownika innego działu - swoją drogą
> naprawdę kompetentnego faceta, i żałuję, że nie było mi dane z nim
> współpracować. Zgodził się, zapytałem go o klika kwestii związanych z moim
> odejściem. Gadaliśmy może z 20 minut, gdy nagle wszedł ON - a gadaliśmy w salce
> konferencyjnej, i była wywieszona tabliczka "zajęte". I do mnie z tekstem, o
> czym my tu gadamy i dlaczego tamtemu kierownikowi czas zabieram. Mi zrobiło się
> głupio, wyszedłem, i wychodząc usłyszałem, jak ON toczy na korytarzu dyskusję z
> tym kierownikiem, z którym rozmawiałem na temat tego, o czym i po co
> rozmawialiśmy. Jak dla mnie ON pokazał całe swoje drugie ja.
>
> Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze, podpierdalacze i
> dupowłazy się biorą? Pracowałem już w kilku firmach i w każdej znalazł się ktoś,
> kto jako sposób na zrobienie "kariery", wygryzienie kogoś, zdobycie zaufania u
> przełożonych, stosował podobne świńskie praktyki. I dlaczego prezesi firm dają
> się wkręcać w takie intrygi. Mi się po prostu rzygać chce, jak sobie teraz o NIM
> pomyślę.

tusk, donald tusk

unread,
Mar 30, 2014, 5:03:46 AM3/30/14
to
zapraszam Cię i innych na stronę którą projektuję:
dupostrzelcommowimynie.eu...

mnie też podpierdolił jeden i wyleciałem, wcześniej dyskutował ze mną, że
jak jestem zatrudniony jako elektronik to mam pracować też jako
informatyk... nawet podobno zmienił mi zakres obowiązków... a co u niego?
został kierownikiem, dostał nową prace w szkole i do tego jest jakimś
serwisantem w firmie swoiego znajomego... tusk się kłania.

Stokrotka

unread,
Mar 30, 2014, 11:09:54 AM3/30/14
to
Jakiś jesteś naiwny. Mnie __klika__ razy podbnie wywalano z roboty , i mi
nie pszyszło do głowy iść z tym do szefa, a jeśli, to by świadomie i z
premedytacją komuś zaszkodzić.

1. Sprawdź czy wolno cię było zwolnić. Jeśli miałeś normalną umowę o pracę
na czas nieokreślony , w opisanej sytuacji nie było możliwości by zwolnić
cię zgodnie z prawem. Możesz o to zapytać w inspekcji pracy.

2. Skoro cię zwolnili, to mieli zamiar cię zwolnić, byli i są świniami, i
nie ma o
czym rozmawiać ze świniami, bo się tylko ubabrasz błotem. Szkoda czasu.

3. Uważam, że najbardziej prawidłowo postępowałam się za ostatnim razem , w
Warcie.
Gdy otszymałam wypowiedzenie, było to dla mnie szokiem, zwłaszcza dlatego,
że byłam zwalniana niezgodnie z prawem już 2 razy u mowy na czas
nieokreślony i doskonale wiedziałam co z tego wynika,
ZROZUMIAŁAM ŻE TO SIĘ NIGDY NIE SKOŃCZY, ŻE MAM WILCZY BILET,
a także lepiej niż zwalniający mnie ludzie wiedziałam z czego to zwolnienie
wynika.
Mimo, że obiecano mi pszy rekrutacji, że po umowie na okres prubny będzie
umowa na czas określony, a potem na nieokreślony, po prawie roku pracy mniej
więcej od grudnia lub listopada spodziewałam się zwolnienia, co wynikało z
min szefostwa. Zdziwiłam się, że nic się nie dzieje.

Wypowiedzenie wręczono mi rano na około 2 tyg pszed końcem umowy na czas
określony, około połowy kwietnia. Podobno było niezgodne z układami
zbiorowymi ze związkami zawodowymi.
Zaczęłam działać od razu: naskarżyłam gdzie się da : do związkuw, do
szefostwa
innyh działuw, i wzięłam dzień urlopu na żądanie.
Poszłam do medyka dostałam zwolnienie ze względu na złe EKG.
Odpoczęłam i pszygotowałam się. Na ostatnie dni pracy wybrałam się z
dyktafonem.
Położyłam go tuż pod blatem biurka, wysoko na bladzie podbiurkowej szafki.
Bezpośredni pszełożony, nie będący nim formalnie ale samozwańczo (dział był
3 osobowy, a w strukturze organizacyjnej 5 osobowy, 2 osoby pracowały gdzie
indziej i nie miałam z nimi kontaktu i to jedna z nih była formalnie szefem)
podszedł i nastąpiła rozmowa, nagrałam ją (trwała 1min i 46s):
"
[Pietrasik Stanisław:] - Nie mam żadnych zastrzeżeń co do pracy
merytorycznej pani,
pani [moje imię].
Mówiłem, prosiłem, bo to z różnych
względów .
Decyzja [zwolnienia] nie należała do mnie.
Krótko mówiąc, ja naprawdę przedstawiałem
panią ,
oprócz trudności komunikacyjnych,
od strony merytorycznej w bardzo dobrym
świetle.
Tylko, to musiałem to powiedzieć, żeby
pani wiedziała na ten temat,
że nic zakulisowo się nie dzieje.
To jest, ta decyzja była niewzruszona
dyrektora Stańczaka.
[Stokrotka:] - Jeżeli to jest nie zakulisowo, to dlaczego nie podano mi
powodu ?
[Pietrasik Stanisław:] - To już ode mnie nie zależy. Niech pani zauważy...
[Stokrotka:] - To niech pan nie mówi "nie zakulisowo",
to niech pan nie mówi za dyrektora
Stańczaka...
[Rozmowę przerwał krótki telefon do p. Pietrasika]
[Pietrasik Stanisław:] - Halo, słucham , Pietrasik.
[Pietrasik Stanisław:] - Nie, ja wielokrotnie mówiłem, ale to już jest,
ja nie wręczałem pani "nie przedłużenia"
[umowy]
czy jakiegoś pisma i tak dalej.
Mnie tylko poinformowano, w dniu, w którym
pani otrzymała.
Natomiast wcześniej sygnalizowała [-ła?]
mi ten fakt.
Ja wielokrotnie rozmawiałem na ten temat,
tak jak mówiłem.
[Stokrotka:] - Jakie panu uwagi wcześniej sygnalizowano,
bo mi nikt nic wcześniej nie sygnalizował
?
[Pietrasik Stanisław:] - Nieee , sygnalizowano mnie fakt tego typu, że, w
pewnym momencie
dyrektor Stańczak powiedział, że nie
przedłużono tej umowy.
[Stokrotka:] - To dlaczego pan, skoro pan wiedział, nie poinformował
mnie o tym ?
[Pietrasik Stanisław:] - Ale chwileczkę, JA MIAŁEM ZAKAZ ROZMAWIANIA O TYM.
[Stokrotka:] - Czy pan to potwierdzi przy dyrektorze Stańczaku ?
[Pietrasik Stanisław:] - Co jaa? Ale niech pani zauważy...
[Stokrotka:] - No to ja się zapytam.
"
Niespodziewany telefon w środku, sugeruje, że moja rozmowa i pomieszczenie
były podłuhiwane, pewnie pszez pszyjaciela Pietrasika, bo pszecież rozmowa
posuwała się w złym dla niego kierunku.

Bezpośrednio po tej rozmowie zrobiłam niewyobrażalny błąd: wyszłam i
pozostawiłam dyktafon z kasetą pod blatem biurka.
Windą dostałam się wiele pięter wyżej do Stańczaka , by się zapytać - jak
obiecałam w ostatnim zdaniu.
Ta rozmowa mimo, że kilku.zdaniowa była dla mnie trudna, bo należało tak ją
pszeprowadzić by wyszło szydło z worka.
Stańczak zapszeczył słowom Pietrasika, powiedziałam, że mam to nagrane,
wtedy Stańczak wziął telefon....
Ja zaś nie czekałam, biegiem do windy, do dołu....na dole w windzie minęłam
znudzonego Pietrasika. Odethnęłam, kaseta jest bezpieczna, i była. Dyktafon
włożyłam do torby, kasetę do bielizny.

W domu rozmowę spisałam. W robocie nielegalnie pszekierunkowano mi telefon,
nielegalnie bo nie upszedzono o tym i nie można się było ze mną skontaktować
( a szukałam roboty itp).
W następnym dniu pracy treść rozmowy jak wyżej wysłałam do całego Biura
Informatyki.
To co działo się dalej opisałam w kolejnym mejlu już z prywatnego konta:
"
Po wysłaniu poprzedniego e-maila Stańczak odciął mi dostęp do poczty
elektronicznej.
Dlatego wiadomość wysyłam z prywatnego konta.

A było tak:
Odebrałam w Outlooku powiadomienie, że Stańczak przeczytał wiadomość
"Rozmowa Dobrze Zapoamiętana".
Chwilę później wpadł do pokoju, w którym pracuję (chyba był wściekły) i
krzyknął, że mam przeresetować komputer,
bo zabrał mi dostęp do poczty elektronicznej, ze względu na rozsyłanie
wiadomości POUFNYCH.
- Jakie wiadomości poufne rozsyłam ? - spytałam się.
- Stawkę
- Swoją stawkę mogę powiedzieć każdemu, nie wolno mi mówić o zarobkach
innych.

Potem wypadł .
!!! Jeśli w tym czasie kogokolwiek na czwartym piętrze "ochrzanił" to
informuję : Na pewno nie było to moim celem. !!!
Znów wpadł .
Sprawdził czy przeresetowałam komputer,
i dopytywał się czy nie mam drugiego .

Warto było obejrzeć reakcję Stańczaka.
Szkoda, że nie miałam ze sobą aparatu fotograficznego.

Pietrasik tego dnia był na urlopie, a następnego dnia rano przyszedł do
pracy wcześniej ode mnie
i niestety nie widziałam jego reakcji.

A co teraz będzie?
Stańczak odetnie mi dostęp do internetu.
Czy każe mi przeresetować prywatny komputer w domu?
"
Stańczak był wściekły , połowę metra wyższy ode mnie, wiedziałam , że ma hęć
mi pszyłożyć,
oddałabym, o ile bym się wcześniej zdrapała z wykładziny.

Mejla planowałam wysłać z kawiarni internetowej po drodze sprawdziłam gdzie
jest i kiedy czynna, ale dało się z roboty.
Z powodu odcięcia mi sieci, wpisałam dyrektorom do odciętego mi także
systemu kadrowego ogromne kary.

W ostatnim dniu pracy wezwał mnie Karoń (jeszcze wyżej od Stańczaka), bo mu
się nie podobało używanie pocztowej prywatnej skszynki i wysyłanie mejla na
służbowe adresy ludzi z BI. "To było ściśle związane ze stosunkiem pracy"
odpowiedziałam, w środku miałam satysfakcję, że on ma kłopoty i jest
zdenerwowany.

W międzyczasie, w ciągu kilku zaledwie dni pracy byłam u Tibo - naczelnego
Francuza także by się poskarżyć i także mu powiedziałam, że mam rozmowę
nagraną, nie do końca wiem czy zrozumiał wszystko, bo rozmowa była po
angielsku, ale byłam pszygotowana.
Naskarżyłam także do kadr wyższyh do p. Czarzasty na Biuro Informatyki, coś
o nie wpisywaniu wyjść.
I nie pamiętam gdzie jeszcze.

W odpowiedzi Warta okradła mnie : wpłacili na konto 100zł mniej wypłaty niż
napisali na kwicie.
Dodatkowo nie wpisali mi pracy w warunkah szkodliwyh na świadectwie pracy,
mimo, że pracowałam pszy monitorku jonizującym wielkości telewizora.

Kradzież zauważyłam dopiero rok po tym , rozliczając PITa.
Naskarżyłam do inspekcji, pojawiły się głuhe telefony w środku nocy.
Poszłam do sądu.
Sąd (Adam Oleszko) nie pszyznał mi racji, sąd był kapturowy,
istotą był ___raport inspekcji kturego sędzia zabronił mi oglądać___ i nigdy
go nie czytałam,
nie pozwolono mi się odezwać,sąd zasądził mi 1 000 zł kary.
Pieniądze wpłaciłam w dniu ostatniej rozprawy.
Dostałam informację z sądu listowną, że należy pieniądze odebrać.
Odebrałam mimo, że z trudem, bo kasa nie hciała wypłacić, ale wypłacicli po
3-4h czekania.
Wyroku niestety nigdy nie otszymałam , mimo, że czekałam na niego i odbieram
jeszcze długo ponad rok korespondencję.

Uważam, że tak należy. Nie tylko łajdak ma wiedzieć , że jest łajadkiem , bo
bycie łajdakiem dla łajdaka jest pszyjemne.
WSZYSCY mają wiedzieć kto jest łajdakiem.
I łajdak ma mieć niepszyjemności za swoje łajdactwo , ile się da.

--
http://ortografia.3-2-1.pl/ w zakładce 'inne' syntezator mowy czytający
cyrylicę GdakMini2_01 i program dietetyczny Ananas1_3d
(tekst bez: ó, ch, rz i -ii) Ortografia to NAWYK, często nielogiczny,
ktury ludzie ociężali umysłowo, nażucają bezmyślnie następnym pokoleniom.

tusk, donald tusk

unread,
Mar 30, 2014, 12:14:57 PM3/30/14
to
ciekawa jest wymiana opinii wśród tuskowych kolesi... coś wiesz Koleżanko na
ten temat?

Stokrotka

unread,
Mar 30, 2014, 1:08:56 PM3/30/14
to

> ciekawa jest wymiana opinii wśród tuskowych kolesi... coś wiesz Koleżanko
> na
> ten temat?

Nie wiem, ale nie wiem o co idzie?

tusk, donald tusk

unread,
Mar 30, 2014, 1:25:05 PM3/30/14
to
nic tylko pytałem, ciekawi mnie jak takie ścierwo później robi
poszkodowanemu opinię...

Stokrotka

unread,
Mar 30, 2014, 1:34:29 PM3/30/14
to

> nic tylko pytałem, ciekawi mnie jak takie ścierwo później robi
> poszkodowanemu opinię...
>
Dalej nie rozumiem, opinię ubezpieczeniową biegłego?
Nie miałam związku, pracowałam w Warcie, jak opisałam w Biurze Informatyki,
wdrażałam program kadrowy Prokomu.

tusk, donald tusk

unread,
Mar 30, 2014, 1:37:19 PM3/30/14
to
nie nic nie przejmuj sie moimi pytaniami,
ale jak tak czytam Twoje posty, to wszyscy pracodawcy Cię wykiwali chyba, to
nawet bardziej niż mnie, ale ja byłem w opozycji od razu...

Stokrotka

unread,
Mar 30, 2014, 3:28:09 PM3/30/14
to
>...wszyscy pracodawcy Cię wykiwali chyba,
Nie wszyscy czasem się sama zwalniałam.

>....ale ja byłem w opozycji od razu...
Nigdy nie działałam politycznie, ale jak pierwszy raz zwolnili mnie
bezprawnie, a w tę robotę byłam zaangażowana, to zrozumiałam, że dla
pracodawcy jestem niczym, jestem robolem, pracownikiem NAJEMNYM, więc MOIM
OBOWIĄZKIEM jest mieć wszystko w dupie,
i myślę, że to oznacza, że w tym dniu zostałam komunistką, ale na komunę,
czyli czerwoną burżuazję nigdy nie głosowałam.

Janek

unread,
Mar 31, 2014, 3:56:37 AM3/31/14
to

Użytkownik <dru...@op.pl> napisał w wiadomości
news:88f691f4-0908-4fdb...@googlegroups.com...
W dniu poniedziałek, 21 kwietnia 2008 22:24:56 UTC+2 użytkownik jaQbek
napisał:
> [...]
> Ale się rozpisałem ;) Powiedzcie mi, skąd tacy wazeliniarze,
> podpierdalacze i
> dupowłazy się biorą? Pracowałem już w kilku firmach i w każdej znalazł się
> ktoś,
> kto jako sposób na zrobienie "kariery", wygryzienie kogoś, zdobycie
> zaufania u
> przełożonych, stosował podobne świńskie praktyki. I dlaczego prezesi firm
> dają
> się wkręcać w takie intrygi.

Zawsze byli, są i będą.
W każdej pracy, grupie społecznej, partii poliitycznej, szkole, a nawet
rodzinie.
Wszędzie tam gdzie jest hierarchia i gdzie można iść na skróty.
Zazwyczaj wynosi się to z domu.



---
Ta wiadomość e-mail jest wolna od wirusów i złośliwego oprogramowania, ponieważ ochrona avast! Antivirus jest aktywna.
http://www.avast.com

0 new messages