W 99% CV możemy znaleźć na końcu pole "zainteresowania". Kolejne 80%
kandydatów na pracowników wpisuje tam takie standardowe wpisy jak muzyka, film,
książka, podróże itp.
Skąd się wziął zwyczaj wpisywania takich nieistotnych informacji CV?
Rozpleniło się to już we wszystkich poradnikach. Co o tym sądzicie? Jak
odbierają to pole osoby, które przeglądają CV?
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> W 99% CV możemy znaleźć na końcu pole "zainteresowania". Kolejne 80%
> kandydatów na pracowników wpisuje tam takie standardowe wpisy jak muzyka, film,
> książka, podróże itp.
>
> Skąd się wziął zwyczaj wpisywania takich nieistotnych informacji CV?
> Rozpleniło się to już we wszystkich poradnikach. Co o tym sądzicie? Jak
> odbierają to pole osoby, które przeglądają CV?
Nijak, chyba ze hobby jest naprawde nietuzinkowe (np. wpisz seks
grupowy), wowczas CV utkwi w pamieci czytajacego. Sekcja "hobby" stanowi
tez to pewnego rodzaju rozrywke dla rekrutujacych - mianowicie -
prowokuje do zadania pytania np. - jaka Pan/i ksiazke ostatnio
przeczytala? A podobno milczenie jest zlotem :).
A ksiazki, podroze i inne talatajstwo ludzie wpisywali do CV od
zawsze... Podobnie jak narodowosc, date urodzenia czy stan cywilny.
Jacek
Hej,
przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne w firmie i dla mnie jest to dosc
ciekawa rubryka. Bardzo dobrze jesli ktos wymieni zainteresowani zwiazane z
praca lub zwiazane z dzialanoscia firmy, chocby innych dzialow. Wielokrotnie
sie zdarzalo, ze osoby ktore mialy takie hobby jak jazda na motocyklu czy
karate opuszaly wiele dni w pracy ze wzgledu na konuzje i zlamania konczyn.
Po pewnym czasie czlowiek staje wyczulony na rozne rozdzaje zainteresowan,
ktore moga miec wplyw na kondycje fizyczna pracownika.
pozdr.
rheed.
> Po pewnym czasie czlowiek staje wyczulony na rozne rozdzaje zainteresowan,
> ktore moga miec wplyw na kondycje fizyczna pracownika.
A moglbys podac te czarna liste?
TA
> Wielokrotnie
> sie zdarzalo, ze osoby ktore mialy takie hobby jak jazda na motocyklu czy
> karate opuszaly wiele dni w pracy ze wzgledu na konuzje i zlamania konczyn.
Lepsi są Ci co tylko czytają książki, a potem psuje im się wzrok i mają
różne fajne choroby spowodowane brakiem ruchu?
Sport jest dobry :)
--
Kapsel
http://kapselek.net
kapsel(malpka)op.pl
>
> Sport jest dobry :)
>
>
Ja jestem trochę innego zdania. Dopóki jest to sport na poziomie
rekreacyjnym to owszem, ale sport wyczynowy jest niestety połączony z
kontuzjami.
--
___ -- ___
'=_\(",)/_='
('),,(') kobietka
Jeśli są nieistotne to nie wpisuj. Osobiście nigdy nie podaję w CV
informacji nie związanych z obowiązkami na potencjalnym stanowisku.
>> Sport jest dobry :)
>>
>
> Ja jestem trochę innego zdania. Dopóki jest to sport na poziomie
> rekreacyjnym to owszem, ale sport wyczynowy jest niestety połączony z
> kontuzjami.
No sport wyczynowy, to już inna kategoria ;)
Ja oczywiście mówię o tym uprawianym hobbystycznie.
Ciekawe rzeczy - szczególnie o tym Karate, z tego co pamietam jak
trenowalem wieki temu to jedyne powazniejsze urazy jakie mialem nie
mialem po treningach czy zawodach, a po lekcjach zwyklego WF-u - np
skrecona kostke. Co by nie mowic, mniejsze obrazenia nawet niz grajac w
pilke. Coz czlowiek wiedząc, że sport jest niebezpieczny jest ostrozniejszy.
--
Kaczus/Pegasos User
http://kaczus.republika.pl
nie zapomnij zamówić Total Amigi (Polska Edycja)
http://www.ppa.pl/totalamiga/#zamowienia
Nawiasem mowiac, tez mnie smieszy takie eufemistyczne sformulowanie
stwierdzenia "Lubie sie napic i pojsc na dyskoteke": Zainteresowania:
gotowanie, taniec, muzyka. Niektorzy lubia tez wczesniej sprawdzic w gazecie
co i gdzie jest grane, wiec "czytanie" dochodzi. Czasami jak sie demolke
zrobi to trzeba uciekac przez ochrona/Policja ("bieganie")....itd
Zalozenie jest takie, ze jak sie ma szczescie i sie trafi na rekrutera o
podobnych zainteresowaniach to wymiana paru zdan na temat hobby pomaga
przelamac lody. Szczegolnie, ze selekcja CV w dziale HR wyglada wtedy tak:
"Zenek patrz, mamy tu goscia co tez zbiera kamyki (hobby: mineralologia..
czy jak to sie wabi)" "Tak? super, to go tez wezmy na rozmowe".
Oczywiscie do niektorych zainteresowan lepiej sie nie przyznawac, bo o ile
kandydat da sie zapamietac, to raczej dla swietego spokoju przecietnego
rekrutera jego CV wyladuje w przegrodce NIE, np. "okultyzm", "tajne
organizacje" i wspomniany wczesniej "seks grupowy". Btw ciekawe czy jakis
rekruter zapytalby o cos innego niz muzyka widzac "swing" w CV;)
Czyli jak zwykle w zyciu - nie jest to kwestia wpisania hobby czy nie, tylko
po prostu kwestia tzw. wyczucia.
PS: Jest jeszcze kategoria "hobby zawodowe", ktora pomaga sprecyzowac obszar
zainteresowan kandydata. Np. absolwent zarzadzania dobrze jakby tam wpisal,
ze interesuje sie HRM, problemem restrukturyzacji, analiza techiczna,
wycena, etc...
pozdr
Z drugiej strony osoba majaca w cv wpisany sport wyczynowy
pokazuje ze potrafi byc zmotywowana i konsekwentna w dzialaniach.
Choc faktem tez jest ze najlepiej jesli jest to element przeszlosci
pracownika.
Pozdr,
yig
> Funkcyjny wrote:
>
>> W 99% CV możemy znaleźć na końcu pole "zainteresowania". Kolejne 80%
>> kandydatów na pracowników wpisuje tam takie standardowe wpisy jak
>> muzyka, film,
>> książka, podróże itp.
>> Skąd się wziął zwyczaj wpisywania takich nieistotnych informacji CV?
>> Rozpleniło się to już we wszystkich poradnikach. Co o tym sądzicie? Jak
>> odbierają to pole osoby, które przeglądają CV?
>
>
> Nijak, chyba ze hobby jest naprawde nietuzinkowe (np. wpisz seks
> grupowy), wowczas CV utkwi w pamieci czytajacego. Sekcja "hobby" stanowi
> tez to pewnego rodzaju rozrywke dla rekrutujacych - mianowicie -
> prowokuje do zadania pytania np. - jaka Pan/i ksiazke ostatnio
> przeczytala? A podobno milczenie jest zlotem :).
Zainteresowania w CV maja tak naprawde przekazac informacje o osobowosci
- sa prace, w ktorych to nie ma znaczenia i nie powinno nikogo
obchodzic, sa prace, w ktorych to jest znaczaca informacja.
Standardowy zestaw zainteresowan, ktory mowi "robie to samo to wszyscy i
nie mam jakiejs szczegolnie mocnej/oryginalnej pasji" moze byc bardzo na
korzysc na niektorych stanowiskach (Any User pewnie mi przytaknie). Sa
tez stanowiska wymagajace na przyklad duzej sklonnosci do ryzyka i
odwagi, albo bycia "dusza towarzystwa", albo cierpliwosci i zdolnosci
dlugiej koncentracji na czyms w miare monotonnym i wtedy odpowiednie
zainteresowania sa dowodem na posiadanie tej cechy i jesli jakies
wymienione zainteresowanie wskazuje na ceche osobowosci, ktora moze byc
atutem na danym stanowisku, jest duza szansa, ze na rozmowie kandydat
zostanie wypytany o to zainteresowanie i jego (zainteresowania) glebia i
autentycznosc zostanie sprawdzona. Tyle, ze zawody, w ktorych calosciowa
osobowosc bardzo sie liczy naleza raczej do mniejszosci i wiekszosci
przypadkow wymaganie tego punktu w CV jest na wyrost.
Ktos z branzy HR (tu w NZ, wiec moze sie to roznic od ocen w Polsce)
powiedzial mi, ze wsrod nie-skrajnych zainteresowan podstawowe pytanie
jest takie, czy jest to zainteresowanie bierne, czy czynne. Bierne to
muzyka - sluchanie jej, ksiazki - czytanie ich, sport - ogladanie
meczow, czynne to muzyka - granie w jakims garazowym zespole lub
prowadzenie strony fanowskiej, ksiazki - dyskutowanie o nich w klubie
lub na forach, sport - uprawianie i tak dalej, jednym slowem, czy osoba
jest tylko odbiorca materialow tworzonych przez innych, czy cos od
siebie wnosi do spolecznosci tego hobby lub cos tworzy i szuka sie
zwykle wlasnie tych osob, ktore cos wnosza.
I.
--
http://nz.pasnik.pl - Nowa Zelandia
http://blog.pasnik.pl
> Sport jest dobry :)
Mam w CV kolarstwo(MTB i szosa), zawsze podczas kazdej rozmowy padaly o
to pytania :)
Uwazam to za +
Rafal
>>> Sk±d siê wzi±³ zwyczaj wpisywania takich nieistotnych informacji CV?
>>> Rozpleni³o siê to ju¿ we wszystkich poradnikach. Co o tym s±dzicie? Jak
>>> odbieraj± to pole osoby, które przegl±daj± CV?
>
> Hej,
> przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne w firmie i dla mnie jest to dosc
> ciekawa rubryka. Bardzo dobrze jesli ktos wymieni zainteresowani
> zwiazane z
> praca lub zwiazane z dzialanoscia firmy, chocby innych dzialow.
> Wielokrotnie
> sie zdarzalo, ze osoby ktore mialy takie hobby jak jazda na motocyklu czy
> karate opuszaly wiele dni w pracy ze wzgledu na konuzje i zlamania
> konczyn.
> Po pewnym czasie czlowiek staje wyczulony na rozne rozdzaje
> zainteresowan,
> ktore moga miec wplyw na kondycje fizyczna pracownika.
> pozdr.
> rheed.
>
>
Ale np. nikt Ci nie wpisze, że jest chorowity i z tego powodu będzie potem
opuszczał więcej dni niż ten karateka. Moim zdaniem mało miarodajne
porównanie, zwłaszcza że osoby uprawiające sport z natury rzeczy są mniej
podatne na różne infekcje.
--
Scowron
> Ktos z branzy HR (tu w NZ, wiec moze sie to roznic od ocen w Polsce)
> powiedzial mi, ze wsrod nie-skrajnych zainteresowan podstawowe pytanie
> jest takie, czy jest to zainteresowanie bierne, czy czynne. Bierne to
> muzyka - sluchanie jej, ksiazki - czytanie ich, sport - ogladanie
> meczow, czynne to muzyka - granie w jakims garazowym zespole lub
> prowadzenie strony fanowskiej, ksiazki - dyskutowanie o nich w klubie
> lub na forach, sport - uprawianie i tak dalej, jednym slowem, czy osoba
> jest tylko odbiorca materialow tworzonych przez innych, czy cos od
> siebie wnosi do spolecznosci tego hobby lub cos tworzy i szuka sie
> zwykle wlasnie tych osob, ktore cos wnosza.
No tak, ale ja wsrod swoich licznych biernych zainteresowan (ktorych w
ogole nie wpisuje rzecze jasna), jak muzyka, kino etc mam i czynne:
nart, gory, zeglarstwo, turystyka rowerowa, nurkowanie, fotografia i
jeszcze - Londyn.
No i teraz sie zastanawiam - czy czytajac to rekruter nie skresla
aplikacji, bo mysli - gdzie jest czas na prace?
I jeszcze przy okazji: jak nazwac (po angielsku i polsku) to
zaintersowanie Londynem? Jakby to byla Warszawa, to by sie nazywalo, ze
jestem varsawianista, a Londyn?
TA
> W 99% CV możemy znaleźć na końcu pole "zainteresowania". Kolejne 80%
> kandydatów na pracowników wpisuje tam takie standardowe wpisy jak
> muzyka, film, książka, podróże itp.
> Skąd się wziął zwyczaj wpisywania takich nieistotnych informacji CV?
Może z głupoty i mniej lub bardziej podświadomej niskiej samooceny?
Aplikant przyjmuje mimowolnie pozycję petenta wobec ew. pracodawcy (lub tzw.
rekrutera), czyniąc z siebie rodzaj handlarza oferującego kiepski towar
(samego siebie) i usiłuje go nieudolnie zachwalać - "weź mnie, weź właśnie
mnie, popatrz jaki jestem fajny...".
Przeciez wiadomo jakich informacji kandydat _obowiązany_ jest udzielić.
--
Jotte
>> Sport jest dobry :)
>
> Mam w CV kolarstwo(MTB i szosa), zawsze podczas kazdej rozmowy padaly o
> to pytania :)
> Uwazam to za +
O widzisz, też kręcę :)
Ogółem odczucia mam podobne - jak na początku pisałem jakieś bzdury
(książki, muzyka), żeby być poprawnym politycznie, to nikt się nie
zainteresował. Jak znów napisałem że turystyka rowerowa, speleologia czy
fotografia portretowa, to zaraz było zainteresowanie :)
Raczej się skup na tym co tak naprawdę cię kreci w tym mieście.
Architektura? miejsca do pojeżdżenia na rowerze? a może lubisz siedzieć
na jakim Waterloo i patrzeć na różnorodne pociągi? a może interesuje cię
historia? a może lubisz spędzać czas na londyńskim oku?
I nie chodzi żebyś odpowiedział to mi czy innym tutaj, a raczej sie
zastanowił co jest właściwym powodem.
I co do wpisu w samym siwi, to raczej się skup nad tym żeby
zainteresować swoim zainteresowaniem :) niż używać słów-wytrychów
--
to tylko moje zdanie,
taki skrót myślowy
_G_R_O_M_A_X_
> Rozpleniło się to już we wszystkich poradnikach. Co o tym sądzicie? Jak
> odbierają to pole osoby, które przeglądają CV?
Ja na przykład żegluje po morzach i ocenach. Mam najwyższe uprawnienia
żeglarskie zarówno polskie jak i brytyjskie (zawodowe). Sporo osób z IT
żegluje i wiedzą, że zdobycie takich kwalifikacji wymagało masę wiedzy,
pracy, znajomości języka i ...zainwestowania sporej kasy. A nawet jak nie
wiedzą to się domyślają.
Więc nie sądzą aby wpisywanie hobby było to takie banalne i bez znaczenia …
no chyba, że faktycznie interesujesz się książka którą przeczytałeś 5 lat
temu.
Miki
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> > I jeszcze przy okazji: jak nazwac (po angielsku i polsku) to
> > zainteresowanie Londynem? Jakby to byla Warszawa, to by sie nazywalo, ze
> > jestem varsawianista, a Londyn?
>
> Raczej się skup na tym co tak naprawdę cię kreci w tym mieście.
> Architektura? miejsca do pojeżdżenia na rowerze? a może lubisz siedzieć
> na jakim Waterloo i patrzeć na różnorodne pociągi? a może interesuje cię
> historia? a może lubisz spędzać czas na londyńskim oku?
> I nie chodzi żebyś odpowiedział to mi czy innym tutaj, a raczej sie
> zastanowił co jest właściwym powodem.
Ale co to ma do rzeczy co bylo powodem?
Ja pytam jak nazwac takiego warsawianiste od Londynu.
Pozdrav
TA
było? już nie jest?
i co ma za znaczenie że nazwiesz siebie londynistą? czy innym
warszawianistą, krakowianistą czy innym znawcą nowego jorku?
po prostu podpowiedziałem ci jak ja to widzę, że nie ma znaczenia samo
nazewnictwo a umiejętność powiedzenia co cię w czasie wolnym od pracy i
snu kręci.
poza tym staram się wyobrazić rzeczony punkt w cefałce.
Kiedy dobrze by brzmiało -ista ? Chyba tylko w punkcie opisowym "Kim
jestem - jakimś-istą, deskorolkarzem i kucharzem"
Bo punkt "zainteresowania - jakiś-ianizm " brzmi trochę sztucznie i mało
przekonująco. i stad własnie moje podpowiedzi jak to ładniej ująć w
dokumentach, niezależnie od uzytego języka czy kraju przeznaczenia
> >>> I jeszcze przy okazji: jak nazwac (po angielsku i polsku) to
> >>> zainteresowanie Londynem? Jakby to byla Warszawa, to by sie nazywalo, ze
> >>> jestem varsawianista, a Londyn?
> >> Raczej się skup na tym co tak naprawdę cię kreci w tym mieście.
> >> I nie chodzi żebyś odpowiedział to mi czy innym tutaj, a raczej sie
> >> zastanowił co jest właściwym powodem.
> > Ale co to ma do rzeczy co bylo powodem?
> > Ja pytam jak nazwac takiego warsawianiste od Londynu.
>
> było? już nie jest?
Powodem dla ktorego zostalem tym londy...nista. Taki zwiazek
przyczynowo-skutkowy. Przyczyna - w przeszlosci. Skutek - obecnie.
> i co ma za znaczenie że nazwiesz siebie londynistą? czy innym
> warszawianistą, krakowianistą czy innym znawcą nowego jorku?
> po prostu podpowiedziałem ci jak ja to widzę, że nie ma znaczenia samo
> nazewnictwo a umiejętność powiedzenia co cię w czasie wolnym od pracy i
> snu kręci.
> poza tym staram się wyobrazić rzeczony punkt w cefałce.
Ale ja zadalem konkretne pytanie.
Jak _to_ nazwac? Po polsku i angielsku.
Na to pytanie nie odpowiedziales. Za to wysylasz kolejny post nie na
temat. Daruj sobie.
Pewnie pisales wyjatkowo dlugie wypracowania z polskiego.
Umiejetnosc powiedzenia, co mnie kreci w wolnym czasie - posiadam.
Pozdrav
TA
> Ale ja zadalem konkretne pytanie.
> Jak _to_ nazwac? Po polsku i angielsku.
wyraźnie nie dociera do Ciebie, co Koledzy Ci tłumaczą, że jakbyś _tego_ nie
nazwał, brzmieć to będzie bez sensu i nie wiadomo co znaczyć.
e.
Jesli masz zamiar wpisać "film, muzyka, sport" itd, to sobie daruj. Po
prostu nie masz żadnych zainteresowań poza zwykłą ludzką potrzebą
rozrywki. Dopiero jak poczujesz chęć doprecyzowania któregoś z
powyższych wtedy warto pisać.
Srokus
Koledzy nie wiedza i probuja jakies dryfy stosowac.
Naprawde nie znasz slowa "varsawianista"?
No np. takie Majewski czy s.p. Kasprzycki...
Pozdrav
TA
jesli chodzi o ciebie, to ty jestes kretynista
No coz. Z przykroscia stwierdzam, ze poziom intelektualny, merytoryczny
i kulturalny tej grupy zdecydowanie odbiega od tego, do czego mnie
usenet przyzwyczail.
Uzasadniac chyba nie musze...
A, i ciekawa sprawa, ze te dotychczasowe niemerytoryczne wypowiedzi w
'moich watkach' sa autorstwa osob, ktore w usenecie nie maja zadnej
historii.
Dzieci Neostrady, czy co?
:-(
Spadam, szkoda mojego czasu.
Adios
TA
Nie wszystko da się nazwać. Istnieje słowo warsawianista
(varsavianista) i wiadomo o kogo chodzi. Jednak nie powstało odpowiednie
słowo dotyczące Londynu, jak również w Lodnynie Anglik nie będzie
wiedział o co chodzi w słowie "varsavianista" nawet jeśli zostanie ono
prawidłowo przetłumaczone. Należy to bardziej traktować jak idiom.
To tak jak z dżojstikiem, można - na siłę - przetłumaczyć go jako
kijek do zabawy, ale po co?
--
Pozdrawiam!
Liwiusz
www.liwiusz.republika.pl
Masz wierzytelność i chcesz ją sprzedać lub potrzebujesz pomocy w jej
egzekucji => http://www.kwm.net.pl
a nazwij to "Londynista" po polsku, "Londonista" po angielsku.
I idź już, jak to nazwiesz, nie marudź więcej...
--
pozdrawiam,
Kender
Nareszcie! powodzenia w szukaniu pracy w Londynie na odleglosc ;)
pa i nie wracaj tu juz
Wlasciwszym slowem bedzie penis
> Koledzy nie wiedza i probuja jakies dryfy stosowac.
> Naprawde nie znasz slowa "varsawianista"?
ehh..
nie chodzi o to, co to słowo znaczy wg. Ciebie lub co powinno znaczyć, lecz o
to, jakie znaczenie przypisze do tego rekruter (biorąc poprawkę na to, co
ludzie wypisują o sobie m.in. właśnie nadużywając znaczeń słów). Jak myślisz,
czy rekruter automatycznie uzna Cię za "światowej sławy Londynistę", czy za
kolesia, który już naprawdę nie wiedział co wpisać ?
I jak zaklasyfikuje "bierność/czynność" Twojego hobby (patrz post Immony) ?
Praktycy ostrzegają Cię przed taką sytuacją, a Ty swoje.
Napisz po prostu, że jesteś jednym z najlepszych "Londynistów" w Polsce i
wszystko będzie jasne :).
e.