Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Tu jest mój dom (Rzepa o BLG)

68 views
Skip to first unread message

Ryszard Rączkowski

unread,
May 14, 2004, 11:01:06 PM5/14/04
to
Bertrand le Guern, były wiceprezes Telekomunikacji Polskiej, nie żałuje ani
dnia spędzonego w tej firmie


Bertrand le Guern, 37-letni Francuz urodzony w Normandii w bretońskiej
rodzinie, po 10 latach pracy w grupie Telekomunikacji Polskiej SA zmienił
pracodawcę. Został dyrektorem ds. transformacji w pionie sprzedaży i usług
we France Télécom.

Kilka miesięcy temu Jean-Marc Vignolles, wiceprezes PTK Centertel, mówił
mi, że Polska to doskonały kraj dla młodych Francuzów, którzy chcą zrobić
karierę i wrócić do Francji na wysokie stanowiska. Le Guern jest tego
najlepszym przykładem.


Tuluza - Mielec - Warszawa

Po ukończeniu w 1991 r. wydziału aeronautyki w Wyższej Szkole Technik
Aeronautycznych i Konstrukcji Samochodowych Le Guern pracował w położonej
blisko Tuluzy francuskiej firmie lotniczej Aerospatiale,. Rok później był
już w Polsce i w WSK Mielec uruchamiał produkcję części do cywilnych
samolotów produkowanych przez francuską spółkę. Skąd pomysł, by pojechać
akurat do Polski? Tu mieszkała dziewczyna, którą w 1990 r. poznał w
ówczesnym Leningradzie. Dziś jest jego żoną i matką dwóch córek.
- Mielec to było coś niesamowitego. Jeden młody Francuz i 200 Polaków, w
tym kilku inżynierów. Dwa komputery typu XT i olbrzymia, jak boisko
piłkarskie, pusta hala - opowiada Le Guern. - Zaczynaliśmy od zera, a gdy
odchodziłem, produkcja szła pełną parą.

Jak przyznaje, studiując nie wyobrażał sobie, że będzie menedżerem. -
Miałem być inżynierem, projektować - mówi.

Do pracy w grupie TP SA trafił trochę przypadkowo. France Télécom szukał
kandydata na menedżera w PTK Centertel, wówczas jedynym w Polsce operatorze
komórkowym. Gdy okazało się, że wśród ludzi znających się na
telekomunikacji nie ma chętnych, firma headhunterska trafiła do Mielca.

- Odbyłem sześciomiesięczne intensywne szkolenie w FT, a potem przez trzy
miesiące pracowałem w strukturach France Télécom w różnych pionach,
działach i regionach. W sierpniu 1994 r. zacząłem pracę w Centertelu -
opowiada.

Wspomina go ciepło i z dumą. W firmie był odpowiedzialny za rozwój sieci
Idea: uruchomienie w 1998 r. sieci GSM 1800, a potem w 2000 r. GSM 900. -
Wówczas była to mała, młoda firma, a człowiekowi z otwartą głową łatwo było
się w niej odnaleźć - mówi.

- To był klasyczny typ młodego zachodniego menedżera, który doskonale wie,
czego chce, i bardzo dba o swoich ludzi - wspomina Le Guerna jeden z byłych
pracowników PTK Centertel.


Warszawa - Paryż - Warszawa

- 1 września 2000 r. pojechałem do Paryża. Wiceprezes France Télécom
odpowiedzialny za Polskę zaproponował mi przejście do zarządu TP i dał
kilka dni do namysłu - opowiada o tym, jak tuż po zakupie od skarbu państwa
pierwszego pakietu akcji TP SA przez konsorcjum France Télécom i Kulczyk
Holding trafił do zarządu największego telekomu w Europie Środkowej. -
Propozycję przyjąłem i 24 października zostałem członkiem zarządu TP.

Na wiceprezesa awansował, gdy w listopadzie 2001 r. prezesem TP SA został
Marek Józefiak, który wcześniej był szefem PTK Centertel i jego
przełożonym.

- Gdy dowiedziałem się, że Le Guern przechodzi do TP SA, zapytałem go, czy
wie, co robi - opowiada jeden z dziennikarzy. - W 2000 r. nie wiedziałem, w
co się pakuję - przyznaje w kwietniu 2004 r. Le Guern. - Ci, którzy mnie
ostrzegali, mieli rację. Ale nie żałuję przejścia. Z tych trzech i pół roku
nie żałuję ani jednego dnia. Od pierwszej chwili odpowiadałem za pół firmy
(piony techniczne - przyp. "Rz") i inwestycje, a potem odpowiedzialność
rosła, bo doszła m. in. strategia.

Część pracowników TP SA po prostu bała się Le Guerna. Inni go lubili, a
wielu robiło wszystko, by nie wejść mu w drogę. Przedstawiciele
konkurencyjnych telekomów mówili dziennikarzom, że to on blokował
podpisywanie porozumień o współpracy na kompromisowych warunkach.

- Nigdy się nie zastanawiałem, dlaczego ludzie się mnie boją - przyznaje. -
Może dlatego, że wprowadziłem w tej firmie coś, czego dotąd nie było:
zapowiadałem, co będę robił, i konsekwentnie to robiłem. Być może lęk
wynikał z tego, że jestem konsekwentny.

- Ci, którzy mnie lubią, wiedzą, że słucham opinii, pomysłów i poglądów
swoich ludzi. Zawsze wspieram ich w realizacji zadań i zostawiam znaczną
swobodę działania - mówi. - Sądzę, że ludzie cenią to, że nigdy nie
dekretuję, ale zawsze tłumaczę sens nawet najbardziej niepopularnych
decyzji. Starałem się być wśród zwykłych pracowników, rozmawiać z nimi, ale
z zadań rozliczałem tylko swoich bezpośrednich podwładnych.

- Miałem duży wpływ na kontakty TP z innymi operatorami. W negocjacjach
starałem się przedstawić swoje poglądy, a moim ludziom zawsze definiowałem
ramy, w jakich mogli się poruszać w rozmowach - mówi. - Konkurencja jest
zdrowa, ale telekomunikacja potrzebuje dużo pieniędzy na inwestycje.
Dlatego w negocjacjach z innymi operatorami chroniłem wartość naszych
inwestycji: tych już dokonanych i tych planowanych.


Wirtualna - Serat - CRM

Ostatnie trzy lata to czas wielkich przemian w TP SA. Firma zmieniała
strukturę, rosła, inwestowała, zmniejszała zatrudnienie i zwiększała
wydajność. Jak mówi prezes Józefiak, z "urzędu ds. telefonów" zmieniała się
w nowoczesny telekom działający w coraz bardziej konkurencyjnym otoczeniu.

W tym wszystkim niebagatelną rolę odegrał Le Guern. Odpowiadał za wybór i
wdrożenie systemów billingowych, za przetarg i wdrożenie informatycznego
systemu obsługi klienta (CRM), czyli błękitnej linii, oraz za wiele innych
projektów informatycznych. Również za zakup przez grupę TP SA akcji portalu
Wirtualna Polska.

System billingowy ruszył z problemami (błędne faktury), a kolejne pojawiły
się, gdy w końcu 2003 r. klienci zaczęli zamawiać nowe plany taryfowe. WP
jest w trakcie upadłości, a o tym, jak działała w pierwszych miesiącach
błękitna linia, media pisały tylko w jeden sposób: negatywnie.

O systemie billingowym Serat, którego dostawcą jest spółka Spin z grupy
Prokom, Le Guern mówił "Rz": - Musieliśmy wybrać, czy chcemy zupełnie nowy
system czy może w całej sieci wprowadzimy jeden z siedmiu wówczas
działających. Zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie, bo było pięć
razy tańsze. Wybraliśmy system, który miał największy zasięg. Dziś to nie
jest najbardziej nowoczesne rozwiązanie, ale - jak sądzę - system zostanie
zmieniony dopiero gdy w przyszłości w sieci TP zostanie wprowadzona
technologia IP.

O WP powiedział: - Historia inwestycji TPI Internet w Wirtualną Polskę to
pouczające doświadczenie biznesowe. Na początku 2001 roku grupa oferowała
ogólnopolski numer dostępu do Internetu i do tego w zasadzie ograniczała
się działalność na tym polu. Powstał więc zamysł kupienia portalu,
skonkretyzowany jesienią 2001 r., kiedy to TP Internet zakupiła
większościowy pakiet akcji WP. Niestety, spojrzenie TPI i niektórych
akcjonariuszy mniejszościowych różniło się zasadniczo, jeśli chodzi o cele
inwestycji w WP i filozofię jej rozwoju. Od zeszłego roku konflikt między
udziałowcami nasilił się i - wobec braku wspólnej wizji w odniesieniu do
dalszej działalności WP - doprowadził w efekcie do upadłości spółki.

O CRM: - Wybór oprogramowania PeopleSoft nie podlegał dyskusji, bo to
standard w grupie FT. W przetargu wybraliśmy na wykonawcę
PricewaterhouseCoopers, bo ta spółka miała najlepsze referencje. Ten
projekt to moje dziecko i nie zamierzam zwalać na nikogo winy, że były
problemy. Musieliśmy przejść na telefoniczną obsługę klientów i zlikwidować
niemal wszystkie punkty obsługi klienta, bo tak działają na całym świecie
nowoczesne firmy obsługujące klientów masowych. Prace zaczęliśmy w
październiku 2001 r. i skończyliśmy w grudniu 2003 r. Więcej czasu nie
mieliśmy, bo równolegle trwał proces restrukturyzacji zatrudnienia. Z braku
czasu podczas pilotażowego wdrożenia w Poznaniu nie testowaliśmy całego
zintegrowanego systemu. W tym projekcie była jedna rzecz, którą
zawaliliśmy. Nie zadbaliśmy o właściwą komunikację, o to, by poinformować,
co może się dziać, dopóki system się nie ustabilizuje. To mój błąd. W
Europie duże projekty CRM można podzielić na dwie grupy. Jedne zakończyły
się fiaskiem, a drugie - tak jak nasz - ruszyły z dużymi kłopotami na
początku. CRM za jakiś czas da nam bazę danych o klientach, a potem trzeba
będzie wykonać jeszcze trochę pracy i TP będzie nowoczesną firmą. Odchodzę
z TP ze świadomością, że zbudowałem jej solidne fundamenty.


Warszawa - Paryż - Warszawa

- Teraz będę pracował w strukturach France Télécom w zespole Michela
Combesa, którego zadaniem będzie przekształcenie całej działalności
dystrybucyjnej oraz reorganizacja systemu obsługi klienta w grupie FT we
Francji - mówił "Rz" Le Guern. - To olbrzymie wyzwanie. 88 tys.
zatrudnionych, z których 90 proc. ma status pracowników państwowych.

- To znaczy, że wyjeżdża pan z Polski?

- Nie. Będę pracował w Paryżu i mieszkał w Polsce. Tu jest mój dom.


Tomasz Świderek


0 new messages