On Mon, 21 May 2012 09:11:25 +0200, Chiron wrote:
> Użytkownik "rs" <
no.ad...@no.spam.pl> napisał w wiadomości
> news:pi3jr75ggtmaib9de...@4ax.com...
> On Sun, 20 May 2012 12:18:25 +0200, "Chiron"
> <
iluminat...@gmail.com> wrote:
>
>
> mam troche czasu to dopisze.
>
>>>Po pierwsze- w sposób rozumowy nie da sie wielu rzeczy pojac. Choc IMO
> A czemuż to? Wiem doskonale, co to jest- wrzuciłęm krótkie info z wiki.
>
>>>z tego wynika, ze zawsze lepiej wierzyc w Boga.
>
>>pieknie i to jest wlasnie prawdziwie chrzescijanskie podejscie.
>>konformizm. zeby sie nie wychylic, ale zeby sobie jakos tyly
>>zabezpieczyc. nic, ze nie wszystko wskazuje, ze swiat tak nie dziala,
>>lepiej bedzie jak jednak sie oflaguje, bo a moze jednak. wlasnie tak
>>to z nimi jest. dlatego szczerze brzydze sie ta religia i nic na to
>>nie poradze. innymi komercyjnie zorganizowanymi te sie brzydze.
> Tyle, że tu następuje pomieszanie pojęć. To jest tekst przeznaczony dla
> ludzi kierujących się roumem- wyłącznie (lub przede wszystkim). Pokazuje, że
> z logicznego punktu widzenia- zawsze lepiej wierzyć. Chrześcijanin nie
> kieruje się w sprawach wiary rozumem. Wie, że to wręcz nonsens. Po prostu-
> wierzy. Ten zakład pokazuje też, dlaczego powinien kierować się etyką
> chrześcijańską ateista. Ateista przecież nie musi kierować się żadną etyką.
> Skoro Boga niet- to czemu nie zabić ojca? I nie chodzi tu tylko o system kar
> i nagród. Ateista po prostu nie czuje tego- on_stara_się_to_objąć_rozumem. I
> stąd masz argument dla rozumu.
>
>
>
>>>No ale bardziej chcialem
>>>wskazac Ci, ze po pierwsze- nalezy najpierw zdefiniowac sobie potrzebe
>>>nauki. No bo jesli chodzi o poznanie swiata- to wybacz, ale sam rozum,
>>>którym wylacznie operuje nauka- to za malo. Jesli uznasz, ze wystarczy- no
>>>to ok.
>
>>wlasnie. to co wyzej napisales, dobitnie swiadczy tym razym, ze
>>zupelnie nie czytasz tego co sie do ciebie pisze. wisalem i "psie
>>weinberga". mogles sie do tego odniejsc, ale nie. wolisz lac wode po
>>swojemu. twoja romum
> Jak to? Odpowiedziałem Ci na to. Było tam o małpie, która nawet znając język
> migowy nie pojmie teorii Einsteina:-). Tyle, że to nie odpowiedź na to, co
> napisałem. To nie o to chodzi, że nasz rozum jest ograniczony (bo jest).
> Chodzi o to, że do pojęcia świata on sam jeden nie wystarczy. Są rzeczy,
> pojęcia, które mu się wymykają. I nie chodzi tu o tak bardzo skomplikowaną
> teorię fizyki, którą np rozumieją o wiele mądrzejsi od nas obcy, a my nie
> zrozumiemy nigdy. N ie_o_to_w_ogóle_idzie. Nigdy (celowy mocny
> kwantyfikator) nie obejmiesz rozumem uczuć, emocji. Tym zimnym, kognitywnym
> rozumem. Choć wielu ludzi- i Ty w mojej opinii także- próbujesz. Dlatego nie
> masz szans na zrozumienie wielu rzeczy, które rozumie np góral mający 5
> dzieci i całe życie siedzący w swojej wiosce. I jakkolwiek to dla Ciebie nie
> zabrzmi- będzie mi przykro, jeśli poczujesz się obrażony.
>
>>>Ja- i wielu ludzi- twierdzimy, ze nie. Owszem, po to, zeby np wyslac
>>>kolonizatorów na Marsa- moze to zupelnie wystarczyc. Jednak po to, zeby
>>>odpowiedziec: skad sie tu wzialem? Po co? Dokad zmierzam? Czy jest cos za
>>>tymi drzwiami? Czy ktos pójdzie moim sladem? Czyim ide ja? Co czuje osoba,
>>>która kocham? etc- to sam rozum- to zdecydowanie za malo.
>
>>juz ci odpowiadam. bo jestesmy czescia ekosystemu, ktory tak dziala na
>>zasadzie rozmnazania obumierania. wymiany energii. nie ma w tym nic do
>>czego rozum by nie wystarczyl. po odpowiedzi filozoficzne, na powyzsze
>>pytania mozesz sie udac na odpowiednia grupe, ale tam je moga
>>skwitowac, ze wlasnie po to, zeby odpowiedziec na te pytania. inni
>>moga poweidziec, ze to zle postawione pytania, inni ze nic z nich nie
>>wynika, wiec nie sa warte odpowiedzie. ja sie podpisze pod tymi
>>wszystkimi odpowiedziami, a ty mozesz siedziec z zalozonymi rekami i
>>czekac az ci sie zemrze, zeby sie przekonac, ze zadnej reinkarnacji
>>nie ma, a na okolo ciebie jedynie bakterie i robale. ale na twoje
>>szczescie to tez nie bedzie ci dane.
> I to (chyba przede wszystkim) utwierdza mnie w przekonaniu, że oprócz tego,
> że nie zrozumiałeś z tego niczego, to i niczego zrozumieć nie chcesz.
> Odpowiedzi na te pytania o wiele bliższe będą wspomnianemu tu góralowi, choć
> może nie umieć pisać. <rs> - bez obrazy, ale to wszystko przerabiałem-
> przede wszytkim z Pszemolem już od 14 lat. Wiem, dokąd to prowadzi. Wydajesz
> mi się (podobnie jak on) osobą naprawdę sympatyczną- i nie mam dla Ciebie
> żadnych negatywnych emocji. Czy ta rozmowa może nas zaprowadzić do czego
> innego, jak tylko bicia piany? Ty- uważasz mnie zapewne za głupca, ja mam
> przekonanie, że wiele byś zyskał ucząc się w pewnych momentach wyłączać
> kognitywne myślenie. Zapewne (sądząc po Pszemolu) nie wiedząc, o co chodzi-
> uznasz, że to przecież byłby stan bezmyślności (a tak nie jest)- i mnie
> wykpisz...etc, itd. Wiem, wiem- nie jestem wróżką. No ale napisz- mylę się?
oczywiscie, ze wykpie bo zajmowalem sie regresjami przeza ladnych pare lat
i biegalem po "swoich wcieleniach" w te i tamte i zadne nie wytrzymalo
porozniania z rzeczywistoscia. to wszystko jest generowane przez
skojarzenia w mozgu i jest nieprawdopodobnie latwe do zmanipulowania i
samomanipulacji.
ta rozmowa nie doprowadzi do nikad z tego prostego wniosku, ze nie mamy
wypracowane bazy porozumienia. mozemy zupelnie spokojenie rozmawiac sobie o
muzyce, panienkach, filmach itp. ale jesli chodzi i wiare z tym sie nie da
nigdzie dosc i nie powinno. ja nie mam nic do wiary. jesli ludzie tego
potrzebuja, i to im zalatwia jakies problemy, uspokaja to super. nie ma w
tym nic zlego, ale jesli zaczynaja wyglaszac opinie, uformowane na bazie
wiaty wlasnie, w tematach opisu rzeczywistosci, to sorry vinetou, ale niech
sie ida jebac, bo gowno o niej wiedza.
sadze, ze starasz sie wyspepowac tutaj podobnie jak nasz grupowy Link, w
roli kaznodzieji doradzaja nam co mamy zrobic "wylaczyc kognitywne
myslenie". otoz powiem ci, ze od prawie dziesieciu lat zajmuje sie
medytacja, a przeciez jednym z jej elementow jest wprowadzenie sie w stan
bezmyslenia, wiec i twoja ocena tego co powinienem robic jest bledna.
>>> I nie widze
>>>powodu, zeby uznawac cos, co mozna zmierzyc ewentualnie zrozumiec za
>>>jedyny
>>>wyznacznik poznania swiata. Jak ja sobie wyobrazam XXI wiek? Ano tak, ze
>>>te
>>>XIX wieczne paradygmaty o potedze rozumu pójda do lamusa- bo sa mocno
>>>nieswieze. I zapewniam CIe- swiat w tej chwili jest pelen glupców- którym
>>>waska grupa schlebia i pasozytuje na nich, wmaiwajac im rózne idotyzmy-
> .>wspólczesne glupstwa, które juz zyskuja nazwe marksizmu kulturowego (wasza
>>>politpoprawnosc), która próbuje sie zastapic to, co w czlowieku
>>>najcenniejsze: jego "ja czuje"- czyli czlowieczenstwo, przerabiajac go na
>>>bydle, pragnace jedynie zrec i chedozyc oraz miec lepsze rzeczy niz
>>>sasiad.
>
>>lepsze jest ufac temu, co sie juz wielokrotnie sprawdzilo, i na bazie
>>tego wyciagac wnioski niz slepo wierzyc w dyrdymaly o jakich
>>ukrzyzowanmych zombiakach i matkach dziewicach, albo co bedzie jak nie
>>bedzie. <rs>
> Zawarłeś tu swoje...credo. Bo jest to credo ateisty. Ale_to_Twoje- nie moje.
dlatego Przemol i ja (i jak widze jeszce pare osob) krytykuje takie
myslenie bo ono do niczego nie prowadzi. jak pisalem wczesniej. siedzienie
z zalozonymi rekoma i czekanie na boga czy innego ufoka, albo w efekcie
reinkarnacje nie posuwa nas do przodu w zadnen sposob (ani
materialistycznie, ani duchowo), w zadnym kierunku. nie polepsza naszego
ani stanu/statusu materialnego ani etycznego. jest to cofanie sie w odchlan
wiekow ciemnych ze wszyskimi ich fobiami, marami i chciejstwem.
> Ja opisywałem na tej grupie swoje doświadczenia- takze te w wieku lat 3- 5 z
> zakresu poprzednich wcieleń. A to była pierwsza połowa lat 60 ubiegłego
> wieku- środowisko robotnicze. Nikt nie znał nawet pojęcia "inkarnacja".
> Opisywałem wiele innych, takich jak stany OOBE,
pialem jakis czas temu tutaj, ze do wieku lat bodaj 12 mialem czeste OBE i
nawet sadzilem, ze to taki normalny stan u dzieci i nawet z nikim o tym nie
rozmawialem, ale potem przekonalem sie, ze to tylko bardzo bujna wyobraznia
polaczona z metodami wizualizacyjnymi, o ktorych wtedy nie mialem nawet
sladowego pojecia, choc ich nieswaidomie uzywalem.
> zabawy z ouia czy pismem
> automatycznym- które skończyły się dla mnie bardzo źle- no może nie do
> końca. Tyle, że to moje doświadczenia- nie Twoje. Ty możesz w nie uwierzyć
> lub nie, możesz wykpić, możesz podejrzewać chorobę psychiczną, co tam tylko
> chcesz. Jeśli wielokrotnie byś miał swój prywatny kontakt ze Stwórcą- a
> ściślej, gdybyś go nie racjonalizował żelaznym rozumem- to nie pisał byś w
> tonie dla mnie obraźliwym o mojej religii.
mam dla ciebie przykra wiadomosc. twoj stworca siedzi w twoim umysle i ma
sie bardzo dobrze. siedzi tez w umysle prawie kazdego zdrowego czlowieka,
wiec nie kazde spotanie ze stworca musi od razu swiadczyc o chorobie
psychicznej choc to moze oczywiscie pomoc w tych kontaktach. zainteresuje
sie czym jest god's helmet albo koren's helmet i kilkoma badaniami z jego
uzyciem. mozesz pogrzebac tez o tym, jaki wplyw na prace mozgu moga miec
wydarzenia sejsmiczne. mozna miec swiadomosc/wizje/czucie bliskiego
kontaktu ze stworca (czy jak go sobie tam nazwiesz, to nie jest istotne,
wazne ze w danym momencie masz takie wrazenie) w seancie z substancjami
halucynogennymi. nawet podczas krytycznego zmeczenia/bolu mozna czegos
takiego doswiadczyc. naprawde nie jest wiele potrzeba aby miec kontakt ze
stworca, ale jesli sie ma, to trzeba powstanie tego kontaktu zrozumiec, a
nie isc na latwizne i sadzic, ze on do mnie przemowil. <rs>