W dniu 2017-03-07 o 19:35, J.F. pisze:
>>>>>>>>> Nie chcesz chyba powiedziec, ze to norma byla, ze w 30-60 km
>>>>>>>>> zajezdzano. Toz przeciez nie dojechalby z dworca na front.
>>>>>>>> Przy niedoświadczonym kierowcy zdarzało się.
>>>>>>> No to "zdarzalo sie", czy srednia taka ?
>>>>>> Raczej się zdarzało.
>>>>> A srednia ?
>>>> A ktoś to ustalił ?
>>> SJS :-)
>> Poproszę o kogoś wiarygodnego.
>
> On to gdzies wyczytal ... i chyba tez prosi o kogos wiarygodnego.
To już doczytał chyba informacje z tego wątku.
>>> Tym niemniej jak brygada jedzie, to chyba w 44 juz wie ile czolgow po 50
>>> km jej dojedzie :-)
>> Dowodzący od 42 roku wiedzieli już raczej wszyscy.
>> A to że dziennikarze nie wiedzą do dzisiaj to inna sprawa.
>
> To podaj dane :-P
Uważasz ze dowodziłem w ACz od 42 roku ?
Statystyki takiej też nie znalazłem.
Swoja wiedzę opieram na artykułach historyków i pamiętnikach
uczestników które czytałem.
>> W latach osiemdziesiątych opowiadali mi jak z okazji stanu wojennego
>> powołali rezerwistów a potem przemieścili dywizję zmotoryzowaną
>> o sto pięćdziesiąt kilometrów. Posadzili rezerwistów do BRDMów
>> i w efekcie połowa została na poboczach po trasie.
>> I nie z powodu awarii ale z winy kierowców.
>> Pojazd teoretycznie do prowadzenie łatwiejszy bo kołowy ale
>> droga trudniejsza bo rowy na poboczach. :-)
>
> Ale to pojazd terenowy, trzeba ambitnie do rowu zjechac.
Wystarczy zjechać pod kątem i położyć maszynę na boku.
A na ostatnim osiągnięciu polskich drogowców (1,8 metra głębokości
rowu) nawet czołg można zawiesić na podwoziu.
>>>>>> Mowilismy o dojezdzie pod Kursk, to chyba jeszcze trzeba sie bylo
>>>>>> liczyc.
>>>>> Z atakiem owszem, z głębokim przełamaniem nie koniecznie.
>>>> Z takim glebokim na 30 km tez nie ?
>>> To jeszcze nie głębokie.
>> No to jak daleko przed czolgi chcesz ten "rzut kolowy" dywizji/brygady
>> wypuscic ?
>
>> Każda kolumna jedzie indywidualnie. Miejsce docelowe robisz w okolicach
>> 50km od linii frontu a zapasowe o kolejne 50 dalej.
>
> A 50km przelamanie frontu to juz glebokie ?
>
> Tak czy inaczej - strach pomyslec ile czolgow dojedzie do frontu z
> miejsca zgrupowania, a ile dojedzie na to miejsce i kiedy :-)
Podstawowa wiedza dowodzących to właśnie znajomość strat marszowych
na założonych odcinkach i wiedza kiedy i gdzie wysłać zaopatrzenie
by wojsko na czas dostało amunicję i ciepły posiłek.
A to że cywila dziwią straty i koszty, wojsko tego nie nagłaśnia bo
i po co ? Mądry cywil takie dane sobie znajdzie i przemyśli.
Głupi i naiwny zakłada że dojadą wszyscy w założonym terminie.
>>>>> Shermanów w linii było koło 5 tysięcy, naprodukowali prawie
>>>>> sześćdziesiąt, T34 nie było więcej niż 8 tysięcy, naprodukowali do
>>>>> końca wojny 57 tysięcy. Wychodzi że sporo ich trzeba było. :-)
>>>> A ile ich zostalo po 1945 ?
>>>> Poza tym z Moskwy do Berlina 2000km,
>
>>> Uzupełnili do pełnego etatu.
>>> A potem zlikwidowali brygadę a powołali pułk czołgów.
>
>> Jedyne problemy z czołgami miał po wojnie pułk czołgów ciężkich,
>> Rosjanie po skończeniu walk w europie przestali je nam dostarczać.
>
> Ale u siebie mieli nadal tysiace.
>
> Przestali ? To cosmy mieli na uzbrojeniu do 1955 ? Chyba nie te dwa pulki.
T34 a potem T55.
Zostawiliśmy sobie jeden pułk czołgów ciężkich. Zlikwidowali go w 57.
Pozostałe rozwiązali w 45roku.
> A widze - 1380 wyprodukowalismy sobie sami w latach 52-56.
To chyba T34.
>> A co najważniejsze to w 41 roku mieli dwadzieścia kilka tysięcy
>> czołgów. Połowa istniejących na świecie czołgów stała w ZSRR. :-)
>
> Zdaje sie, ze z naciskiem na "stala" :-)
W dziesięć lat rozdmuchali armię do absurdu. Mało kto wie że
podporucznik w ACz był traktowany niewiele lepiej od rekruta.
On dopiero miał udowodnić swoją przydatność. I mieszkał w
budynku koszarowym, jak zwykły szwej.
Wyszkolenie technicznych trwało wolniej i słabiej niż produkcja
której pilnowały wszystkie możliwe czynniki.
Wpadli na pomysł aby na czołgi sadzać kierowców, z jednej strony
dobrze bo kierowca miał już doświadczenie z silnikami, wiedział
gdzie co dolać i dlaczego. Z drugiej dla niedoszkolonego mechanika
przyzwyczajonego że lewa noga jest do sprzęgła a prawa do gazu
i hamulca horrorem było sadzanie na maszynę z dwoma oddzielnymi
hamulcami i sprzęgłami. W dodatku działającymi jak te w T34
>>> Potem byla jeszcze operacja mandzurska - i jak tam sie T-34 sprawily ?
>> Oficjalnie wspaniale. A naprawdę to była szybka grupa manewrowa i nie
>> wiadomo czy Japończykom łomot dali czołgiści czy kawalerzyści na koniach
>> i wielbłądach.
>
> Kawalerzystow na koniach to chyba dobrze sie likwiduje ckm.
> Chyba ze ... najpierw przylatuja szturmowiki ...
Armia japońska siejąca postrach wśród wojsk kolonialnych i armii
chińskiej była gówniana i fatalnie uzbrojona. CKMy to oni mieli
bez regulacji lufy góra dół i z listwą amunicyjną. Na 20 czy 30
pocisków, nie pamiętam. To były klony Hotchkissa sprzed Iwś.
Rosjanie spuścili im wpierdol tuż przed IIwś.
Na zakończenie wojny zrobili to jeszcze raz tyle że na sporo
większą skalę.
>>>>> Taki jeden szczesciarz mogl sie trafic, a propaganga pewnie by sie
>>>>> pochwalila. Do tego stopnia, ze mogla go wykreowac :-)
>>>
>>>> W 45 nie mieli specjalistów od propagandy.
>>>> Dowodem na to jest że pomnik czołgisty na wybrzeżu z czołgiem na cokole
>>>> uzyskanym od "naszej" brygady to był sherman. Zorientowali się po dwu
>>>> czy trzech latach i wymienili na jedynie słuszny.
>>
>>> No widzisz - specjalistow moze nie mieli, ale propaganda byla.
>>> Trzeba bylo pomnika bohaterskiej brygady, to wykreowali :-)
>>
>> To raczej był pomnik bohaterskiego polskiego czołgisty.
>
> I ze nie zaswitala przy okazji idea pokazania czolgu, co to caly szlak
> brygady przeszedl ... a niechby i model 85 :-)
1. Przekazali to co mieli złomować.
2. Pewnie nie było takiej maszyny co przeszła cały szlak.
> A jakies pamietniki zolnierzy, oficjalne rozkazy - ile najwiecej udalo
> im sie dziennie przejechac ?
>
> 17 stycznia 45 Rosjanie przeszli Wisle, a 21 dojechali pod Poznan. Ponad
> 300 km ...
>
> A tu jeszcze taki cytat
>
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Pozna%C5%84
>
> "Duża odległość („katukowcy” posunęli się w ciągu nieco ponad doby 350
> km na zachód) ..."
>
> Oj, cos mi to nie pasuje do koniecznosci napraw co 30 czy 60 km ... albo
> to takie naprawy, ktore wymagaly mlotka i 10 minut.
Naprawy gąsienic na pewno robili, tyle że to było zajęcie dla załogi.
Poważniejsze robiły ekipy remontowe.
I napisze jeszcze raz, nie mamy pojęcia ile w podanym terminie czołgów
dojechało a ile dołączało przez następny tydzień czy dwa.
> A przeciez po drodze byla jeszcze jakas niemiecka obrona ...
>
W 45 na większości kierunków ona była faktycznie "jakaś".
Pozdrawiam