W dniu 15.12.2019 o 18:22, PeJot pisze:
> Czołem. Natknąłem się na informację że w którymś z pierwszych prototypów
> B17 nawigator był jednocześnie bombardierem, ale docelowo funkcje te
> pełniło 2 osobnych załogantów. Jak to w ogóle było w alianckich
> bombowcach z podziałem roboty ? Na przykład w B17 czy B24 pilotów było
> 2, czym zwykle zajmował się ten drugi ? Jak były dublowane funkcje, np.
> w razie śmierci nawigatora ? Był na pokładzie ktoś z przeszkoleniem
> medycznym ? Czy strzelcy byli szkoleni na konkretne stanowiska, czy np.
> w razie śmierci strzelca ogonowego mógł go ktoś zastąpić ? Przy nalotach
> w dużych formacjach nawigator i bombardier w *każdym* samolocie wydaje
> się zbędny, a ponieważ zdaje się byli to oficerowie, ich wyszkolenie
> kosztowało. No chyba że przez większość czasu obsługiwali oni broń
> pokładową, podobnie z resztą jak mechanik czy radiooperator.
>
Z tym strzelcem ogonowym, to akurat mógł być problem z dotarciem. Nie we
wszystkich samolotach dało się to z wnętrza samolotu zrobić. Ale obsługa
broni, przy poziomie skomplikowania pozostałych mechanizmów samolotu,
nie jest na tyle skomplikowana, by to wymagało jakiegoś ekstra dodatkowe
szkolenia.
Szkolenie z podstawowej nawigacji ma każdy pilot. Przecież nie we
wszystkich samolotach latają nawigatorzy. Natomiast w alianckich
samolotach czasami nawigator obsługiwał dość skomplikowane urządzenia do
nawigacji, czy to na podstawie obrazu radarowego ziemi, czy pomiaru
parametrów sygnałów radiowych. Te urządzenia czasem pozwalały na
bombardowanie bez widoczności celu.
Z koniecznością, lub nie nawigacji w formacjach, to też sprawa nie jest
prosta, ani oczywista. Po pierwsze w formacjach latano w dzień. W nocy -
z tego co czytałem - każdy samolot nawigował sam. Po drugie nawet w
dzień mogło dojść do sytuacji, gdy dany samolot będzie musiał sam
nawigować.
Co do dwóch pilotów, to w większości samolotów z wieloosobową załogą
właśnie pilotów się dubluje. Bo jak pilot zginie, albo zostanie raniony,
to ktoś musi tym samolotem wrócić do bazy. To dość krytyczne stanowisko,
no i pilot miał wyszkolenie nawigatora oraz radiooperatora oraz
mechanika pokładowego. Wynikało to z tego, że w części samolotów pełnili
tę funkcję.
--
Robert Tomasik