Ostatnio zainteresowalem sie tematem jedzenia wojskowego z dlugim okresem
przydatnosci, probowalem sie go doszukac w internecie, jednakze znajduje
jedynie to, co sprzedalo wojsko - gdzie termin przydatnosci pozostaly to
okolice 2012...
A mnie by interesowalo cos powiedzmy nowego czy w okolicach nowosci z
okresem zdatnosci do spozycia przynajmniej 10 lat.
Gdzie mozna cos takiego kupic? Jesli nie w Polsce to moze byc za granica.
Bede wdzieczny za wszelkie namiary na sklepy/dystrybutorow czy nawet
producentow.
> A mnie by interesowalo cos powiedzmy nowego czy w okolicach nowosci z okresem
> zdatnosci do spozycia przynajmniej 10 lat.
Przygotowujesz siďż˝ na konflikt nuklearny? ;-))
Pozdrawiam
--
OGONek~
Tu poszukaj:
http://www.sklep-militarny.com.pl/racje-zywnosciowe-akcesoria-c-103.html
--
OGONek~
OGONek~ napisał(a) :
> Użytkownik "marecki" <mar...@no-spam.pl> napisał w wiadomości
> news:ifem3k$d2p$1...@news.onet.pl...
>
> Tu poszukaj:
>
> http://www.sklep-militarny.com.pl/racje-zywnosciowe-akcesoria-c-103.html
Fuj! Ohydny, lamerski układ strony czytelnej tylko w IE. W Firefoxie
bloki zachodzą na siebie.
Ale ad rem. Producent ma taniej:
http://www.sklep.arpol.net.pl/
No i pozostają racje wojskowe US Army - MRE. Gdzie nie pisze się
terminów przydatności do spożycia, tylko termin następnej inspekcji.
Ludzie mówią, że i 15-letnie racje zjadali bez sensacji zdrowotnych.
Oficjalnie nie kupisz w USA, tylko na aukcjach - jest zakaz
sprzedaży komercyjnej rzeczy do wyprodukowania których złożył się
amerykański podatnik.
Można kupić też podróbki racji MRE, ale co do trwałości nie wypowiem
się.
Ogólnie to trochę to będzie kosztować. Jeśli uda się kupić hurtem
taką ilość MRE, to dla jednej osoby na rok może uda się zmieścić w
kwocie 14000zł.
--
Pozdrawiam
Zbyszek
PGP key: 0x5351FDE3
[Człowiek zaczyna używać dopiero wtedy rozumu, gdy kończą mu się
wszystkie możliwości.]
> Fuj! Ohydny, lamerski układ strony czytelnej tylko w IE. W Firefoxie
> bloki zachodzą na siebie.
> Ale ad rem. Producent ma taniej:
> http://www.sklep.arpol.net.pl/
A u mnie w FF nic nie zachodzi :-)
>
> No i pozostają racje wojskowe US Army - MRE. Gdzie nie pisze się
> terminów przydatności do spożycia, tylko termin następnej inspekcji.
> Ludzie mówią, że i 15-letnie racje zjadali bez sensacji zdrowotnych.
> Oficjalnie nie kupisz w USA, tylko na aukcjach - jest zakaz
> sprzedaży komercyjnej rzeczy do wyprodukowania których złożył się
> amerykański podatnik.
> Można kupić też podróbki racji MRE, ale co do trwałości nie wypowiem
> się.
> Ogólnie to trochę to będzie kosztować. Jeśli uda się kupić hurtem
> taką ilość MRE, to dla jednej osoby na rok może uda się zmieścić w
> kwocie 14000zł.
Tam tez chyba sprzedają MRE
http://www.sklep-militarny.com.pl/racja-zywnosciowa-mre-c-103_107.html
--
OGONek~
>> Tu poszukaj:
>>
>> http://www.sklep-militarny.com.pl/racje-zywnosciowe-akcesoria-c-103.html
>
> Fuj! Ohydny, lamerski układ strony czytelnej tylko w IE. W Firefoxie
> bloki zachodzą na siebie.
SOA#1
--
Yakhub
> SOA#1
Musi BOFH jestes ;-)
--
OGONek~
Hmmm... w IE otwiera się dobrze, w FF nie. Ale ja mam tak porobione
zabezpieczenia przed reklamami, że pewnie mi coś wycięło. A na
innych stronach nie wycina :-P
> Tam tez chyba sprzedają MRE
>
> http://www.sklep-militarny.com.pl/racja-zywnosciowa-mre-c-103_107.html
Nie, oni tylko to tak nazwali.
Jeszcze dodam, że oryginalna porcja MRE ma energetyczność ok. 1200
kcal. Stąd w uprzednich wyliczeniach kosztów założyłem 3 porcje na
dobę. Dla mężczyzny aktywnego fizycznie. Dla drobnej kobiety nie
pracującej fizycznie wystarczy 1 porcja.
Byłem.
--
Yakhub
> Nie, oni tylko to tak nazwali.
>
> Jeszcze dodam, że oryginalna porcja MRE ma energetyczność ok. 1200
> kcal. Stąd w uprzednich wyliczeniach kosztów założyłem 3 porcje na
> dobę. Dla mężczyzny aktywnego fizycznie. Dla drobnej kobiety nie
> pracującej fizycznie wystarczy 1 porcja.
Możesz rozwinąć mysl bo laikiem jestem. Czy MRE to tylko z USA bo nazwa
zastrzeżona czy jak?
--
OGONek~
> Możesz rozwinąć mysl bo laikiem jestem. Czy MRE to tylko z USA bo
> nazwa zastrzeżona czy jak?
Chyba w Etiopii ;-)
MRE >>> Meals Rejected by Ethiopians :-P
Zdrówko
Maciek Babcia Dobosz napisał(a) :
Właśnie to jest tak smaczne, że skrót MRE tak rozwijają Amerykanie :-)
Meal Ready to Eat, ale kto by tam w to wierzył.
Nie mam pojęcia, czy skrót zastrzeżony. Oni tak właśnie nazywają
swoje porcje żywnościowe. To zastrzeżenie o zakazie sprzedaży
komercyjnej jest na każdym opakowaniu porcji. Oczywiście dotyczy to
sprzedaży wewnątrz USA.
Każda racja zawiera chemiczny podgrzewacz dania głównego. Zalewasz
odrobiną wody, czekasz 20 minut i jesz (chciałem napisać -
"delektujesz się daniem", ale to by było już przegięcie :-) )
Można też to danie zjeść bez podgrzewania - jak sama nazwa wskazuje
- Ready to Eat - gotowe do jedzenia.
Są też od niedawna inne racje, bez podgrzewacza i większe. Po ok.
2900kcal. First Strike Ration. Przeliczając cenę, gdzie stałą
wartością jest moje poprzednie założenie kaloryczne, to za rok na
głowę wyniesie to ok. 10 000 zł. O! sporo taniej niż 14 000 zł. Ale
pozbywamy się chemicznych podgrzewaczy. Można ewentualnie kupić oba
rodzaje, bo 3 ciepłe posiłki dziennie to za duży luksus.
>> Użytkownik "marecki" <mar...@no-spam.pl> napisał w wiadomości
>> news:ifem3k$d2p$1...@news.onet.pl...
>>
>> Tu poszukaj:
>>
>> http://www.sklep-militarny.com.pl/racje-zywnosciowe-akcesoria-c-103.html
>
> Fuj! Ohydny, lamerski układ strony czytelnej tylko w IE. W Firefoxie
> bloki zachodzą na siebie.
> Ale ad rem. Producent ma taniej:
> http://www.sklep.arpol.net.pl/
>
> No i pozostają racje wojskowe US Army - MRE. Gdzie nie pisze się
> terminów przydatności do spożycia, tylko termin następnej inspekcji.
> Ludzie mówią, że i 15-letnie racje zjadali bez sensacji zdrowotnych.
> Oficjalnie nie kupisz w USA, tylko na aukcjach - jest zakaz
> sprzedaży komercyjnej rzeczy do wyprodukowania których złożył się
> amerykański podatnik.
Na Amazon Market kupowałem MRE cywilne. Przecież to jest to samo co
armia kupuje, przynajmniej przez te same firmy przygotowywane (np.
Sopakco), z takimi samymi podgrzewaczami itp. Można nawet kupić o takim
samym składzie co wojskowe. Cywilne wersje są bardziej zróżnicowane i
częściej mają więcej kcal (np. 1800), ale poza tym to nie są żadne
podróby. Może nawet wersje cywilne są lepsze, bo wiadomo że armii można
wcisnąć wszystko łatwiej niż konsumentowi (nie trzeba płacić za reklamę,
tylko za przychylność).
Z tym zakazem to sobie wymyśliłeś chyba, albo jakieś sprawy z czasów
zimnej wojny - rząd finansuje styk państwowe-komercja, np. przez
komercyjne wykorzystane badań NASA. Taki trend jest wręcz coraz
silniejszy, bo nie mają dość kasy podatników na badania, i muszą się
wspierać komercją.
--
Saiko Kila
My dog's name is Muhammad.
Może być. Nie interesowałem się składem racji cywilnych.
> Z tym zakazem to sobie wymyśliłeś chyba,
Masz rację: "chyba". Na każdej porcji jest napisane, że sprzedaż
jest zabroniona.
> albo jakieś sprawy z czasów
> zimnej wojny
Jasne. Bardzo zimnej wojny. W górach Afganistanu. Także w 2009 roku.
>>> Możesz rozwinąć mysl bo laikiem jestem. Czy MRE to tylko z USA bo
>>> nazwa zastrzeżona czy jak?
>>
>> Chyba w Etiopii ;-)
>>
>> MRE >>> Meals Rejected by Ethiopians :-P
>
> Właśnie to jest tak smaczne, że skrót MRE tak rozwijają Amerykanie :-)
> Meal Ready to Eat, ale kto by tam w to wierzył.
> Nie mam pojęcia, czy skrót zastrzeżony. Oni tak właśnie nazywają
> swoje porcje żywnościowe. To zastrzeżenie o zakazie sprzedaży
> komercyjnej jest na każdym opakowaniu porcji. Oczywiście dotyczy to
> sprzedaży wewnątrz USA.
> Każda racja zawiera chemiczny podgrzewacz dania głównego. Zalewasz
> odrobiną wody, czekasz 20 minut i jesz (chciałem napisać -
> "delektujesz się daniem", ale to by było już przegięcie :-) )
> Można też to danie zjeść bez podgrzewania - jak sama nazwa wskazuje
> - Ready to Eat - gotowe do jedzenia.
>
> Są też od niedawna inne racje, bez podgrzewacza i większe. Po ok.
> 2900kcal. First Strike Ration. Przeliczając cenę, gdzie stałą
> wartością jest moje poprzednie założenie kaloryczne, to za rok na
> głowę wyniesie to ok. 10 000 zł. O! sporo taniej niż 14 000 zł. Ale
> pozbywamy się chemicznych podgrzewaczy. Można ewentualnie kupić oba
> rodzaje, bo 3 ciepłe posiłki dziennie to za duży luksus.
Mi chodzilo zeby rozwinąć temat dlaczego to co sprzedają w tym sklepie MRE nie
jest. Widać ciężko aluzję dostrzec czasami ;-)
--
OGONek~
Mozliwe ze jakies standardowe formuly "Goverment property - not for
resale".
J.
Tak apropos - te chemiczne podgrzewacze to oplacalne ?
Tzn jakby tak podsumowac ich wage z waga palniczka na kartusz.
J.
Nie tylko standardowe, ale też ichnie instytucje rządowe burzyły się
na sprzedaż racji na ebayu.
Zależy od warunków. Abstrahując od zastosowań do jakich zostały
stworzone, to przygotowanie ciepłego dania jest czasem wygodne.
Szczególnie na bardzo dużym wietrze, gdy ciężko upilnować płomień.
Czy opłacalne w spokojnym klimacie? Raczej nie :-)
Tak jak nie każdy but sportowy to adidas, tak nie każda racja gotowa
do jedzenia to MRE. Teraz chyba jasno się wyraziłem :-)
>>Z tym zakazem to sobie wymyśliłeś chyba, albo jakieś sprawy z czasów
>>zimnej wojny - rząd finansuje styk państwowe-komercja,
>
> Mozliwe ze jakies standardowe formuly "Goverment property - not for
> resale".
No to chodzi tylko o crap food dla armii wyprodukowany, konkretny towar.
Jeśli opracowanie tego opłacał podatnik (a tak to zwykle jest) to firma
robi też wersję cywilną, lepszą, a przynajmniej bardziej ponętną, którą
ma zarabiać.
Ja bym dla siebie tej wersji wojskowej nie kupował, chyba że przez
ciekawość. Mareckiemu też radzę wersję cywilną. Zresztą taką kupić
łatwiej, no i masz termin przydatności.
--
Saiko Kila
Sprzedaj ciągnik, zastaw pole, odpraw żonę, kup konsolę.
Teraz jasno - ale z opisu u nich to nie wynika. Raczej cos przeciwnego :-)
--
OGONek~
Tak sobie po prostu chemie przypomnialem, ze wagowo takie reakcje
wcale nie wychodza dobrze, lepiej brac tlen z powietrza niz nosic ze
soba :-)
Ciekawe sa rozne piecyki pirolityczne, tylko strasznie brudza potem
plecak.
J.
Ten amerykański podgrzewacz z MRE waży 22g, ten z Arpolu 46g. Nie
pamiętam, jak grzeje ten pierwszy. Drugi parzy po kilku minutach i
przez ładnych parę minut.
Paliwo do podgrzania ważyłoby podobnie. A gdzie waga kuchenki?
Wszystko ma swoje zastosowanie w przeznaczonych ku temu warunkach.
> Ciekawe sa rozne piecyki pirolityczne, tylko strasznie brudza potem
> plecak.
Np. Kelly Kettle? Jestem fanem tegoż. Wirtualnym :-) Nie kupię, bo
wielkie toto jak kanka na mleko i do moich zastosowań mało
praktyczne z tego powodu.
> Np. Kelly Kettle? Jestem fanem tegoż. Wirtualnym :-) Nie kupię, bo
> wielkie toto jak kanka na mleko i do moich zastosowań mało
> praktyczne z tego powodu.
No to ciesz się, miałem podobny problem i w końcu miesiąc temu
wymyśliłem jak zrobić taki litrowy samowarek możliwy do upchnięcia w
kieszeni bojówek, ważący około 200g i za psie pieniądze w dodatku.
Pchnąłem pomysł do Urzędu Patentowego (P.393240) i teraz się zastanawiam
jak to skomercjalizować. Jakby ktoś mi pomógl myśleć, biznesmen ze mnie
żaden, to byłby do kupienia wcześniej.
--
Pozdrawiam
Adam
Zaczac od zgloszenia patentowego w USA .. i moze w Chinach :-)
Potem amerykanscy biznesmeni powinni sami przychodzic :-)
A tak swoja droga to taki piecyk skladany nie powinien byc duzy ..
tylko znow problem brudzenia..
J.
> Zaczac od zgloszenia patentowego w USA .. i moze w Chinach :-)
Nie warto. Chinczycy się nie przejmą.
> Potem amerykanscy biznesmeni powinni sami przychodzic :-)
>
> A tak swoja droga to taki piecyk skladany nie powinien byc duzy ..
> tylko znow problem brudzenia..
Po złożeniu ścianki ubrudzone sadzą są wewnątrz.
--
Pozdrawiam
Adam
Pchnąłes jako co (patent, wzór użytkowy, etc)? - w bazie danych UP niestety
nie mogę go znaleźć
W bazie i publikacji papierowej pojawi si� w rok od zg�oszenia. I to
jest ten rok w kt�rym mo�na co� z nim zrobi� nim si� Chi�czycy dowiedz�.
Patent bez odpowiedniej kasy na prawnik�w jest bardzo s�ab� ochron�,
przed jak�� wi�ksz� firm� zagraniczn� nie uchroni, ale dzia�a na
polskich cwaniaczk�w z miodem w uszach : "skoro nam ju� pan powiedzia�
jak to zrobiďż˝ to po co nam pan jest jeszcze potrzebny ?" . Bez niego
pani s�dzia s�odko si� do cwaniaczk�w u�miechaj�c stwierdza : "eee to
byďż˝ tylko pomysďż˝".
--
Pozdrawiam
Adam
Adam Moczulski napisał(a) :
> W bazie i publikacji papierowej pojawi się w rok od zgłoszenia. I to
> jest ten rok w którym można coś z nim zrobić nim się Chińczycy dowiedzą.
> Patent bez odpowiedniej kasy na prawników jest bardzo słabą ochroną,
> przed jakąś większą firmą zagraniczną nie uchroni, ale działa na
> polskich cwaniaczków z miodem w uszach : "skoro nam już pan powiedział
> jak to zrobić to po co nam pan jest jeszcze potrzebny ?" . Bez niego
> pani sędzia słodko się do cwaniaczków uśmiechając stwierdza : "eee to
> był tylko pomysł".
Pozostaje mi życzyć Tobie zrealizowania pomysłu i sukcesów w
sprzedaży. Zanim hieny się zlecą. Jak będziesz już sprzedawał, to
skrobnij na pl.rec.gory i na NGT, OK?
Jak nie masz zaplecza technicznego, to poszukaj jakiegoś warsztatu,
mechanika, który zrobi to za grosze i na zasadzie fuchy. Ceny mogą
być naprawdę w bardzo szerokich widełkach.
Miałem do połączenia 2 razy po 2 rurki z aluminium. Spawaniem.
Dzwoniłem po warsztatach i życzyli sobie od 100zł za 1 spaw, do 50
za całość. To poszedłem do tych ostatnich. A że nie było szefa, to
zapłaciłem... 20. Za 2 głupie spawy alu.
Nie poddawaj się. Prototypy są najważniejsze.
> Pozostaje mi życzyć Tobie zrealizowania pomysłu i sukcesów w
> sprzedaży. Zanim hieny się zlecą. Jak będziesz już sprzedawał, to
> skrobnij na pl.rec.gory i na NGT, OK?
Najlepszym sposobem skomercjalizowania tego wynalazku jaki mi do tej
pory do głowy przyszedł jest nawiazanie kontaktu z jakąś siecią
hipermarketów. Jakby zamówili tak ze 100tys sztuk to bym zdążył zarobić
przed Chinczykami. Wtedy zobaczysz co i jak na wielkich bilboardach. A
jak się nie uda to owszem, będę spamował na pl.rec.gory i NGT.
> Jak nie masz zaplecza technicznego, to poszukaj jakiegoś warsztatu,
> mechanika, który zrobi to za grosze i na zasadzie fuchy. Ceny mogą
> być naprawdę w bardzo szerokich widełkach.
> Miałem do połączenia 2 razy po 2 rurki z aluminium. Spawaniem.
> Dzwoniłem po warsztatach i życzyli sobie od 100zł za 1 spaw, do 50
> za całość. To poszedłem do tych ostatnich. A że nie było szefa, to
> zapłaciłem... 20. Za 2 głupie spawy alu.
>
> Nie poddawaj się. Prototypy są najważniejsze.
Prototyp jest tu problemem czysto estetycznym. Dla zademonstrowania
działania mojego pomysłu wystarczy trochę kleju i parę posklejanych ze
sobą odpowiednio przedmiotów za jakieś 50-100zł. Ale wygląda toto mało
wyjściowo, w dodatku dla miłośników Kelly Kettle niedopuszczalne będą
proporcje między komorą spalania i objętością płaszcza wodnego. Aby to
sprzedać to musi to wygladać, a aby to jakoś wyglądało, to muszę zrobić
odpowiednie kopyta, a aby je zrobić muszę jeszcze pomyśleć.
A i zapomniałem jeszcze się pochwalić, że w przeciwieństwie do Kelly
Kettle w moim samowarku można normalnie gotowac zupę tak jak w
samowarach w Kaszmirze : http://www.youtube.com/watch?v=R6h7ssVk4WM
--
Pozdrawiam
Adam
Całkowicie mozliwe, że moje opinie w punktach w dalszym ciągu tego postu
mogą być całkowicie odmienne od polskiej praktyki, poniewaz ostatni raz
stykałem się z polskim Urzędem Patentowym "drobne" jakieś 35lat temu, a i to
zbiorowo i nie jako własciciel patentu (tym był instytut w którym wówczas
pracowałem)a jedynie współautor, ale to co wyżej napisałes sprzeczne jest z
idea patentów i praktyką powszechną w wielu krajach, znaną mi nieco lepiej z
racji tego, ze ja (a sciślej moi b. pracownicy którzy mi to raportowali)
prowadzili kilka spraw dot. naruszeń praw patentowych, a jeszcze częściej
wzorów zgłaszanych także i w Polsce. A było tego sporo, bo firma, której
polskim oddziałem zarzadzałem od dziesięcioleci nalezy do czołówki najwiecej
zgłaszających patentów na świecie i tez od dziesięcioleci w samym USA
zgłasza ich corocznie! grubo ponad tysiąc, a więc wielokrotnie wiecej niż
Polska:-(
1.zgłoszenie POWINNO byc publikowane jak najszybciej, najlepiej natychmiast,
do tegodązy się i stąd wprowadzono procedury on-line. Ochrona
patentowa/wzoru użytkowego, wbrew temu co sugerujesz, działa bowiem
natychmiast od momentu zgłoszenia (z dokładnością do sekund,- najbardziej
znany przykład w historii że to się liczy to patent na telefon), oczywiscie
pod warunkiem, ze patent zostanie potem w toku postępowania udzielony.
Innymi słowy,- ochrona patentowa działa NIE od momentu formalnego przyznania
patentu, ale właśnie od momentu zgłoszenia! A więc utajnianie zgłoszeń jest
bezcelowe!
2.Utajnianie zgłoszeń ponadto jest szkodliwe i (teoretycznie) może prowadzic
do konieczności wypłacenia odszkodowań,- wyobraź sobie, że ktoś prowadzi
(albo teraz zamierza rozpocząć) prace nad podobnym urzadzeniem jak twoje i
co gorsza jego pomysł jest podobny do twojego. I on dopiero po roku
dowiaduje się, że ten pomysł objęty był już ochroną patentową, bo ty taki
sam pomysł przed rokiem zgłosiłeś i dostałeś na niego patent. A więc przez
rok trtwonił wysiłki i kapitał na wynalazek, który juz był twój i chroniony.
Zmarnowałby środki i czas tylko z winy UP trzymającego twoje zgłoszenie w
tajemnicy.
3. Gdyby ochrona patentowa istotnie nic albo i niewiele była warta to
wynalazcy nie zabiegaliby o patenty, w koncu dośc kosztowne! Zreszta czasem
tak własnie w szczególnych wypadkach sie postepuje, ale z innych powodów
utrzymując raczej wynalazek w ścisłej tajemnicy.
4. Mitologizujesz Chińczyków,- co z tego, że ochrona patentowa u nich jest
marna skoro skopiowanego na "zywca" wynalazku nie będa oni mogli SPRZEDAĆ
tam, gdzie jest chroniony!
p 47 napisał(a) :
> 4. Mitologizujesz Chińczyków,- co z tego, że ochrona patentowa u nich jest
> marna skoro skopiowanego na "zywca" wynalazku nie będa oni mogli SPRZEDAĆ
> tam, gdzie jest chroniony!
Taaaa... teoretyzujesz Chińczyków :-P
Zalew podrabianej odzieży markowych firm na Alledrogo i gdzie
indziej. Nie tylko odzieży.
Ilo�� patent�w w danym kraju jest wprost proporcjonalna do �atwo�ci ich
uzyskania. Sďż˝ kraje gdzie UP klepie wszystko jak leci, nawet udziela
patentu na wynalazek ko�a, jak to si� zdarzylo w Australii przed
dziesi�ciu laty. Warto�ci patentu potem trzeba d�ugo dowodzi� przed s�dem.
> 1.zg�oszenie POWINNO byc publikowane jak najszybciej, najlepiej
> natychmiast, do tegod�zy si� i st�d wprowadzono procedury on-line.
Faktycznie do tego si� d��y w interesie publicznym. Ale nie zmienia to
faktu, �e procedura jest jaka jest. Opr�cz interesu publicznego istnieje
bowiem r�wniez interes prywatny.
> Ochrona patentowa/wzoru u�ytkowego, wbrew temu co sugerujesz, dzia�a
> bowiem natychmiast od momentu zg�oszenia (z dok�adno�ci� do sekund,-
> najbardziej znany przyk�ad w historii �e to si� liczy to patent na
> telefon), oczywiscie pod warunkiem, ze patent zostanie potem w toku
> post�powania udzielony. Innymi s�owy,- ochrona patentowa dzia�a NIE od
> momentu formalnego przyznania patentu, ale w�a�nie od momentu
> zg�oszenia! A wi�c utajnianie zg�osze� jest bezcelowe!
To o czym piszesz, to si� mo�e i nazywa szumnie ochron�, ale w
rzeczywisto�ci jest tylko potwierdzeniem pierwsze�stwa. Taki urz�dowy
�wistek, niewiele r�ni�cy si� od np za�wiadczenia z gminy o wniesieniu
op�aty za psa. Ochrona to by byla, jakby UP m�g� nakaza� wstrzymanie
sprzeda�y jakiego� towaru. A tu niestety, oni tylko daj� papierek i z
tym papierkiem mozna si� zacz�� wozi� po s�dach.
> 2.Utajnianie zg�osze� ponadto jest szkodliwe i (teoretycznie) mo�e
> prowadzic do konieczno�ci wyp�acenia odszkodowa�,- wyobra� sobie, �e
> kto� prowadzi (albo teraz zamierza rozpocz��) prace nad podobnym
> urzadzeniem jak twoje i co gorsza jego pomysďż˝ jest podobny do twojego. I
> on dopiero po roku dowiaduje si�, �e ten pomys� obj�ty by� ju� ochron�
> patentow�, bo ty taki sam pomys� przed rokiem zg�osi�e� i dosta�e� na
> niego patent. A wi�c przez rok trtwoni� wysi�ki i kapita� na wynalazek,
> kt�ry juz by� tw�j i chroniony. Zmarnowa�by �rodki i czas tylko z winy
> UP trzymaj�cego twoje zg�oszenie w tajemnicy.
Kilkana�cie ledwie lat temu uda�o si� wymusi� na USA likwidacj� tzw.
u�pionych patent�w. Nie by�y publikowane nawet po kilkanascie lat i to
nie od zg�oszenia, a od uzyskania patentu. O odszkodowaniach mowy nie
by�o. A USA mi�dzy innymi w ten spos�b budowa�y sw� pot�g�. Ameryka�skie
firmy wiedzia�y co inni maj� w kartach, a same trzyma�y swoje przy orderach.
> 3. Gdyby ochrona patentowa istotnie nic albo i niewiele by�a warta to
> wynalazcy nie zabiegaliby o patenty, w koncu do�c kosztowne! Zreszta
> czasem tak w�asnie w szczeg�lnych wypadkach sie postepuje, ale z innych
> powod�w utrzymuj�c raczej wynalazek w �cis�ej tajemnicy.
Ochrona patentowa jest du�o warta ale tylko dla du�ych koncern�w. Oni
mogďż˝ sobie pozwoliďż˝ na utrzymywanie gigantycznych kancelarii prawnych i
w ten spos�b skutecznie powstrzymywa� raczkuj�c� konkurencj�. Naprawd�
nie jest przypadkiem, �e powa�na konkurencja dla Nokii czy Motoroli
wyros�a w kraju czniaj�cym prawo patentowe, a nie np w Szwajcarii.
> 4. Mitologizujesz Chi�czyk�w,- co z tego, �e ochrona patentowa u nich
> jest marna skoro skopiowanego na "zywca" wynalazku nie b�da oni mogli
> SPRZEDAďż˝ tam, gdzie jest chroniony!
Na razie jest "chroniony" tylko w Polsce. Opatentowanie go w Europie i
USA to wydatek rz�du 200tys z� i mam na to rok. A potem trzeba si�
jeszcze liczy� z wydatkami na prawnik�w potrzebnych do patent�w obrony.
Chinczycy to tylko taki przyk�ad, dop�ki nie bedzie mnie sta� na
zagranicznych prawnik�w, to wol� by wiedza dotycz�ca mego wynalazku
zosta�a w Polsce.
--
Pozdrawiam
Adam
Nie teoretyzuj�! -oczywi�cie Chi�czycy podrabiaj�, ale w�asnie z uwagi na
zastrze�enia patentowe, czy wzor�w, albo marek takie post�powanie jest
klasyfikowane jako PRZEST�PSTWO i jest �cigane z mocy prawa. Oczywi�cie z
r�nym powodzeniem i intensywno�ci�, ale to juz zupe�nie inna historia.
Gdyby nie by�o patentowych zastrze�e� robiliby to ca�kowicie legalnie i bez
przeszk�d, kt�re w wielu krajach sa jak nabardziej realne i dotkliwe,
�acznie z wysok� kara grzywny a nawet wi�zienia tak�e dla nabywcy podr�bki.
To, ze podr�bki istniej� to ju� nie wina prawa patentowego, tak i to, �e np.
zdarzaj� si� morderstwa to nie wina przepis�w prawa karnego.
Czy u nas jest jakos istnotnie gorzej niz w USA ?
Owszem, zgloszenie jest w USA bardzo latwe, ale mam wrazenie ze dalej
jest podobnie i trzeba sporo zaplacic.
>> 1.zgłoszenie POWINNO byc publikowane jak najszybciej, najlepiej
>> natychmiast, do tegodązy się i stąd wprowadzono procedury on-line.
>Faktycznie do tego się dąży w interesie publicznym. Ale nie zmienia to
>faktu, że procedura jest jaka jest. Oprócz interesu publicznego istnieje
>bowiem równiez interes prywatny.
Smieszna sprawa, ale latwiej o informacje o prawie patentowym USA niz
naszym. Odnosze wrazenie ze tam liczy sie glownie zgloszenie.
Nawet jak opublikuja pozno, to i tak pewna ochrona nastepuje od chwili
zgloszenia.
>> Ochrona patentowa/wzoru użytkowego, wbrew temu co sugerujesz, działa
>> bowiem natychmiast od momentu zgłoszenia (z dokładnością do sekund,-
> To o czym piszesz, to się może i nazywa szumnie ochroną, ale w
>rzeczywistości jest tylko potwierdzeniem pierwszeństwa. Taki urzędowy
>świstek, niewiele różniący się od np zaświadczenia z gminy o wniesieniu
>opłaty za psa. Ochrona to by byla, jakby UP mógł nakazać wstrzymanie
>sprzedaży jakiegoś towaru. A tu niestety, oni tylko dają papierek i z
>tym papierkiem mozna się zacząć wozić po sądach.
podobnie chyba jak z prawdziwym patentem - tez sie zaczna sprawy w
sadach, a prawnicy sa drodzy :-)
Tym niemniej jak patent dostaniesz a ktos ten towar produkuje, to masz
spore szanse na grubsze pieniadze .
> Kilkanaście ledwie lat temu udało się wymusić na USA likwidację tzw.
>uśpionych patentów. Nie były publikowane nawet po kilkanascie lat i to
>nie od zgłoszenia, a od uzyskania patentu. O odszkodowaniach mowy nie
>było. A USA między innymi w ten sposób budowały swą potęgę. Amerykańskie
>firmy wiedziały co inni mają w kartach, a same trzymały swoje przy orderach.
Jeden maly niuans - ochrona patentowa tez trwa okolo kilkunastu lat.
Wiec sie wkrotce skonczy.
W dodatku bedzie ciekawa sprawa sadowa, gdy ten drugi zawnioskuje o
uniewaznienie patentu jako nierealizowalnego w dniu zgloszenia - bo
czemu nie byl produkowany ?
> Ochrona patentowa jest dużo warta ale tylko dla dużych koncernów. Oni
>mogą sobie pozwolić na utrzymywanie gigantycznych kancelarii prawnych i
>w ten sposób skutecznie powstrzymywać raczkującą konkurencję. Naprawdę
>nie jest przypadkiem, że poważna konkurencja dla Nokii czy Motoroli
>wyrosła w kraju czniającym prawo patentowe, a nie np w Szwajcarii.
Cos mi sie jednak wydaje ze glownie na taniej sile roboczej.
> Na razie jest "chroniony" tylko w Polsce. Opatentowanie go w Europie i
>USA to wydatek rzędu 200tys zł i mam na to rok. A potem trzeba się
>jeszcze liczyć z wydatkami na prawników potrzebnych do patentów obrony.
Zacznij od samego zgloszenia. A prawnicy ponoc sami przyjda - tylko
oni na tym zarobia wiecej niz Ty.
> Chinczycy to tylko taki przykład, dopóki nie bedzie mnie stać na
>zagranicznych prawników, to wolę by wiedza dotycząca mego wynalazku
>została w Polsce.
Nie zostanie. Wlasnie ja upubliczniles, tylko nie bardzo wiesz kiedy
to nastapi.
J.
Ale wszedzie na swiecie nie opatentujesz.
Poza tym sa bazary, allegro, sprzedaz wysylkowo-internetowa ..
J.
> USA dodrukowuja kase na potege, kraje strefy euro jeden po drugim
> potrzebuja "pomocy", polska dziura budzetowa to juz nie dziura a wyrwa.
> Takze IMO nie zawadzi byc przygotowanym na ewentualny scenariusz
> argentynski.
Żywnością w paczkach??
Mało sensowne, bo jak się wszystko rypnie to lepiej być w jakiejś
rolniczej okolicy i kupować bezpośrednio od producentów.
Lepiej zaopatrzyć się w towar na wymianę, np. paliwo.
Paliwo jest trudniej ukryć i bezpiecznie przechować. Za kwotę
żywności dla 2 osób na rok można kupić jakieś 6000 litrów benzyny
E95. Gdzie to przechować? W beczkach? Może lepiej wyszarpać z ziemi
zbiornik z zamkniętej stacji benzynowej. Sporo takich jest. Jak
ukryje fakt transportu i zakopania zbiornika u siebie? Ludzie widzą
wszystko. Nawet jak nikogo, z pozoru, nie ma w okolicy.
Zakładając, że dla mareckiego lepiej jest nie zmieniać miejsca
pobytu poza miasto, to pozostaje na pierwszy rok kupić żywność.
Jeżeli oczekiwany kryzys będzie się przesuwał w czasie, to co
najwyżej właściciel tej żywności będzie musiał przestawić się na
bieżące konsumowanie zapasów bliskich przeterminowania. Np. co drugi
dzień menu z torebki :-) Albo wystawiać na aukcjach.
>> Lepiej zaopatrzyć się w towar na wymianę, np. paliwo.
Paliwa mam kilkaset litrow w kilku beczkach/kanistrach i wiecej nie chce.
Ale to na swoje potrzeby - agregat pradotworczy/samochod.
Jak juz o wymianie to chyba lepiej pojsc w zloto/srebro? Tudziez jakas
bezpieczna walute - tylko ciezko wyczuc co tak na prawde bedzie bezpieczne.
Bo ani USD ani EUR nie sa w zbyt dobrej sytuacji. Chyba tylko CHF.
> Paliwo jest trudniej ukryć i bezpiecznie przechować.
Dokladnie. Wszystko byloby fajnie gdyby to tak latwo sie nie palilo.
>Za kwotę
> żywności dla 2 osób na rok można kupić jakieś 6000 litrów benzyny
> E95. Gdzie to przechować? W beczkach? Może lepiej wyszarpać z ziemi
> zbiornik z zamkniętej stacji benzynowej. Sporo takich jest.
Moze i lepiej ale to chyba troche nielegalne ?:)
> Jak
> ukryje fakt transportu i zakopania zbiornika u siebie? Ludzie widzą
> wszystko. Nawet jak nikogo, z pozoru, nie ma w okolicy.
Ano wlasnie. I za chwile pewnie jakas inspekcja ochrony srodowiska czy
czegos innego by mi sie przyczepila ze buduje stacje benzynowa bez
pozwolenia :)
>
> Zakładając, że dla mareckiego lepiej jest nie zmieniać miejsca
> pobytu poza miasto, to pozostaje na pierwszy rok kupić żywność.
> Jeżeli oczekiwany kryzys będzie się przesuwał w czasie, to co
> najwyżej właściciel tej żywności będzie musiał przestawić się na
> bieżące konsumowanie zapasów bliskich przeterminowania. Np. co drugi
> dzień menu z torebki :-) Albo wystawiać na aukcjach.
Dokladnie :) Wyszedlem z takiego samego zalozenia.
A czesc jedzonka z dlugim okresem do spozycia podobno bardzo smaczna -
mountain house ludzie polecaja za granica a ma 10letni termin do spozycia.
Narazie pozamawialem sobie na sprobowanie i MH i pare MRE komercyjnych.
>
> Ostatnio zainteresowalem sie tematem jedzenia wojskowego z dlugim okresem
> przydatnosci, probowalem sie go doszukac w internecie, jednakze znajduje
> jedynie to, co sprzedalo wojsko - gdzie termin przydatnosci pozostaly to
> okolice 2012...
> A mnie by interesowalo cos powiedzmy nowego czy w okolicach nowosci z
> okresem zdatnosci do spozycia przynajmniej 10 lat.
> Gdzie mozna cos takiego kupic? Jesli nie w Polsce to moze byc za granica.
> Bede wdzieczny za wszelkie namiary na sklepy/dystrybutorow czy nawet
> producentow.
Wybacz , ale zadam tez takie pytanie : A jak juz zgromadzisz odpowiednie
zapasy to gdzie je ukryjesz? masz juz wykopana jakas kryjowke / schron?
Radze tez zatroszczyc sie o zapasy wody pitnej, lub zgromadzic sprzet do jej
zdobywania i uzdatniania. Bez zywnosci czlowiek moze wytrzymac 15-40 dni bez
wody o wiele krocej. A moze tez powinienes zadbac o jakas bron ? niekoniecznie
palna.
Pozdrawiam
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Radze tez zatroszczyc sie o zapasy wody pitnej, lub zgromadzic sprzet do
> jej
> zdobywania i uzdatniania.
Hmm moze i racja - jakies sugestie w tej materii? Studnia?
A przechowywanie jak? Dluzsze przechowywanie o ile dobrze sie orientuje nie
wplywa korzystnie na wode i jej zdatnosc do pozniejszego spozycia - chyba
zeby duuuuzo chloru dodac?
> Bez zywnosci czlowiek moze wytrzymac 15-40 dni bez
> wody o wiele krocej. A moze tez powinienes zadbac o jakas bron ?
> niekoniecznie
> palna.
Moze, choc o bron palna ciezko (pozwolenie), a bron nie palna to ma zalosna
efektywnosc, choc z 2giej strony to i tak lepsze niz brak broni w ogole.
> Pozdrawiam
Ja rowniez :)
U�ytkownik ,, Marecki" napisa� w wiadomo�ci
ciecie
> > Wybacz , ale zadam tez �takie pytanie : A jak juz zgromadzisz odpowiednie
> > zapasy to gdzie je ukryjesz? masz juz wykopana jakas kryjowke / schron?
> piwnica pod domem/garaz. Zasadniczo nie przygotowuje sie na to ze wszystko
> zostanie zrownane z powierzchnia ziemi.
> Wiec schronu tez nie mam.
Wiec rozumiem ze nie zakladasz wojny/ konfliktu katastrofy i masowych
zniszczen ... to bardzo optymsistyczne :)
> > Radze tez zatroszczyc sie o zapasy wody pitnej, lub zgromadzic sprzet do
> > jej
> > zdobywania i uzdatniania.
> Hmm moze i racja - jakies sugestie w tej materii? Studnia?
Tak by chyba bylo najlepiej. Ale czy wiercenie studni glebinowej jest
oplacalne? mozna zbankrutowac jeszcze przed nastaniem kryzysu.
> A przechowywanie jak? Dluzsze przechowywanie o ile dobrze sie orientuje nie
> wplywa korzystnie na wode i jej zdatnosc do pozniejszego spozycia - chyba
> zeby duuuuzo chloru dodac?
Albo uzdatnic przed spozyciem. najprostsze metoda to ,,chlorowanie"
Mi raczej chodzilo tu o filtry, uzywalem kiedys takiego , wyprodukowala je
chyba firma katadyn czy jakos tak ,juz nie pamietam. Mozna bylo nim oczyscic
wode z rzeki, trwalo to dosc dlugo, ale w sytuacjach ekstremalnych bylo to
niezastapione
> > Bez zywnosci czlowiek moze wytrzymac 15-40 dni bez
> > wody o wiele krocej. A moze tez powinienes zadbac o jakas bron ?
> > niekoniecznie
> > palna.
> Moze, choc o bron palna ciezko (pozwolenie), a bron nie palna to ma zalosna
> efektywnosc, choc z 2giej strony to i tak lepsze niz brak broni w ogole.
a jak ma sie juz bron to zywnosc i bezyne mozna sobie zdobyc :)
Pozdrawiam
Wojtek S.
--
Wys�ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> > Radze tez zatroszczyc sie o zapasy wody pitnej, lub zgromadzic sprzet
>> > do
>
>> > jej
>
>> > zdobywania i uzdatniania.
>
>> Hmm moze i racja - jakies sugestie w tej materii? Studnia?
>
> Tak by chyba bylo najlepiej. Ale czy wiercenie studni glebinowej jest
> oplacalne? mozna zbankrutowac jeszcze przed nastaniem kryzysu.
Nie mam pojecia szczerze mowiac. Nie sprawdzalem tego jeszcze.
>> A przechowywanie jak? Dluzsze przechowywanie o ile dobrze sie orientuje
>> nie
>
>> wplywa korzystnie na wode i jej zdatnosc do pozniejszego spozycia - chyba
>
>> zeby duuuuzo chloru dodac?
>
> Albo uzdatnic przed spozyciem. najprostsze metoda to ,,chlorowanie"
>
> Mi raczej chodzilo tu o filtry, uzywalem kiedys takiego , wyprodukowala je
> chyba firma katadyn czy jakos tak ,juz nie pamietam. Mozna bylo nim
> oczyscic
> wode z rzeki, trwalo to dosc dlugo, ale w sytuacjach ekstremalnych bylo to
> niezastapione
Wyglada ciekawie. Musze o tym poczytac jeszcze.
>
>> > Bez zywnosci czlowiek moze wytrzymac 15-40 dni bez
>
>> > wody o wiele krocej. A moze tez powinienes zadbac o jakas bron ?
>
>> > niekoniecznie
>
>> > palna.
>
>> Moze, choc o bron palna ciezko (pozwolenie), a bron nie palna to ma
>> zalosna
>
>> efektywnosc, choc z 2giej strony to i tak lepsze niz brak broni w ogole.
>
> a jak ma sie juz bron to zywnosc i bezyne mozna sobie zdobyc :)
:)