Podczas zakładania córce pękły oprawki okularów co spowodowało
wypadnięcie szkła (pęknięcie jakby nad łukiem brwiowym w górnej części
oprawki).
Optyk stwierdził, że jest to uszkodzenie mechaniczne i nie podlega
reklamacji. Może mi tylko zaproponować zespawanie pęknięcia ale jest to
tylko jego dobra wola. Ale moim zdaniem taki spaw załatwi sprawę tylko
na chwilę. Dodam, że córka obchodzi się z okularami jak z jajkiem więc
nie były one powykszywiane ani zniszczone.
Gdzie mogłabym się udać w takiej sprawie?
Poradźcie co zrobić.
Ania
Kiedy oprawki zostały odebrane po zakupie i założeniu do nich szkieł (rozumiem,
że także je optyk sprzedał) a kiedy nastąpiło uszkodzenie?
Czy producent oprawek (kto je wyprodukował) dał może jakąś gwarancję?
> Gdzie mogłabym się udać w takiej sprawie?
Federacja Konsumentów, Rzecznik Praw Konsumenta.
www.federacja-konsumentow.org.pl
--
Andrzej Bursztynski, My personal opinions are just mine
-dodaj imię kropeczka nazwisko małpa i masz adres pocztowy-
> Ania Jarzębowska wrote:
>
>>Optyk stwierdził, że jest to uszkodzenie mechaniczne i nie podlega
>>reklamacji. Może mi tylko zaproponować zespawanie pęknięcia ale jest to
>>tylko jego dobra wola.
>
>
> Kiedy oprawki zostały odebrane po zakupie i założeniu do nich szkieł (rozumiem,
> że także je optyk sprzedał) a kiedy nastąpiło uszkodzenie?
> Czy producent oprawek (kto je wyprodukował) dał może jakąś gwarancję?
>
>
>>Gdzie mogłabym się udać w takiej sprawie?
>
>
> Federacja Konsumentów, Rzecznik Praw Konsumenta.
> www.federacja-konsumentow.org.pl
>
Szkła do oprawek były zakładane u tego samego optyka 6msc temu. Nie mamy
gwarancji producenta. Posiadam tylko fakturę wystawioną przez optyka.
Czy upłynęło już 6 miesięcy od _wydania_ przez optyka gotowych okularów?
> Ania Jarzębowska wrote:
>
>>Szkła do oprawek były zakładane u tego samego optyka 6msc temu. Nie mamy
>> gwarancji producenta. Posiadam tylko fakturę wystawioną przez optyka.
>
>
> Czy upłynęło już 6 miesięcy od _wydania_ przez optyka gotowych okularów?
>
tak minęło dokładnie 6 miesięcy
To leć z reklamacją z tytułu zgodności z umową, do 6 miesięcy zgodnie
z ustawą zakłada się, że wada jest w produkcie i optyk jako sprzedawca
powinien wtedy doprowadzić produkt do zgodności z umową. Więcej na ten
temat na http://www.federacja-konsumentow.org.pl
Jesli mineło? To niedokładnie tak, a domniemanie, to nie pewnik.
"Art. 4. 1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny
w chwili jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia
niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa
się, że istniała ona w chwili wydania."
Zwracam uwagę na sformułowania: "przed upływem" i "domniemywa się".
Z powodu tego "domniemania" w praktyce odbywa się to tak: Jeśli jest równo
pół roku (co do dnia) lub więcej, to w przypadku oddalenia reklamacji (pod
pozorem - np. zużycia lub mechanicznego uszkodzenia) to na konsumencie
spoczywa ciężar udowodnienia, że niezgodność tkwiła w wyrobie już w dniu
zakupu (a to jest jeden z dwóch warunków, by uznać reklamację za zasadną -
pierwszym jest sam fakt, że towar jest niezgodny z umową). Na
przeprowadzenie takiego dowodu klient ma dwa lata od zakupu.
Przed upływem 6 miesięcy, to na sprzedawcy spoczywa obowiązek udowodnienia
(jesli chce reklamację oddalić), że wina lezy po stronie konsumenta. IMHO -
w przypadku delikatnych oprawek okularowych udowodnienie czegoś takiego nie
nastręcza większych trudności, bo trudno zakładać, że pęknięcie metalowej
oprawki istniało już w dniu zakupu - musiałoby się to ujawnić już w
pierwszych dniach uzytkowania. Dlatego warto docenic chęć naprawy takich
oprawek, choć niczego nie przesądzam z góry.
Pozdrawiam
Tomek
Sorry, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Dwa lata od zakupu klient może składać
reklamację.
T.
Skąd przypuszczenie że "musiałoby się to ujawnić już w pierwszych dniach
uzytkowania"?
--
Marcin
> Przed upływem 6 miesięcy, to na sprzedawcy spoczywa obowiązek udowodnienia
> (jesli chce reklamację oddalić), że wina lezy po stronie konsumenta. IMHO -
> w przypadku delikatnych oprawek okularowych udowodnienie czegoś takiego nie
> nastręcza większych trudności, bo trudno zakładać, że pęknięcie metalowej
> oprawki istniało już w dniu zakupu - musiałoby się to ujawnić już w
> pierwszych dniach uzytkowania.
To nie jest żaden dowód.
MJ
Jesli oprawki (nieważne, czy plastikowe, czy metalowe, a te to szczególnie)
są peknięte już w dniu zakupu, to fakt ten wyjdzie już przy pierwszym
dokładnym czyszczeniu szkieł. Ja swoje szkła czyszczę 2-3 razy dziennie.
T.
Po upływie pół roku ciężar dowodu spoczywa na kliencie, a w tym wypadku pół
roku chyba minęło.
T.
Hmm, a wady materiałowe (np. naprężenia w materiale powstałe podczas produkcji)
- to nie wychodzi od razu.
Nie muszą być pękniete w dniu zakupu aby pękły z pierwotnych przyczyn
tkwiących w materiale choćby i po 5 miesiącach. Np.: wystarczyłoby, aby
producent zapomniał dodać do odpowiedniego tworzywa (pastiku)
antyutleniacza a po dłuzszym czasie wystawienia takiego materiału na
działanie słońca, będzie miał on o wiele gorsze właściwości mechniczne niż
w momencie zakupu.
--
Marcin
Twoj powyzszy wywod dotyczy sytuacji _przed_ uplywem 6 miesiecy.
Owszem, po 6 miesiacach bedzie trudno.
MJ
Jeśli nie uda się docisnąć krawędzi pekniętej oprawki (ze szkłem w środku)
tak, by nie pozostała żadna szpara, to oczywiście mozna mówić o naprężeniach
tkwiących w materiale oprawki.
T.
To tzw. starzenie tworzyw sztucznych. Ale to będzie widoczne przy wyginaniu
oprawek w każdym miejscu - wystarczy niewielka siła gnąca, by w tworzywie
widoczne były dobne peknięcia - przy przezroczystych plastkiach widoczne są
one nawwet wewnątrz materiału.
Jeśli oprawki są pęknięte tylko tylko w jednym miejscu, a plastk nie
przejawia objawów starzenia, to trudno mówić o takim przypadku.
T.
Nie tylko. Nigdy nie widziałeś, by np. nagle pękła szklanka stojąca na stole?
Uważam, że przed upływem 6 miesięcy również.
W przypadku delikatnych oprawek trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem (a
mówię to jako praktyk i wieloletni okularnik). Zbyt łatwo jest je
szkodzić - choćby na chwilę odkładając je w pościeli przy oglądaniu
telewizji w łózku i zapominając o nich (znam z praktyki). Czasem wystarczy
upadek z większej wysokości (również z praktyki).
Jesli sprzedawca lub powołany przez niego rzeczoznawca stwierdzi mechaniczne
uszkodzenie oprawki kupionej przed tygodniem, to nie wyobrażam sobie jakim
sposobem klient mógłby udowodnić wadę materiałową? Oświadczając, że same
pękły mu na nosie?
Ja wiem, że pojęcie 'oświadczenia', to raj dla prawników, ale bez przesady.
Dlatego powtarzam, nalezy docenić jego dobrą wolę naprawy oprawek.
T. (który nie zliczy ilości popsutych oprawek w domu (troje okularników)
Od 30 lat noszę okulary. Uszkodzone mechanicznie miałem dwa razy - raz gdy
dostałem piłką w nos, drugi jak córka tak się mocno do mnie przytuliła aż
złamała oprawki. Po prostu każdy inaczej się obchodzi z okularami więc nie
musisz wszystkich sądzić po własnym przykładzie.
PS Częściej oprawki nadawały się do naprawy bo: notorycznie wypadała śrubka,
część zauszna (plastik) wytarł się i sterczał drut raniąc skórę czy
wypadały noski albo wskutek złej oprawy wypadało jedno ze szkieł.
Nie mówimy o napręzeniach temperaturowych lub akustycznych? Byłoby to zbyt
łatwe.
Zdziwiłbyś się, ale przyjmując, że pękła samoczynnie tylko na dwie części,
to już nie dopasujesz do siebie tych części, tak, by pasowały idealnie -
zawsze będzie jakaś szparka, jakieś niedopasowanie.
Oczywiście szkło jest szczególnie kruche. metali i tworzywa nie są takie,
dlatego robi się z nich oprawki (unika się kruchych tworzyw, bo takie
również istnieją)
Nie zakładam, że reklamujesz pęknięte szklanki:-))
T.
Ale nie napisałeś ile razy oprawki pękły Ci z powodu wady materiałowej.
Domyślam się, że ani razu i nie reklamowałeś nigdy z tego powodu.
No właśnie, oprawki to nie ołowiane żołnierzyki i nie wytwarza się ich z
byle czego.
> PS Częściej oprawki nadawały się do naprawy bo: notorycznie wypadała
śrubka,
> część zauszna (plastik) wytarł się i sterczał drut raniąc skórę czy
> wypadały noski albo wskutek złej oprawy wypadało jedno ze szkieł.
To normalka - do dziś mam garstkę nosków i śrubek, które dał mi
zaprzyjaźniony optyk, bym nie musiał za każdym razem do niego ganiać.
T.
Nie pękły ponieważ nigdy nie miałem oprawek z masy plastikowej - najpierw
druciane (taka moda), potem (jak już mnie było stać) na jedne z najdroższych
(włókno węglowe, teraz tytan).
> Domyślam się, że ani razu i nie reklamowałeś nigdy z tego powodu.
> No właśnie, oprawki to nie ołowiane żołnierzyki i nie wytwarza się ich z
> byle czego.
Ale także się na nich nie siada ani nie zostawia w łóżku jak sugerowałeś.
>> część zauszna (plastik) wytarł się i sterczał drut raniąc skórę czy
>> wypadały noski albo wskutek złej oprawy wypadało jedno ze szkieł.
>
> To normalka - do dziś mam garstkę nosków i śrubek, które dał mi
> zaprzyjaźniony optyk, bym nie musiał za każdym razem do niego ganiać.
A ile ci dał zaoasowych szkieł? -)
Mnie zdarze się dość często. Np. niektórzy lubią w łóżku też jeść, nie
spotkałeś się z tym brzydkim zwyczajem?
> > To normalka - do dziś mam garstkę nosków i śrubek, które dał mi
> > zaprzyjaźniony optyk, bym nie musiał za każdym razem do niego ganiać.
>
> A ile ci dał zaoasowych szkieł? -)
Mam sąsiada - właściciela hurtowni oprawek oraz salonów optycznych.
Też masz jakiś sąsiadów.
T.
Od spotkania się z czymś do bycia regułą to jeszcze kawałek.
>> > To normalka - do dziś mam garstkę nosków i śrubek, które dał mi
>> > zaprzyjaźniony optyk, bym nie musiał za każdym razem do niego ganiać.
>>
>> A ile ci dał zaoasowych szkieł? -)
>
> Mam sąsiada - właściciela hurtowni oprawek oraz salonów optycznych.
> Też masz jakiś sąsiadów.
Narzekałeś na swój czytnik news i to, że nie widzisz fragmentu tekstu,
do którego cytat się odnosił.
Może napraw ten czytnik bo znowu masz z tym problem.
Nie rozumiem.
Może odbieram żart jako ironię?
T.
>> > Po upływie pół roku ciężar dowodu spoczywa na kliencie, a w tym wypadku
> pół
>> > roku chyba minęło.
>>
>> Twoj powyzszy wywod dotyczy sytuacji _przed_ uplywem 6 miesiecy.
>>
>> Owszem, po 6 miesiacach bedzie trudno.
>
> Uważam, że przed upływem 6 miesięcy również.
> Jesli sprzedawca lub powołany przez niego rzeczoznawca stwierdzi mechaniczne
> uszkodzenie oprawki kupionej przed tygodniem, to nie wyobrażam sobie jakim
Bo sie umowil na szkoleniu, ze wada materialowa wystapic nie moze?
Byl z tym klientem caly czas i WIDZIAL, ze klient usiadl na okularach?
Nie, prawda?
MJ
Mogą zachodzić dziesiątki innych procesów a samo starzenie (jeśli już
trzymamy się tego przykładu) nie musi się manifestować mikropęknieciami.
Różnice moga być daleko bardziej subtelne i wychodzić np. jako funkcja
zmęczenia materiału, który normalnie wytrzymałby np. 10k cyklicznych
naprężeń, a wadliwy wytrzyma np. 1k. Tak że proponuje, abyś spróbował
spojrzeć na to nieco bardziej ogólnie, bo jasne, że dla kazdego
mało-konkretnego przykładu da się wymyślić inny, mało-konkretny
kontrprzykład.
--
Marcin