Witam
Moja znajoma jechała dzisiaj (14.05.2017r) z Bydgoszczy (g. 10:06) do
Trzcianki (g. 11:44) - poc. 18101 (PKP Intercity)
Około 3 minut przed zatrzymaniem się pociągu na stacji Trzcianka stała
już przy drzwiach, a gdy pociąg zatrzymał się na stacji, próbowała
otworzyć drzwi, lecz nie udało się. Po kilku nieudanych próbach ich
otwarcia, natychmiast poprosiła osobę z pierwszego przedziału o pomoc w
otwarciu tych drzwi, niestety pociąg ruszył, drzwi zostały zablokowane i
znajoma pojechała do Krzyża Wlkp.
Dopiero tam rozmawiała z konduktorem, bowiem wiedziała, że następną
stacją na której pociąg się zatrzyma to Krzyż Wlkp i uznała, że
wysiądzie na pierwszej możliwej stacji.
W Krzyżu Wlkp. konduktor pociągu stwierdził, że pociąg stoi na stacji
Trzcianka 1 minutę i odjeżdża. Jednakże z relacji mojej znajomej wynika,
że pociąg stał na stacji maksymalnie z 30 sekund.
Dodam, że w Krzyżu Wlkp. znajoma wysiadła przez inne drzwi.
Pojechałem po znajomą do Krzyża samochodem, przywiozłem Ją, bo miała być
w Trzciance możliwie jak najszybciej.
Mam w związku z tym zdarzeniem kilka pytań:
1. brak możliwości otwarcia drzwi upoważnia do zaciągnięcia hamulca
bezpieczeństwa, gdy pociąg już rusza ze stacji?
2. czy znajoma powinna poszukać konduktora znacznie wcześniej? Co by to
dało? Zatrzymałby skład na pierwszej możliwej stacji, na której zgodnie
z rozkładem jazdy się nie zatrzymuje?
3. czy po dojechaniu do stacji Krzyż Wlkp. konduktor ma obowiązek
wypisać bezpłatny bilet do Trzcianki, na możliwie najszybszy powrotny
pociąg?
4. jeżeli znajoma udowodniłaby, że musiała być w Trzciance na wybraną
godzinę, może wrócić do Trzcianki taksówką, a potem domagać się zwrotu
kosztów od PKP Intercity?
(kolejny pociąg był dopiero o 14 w Trzciance)
Pozdrawiam
Adrian
---
Ta wiadomość e-mail została sprawdzona pod kątem wirusów przez oprogramowanie AVG.
http://www.avg.com