--
Pozdrowienia z Łodzi,
Bartłomiej K. Przybylski
bkprzybyl...@gmail.com
Do tragedii doszło po godz. 19 w miejscowości Wola Sufczyńska na
Mazowszu. Samochód, którym jechała czteroosobowa rodzina wjechał pod
pociąg relacji Świnoujście - Lublin. Wśród ofiar jest dwójka dzieci.
Auto - opel vectra - wjechało na niestrzeżony przejazd kolejowy na
szlaku Mińsk Mazowiecki-Pilawa, w pobliżu miejscowości Wola
Sufczyńska.
Trzy osoby zginęły na miejscu. 43-letni kierowca w krytycznym stanie
został z miejsca wypadku zabrany do szpitala śmigłowcem Lotniczego
Pogotowia Ratunkowego. Jednak mężczyzna zmarł podczas akcji ratunkowej
i transportu do szpitala.
Na miejscu zdarzenia pracują policjanci z komendy powiatowej w
Kołbieli, funkcjonariusze z posterunku SOK w Pilawie, straż pożarna
oraz pogotowie ratunkowe.
Ruch pociągów na trasie Mińsk Mazowiecki-Pilawa jest wstrzymany;
zostanie przywrócony w nocy.
K
Tu cztery, na Lubelszczyźnie też dzisiaj około czterech, razem osiem, to jeszcze
i tak brakuje 5 osób do średniej na jeden dzień.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Cztery osoby zginęły w tragicznym wypadku pod Warszawą. Wieczorem, w
Woli Sufczyńskiej, samochód osobowy wjechał wprost pod pociąg Lublin-
Świnoujście. Lokomotywa ciągnęła auto kilkaset metrów. Trzy osoby
zginęły na miejscu. Czwarta zmarła na rękach ratowników pogotowia
lotniczego.
Zginęli wszyscy, którzy byli w aucie. Ofiary to ojciec (46 l.), świeżo
emerytowany strażak Sławomir W. i jego 19-letni syn, strażak OSP w
Kołbieli. W aucie zginęło też dwoje dzieci: 2-letnia dziewczynka i 5-
letni chłopiec). 46-letni strażak osierocił 22-letniego syna i
zostawił żonę. Kobieta jest w tej chwili pod opieką psychologów -
pisze portal lublin.com.pl.
Wiadomo, że w Woli Sufczyńskiej (powiat otwocki) na lokalnej drodze
równoległej do Trasy Toruńskiej wiśniowy opel vectra wjechał wprost
pod koła rozpędzonego pociągu relacji Lublin-Świnoujście. Wypadek
wydarzył się ok. godz. 19.
Skład przeciągnął samochód po torach kilkaset metrów. Samochód został
zupełnie zmiażdżony. Pogięte blachy i różne części auta zostały
rozrzucone po torach. Trzy osoby, które jechały oplem, zginęły na
miejscu. Przeżył tylko kierowca, 46-letni były strażak. Mężczyzna
znajdował się jednak w bardzo ciężkim stanie. Wezwano do niego
helikopter ratownictwa medycznego.
Przez moment tliła się nadzieja, że rannego uda się uratować. Ale
kiedy przygotowywano go do lotu helikopterem, doznał zapaści. Jego
serce stanęło. Ratownicy zaczęli natychmiast reanimować rannego.
Jednak po kilkudziesięciu minutach musieli przerwać akcję. Pasażer
skonał na ich rękach.
Przejazd nie był strzeżony. Policjanci nie wykluczają, że winę za
wypadek może ponosić kierowca, który nie zachował odpowiedniej
ostrożności. Ale możliwa jest także usterka techniczna auta.
Początkowo ratownicy mówili o tym, że w samochodzie jechało jedno
dziecko i trójka dorosłych. Podawano też różne informacje na temat
stopnia pokrewieństwa, wieku, a nawet płci ofiar. Na jednym ze zdjęć z
miejsca wypadku (patrz galeria) widać auto po wyciągnięciu go spod
lokomotywy. Ta fotografia tłumaczy, skąd wzięły się sprzeczne
informacje. Samochód jest zupełnie zmiażdżony. Ludzie siedzący od
strony uderzenia nie mieli żadnych szans, by przeżyć ten wypadek.
No cóż. Trzeba będzie tam wprowadzić drastyczne ograniczenie dla pociągów.
20 km/h 500 m przed i 500 m za przejazdem, obowiązujące całą długość pociągu.
Aaaaaaallllboooooo, po co się męczyć. Zlikwidować tam tory. I zamiast nich
zrobić ekspresówkę. Dla busów.....
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
A ja uważam, że powinni wprowadzić surowe kary dla wszystkich debili
wjeżdżających na przejazd po wyświetleniu się czerwonego światła...
EP07 wprowadziła karę śmierci :)
> - jakby przeżyły to i tak ze świadomością, że ich ojciec był piźnięty
> do kwadratu...
Niekoniecznie. Głupota motoryzacyjna jest nierzadko wpajana od małego :(
2-latkom? :)
Każdy człowiek ma swój umysł... mimo wszystko szkoda...
PS. Nie za dużo wypadków coś teraz w lipcu?
Najpierw 2xSP42, potem koło Krakowa, Człuchów, teraz to... najkrwawszy
rok kolei ?
> Oj g=B3upi Ci ludzie, g=B3upi... poci=B1g nie jest trudno zauwa=BFy=E6... t=
> o
> takie co=B6 du=BFego na wielu osiach.... zazwyczaj ma wagony...
> CZY TO NAPRAWD=CA TAKIE TRUDNE ??
> =AFal mi tych dzieci - podw=F3jnie:
> - zgin=EA=B3y
> - jakby prze=BFy=B3y to i tak ze =B6wiadomo=B6ci=B1, =BFe ich ojciec by=B3 =
> pi=BCni=EAty
> do kwadratu...
W Faktach TVN był reportaż, w którym wypowiadał się świadek wypadku -
kierujący wjechał na przejazd, nawet nie hamując. Ale oprócz głupoty kierowcy
przyczyny mogą być różne - zasłabnięcie, awaria hamulców itd...
MK
>Coś takiego powinno wystarczyć
>http://commondatastorage.googleapis.com/static.panoramio.com/photos/original/26355204.jpg
To by było bardzo dobre, ale co w razie uwięzienia samochodu na
przejeździe? Da się od strony torów na zewnątrz przez to przejechać?
A może jednak nie chronić idiotów przed nimi samymi? Jak chcą jeździć
przez przejazdy bez rozglądania się i bez zwracania uwagi na światła
ostrzegawcze to niech jeżdżą, od czasu do czasu zadziała tylko
selekcja naturalna, tak jak w opisywanym w tym wątku przypadku...
>
> To by było bardzo dobre, ale co w razie uwięzienia samochodu na
> przejeździe? Da się od strony torów na zewnątrz przez to przejechać?
Da się - złoży się samo pod ciężarem pojazdu.
> > Niekoniecznie. Głupota motoryzacyjna jest nierzadko wpajana od małego
> :(
>
> 2-latkom? :)
Niemowlakom :-(( Jest taki wywodzący się jeszcze z głębokiego PRL obyczaj,
że dzieciaka który jeszcze chodzić nie umie ale właśnie nauczył się siadać -
zanosi się i sadza za kierownicą "najważniejszego członka rodziny" po czym
pokazuje się gdzie ma nacisnąć aby zrobić: Truuuu-Tuuuu! A najbardziej
cieszy się z tego rzecz jasna tatuś...
Tomek Janiszewski
> Jest taki wywodzący się jeszcze z głębokiego PRL obyczaj,
> że dzieciaka który jeszcze chodzić nie umie ale właśnie nauczył się siadać -
> zanosi się i sadza za kierownicą "najważniejszego członka rodziny" po czym
> pokazuje się gdzie ma nacisnąć aby zrobić: Truuuu-Tuuuu! A najbardziej
> cieszy się z tego rzecz jasna tatuś...
No ok, ale nie uczy się go "Patrz synku, tam z prawej jest EP07... jak
mocno wciśniesz pedał gazu to MOŻE przed nim zdążysz... ja zawsze tak
robię... choć raz nie zdążyłem"
Wogole przejazdy kol. sa jakies felerne, zawsze NA przejezdzie gasnie
silnik, zawsze przed przejazdem wysiadaja hamulce (i rozum, ale to inna
sprawa), zawsze przejazd jest niewidoczny, zawsze pociag wylania sie
znienacka itp.
--
Pozdrawiam, kruger
Tak. Szczególnie tam.
> Wogole przejazdy kol. sa jakies felerne, zawsze NA przejezdzie gasnie
> silnik, zawsze przed przejazdem wysiadaja hamulce (i rozum, ale to inna
> sprawa), zawsze przejazd jest niewidoczny, zawsze pociag wylania sie
> znienacka itp.
Prawo Merfiego :) A tak na powaznie, to przy tysiacach przejezdzajacych
aut przez przejazdy kolejowe nic dziwnego, ze sie trafi jeden czy drugi co
mial pecha...
--
Utilisant le client e-mail révolutionnaire d'Opera :
http://www.opera.com/mail/
> A może jednak nie chronić idiotów przed nimi samymi?[...]
> od czasu do czasu zadziała tylko selekcja naturalna, tak jak
> w opisywanym w tym wątku przypadku...
OK, tylko wolałbym nie mieszać do tego maszynistów, którzy przez to
przechodzą - czy chcą, czy nie. Tak jak z samobójcami na torach - tyle
jest drzew w lesie...
Dlaczego na przejeździe znów zginęli ludzie?
Piotr Machajski
2010-07-21, ostatnia aktualizacja 2010-07-20 19:26
Wjechał pod rozpędzony pociąg tak, jakby go w ogóle nie widział. Wszyscy
pasażerowie samochodu zginęli. To już druga wielka tragedia na linii kolejowej
łączącej Pilawę z Mińskiem Mazowieckim.
To był jeden z najtragiczniejszych wypadków ostatnich lat na Mazowszu.
Czteroosobowa rodzina wracała w poniedziałek pod wieczór do domu pod Kołbielą.
W oplu vectrze jechał 43-letni ojciec (jako pasażer), jego pełnoletni syn
(kierował samochodem), z tyłu kilkuletni chłopiec i dziewczynka.
Dokładnie o godz. 19.10 wjechali na niestrzeżony przejazd niedaleko
miejscowości Wola Sufczyńska. Wprost pod koła pociągu pośpiesznego relacji
Świnoujście - Lublin. Rozpędzony skład zmiażdżył auto i ciągnął je jeszcze
przez około 400 metrów.
Kierowca i dzieci z tyłu zginęły na miejscu. Ich ojciec jeszcze żył, gdy na
miejsce dotarli ratownicy. Ściągnięto śmigłowiec Lotniczego Pogotowia
Ratunkowego. Na próżno. Mężczyzna zmarł na jego pokładzie.
Dlaczego zginęli?
- Miejmy nadzieję, że to wyjaśni śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratury
- mówi sierż. Jarosław Sawicki z otwockiej policji. Na razie pozostają więc
wstępne hipotezy.
- Z wyjaśnień maszynisty wynika, że kierowca w ogóle nie widział
nadjeżdżającego pociągu - mówi Andrzej Kmiecik, dyrektor Zakładu Linii
Kolejowych w Siedlcach. - Nawet nie próbował hamować. Byli już blisko domu.
Może się zagadali? Nigdy się tego nie dowiemy.
Przejazd jest dobrze oznakowany. Są znaki informujące o zbliżaniu się do
krzyżówki, jest tzw. krzyż św. Andrzeja i znak "STOP".
Lokomotywa uderzyła w auto z prędkością 98 km/godz. - Dopuszczalna prędkość na
tej trasie to 100 km/godz. - podkreśla dyr. Kmiecik. - Gdyby jeszcze samochód
został draśnięty... Ale niestety został uderzony w sam środek. Według
wstępnych ustaleń policji, żadna z osób, które jechały oplem, nie miała
zapiętych pasów bezpieczeństwa.
To kolejny tragiczny wypadek na przejeździe kolejowym na odcinku Mińsk
Mazowiecki - Pilawa. Jeżdżą tędy pociągi z Warszawy do Lublina, bo choć jest
dalej, to trasa jest w dużo lepszym stanie niż przeciążona linia otwocka. I
można jechać dużo szybciej.
Pięć lat temu na sąsiednim przejeździe, obok Władzina (2,5 km na północ)
szkolny autobus wjechał pod pociąg. Zginęło wówczas dwoje nastoletnich uczniów
i kierowca gimbusa.
- Przykro to mówić w obliczu takiej tragedii, ale o bezpieczeństwie bardzo
często decyduje kultura jazdy kierowców - podkreśla dyr. Kmiecik. - Do
wypadków dochodzi na wszystkich rodzajach przejazdów, nawet tych z dróżnikiem.
Niemal 100 proc. to wina kierowców.
Andrzej Kmiecik podkreśla, że montaż nowoczesnego przejazdu, np. kategorii B
(bez dróżnika, ale z rogatkami i sygnalizacją świetlną), to wydatek rzędu
1,3-1,5 mln zł. - Nie mamy na to pieniędzy - ubolewa. - Na dodatek inwestycje
w przejazdy musimy finansować sami, bo nie ma możliwości prawnych, żeby
dołożył się np. rząd albo lokalne władze.
Standardowa politgramota półgłówków... :-|
Akurat tu pasy bezpieczeństwa by pomogły tyle co puder na syfilis - ich
niezapięcie nie jest powodem śmierci w wypadku, ich niezapięcie jedynie
wskazuje na stan umysłu osób dorosłych w tym samochodzie. Pasów nie
zapinają ("bo przecież ostrożnie jadę") to i na przejeździe nie patrzą
tylko rżną przed siebie ("tu nigdy nic nie jeździ"). W sumie patrząc na
dobro populacji nie stało się nic strasznego - w końcu to właśnie ten
mechanizm opisał Sir Charles Darwin. Przy zmianach warunków
środowiskowych jednostki niezdolne do adaptacji raptownie tracą szansę
na przekazanie swoich genów...
--
Darek
"W oplu vectrze jechał 43-letni ojciec (jako pasażer), jego pełnoletni syn
(kierował samochodem), z tyłu kilkuletni chłopiec i dziewczynka."
--
Pozdrawiam, kruger
> On 22 Lip, 09:17, "kruger z pracy" <kruge...@o2SPAM.pl> wrote:
>> "W oplu vectrze jechał 43-letni ojciec (jako pasażer), jego pełnoletni
>> syn
>> (kierował samochodem), z tyłu kilkuletni chłopiec i dziewczynka."
> W takim razie przepraszam... Żal mi tylko pełnoletniego syna...
Kierowcy ?
> Prawo Merfiego :) A tak na powaznie, to przy tysiacach przejezdzajacych
> aut przez przejazdy kolejowe nic dziwnego, ze sie trafi jeden czy drugi
> co mial pecha...
Ale rozumujac w ten sposób i biorac poprawke na czestotliwosc kursowania
pociagów po liniach PLK, to tych samochodów musialy by sie psuc na
przejazdach setki dziennie.
>> Prawo Merfiego :) A tak na powaznie, to przy tysiacach przejezdzajacych
>> aut przez przejazdy kolejowe nic dziwnego, ze sie trafi jeden czy drugi
>> co mial pecha...
>
> Ale rozumujac w ten sposób i biorac poprawke na czestotliwosc
> kursowania pociagów po liniach PLK, to tych samochodów musialy by sie
> psuc na przejazdach setki dziennie.
Ciezko powiedziec. Ile bylo np. w tym roku wypadkow staranowania samochodu
spowodowanego awaria tegoz ? Mam wrazenie, ze olbrzymia wiekszosc wypadkow
to jednak "zdaze przejechac" i "tu przeciez nic nie jezdzi". Nawiasem
mowiac, gdyby urzadzenia ochraniajace przejazd nie zaczynaly dzialac na 5
minut tylko powiedzmy 10 sekund przed przejazdem pociagu, to moze tych
"zdaze przejechach" gineloby jednak mniej...
Kolego w d***e byłeś g**no widziales. Wez sie ogarnij czlowieku... Bo
zmarłych obrażać to dno... nawet pewnie czlowieka nie znales a madrale
strugasz...
> Kolego w d***e byłeś g**no widziales. Wez sie ogarnij czlowieku... Bo
> zmarłych obrażać to dno... nawet pewnie czlowieka nie znales a madrale
> strugasz...
Zamiast udawać świętoszki i ich bronić to spójrz obiektywnie na to co
zrobili... Znać go nie musiałem, żeby w tej chwili go osądzić po tym
co zrobił... zabił swoją rodzinę przez GŁUPOTĘ !!! A ludzi którzy
łamią tak oczywisty zakaz ryzykując śmiercią TRZEBA PIĘTNOWAĆ !!!
gdzie ssp zamyka sie 5 minut przed przejazdem pociagu?
sygnal pojawia sie jakies 20 sekund wczesniej
i okolo 10 sekund przed przejazdem zamykaja rogatki
przy zalozeniu, ze pociag jedzie predkoscia max.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> Nawiasem mowiac, gdyby urzadzenia ochraniajace przejazd
>> nie zaczynaly dzialac na 5 minut tylko powiedzmy 10 sekund
>> przed przejazdem pociagu, to moze tych "zdaze przejechach" gineloby
>> jednak mniej...
>
> gdzie ssp zamyka sie 5 minut przed przejazdem pociagu?
> sygnal pojawia sie jakies 20 sekund wczesniej
> i okolo 10 sekund przed przejazdem zamykaja rogatki
> przy zalozeniu, ze pociag jedzie predkoscia max.
Nie mowie o automatach, ale o tych przejazdach, ktore zamykane bywaja i na
5 minut przed pociagiem bo inaczej niedasie. Z moich okolic pamietam taki
pod Klodawa, gdzie po zamknieciu rogatek zdaza sie przejechac do przejazdu
niestrzezonego ok. 500 m dalej, przejechac i wrocic do glownej drogi, a
nastepnie pojechac dalej i nie zobaczyc nawet pociagu we wstecznym
lusterku. Domniemywam, ze to nie jest jedyny taki przejazd...