> Rzeczywistosc nigdy nie wygra z marzeniem.
Średnie zapełnienie HETMANA przed likwidacją w 2009 z oficjalnych statystyk InterCity wynosiło ponad 200 osób/kurs. Oczywiście na odcinku Dębica - Zamość - Dębica. Chyba nie powiesz, że było to złe zapełnienie na 4-5 wagonów? I dane te wcale nie były z palca wyssane, bo sam korzystałem z tego połączenia kilka razy w miesiącu i faktycznie mogę to potwierdzić, bez jakichkolwiek mikolskich tendencji.
Samo InterCity nie kryło się z tym, że pociąg ów wycinany jest wyłącznie z uwagi na problem spółki z trakcją spalinową.
Jeżeli mówisz o tejże właśnie rzeczywistości, to mamy naprawdę dwa RÓŻNE sposoby jej postrzegania.
Uruchomienie HETMANA w 2011 roku było tylko proforma - tak, żeby urzędasy nie byli gołosłowni a głupi naród nie szczekał.
Najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłaby reaktywacja dopiero po zakończonej modernizacji E30, bądź nawet po ewentualnym remoncie Dębica - Ocice, który tak naprawdę każdemu wisi i powiewa.
Tym sposobem IC strzeliło sobie same w stopę (z ogromnym wkładem PLK, bo przeca to ona trasuje pociągi), bo z góry było wiadome, że HETMAN w takiej postaci będzie głównie muchowozem. Od 10.02.2013 czas przejazdu od Tarnobrzega do Krakowa wynosić będzie dokładnie 5 godzin i 58 minut!! Na tej trasie PKS "leci" około 3 h 10 min, BUS - 2 h 40 min. I kto tym pojedzie? Nawet mikole tego się nie czepiają, bo długo, a cena zupełnie nie odzwierciedla czasu przejazdu.
Jeżeli upieramy się już na ten pociąg, to trasujemy go przez Staszów, Kielce, CMK, Katowice i dalej do Wrocławia, czyli docelowo na główne kierunki "zamojskie" (z bardzo dobrym czasem przejazdu). Zyskujemy drut od Rozwadowa do końca trasy, tniemy koszty i oszczędzamy wysłużone lubelskie suki.
>
> Wystarczy tylko spelnic tylko MKolski koncert zyczen i bedzie na kolei
>
Tyle, że pociągi TLK są dla ludzi a nie dla mikoli, bo finansowane są ze środków publicznych. To nie byłby koncert życzeń, bo problem nie leży po stronie mentalności potencjalnych pasażerów i ich nastawienia do kolei, ani też po stronie konkurencji, tylko po stronie przewoźnika, który chce takim przebiegiem trasować pociąg, i który pozwala PKP PLK na takie rozkładowe fanaberie.
Będąc na urlopie w rodzinnych stronach, przez ostatni tydzień, miałem okazję poprzyglądać się pociągom w wolnych chwilach. O ile SU45-250 ledwie jeździ (na przykład dzisiaj na SOLINIE miałem wrażenie, że wydaje ostatnie tchnienie) o tyle SU45-220 zdaje się być w całkiem niezłej kondycji dobrej kondycji.