[ciach x2]
Istnieje coś takiego jak umowa-zlecenie...
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Witam. Jak, w przypadku prywatnych operator=F3w towarowych, wygl=B1da w
> praktyce kwestia obowi=B1zku znajomo=B6ci szlaku przez maszynist=EA?
> jak nagle dost=
> aj=B1
> zlecenie od klienta "na wczoraj" , jecha=E6 ze stacji A do stacji B na
> drugim ko=F1cu kraju, a nigdy tam nie je=BCdzili? Tym bardziej, =BFe
> Jak jest przeprowadzane zapoznanie? Urz=B1dzaj=B1 zbiorow=B1 wycieczk=
> =EA
> drezyn=B1 inspekcyjn=B1 PLK :-) ? Wpraszaj=B1 si=EA do kabiny planowego
kib=
> la
> PR? Albo =B6ciemniaj=B1 w kartotece maszynisty, i tak to chyba jest nie do
> udowodnienia? Bo nie wierz=EA, =BFeby wlekli sie 40 km/h?
Najbliższe prawdy jest "ściemnianie". Ale jak ktoś się uprze to potrafi to
udowadnić.
Gdzieś tak jest w przepisach w którymś kraju ze maszynista może co
najwyżej pojechać 0km/h czyli posłuchać sobie śpiewu ptaków w polu :)
I bez elektroniki już jest wystarczajaco dobrze oznakowany. Ale czego
wymagać od gości wprowadzających ograniczenie 20 km/h na przejazdach?
Pociąg waży trochę więcej niż Dewoo Tico.
--
Łukasz W. - semaforek
gg- 6621129 mejl- lukislukis[małpa]o2.pl
Teksty tu wygłaszane to moje prywatne opinie.
Moja strona => http://www.semaforek.za.pl/
Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska => www.srkgs.rail.pl
> Pociąg waży trochę więcej niż Dewoo Tico.
I od tego jest umieszczanie wskaźników nieco wcześniej, tak aby
maszynista wiedział.
--
** Pzdr Mareczek | SQ1NDX | GG #1317273 **
* ..: Galeria fotograficzna Mareczka :.. *
* ..: Statystyki grup dyskusyjnych :.. *
**** http://www.mareczek.szczecin.pl *****
> PR? Albo =B6ciemniaj=B1 w kartotece maszynisty, i tak to chyba jest nie do
> udowodnienia? Bo nie wierz=EA, =BFeby wlekli sie 40 km/h?
> Pozdrawiam
Wynajmuą pilota (np od ionnego prywaciarza) lub wynajmują maszynistę. Lub jadą
40 km/h
> W dniu 2011-05-29 19:11, semaforek pisze:
>
> > PociÄ g waĹźy trochÄ wiÄ cej niĹź Dewoo Tico.
>
> I od tego jest umieszczanie wskaĹşnikĂłw nieco wczeĹ niej, tak aby
> maszynista wiedziaĹ .
>
Haha.. umiejscowienie wskaźników. Dobre. Przy PLK często jest tak, że
potrafią stać zasłonięte krzakami, albo ktoś je sobie buchnie no i tyle. Ale
od tego jest WOS.
Jednak znajomość szlaku to nie tylko wskaźniki. To również znajomość
umiejscowienia semaforów. Jest wiele takich miejsc, gdzie semaforów albo
tarcz ostrzegawczych nie widać. Jak ktoś zna szlak, to wie na co zwrócić
uwagę, gdzie patrzeć. No dobra, to może załatwi ERTMS (kiedyś i nie na każdej
linii).
Dla maszynistów pociągów towarowych ze znajomości szlaku najbardziej się
przydaje znajomość profilu trasy. A tego już nie znajdą w swoich zeszytach.
Dzięki takiej znajomości wiedzą, gdzie muszą przycisnąć, żeby wjechać, a
gdzie nie muszą, bo skład sam pojedzie.
Rozumiem że w razie złych warunków atmosferycznych każdy mechanik ma
roentgena w orzach?
> Rozumiem że w razie złych warunków atmosferycznych każdy mechanik ma
> roentgena w orzach?
Jest multum zeszytów, gdzie niezbędne informacje masz jak na dłoni.
To jest tak jak z obecnym studiowaniem, znasz teorię i schemaciki, ale
jak przyjdzie co do czego, o nie masz pojęcia o co chodzi w praktyce.
Także każde gadanie jaka to znajomość szlaku jest zbędna zachowajcie
dla siebie. Chciałbym żeby każdy z was przejechał się w nocy we mgle
na jakiejś krętej trasie, np Warszawa - Gdynia z 15 wagonami,
najlepiej na jesieni jak opadają liście. Ciekawe jak daleko byście
dojechali...
Próbowałeś kiedyś przeglądać książkę prowadząc pojazd mechaniczny?
> Próbowałeś kiedyś przeglądać książkę prowadząc pojazd mechaniczny?
A co jest takiego skomplikowanego w spojrzeniu na kilometraż, a potem do
WOS i rozkładu (szlakowa, najbliższa stacja, itp)? Oczywiście
odpowiednie strony otwieramy wcześniej, a nie szukanie w czasie jazdy :)
> To jest tak jak z obecnym studiowaniem, znasz teorię i schemaciki, ale
> jak przyjdzie co do czego, o nie masz pojęcia o co chodzi w praktyce.
Źle porównujesz. Co innego jest studiowaniem tych schemacików/książek
żyjąc w praktyce (siedząc na maszynie, widząc szlak, kilometraż itp.), a
co innego dla 4xZ. Np. czytanie instrukcji przez mechanika samochodwego
będąc na warsztacie pod wozem jest inne niż czytanie tej instrukcji w
szkolnej ławce.
Jak często udaje ci się wypatrzeć kilometraż na linii?
> A co jest takiego skomplikowanego w spojrzeniu na kilometraż, a potem do
> WOS i rozkładu (szlakowa, najbliższa stacja, itp)? Oczywiście
> odpowiednie strony otwieramy wcześniej, a nie szukanie w czasie jazdy :)
Zza klawiatury wszystko wydaje sie takie proste :)
Zdravim!
--
Krzysztof Waszkiewicz GG://3721721 KF: http://iwan.eu07.pl/Score
tel PL: +48664435528 CZ: +420774038383 ** JID://iwa...@gmail.com
"Do pewnego momentu konkurencja na ceny jest ozdrowieńcza, ale
potem wyniszcza cały rynek" - Tomasz Moraczewski, prezes PR.
> Jak często udaje ci się wypatrzeć kilometraż na linii?
Nigdy :D
A prawda taka, że jeżeli byłoby mi to potrzebne, chwila skupienia w
odczytaniu 4 cyferek nie stanowi większego problemu.
> Zza klawiatury wszystko wydaje sie takie proste :)
Krzysiek, bez przesady. Ile czasu zajmie Ci taka operacja? 10-20 sekund?
A przecież nie musisz co 100 metrów odczytywać kilometraża, żeby
odliczać sobie jakiegoś tam WOS-a, czy stację (przed którą jest i tak TO).
Oczywiście, gdybym mnie miało to teraz spotkać, pewnie nie dałbym sobie
rady, bo to nie jest mój zawód. Ale dla maszynisty z doświadczeniem (ale
oczywiście z nieznajomością szlaku)??
No właśnie problem w tym że na sieci PLK stanowi. Pisząc tu na pmk nie
przekonamy cie, zabierz się kiedyś do kabiny i spróbuj śledzić co gdzie
jest to sam się przekonasz.
No dobra, a jak to jest u naszych sąsiadów?
Czy mechanik z okolic Chebu może poprowadzić z prędkością
rozkładową pociągi w rejonie Ostrawy?
A jak jest na Słowacji, Węgrzech, w Austrii, Niemczech?
Pozdrawiam,
Grzegorz Kapusta
> Krzysiek, bez przesady. Ile czasu zajmie Ci taka operacja? 10-20 sekund?
> A przecież nie musisz co 100 metrów odczytywać kilometraża, żeby
> odliczać sobie jakiegoś tam WOS-a, czy stację (przed którą jest i tak TO).
Wszystko ladnie pieknie - ale nie w naszych warunkach. Nie gdy jedziesz
linia, na ktora dostajesz dlugasny wydruk z ograniczeniami czasowymi
(kilka stron), ograniczenia predkosci zaczynaja sie inaczej w WOS,
a inaczej zmienia sie rozkladowa w SRJ, do tego czesto brakuje
wskaznikow, a te ktore sa, sa slabo widoczne (wiec musisz wiedziec
gdzie ich wypatrywac) i jeszcze D6 i W8 ustawione w calkowicie losowej
odleglosci od W14a i W9a.
Wiesz, ze sa na sieci PLK miejsca, w ktorych obok siebie stoja trzy
wskazniki W9/W14? No i teraz policz sobie w myslach, ktory od czego.
I jedziesz taka linia pierwszy raz, noc, mgla. Dajesz kolego :)
> No dobra, a jak to jest u naszych sąsiadów?
> Czy mechanik z okolic Chebu może poprowadzić z prędkością
> rozkładową pociągi w rejonie Ostrawy?
Nie moze.
> A jak jest na Słowacji, Węgrzech, w Austrii, Niemczech?
Na Słowacji tez nie.
Bo WOS nie jest od tego.
No to nazwijmy to NSDAP albo NKWD, wszystko jedno. Chodzi o książkę, w
której maszynista miałby pełny przegląd trasy, posortowanej kilometrami.
Z resztą obecnie takie coś można by zrobić w oparciu o nawigację GPS;
"Za kilometr masz tarczę ostrzegawczą". Ale przecież niedasię.
Pilotując samolot można a nawet trzeba klepać w komputer, więc dlaczego
miałoby sie nie dać w pociągu gdzie ma się kontrolę tylko nad
prędkością? Jak to wygląda w innych krajach? Czy np w Niemczech jest
wymagana znajomość szlaku skoro są specjalne terminale wyświetlające
rozkład i ograniczenia?
Bo rzeczywiście książka łącząca informacje o charakterze stałym
(pochylenia czy położenie semaforów) z danymi, w których stale dokonuje
się zmian i skreśleń (WOS), nie byłaby zbyt poręczna.
> Z resztą obecnie takie coś można by zrobić w oparciu o nawigację GPS;
> "Za kilometr masz tarczę ostrzegawczą".
I tutaj przyznaję rację, zamiast wprowadzać nowe książki i zeszyty
należy dokonać "ucieczki w przód", tj. zinformatyzować cały ten bałagan.
Tak samo nie ma powodu, żeby inne dokumenty, np. ostrzeżenia doraźne czy
Indywidualne Rozkłady Jazdy musiały znajdować się na lokomotywie w
formie papierowej, a nie elektronicznej.
--
Pozdrawiam
Mateusz Malinowski
Już widzę jak maszynista zna wszystkie tego typu uwarunkowania włącznie
z tym gdzie jest most i o jakiej nośności, jakie są drogi itd. Znowu -
Suwalczaki może to wiedzą bo jeżdżą po jednej (bardzo pięknej :) )
trasie ale w innych miejscach tak nie jest.
Zwykła "nawigacja" do samochodu ma wszystko co potrzeba, jest mapa
okolicy, można by było bez większego problemu dodać profil linii i 3-D
wizualkę gdzie i czego się spodziewać, i wyświetlać obowiązujące i
zblizające się ograniczenia.
> Dla maszynistów pociągów towarowych ze znajomości szlaku najbardziej się
> przydaje znajomość profilu trasy. A tego już nie znajdą w swoich zeszytach.
> Dzięki takiej znajomości wiedzą, gdzie muszą przycisnąć, żeby wjechać, a
> gdzie nie muszą, bo skład sam pojedzie.
Profil podłużny linii można tez udostępnić maszynistom.Jednak,gdy zadzwoniłem
do PLK-i z prośbą o przesłanie takowego jakiś ćwok zapytał mnie"Po co
Maszyniście to?".Zresztą wiadomo kto pracuje w wszelkich biurach.Zero
fachowca,zero pojęcia o pracy.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
W .cz nie ma odstępstw, maszynista _musi_ mieć aktualną znajomość szlaku. Co
ciekawe nie ma takiej fuchy jak "jazda z pilotem". Dlatego też maszyniści w
Czechach w trakcie wykonywania zapoznania szlaku poznają go również po
trasach objazdowych na wypadek zamknięć, awarii itp. Znajomość szlaku w .cz
wygasa po upływie 13 miesięcy od ostatniej jazdy.
--
Big Brother
Maszyniści, którzy mają w miarę stałe trasy znają wiele ciekawostek:
" w tym domu dużym to kiedyś bimber niezły pędzili, a tu to się ludzie rzucali
jak muchy, a na tym przejeździe to samochodu z 5 lat nie widziałem, ale 20 jest
etc...".
Może wszystkiego nie wiedzą, ale jednak...
No to gratuluję znajomości tematu. A jak jest gęsta mgła i trzeba zasuwać
120km/h zatrzymując się na 180 kilometrach ze trzydzieści razy to kto
maszyniście podpowiada odkąd należy zacząć hamować? ( wskazniki W16
częściowo skradzione).
> Zwykła "nawigacja" do samochodu ma wszystko co potrzeba, jest mapa
> okolicy, można by było bez większego problemu dodać profil linii i 3-D
> wizualkę gdzie i czego się spodziewać, i wyświetlać obowiązujące i
> zblizające się ograniczenia.
Ufający bezgranicznie nawigacji często kończą np w jeziorze, wymuszają
pierwszeństwo przejazdu bądz po prostu błądzą.
> W .cz nie ma odstępstw, maszynista _musi_ mieć aktualną znajomość szlaku. Co
> ciekawe nie ma takiej fuchy jak "jazda z pilotem". Dlatego też maszyniści w
> Czechach w trakcie wykonywania zapoznania szlaku poznają go również po
> trasach objazdowych na wypadek zamknięć, awarii itp. Znajomość szlaku w .cz
> wygasa po upływie 13 miesięcy od ostatniej jazdy.
Dokladnie. Mechanik musi znac linie po ktorych pojedzie normalnie i
trasy alternatywne (np. dla Kolin - Praha poza koridorem musi znac trase
przez Nymburk).
> Pilotując samolot można a nawet trzeba klepać w komputer, więc dlaczego
> miałoby sie nie dać w pociągu gdzie ma się kontrolę tylko nad
> prędkością?
Alez piloci tez maja cos na ksztalt znajomosci szlaku.
hint: route and aerodrome competency
> Pilotując samolot można a nawet trzeba klepać w komputer, więc dlaczego
> miałoby sie nie dać w pociągu gdzie ma się kontrolę tylko nad
> prędkością?
Alez piloci tez maja cos na ksztalt znajomosci szlaku.
> W jakich to zeszytach jest podany kilometraż ustawienia semaforów i
> tarcz ostrzegawczych?
Od tego jest tarcza ostrzegawcza, żeby maszynista widział iż za niedługo
(odpowiednie odległości) jest semafor.
> A dam Ci jeszcze prosty przykład do czego potrzebna jest znajomość
> szlaku tak przez maszynistów jak i przez dyżurnych (chociaż od tych
> drugich nikt tego nie wymaga). Jest wypadek na szlaku, maszynista
> zgłasza dyżurnemu, że potrącił człowieka na km 67,400. Trzeba wezwać
> odpowiednie służby ratunkowe. Trzeba, ale dokąd?
Maszynista zgłasza do dyżurnego ruchu, a ten raczej zna okolice
(najczęściej). Fakt, są miejsca gdzie występują problemy z łącznością,
ale jak powiesz, że pierdyknąłeś w coś 10 km od stacji XX w kierunku YY
to raczej cię zlokalizują.
Dyspozytorowi na 112
> nic nie mówi kilometr 67,400. On ma mapę z nazwami miejscowości a nie z
> kilometrażem linii kolejowych. Jeżeli maszynista zna szlak na tyle, że
> wie jakie miejscowości są przy torach to da się ustalić jak dojechać do
> tego km 67,400.
A co jeżeli maszynista ma znajomość szlaku, ale nie zna okolicy? Też
udupiony.
> Jeżeli dyżurny zna szlak i jego otoczenie to nawet jak
> maszynista nie zna, to na podstawie opisu okolicy podanego przez
> maszynistę, może dojść że to gdzieś w okolicy Krowiej Wólki.
Kilometraż wystarczy. Dyżurny jest bardziej związany z lokalnością niż
ów maszynista.
> To jest przykład z życia. Podobny przypadek miałem 2 miesiące temu,
> maszynista zgłosił wypadek na przejeździe i podał kilometr, tylko że na
> tym kilometrze żadnego przejazdu nie ma. Dopiero jak powiedział, że
> widzi obok torów drewniany wiatrak to doszliśmy gdzie naprawdę był wypadek.
No to maszynista ciapa, że podaje zły opis otoczenia do kilometraża.
> Dokladnie. Mechanik musi znac linie po ktorych pojedzie normalnie i
> trasy alternatywne (np. dla Kolin - Praha poza koridorem musi znac trase
> przez Nymburk).
Szkoda że dla trasy (Zeb) PuK - Bi nie ma alternatywy np. przez Cesky Tesin
:(
--
Big Brother
O ile wiem dotyczy to wyłącznie niektórych lotnisk albo intensywnych
ruchowo albo trudnych pilotażowo, tak jak Innsbruck. Na pewno nie mają
znajomości korytarzy powietrznych :)
W profesjonalnym lotnictwie już dawno używa się elektronicznego
wspomagania i jakoś to działa. Owszem raz ewakuowali Obamę bo dziadek w
małym samolociku nie umiał inaczej nawigować a mu się GPS zepsuł ale to
raczej wyjątek niż reguła.
W Niemczech już dawno na kolei wszystko jest elektronicznie i jakoś działa.
> A co jest takiego skomplikowanego w spojrzeniu na kilometraż, a potem do
> WOS i rozkładu (szlakowa, najbliższa stacja, itp)? Oczywiście
> odpowiednie strony otwieramy wcześniej, a nie szukanie w czasie jazdy :)
Weź jeszcze pod uwagę rozkaz "0", w którym np. na trasie Warszawa -
3masto jest obecnie ca. 90 pozycji... I weź to teraz wszystko
przeczytaj...
pzdr
Adam
Przy ERTMS czy jakiejś innej kabinówce, przy której nie musisz wstawać możliwie
blisko lewej strony kabiny i wyglądać sygnału - to owszem działa. Ale jak jej
nie ma, to co? Albo jak maszynista nie prowadzi ICE tylko 4000 na haku, z
którym nie wszędzie podjedzie, jak się zatrzyma? To takie rzeczy powinien sam
już wiedzieć, tu mu elektronika może nie pomóc, nawet w DE.
>> A dam Ci jeszcze prosty przykład do czego potrzebna jest znajomość
>> szlaku tak przez maszynistów jak i przez dyżurnych (chociaż od tych
>> drugich nikt tego nie wymaga). Jest wypadek na szlaku, maszynista
>> zgłasza dyżurnemu, że potrącił człowieka na km 67,400. Trzeba wezwać
>> odpowiednie służby ratunkowe. Trzeba, ale dokąd?
>
> Maszynista zgłasza do dyżurnego ruchu, a ten raczej zna okolice
> (najczęściej). Fakt, są miejsca gdzie występują problemy z łącznością,
> ale jak powiesz, że pierdyknąłeś w coś 10 km od stacji XX w kierunku YY
> to raczej cię zlokalizują.
>
Jak jest jeden przejazd na 10 km to problemu nie ma. Gorzej gdy trafi
się taki szlak jak Dąbrowa Białostocka - Jastrzębna gdzie na 17 km są 23
przejazdy. W drugą stronę, do Sidry, na 13 km jest 15 przejazdów.
>
> A co jeżeli maszynista ma znajomość szlaku, ale nie zna okolicy? Też
> udupiony.
>
To tak jak napisałem, opisuje co widzi.
>
> Kilometraż wystarczy. Dyżurny jest bardziej związany z lokalnością niż
> ów maszynista.
>
Miejscem pracy dyżurnego jest teren sekcji. Sekcja Suwałki obejmuje
stacje od Czarnej Białostockiej do Trakiszek i Kuźnicy Białostockiej.
Dziś można pracować w Sidrze, jutro w Czarnej Białostockiej, pojutrze w
Papierni lub Trakiszkach a za tydzień w Kuźnicy. I tak wygląda ta
lokalność.
> Oczywiście, a przed tarczą jeszcze są wskaźniki, żeby tarczy nie
> przegapić. Ale w żadnych zeszytach nie jest napisane na którym
> kilometrze ta tarcza i semafor stoją.
No i dobrze - masz być zaskoczony wskaźnikiem/tarczą a nie semaforem.
> Miejscem pracy dyżurnego jest teren sekcji. Sekcja Suwałki obejmuje
> stacje od Czarnej Białostockiej do Trakiszek i Kuźnicy Białostockiej.
> Dziś można pracować w Sidrze, jutro w Czarnej Białostockiej, pojutrze w
> Papierni lub Trakiszkach a za tydzień w Kuźnicy. I tak wygląda ta
> lokalność.
No widzisz, masz 10 nastawni, które teoretycznie odwiedzasz min. raz na
pół roku żeby mieć tą autoryzację. I teraz mi powiedz, który dyżurny z
sekcji (o której piszesz) jest najmłodszy, bo ja słyszałem że ostatni DR
został tam zatrudniony w 1986. I myślisz że taki "weteran" nie zna okolicy?
Nawet młodziaki wiedzą gdzie pracują i co wokół nich jest, bo sami tam
jakoś muszą dojechać, a przecież nie jadą zawinięci w worku i nie
wychodzą z nich dopiero gdy zamkną drzwi od nastawni (od środka).
> Od tego jest tarcza ostrzegawcza, żeby maszynista widział iż za niedługo
> (odpowiednie odległości) jest semafor.
A wiesz, ze sa takie posterunki, na ktorych od dluzszego czasu tarcza
nie swieci i PLK ma to gdzies? Uwaga - zdarza sie to rowniez na liniach
glownych. Przyklad bardzo dobry PODG Raciborowice (wjazd od Zastowa).
Jedziesz sobie w nocy, pada deszcz, swiatla nie ma, przejezdzasz S1 (za
pozno na zatrzymanie sie przed semaforem) i mamy kupe...
> O ile wiem dotyczy to wyłącznie niektórych lotnisk albo intensywnych
> ruchowo albo trudnych pilotażowo, tak jak Innsbruck. Na pewno nie mają
> znajomości korytarzy powietrznych :)
Wyszukaj "Znajomość trasy i lotniska" i poczytaj sobie:
http://lex.pl/serwis/du/2003/1422.htm
> Szkoda że dla trasy (Zeb) PuK - Bi nie ma alternatywy np. przez Cesky Tesin
> :(
A jechalo cos tak kiedykolwiek?
> Jeżeli wasze argumenty opierają się na "raczej" to bardzo fajnie.
Przeciez wyraznie jest napisane, ze znajomosc byc musi...
a skoro na nastawniach są komputery to teraz się zapytam czy na
lokomotywie naprawdę trzeba się napracować żeby zainstalować tam laptopa
z WIFI ??
> Krzysztof, to jest do tych co uważają, że niepotrzebna jest znajomość
> i nie potrafią tego uargumentować w bardziej racjonalny sposób. Ja jak
> najbardziej uważam, że znajomość szlaku jest potrzebna i niezbędna.
>
No cóż... Widać niektórym jazda Maszyną nadal się myli z rzeczywistą
EU07 :-P.
Pozdr.
CAr.
> W czasach gdy przez Czeski Cieszyn kursował: "Batory" , "Polonia" i
> "Bem" to zdarzało się, a na pewno raz w ok. 1991 - 1992, gdzie
> "Batory" i "Bem" ominęły Karwinę i pojechały od Czeskiego Cieszyna na
> ET21 przez Marklowice, Kaczyce.
To juz nie te czasy :)
> Krzysztof, to jest do tych co uważają, że niepotrzebna jest znajomość
> i nie potrafią tego uargumentować w bardziej racjonalny sposób. Ja jak
> najbardziej uważam, że znajomość szlaku jest potrzebna i niezbędna.
Jasne :)
> No cóż... Widać niektórym jazda Maszyną nadal się myli z rzeczywistą
> EU07 :-P.
Widac trzeba wprowadzic do symka pewne elementy kolejowej
rzeczywistosci :)
> a skoro na nastawniach są komputery to teraz się zapytam czy na
> lokomotywie naprawdę trzeba się napracować żeby zainstalować tam laptopa
> z WIFI ??
WiFi? Po co?
Tak ale nawet tu czy w Trainz znajomosc szlaku to podstawa.
Kto nie wierzy niech pojezdzi sobie na nieznanej mapce i sprobuje
utrzymac rozklad.
To kiepski pomysł. Wi-Fi ma niewielki zasięg.
->
I nie potrafisz tego uzasadnić. Niczego więcej poza "jak najbardziej
uważam". Więc nie przygaduj oponentom.
> A wiesz, ze sa takie posterunki, na ktorych od dluzszego czasu tarcza
> nie swieci i PLK ma to gdzies?
To co, maszynista ze znajomością szlaku wie jaki sygnał jest podany na
semaforze przy niedziałającej tarczy?
> Uwaga - zdarza sie to rowniez na liniach glownych.
No dobra, sam zna sytuacje z lokalnego podwórka gdzie maszynista ZE
ZNAJOMOŚCIĄ SZLAKU zatrzymał się parę metrów przed przejazdem, bo
złomiarze zawinęli semafor (który był notabene z 200 m od przejazdu).
Czy jest to dla was argument?
A jak długi był ten pociąg?
Posłużę się skrajnym
przypadkiem ale też życiowym. Jest noc, trasa Warszawa - Gdynia, kręta
i o zmiennym profilu. Do tego dodajmy mgłę i jesienne opady liści.
Maszynista z kilkuletnim stażem musi jechać w ogromnym skupieniu, musi
także "odtwarzać" sobie tę trasę w myślach, bo na metr przed pojazd
nie widać nic. Tylko SHP, jeżeli jest, informuje go że zbliża się do
tarczy/semafora. Na stacjach wychodzi z pojazdu aby upewnić się, czy
stoi w peronie. Wreszcie dojeżdża do stacji docelowej. Odpowiedzcie mi
teraz, czy maszynista, który jedzie tym szlakiem w podobnych warunkach
po raz pierwszy i ma prowadzić pociąg z prędkością rozkładową,
dojedzie na miejsce cały i zdrowy z ładunkiem/pasażerami. Może, ale
prawdopodobieństwo popełnienia błędu znacznie większe, jeżeli nie
bliskie 100%. Inaczej, czy jak gracie (kto gra ten gra) w jakieś gry
wyścigowe, to nie objeżdżacie najpierw trasy, aby się z nią zapoznać i
lepiej ją przejechać w wyścigu? Tu działa to samo.
Czy jest to dla was argument?
->
Nie. Nie ma w tym żadnego konkretu. Po pierwsze opis trasy może być w innej
formie a nie koniecznie w pamięci maszynisty. A po drugie, wiadomo, że
pamięć, nawet specjalnie wytrenowana bywa zawodna.
> A jak długi był ten pociąg?
Towarowy, tyle wiem w temacie. Dodam że w okolicy semafora jest spadek
ok. 10-12 promili.
>> Miejscem pracy dyżurnego jest teren sekcji. Sekcja Suwałki obejmuje
>> stacje od Czarnej Białostockiej do Trakiszek i Kuźnicy Białostockiej.
>> Dziś można pracować w Sidrze, jutro w Czarnej Białostockiej, pojutrze w
>> Papierni lub Trakiszkach a za tydzień w Kuźnicy. I tak wygląda ta
>> lokalność.
>
> No widzisz, masz 10 nastawni, które teoretycznie odwiedzasz min. raz na
> pół roku żeby mieć tą autoryzację. I teraz mi powiedz, który dyżurny z
> sekcji (o której piszesz) jest najmłodszy, bo ja słyszałem że ostatni DR
> został tam zatrudniony w 1986. I myślisz że taki "weteran" nie zna okolicy?
>
Źle słyszałeś. Najmłodsza stażem dyżurna w sekcji Suwałki została
zatrudniona trochę więcej jak rok temu. Poza tym, nie ma takich którzy
mieli by autoryzację na wszystkie nastawnie. Maksymalnie to na 4 - 5
nastawni. Co nie znaczy, że nie można dyżurnego bez autoryzacji wysłać
do pracy na inną stację. Dwa dyżury praktyki, egzamin lokalny i dalej
samodzielnie. A bywa, że tej praktyki jest dużo mniej.
> Nawet młodziaki wiedzą gdzie pracują i co wokół nich jest, bo sami tam
> jakoś muszą dojechać, a przecież nie jadą zawinięci w worku i nie
> wychodzą z nich dopiero gdy zamkną drzwi od nastawni (od środka).
>
No tak, z Dąbrowy do Kuźnicy jedzie się przez Stock, Saczkowce i Kowale.
Ale można też jechać przez Sidrę, Bieniasze i Zalesie. No i teraz
powiedz z jaką linią kolejową robi się przy okazji zapoznanie?
No właśnie GSM-R niedługo zostanie wdrożone jako docelowy system
łączności na, za przeproszeniem, PLK.
> Niczym nie masz być zaskoczony. Ani semaforem, ani tarczą, ani
> wskaźnikiem. Od tego jest właśnie wymóg znajomości szlaku, żeby
> maszynista nie był zaskoczony.
To po co są wskaźniki? Zbędny koszt PLK-i? No nie, ma pełnić funkcję
informacyjną i pełni taką samą dla tego co szlak zna i nie zna. Różnica
tylko taka, że ten co szlak zna, wie gdzie samo ograniczenie jest i może
te 20 sekund zaoszczędzić nieco późniejszym hamowaniem.
Całkowicie odchodzę od warunków ekstremalnych.
> A jak na szlaku pojawia się coś nowego,
> np nowy wskaźnik ograniczenia prędkości, to maszynista jest o tym
> informowany rozkazem pisemnym. Właśnie po aby nie był zaskoczony.
Raczej dla bezpieczeństwa, gdyby Ci zawinęli ów wskaźnik.
> Poza
> tym tarcza ostrzegawcza nie ma za zadanie informować, że w odległości
> drogi hamowania stoi semafor, ale ma informować jaki sygnał jest na
> semaforze.
Jedno i drugie.
> Źle słyszałeś. Najmłodsza stażem dyżurna w sekcji Suwałki została
> zatrudniona trochę więcej jak rok temu. Poza tym, nie ma takich którzy
> mieli by autoryzację na wszystkie nastawnie. Maksymalnie to na 4 - 5
> nastawni.
Nawet jak co służbę zmieniasz nastawnię, w ciągu roku na każdej jesteś
(strzelam) po 40 razy. I co, dalej nie będziesz wiedział, co jest pięć?
> Co nie znaczy, że nie można dyżurnego bez autoryzacji wysłać
> do pracy na inną stację. Dwa dyżury praktyki, egzamin lokalny i dalej
> samodzielnie. A bywa, że tej praktyki jest dużo mniej.
No i od tego jest też praktyka - aby "obeznany" człowiek powiedział Ci
co i jak. Bez praktyki do by Ci dali RTS do poczytania i jazda na
autoryzację.
> No tak, z Dąbrowy do Kuźnicy jedzie się przez Stock, Saczkowce i Kowale.
> Ale można też jechać przez Sidrę, Bieniasze i Zalesie. No i teraz
> powiedz z jaką linią kolejową robi się przy okazji zapoznanie?
A to Ci dyżurni w Warszawie mieszkają, że nie znają żadnych okolic o
których piszesz?
->
Popatrz sobie na Youtube. Do tego ekran, odczyt pozycji z GPS. Trochę
podobnie jak zapowiadanie przystanków. Tyle, że video a nie audio. Ale to
drobiazg. I gość dostaje pendrajwa z najnowszą trasą.
A tak w ogóle, w czym wam osobiście przeszkadza ten przepis poza tym,
że jest?
->
Zwiększa koszty obsługi.
> A tak w ogóle, w czym wam osobiście przeszkadza ten przepis poza tym,
> że jest?
> ->
> Zwiększa koszty obsługi.
"Pendrajw z nowa trasa" za to jest za darmo :)
--
Utilisant le client e-mail révolutionnaire d'Opera :
http://www.opera.com/mail/
A ty przeszukaj cały światowy internet i wtedy się wypowiadaj. Co masz
do powiedzenia? Papierek o znajomości lotniska się podpisuje nawet na
kursie szybowcowym :) Ale w lotnictwie komunikacyjnym nie ma nic co by
mogło przypominać znajomość szlaku w kolejowym wydaniu. Ogromna
większość lotnisk ma warunki i oprzyrządowanie pozwalające bezpiecznie
lądować tam będąc w tym miejscu po raz pierwszy i tak też zresztą jest w
przepisach.
Na polskich kolejach przepisy są jakby był rok 1950, a wypadki i tak się
zdarzają.
To znaczy które przepisy?
Te o znajomości szlaku? Na prawdę polecam się przejechać na lokomotywie ze
składem, nawet w dzień. Ot jedną trasę z tymi papierami które ma maszynista,
bez znajomości. W dzień czasem jedzie się ciężko, o nocy nie wspominam. A jak
jeszcze dojdą trudne warunki atmosferyczne?
Może jednak nasi południowi sąsiedzi mają rację, że bez znajomości szlaku mają
"0km/h"?
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
No i dlatego może warto wspomóc się elektroniką, nawet zwykłą nawigację
samochodową za 200 złotych można bez większego problemu rozbudować aby w
trybie "3D" pokazywała przebieg szlaku, uprzedzała o nietypowych
miejscach i aktualnych ograniczeniach itd. Aktualizacja przez GPRS itd -
nawet w wykonaniu profesjonalnym to nie są drogie rzeczy. Dlaczego
pomijasz system niemiecki?
Inną opcją stosowaną w lotnictwie jest symulator i zapoznanie się z
czymś w postaci elektronicznej. Np film z trasy koncentrujący się na
istotnych momentach mógłby mieć większą wartość niż jazda 3 godziny gdy
nic się nie dzieje.
> Albo ściemniają w kartotece maszynisty, i tak to chyba jest nie do
> udowodnienia? Bo nie wierzę, żeby wlekli sie 40 km/h?
Do tej pory raczej "ściemniali" ale od pewnego czasu chodzą panowie
(z UTK?) i wyrywkowo sprawdzają, a robią to tak, że odwiedzają
delikwenta robią zdjęcie karty znajomości szlaku, przychodzą do
zakładu pracy
i wyciągają dane z wykazów pracy odnośnie kiedy i gdzie faktycznie
jechał.
Później spokojnie i dokładnie analizują. Jeżeli odsetek
nieprawidłowości przekroczy
pewien próg robią dokładną kontrolę np. 50 % załogi.
Pzdr.
> A tak w ogóle, w czym wam osobiście przeszkadza ten przepis poza tym,
> że jest?
> ->
> Zwiększa koszty obsługi.
"Pendrajw z nowa trasa" za to jest za darmo :)
->
Prawie. Postawisz kamerę, nawet bez żadnej obsługi i skopiujesz film. Na
youtubie jest tego mnóstwo. Czego Ty tak zawzięcie bronisz?
Może lepiej nie.
Nawigacja bez pamięci
http://www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/0/nawigacja-bez-pamieci,69995,2
GPS doprowadzi nas pod wybrany adres, ale na miejscu nie będziemy pamiętać,
po co tam przybyliśmy.
Naukowcy wykazali to dzięki obserwacji ludzkich mózgów przy wykorzystaniu
techniki funkcjonalnego rezonansu magnetycznego oraz podczas badań na
myszach. Skonstruowali dwa rodzaje labiryntów, z których jeden zachęcał do
tworzenia map kognitywnych, drugi do wykorzystywania metody
bodźcowo-reaktywnej. Okazało się, że już po pięciu dniach eksperymentów
myszy, które były zachęcane do stosowania metody bodźcowo-reaktywnej,
traciły komórki nerwowe w obszarze hipokampu. Naukowcy wykazali to nie tylko
dzięki metodom zdalnego obrazowania pracy neuronów, lecz także dokonując
sekcji mysich mózgów, czego z oczywistych względów nie mogliby przeprowadzić
podczas eksperymentów na ludziach.
[ciach]
- Rosnąca popularność urządzeń nawigacyjnych może sprzyjać pojawianiu się
dezorientacji topograficznej, ale na razie trudno to jednoznacznie
stwierdzić - uspokaja Iaria. Stuprocentowe ustalenie wpływu nawigacji
satelitarnej na zanik komórek w ludzkim hipokampie i zanik pamięci też
wymaga dalszych badań. Może jednak warto zastanowić się nad potencjalnym
zagrożeniem, kiedy znów przyjdzie nam do głowy korzystać z GPS tam, gdzie
spokojnie poradzilibyśmy sobie sami.
> Dlaczego
> pomijasz system niemiecki?
>
A co tam ciekawego jest?
Pzdr.
> pomijasz system niemiecki?
Nie znam go.
> Ale w lotnictwie komunikacyjnym nie ma nic co by
> mogło przypominać znajomość szlaku w kolejowym wydaniu.
Kazdy moze sobie to ocenic po lekturze zalinkowanego rozporzadzenia.
Tupnij jeszcze nozka...
> Na polskich kolejach przepisy są jakby był rok 1950, a wypadki i tak się
> zdarzają.
Jaka szkoda, ze nie tylko na polskich :)
> To co, maszynista ze znajomością szlaku wie jaki sygnał jest podany na
> semaforze przy niedziałającej tarczy?
Czytaj ze zrozumieniem.
> No dobra, sam zna sytuacje z lokalnego podwórka gdzie maszynista ZE
> ZNAJOMOŚCIĄ SZLAKU zatrzymał się parę metrów przed przejazdem, bo
> złomiarze zawinęli semafor (który był notabene z 200 m od przejazdu).
I jaka teze chcesz w ten sposob wykazac?
> To po co są wskaźniki?
W watku padaja coraz glupsze pytania :)
> Czytaj ze zrozumieniem.
No i? Czy świeci czy nie świeci i jeden i drugi wie że w X odległości
jest semafor i za cholere żaden nie będzie wiedział na wysokości tarczy
co wskazuje semafor (chyba że jest dobra widoczność).
> I jaka teze chcesz w ten sposob wykazac?
Że ten co zna, tak się zna że się nie zna.
Taką zwykła nawigacją to się musieli posiłkować piloci pewnego samolotu
CASA i wiadomo jak się to skończyło, a certyfikowanie urządzeń sprawia, że
z 200 PLN robi się nagle 20 tysięcy.
Poza tym - ja wiem, że obecnie pół Świata opiera się na GPS, ale co jeśli
nagle Amerykanie stwierdzą, że jednak włączamy z powrotem system Selective
Availability? Cała kolej wtedy staje i wszyscy wysyłamy do Amerykanów
prośby błagalne o przywrócenie pełnej funkcjonalności GPS?
--
####__ __ Łukasz "MrLuck"_Cielecki __ __ _ ___ __ #
###/ /_ __/ /_____ _______ / \ ____(_)__ / /__ ____/ /__ (_) / _ \/ /##
##/ / // / '_/ _ `(_-<_ /| (|// __/ / -_) / -_) __/ '_// / / .__/ /###
#/_/\_,_/_/\_\\_,_/___/__/ \__ \__/_/\__/_/\__/\__/_/\_\/_(_)/_/ /_/####
Przyczyną tamtej katastrofy była utrata pozycji względem horyzontu a nie
pozycji geograficznej.
> a certyfikowanie urządzeń sprawia, że z 200 PLN robi się nagle 20 tysięcy.
Ale jakie certyfikowanie?
> Poza tym - ja wiem, że obecnie pół Świata opiera się na GPS, ale co
> jeśli nagle Amerykanie stwierdzą, że jednak włączamy z powrotem system
> Selective Availability? Cała kolej wtedy staje i wszyscy wysyłamy do
> Amerykanów prośby błagalne o przywrócenie pełnej funkcjonalności GPS?
Coraz więcej odbiorników może odbierać sygnał z Galileo i Glonass.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Mirosławcu
Orzeczenie o przyczynie katastrofy:
[...]
Komisja ustaliła także okoliczności sprzyjające zaistnieniu katastrofy[33]:
- wykorzystywanie dodatkowych, podręcznych pomocy nawigacyjnych przez
załogę ze względu na niepełne wyposażenie samolotu,
>> a certyfikowanie urządzeń sprawia, że z 200 PLN robi się nagle 20 tysięcy.
>
> Ale jakie certyfikowanie?
Przez FAI:
http://www.szybowce.com/gps.php
Cytuję:
Przede wszystkim niecertyfikowanych urządzeń *nie możemy* używać do
rejestracji przelotów.
>> Poza tym - ja wiem, że obecnie pół Świata opiera się na GPS, ale co
>> jeśli nagle Amerykanie stwierdzą, że jednak włączamy z powrotem system
>> Selective Availability? Cała kolej wtedy staje i wszyscy wysyłamy do
>> Amerykanów prośby błagalne o przywrócenie pełnej funkcjonalności GPS?
>
> Coraz więcej odbiorników może odbierać sygnał z Galileo i Glonass.
Te za 200 PLN?
Poza tym:
- w przypadku Glonassa problem jest ten sam tylko, że włącznik jest w
posiadaniu Rosjan, a nie Amerykanów (czy to gorzej czy lepiej to już
mniejsza o to),
- w przypadku Gallileo system jeszcze nie działa:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Galileo_(system_nawigacyjny)
Cytuję:
W 2010 roku po raz kolejny przesunięto datę uruchomienia systemu na lata
2017-2018.
Pozdrawiam!
Sprzyjające zaistnieniu katastrofy to są w raportach najdziwniejsze
rzeczy - ale to nie to samo co przyczyna.
> Przez FAI:
> http://www.szybowce.com/gps.php
> Cytuję:
> Przede wszystkim niecertyfikowanych urządzeń *nie możemy* używać do
> rejestracji przelotów.
No wiem ale na kolei jest trochę inna sytuacja - przestaje działać to
jedziemy 40 km/h i już.
> Te za 200 PLN?
Pewnie nie. Ale i tak to będzie tanieć, a poza tym zbyt dużo jest
użytkowników GPS aby to ot tak wyłączyć. Zresztą po pierwsze kolej
nakłada mniejsze ograniczenia niż lotnictwo (jakby co to 40 km/h), a po
drugie maszynista w mało prawdopodobnej sytuacji awaryjnej mógłby sam
ustawiać miejsce na szlaku np porównując do odległości na słupkach.
A jak wyłączą gaz i ropę? A jak prąd? Jakaś cena postępu jest.
>> Komisja ustaliła także okoliczności sprzyjające zaistnieniu katastrofy[33]:
>> - wykorzystywanie dodatkowych, podręcznych pomocy nawigacyjnych przez
>> załogę ze względu na niepełne wyposażenie samolotu,
>
> Sprzyjające zaistnieniu katastrofy to są w raportach najdziwniejsze rzeczy
> - ale to nie to samo co przyczyna.
W wypadkach - nawet tych 'najprostszych' - raczej rzadko kiedy jest jedna
przyczyna. Z reguły jest wiele drobnych rzeczy, które same w sobie nie
stanowią zagrożenia, ale przy wystąpieniu razem prowadzą do
katastrofalnych skutków.
>> Przez FAI:
>> http://www.szybowce.com/gps.php
>> Cytuję:
>> Przede wszystkim niecertyfikowanych urządzeń *nie możemy* używać do
>> rejestracji przelotów.
>
> No wiem ale na kolei jest trochę inna sytuacja - przestaje działać to
> jedziemy 40 km/h i już.
Tu nie chodzi o to, że przestanie działać, a o to, że będzie pokazywać
bzdury. To może być bardzo niebezpieczne (na kolei - w samochodzie tylko
przy mało rozgarniętym użytkowniku). W lutym miałem taką sytuację w
samochodzie, że właśnie taki prosty GPS (z promocji TP S.A.) podczas jazdy
po A4 w okolicach Węglińca nagle zaczął zakłamywać pozycję - przesunął nas
o 20 km na północ od rzeczywistej lokalizacji.
>> Te za 200 PLN?
>
> Pewnie nie. Ale i tak to będzie tanieć, a poza tym zbyt dużo jest
> użytkowników GPS aby to ot tak wyłączyć.
Pewnie nie wyłączą. No chyba, że USA zbankrutuje i stwierdzi, że jednak
nie stać ich na takie bajery. ;)
> Zresztą po pierwsze kolej nakłada
> mniejsze ograniczenia niż lotnictwo (jakby co to 40 km/h),
Złe porównanie. GPS to nie silnik. Jak przestanie działać to też pilot
może użyć klasycznej mapy i tysiąca innych metod nawigacji. Podkreślam raz
jeszcze - tu nie chodzi o to, że przestanie działać tylko o to, że pokaże
bzdury (to tego mniej więcej sprowadzał się obecnie wyłączony Selective
Availability).
>> A tak w ogóle, w czym wam osobiście przeszkadza ten przepis poza tym,
>> że jest?
>> ->
>> Zwiększa koszty obsługi.
>
> "Pendrajw z nowa trasa" za to jest za darmo :)
> ->
> Prawie. Postawisz kamerę, nawet bez żadnej obsługi i skopiujesz film. Na
> youtubie jest tego mnóstwo. Czego Ty tak zawzięcie bronisz?
Ja niczego nie bronie, w kazdym razie ciezko mi zrozumiec, ze napisanie
jednego zdania uwazasz za "zawziete". Osobiscie wisi mi to, czy ten
przepis istnieje czy nie.
Wracajac do meritum, to domagasz sie w tym watku od od adwersarzy
konkretow, wiec moglbys dac dobry przyklad.
Skoro rzeczony przepis zwieksza koszty obslugi, to napisz o ile -
najlepiej podpierajac to jakimis analizami. Nastepnie podaj jak sie maja
te koszty do zakupu (wypozyczania) kamer, nosnikow danych, terminali
geolokalizacji a takze oraz czasu pracy poswieconego na instalacje,
przygotowanie, obslugiwanie i utrzymywanie tego wszystkiego. Oczywiscie,
mozna zagonic Iwana, zeby pofilmowal wszystkie trasy (takze w porze
nocnej), ale tez watpie aby chcial to zrobic za darmo.
Dodatkowo, kamerowaniem szlaku (zasadniczo sensownym jedynie w dzien)
eliminujesz jedynie potrzebe fizycznej obecnosci mechanika w kabinie
(gdzie doswiadczony kumpel moze udzielic dodatkowych objasnien na zywo) -
czas poswiecony na zapoznanie sie ze szlakiem jest taki sam, nie zmienia
sie rowniez ilosc papierowej roboty zwiazanej ze znajomoscia linii.
Cala dyskusja jest w ogole srednio istotna, skoro i tak maszynisci z racji
specyfiki sluzby obsluguja kilka linii, wiec tak czy siak znaja je na
pamiec. Moze to byc ewentualnie problem dla malych przewoznikow, ale jakos
nie kojarze aby skarzyli sie akurat na wymog znajomosci szlaku...
Tak czy siak, tak jak mowilem, osobiscie mam stosunek do sprawy obojetny,
ale jesli mam twoje "wydaje mi sie" przeciwko "wydaje mi sie" osobnikow
praktykujacych typu Iwan, Zeus albo moj ojciec, to jestem bardziej sklonny
wierzyc tym drugim.
Warto tez zauwazyc, ze znajomosc szlaku praktykuje sie nie tylko w Polsce
- o Czechach juz pisano, ja dorzuce Francje i Belgie.
>
> No to nazwijmy to NSDAP albo NKWD, wszystko jedno. Chodzi o książkę, w
> której maszynista miałby pełny przegląd trasy, posortowanej kilometrami.
Maszynista w czasie jazdy ma prowadzić bezpiecznie pociąg, a nie
czytać książki - pobudka.
Chciałbyś jechać takim pociągiem z przekonaniem, że mech nie patrzy do
przodu, tylko w kajety.
Oj, teoretycy..., teoretycy, PIKO sobie lepiej rozłóżcie.
D.D.
Dokładnie, np, symulacja czytania takiej książki z ostrzeżeniami,
semaforami, profilem szlaku (jak to proponują tutaj teroetycy z symka
i PIKO) przez maszynistę..., w nocy.
Jak czytać, po ciemku??
Więc palisz w kabinie światło i... gówno widzisz za czołowym oknem, a
nie szlak.
Całą tą dyskusję, czy znajomość szlaku przez maszynistę jest
potrzebna, czy nie - można o dupę rozbić...
D.D.
To se pójdę do lasu po drewno i rozpalę ognisko, wodę wezmę ze studni od
sąsiadki (bo też mogą wyłączyć), a przemieszczać się będę na rowerze.
--
Łukasz W. - semaforek
gg- 6621129 mejl- lukislukis[małpa]o2.pl
Teksty tu wygłaszane to moje prywatne opinie.
Moja strona => http://www.semaforek.za.pl/
Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska => www.srkgs.rail.pl
Jeśli tarcza podaje to co powinna to mechanik wie już co pokazuje semafor.