07.11 poniedziałek
Około 6:20 mój ojciec - kolejarz na emeryturze - podwozi mnie z tobołami na
Zachodni. Wychodzimy na peron 5. A na sąsiednim peronie akurat stoi kibel do
Radomia: jeden EN57 w barwach KM, drugi w barwach pomarańczowych. Mój ojciec
pyta, co to za malowanie, a gdy mu wyjaśniam, to z uśmiechem stwierdza: aha,
to w jednej jednostce jest jedna drużyna konduktorska a w drugiej druga i
pewnie w jednej są inne bilety a w drugiej inne? Uświadomiłem go, że jeszcze
takiej głupoty nie ma, ale znając PKP, kto wie... Czekam na Mazury, jadące z
Łodzi do Olsztyna. Czasami lubią się spóźnić (wiem, bo zawsze jadąc kiblem do
Grodziska widzę je przed Zachodnim). Ale tym razem są punktualnie. Skład:
EP07+B,B,B,B,B,A,B,Bdhrnu. No to się ucieszyłem z tego ostatniego wagonu, bo
chciałem nim jechać (więc PR dostaje pozytywa - 1:1). Skład Mazur czasami go
ma, a czasami jest BDdrsu, a raz nawet za rowerowy służyła bonanza.
Zapakowałem się do rowerowego, wybrałem pojedynczy fotel przy drzwiach
przejściowych i pajechali. Do Centralnego i Wschodniego punktualnie. Lecz na
Wschodnim kiszka. Stoimy i stoimy, a na wyjazdowym S1. Hańcza, która wyrusza z
Zachodniego po Mazurach dogoniła nas i pojechała bez przeszkód dalej. +5, +10,
+15, no do diabła, a ja mam w Olsztynie na przesiadkę do Rybaka ok. 20 min. No
ale ruszamy z +15 (2:1 za durne opóźnienie na starcie bez żadnej przyczyny,
nie czekaliśmy na żaden opóźniony, nikt nie gonił pociągu, etc.). Ledwo
wytoczyliśmy się za tunel pod torami dojazdowymi z Olszynki i znów stop
orkiestra. Na wjazdowym do Michałowa S1 (3:1). Po chwili Sz. No tak, coś się
zj....ło, jak zwykle. :-) Michałów, Praga, Żerań, Płudy, Choszczówka. Główna
magistrala a tu szlakowa 60 (więc znów minus dla PKP - 4:1, i tak będzie
zawsze gdy będę jechał tą trasą, bo to kpina, żeby tak wyglądała linia
magistralna na tym odcinku). Snujemy się do Legionowa. Lecz o dziwo mechanik
dokonał cudu: z +15 zrobiło się +10. Dlatego pozytyw za mechanika - 4:2. Do
Nowego Dworu Maz. trochę się rozbujaliśmy, lecz potem most z 40 i dalej snucie
się do Nasielska. Po drodze minęliśmy 2xTEM2 ze składem cystern Lotosu.
Opóźnienie +10 utrzymywało się już do Olsztyna. Zapytałem kierpocia, gdy
sprawdzał bilety, czy zdążę na przesiadkę, powiedział, że tak, więc trzymałem
go za słowo. :-) Ciechanów, Mława, Działdowo. Tu parę osób przesiadało się na
pociągi, które na nas czekały: do Iławy (kibel) i do Laskowic (lok+Bh,Bh). My
tymczasem buch na linię do Olsztyna. W Bdhrnu 5 osób, luz, blus. W Nidzicy
mijanka z kiblem. Waplewo - niegdysiejsza mijanka - dziś semafory wycięte,
sieć znad toru dodatkowego zdjęta, zwykły przystanek osobowy. Czyli trasa
Waplewo-Olsztynek Gorettiego do Mechanika już jest nieaktualna. :-( No i
dojechaliśmy do Olsztyna. Tu z peronu 2 przechodzę na peron 4, gdzie już stoi
Rybak (niezła rzeźnia Białystok-Szczecin, razem z Rafałem rzeźniami nazywamy
wszystkie pociągi pospieszne, nie tylko nocne) w składzie:
anglik+B,B,B,B,WRb,AB,A,Bdhrnu. No to nie myśląc wiele znów się pakuję do
rowerowego. A co się będę gniótł w przedziale... :-) Osób troszkę więcej niż w
poprzednim pociągu, ale i tak jest luz. Niestety miłą atmosferę psuje
komunikat z głośników: Rybak odjedzie z opóźnieniem ok. 15 min. Myślę sobie,
dlaczego? I okazuje się, że Biebrza jadąca z naprzeciwka ma opóźnienie. A że
to jednotor to musimy czekać. Choć gdyby dziadki pomyśleli, mogliby
zorganizować mijankę np. w Gutkowie. Ale, że dziadki nie pomyśleli to dostają
karniaka - 5:2. Wreszcie ruszamy. Ładna linia, niezła szlakowa. Okazuje się,
że linie boczne są lepiej utrzymane niż magistralne. Za to i za brak jakichś
strasznych ograniczeń na tej linii punkt dla PKP - 5:3. Mijamy Morąg,
docieramy do Małdyt. I tu karniak dla PKP, za co? A no za D1 na wylocie
uwalonej linii do Malborka, notabene głównej linii, bo ta na Pasłęk odchodzi z
toru bocznego (6:3). Potem ładna pętla przed Pasłękiem (wiem, wiem, dlaczego
ona tam jest: nie ze względu na profil tylko bo to boczna linia względem
jakiegoś tam OstBahnu, a tak boczne linie się buduje - dzięki za wyjaśnienia
mentorów pmk :-) i już Pasłęk. Potem słynne już Bogaczewo, gdzie ’’wbijamy się
z boku’’ w OstBahn. No to jak to w końcu jest z tym drugim zarośniętym torem
idącym od strony Braniewa - zmierzył to ktoś: szeroki czy normalny??? :-)))
Elbląg, tu z boku stoi Rumun z Eaos-ami. Za Elblągiem odchodząca ostro w prawo
łącznica. Czyżby domknięcie łącznicą przez Elbląg Zdrój słynnej nadzalewowej,
którą notabene jeździ jeden pociąg na dzień, a może już ją uwalono??? (7:3).
Malbork, Kałdowo. Czy mentorstwo pmk wie już, dlaczego między Malborkiem a
Tczewem te tory szlakowe są tak daleko od siebie??? :-) Piękne mosty nad
Wisłą, Tczew. Sterty rozjazdów, wlot OstBahnu z Chojnic, wiadukty, mosty,
Zajączkowo Tczewskie. Wylot dwóch torów towarowych do Pszczółek. Jeden tor
towarowy. Pruszcz Gdański. Drugi tor towarowy, zarośnięty, zardzewiały, SBL-ka
rozwalona, unieważniona. Z jednego semafora SBL powstała trójkomorowa tarcza
ostrzegawcza do Pruszcza Gd. No tak - po co używać dwa tory towarowe, jak
można jeden. I tak to kiedyś wszystko będzie zaorane, jak linie odchodzące na
zachód w Pszczółkach czy Pruszczu Gd. (8:3).... :-) Gdańsk, Zoppot, Gdynia i
wysiadam. Opóźnienie +15 się utrzymało, więc życzę w duchu jadącym dalej do
Szczecina, żeby na głównej jednotorowej magistrali północnej Polski nie było
więcej kich... :-) Ja tymczasem przekąsiłem co nie co w jednym z dworcowych
barków i udałem się na peron 3. A to wtacza się zgodnie z zapowiedzią ’’pociąg
łącznikowy do Helu’’ czyli zwykły kibel, oddelegowany z ZPR Bydgoszcz, w
malowaniu niebiesko-żółtym, nr 1557. A w środku syf jak rzadko kiedy. No tak
obskurnego kibla jeszcze nie widziałem, i w dodatku ’’full plastik’’ (9:3).
Jednym słowem malowanie kibli w nowe barwy jest jak tytułowe ’’nakładanie
świeżego lukru na czerstwe pączki’’. Pakuję się z manelami do silnikowego. A
co se będę żałował, jak hardcore, to hardcore. Posłucham wycia silników i
memłania wału kułakowego. :-)))) Miał odjechać 15:18, ale czeka jeszcze na
spóźnioną rzeźnię z Katowic / Częstochowy / Wrocławia. Wtacza się na tor przy
tym samym peronie: Byk+B,B,WRb,A,B,B/B/B,B,WRb,A,B,B - 13 wagonów, w sam raz
dla Byka. :-) No i plus dla PKP, że w każdej części jest barowy - 9:4. No to
ruszamy 15:20. Klasyczne i dla każdego MK miłe dla ucha: wrrrrrrrrrrrrr,
pssssssssssttttttt, młeeeeeeee, młeeeee, młeee, młe, młe, młe, młe..... :-)
Chylonia, Rumia, Reda, wysiadka. Passażiry są proszeni przed dworzec, gdzie
czekają już........ 3 autobusy PKS (Pomorskiej ! Komunikacji Samochodowej)
Wejherowo. No i ziściła się przepowiednia dziadków z Ornaka, których rozmowy
Rafał nagrał kilka lat temu: tu PKP a tu PKS. A to był PKS z napisem PKP. :-)
No to walimy do busa. 15:44 odjazd. Busy kluczą ulicami Redy do Rekowa. Potem
dymają na morenę i przez Połchowo do Mrzezina. Wjeżdżają na plac koło stacji.
A tu już czeka klasyczny dla linii helskiej skład SU42+3xBh. Ale co dziwne
Polsat stoi jeszcze od strony Redy. No nic. Walę do pierwszej bonanzy. 16:14
powinien być odjazd a Polsat nadal z tyłu składu. Wreszcie zaczął babrać.
Obdymał skład. Próba hamulca. I odjazd z nieuzasadnionym opóźnieniem +15. O
przepraszam - z uzasadnionym: bo dziadkom się nie spieszyło (10:4). :-))) Robi
się już ciemno. Ludzi w składzie ubywa, wracający z pracy wysiadają na
poszczególnych przystankach. Do Helu dojeżdża może z 10 osób. I tak oto po 12
godzinach z PR docieram do celu podróży. :-)
08.11 wtorek
Wstaję sobie rano, o 5:00. Śniadanko, notatnik do plecaka i kierunek stacja.
Tym razem drugi z kursujących w trakcie remontu na tej linii Polsatów (były to
501 i 504, nocowały na Helu, a mijały się w Jastarni, Kuźnicy lub we Władku) z
trzema bonanzami. Jadę do Mrzezina. Busem do Redy. Łapię osobowy Bursztyn
(Byk+B,B,A,B,B) jadący do Kwidzyna. Ląduję w Gdańsku i udaję się ulicami w
stronę mostu w okolicach Gdańska Stoczni. Rysuję dokładnie tory boczne (bo ich
nie miałem). Potem idę w stronę kładki nad Gdańskiem Stocznią. Rysuję tyle ile
widzę. Ale żeby narysować dalej te bocznice idące w kierunku Gdańska
Politechniki musiałbym wejść na teren PKP (takie wiszą tabliczki) - a nie chcę
drażnić PKP-owego betonu tak rano. :-))) Więc idę parkiem, oddzielonym od
torów rurami ciepłowniczymi. Aż doszedłem do miejsca, gdzie rury te przechodzą
nad torami na drugą stronę i tu widzę ścieżkę, gdzie ludzie przechodzą przez
tory. Tu wchodzę na tor wyciągowy i idąc ładnie po trawce porastającej
bocznice wszystkie je sobie rysuję. Jakiś dziadek przesypuje koparką gruz z
jednej kupy na drugą. Kilku innych fajczy szlugi, a ja sobie rysuję.
Narysowałem, wróciłem tą samą droga do parku i kierunek SKM Gdańsk
Politechnika. SKM-ką do Wrzeszcza. Tu wylazłem przed dworzec i w prawo w
kierunku bocznic i ładowni. Wlazłem znów na tory porośnięte bujną trawą. Idę i
rysuję. Nikt się nie czepia. Jakaś waga torowa, przy niej dziadki robią sobie
ognisko ze sterty śmieci. Dalej suwnica, dziadki rozładowują z platform jakieś
arkusze blachy. Nikt się nie przywala. Wszystko sobie narysowałem. SKM-ką z
Gdańska Zaspy do Oliwy. Tu poszedłem znów w kierunku ramp i bocznic.
Narysowałem. Trach do Sopotu Wyścigi. Wiaduktem w kierunku bocznic. Rysowanko.
Gdynia Orłowo. To samo, żadnych problemów. No i zostało mi Wejherowo.
Podjechałem klopem. Najpierw próbowałem dojść do postojowych normalnymi
ulicami, od strony południowej. Ale nie dało rady, jakieś baraki, warsztaty,
magazyny, płoty. No to wróciłem i od strony przejazdu poszedłem ścieżką w
kierunku postojowych SKM-ki. Trochę narysowałem, przeszedłem koło budynku w
stronę hali dla EZT. Trzymam notatnik, rysuję. Nagle z tyłu: A pan co tu
robi??? Więc mówię, że rysuję, że przecież nie ma zakazu, itd., itp. No ale
trafiłem na dziadka z sekcji zasilania, pewnie zawodówkę miał, więc chciał być
górą. Mówię mu, że mam przy sobie takie pismo, w którym PLK twierdzi, że nie
ma zakazu focenia, szkicowania, etc. Ale dziadek zaprowadził mnie do swojej
kanciapy (gdzie siedział inny dziadek) i pokazuje mi pismo. Świeże, sprzed
kilku dni: W związku z zagrożeniem terrorystycznym [...] należy zwracać uwagę:
na osoby postronne dziwnie się zachowujące, na podejrzane pakunki, etc. W
porządku - mówię. Mogę się panu wylegitymować, ale przecież po torach nie
łaziłem, bomby nie mam, tylko notatnik, itd. A on na to - gdyby pan na kogo
innego trafił.... ale trafił pan na mnie, nie wiem co zrobić, muszę dzwonić do
naczelnika. No to niech pan dzwoni. Dzwoni, mówi. Naczelnik każe mu dać
słuchawkę mi. Przedstawiam się, mówię co i jak. Naczelnik znów chce gadać z
dziadkiem. Skończyli. Dziadek: No wie pan - naczelnik nie pozwolił rysować i
nie zabronił. Wie pan, ostatnio różne rzeczy się dzieją, jacyś graficiarze
babrzą pociągi, etc. W tym momencie zauważyłem na ścianie kanciapy wiszący
plan. Okazało się, że to plan drutów nad torami. No to mówię, że zamiast torów
chciałbym sobie przerysować ten plan. A niech pan rysuje. No to przerysowałem.
I tak było to trochę niezgodne z układem torowym bo nie ma toru łączącego tor
oporowy nr 5 z linią do Garczegorza ale sieć nad tym nieistniejacym
połączeniem jest. Jak mogę wyjść do wiaduktu - pokazuję wiadukt drogi nad
nieczynną (11:4) linią do Garczegorza? A tu i tu. Dziękuję, do widzenia. Do
widzenia. Idąc jeszcze sobie dokładnie obejrzałem te boczne tory i dorysowałem
w ten sposób kończąc Wejherowo. :-) Wróciłem kibelkiem SKM do Redy, PKS-em z
napisem PKP do Mrzezina i dalej wagonem Bh do Helu....
09.11 środa
I znów wstaję rano, o 5:00, bo pociąg odjeżdża o 5:57. Tym razem w plecaku
ląduje aparat. Bonanzą docieram do Mrzezina. Wszyscy ładują się do PKS-ów, a
ja idę pomiędzy domki. I zaczynam focenie. A domki są najróżniejsze:
prostopadłościenne ’’klockowate’’ z płaskim dachem, stare z dwuspadowym dachem
(bez ganku lub z gankiem), nowsze PGR-owskie, wreszcie fikuśne wille z
łamańcami. Gdy busy odjechały wróciłem na stację i obfociłem budynek stacyjny.
I na piechotę drogą do Żelistrzewa. Tu znów focenie domków, budynku
stacyjnego, jakichś bud i baraków, no i ładnego kościoła, który widać ze
stacji. Dalej piechotą wzdłuż torów do Pucka. Powtórka z focenia. Domki,
bloki, dworzec. No i budynek dworca Pomorskiej Komunikacji Samochodowej. :-)
Następnie wsiadłem do PKS-u. Dojechałem na wysokość kościoła w Swarzewie. I z
buta do stacji Swarzewo. Na kliszy wylądował zabity dechami budynek stacyjny i
okoliczne ’’klockowate’’ i inne ładniejsze domki. Turbin wiatrowych nie
fociłem, bo są takie w MSTS-ie. Z buta z powrotem na przystanek PKS i do
Władka. Tu focenie dworca i okolic a potem poszedłem bocznym torem w kierunku
Portu focąc stojące obok pensjonaty po jednej stronie i bloki oraz budynki po
drugiej stronie. Sfociłem też na koniec niektóre hale i budowle portowe,
łącznie z kutrem w doku. :-) I że było już przed godz. 12 udałem się na peron
Władysławowo Port. I tu pojawił się kolejny smród by PKP. Otóż w czasie
remontu kawałka Reda-Mrzezino obowiązuje zmieniony rozkład pociągów (niektóre
odjeżdżają nieco wcześniej, inne dużo wcześniej, a jeden w ogóle nie kursuje).
Na większości stacji albo obok ’’normalnego’’ rozkładu wiszą odpowiednie
informacje o zmianach w rozkładzie ze szczegółowym rozkładem
kibla ’’łącznikowego’’, PKS-obusów i Polsato-bonanz (np. w Mrzezinie,
Jastarni, Jastarni Wczasy, Chałupach), albo na ’’normalnym’’ rozkładzie są
naklejone ’’remontowe’’ godziny odjazdów/przyjazdów (np. w Helu). Niestety we
Władku Porcie wisi sobie na słupie ’’normalny’’ rozkład i zero informacji o
zmianach !!! (12:4) (a te wykrzykniki to do tych mentorów pmk, którzy
twierdzili, że informacja jest wszędzie i super hiper podana). Tymczasem na
peron wchodzi trzech dziadków i patrzą na rozkład. Podchodzą do mnie i pytają
się, czy pociąg do Helu już był. Więc im wytłumaczyłem, że to jest nieaktualny
rozkład i że pociąg powinien zaraz być, bo właśnie nadjeżdża ten z Helu a we
Władku oba się mijają o 12:04. Co zresztą się potwierdziło, bo ten z Helu
pojechał do Władka, a po kilku minutach pojawił się drugi, który mnie i
dziadków powiózł do Helu...
10.11 czwartek
I po raz ostatni pobudka o 5:00. Śniadanie, spacer, dworzec, bonanzy z
Polsatem, kierunek Chałupy. Wysiadam jest 6:35, dopiero świta. Nie ma jak
focić, więc na razie idę nad morze. Idę plażą na drugi koniec miejscowości. 7
z minutami. Można już focić. Wychodzę do głównej ulicy. Focę stertę domków w
Chałupach. Idę w stronę peronu. Czekam na pociąg o 8:14. Dojeżdżam nim do
Kuźnicy. Tu wysiadam i obserwuję mijankę dwóch składów o 8:25. A następnie
focę budynek stacji, kuźnicowe domki i wille oraz kościół w centrum
miejscowości. Idę drogą w kierunku Syberii (takie osiedle w kierunku
Jastarni). Domki i wille lądują na kliszy. Przez wydmę wychodzę na plażę i
robię sobie spacerek do Jastarni Wczasy, po drodze mijając bunkry na plaży.
Wychodzę prosto na środek domków wypoczynkowych OW Natura Tour (dawne wczasy
kolejowe), więc muszę się kawałek cofnąć. Focę domki drewniane, stołówkę,
domki murowane itd. Wychodzę do miasta. Focę domki i kościół oraz budynek
Informacji Turystycznej i dworzec Jastarnia. Jeszcze kilka zdjęć pensjonatów
przy torach i udaję się do miasteczka coś zjeść. A potem bonanzami wracam do
Helu. W Helu focę jeszcze dworzec, baraki dookoła i widoczne ze stacji bloki
za ulicą oraz domki Osady Rybackiej. No na dziś wystarczy - myślę, udając się
do kwatery. :-)
11.11 piątek
Już nie muszę wstawać o 5:00, bo w święto ten 5:57 nie kursuje. Więc zwlekam
się z wyra o 7:00. Jadę 7:54 do Władka i stamtąd PKS-em do Jastrzębiej Góry,
ot tak niekolejowo się poszwędać. Wracam przed południem jednym PKS-em do
Władka, następnym do Jastarni. Stąd idę drogą do Juraty. Tu focę wiato-dworzec
w Juracie, hotel Bryza i inne pensjonaty. Po spacerku na molo wracam
na ’’stację’’. I kolejna dezinformacja z karniakiem dla PKP (13:4). W Juracie
też wisi tylko i wyłącznie ’’normalny’’ rozkład, wg którego pociąg do Gdyni
powinien być o 12:17. Jest 12:10, na peron wchodzą dwie starsze panie,
ciągnące na kółkach wyładowane walizki. Typowe turystki z bagażami, które już
przed przyjazdem kupiły bilety na ’’tam i powrót’’ ale nie zostały przez
jaśnie państwo z PR poinformowane, że jest ’’sraczka’’. Zapewne po przyjeździe
wysiadając w Juracie spojrzały na ’’normalny’’ rozkład i pomyślały że wracać
z ’’wczasów’’ będą tym o 12:17. Podszedłem do nich i zapytałem, czy jadą do
Gdyni. Tak, a co? Pociąg już pojechał? Tak - mówię, i to 1,5 godz. wcześniej,
bo o 11:30. O cholera - się jednej pani wymknęło. Ja: jak Panie chcą do Gdyni
to muszą Panie jechać PKS-em (tu pokazałem pobliski widoczny przystanek), bo
następny pociąg będzie za jakieś 2 godz. Powiedziałem też paniom, że powinny
żądać zwrotu za niewykorzystany bilet / część biletu, no bo w końcu to nie ich
wina, że się dziadkom z PKP w jakiejś zakichanej Juracie tabliczki czy kartki
powiesić nie chciało. Ja rozumiem: Władek Port - tu o tej porze roku psy tylną
częścią ciała szczekają - ale kurort Jurata z hotelem Bryza i brak informacji
o rozkładzie (a raczej dez-informacja)? No tak, przeca nowobogaccy do Bryzy w
Juracie nie dymają rzeźnią / kiblem / PKS-obusem / bonanzą tylko mercem /
audi / volvo / czy innym bi-em-dablju. :-) Panie poszły na przystanek i zaraz
miały PKS a ja o 12:42 zapakowałem tyłek do Bh....
Tymczasem.....
Rafał już coś napisał o TLK, którym ok. 11 wyruszył z Warszawy. Zapłacił
prawie 5 dych i gniótł się przez całą drogę do Gdyni z 7 innymi osobami w
przedziale. W zwykłym, tylko z zewnątrz ’’polukrowanym’’ mechpomie 2 kl.,
słuchając kłótni tłustych babć o miejsce (bo jedna siedziała na miejscu
drugiej) i delektując nos permanentnie zakorzenionym w mechpomowym przedziale
swojskim zapachem. :-) No i oczywiście, jak to na pod-PIC-owaną rzeźnię
przystało już z Centralnego było +10. Dojechał do Gdyni, a tu na peronie
puchy, puchy i puchy. Zero ludzi. A to przecież środek dużego, portowego
miasta. Wsiadł do kibla 1557, a jakże do silnikowego, i o 17:18 a raczej +5
potoczył się w kierunku Redy, delektując swój słuch wyciem silników i
memłaniem wału kułakowego ’’full plasticzanego’’ bydgoskiego kibella. :-)
Następnie via PKS i bonanzy wylądował w Helu, gdzie na niego czekałem na
stacji. I poszliśmy na kwaterę.
12.11 sobota
Pobudka o 6:30. Śniadanko i na dworzec. Zajęliśmy tył ostatniej bonanzy.
Kamera w dłoń i pajechali. Piękny filmik wyszedł. Od Helu aż do Mrzezina. Tu
do busa i do Redy. W planie była podróż do Ustki via Słupsk. Hafas pokazywał,
że z busa musimy wsiąść do SKM do Wejherowa i dalej Bryzą do Słupska. Więc
mając bilety sieciowy (ja) i turystyczny (Rafał) musieliśmy w Redzie kupić
bilety SKM na kawałek do Wejherowa. Kupiliśmy i poszliśmy na pierron 2.
Tymczasem padła zapowiedź: ’’Pociąg osobowy kolei regionalnych do Lęborka
wjedzie na tor przy per. 2. Pociąg ten do Wejherowa nie zatrzymuje się’’. No
żesz do cholery - dlaczego Hafas nie pokazał, że możemy podjechać PR-em? Tylko
2x2,80 pln poszło w pi....du? Karniak dla dziadków od Hafasa - 14:4. :-)
Wtoczył się podwójny klop w barwach niebiesko żółtych, którym podjechaliśmy do
Wejherowa. Wysiedliśmy i czekamy. Pojawia się na horyzoncie: EP07(Szczecin)
+B,B,A,WRb,B,B (czyli niezgodnie z dodatkiem, bo powinna być jeszcze jedna
jedynka). Staliśmy tak, żeby załapać się na koniec składu. Pociąg hamuje bez
pisku. Na ostatnim mechpomie 2 kl napisy na żółtym tle: ’’Uwaga - wstawki
kompozytowe. Nie stosować wstawek żeliwnych.’’ - i wszystko jasne. Otwieramy
ostatnie drzwi Bryzy. I prosto w mordę wali jak obuchem ’’bryza’’. Niczym z
wielkim pietyzmem stworzona kompozycja znanych na całym świecie perfum Chanel
No 5, do naszych nosów dociera jedyna taka na świecie mieszanina: lizol z
kibla, odór wyjaranych na korytarzu papierochów i permanetnie zakorzeniony w
mechpomowych przedziałach smród niemytych doop. :-))))))) No tego możesz
doświadczyć jedynie w PKP-owej rzeźni. :-))) Stajemy w przedsionku, pociąg
rusza, kamera w ruch. Od momentu gdzie pięknym rozjazdem na 100 km/h linia
dwutorowa zamienia się w jednotorową kichowatą główną magistralę północnej
Polski filmujemy aż do samego Słupska. Mijając oczywiście po drodze wszystkie
Gościcina, Luzina, Bożepola, Lęborki, Potęgowa, Jezierzyce i Damnice. W
Lęborku bezsensownie ponad 10 minutowy postój. Ale tym razem PKP dostaje plusa
(14:5) za to, że na tym kawałku (Wejherowo-Słupsk) nie ma prawie żadnych
zwolnień. Prawie, bo jest jedno na jakimś łuku i jedno przed Słupskiem na
prostym jak w mordę dał 700 metrowym kawałku. Jak twierdzi Rafał przez kilka
ostatnich lat było tam 50, a teraz jest 60, więc nie dajemy tu minusa, no bo
niby poprawili. :-))) Ze Słupska jak przystało na PKP pociągiem do Ustki nie
dojedziemy, bo poza sezonem rozkład jest taki, że 5 kibli na dzień jeździ w
godzinach urągających zdrowemu rozsądkowi. Więc część naszego budżetu ląduje w
kieszeni konkurencji czyli MZK Słupsk, a dla PR znów negatyw - 15:5. W Ustce
połaziliśmy, zwiedziliśmy port i jego okolicę, zjedliśmy obiadek. No i
sfociliśmy dwie sosny ! :-))) Bo do MSTS-a są różne drzewka: buki, dęby,
wierzby, śliwy, lipy, kasztanowce. A nie ma tekstury sosny - zwyczajnej,
polskiej, leśnej sosny. No więc teraz już może będzie. :-))) Powrót do Słupska
znów autobusem. Bo kibel z Ustki odjeżdża o 15:59, gdy tymczasem my o 16:04
mamy pociąg ze Słupska do Redy.... Na dworcu w Słupsku na peronie trochę luda.
Właśnie w kierunku Koszalina odjeżdża Rybak w składzie trochę wydłużonym w
stosunku do tego którym jechałem w poniedziałek
(anglik+B,B,B,B,WRb,AB,A,Bdhrnu,B,B). Na drugim torze stoi Fiat z trzema
bonanzami do Miastka. Fiat głośno wyje, silnik pracuje na wysokich obrotach -
widać grzeje bonanzy. W końcu odjeżdża. Obok stonka zabiera na postojowe jakiś
skład mechpomów. Odsłania w ten sposób widok na resztę torów. Jakieś stare
budy, sypiące się magazyny, rampy. Na jednym torze stoją luzem dwa Byki. Na
innym, przy rampie śpią 3 stonki. Pewnie czekają, żeby któryś z Byków zawiózł
je na tankowanie do Gdyni (16:5). Dalej kilkanaście wagonów, jakieś dwójki,
jakieś stare jedynki, jakiś przekrzywiony Adnu. No dobra. Pojawia się
nasz ’’pociąg regionalny’’ Koszalin-Gdańsk: podwójny klop ZPR Szczecin, na
szczęście ’’full skaj’’ (taki nowy termin na określenie klopa w którym zamiast
plastiku na siedzeniach jest skaj) :-). Lokujemy się w pierwszym wagonie, bo
już nie chce nam się słuchać wycia i memłania. Jedziemy planowo, jak rzadko
kiedy, punkt dla PKP - 16:6. Na każdej mijance, gdzie coś mijamy (najczęściej
klopy jadące w stronę Słupska) idealna sytuacja: one stoją i czekają na
naszego kibelka na dodatkowych, my ładnie jesteśmy kierowani na tor główny. I
bez szemrania jedziemy dalej. Tylko w Potęgowie głupota. 6-7 minut postoju na
torze głównym. Bo ’’normalnie’’ następuje tu mijanka z TLK jadącym do
Kołobrzegu. Tylko że dziś czyli 12 listopada ten zakichany TLK nie jedzie !!!
A więc wirtualna mijanka, z niejadącym TLK. :-))) Ruszamy dalej. Lębork już
bez zbyt długiego postoju. Przed Gościcinem zwalniamy i prawie stajemy.
Okazuje się, że to ’’podsył’’ dziadków na nastawnię. Spoglądamy po zegarkach.
W Redzie powinniśmy być 17:36. A PKS-obus odjeżdża o 17:44. Może
być ’’kiblowanie’’ w Redzie. Ale na szczęście dla nas ’’regionalny’’ full
skajowy kibel od Wejherowa do Redy nie zatrzymuje się w tych Nanicach,
Śmiechowach i Pieleszewach. Na szczęście dla nas, ale dla tubylców jest to
kicha. Bo jak ktoś mieszka np. w Śmiechowie a jedzie np. ze Słupska to musi
zapłacić PR-owi do Wejherowa (czy Redy) a potem SKM-ce. No bo każda spółeczka
grabi w swoją stronę.... Wyskakujemy w Redzie z kibelka. Jest 17:40. Skąd się
to opóźnienie wzięło? Ale nieważne. Biegiem przed dworzec. Busy się grzeją,
passażiry się wpychają. :-))) Do Mrzezina, do bonanzy i do domku. Kolacyjka i
długie Polaków rozmowy o przeżyciach z całego dnia. ’’A co ja się będę mył,
przecież mnie <<bryza>> w Bryzie orzeźwiła’’. Pękamy ze śmiechu....... :-
))))))))))))
13.11 niedziela
I znów wstajemy o 6:30. Zbieramy graty, dziękujemy właścicielce domu za
kwaterę. Idziemy w kierunku stacji, ale przez okolice portu, bo Rafał chciał
pofocić Hel. Na stacji Polsat już się grzeje. Zajęliśmy miejscówki w
środkowym, ’’full skajowym’’ Bh (bo skrajne były po modernizacji i mają twarde
siedzenia a’la Neoplan). Żegnamy Hel i cały półwysep. Władek, Puck, Mrzezino.
PKS-em do Redy. W Redzie wsiadamy do silnikowego 1557. Jeszcze nacieszymy uszy
i oczy tym rozwalającym się kiblem. :-) Obok przejeżdża znany nam z
poprzedniego dnia ’’regionalny’’ do Lęborka. Ruszamy o 9:47. Rumia. Oglądamy
postojową SKM Gdynia Cisowa. Obraz nędzy i rozpaczy - dwa rozchrzanione EW60
na bocznym torze (17:6). Chylonia. Tu 40 na rozjazdach i boczny tor. Bo musimy
się minąć ze znaną nam już Bryzą. :-) Docieramy do Gdyni Głównej na peron 3.
Przechodzimy na peron 4 i idziemy nieco dalej od stojącego na początku tłumku
ludzi. Po chwili oczekiwania pojawia się Gryf (Szczecin-Olsztyn) w składzie
EP07(Szczecin)+B,A,B,B,B,B,B. Zajmujemy pusty przedział w przedostatnim
mechpomie. Wrażenia nosowo-naoczne w normie dla rzeźni. :-) Ale na dworcowych
wyświetlaczach kolejne głupoty: HEL - osobowy, odjazd 10:93 (dziewięćdziesiąt
trzy !!!), OLSZTYN - posp., odjazd 10:26 (choć planowo i wg tabel na peronach
10:20). Ruszamy planowo, czyli o 10:20 a dziadki od wyświetlaczy mają minusa -
18:6. :-) Zoppot, Gdańsk, Pruszcz Gd., Tczew, Malbork. Wszystko zgodnie z
planem, można ustawiać zegarki. Odbijamy na Elbląg. Tu też planowy postój i
ruszamy ładnie o 12:02. Dymamy OstBahnem. Lecz nagle coś mnie tknęło. Patrzę
na rozkład, który miałem wydrukowany: Rybak, którym jechałem w tamtą stronę
powinien być w Elblągu o 12:13. Czyli Gryf i Rybak powinny minąć się jeszcze
na dwutorowym kawałku do Bogaczewa. Tymczasem Rybaka ani widu ani słychu.
Zaczynamy się pocić, może być kicha.... Cholera, widać już gdańską szosę,
wiadukt, który niedawno zastąpił przejazd i ...... zwalniamy. Wtaczamy się
rozpędem na tor główny Bogaczewa, choć powinniśmy być skierowani już na
dodatkowy. Będzie pewnie czekanie na spóźnionego Rybaka... Wyglądam przez
okno - na wyjazdowym Sr1. Prawie się zatrzymujemy. Nagle słychać syk powietrza
napełniającego główny przewód. Sr3. Uff. Przyspieszamy i przejeżdżamy za
wyjazdowym na linię do Pasłęka. Widocznie dziadki uzgodnili telefonicznie z
Pasłękiem, że Gryfa opóźniać nie będą, a opóźniony i tak już Rybak poczeka na
nas w Pasłęku. Chwała im za to i punkt na plus - 18:7. :-) I okazało się, że
rzeczywiście Rybak stał sobie grzecznie na dodatkowym w Pasłęku w składzie
znów wydłużonym, czyli: anglik+B,B,B,B,WRb,AB,A,Bdhrnu,B,B. Mijamy go i walimy
dalej. Małdyty, Morąg, Olsztyn. Przyjeżdżamy z +4, więc do przeżycia. Całą
drogę przejechaliśmy sami w przedziale. I to w rzeźni, podczas gdy w TLK
pewnie byśmy się dzielili powietrzem (i smrodem :-) w przedziale z 6
towarzyszami podróży. Przechodzimy z peronu 4 na peron 2, gdzie stoi już nasz
osobowy do Warszawy. 2xEN57, zmodernizowany (pojedynczy rząd świetlówek w
obudowie + siedzenia a’la KM), ’’świeże lukrowanie’’ na niebiesko żółto, ZPR
Olsztyn. Zawalony już ludźmi. Znaleźliśmy miejsce w pierwszym wagonie za
pierwszym przedsionkiem. Kibel rusza o 16:44, po drodze jako osobowy
zatrzymuje się na każdym przystanku do Olsztynka. Oczywiście kibel jest niby
zmodernizowany, ale odgłosy swoje zachował. :-) Ludzi powoli przybywa. Potem
jeszcze jako osobowy do Działdowa, ale już nie na każdym przystanku się
zatrzymuje (ciekawe dlaczego). W Działdowie ludzie dowalają, stoją już w
przedsionkach. Od Działdowa jako pospieszny, ale staje np. w takim Narzymie
nie wiadomo po co. Mławy, Ciechanowy, Nasielski, kichowata szlakowa, Modlin,
most z 40, Nowy Dwór Maz., Legionowo i już wita nas Warszawka. Pomimo tego, że
nie było jakichś dłuższych postojów na Wschodnią przybywamy +10. Tu żegnam
Rafała i wysiadam. Rafał jedzie do Centralnego. I tak oto kończy się nasza
wyprawa. Udana wyprawa, bowiem pomimo sterty PKP-owych głupot, bzdoor i kich
nigdzie nie ’’kiblowaliśmy’’ i mamy nareszcie porządne materiały do babrania
tras w symulatorach. :-))) Wynik PKP imponujący: 18:7. Ale i tak dobry, bo
dziadki zdobyli 7 punktów pozytywnych. :-)))
PS.
Przy przeciwnym oknie w kibellu z Olsztyna siedziało małżeństwo z małym, może
rocznym, chłopczykiem. Jechali od Olsztyna do samej Warszawy. Chłopczyk
zachowywał się bardzo grzecznie. Na początku trochę interesował się tym co
widział za oknem, potem za Olsztynkiem poszedł spać. Leżał na siedzeniu a
odgłosy kibla widać wcale mu we śnie nie przeszkadzały. Gdy się obudził za
Mławą, zaczął trochę marudzić, bo był głodny. Ale dostał butelkę z mlekiem,
najadł się i był znów grzeczny. Potem zaś zaczął usilnie badać ’’strukturę’’
pojazdu, którym jechaliśmy. Przyglądałem się jemu cały czas. I na początku
sobie pomyślałem: przecież to hardcore dla takiego małego dziecka - tłuc się 4
godziny osobowym kiblem z Olsztyna do Warszawy. Potem jednak sobie pomyślałem:
nie maja blachosmroda, nie chcą jechać PKS-em, no to wybrali najtańszy pociąg.
Zrozumiałem ich. Ale na koniec przyszło mi do głowy coś jeszcze: ’’czym
skorupka za młodu...’’ Właśnie oto w ten sposób rośnie nam następne pokolenie
MK! Przecież gdy sobie tak smacznie spał, to jego podświadomość i tak
rejestrowała te jakże charakterystyczne dla kibla odgłosy. Za jakieś
paręnaście lat zapewne powie do rodziców: mamo, tato, idę na stację pofocić
kible, bonanzy, bipy, byki, jamniki, rumuny i polsaty. :-)))
No bo za te kilkanaście lat co może jeździć po PKP-owych torach? Tylko
obskurne bipy, kible i bonanzy, jadące lizolem mechpomy, rozsypujące się
angliki i byki, rzygające olejem na tory rumuny, prostujące wózkami łuki
gagary, wibrujące stonki i polsaty oraz reszta tego całego PKP-owego
złomu...... Oczywiście ’’polukrowanego’’ w setki nowych zestawień barw i
należącego do setki spółeczek kolesiów, szwagrów i ciotek PKP-owych prezesiów.
Bo przecież inaczej być nie może. Inaczej NIE DA SIĘ. Choćby LUTY stanął na
głowie, pomachał uszami i urósł z 28 do 31 dni.................. :-
)))))))))))))
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> Elbląg, tu z boku stoi Rumun z Eaos-ami. Za Elblągiem odchodząca ostro w
prawo
> łącznica. Czyżby domknięcie łącznicą przez Elbląg Zdrój słynnej
nadzalewowej,
> którą notabene jeździ jeden pociąg na dzień, a może już ją uwalono???
(7:3).
Jeździ jedna para, zazwyczaj SU42-513 + bonanza (cała!), czasem nawet dwie.
Pociąg ten kursuje w (F) już od paru lat...
A ten Rumun to zapewne 43-229.
Informacje owe wisiały, ale młodociane debilki postanowiły się zabawić...
>
Tu focę wiato-dworzec
> w Juracie, hotel Bryza i inne pensjonaty. Po spacerku na molo wracam
> na ’’stację’’. I kolejna dezinformacja z
karniakiem dla PKP (13:4). W Juracie
> też wisi tylko i wyłącznie ’’normalny’’ rozkład,
wg którego pociąg do Gdyni
> powinien być o 12:17. Jest 12:10, na peron wchodzą dwie starsze panie,
Jw.
Dodam, że tymczasowy rozkład można uzyskać u kierpociów i z tego co
widziałem to prawie wszyscy "miesięczni" właśnie takie posiadali.
>
> 13.11 niedziela
>
Z opisu wnioskuje, że minęliśmy się w Kuźnicy. Ja jechałem 9321 :-)
Pozdrawiam!
Fotki z tej wyprawy to nic ciekawego z punktu widzenia typowego MK. Bowiem
fociłem jedynie domki, koscioły, budy, magazyny. Jednym słowem obiekty do MSTS-
a. Zaś fotki o tematyce kolejowej z linii helskiej i okolic są już od dawna na
mojej stronie o linii Reda-Hel:
NO WŁAŚNIE DZIADÓW I KOMUNISTÓW NA STANOWISKACH PKP!!!
TRZEBA CZYSTKI ZROBIĆ, BO IM W GŁOWIE TYLKO KASA I ŁAPOWNICTWO SIĘ SZERZY!
Propunuję nazwać to LPJ - Linia Pomorska Jednotorowa.
> Na dworcu w Słupsku na peronie trochę luda. Właśnie w kierunku
> Koszalina odjeżdża Rybak w składzie trochę wydłużonym w
> stosunku do tego którym jechałem w poniedziałek (anglik + B, B, B, B,
> WRb, AB, A, Bdhrnu, B, B).
W Rybaku jeździ Brdhnu, nie Bdhrnu, gwoli ścisłości :-)
> Na drugim torze stoi Fiat z trzema bonanzami
> do Miastka.
Jeszce niedawno była bipa, od nowego rozkładu ma być szynobus - ktoś wie,
jaki? Widziałbym SA110, bo tak mało osób to wcale nie jeździ.
> Fiat głośno wyje, silnik pracuje na wysokich obrotach -
> widać grzeje bonanzy. W końcu odjeżdża. Obok stonka zabiera na
> postojowe jakiś skład mechpomów. Odsłania w ten sposób widok na
> resztę torów. Jakieś stare budy, sypiące się magazyny, rampy.
Ta "rampa" to resztki budynku, który spłonął kilka tygodni temu.
> Na jednym torze stoją luzem dwa Byki. Na innym, przy rampie śpią 3
> stonki. Pewnie czekają, żeby któryś z Byków zawiózł je na tankowanie
> do Gdyni (16:5). Dalej kilkanaście wagonów, jakieś dwójki,
> jakieś stare jedynki, jakiś przekrzywiony Adnu.
Od strony Szczecina stoją od kilku lat dwa wraki wagonów, to już jest taka
rdza że całość się wygina - zapada na środku :-)
Nawet złomiarzom się takie nie przydadzą.
--
Azarien
podesłałbyś mi to pismo na priv, albo jakiś link zapodał, możesz zamalować
takie
dane jak nazwisko itp.
> obraz nędzy i rozpaczy
dobrze że Nędzy Wsi ;)
a w Nędzy nie jest tak źle, tam zmieniają gagary na elektryki w pociągach
z Pszowa
--
semaforek (Wodzisław Śląski)
zdominowana przez gagariny linia Nędza-Markowice-Syrynia-Pszów
nie dla spamu tak dla kolei
pisząc na priv wytnij tekst WYTNIJTO z mojego adresu
GG 6621129