Użytkownik Dąbrowski napisał:
> W dniu 2014-07-07 17:17, Stefan pisze:
>>
>>
>>
>> Ja "zarobiłem" pamiątkę po pielgrzymce JPII w 1983. Miałem służbę na
>> nastawni KG1 (dawno temu stała na cypelku miedzy torami katowickimi a
>> warszawskimi), stałem w oknie (a w zasadzie w oknie umieszczonym w
>> wykuszu dla lepszej obserwacji) obserwując wjeżdżający pociąg z
>> pielgrzymami. Ocknąłem się na podłodze, zalany krwią. Jakiś dowcipny
>> "pielgrzym" rzucił szklaną butelką Pepsi i trafił tam, gdzie stałem...
>>
> Standardem było obrzucanie dyżurnego ruchu, nastawniczego, dróżnika
> (niepotrzebne skreślić) przez dzieci i młodzież jadące pociągami
> kolonijnymi. Dzieci rzucały najczęściej pomidorami, trochę starsza
> młodzież butelkami. Teraz pociągi kolonijne nie jeżdżą i problem powoli
> zanika.
Zgadza się! Dróżnicy pociągi kolonijne mieli dokładanie zapowiadane - i
po pokazaniu się mechanikowi czym prędzej w budce się chowali - bo
pomidory i jajka na twardo latały gęsto...
--
Darek