Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Palenie w pociagach - bezczelnosc PKP

260 views
Skip to first unread message

Michal Sawicki

unread,
Apr 1, 2006, 11:12:30 AM4/1/06
to
Pasazerka czesto podrozujaca pociagami i mocno juz zmeczona wiecznym ich
zadymieniem ostatnio byla swiadkiem, jak kierownik pociagu 57112
przeszedl obojetnie obok grupy pasazerow palacych papierosy w korytarzu
i nie ukrywających tego faktu.
Poszla za nim i zapytala, dlaczego nie zwrocil uwagi.
Na co on nie wychodzac z przedzialu bezczelnie odpowiedzial, ze nic nie
widzial i co ona zamierza z tym zrobic, ze on nic nie widzial?

Zapisala wiec jego numer i napisala skarge.

Oto zenujaca odpowiedz, jaka otrzymala:

"(...) wyjaśniam, że nagminnym jest łamanie przez podróżnych zakazu
palenia tytoniu w miejscach do tego nie wyznaczonych. Łamiący przepisy
skrzętnie ukrywają fakt palenia papierosów w momencie zauważenia
zbliżającej się obsługi pociągu. Właśnie w takich momentach, nie ma
podstaw ze strony kierownika pociągu lub konduktora do reakcji na w/w
fakt i podejmowania kroków zaradczych. (...)"

Podpisano: Mariola Surdeko z Warminsko-Mazurskiego ZPR.

Tak wiec osoby niepalące niech lepiej zapomna o podrozowaniu pociagami
PKP. Nie ma w nich dla takich pasazerow miejsca i sa niemile widziani!

W IC wcale nie jest lepiej.

A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.

M.


Przemek Jermaczek

unread,
Apr 1, 2006, 11:56:30 AM4/1/06
to
Użytkownik "Michal Sawicki" <msawic...@to.tez.op.pl> napisał w
wiadomości news:e0m8sk$eon$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Tak wiec osoby niepalące niech lepiej zapomna o podrozowaniu pociagami
> PKP. Nie ma w nich dla takich pasazerow miejsca i sa niemile widziani!

Potwierdzam. Nie dość, że są nie mile widziani, to jeszcze pasażerowie
palący robią sobie zwykłe jaja.
Sprawę widzę trochę od drugiej storny, niemniej jednak w podobny sposób.
Ponieważ jestem osobą palącą, zawsze szukam przedziału dla palących.
Niestety, nagminna jest sytuacja, kiedy osoby palące w przedziale (dla
palących) otwierają drzwi na korytarz. Zwracanie uwagi niewiele niestety
daje.

Miejsce akcji: poc. posp. relacji Poznań - Zielona Góra (chyba Rusałka).
Przedział dla palących. Pani zapala papierosa i otwiera drzwi.

JA: - Przepraszam, czy mogła by Pani zamknąć drzwi?
PANI: - Wieje Panu?
JA: - Nie, po prostu pasażerom niepalącym może przeszkadzać wdychanie dymu,
który wydostaje sie z naszego przedziału.
PANI: - Ale przecież na korytarzu też się pali.
JA: - Korytarz jest dla NIEPALĄCYCH, a że ludzie palą, to inna sprawa.
PANI (oburzona): - Niech Pan nie przesadza. Przecież wszysyc palą.. Przecież
udusimy sie w tym dymie.
JA: - Skoro udusi się Pani w tym dymie, to dlaczego Pani pali? Niech Pani
idzie do przedziału dla niepalących, tam się Pani nie udusi.
PANI: -Jak CI sie nie podoba, to idź usiąść gdzie indziej. (Wzrusza
ramionami, po czym otwiera drzwi szerzej, patrząc na mnie jak na debila).

Sytuacja do zaobserwowania wielokrotnego, w różnych pociągach i
konfiguracjach.
Konduktor, sprawdzając bilety, drzwi do przedziału bynajmniej nie zamyka.

Z drugiej storny - spotykam się ze świętym oburzeniem osób niepalących,
siedzących w moim przedziale dla palących, na widok zapalanego papierosa.
Rozumiem, gdy jest tłok, a miejsce w tym przedziale jest wybrane niejako pod
przymusem. Wtedy nie pale (chociaż mam do tego prawo - to działa w dwie
strony).

Troche zrozumienia, kultury...

Inna sytuacja: jade kiblem (Zbąszynek - Poznań). Poranny pociąg, tłok. Pod
Opalenicą wsiada grupka młodzieży (wczesnoszkolno - gimnazjalnej
niewątpliwie) w niezwykle radosnych nastrojach. W przejściu między
przedziałami palą. Nic tam, mówie. Pociąg rusza, chłopcy jednak raźno pakują
się z papierosami do przedziału, gdzie siedzą ich koleżanki (obok mnie).
Przychodzi konduktor (tamci zdążyli znowu wyjść na korytarz).
JA: -Przepraszam, czy tu wolno palić? (pokazując w strone młodzieży)
KONDUKTOR: - Nie wolno.. (wzdycha i sprawdza dalej bilety, udając, że nie
widzi)
JA: -A ci panowie palą. (znowu pokazując w strone korytarza)
KONDUKTOR: (nic)

Przechodzi do korytarza. Mówi, że tu palić nie wolno. Oni chowają papierosy
w zamkniętej dłoni (nie gasząc): Przecież nikt tu nie pali... Kondukor idzie
dalej. Ja boje sie, że zaraz któryś podejdzie i da mi po prostu w ryj...

pozdrawiam
Przemek


fidzio3...@op.pl

unread,
Apr 1, 2006, 12:06:53 PM4/1/06
to
Wakacje 2005 siedze w kiblu do W-wy Wsch. na stacji siedlce do odjazdu jakies 10
minut. Pan stoi sobie w korytarzyku przy otwartych drzwiach i zaczyna jarać, za
10 minut pojawa sie ekipa SOK. Pan proboje wreczyc sokistom łapówkę co jescze
bardziej ich rozjusza. Chca dzwonic po policje ze probouje ich przekupic, w
koncu jednak ubłagał ich i skończyło się na mandacie. Efekt : koles dostaje 50
zlotych mandatu karnego.

DASIE????


--
pozdr
GF

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Kamil Jedynak

unread,
Apr 1, 2006, 12:20:31 PM4/1/06
to

>
> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.
>

Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie
wychodze do toalety (gdzie de facto palic nie wolno). Czesto mi sie tez
zdarza ze na 8 osob w przedziale dla palacych jestem jedynym palaczem -
chcac uniknac linczu wychodze do toalety/przedsionka. Raz mialem sytuacje
palac w przedsionku:
konduktor: Za duzo ma pan pieniedzy? Tu nie wolno palic.
ja: Wiem, W moim przedziale dla palacych sa same osoby niepalace i nie zycza
sobie zebym tam palil. Wie pan, proba bycia asertywnym z mojej strony
konduktor: To niech pan im powie zeby usiedli w przedziale dla niepalacych
ja: Prosze sprobowac im powiedziec - pan tu ma wiekszy autorytet
kodnuktor: nic.

Pozdrawiam
Kamil Jedynak


pedadog

unread,
Apr 1, 2006, 12:42:33 PM4/1/06
to
Michal Sawicki <msawic...@to.tez.op.pl> napisał(a):


> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.

To prawda, sam się spotkałem z zupełnym odwróceniem sytuacji w odpowiedzi po
tym jak napisałem skargę na kierpocia, który chciał 1zł zamiast mi bilet
pisać. Ostatnio jak kupuję bilet w pociągu to włączam dyktafonik mp3kowy
jeśli go mam ze sobą.
WK

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

komp

unread,
Apr 1, 2006, 1:11:55 PM4/1/06
to
> DASIE????
Jak były łączone patrole w Warszawie (Sok, Policja, SM, ŻW) to palacze wręcz
kryli się po kątach, a jak klęli, jak któregoś złapali na peronie... Wiele
mandatów wtedy się posypało. ale teraz tylko Sokiści chodzą znowu i jest w
sumie po staremu, czyli znikoma skuteczność. Takie obrazki to wyjątki...

Michał Marcinowicz

unread,
Apr 2, 2006, 3:30:38 AM4/2/06
to
Użytkownik <fidzio3...@op.pl> napisał w wiadomości
news:3431.000000...@newsgate.onet.pl...

> Wakacje 2005 siedze w kiblu do W-wy Wsch. na stacji siedlce do odjazdu
> jakies 10
> minut. Pan stoi sobie w korytarzyku przy otwartych drzwiach i zaczyna jarać,
> za
> 10 minut pojawa sie ekipa SOK. Pan proboje wreczyc sokistom łapówkę co
> jescze
> bardziej ich rozjusza. Chca dzwonic po policje ze probouje ich przekupic, w
> koncu jednak ubłagał ich i skończyło się na mandacie. Efekt : koles dostaje
> 50
> zlotych mandatu karnego.
>
> DASIE????

Kiepsko dasie... Tym nie wręczyli łapówki, a za łapownictwo pozostał bezkarny,
więc za kolejnym razem znowu spróbuje, za pewne z lepszym dla niego
skutkiem...

Mick M.

Michał Marcinowicz

unread,
Apr 2, 2006, 3:35:57 AM4/2/06
to
Użytkownik "Kamil Jedynak" <kiv...@o2.pl> napisał w wiadomości
news:e0mcq3$p94$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
> wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
> siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie
> wychodze do toalety (gdzie de facto palic nie wolno). Czesto mi sie tez
> zdarza ze na 8 osob w przedziale dla palacych jestem jedynym palaczem -
> chcac uniknac linczu wychodze do toalety/przedsionka. Raz mialem sytuacje
> palac w przedsionku:

W tym wypadku uważam, że jak najbardziej masz prawo do palenia w przedziale i
nie powinni od Ciebie wymagać żebyś tego nie robił. Owszem samemu mi się
czasami zdarza usiąść w przedziale dla palących i później siedząc mam
nadzieję, że nikt nie zapali, ale na pewno nie miałbym do niego o to
pretensji.

To, że niepalący zajmują miejsca dla palących wymusza właśnie to, że później
pozostali niepalący stojący na korytarzu czy korzystający z toalety muszą
znosić palenie. Jest jedno miejsce w pociągu w którym można palić, więc nie
mogą Ci tego zabraniać.

Mick M.

mw158979

unread,
Apr 2, 2006, 3:51:14 AM4/2/06
to
"Michal Sawicki" <msawic...@to.tez.op.pl> schrieb

> Oto zenujaca odpowiedz, jaka otrzymala:
>
> "(...) wyjaśniam, że nagminnym jest łamanie przez podróżnych zakazu
> palenia tytoniu w miejscach do tego nie wyznaczonych. Łamiący przepisy
> skrzętnie ukrywają fakt palenia papierosów w momencie zauważenia
> zbliżającej się obsługi pociągu. Właśnie w takich momentach, nie ma
> podstaw ze strony kierownika pociągu lub konduktora do reakcji na w/w
> fakt i podejmowania kroków zaradczych. (...)"

Faktycznie zenada.

> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.

Ale to nawet nie jest zaprzeczanie. Zamiast ustosunkowac sie
do zachowania kierownika tj potwierdzic jego zachowanie
i ocenic [ukarac] albo przedstawic jego wersje zachowujac
pisemny raport (do ukarania, jak by wyszo, ze w kulki leci)
prezentuje pani Mariola jakies ogolne spostrzezenia - szkoda,
ze nie zlote mysli, albo aforyzmy. No chyba, ze wyciales to,
co najwazniejsze, w przeciwnym razie mamy towarzystwo
wzajemnej adoracji, co postanowilo sobie przesiedziec
w robocie w swietym spokoju - no, jedynie paru intruzow
pokroju tej pasazerki trzeba splawic i git!

hej


Mariusz

unread,
Apr 2, 2006, 12:06:37 PM4/2/06
to
Nie palę.
Rzeczywiście bezczelnośc palaczy, a często i kolejarzy palących sięga szczytu!
Najgorzej jest w bipach i jednostkach, gdzie palacze otwierają drzwi i jarają
do woli. Dym leci do środka razem z zimnym powietrzem a niedopałki są powodem
pożarów. Częste są przypadki zapalenia się harmoni międzywagonowej od
niedopałków. A jaka jest przyczyna tego zjawiska? Ano, zlikwidowano kiedyś
wagony dla palących i mamy efekty. A więc sama kolej sobie winna.
Kiedyś w każdym składzie był jeden wagon dla palących i był spokój.
Co to daje, że wagon jest podzielony. Dym się zatrzyma na którymś przedziale?
Najgorsi są jednak podróżni którzy wychodzą zapalic, a potem wracają do
przedziałów dla NIEpalących.
Odwieczny problem na kolei. Tak jak z wodą w zimie.
m

mario

unread,
Apr 2, 2006, 2:37:11 PM4/2/06
to
>> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
>> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.
>
> To prawda, sam się spotkałem z zupełnym odwróceniem sytuacji w odpowiedzi
> po
> tym jak napisałem skargę na kierpocia, który chciał 1zł zamiast mi bilet
> pisać. Ostatnio jak kupuję bilet w pociągu to włączam dyktafonik mp3kowy
> jeśli go mam ze sobą.
> WK

Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie zareagował na
moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem. Zamiast wyjaśnień i
przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie przedziału, trzymanie nóg w
butach na siedzeniu i odmowę okazania biletu. Cham miał tupet. Skończyło się
na konfrontacji, na którą musiałem jechać 300 km, ale nie wiem czy drugi raz
będę miał ochotę bawić się w te klocki.

Pozdrawiam >>> mario.


Michal Sawicki

unread,
Apr 3, 2006, 1:38:29 AM4/3/06
to
Użytkownik mario napisał:

> Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie zareagował na
> moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem. Zamiast wyjaśnień i
> przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie przedziału, trzymanie nóg w
> butach na siedzeniu i odmowę okazania biletu.

Osoby rozpatrujące skargi w PKP to jakas kpina. Co na to zarzad, UOKiK, NIK?

M.

Michal Jankowski

unread,
Apr 3, 2006, 2:28:00 AM4/3/06
to
"mario" <m-joze...@wp.pl> writes:

> Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie
> zareagował na moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem.
> Zamiast wyjaśnień i przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie
> przedziału, trzymanie nóg w butach na siedzeniu i odmowę okazania
> biletu. Cham miał tupet. Skończyło się na konfrontacji,

A konfrontacja skonczyla sie na czym?

MJ

Adam Płaszczyca

unread,
Apr 3, 2006, 9:46:35 AM4/3/06
to
On Sat, 1 Apr 2006 19:20:31 +0200, "Kamil Jedynak" <kiv...@o2.pl>
wrote:

>Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
>wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
>siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie

Nie zmuszasz. One same wybrały bierne palenie.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ http://www.fototok.tkb.pl/pt/photo.php?p=100361
___________/ GG: 3524356

mario

unread,
Apr 3, 2006, 2:18:06 PM4/3/06
to

Pani dyrektor sekcji stwierdziła, że nie jest w stanie dac pełnej wiary
mojemu zdaniu, gdyż wystąpiłem przeciwko jednemu z jej najlepszych ludzi.
Kiedy stwierdziłem, że ta konfrontacja nie dotyczy przejazdu "na gapę",
tylko kwestii niefinansowej, i bez powodu nie jechałbym 300 km, poprosiła o
pozostawienie jej samej z pracownikiem. Po kilku minutach poprosiła mnie z
powrotem, i już bez obecności pracownika i stwierdziła, że sprawa kończy się
na ostrzeżeniu, bo nic więcej zrobic nie może. Ale zapewniła, że jeszcze
jedna najdrobniejsza skarga na tego pracownika i nie będzie się nawet
zastanawiac nad wymierzeniem kary.
Na koniec oczywiście przeprosiła za incydent i stwierdziła, że jeśli będę
jeszcze świadkiem podobnej sytuacji to mam dac jej znac.

Pozdrawiam >>> mario.


Henryk Z.

unread,
Apr 3, 2006, 5:45:18 PM4/3/06
to
Przemek Jermaczek napisał(a):

> Potwierdzam. Nie dość, że są nie mile widziani, to jeszcze pasażerowie
> palący robią sobie zwykłe jaja.
> Sprawę widzę trochę od drugiej storny, niemniej jednak w podobny sposób.
> Ponieważ jestem osobą palącą, zawsze szukam przedziału dla palących.
> Niestety, nagminna jest sytuacja, kiedy osoby palące w przedziale (dla
> palących) otwierają drzwi na korytarz. Zwracanie uwagi niewiele niestety
> daje.

Są różni ludzie, różne sytuacje i... różne metody na chamów. Jakiś rok
temu, środek zimy - pośpieszny "Bryza" do Olsztyna między Gdańskiem a
Pruszczem. Tłok, pełno ludzi korytarzu - z "wędzarni" (przedziału dla
palących), w której widać, że pali co najmniej kilka osób - wychodzi
facet na korytarz i... odpala papierosa! Stałem jakieś 2-3 metry od
niego - patrząc w kierunku jazdy - z przodu. Nie certoliłem się ze
zwracaniem uwagi tylko... otworzyłem na maksa okno - pociąg jechał co
najmniej 100 km/h, na dworze jakieś -10 i chyba drobny śnieg.
Oczywiście na korytarzu momentalnie zrobiło się lodowato, śnieg zaczął
wpadać, ale jakoś nikt mi uwagi nie zwrócił, a wszyscy zaczęli gapić się
na palacza (w tym ja z bezczelnym uśmiechem) - jakoś szybko schował się
do przedziału. Ciekaw jestem, czy rozmowa byłaby równie skuteczna :-D

--
Pozdrawiam
Henio
Olsztyn <====> Trójmiasto

Mariusz

unread,
Apr 4, 2006, 3:22:28 AM4/4/06
to
> Są różni ludzie, różne sytuacje i... różne metody na chamów. Jakiś rok
> temu, środek zimy - pośpieszny "Bryza" do Olsztyna między Gdańskiem a
> Pruszczem. Tłok, pełno ludzi korytarzu - z "wędzarni" (przedziału dla
> palących), w której widać, że pali co najmniej kilka osób - wychodzi
> facet na korytarz i... odpala papierosa! Stałem jakieś 2-3 metry od
> niego - patrząc w kierunku jazdy - z przodu. Nie certoliłem się ze
> zwracaniem uwagi tylko... otworzyłem na maksa okno - pociąg jechał co
> najmniej 100 km/h, na dworze  jakieś -10 i chyba drobny śnieg.
> Oczywiście na korytarzu momentalnie zrobiło się lodowato, śnieg zaczął
> wpadać, ale jakoś nikt mi uwagi nie zwrócił, a wszyscy zaczęli gapić się
> na palacza (w tym ja z bezczelnym uśmiechem) - jakoś szybko schował się
> do przedziału. Ciekaw jestem, czy rozmowa byłaby równie skuteczna :-D
>
> --
> Pozdrawiam
> Henio
:))) robię tak samo!
m
> Olsztyn <====> Trójmiasto

Pendragon

unread,
Apr 6, 2006, 6:24:33 AM4/6/06
to
a ja nie rozumiem, czemu nie mozna zrobic zasady ze pierwszy albo
ostatni wagon jest dla palacych? robi sie jakies podzielone wagony z
czescia dl apalacych i nie palacych a dym leci jak chce. prosta zasada
dl apalacych - jeden wagon dla was i sie tam mozecie uwedzic! a reszta
ma miec spokoj.

Dawid Pastusiak

unread,
Apr 6, 2006, 10:56:47 AM4/6/06
to
Użytkownik Pendragon napisał:

W długich pociągach pospiesznych to pewno nie byłbym problem, ale pomyśl
jak to zrobić na liniach lokalnych lub w krótszych pociągach
dalekobieżnych, złożonych z na tyle małej liczby wagonów, że niepalący
ciśnieli by się w tłoku, a palący mieli luzy w swoim wagonie (myślę, że
odsetek palących byłby o wiele mniejszy).

--
pozdrawiam
Dawid Pastusiak
http://www.dawidek7.prv.pl

0 new messages