Zapisala wiec jego numer i napisala skarge.
Oto zenujaca odpowiedz, jaka otrzymala:
"(...) wyjaśniam, że nagminnym jest łamanie przez podróżnych zakazu
palenia tytoniu w miejscach do tego nie wyznaczonych. Łamiący przepisy
skrzętnie ukrywają fakt palenia papierosów w momencie zauważenia
zbliżającej się obsługi pociągu. Właśnie w takich momentach, nie ma
podstaw ze strony kierownika pociągu lub konduktora do reakcji na w/w
fakt i podejmowania kroków zaradczych. (...)"
Podpisano: Mariola Surdeko z Warminsko-Mazurskiego ZPR.
Tak wiec osoby niepalące niech lepiej zapomna o podrozowaniu pociagami
PKP. Nie ma w nich dla takich pasazerow miejsca i sa niemile widziani!
W IC wcale nie jest lepiej.
A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.
M.
Potwierdzam. Nie dość, że są nie mile widziani, to jeszcze pasażerowie
palący robią sobie zwykłe jaja.
Sprawę widzę trochę od drugiej storny, niemniej jednak w podobny sposób.
Ponieważ jestem osobą palącą, zawsze szukam przedziału dla palących.
Niestety, nagminna jest sytuacja, kiedy osoby palące w przedziale (dla
palących) otwierają drzwi na korytarz. Zwracanie uwagi niewiele niestety
daje.
Miejsce akcji: poc. posp. relacji Poznań - Zielona Góra (chyba Rusałka).
Przedział dla palących. Pani zapala papierosa i otwiera drzwi.
JA: - Przepraszam, czy mogła by Pani zamknąć drzwi?
PANI: - Wieje Panu?
JA: - Nie, po prostu pasażerom niepalącym może przeszkadzać wdychanie dymu,
który wydostaje sie z naszego przedziału.
PANI: - Ale przecież na korytarzu też się pali.
JA: - Korytarz jest dla NIEPALĄCYCH, a że ludzie palą, to inna sprawa.
PANI (oburzona): - Niech Pan nie przesadza. Przecież wszysyc palą.. Przecież
udusimy sie w tym dymie.
JA: - Skoro udusi się Pani w tym dymie, to dlaczego Pani pali? Niech Pani
idzie do przedziału dla niepalących, tam się Pani nie udusi.
PANI: -Jak CI sie nie podoba, to idź usiąść gdzie indziej. (Wzrusza
ramionami, po czym otwiera drzwi szerzej, patrząc na mnie jak na debila).
Sytuacja do zaobserwowania wielokrotnego, w różnych pociągach i
konfiguracjach.
Konduktor, sprawdzając bilety, drzwi do przedziału bynajmniej nie zamyka.
Z drugiej storny - spotykam się ze świętym oburzeniem osób niepalących,
siedzących w moim przedziale dla palących, na widok zapalanego papierosa.
Rozumiem, gdy jest tłok, a miejsce w tym przedziale jest wybrane niejako pod
przymusem. Wtedy nie pale (chociaż mam do tego prawo - to działa w dwie
strony).
Troche zrozumienia, kultury...
Inna sytuacja: jade kiblem (Zbąszynek - Poznań). Poranny pociąg, tłok. Pod
Opalenicą wsiada grupka młodzieży (wczesnoszkolno - gimnazjalnej
niewątpliwie) w niezwykle radosnych nastrojach. W przejściu między
przedziałami palą. Nic tam, mówie. Pociąg rusza, chłopcy jednak raźno pakują
się z papierosami do przedziału, gdzie siedzą ich koleżanki (obok mnie).
Przychodzi konduktor (tamci zdążyli znowu wyjść na korytarz).
JA: -Przepraszam, czy tu wolno palić? (pokazując w strone młodzieży)
KONDUKTOR: - Nie wolno.. (wzdycha i sprawdza dalej bilety, udając, że nie
widzi)
JA: -A ci panowie palą. (znowu pokazując w strone korytarza)
KONDUKTOR: (nic)
Przechodzi do korytarza. Mówi, że tu palić nie wolno. Oni chowają papierosy
w zamkniętej dłoni (nie gasząc): Przecież nikt tu nie pali... Kondukor idzie
dalej. Ja boje sie, że zaraz któryś podejdzie i da mi po prostu w ryj...
pozdrawiam
Przemek
DASIE????
--
pozdr
GF
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie
wychodze do toalety (gdzie de facto palic nie wolno). Czesto mi sie tez
zdarza ze na 8 osob w przedziale dla palacych jestem jedynym palaczem -
chcac uniknac linczu wychodze do toalety/przedsionka. Raz mialem sytuacje
palac w przedsionku:
konduktor: Za duzo ma pan pieniedzy? Tu nie wolno palic.
ja: Wiem, W moim przedziale dla palacych sa same osoby niepalace i nie zycza
sobie zebym tam palil. Wie pan, proba bycia asertywnym z mojej strony
konduktor: To niech pan im powie zeby usiedli w przedziale dla niepalacych
ja: Prosze sprobowac im powiedziec - pan tu ma wiekszy autorytet
kodnuktor: nic.
Pozdrawiam
Kamil Jedynak
> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.
To prawda, sam się spotkałem z zupełnym odwróceniem sytuacji w odpowiedzi po
tym jak napisałem skargę na kierpocia, który chciał 1zł zamiast mi bilet
pisać. Ostatnio jak kupuję bilet w pociągu to włączam dyktafonik mp3kowy
jeśli go mam ze sobą.
WK
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Kiepsko dasie... Tym nie wręczyli łapówki, a za łapownictwo pozostał bezkarny,
więc za kolejnym razem znowu spróbuje, za pewne z lepszym dla niego
skutkiem...
Mick M.
> Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
> wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
> siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie
> wychodze do toalety (gdzie de facto palic nie wolno). Czesto mi sie tez
> zdarza ze na 8 osob w przedziale dla palacych jestem jedynym palaczem -
> chcac uniknac linczu wychodze do toalety/przedsionka. Raz mialem sytuacje
> palac w przedsionku:
W tym wypadku uważam, że jak najbardziej masz prawo do palenia w przedziale i
nie powinni od Ciebie wymagać żebyś tego nie robił. Owszem samemu mi się
czasami zdarza usiąść w przedziale dla palących i później siedząc mam
nadzieję, że nikt nie zapali, ale na pewno nie miałbym do niego o to
pretensji.
To, że niepalący zajmują miejsca dla palących wymusza właśnie to, że później
pozostali niepalący stojący na korytarzu czy korzystający z toalety muszą
znosić palenie. Jest jedno miejsce w pociągu w którym można palić, więc nie
mogą Ci tego zabraniać.
Mick M.
Faktycznie zenada.
> A oficjalne zaprzeczanie faktom oczywistym jest juz tradycją w PKP,
> podobnie jak w przypadku przyjmowania lapowek przez konduktorow.
Ale to nawet nie jest zaprzeczanie. Zamiast ustosunkowac sie
do zachowania kierownika tj potwierdzic jego zachowanie
i ocenic [ukarac] albo przedstawic jego wersje zachowujac
pisemny raport (do ukarania, jak by wyszo, ze w kulki leci)
prezentuje pani Mariola jakies ogolne spostrzezenia - szkoda,
ze nie zlote mysli, albo aforyzmy. No chyba, ze wyciales to,
co najwazniejsze, w przeciwnym razie mamy towarzystwo
wzajemnej adoracji, co postanowilo sobie przesiedziec
w robocie w swietym spokoju - no, jedynie paru intruzow
pokroju tej pasazerki trzeba splawic i git!
hej
Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie zareagował na
moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem. Zamiast wyjaśnień i
przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie przedziału, trzymanie nóg w
butach na siedzeniu i odmowę okazania biletu. Cham miał tupet. Skończyło się
na konfrontacji, na którą musiałem jechać 300 km, ale nie wiem czy drugi raz
będę miał ochotę bawić się w te klocki.
Pozdrawiam >>> mario.
> Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie zareagował na
> moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem. Zamiast wyjaśnień i
> przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie przedziału, trzymanie nóg w
> butach na siedzeniu i odmowę okazania biletu.
Osoby rozpatrujące skargi w PKP to jakas kpina. Co na to zarzad, UOKiK, NIK?
M.
> Tja, mi też się zdarzyło złożyć skargę na kierpocia, który nie
> zareagował na moje prośby o przegonienie palaczy jadących kiblem.
> Zamiast wyjaśnień i przeprosin zostałem oskarżony o zaśmiecanie
> przedziału, trzymanie nóg w butach na siedzeniu i odmowę okazania
> biletu. Cham miał tupet. Skończyło się na konfrontacji,
A konfrontacja skonczyla sie na czym?
MJ
>Popatrzmy na to z innej perspektywy. Jestem osoba palaca. Zawsze staram sie
>wsiadac do przedzialu dla palacych i bardzo czesto (nawet jak nie ma tloku)
>siedza tam osoby niepalace. Nie chcac zmuszac ich do biernego zaciagania sie
Nie zmuszasz. One same wybrały bierne palenie.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ http://www.fototok.tkb.pl/pt/photo.php?p=100361
___________/ GG: 3524356
Pani dyrektor sekcji stwierdziła, że nie jest w stanie dac pełnej wiary
mojemu zdaniu, gdyż wystąpiłem przeciwko jednemu z jej najlepszych ludzi.
Kiedy stwierdziłem, że ta konfrontacja nie dotyczy przejazdu "na gapę",
tylko kwestii niefinansowej, i bez powodu nie jechałbym 300 km, poprosiła o
pozostawienie jej samej z pracownikiem. Po kilku minutach poprosiła mnie z
powrotem, i już bez obecności pracownika i stwierdziła, że sprawa kończy się
na ostrzeżeniu, bo nic więcej zrobic nie może. Ale zapewniła, że jeszcze
jedna najdrobniejsza skarga na tego pracownika i nie będzie się nawet
zastanawiac nad wymierzeniem kary.
Na koniec oczywiście przeprosiła za incydent i stwierdziła, że jeśli będę
jeszcze świadkiem podobnej sytuacji to mam dac jej znac.
Pozdrawiam >>> mario.
Są różni ludzie, różne sytuacje i... różne metody na chamów. Jakiś rok
temu, środek zimy - pośpieszny "Bryza" do Olsztyna między Gdańskiem a
Pruszczem. Tłok, pełno ludzi korytarzu - z "wędzarni" (przedziału dla
palących), w której widać, że pali co najmniej kilka osób - wychodzi
facet na korytarz i... odpala papierosa! Stałem jakieś 2-3 metry od
niego - patrząc w kierunku jazdy - z przodu. Nie certoliłem się ze
zwracaniem uwagi tylko... otworzyłem na maksa okno - pociąg jechał co
najmniej 100 km/h, na dworze jakieś -10 i chyba drobny śnieg.
Oczywiście na korytarzu momentalnie zrobiło się lodowato, śnieg zaczął
wpadać, ale jakoś nikt mi uwagi nie zwrócił, a wszyscy zaczęli gapić się
na palacza (w tym ja z bezczelnym uśmiechem) - jakoś szybko schował się
do przedziału. Ciekaw jestem, czy rozmowa byłaby równie skuteczna :-D
--
Pozdrawiam
Henio
Olsztyn <====> Trójmiasto
W długich pociągach pospiesznych to pewno nie byłbym problem, ale pomyśl
jak to zrobić na liniach lokalnych lub w krótszych pociągach
dalekobieżnych, złożonych z na tyle małej liczby wagonów, że niepalący
ciśnieli by się w tłoku, a palący mieli luzy w swoim wagonie (myślę, że
odsetek palących byłby o wiele mniejszy).
--
pozdrawiam
Dawid Pastusiak
http://www.dawidek7.prv.pl