Jednak w dniu dzisiejszym z przeszło 265 wyprodukowanych maszyn jeździ
zaledwie kilka, sprawnych jest co najwyżej kilkanaście, reszta czeka szybszego
lub późniejszego złomowania. A jeszcze kilka lat temu tyle maszyn każdego dnia
do pracy delegowała zaledwie jedna jednostka utrzymania taboru. Ilość
sprawnych lokomotyw w całym kraju oscylowała w okolicach 100 sztuk!
Można więc powiedzieć że seria przeżyła istny armagedon. Za kilka lat zniknie
zupełnie z torów (Cargo potrzebną ilość zmodernizuje na ST45, IC mając E-loki
dwusystemowe daruje sobie przeciąganie składów na granicah, a przewozy
regionalne w zasadzie z pracy przewozowej maszyn tych wyzbyły się już!)
DLATEGO WARTO MOIM ZDANIEM PODJĄĆ DZIAŁANIA MAJĄCE NA CELU ZACHOWANIE MASZYNY
TEJ SERII PRZY ŻYCIU!
Koszty:
Kupując za cenę złomu maszyna będzie kosztować 30 000- 50 000 PLN, ale myślę
że stowarzyszenie które podjęłoby się takiego działania, po umiejętnych
rozmowach byłoby w stanie odkupić SU45 np od PR lub PKP za symboliczną kwotę.
Kolejną kwestią jest wykonanie jej rewizji. Obecnie "rewizja" to głównie
wymiana obręczy, elementów zużytych, oraz odmalowanie pudła. Kwota nie powinna
być szczególnie astronomiczna, i dla większej grupy osób zaangażowanych w
projekt jak najbardziej do przełknięcia.
Poza tym rewizja spalinowozu ma nad parowozami tę zaletę że nie obowiązują nas
rewizje kotła czy rewizje zewnętrzne co np 1,5 roku. Mamy przebieg 400 000 km
i nie jesteśmy jakoś szczególnie ograniczeni czasowo. Tak więc nie byłoby to
jak w przypadku parowozów że za cenę jednej rewizji udałoby się co najwyżej
(podczas jej ważności) zorganizować 2- 3 imprezy, lecz 20-30 imprez!
Kwestia numeru i malatury jest w tym momencie poboczna, tak samo jak
późniejszej potencjalnej przeróbki na SP45 :)
Jakie macie pomysły w powyższym temacie? A może są chętni przedstawiciele
organizacji klubowych się wypowiedzieć? Coś mi się przypomina że KSK Wrocław
chyba próbował kiedyś przejąć SP45-009 ale coś wtedy nie wyszło...
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> DLATEGO WARTO MOIM ZDANIEM PODJĄĆ DZIAŁANIA MAJĄCE NA CELU ZACHOWANIE MASZYNY
> TEJ SERII PRZY ŻYCIU!
Popieram...tak samo jak piętrowe Bhp...
> Koszty:
> Kupując za cenę złomu maszyna będzie kosztować 30 000- 50 000 PLN, ale myślę
> że stowarzyszenie które podjęłoby się takiego działania, po umiejętnych
> rozmowach byłoby w stanie odkupić SU45 np od PR lub PKP za symboliczną kwotę.
> Kolejną kwestią jest wykonanie jej rewizji. Obecnie "rewizja" to głównie
> wymiana obręczy, elementów zużytych, oraz odmalowanie pudła. Kwota nie powinna
> być szczególnie astronomiczna, i dla większej grupy osób zaangażowanych w
50 000 tysięcy to jest roczny przychód całej branży kolejowej z tytułu
1% lub też roczny budżet organizacji posiadającej własny tabor czy
budynki... Więc o czym my tu mówimy...
Pozdr.
CAr.
Jagular
> 50 000 tysięcy to jest roczny przychód całej branży kolejowej z tytułu
> 1% lub też roczny budżet organizacji posiadającej własny tabor czy
> budynki... Więc o czym my tu mówimy...
Zgoda szanowny Arielu, ale nie siejmy tez paniki ;)
Przykład może z mikroskali ale zawsze. Brałem udział w projekcie "Ikarus 289":
http://www.kmkm.waw.pl/289/
Podpowiem tak, sam włożyłem w niego kwotę 4 cyfrową, i około 100 godzin
bezpośredniej pracy, a takich jak ja było więcej!
Wózek kosztował oficjalnie 1 lub 10 PLN mimo że jego wartość złomowa to ok.
4000 PLN.
Osobie prywatnej tak autobus jak i lokomotywa nie zostaną przekazane, ale
organizacji non profit tak. Oczywiście tu już jest drugą sprawą fakt czy uda
się w protokole przekazania zastrzec iż osoby będące członkami klubu nie
czerpią zysków z działalności klubowej, a wynajem w celach komercyjnych (to
oczywiście bardziej w przypadku parowozów, bo kto wynajmie SU45 oprócz imprez
MK?) i ewentualny zysk z niego będzie przeznaczony na realizację zadań
statutowych stowarzyszenia tzn remont innych szynowych zabytków techniki.
Wtedy myślę że odpowiednio wytypowana wycofywana właśnie lokomotywa (ze
względu na osiągnięcie przebiegu międzynaprawczego) będzie mogła być
wytypowana do przekazania i naprawy. Gdyby była to lokomotywa przewozów
regionalnych można by wręcz próbować dogadać się z nimi o wykonanie takiej
naprawy po kosztach własnych (tzn bez zysku, tylko na pokrycie kosztów
takiej). Naprawa rewizyjna parowozu to kwoty 50000-100000 PLN, myślę że
niezbyt głęboka w zakresie naprawa np w Chojnicach dość dobrze zachowanej SU45
daje nam nie więcej niż kilkanaście tysięcy złotych. Wszystko oczywiście
zależy od dobrej woli Przewozów Regionalnych. Kilkanaście tysięcy złotych jest
do dźwignięcia nawet przez grupkę 20 ortodoksyjnych fanatyków serii, a takich
w kraju jest napewno kilka razy więcej. Potrzebny jest jednak ktoś kto
przedsięwzięcie poprowadzi. Bo osoba z ulicy typu ja, niewiele może. Jako
członek KMKM w sprawie części do Ikarusów załatwiałem wiele, w MZA, w KGP, w
paru innych miejscach. To darmowe części, detale historyczne, upusty z ceny,
rabaty, przekazania materiałów do naprawy. Uzbierałoby się tego troszkę.
Część robocizny w ramach NR można zaproponować aby wykonać samemu (zdzieranie
rdzy ze szkieletu pojazdu, proste prace ślusarskie pod okiem fachowca, potem
malowanie).
Px48 z Nowego Dworu około 325 000 zł.... Maszyny normalnotorowe znacznie
więcej...
> Wszystko oczywiście
> zależy od dobrej woli Przewozów Regionalnych. Kilkanaście tysięcy złotych jest
> do dźwignięcia nawet przez grupkę 20 ortodoksyjnych fanatyków serii, a takich
> w kraju jest napewno kilka razy więcej.
Za kilkanście tysięcy złotych to może ktoś zrobi rewizję Ls40 czy Ls60,
a nie liniowej lokomotywy.
> Część robocizny w ramach NR można zaproponować aby wykonać samemu (zdzieranie
> rdzy ze szkieletu pojazdu, proste prace ślusarskie pod okiem fachowca, potem
> malowanie).
Obawiam się, że to nie jest najkosztowniejszy element całej zabawy ;-).
Pozdr.
CAr.
Czasem się zdarzy jakaś okazja jakiś film...jakiś pociąg turystyczny
przez Polskę...
Jeśli udałoby się pozyskać taką lokomotywę taniej to na pewno warto
próbować.
Tylko jeszcze potrzebne wagony do niej ;)
W Anglii potrafili sie zebrać i zbudowac od postaw parowóz, my tak
bogaci nie jesteśmy ale choc trochę się może da razem zrobić...
Jak uczą dotychczasowe doświadczenia - z problemem i roszczeniami od MK
zostanie ten, kto weźmie ten pojazd sobie na plecy. Chętni do pracy i
finansowania szybko się zwiną, jak zorientują się, że nie będą mieli
prędko zabawki do zabawy. Wydaje mi się znacznie lepszym rozwiązaniem
przekonanie PR-ów do zachowania poprostu jednej sztuki SU45 na właśnie
takie okazje.
Pozdr.
CAr.
Jagular
> DLATEGO WARTO MOIM ZDANIEM PODJĄĆ DZIAŁANIA MAJĄCE NA CELU ZACHOWANIE MASZYNY
> TEJ SERII PRZY ŻYCIU!
A nie lepiej spróbować się dowiedzieć w jakim stanie jest SP45
znajdująca się w skansenie w Kościerzynie i jakie byłyby szanse na jej
wskrzeszenie?
--
Pozdrawiam Bad Worm badworm[maupa]post{kopek}pl
GG#2400455 ICQ#320399066
Popieram to stwierdzenie. Zalozenie, ze przeprowadzi sie naprawe glowna i
potem nic sie nie zepsuje przez x lat to utopia. Dlatego trzeba by miec
druga lokomotywe w miare kompletna jako dawce narzadow. Oprocz tego kilka
szaf czesci zamiennych tych najpotrzebniejszych. Do tego jakiegos
warsztatowca na pol etatu przynajmniej, ktory znalby lokomotywe od
potrzewki i potrafil zaradzic na najczestsze usterki. Lokomotywe ponadto
trzeba by ubezpieczyc. Czy czasem co jakis czas (niezaleznie od przebiegu
lokomotywy) nie musi byc zrobiona kontrola zbiornikow powietrza? Tego tez
nikt nie zrobi za darmo. Ogolnie koszty koszty koszty, czesto kilka razy
wieksze niz zalozone.
--
Maciej
Podstawowa rzecz, żadnych rewizji! Twój pomysł rewizji SU45 rozumiem w ten
sposób, że nigdy w życiu nie widziałeś faktury za NR liniowej lokomotywy. Koszty
są ogromne!
W sumie nie rozumiem po co stare lokomotywy wysyła się na takie kosztowne naprawy?
Nikt z nas nie udźwignie kosztów eksploatacyjnych SU45, to jest nierealne.
Potrzebne jest porozumienie z Cargo lub PR (to prędzej, bo mają zasoby) o
wytypowanie lokomotywy, która stanie się historyczną sprawną SU45. Lokomotywa
powinna stać na wolnym bądź w zapasie w hali oraz przynajmniej raz w miesiącu
posiadać zatrudnienie w normalnej pracy pociągowej. Musi mieć dobre obuwie grubą
ramę, wózki, zdrowy silnik i prądnicę i jak najdłuższą rewizję zbiorników.
Należy zachować parę dobrych wózków z najlepszymi (najgrubszymi zestawami) i
części zamienne takie, które spotkamy tylko w SU45.
Potrzebujemy lokomotywy, która ma przed sobą świetlaną przyszłość na jazdę przez
100000-200000km. To są wartości na tyle duże, że i tak prędzej zdechnie sama niż
my na niej te kilometry wytłuczemy. Lokomotywa musi mieć dobry serwis, zapczasti
i ludzi, którzy przypilnują aby lokomotywa nie stała pod chmurką.
Na dzień dzisiejszy najlepszym miejscem są Chojnice. Dlaczego?
1) Jest kilka lokomotyw odstawionych do zapasu.
2) Są ludzie, którzy zjedli zęby na tym taborze, czy to za nastawnikiem, czy na
warsztacie.
3) Jest dobre zaplecze techniczne.
4) Są własne przestronne hale, które powinny być przykładem dla innych, jak może
wyglądać hala rewizji (np. SU45-018 nie stoi pod chmurką).
5) Jest doświadczenie w przywracaniu do życia taboru np. SU45:018, 074, 079, 214
i SP32-206 oraz rewizje autobusów szynowych.
6) Jest idealne zatrudnienie dla serii SU45, próby słupskie! Lokomotywa jest
zatrudniana operatywnie, a jak już się ją zatrudni, to porządnie pracuje. Wtedy
na bieżąco wychodzą wszelkie usterki, które wymagają naprawy. Lokomotywa ma
ciągłość pracy podzespołów (nie zastoi się), a do takiej pracy jest potrzebna
tylko np. raz na tydzień, więc zrobi mało kilometrów.
7) Jest odpowiednia mentalność ludzi. A jeżeli nawet jej nie ma, to i tak widać
ją po utrzymaniu taboru i sekcji:)
Jeżeli PR Gdynia zgodziłby się na przemalowanie SU45-018 w ciekawszą
kolorystykę, to mamy już pierwszego kandydata.
Reasumując, lokomotywie nie wolno stać od imprezy do imprezy, musi być zaplecze
oraz załogi trakcyjne i utrzymania znające tabor i dobrze utrzymany kandydat z
kilometrami i perspektywami na długowieczność.
O SP45 należy zapomnieć, zejdźmy na ziemię.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Jak nie wiesz jak jest to nie pisz nic. Skoro jesteś taki mądry to może
napisz co ty zrobiłeś dla historii kolejnictwa, bo oczywiście lepiej
siedzieć na dupie i krytykować wszystkich dookoła którzy coś robią...
--
Łukasz W. - semaforek
gg- 6621129 mejl- lukislukis[małpa]o2.pl
Teksty tu wygłaszane to moje prywatne opinie.
Moja strona => http://www.semaforek.za.pl/
Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska => www.srkgs.rail.pl
> Koszty:
> Kupując za cenę złomu maszyna będzie kosztować 30 000- 50 000 PLN, ale
> myślę że stowarzyszenie które podjęłoby się takiego działania, po
> umiejętnych rozmowach byłoby w stanie odkupić SU45 np od PR lub PKP za
> symboliczną kwotę.
Cóż, myślę, że żadne stowarzyszenie by się tego nie podjeło. Ale przypuśćmy
że każdy z PMK da 100zł na taki cel, to gdzie chcesz tego loka
trzymać/jeździć? Np. w Jędrzejowie normalna bocznica jest praktycznie
odcięta i zdekompletowana.
A co z EN94? Też taki tramwaj warto zostawić dla potomnych jak EN96 przejmą
pałeczkę.
> Kolejną kwestią jest wykonanie jej rewizji. Obecnie
> "rewizja" to głównie wymiana obręczy, elementów zużytych, oraz odmalowanie
> pudła. Kwota nie powinna być szczególnie astronomiczna, i dla większej
> grupy osób zaangażowanych w projekt jak najbardziej do przełknięcia.
Rewizja rewizją, ale koszt papierów to matrix. Może gdyby dałosię wkręcić
jakiego prywatnego przewoźnika, który by takiego loka uruchomił i nim
jeździł...
pzdr
a.
Nie chodzi mi o czynną dewastację, tylko o zaniechanie. Jeden
steinfurt wiosny nie czyni, reszta stoi i niszczeje.
--
Wojciech Smagowicz
> Nie chodzi mi o czynną dewastację, tylko o zaniechanie. Jeden
> steinfurt wiosny nie czyni, reszta stoi i niszczeje.
Nadal proszę o szczegóły, zwłaszcza, które eksponaty i w jakim stopniu
uległy pod opieką PSMK tak znaczącej degradacji. Ale szczegółowo.
Jednocześnie proszę o wskazanie konkretnych środków zaradczych. Bo walić
na odlew każdy potrafi.
CAr.
> Nie chodzi mi o czynną dewastację, tylko o zaniechanie. Jeden
> steinfurt wiosny nie czyni, reszta stoi i niszczeje.
Cóż Szanowny Panie - nie robi błędów tylko ten, co nic nie robi. Widać
lepiej było, aby zgodnie z zasadą czego oczy nie widzą tego sercu nie
żal trafił do polskich hut. Z pewnością wtedy Pańskie samopoczucie
byłoby znacznie lepsze, nieprawdaż??
Pozdr.
CAr.
Szanowny Panie. Nie wiem ile kosztuje naprawa okresowa parowozu, ale jako
Koordynator Napraw Rewizyjnych lokomotyw ET22 prowadzonych systemem gospodarczym
w swoim Zakładzie mogę śmiało stawić tezę, że nie masz pojęcia i o kosztach i o
zakresie związanym z naprawą okresową lokomotywy liniowej. Dla większości z Was
taka naprawa to obręczowanie zestawów i malowanie. A g..o prawda! Przyjmijmy
samą naprawę zestawu kołowego przez specjalistyczny zakład, przy wymianie osi,
obu kół bosych, przeobręczowaniu i całościowej rewizji obostrzonej jest to koszt
ok. 70tys zł za jeden zestaw kołowy. Idźmy dalej - maszyny elektryczne,
rewizja+ewentualne przezwojenie, wymiana łożysk. Koszt 10-30tys zł za silnik.
Dodajmy do tego wymianę zużytych elementów nadwozia i podwozia, ceny przy
detalicznej naprawie są ogromne liczone w setkach lub tysiącach zł za detal.
Zajmowałem się elektrowozami więc nie wiem ile kosztowałaby naprawa rewizyjna
silnika spalinowego i prądnicy, mogę się tylko domyślać kwoty pięciocyfrowej.
> Kilkanaście tysięcy złotych jest do dźwignięcia nawet przez grupkę 20
> ortodoksyjnych fanatyków serii, a takich w kraju jest napewno kilka razy
> więcej.
Kilkanaście może i tak, ale nie kilkaset bo takie są ogólne koszty za naprawę
nie w ZNTK a we własnym zakresie.
> Potrzebny jest jednak ktoś kto
> przedsięwzięcie poprowadzi. Bo osoba z ulicy typu ja, niewiele może. Jako
> członek KMKM w sprawie części do Ikarusów załatwiałem wiele, w MZA, w KGP, w
> paru innych miejscach. To darmowe części, detale historyczne, upusty z ceny,
> rabaty, przekazania materiałów do naprawy. Uzbierałoby się tego troszkę.
> Część robocizny w ramach NR można zaproponować aby wykonać samemu (zdzieranie
> rdzy ze szkieletu pojazdu, proste prace ślusarskie pod okiem fachowca, potem
> malowanie).
Nie można porównywać naprawy samochodu do lokomotywy. Twój pomysł jest
szlachetny ale, o ile malowanie i wymianę części zrobisz "sam" to dla zestawów
kołowych, maszyn elektrycznych i silnika nie będziesz w stanie wykonać samemu
rewizji.
Pozdrawiam
POTRZEWKI ??? Haaalo! Gdzie byłeś jak ortografię tłumaczyli???
Rzeczywiście należałoby się zastanowić, co zostawić, a co zezłomować.
Muzeum jest w Warszawie, tam można obejrzeć nieczynny tabor. A w
Skierniewicach, żeby przyciągnąć ludzi, trzeba coś uruchomić. Trzeba
znaleźć inwestora, zapewne pójść na jakiś komercyjny kompromis. Bo
póki co, mimo dobrych chęci zainteresowanych, skansen jest zbieraniną
złomu kolejowego. Jeżeli to ma być dla szerszej publiczności, to musi
być atrakcyjne, zapewne ciężkostrawne dla ortodoksów, ale cóż, takie
czasy.
No i rozmawiamy wreszcie jak ludzie. Problem w tym, że trudno o
inwestora, który by chciał całe życie dokładać ;-). Do tego dochodzi
problem ze znalezieniem sponsorów czy jakichkolwiek środków publicznych
wymagających wkładu własnego. Jeśli do tego dodamy polskie warunki
dystrybucji środków unijnych na ngo's to mamy to co mamy. Możemy sobie
najwyżej zrobić seminarium z logiem UE - czemu w Skierniewicach
rdzewieją wagony...
Pozdr.
CAr.
A czy w normalniejszych pod tym względem krajach nie ma złagodzonych
procedur dla taboru zabytkowego? Nawet u nas samochód na zabytkowych
tablicach ma łagodniejszy przegląd.
Bo niestety jedynym wyjściem jest ukomercyjnienie przedsięwzięcia,
choćby luksusowy Hotel SPA Stara Parowozownia - Niemcy by się
posikali. Jeżeli taka impreza doprowadziłaby do uratowania i
uczynnienia 2 - 3 lokomotyw i kilku wagonów, to skórka warta wyprawki.
Teren jest duży, zmieściłby się i ośrodek SPA i część kolejowa. Ale
tylko wtedy znajdzie się inwestor, jeżeli da mu się zarobić tyle, że
odpali jeszcze parę milionów na zabytki kolejnictwa, szczególnie
jeżeli przyczynią się do stworzenia niepowtarzalnej atmosfery miejsca.
A czy w chwili obecnej w DSU - Dokumentacja Systemu Utrzymania dla SU45 nie ma
zapisu, że jeżeli lokomotywa nie wyjeździ kilometrów to i tak po 2 latach
eksploatacji musi przejść i tak kolejną naprawę rewizyjną?
Mrzonki! Parowóz może być jak w Białowieży Pałac - jako rekwizyt.
Może i mrzonki, a może nie. Na hotele SPA jest moda i zapotrzebowanie,
niedaleko Skierniewic powstał niedawno wielki hotel w szczerym polu. A
jeżeli by stworzyć miejsce z kilmatem, to czemu nie.
Jedno jest pewne, nie ma szans na stworzenie tam skansenu sensu
stricto. Nikt nie wywali na to pieniędzy, bo mu się to nie zwróci, a
na dotacje publiczne nie ma co liczyć, kolej też nie wspomoże. A więc
pozostaje albo trwanie w stanie obecnym, albo trzeba iść w kierunku
komercyjnym. Tertium non datur.
Gdyby tak było, to dziś jedyną SU45 byłaby niesprawna 079 :D
Muzealnictwo jest w rozkwicie obecnie. W dużym stopniu na kredyt, nie
wiem co będzie gdy się skończą pieniądze z UE ale na pewno przespano
szanse na powstanie jakiegoś porządnego skansenu - na przykład w
Sierpcu, albo takiego jak w Budapeszcie. Skierniewice bardzo lubię za
klimat, pozytywną energię i historię, ale nie ma co ukrywać że brakuje
trasy dla pociągów historycznych.
Prywatna kolej w SPA? Może odbudować Samborowo-Marwałd-Turza Wielka do
SPA Wzgórza Dylewskie? Nierealne! Utrzymanie ciężkiej lokomotywy przez
SPA - też nie.
Jak jest w innych krajach? Na Węgrzech chyba miłośnicy odbudowali
Nohaba? Innego MAVowskiego widziałem z wagonem pomiarowym, i to chyba
jest dobre wyjście.
To bardzo ciekawa i cenna informacja.
W takim razie zapasowa olsztyńska 054 już nie zostanie przywrócona do ruchu
(rewizja 2002r.) zaś w przyszłym roku swój powrót na szlak utracą 070, 154 i 196.
Lśniąca nowym lakierem 018 w przyszłym roku również zasili długi rządek maszyn,
które swoje wyjeździły i tych, którym nie było dane.
Czy 8 lat liczy się od daty ukończenia NR?
Czy po NG (w tym momencie fantazjuję) też jest 8 lat?
SPA to po prostu taki pomysł pierwszy z brzegu. Generalnie chodzi o
przedsięwzięcie komercyjne typu rozrywkowego na bazie kolei.
Kolejka Czu-Czu jak nic :) Może jakiś paintball we wrakach wagonów?
I tak się kończą wszelkie dyskusje. Niech więc zostanie złomownia.
Będą mogli tam sobie jeździć natchnieni mikole i spisywać numery
fabryczne szyn, albo analizować konstrukcje starych wagonów
(szczególnie jak odpadnie poszycie). Zabawa się skończy, jak komuś coś
na łeb spadnie. Wtedy światło zgasi prokurator.
Wiesz, że to niegłupie? Może nie paintball, bo mimo wszystko zostawia
ślady ale ASG czemu nie?
Turyści są w stanie dobrze zapłacić za ciekawe "performance'y" , na
przykład: za zagonienie ich jak "juden" do bydlęcych wagonów kolbami,
pokaz opanowania stacji przez wojsko, szturm ATeków na skład uprowadzony
przez terrorystów, "haloween" z "ożywającymi" pociągami widmo albo nalot
WOP'u na pociąg mrówek zza wschodniej granicy z wiskaniem bagaży i
wyłapywaniem przemytników. Co nieco w tym siedzę to wiem, że za takie
numery ludzie płacą lepiej niż za zwiedzanie złomowni, są nawet firmy
które organizują imprezy integracyjne dla pracowników innych firm i
szukają takich urozmaiceń.
JJC
To pięknie brzmi tylko w teori, skończyło by się jak z SM41-111 w Grudziądzu
pewnie. Chociaż wolałbym żeby tak się nie stało.
pozdrawiam
> Niestety z taborem kolejowym nie jest tak, jak z samochodem, gdzie
> zaprzyjaźniony diagnosta dopuści nam na kolejny rok naszą leciwą
> "Syrenkę".
Jak masz syrenkę zarejestrowaną jako zabytek,
nie potrzebujesz wykonywać przegladów okresowych.
Pierwszy przegląd jest ważny bezterminowo.
MR
> Wiesz, że to niegłupie? Może nie paintball, bo mimo wszystko zostawia
> ślady ale ASG czemu nie?
> Turyści są w stanie dobrze zapłacić za ciekawe "performance'y" , na
> przykład: za zagonienie ich jak "juden" do bydlęcych wagonów kolbami,
> pokaz opanowania stacji przez wojsko, szturm ATeków na skład uprowadzony
> przez terrorystów, "haloween" z "ożywającymi" pociągami widmo albo nalot
> WOP'u na pociąg mrówek zza wschodniej granicy z wiskaniem bagaży i
> wyłapywaniem przemytników. Co nieco w tym siedzę to wiem, że za takie
> numery ludzie płacą lepiej niż za zwiedzanie złomowni, są nawet firmy
> które organizują imprezy integracyjne dla pracowników innych firm i
> szukają takich urozmaiceń.
Prawdę gada! Jakby z książki czytał :)
Nawet i ten paintball... Zdemontować wagon z części, zostawić sam szkielet i
blachy burt, pół roku wynajmu takiej hali z wagonami na paintball i po pół
roku można przystępować do ich generalnego remontu. Brzmi śmiesznie, ale tak
jest! Iluż z nas nie marzyło grając w jakąś strzelankę 3D kiedyś tam, aby
połazić po wymarłej fabryce, czy ciemnych podziemiach jakiegoś gmachu.
Strzelanie do siebie w ogrodzonym lesie szybko robi się nudne, poza tym mało w
tym klimatu. Chętnych zapewne wielu by się znalazło. Wiem ile po terenach
zakładów Ursus latało podobnych "oszołomów" ;) z bronią na farbę :)
Oczywiście to tylko przykład. Ale... Była kiedyś wojna o złomowanie Oelek spod
Wolsztyńskiego wiaduktu. I każdy krzyczał że hańba itd. Nic nikomu po 30
zaniedbanych pomnikach w całej PL. Ale kosztem tego że 25 się zezłomuje, a
czterem maszynom przywróci się pełen błysk/piąta powrót do ruchu to myślę że
warto! Inną sprawą jest to że PKP wcale zysku ze złomowania wraków Ol49 nie
przeznaczy na inne sprawne maszyny tej serii. Ale to dyskusja na inny temat.
Ja po prostu odnoszę wrażenie że Ty2 na ten przykład będzie święty mimo że np
jego pomników w całym kraju będzie 100. I dlatego to wszystko wygląda jak wygląda.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> SP45-166 pisze:
> > Jednak w dniu dzisiejszym z przeszło 265 wyprodukowanych maszyn jeździ
> > zaledwie kilka, sprawnych jest co najwyżej kilkanaście, reszta czeka szybszeg
> o
> > lub późniejszego złomowania. A jeszcze kilka lat temu tyle maszyn każdego dni
> a
> > do pracy delegowała zaledwie jedna jednostka utrzymania taboru. Ilość
> > sprawnych lokomotyw w całym kraju oscylowała w okolicach 100 sztuk!
> > Można więc powiedzieć że seria przeżyła istny armagedon. Za kilka lat znikni
> e
> > zupełnie z torów (Cargo potrzebną ilość zmodernizuje na ST45, IC mając E-loki
> > dwusystemowe daruje sobie przeciąganie składów na granicah, a przewozy
> > regionalne w zasadzie z pracy przewozowej maszyn tych wyzbyły się już!)
> >
> > DLATEGO WARTO MOIM ZDANIEM PODJĄĆ DZIAŁANIA MAJĄCE NA CELU ZACHOWANIE MASZYNY
> > TEJ SERII PRZY ŻYCIU!
> > Koszty:
> > Kupując za cenę złomu maszyna będzie kosztować 30 000- 50 000 PLN, ale myślę
> > że stowarzyszenie które podjęłoby się takiego działania, po umiejętnych
> > rozmowach byłoby w stanie odkupić SU45 np od PR lub PKP za symboliczną kwotę.
> > Kolejną kwestią jest wykonanie jej rewizji. Obecnie "rewizja" to głównie
> > wymiana obręczy, elementów zużytych, oraz odmalowanie pudła. Kwota nie powinn
> a
> > być szczególnie astronomiczna, i dla większej grupy osób zaangażowanych w
> > projekt jak najbardziej do przełknięcia.
> > Poza tym rewizja spalinowozu ma nad parowozami tę zaletę że nie obowiązują na
> s
> > rewizje kotła czy rewizje zewnętrzne co np 1,5 roku. Mamy przebieg 400 000 km
> > i nie jesteśmy jakoś szczególnie ograniczeni czasowo. Tak więc nie byłoby to
> > jak w przypadku parowozów że za cenę jednej rewizji udałoby się co najwyżej
> > (podczas jej ważności) zorganizować 2- 3 imprezy, lecz 20-30 imprez!
> >
> > Kwestia numeru i malatury jest w tym momencie poboczna, tak samo jak
> > późniejszej potencjalnej przeróbki na SP45 :)
> >
> > Jakie macie pomysły w powyższym temacie?
>
>
> Podstawowa rzecz, żadnych rewizji! Twój pomysł rewizji SU45 rozumiem w ten
> sposób, że nigdy w życiu nie widziałeś faktury za NR liniowej lokomotywy.
Być może. Jednak sam pamiętasz jak naczelnik sekcji Ełk podał nam kilka lat
temu koszty przywrócenia do ruchu Ol49-3. Pamiętam że oscylowały wokół 100 000
PLN. A wiadomo, parowóz, rewizja wewnętrzna, zewnętrzna, skrzyni ogniowej,
próba pod ciśnieniem, układ wodny, jeszcze tender i te inne sprawy. Na zdrowy
rozsądek wydawało się że rewizja a'la PESA Bydgoszcz (wymiana butów, części
zużytych, ogólny przegląd, próba na oporniku i malowanko) nie będą aż tyle
kosztować. Ale tu przyznaję jestem laikiem, i zdaję się na was.
> Potrzebne jest porozumienie z Cargo lub PR (to prędzej, bo mają zasoby) o
> wytypowanie lokomotywy, która stanie się historyczną sprawną SU45. Lokomotywa
> powinna stać na wolnym bądź w zapasie w hali oraz przynajmniej raz w miesiącu
> posiadać zatrudnienie w normalnej pracy pociągowej. Musi mieć dobre obuwie grub
> ą
> ramę, wózki, zdrowy silnik i prądnicę i jak najdłuższą rewizję zbiorników.
> Należy zachować parę dobrych wózków z najlepszymi (najgrubszymi zestawami) i
> części zamienne takie, które spotkamy tylko w SU45.
>
> Potrzebujemy lokomotywy, która ma przed sobą świetlaną przyszłość na jazdę prze
> z
> 100000-200000km. To są wartości na tyle duże, że i tak prędzej zdechnie sama ni
> ż
> my na niej te kilometry wytłuczemy. Lokomotywa musi mieć dobry serwis, zapczast
> i
> i ludzi, którzy przypilnują aby lokomotywa nie stała pod chmurką. ]
I to jest całkiem słuszna koncepcja, 100 razy lepsza od mojej. Ma pewien
szkopuł jednak. Wiesz jak jest z parowozami, wiesz też bardziej z miejskiego
podwórka jak jest z wozami liniowymi "do zachowania na cele muzealne". Są
ładnie odmalowane i jeżdżą ale potem idą na złom. Na krótką metę kilku lat,
Twoja koncepcja jest jak najbardziej słuszna, i całkiem możliwa do
zrealizowania np poprzez akcję zbierania podpisów i zrzutkę na farbę :) Tylko
czy potem po wyjeżdżeniu przebiegu międzynaprawczego maszyna ostanie się
chociaż w formie pomnika?
> Na dzień dzisiejszy najlepszym miejscem są Chojnice. Dlaczego?
> 1) Jest kilka lokomotyw odstawionych do zapasu.
> 2) Są ludzie, którzy zjedli zęby na tym taborze, czy to za nastawnikiem, czy na
> warsztacie.
> 3) Jest dobre zaplecze techniczne.
> 4) Są własne przestronne hale, które powinny być przykładem dla innych, jak moż
> e
> wyglądać hala rewizji (np. SU45-018 nie stoi pod chmurką).
> 5) Jest doświadczenie w przywracaniu do życia taboru np. SU45:018, 074, 079, 21
> 4
> i SP32-206 oraz rewizje autobusów szynowych.
> 6) Jest idealne zatrudnienie dla serii SU45, próby słupskie! Lokomotywa jest
> zatrudniana operatywnie, a jak już się ją zatrudni, to porządnie pracuje. Wtedy
> na bieżąco wychodzą wszelkie usterki, które wymagają naprawy. Lokomotywa ma
> ciągłość pracy podzespołów (nie zastoi się), a do takiej pracy jest potrzebna
> tylko np. raz na tydzień, więc zrobi mało kilometrów.
> 7) Jest odpowiednia mentalność ludzi. A jeżeli nawet jej nie ma, to i tak widać
> ją po utrzymaniu taboru i sekcji:)
Stąd też i mój pomysł by podjąć współpracę z Chojnicami. To mekka trakcji
spalinowej i tam SU45 znajdzie należytą dbałość :)
> Jeżeli PR Gdynia zgodziłby się na przemalowanie SU45-018 w ciekawszą
> kolorystykę, to mamy już pierwszego kandydata.
O ile dobrze kojarzę to lepszym kandydatem moim zdaniem byłaby SU45-115. Ma
złachaną kolorystykę, mimo że była w rewizji (2008?) później niż 116. PR
byłoby zapewne chętne maszynę odmalować (duuuużo ona ma jeszcze km do
wyjeżdżenia no i zapewne do 2016 byłaby ważna jej obecna rewizja jeżeli
przyjąć 8-letnią ważność. Maszyna niemal rdzennie Chojnicka, ma też sporo
mniej wytłuczone km niż 116. No i samo odmalowanie byłoby ciut prostsze.
Zaproponowalibyśmy malowanie maszyny w starej kolorystyce ze zniszczoną
powłoką malarską, nie zaś prestiżowej maszyny 018 w strażackich barwach :)
Maszyna ciągneła na Przystanek Woodstock skład 10 członów Bhp załadowanych na
full tak więc chyba taka najgorsza nie jest. Schemacik w stylu:
http://stud.pam.szczecin.pl/~wizard/details.php?image_id=22324&mode=search
lub
http://stud.pam.szczecin.pl/~wizard/details.php?image_id=19826&mode=search
i można imprezę z trzema bonanzami do Krzyża powtórzyć z realistycznym składem ;)
> O SP45 należy zapomnieć, zejdźmy na ziemię.
Było napisane "ewentulanie" bo wiem że szanse na to są niemal żadne.
> Ja po prostu odnoszę wrażenie że Ty2 na ten przykład będzie święty mimo że np
> jego pomników w całym kraju będzie 100. I dlatego to wszystko wygląda jak wygląda.
>
Parowóz Ty2-5680 uratowany! ;)
http://www.ty2.pl/news/czytaj/parowoz-ty2-5680-uratowany/
Pzdr.
> Prawdę gada! Jakby z książki czytał :)
Nie z książki tylko z życia, w końcu porywało się a następnie odbijało z
rąk podłych terrorystów prelegentkę na akademii historycznej z okazji
rocznicy Powstania Listopadowego czy robiło checkpoint autokarom z
turystami :)
> Nawet i ten paintball... Zdemontować wagon z części, zostawić sam szkielet i
> blachy burt, pół roku wynajmu takiej hali z wagonami na paintball i po pół
> roku można przystępować do ich generalnego remontu.
Nadal twierdzę, że ten paintball ma za mało klimatu, zwłaszcza jeśli
chodzi o markery, poza tym w paintballu spora konkurencja teraz na rynku.
>Brzmi śmiesznie,
Wcale nie, po prostu niektórzy ortodoksi wciąż jeszcze żyją w "epoce
gierka wczesnego", kiedy kolej miała "ważną społeczną misję" i na
wszystko były dotacje - bo tak się należy. Rzeczywistość się trochę
zmieniła i aktualnie każdy sposób promocji danego miejsca czy zdobywania
środków finansowych jest dobry a nie śmieszny.
> Iluż z nas nie marzyło grając w jakąś strzelankę 3D kiedyś tam, aby
> połazić po wymarłej fabryce, czy ciemnych podziemiach jakiegoś gmachu.
Łatwiejsze do realizacji niż myślisz :)
> Wiem ile po terenach
> zakładów Ursus latało podobnych "oszołomów" ;) z bronią na farbę :)
Nadal biegają tylko farbiane markery ustąpiły miejsca bardzo
realistycznym wiatrówkom na 6mm kompozyt.
> Oczywiście to tylko przykład. Ale... Była kiedyś wojna o złomowanie Oelek spod
> Wolsztyńskiego wiaduktu. I każdy krzyczał że hańba itd. Nic nikomu po 30
> zaniedbanych pomnikach w całej PL. Ale kosztem tego że 25 się zezłomuje, a
> czterem maszynom przywróci się pełen błysk/piąta powrót do ruchu to myślę że
> warto!
To samo zawsze twierdziłem, ważne żeby pozyskać środki na ratowanie
zabytku a nie chwalić się : mamy 500 ton rdzewiejącego złomu, jak go nie
pomalujemy a nie mamy na malowanie pieniędzy, to za kilka lat będziemy
mieli 500 ton tlenku żelaza (rdzy) leżącego w kącie.
> Inną sprawą jest to że PKP wcale zysku ze złomowania wraków Ol49 nie
> przeznaczy na inne sprawne maszyny tej serii.
To akurat bardziej problem znanego z niegospodarności podejścia różnych
"po(d)miotów" PKP do kwestii utrzymania zabytków a co za tym idzie
promocji kolei jako takiej, jednak w przypadku miłośników kolei jestem
bardziej spokojny, że jak nawet sprzedadzą coś na złom to za uzyskane
pieniążki wyremontują coś bardziej wartościowego.
JJC
Niekoniecznie. Da się zrobić to jak należy, trzeba tylko pozyskać
odpowiedniego inwestora i jednocześnie nie stracić wpływu na
funkcjonowanie skansenu. Takie przedsięwzięcie jest możliwe, ale nie
będzie łatwo. Musiałby się zająć tym ktoś kto ma głowę do interesów.
--
Łukasz W. - semaforek
gg- 6621129 mejl- lukislukis[małpa]o2.pl
Teksty tu wygłaszane to moje prywatne opinie.
Moja strona => http://www.semaforek.za.pl/
Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska => www.srkgs.rail.pl
Elektryczny silnik trakcyjny był wzorowany na silniku z wagonu
akumulatorowego
DB serii ETA160.
Pzdr.
>> Czy 8 lat liczy się od daty ukończenia NR?
>> Czy po NG (w tym momencie fantazjuję) też jest 8 lat?
> 8 lat obowiązuje po każdej naprawie.
Ale chyba chodziło o to, że 8 lat po NG nie trzeba robić kolejnej NG, tylko
NR. :>
--
pzdr, Eli
Sytuacja jest prosta:
-albo będzie jeździła zarabiając, z sieciowymi, towarowymi jak w
Poznaniu itd i wtedy będzie mogła liczyć na droższe utrzymanie bo na to
zarobi
-albo będzie utrzymana przez hobbystów, pojedzie rzadko z pociągami
specjalnymi. Chyba nie do zrobienia u nas, biurokracja i mały rynek
hobbystyczny. Poza tym niska atrakcyjność dla masowego widza, w
przeciwieństwie do parowozu czy np lux-torpedy (gdyby się zachowała).
Punkt pierwszy niesie pewne ryzyko, jeden z węgierskich Nohabów poległ
najeżdżając na drzewo (choć czeski szynobus się spalił jadąc
wycieczkowo, o pożarze w muzeum w Norymberdze nie mówiąc, ryzyko jest
zawsze).
Nie. Sprawa jest prosta. Jeśli maszynie od ostatniej naprawy rewizyjnej/głównej
mija 8 lat, to nie kieruje się jej na kolejną naprawę w przypadku gdy wyjeździ
kilometry lub jej stan kwalifikuje się tylko na przeprowadzenie NR/NG by wróciła
do normalnej liniowej pracy.
Przykładowo SP32-147 stojąca w Chojnicach. Maszyna przyszła z Zamościa jako
odstawiona. Ponieważ jej ostatnia NR była dawniej niż 8 lat temu to zasiliła
krzaki na stałem i zapewne robi za dawce części dla 096 i 073.
Chodziło mi o to, czy po NG też jest 8 lat, czy może więcej (np. 10) ze względu
na główną. Po obydwóch rodzajach napraw jest 8 lat, wszystko wiem.
Geminus, a czy zmieniono liczbę NR pomiędzy NG?
Ile teraz jest NR po NG?
Jeszcze jedno:)
Czy 115 i 168 poszły do zapasu, czy stoją na wolnym?
Pozdrawiam!
Jeżeli się przy czymś chodzi, to nie powinni zniszczyć. Zanim będziemy się
martwić o dalsze losy należy najpierw mieć za sobą pewien etap rozmów z władzami
kolejowymi i lokomotywę z rewizją 2007-2009.
P.S. Chyba wpadłeś w jakieś złe towarzystwo, na lokomotywy mówisz "wozy".
To SM42 z drabinką będzie spalinowym szynowym wozem drabiniastym? :D
Z tą 018 to się zagalopowałem, ponieważ nie wziąłem pod uwagę terminowości NR.
W przyszłym roku Chojnice będą musiały wytypować następcę 018-tki. Myślę, że
trafiamy na dobry moment, czyli 2011 rok. Ja się nie obrażę na 115, 116, 161,
czy 168.
> Co do drugiej sprawy to wszystkie sprawne SU45 w Chojnicach są odstawione do
> zapasu.
A osiemnastka?
> Mam jeszcze jedną sprawę - za ok. 2 miesiące w woj. pomorskim na liniach
> niezelektrytfikowanych będą kursować tylko SA lub SN - nawet SP32 pójdą w
> krzaki.
To wszystko poszło w złym kierunku. Cygany i SUki powinny teraz wypierać SU45 w
ruchu pasażerskim, a nie stać w krzakach i wozić towary do niemca.
Moje Chojnice skończyły się już około dwa lata temu.
No i w sumie to dobrze, kolej ma mieć sens ekonomiczny :)
SU45 w ruchu regionalnym to zaszłość historyczna - trochę powiązana z
historią kraju choć nie do końca, bo 218 w Niemczech, 445 we Włoszech
też się widywało.
Zadziwia mnie jednak duże zużycie paliwa przez szynobusy i brak
eksperymentów z odzyskiwaniem energii, tak modnym w autobusach.
Re: Witam!
A komu będą się okpłacały eksperymenty na co najwyżej kilkunastu egzemplarzach
w serii. Kiedyś miało być 200 autobusów szynowych, a skończyło się jak każdy
wie.
Pozdrawiam Geminus.
> Co do drugiej sprawy - finansowanie kolei regionalnych przez samorządy
> spowodowało, że dawna kolej już na pewno nie wróci, a spotkanie lokomotywy
> spalinowej z wagonami w ruchu regionalnym będzie już za kilka miesięcy
> rarytasem.
Nie pisz takich rzeczy tutaj, bo jest wielu fetyszystów, którzy nt. monopolu,
konkurencyjności i innych takich głupot będą się publicznie doktoryzować.
No pięknie :/ Nowoczesne maszyny po modernizacjach z ważnymi naprawami idą w
odstawkę. Jak rozumiem naprawa rewizyjna SP32-207 odwołana z tego powodu?
Ehhh jaki do jasnej cholery był sens przekazywania 13 sztuk SP32 do Przewozów
Regionalnych? W Interach akurat teraz starczyłyby na zabezpieczenie ostatnich
TLK poza drutem.
Swoją drogą jest chyba jeszcze kilka obiegów wagonowych w PR chociażby IR do
Gorzowa, na którym SP32 powinna zastąpić fiata jeśli nie będzie dla niej zajęcia
w Chojnicach albo międzynarodówki do Chyrowa. Tam powinno się te maszyny
zagospodarować. Na Pomorze delegować tylko na sezon.
Dzięki za wiadomość. Myślałem się, że w Słupsku jest ciągłość napraw wagonów, a
z tego co rozumiem potrafią mieć też zastoje z wypuszczaniem wyremontowanego taboru.
Mimo wszystko najśmieszniejsze jest to, że żadna z trzech "firmowych" SU45 na
dzień dzisiejszy nie jeździ:D
Po całkowitym wycofaniu lokomotyw z obsługi osobówek, Chojnice staną się wielkim
cmentarzyskiem, jeszcze większym niż są teraz.
Szkoda, że przekazano pośpiechy do IC. SP32 i SU45 miałby zatrudnienie, może nie
byłoby takich sztucznych problemów, z którymi borykamy się dziś, czyli zła
relokacja taboru.
PRy byłyby dalej PKP i woziliby ludzi bez tych debilnych strzałek lub napisów na
cały wagon. Nie byłoby REGIO, tylko osobowe, jednostki nie przemierzałyby całego
kraju aspirując do rangi pociągów pośpiesznych. Nie doszłoby do likwidacji
kategorii POCIĄGÓW POŚPIESZNYCH Z NAZWĄ, gdzie teraz mamy jakieś teelka, czyli
pociągi dla dziadów i pospólstwa, do takiego stanu sprowadzono kategorię pociągu
pośpiesznego w Polsce.
Niestety mogę sobie tylko ponarzekać...
PR staraja sie uzyskac zgode na wykorzystanie do obslugi tego pociagu SA110,
tak wiec SU45 wcale nie jest takie pewne :)
--
Wojciech 'Wojtazz' Nowotniak
Pozdrowienia ze Szczecina - to taka duża wioska z tramwajami nad Odrą.
GG#4275947
www.kolejowy.szczecin.pl (w obudowie)
wojtazz(at)op.pl
Pozyjemy, zobaczymy :) Zima ciezka idzie, kibli w Szczecinie nie ma, maja
byc trzymane jako rezerwa a moze posluza tez do tego IR.
> Co do 018 to "Świdectwo sprawności ..." jest ważne aż do końca 2013roku,
Więc coś tutaj nie gra. Lokomotywa przeszła NR w 2003, więc w przyszłym roku
powinna stanąć w OR.
> Chciałbym jeszcze coś dodać na temat możliwości utrzymania w normalnym ruchu
> SU45 - od nowego rozkładu jazdy pociag IR w relacji Szczecin - Toruń będzie
> jeździł na SU45. Co prawda tylko 2 razy w tygodniu, ale dla MK to na pewno
> gratka.
Na odcinku Piła-Krzyż, czy coś więcej?
Nie chcę mi się wierzyć, bo dzisiejsze czasy są antydielsowkie. Obyś był dobrym
prorokiem:)
Pozdrawiam!
> Do grudnia 2010r. wszystkie SA110 będą w krzakach, a nie na szlaku.
Bardzo nie dobra informacja. Moje ulubione SZT w Polsce, traktuje je na równi z
lokomotywami!! Czy tutaj chodzi tylko o ich wiek?
Pozdrawiam!
> Co do obsługi poc. rel. Szczecin - Toruń to bedzie obsługiwany SU45 na całej
> trasie.
Ale promocja!! Lokomotywę wystawi Krzyż, czy Chojnice? A może coś przejdzie do
Torunia? Domyślam się, że terminy kursowania to 5 i 7? Wiadomo mniej więcej na
jakie godziny jest planowany? Fajnie gdyby pojechał w godzinach ś.p.Kopernika!
Pozdrawiam!
> No i w sumie to dobrze, kolej ma mieć sens ekonomiczny :)
> SU45 w ruchu regionalnym to zaszłość historyczna - trochę powiązana z
> historią kraju choć nie do końca, bo 218 w Niemczech, 445 we Włoszech
> też się widywało.
Wszelakie SA/SZT mają kilka zalet nad składami wagonowymi i chodzi tu o
aspekty bardziej techniczne: brak konieczności oblotu składu, związana z
tym możliwość jazdy do kilometra (do konkretnego przystanku a nie
stacji( czy też możliwość tworzenia łaczonych pociągów - było już coś
takiego praktykowane w pomorskiem, że poranna osobówka
Gdynia-Kościerzyna jechała na 2xSA103, w Kościerzynie się dzieliła i
jeden tramwaj jechał na Wierzchucin a drugi do Chojnic. Po południu oba
były łączone w Kc i zjeżdżały do Gdyni.
--
Pozdrawiam Bad Worm badworm[maupa]post{kopek}pl
GG#2400455 ICQ#320399066
> Ale promocja!! Lokomotywę wystawi Krzyż, czy Chojnice? A może coś przejdzie do
> Torunia? Domyślam się, że terminy kursowania to 5 i 7? Wiadomo mniej więcej na
> jakie godziny jest planowany? Fajnie gdyby pojechał w godzinach ś.p.Kopernika!
Prędzej trzeba się szykować na były rozkład Barnima.
A co do SA110 - to że części nie ma teraz, nie oznacza że nie będzie ich
później. Wycofa się 2 zestawy i części się znajdą, przynajmniej na jakiś
czas...
--
** Pzdr Mareczek | SQ1NDX | GG #1317273 **
* ..: Galeria fotograficzna Mareczka :.. *
* ..: Statystyki grup dyskusyjnych :.. *
**** http://www.mareczek.szczecin.pl *****
> Mam jeszcze jedną sprawę - za ok. 2 miesiące w woj. pomorskim na liniach
> niezelektrytfikowanych będą kursować tylko SA lub SN - nawet SP32 pójdą w
> krzaki.
Czyli sugerujesz, że za dwa miesiące wszystkie nowe SZT z Newagu już
dotrą? Przyznam, że jest to optymistyczne myślenie biorąc pod uwagę
fakt, że ponoć pierwszy miał się pojawić jeszcze w sierpniu a mamy
prawie połowę października i żadnej maszyny nie widać. A gdzie jeszcze
papierkologia, szkolenia maszynistów, oficjalne przekazanie?
O przezacny! Zlituj się i oświeć ciemny lud na tym padole!
Marek D.
Re: Witam!
Według wszlkich znaków na niebie i ziemi pierwsze "newgi" wejdą do eksploatcji
2 listopada, pod koniec listopada będą 3 trójczłonowce. To na razie tyle.