W dniu 2012-03-05 21:16, semaforek pisze:
> Ale jeśli dyżurny nie wie o wyprawieniu pociągu z przeciwnego kierunku
> po torze prawym to to nic nie zmienia.
Mialem na mysli to, ze zatrzymanie pociagu pod semaforem celem
podyktowania rozkazu pisemnego przez urzadzenia radiolacznosci PRAWIE
ZAWSZE generuje jakis postoj, co w tym wypadku pewnie daloby pewien
zapas czasu - a nuz pociag z przeciwnego kierunku zdazylby dojechac w
okolice tarczy ostrzegawczej i krzyczec o wjazd? A nuz dyzurny jeszcze
raz sprawdzilby droge przebiegu? Tak czy inaczej to czysta teoria.
> Chodzi mi raczej o konkretne stacje.
Sytuacja ruchowa jest zmienna. Grupowicze wspominali glownie o okolicach
Walbrzycha, to chyba najbardziej znany przyklad. Tak samo Sandomierz. Sa
tez takie miejsca na sieci, gdzie od dlugiego czasu kradzieze kabli od
urzadzen srk sa tak mocno nasilone, ze niekiedy pol godziny po
zakonczeniu prac naprawczych, ponownie nastepuje przerwa w lacznosci,
nie dziala blokada liniowa itd. Przyklad z lokalnego podworka - linia ze
Szczecina Gl. do Trzebiezy. Na to nie ma reguly.
PS. Generalnie nie wiem, czy mozna mowic o czyms takim, jak
"naduzywanie" - uzywanie rozkazow pisemnych i sygnalow zastepczych
reguluja odpowiednie instrukcje, wymaga to zachowania szczegolnej
ostroznosci, obowiazuja tez odpowiednie obostrzenia. Niebezpieczne
sytuacje biora sie glownie z tego, ze ludzie maja tendencje do
dogadywania sie i upraszczania pewnych spraw. Poza tym sluzba ruchu nie
ma wplywu na to, ze urzadzienia dzialaja tak a nie inaczej - usterki
mozna jedynie zglosic i odpisac, potem pozostaje jedynie czekac.