pociągi relacji Słupskm - Szczecinek i Szczecinek - Słupsk
nieprzytomny jest kierownik jednego z pociągów wg. TVN24
> są ranni według Łańuckiego. Więcej info na razie nie ma.
Nono czyżby Kapsch dał ciała? Ciekawe co się stało.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
"Wypadek jest na pewno poważny, ale miejmy nadzieję, że jego skutki nie
okażą się bardzo poważne - dodał Łańcucki"
--
Maciej
zderzyc czołowo dwa składy wagonowe w trakcji spalinowej to jest duże
osiągnięcie jak na rok 2010 w Polsce
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Z Miastka jak juz. Moze druzyna pojechala na pamiec - pociag byl troche
spozniony, a planowo mijanka wypadala w Kepicach.
--
Maciej
Jedyny plus prędkości pociągów w PL :)
>Jedyny plus prędkości pociągów w PL :)
Akurat linia Szczecinek-Slupsk nie nalezy do najgorszych - dla skladow
wagonowych jest tam 90km/h.
Niska predkosc nalezy raczej wziac na karb tego, ze jeden ze skladow
wyjezdzal i sie dopiero rozpedzal, a drugi wjezdzal na mijanke, a wjazd
jest bodaj z predkoscia ograniczona do 40km/h. Bo gdyby to sie stalo
gdzies na szlaku i oba sklady byly w pelnym biegu ...
--
Maciej
To by zderzyły się z prędkością całkowitą 180km/h... i by była
ogromniasta miazga i pełno ofiar śmiertelnych...
W Korzybiu w województwie pomorskim zderzyły się pociągi osobowe. Nie
ma informacji o ofiarach śmiertelnych, ale dwie osoby są ciężko ranne,
a dwadzieścia parę innych odniosło lżejsze obrażenia.
Wiadomo, że do zderzenia pociągów relacji Słupsk - Szczecinek doszło
około godz. 9.10 na stacji kolejowej w Korzybiu.
Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK mówił w TVP Info, że na miejscu
trwa akcja ratunkowa. Wiadomo, że ciężko ranny jest kierownik jednego
z pociągów. Mężczyzna jest nieprzytomny. Jak mówi rzecznik słupskiej
straży pożarnej mł. bryg. Grzegorz Ferlin w wypadku ranne jest ok. 14
osób, z czego cztery ciężej. W akcji uczestniczy w sumie 10 zastępów
państwowej i ochotniczej straży pożarnej.
Oba pociągi, to pociągi lokalne. Jeden jechał ze Słupska do
Szczecinka, drugi w przeciwną stronę. Prawdopobnie jeden z nich
wjechał nie na swój tor. Stacja Korzybie leży 23 kilometry od Słupska.
Znajduje się na niej mijanka na jednotorowym szlaku kolejowym.
Na Alert24 dostaliśmy informację, że wg. serwisu Głosu Koszalińskiego
pociąg ze Słupska wyjechał 15 minut później, bo oczekiwał na pasażerów
SKM.
> zderzyc czołowo dwa składy wagonowe w trakcji spalinowej to jest duże
> osiągnięcie jak na rok 2010 w Polsce
Akurat w tym wypadku wcale się temu nie dziwię. Te Polsaty zderzyły się
doopami - a to oznacza że maszynista jechał stojąc tyłem do kierunku jazdy a
przodem do nastawinika - zupełnie jak w parowozie jadącym tendrem naprzód,
ale przecież obsługa parowozu nigdy nie jest jednoosobowa. Przeróbka SM42 na
SP a potem SU42 to była prowizorka która w końcu musiała się zemścić.
Konsekwentnie należało przebudować kabinę na "przekątną", z kompletem
nastawników oraz instrumentów kontrolnych na obu końcach kabiny, tak jak to
mają SP32 a nawet znacznie od nich mniejsze Lxd2. W lokomotywie manewrowej
poruszającej się z niewielkimi prędkościami można sobie na uproszczone
sterowanie pozwolić, w pasażerskiej zaś trzeba naprzemiennie obserwować szlak
i tablicę kontrolną. Akurat tu maszynista nie obserwował szlaku przez krótką
tylko chwilę, gdy musiał zając się rozpędzaniem pociągu - i ta krótka chwila
zadecydowała o katastrofie. Nie będę zaskoczony jeśli po tym wypadku polsaty
zostaną odstawione lub ich obsługa zostanie wzmocniona.
Tomek Janiszewski
Rozumiem radio przez które powinien dostać zezwolenie na jazdę też
trzymał w doopie? Czy też dyżurny w Miastku miał w doopie prowadzenie
ruchu?
> glaukon...@op.pl napisał(a):
>
>> zderzyc czołowo dwa składy wagonowe w trakcji spalinowej to jest duże
>> osiągnięcie jak na rok 2010 w Polsce
>
> Akurat w tym wypadku wcale się temu nie dziwię. Te Polsaty zderzyły się
> doopami - a to oznacza że maszynista jechał stojąc tyłem do kierunku
> jazdy
A maszyniści stoją w polsatach? Jak pamiętam SM42, którą jeżdziłem w
latach 80., to się siedziało i nastawnik był połozony w taki sposób, że
kierunek jazdy praktycznie nic nie zmieniał, to przecież lokomotywa
manewrowa.
D.
> A maszyni=B6ci stoj=B1 w polsatach? Jak pami=EAtam SM42, kt=F3r=B1 je=BF=
> dzi=B3em w =
>
> latach 80., to si=EA siedzia=B3o i nastawnik by=B3 po=B3ozony w taki spo=
> s=F3b, =BFe =
>
> kierunek jazdy praktycznie nic nie zmienia=B3, to przecie=BF lokomotywa =
> =
>
> manewrowa.
>
Bardziej chodzi o to, że hamulec pociągowy jest tylko po stronie
prędkościomierza.
> D.
>Akurat tu maszynista nie obserwował szlaku przez krótką
>tylko chwilę, gdy musiał zając się rozpędzaniem pociągu - i ta krótka chwila
>zadecydowała o katastrofie.
Tylko ze w kabinie powinny byc dwie osoby - tez jak w parowozie -
zalecenie dla lokomotyw jednokabinowych. Tu zawiodl albo sprzet
(wyswietlenie sygnalu zezwalajacego na opuszczenie mijanki), albo czlowiek
i tu sa dwie mozliwosci - Dyzurny w Miastku podal zezwolenie wyjazdu z
Korzybia mimo zajetego szlaku do Kepic przez pociag przeciwnej relacji,
albo druzyna pociagu do Szczecinka postapila rutynowo, wiedzac, ze mijanka
ze skladem przeciwnej relacji jest w Kepicach i mimo braku zezwolenia
ruszyli na szlak.
--
Maciej
Aha, OK, tzn. rozumiem że nie tyle maszynista prowadzi tyłem do kierunku
jazdy, ile siedzi po przeciwnej stronie. No ale chyba ma pomocnika?
D.
Jadąc "dupą do przodu" ma szybkosciomierz w miejscu, gdzie plecy tracą swą
szlachetną nazwę, przyżądy pomiarowe równięż, nie wspominając o RJ, WOSie czy
RozPis-emnym...
Znowu wychodzi na to, że ci wredni zwiazkowcy mieli rację...
Wypadek w Korzybiu. Zderzenie czołowe pociągów (zdjęcia, wideo)
Piotr Kawałek
Wypadek w Korzybiu - raport, nowe fakty. Do wypadku doszło około godz. 9
kilkaset metrów za stacją Korzybie w kierunku Miastka. Pociągi osobowe
zderzyły się czołowo na prostym odcinku torowiska. Około 20 osób trafiło do
szpitali w Słupsku, Miastku i Sławnie. Kilka jest w stanie ciężkim.
Wypadek kolejowy w Korzybiu.
Zderzyły się czołowo pociągi relacji Słupsk - Szczecinek i Szczecinek - Słupsk
chwilę po tym jak ten pierwszy ruszył ze stacji Korzybie. Pasażerowie
twierdzą, że najpierw usłyszeli pisk hamulców i następnie silne uderzenie.
- Wszystko poleciało do przodu - mówi jeden z poszkodowanych, który doznał
tylko lekkich potłuczeń. - Pasażerowie się przewracali, uderzali ciałami o
siedzenia, przewracali się na ziemię. Ludzie krzyczeli.
Widok był straszny. Poszkodowani, którzy wydostali się z pociągu leżeli na
trawie, wiele osób było zakrwawionych, kilka straciło przytomność. Co chwilę
kursowały karetki, które zabierały rannych do szpitali w Słupsku, Miastku i
Sławnie. Najbardziej poszkodowana jest kierowniczka pociągu, która z urazem
głowy i kręgosłupa leży w szpitalu.
Na szczęście pociągi nie jechały szybko. Według wstępnych ustaleń pociąg
Słupsk - Szczecinek wyjeżdżał ze stacji Korzybie z prędkością około 20-30
kilometrów. Drugi pociąg już zaczął zwalniać przed stacją i jechał około 50
kilometrów na godzinę. Jednak w momencie zderzenia oba składy jechały jeszcze
wolniej, ponieważ maszyniści na chwilę przed katastrofą zauważyli zbliżające
się pociągi.
Rannych zostało około 25 osób, z czego większość ma tylko lekkie potłuczenia,
kilka osób skarży się na bóle kręgosłupa. Wszyscy przebywają w szpitalach
Nie wiadomo co było przyczyną wypadku. Wiadomo jednak, że pociąg jadący ze
Słupska miał kilkunastominutowe opóźnienie, ponieważ na stacji w Słupsku
czekał na pasażerów, którzy przyjechali pociągiem SKM.
Kolejarze, którzy prowadzili oględziny miejsca katastrofy sugerowali, że
maszynista mógł chcieć nadrobić stracony czas i nie zastosował się do
procedur. Maszynista może ruszyć ze stacji tylko wtedy, gdy dostanie radiowy
sygnał, który jest na dodatek potwierdzony smsem wysłanym przez dyspozytora ze
stacji w Miastku.
Wypadek kolejowy w Korzybiu. Relacja uczestnika wypadku
Przebieg wypadku i akcji ratunkowej w Korzybiu relacjonuje nam na gorąco Kamil
Winnik, lekarz, który wracał do Słupska od rodziny ze Szczecinka.
- Nie jestem przesądny, choć to był 13, ale pech jest rzeczywiście niesamowity
– mówi i opowiada, że dzień wcześniej zapalił mu się samochód. – Choć patrząc
na to, że wyszedłem z tego niemal cało mogę mówić o szczęściu.
Do zderzenia doszło, gdy pociąg wyjeżdżał ze stacji w Korzybiu. – Siedziałem w
pierwszym wagonie za lokomotywą, w jednym z pierwszych rzędów na parterze
"piętrusa” – mówi.
– W pewnym momencie usłyszałem ogromny łomot, zrobiło mi się czarno przed
oczami i obudziłem się w fotelu dwa rzędy dalej. Wnętrze wagonu było
zniszczone, pełne połamanych sprzętów, pogiętej blachy.
e wtorek 13 lipca 2010 r. około godziny 9.10 w miejscowości Korzybie (woj.
pomorskie), na szlaku jednotorowym, doszło do czołowego zderzenia dwóch
pociągów REGIO złożonych z lokomotywy spalinowej i wagonów piętrowych. Były to
pociągi relacji Słupsk – Szczecinek oraz Szczecinek –Słupsk.
„Obecnie wszyscy uczestnicy zdarzenia znajdują się pod opieką przewoźnika.
Poszkodowani w wypadku oraz ich bliscy mogą liczyć na naszą pomoc. Nasi
pracownicy są w stałym kontakcie ze szpitalami w Słupsku i Sławnie oraz
odpowiednimi służbami w celu udzielenia wszelkiego niezbędnego wsparcia” –
powiedziała Małgorzata Kuczewska-Łaska, członek zarządu Przewozów Regionalnych.
Najbliższym osób poszkodowanych zapewniamy bezpłatne (na hasło) przejazdy
pociągami spółki do Słupska, Sławna i Miastka – miejscowości, w których
hospitalizowani są pasażerowi. Uruchomiliśmy również specjalny numer telefonu
(+48) 722 341 338, pod którym można uzyskać wszystkie informacje na temat
poszkodowanych.
Natychmiast po otrzymaniu informacji o wypadku do Korzybia pojechali
członkowie zarządu spółki, dyrektor Pomorskiego Zakładu PR oraz wicemarszałek
województwa pomorskiego aby zapewnić jak najlepszą organizację całej akcji
oraz spotkać się z osobami poszkodowanymi.
Do chwili przywrócenia ruchu kolejowego między Słupskiem a Kępicami będą
kursowały autobusy, a w miejscowości Kępice pasażerowie będą mogli przesiąść
się na pociąg do Szczecinka. Wszyscy pasażerowie z wykupionymi biletami,
którzy zrezygnują z podróży na tej trasie otrzymają zwrot pieniędzy w pełnej
wysokości.
Zgodnie z obowiązującymi standardami dotyczącymi spraw bezpieczeństwa, została
powołana komisja, która ma na celu ustalenie wszystkich okoliczności wypadku.
http://www.przewozyregionalne.pl/aktualnosci,s,0,371.html
aron
Na jednotorowej linii Slupsk - Gdansk na pewno sa wyzsze niz na dwutorowej
Warszawa - Lublin.
--
AS
__________ Informacja programu ESET NOD32 Antivirus, wersja bazy sygnatur wirusow 5274 (20100713) __________
Wiadomosc zostala sprawdzona przez program ESET NOD32 Antivirus.
>czy naprawde jest sens utrzymywania na sile pociagow pasazerskich
>w .pl na liniach jednotorowych? IMHO nie ma tam az tak potwornych
>potokow pasazerskich
ale linia Szczecinek-Słupsk przy szlakowej 90km/h pozwala osiągnąć
konkurencyjną prędkość handlową w stpsunku do równoległej drogi
asfaltowej
> ale linia Szczecinek-Słupsk przy szlakowej 90km/h pozwala osiągnąć
> konkurencyjną prędkość handlową w stpsunku do równoległej drogi
> asfaltowej
no wlasnie i chwala Bogu ze tym razem tej predkosci nie osiagnieto
aron
> Na jednotorowej linii Slupsk - Gdansk na pewno sa wyzsze niz na dwutorowej
> Warszawa - Lublin.
tu zgoda. Na pewno sa linie jednotorowe w Polsce gdzie trzeba
wybudowac drugi tor albo wiecej mijanek. Ale sa to raczej wyjatki.
aron
->
Pomocnika?
W normalnych warunkach przesuwa się odjazd pociągu w sytuacji opóźnienia
pociągu, którym podróżni zmierzają na przesiadkę w celu zachowania skomunikowania.
Dzisiaj w Słupsku było tak:
89522 do Szczecinka powinien odjechać o 8.27, ale nie odjechał, bo jacyś
podróżni jadący SKMką 5823 z Gdańska (planowo przyjeżdżającą do Słupska o 8.41)
zgłosili przesiadkę w kierunku na Szczecinek. W efekcie pociąg do Szczecinka
pojechał dopiero o 8.45, a w Korzybiu stuknął się z 89523 ze Szczecinka.
To tak można sobie nierozkładowe skomunikowania tworzyć?
Pozdro
wn
pozdr
TO3
Czołowe zderzenia pociągów: ranny lekarz kierował akcją ratunkową
Michał Jamroż, Marek Wąs
2010-07-13, ostatnia aktualizacja 2010-07-13 17:11
- Wszędzie krew i ranni ludzie. Większość w panice lub szoku. Niektórzy
wyglądali przerażająco - mówią świadkowie zderzenia pociągów osobowych pod
Słupskiem, którzy jako pierwsi pomagali rannym. W sumie w wypadku ucierpiało
45 osób. Akcją ratunkową kierował na początku ranny lekarz, który jechał w
jednym z wagonów.
Była godz. 9.10. Do stacji w Korzybiu zbliżał się pociąg osobowy ze
Szczecinka, a w przeciwnym kierunku ruszał skład opóźniony o 15 min.
- Usłyszeliśmy najpierw syrenę, a po chwili potężne uderzenie. Od razu
ruszyliśmy w tamtym kierunku - opowiada Zbigniew Iwańczyk, dyżurny zmiany
Straży Ochrony Kolei z Koszalina, który był akurat na rutynowym patrolu w
Korzybiu.
Sześćset metrów od stacji pociągi relacji Słupsk - Szczecinek oraz Szczecinek
- Słupsk zderzyły się czołowo. - To był horror. Wszędzie krew oraz ranni,
płacz dzieci. Większość ludzi w panice albo w szoku. - relacjonuje Bogusław
Jaśkiewicz, starszy przodownik z patrolu SOK.
Lokomotywy, ciągnące piętrowe wagony, wbiły się w siebie z prędkością około 60
km/h. Skład ze Szczecinka w zasadzie pękł na pół.
Na szczęście jednym z przytomnych podróżnych był lekarz i pokierował on na
początku akcją ratunkową.
- Najciężej rannych zostawialiśmy w pociągu, a tych z lżejszymi obrażeniami
przenosiliśmy w cień. Niektórzy z wyglądali przerażająco. Maszynista z pociągu
ze Szczecinka miał dziurę w głowie, ale był komunikatywny. opowiada Wojciech
Brzeziński, starszy przodownik SOK, który sam wynosił kilkuletnie bardzo mocno
krwawiące dziecko z dziurą z tyłu głowy. - W najgorszym stanie była
kierowniczka tego pociągu. Miała kręgi szyjne na wierzchu, roztrzaskaną
szczękę. W pociągu ze Słupska w najgorszym stanie był kierownik pociągu, bez
przytomności, byliśmy przekonani, że jest umierający.
Pierwsze karetki zjawiły się na miejscu katastrofy po 15-20 min. Przyjechały
jednak tylko dwie, a rannych było 37 osób w tym pięć ciężko.
- Nie były w stanie przetransportować wszystkich potrzebujących pomocy do
szpitali. Dopiero po około godzinie pojawiły się następne i zabrały rannych -
dodaje Iwańczyk.
W pociągu było od 100 do 160 osób.
- Część osób, które były tylko lekko potłuczone, w tym dużo młodzieży,
zachowała dużo przytomności umysłu i bardzo nam pomagała - mówi Jaśkiewicz.
Najciężej ranni trafili do szpitali w Sławnie i Słupsku.
Jak doszło do zderzenia?
- Obecnie pracuje specjalna komisja, która ustali przyczyny wypadku. Do
zakończenia jej prac nie będziemy spekulować - mówi Ryszard Stachowicz,
zastępca dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w Szczecinie, pod którego zarządem
znajduje się linia Słupsk - Szczecinek.
Na tej linii funkcjonuje jedyny w Polsce, prototypowy system sterowania ruchem
Kapsch. Linia jest jednotorowa, a funkcjonują na niej cztery mijanki - w
Białym Borze, Kawczu, Kępicach i Korzybu. Ruchem na całym odcinku steruje
jeden dyżurny ruchu, który znajduje się na stacji Miastko.
Zwrotnice na mijankach ustawione są cały czas na wyjazd ze stacji. Semafor
wjazdowy pokazuje sygnał stój, natomiast wyjazdowy sygnalizuje ułożenie
najbliższej zwrotnicy. Sygnały pokazywane przez semafory zmieniają się
automatycznie, gdy pociąg nadjeżdża do stacji. Wtedy to zwrotnice zmieniają
automatycznie położenie, tak aby umożliwić pociągowi przejazd przez stację, po
czym wracają do dawnego położenia. Sygnały nadawane przez semafory nie
zezwalają jednak maszynistom na ich minięcie. Za każdym razem muszą się pytać
dyżurnego w Miastku, czy mogą jechać dalej. Porozumiewanie się dyżurnego ruchu
odbywa się za pomocą radiotelefonu.
Jak było w tym przypadku?
Pociąg ze Słupska do Szczecinka planowo powinien być w Korzybiu o 8:53 i po
minucie odjechać do Kępic. Tam powinien być o 9:01 i stać do 9:07. Jednak miał
opóźnienie około 15 minut, gdyż w Słupsku czekał na pasażerów innego pociągu.
W Korzybiu był tuż przed 9:10 i od razu ruszył do Kępic, gdzie wiedział, że
zgodnie z rozkładem czeka na niego pociąg w przeciwnym kierunku. Jednak
zgodnie z przepisami powinien o zgodę na minięcie semaforów zapytać przez
radio dyżurnego ruchu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy nie zrobił tego.
Tymczasem planowo jadący pociąg ze Szczecinka do Słupska, który z Kępic odjazd
miał o 9:05 dostał od dyżurnego ruch zezwolenie na jazdę do Korzybia, gdzie
wyjątkowo miała nastąpić mijanka, aby i ten skład nie nabrał opóźnienia. W
wyniku tego, pociąg jadący do Szczecinka wyjechał na jednotorową linię ze
stacji w Korzybiu, a pociąg ze Szczecinka dojeżdżał do niej (planowy przyjazd
9:12). Do wypadku doszło ok. 600 metrów przed stacją Korzybie.
- To musiał być błąd człowieka - mówią nam kolejarze.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
> Na jednotorowej linii Slupsk - Gdansk na pewno sa wyzsze niz na dwutorowej
> Warszawa - Lublin.
Tak dla ścisłości - jednotorowej na odcinkach Wejherowo - Słupsk i Rumia
- Gdynia Główna.
--
Pozdrawiam Bad Worm badworm[maupa]post{kopek}pl
GG#2400455 ICQ#320399066
--
** Pzdr Mareczek | SQ1NDX | GG #1317273 **
* ..: Galeria fotograficzna Mareczka :.. *
* ..: Statystyki grup dyskusyjnych :.. *
**** http://www.mareczek.szczecin.pl *****
90km/h, nie ma różnicy czy lokomotywa jadąca 90km/h uderza w podobną
lokomotywę (pociąg) jadącą 90km/h czy w ścianę, rezultat ten sam.
Pozdrawiam,
Maciek
Nic podobnego. Z jakiego źródła zaczerpnąłeś taką wiedzę?
Moze mu chodzilo o to, ze i w jednym i w drugim przypadku jest jatka ?
--
Utilisant le client e-mail révolutionnaire d'Opera :
http://www.opera.com/mail/
Wyobraź sobie dwie lokomotywy o _zbliżonej_ masie które w siebie uderzają.
Wyobraź sobie, że miejsce ich styku (rozpoczęcia zderzenia) masz na
środku ekranu, czy ten środek się przesunie w lewo lub prawo? :)
Ponieważ lokomotywy mają podobną masę i prędkość to miejsce rozpoczęcia
uderzenia się nie przesunie... możesz w tym środku zrobić ścianę która
jest tak samo nie ruchoma :) Więc nie ma różnicy czy uderzysz w ścianę
czy też w przedmiot o podobnej masie i prędkości :)
Pozdrawiam,
Maciek
>> 90km/h, nie ma różnicy czy lokomotywa jadąca 90km/h uderza w podobną
>> lokomotywę (pociąg) jadącą 90km/h czy w ścianę, rezultat ten sam.
>
> Nic podobnego. Z jakiego źródła zaczerpnąłeś taką wiedzę?
Z trzeciej zasady dynamiki?
Shrek.
Relacja jak z Otłoczyna.
--
Lucjan Jeziorny
> Więc nie ma różnicy czy uderzysz w ścianę
> czy też w przedmiot o podobnej masie i prędkości :)
Jeśli bawiąc się w statykę powiesimy na bloczku 2 takie same
odważniki czy jesten odważnik, a drugi koniec nitki przywiązemy
do haka w glebie, to jak najbardziej będzie to samo. Ale tu mamy
zabawę w dynamikę niestety...
Też mnie to zastanawia, skoro była taka masakra czemu nikt wzywali
śmigłowca LPR?
Jak to jest z tym Kapschem? Ktoś na forum Rynku Kolejowego napisał że
działa tak wspaniale że czasem mechanicy muszą korzystać z prywatnych
komórek. To w ogóle możliwe!?
> Użytkownik "Maciej Iwanczewski" <nawiiwan@wytnij_togazeta.pl> napisał w
> wiadomości news:i1i7st$n8c$1...@atena.e-wro.net...
>>
>> 90km/h, nie ma różnicy czy lokomotywa jadąca 90km/h uderza w podobną
>> lokomotywę (pociąg) jadącą 90km/h czy w ścianę, rezultat ten sam.
>
> Nic podobnego. Z jakiego źródła zaczerpnąłeś taką wiedzę?
Moze mu chodzilo o to, ze i w jednym i w drugim przypadku jest jatka ?
->
Może, ale jednak jatka o całkiem innych rozmiarach.
Chyba nie.
> Wyobraź sobie, że miejsce ich styku (rozpoczęcia zderzenia) masz na
> środku ekranu, czy ten środek się przesunie w lewo lub prawo? :)
>
> Ponieważ lokomotywy mają podobną masę i prędkość to miejsce rozpoczęcia
> uderzenia się nie przesunie... możesz w tym środku zrobić ścianę która
> jest tak samo nie ruchoma :) Więc nie ma różnicy czy uderzysz w ścianę
> czy też w przedmiot o podobnej masie i prędkości :)
Miejsce uderzenia się nie przesunie, za to siła wzrośnie 2-krotnie. I
jest to poniekąd III zasada dynamiki Newtona.
pzdr
Adam
Idźmy dalej w tym toku rozumowania. Zamieniłeś jedną lokomotywę ścianą i nic
się według ciebie nie zmieniło. Zatem zamieńmy także i drugą lokomotywę na
ścianę. Pewnie według ciebie nic by się nie zmieniło.
> Idźmy dalej w tym toku rozumowania. Zamieniłeś jedną lokomotywę ścianą i
> nic się według ciebie nie zmieniło. Zatem zamieńmy także i drugą
> lokomotywę na ścianę. Pewnie według ciebie nic by się nie zmieniło.
http://www.youtube.com/watch?v=c-JGIYLZZUg&feature=player_embedded#!
"Nie powtarzajcie tego w domu" ;)
> Kolejne bipy do ścięcia, w tym jedna ze skośnym dachem. Ile zostało
> skośnych w ruchu, 2 zestawy?
Na Hel jeździ 50512619191 + 50512619194, w wykazie mam jeszcze
50512619065 + 50512619067 + 50512619068, widzianą ostatni raz w ruchu w
maju ub.r. (rewizja luty 2008).
> Na odcinku Wejherowo - Runowo Pomorskie ;)
Odniosłem się tylko do odcinka podanego przez mojego imiennika.
W wypadku poległ jeden z dwóch skośnodachowych 2Bhp w Polsce.
Pozdrawiam
SU45-034
Do dziś były dwa skosy 2Bhp.
> Na Hel jeździ 50512619191 + 50512619194, w wykazie mam jeszcze
> 50512619065 + 50512619067 + 50512619068, widzianą ostatni raz w ruchu w
> maju ub.r. (rewizja luty 2008).
Obydwie bipy nie jeżdżą. Rewizja bipy jest ważna 2 lata od ostatniej rewizji
plus ewentualne odroczenie rewizji o maksymalnie 3 miesiące.
Wszystkie bipy z rewizją przed 13.07.2008. możesz śmiało zdjąć z ilostanu,
dopóki nie spotkasz jej z nową rewizją lub odroczką (odroczenie rewizji nie jest
regułą zawsze stosowaną).
P.S. Skos (4Bhp) 191+194 ostatni raz jechałem w czerwcu 2007 już na odroczeniu i
wg moich informacji nie jeździ, choć bardziej prawdopodobne jest, że już się nią
golimy.
Że się offtopicznie wtrącę - III zasada nic tu nie ma do rzeczy.
Fakt, że zderzenie dwóch identycznych mas doskonale niesprężystych
poruszających się z takimi samymi prędkościami (o przeciwnych
zwrotach) nie różni się od zderzenia jednej takiej masy z
niesprężystą ścianą*, wynika akurat z zasady zachowania pędu (czyli
_drugiej_ zasady dynamiki). Tzn. po zderzeniu obydwa zderzające się
obiekty pozostają nieruchome). Przy różnicy mas lub prędkości wynikowy
"połączony" obiekt będzie się poruszał nadal i jego prędkość można
właśnie z zasady zachowania pędu wyliczyć. Tyle, że to rozważania
teoretyczne, bo w praktyce nie istnieją ciała doskonale niesprężyste
(podobnie jak nie ma doskonale sprężystych).
Natomiast to wyzwolona _energia_ (nie siła!) będzie dwukrotnie większa.
Żeby policzyć _siły_, trzeba by znać "drogę hamowania" (czyli o ile
"spłaszczy" się lokomotywa) i z tego wyliczyć opóźnienie - w dodatku
w rzeczywistym świecie będzie ono mocno różne od jednostajnego...
Zakładając jednak, że obie lokomotywy ulegną deformacji w podobny
sposób, każda będzie poddawana siłom takim samym, jak przy uderzeniu
w ścianę. Także ta wyzwolona energia rozłoży się na dwie lokomotywy,
czyli fakt, że jest jej dwa razy więcej, nic tu nie zmienia.
Ostatecznie więc efekt powinien jednak być podobny do uderzenia jednej
w dostatecznie** twardą i solidną ścianę. Tyle, że takich konstrukcji
na torach raczej nie znajdziemy...
[*] w mechanice klasycznej przy rozważaniu zderzeń "ścianą" nazywa się
obiekt o masie nieskończonej, a więc taki, że dowolnie duży przekaz
pędu nie powoduje zmiany jego ruchu (czy też braku ruchu, co na jedno
wychodzi, bo to tylko kwestia wyboru odpowiedniego układu odniesienia).
[**] prawie idealnym modelem byłby "przodek" niedokończonego tunelu.
Pozdrawiam,
Marek W.
--
Suma inteligencji ludzkości jest stała. Tylko ludzi jest coraz więcej.
Niemożliwe. Przecież UTK twierdzi, że druga osoba w kabinie najbardziej
potrzebna jest w czasie jazdy z prędkością 131 km/h i większą.
> Idźmy dalej w tym toku rozumowania. Zamieniłeś jedną lokomotywę ścianą i
> nic się według ciebie nie zmieniło. Zatem zamieńmy także i drugą
> lokomotywę na ścianę. Pewnie według ciebie nic by się nie zmieniło.
Dokładnie. Dobrze, że trafił się MC w końcu jakiś temat inny niż
polityka. W polityce niestety wszyscy są równie głupi, tu jak widać
niektórzy są bardziej. Nawet szkoda tłumaczyć.
--
Pozdrawiam
Rychu
> P.S. Skos (4Bhp) 191+194 ostatni raz jechałem w czerwcu 2007 już na odroczeniu i
> wg moich informacji nie jeździ, choć bardziej prawdopodobne jest, że już się nią
> golimy.
Czyli suma sumarum, 13.07.2010, godz. 9:10 - koniec skośnych bip.
I w lokomotywach FPL ;)
Czyli po lewej siedziec maszynista sam nie moze, a jechac do tylu - moze.
Zreszta czy wlasnie tego KE nie zarzucala jakis czas temu UTKowi ?
M.
Nie przeczytałeś ze zrozumieniem mojego postu.
Są dwa skosy 2 Bhp.
Według moich danych w dzisiejszym wypadku padł skos 178+181, którego 11 dni temu
wprowadzałem na ilostan i już kombinowałem, jak pojechać na Słupsk-Szczecinek
tym zestawem. Był to ostatni skos 2Bhp bez zaślepionego okna od toalety.
Teraz w sprawności pozostaje ostatni skos 131+134. Ostatni zestaw, który po
rewizji (przełom czerwca/lipca '07) przyszedł do Grudziądza pomimo, że od
grudnia 2007 wchodziła Arriva. Niestety ma zaślepione okno od toalety.
> MC <m...@go2.pl> wrote:
> > Użytkownik "SU45-034" <su45-034...@wp.pl> napisał w wiadomości
> > news:47f6.000005...@newsgate.onet.pl...
> >> Pojedyncza obsada lokomotywy jednokabinowej serii 42, a w dodatku
> >> kotłem do przodu. Do takiego wypadku nie powinno dojść, ale doszło i
> >> nic w tym dziwnego.
> >> Nigdzie nie ma takiego zapotrzebowania na podwójną obsadę, jak w tych
> >> lokomotywach.
Spokojnie - już jacyś "kolejowi geniusze" wprowadzą zakaz jazdy "krótkim
nosem" naprzód...
>Pojedyncza obsada lokomotywy jednokabinowej serii 42, a w dodatku kotłem do
>przodu. Do takiego wypadku nie powinno dojść, ale doszło i nic w tym dziwnego.
>Nigdzie nie ma takiego zapotrzebowania na podwójną obsadę, jak w tych
>lokomotywach. Niestety 100% SP32 i SM/U42 w województwie pomorskim jest
>obsługiwane jednoosobowo. Gwarantuję, że gdyby te pociągi były prowadzone w
>"pełnej" obsadzie bądź w pojedynkę serią np. SU45, to skutki nie byłyby tak
>poważne.
nie SU45 tylko szynobus biorąc pod uwagę potoki pasażerów na w/w linii
Bo nie można było zrobić np. jak na linii helskiej? Czyli mijanki sterowane
z jednego miejsca - ale posiadające normalne urządzenia takie jak zwrotnice
z ryglami i semafory. No ale kapytalyzm - cięcie kosztów i jakieś durne
wynalazki wzięte z jednotorowej linii tramwajowej na warszawskie
Boernerowo... Kolej to nie tramwaj, inna masa, inna droga hamowania. No ale
dziadki chcieli unowocześnić no i to zrobili. I pewnie odpowiednie premie
za "tfoorczość" dostali...
>>> Nic podobnego. Z jakiego źródła zaczerpnąłeś taką wiedzę?
>>
>> Z trzeciej zasady dynamiki?
>
> Chyba nie.
Zniszczenia są proporcjonalne do pochłoniętej energii? Są.
Jeżeli na ciało A działa ciało B z siłą F, to ciało A działa na ciało B
z siłą F? Działa.
Jeżeli ciało A ma taką samą masę i prędkość (ogólnie pęd) to po
zderzeniu się nie będą miały prędkość równą 0? Będą miały.
Jeśli lokomotywy są takie same, to odkształcą się mniej więcej tak samo?
Tak.
Jeśli lokomotywa zatrzyma się na tym samym dystansie, zarówno przy
strzeleniu w ścianę jak i w drugą lokomotywę, to znaczy że
przyspieszenie było takie same? Tak.
Jeśli przyspieszenie było takie same, to ilość pochłoniętej energii też?
Też.
Jeśli energia była taka sama, to zniszczenia również?
Shrek.
> W wypadku poległ jeden z dwóch skośnodachowych 2Bhp w Polsce.
Tez mi strata...
>Oj Ci niedobrzy związkole z ZZM od lat marudzą na ten temat ale kto tam poważny
>by ich słuchał. Ci sami związkole marudzą na temat czasu pracy maszynisty ale
>przecież maszynista z Chojnic może rano zaczynać pracę w Szczecinku kto by się
>tam przejmował że od wieczora koczuje na lokomotywie w Szczecinku a wykaz
>zaczyna wtedy gdy objedzie służbę w 12 godzin. przecież to obowiązek maszynisty
>dołożyć dla dobra zakładu z 6 godzin.
>Poważnie! Niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem o 4 rano pociąg ze Szczecinka
>obsługuje masz Chojnicki i obraca w 12 godzin Słupsk i wraca pasażerem do Chojnic.
gdyby nie zwiazkowcy to tymi SU42 byśmy się dawno golili
> > Na Hel jeździ 50512619191 + 50512619194, w wykazie mam jeszcze
> > 50512619065 + 50512619067 + 50512619068, widzianą ostatni raz w ruchu w
> > maju ub.r. (rewizja luty 2008).
Skos 191-192-193-194 to jakiś lepszy myk. W tym roku w maju/czerwcu postawiono
w kasację lub już pocięto zespół o identycznych numerach co do cyferki, tyle
że miał... prosty dach :O
http://www.wgk.cal.pl/details.php?image_id=6593
Zestaw ten (widziałem jego oznaczenia na innym zdjęciu) nosi ślady
przenumerowań. Znaczy się że poczwórna skośna poszła na dawcę członów bądź
jeździ w jakiejś całości pod zupełnie innymi numerami.
065-067-068 widziałem w Chojnicach trzy dni przed upłynięciem terminu
odroczonej rewizji. Stała na tyle mocno zastawiona innym szmelcem że trzebaby
pół Chojnic ruszać aby ją wyciągnąć :( Poza tym mocno odłaziła farba z dachu,
taka bieda rewizja z PESY...
> Nigdzie nie ma takiego zapotrzebowania na podwójną obsadę, jak w tych
> lokomotywach. Niestety 100% SP32 i SM/U42 w województwie pomorskim jest
> obsługiwane jednoosobowo. Gwarantuję, że gdyby te pociągi były prowadzone w
> "pełnej" obsadzie bądź w pojedynkę serią np. SU45, to skutki nie byłyby tak
> poważne.
Czy obsługa SU45 akurat w tym konkretnym przypadku by pomogła, poddaję pod
wątpliwość choć ogółem zgadzam się że dla maszynisty jest wygodniej o wiele.
Niewiele pomogłoby to akurat w tym miejscu gdzie był wypadek: za ostatnimi
zwrotnicami głowicy jest lekki łuk i zadrzewienie, a wcześniej i później
prosta. Być może gdyby było kilkanaście sekund wcześniej lub później, droga
widoczności byłaby większa i tylko pocałowali by się buforami?
Inna sprawa to widoczność na SM42 przy jednoosobowej obsadzie jadąc tyłem.
Swego dawnego czasu kolega nagrał mi film właśnie na tej linii (lokomotywa
typu 6D i analogiczna do rozpatrywanej jazda tyłem po niewłaściwej stronie).
Zaskakujące było to że siedząc bokiem do jazdy (plecami do ściany bocznej
kabiny) podczas jazdy obserwowałem szlak dość dokładnie, ale przy wjeżdżaniu w
stację moja uwaga skupiała się na haslerze, zegarach, prędkościomierzu i
kranie. Przerwy w obserwacji szlaku wynosiły nawet do 10 sekund+ krótkie
spojrzenia na szlak na dosłownie ułamki sekundy. Mechanik tam na stałe
jeżdżący mógł w ramach rutyny i znajomości szlaku jak własną kieszeń mieć
podobne przerwy w obserwacji szlaku lub nawet dłuższe. Niestety pozycja była
mega nieergonomiczna, i w ogóle uważam jednoosobową obsadę na tamtejszej linii
przy dozwolonych tam prędkościach za absurd
To oni domagali się wprowadzenia szynobusów, które są jedynym rozsądnym
wyjściem dla tej linii? Albo przynajmniej zatrudnienia SP32? 2 osoby na
lokomotywie na tak lokalnej linii czynią całą sprawę kompletnie
nieopłacalną.
Tak samo jak konduktorzy w autobusach, jeżeli są nawet w krótkich
podmiejskich kursach (jak choćby w Grecji) to od razu widać że to socjal
i zatrudnianie ratunkowe, a i tak chwila prawdy nadejdzie bo kasa się
skończy...
Dobrze tylko że to nie było spotkanie SU45 z SN81, to by była masakra.
W jaki sposób energia mogłaby być taka sama skoro w wypadku dwóch lokomotyw
ich energia kinetyczna była dwa razy większa niż w przypadku lokomotywy i
ściany? Poza kinetyczną nie ma tu żadnej innej energii, która mogłaby zostać
zamieniona na energię trwałego odkształcenia tego całego żelastwa.
Zresztą zdrowy rozsądek podpowiada to samo.
> Zaskakujące było to że siedząc bokiem do jazdy (plecami do ściany bocznej
> kabiny) podczas jazdy obserwowałem szlak dość dokładnie, ale przy
> wjeżdżaniu w
> stację moja uwaga skupiała się na haslerze, zegarach, prędkościomierzu i
> kranie. Przerwy w obserwacji szlaku wynosiły nawet do 10 sekund+ krótkie
> spojrzenia na szlak na dosłownie ułamki sekundy. Mechanik tam na stałe
> jeżdżący mógł w ramach rutyny i znajomości szlaku jak własną kieszeń mieć
> podobne przerwy w obserwacji szlaku lub nawet dłuższe.
I tak prawdopodobnie było.
> Niestety pozycja była
> mega nieergonomiczna, i w ogóle uważam jednoosobową obsadę na tamtejszej
> linii
> przy dozwolonych tam prędkościach za absurd
Siedzenie bokiem do kierunku patrzenia już jest nieergonomiczne. Musisz co
chwilę odwracać głowę, żeby uniknąć skurczu mięśni. Może stąd ten wynik,
który cię tak zaskoczył, a który jest naturalną reakcją organizmu na
nienaturalną postawę.
A co do drugiego, to raczej trzeba by zmienić lokomotywę niż sposób obsługi.
Energia jest 2 razy większa, ale i żelastwa do jej pochłaniania 2 razy
tyle (oczywiście zakładamy, że ściana, w którą uderza pojedynczy pociąg,
jest "idealna", tzn nie pochłania energii).
pozdrawiam
> Teraz w sprawności pozostaje ostatni skos 131+134. Ostatni zestaw, który po
> rewizji (przełom czerwca/lipca '07) przyszedł do Grudziądza pomimo, że od
> grudnia 2007 wchodziła Arriva. Niestety ma zaślepione okno od toalety.
Aaa, o 131+134 nie pisałeś więc myślałem że już koniec. Ale skoro piszesz, że
stoi w Grudziądzu to na dzień dzisiajszy normalnie jeżdżącej skośnej już nie
ma?
--
Mareczek
Dobra wszystko zaczniemy od początku.
Były sobie do wczoraj dwa skosy 2Bhp.
Stacja CHOJNICE Stacja CHOJNICE
rew.1.09.09. rew.29.05.09.
5051 26-19 131-9 5051 25-18 178-2
5051 26-19 134-3 5051 25-18 181-6
skośnodachowa skośnodachowa
W wypadku ucierpiał zestaw 178+181, na zdjęciach widać, że okno od toalety nie
było zaślepione. W sprawności pozostaje więc ex-grudziądzka 131+134 z
zaślepionym oknem, minimum do 1.09.2011. maksymalnie do 1.12.2011.
Pozdrawiam
SU45-034
A gdzie oprócz Chojnic na SP32 jeździło się w pojedynczej obsadzie?
> http://www.przewozyregionalne.pl/aktualnosci,s,0,371.html
Jak bardzo ten komunikat różni się od wypocin Neya...
Adam
> Zestaw ten (widziałem jego oznaczenia na innym zdjęciu) nosi ślady
> przenumerowań. Znaczy się że poczwórna skośna poszła na dawcę członów bądź
> jeździ w jakiejś całości pod zupełnie innymi numerami.
Muszę sprawę sam sprawdzić:P
> 065-067-068 widziałem w Chojnicach trzy dni przed upłynięciem terminu
> odroczonej rewizji.
Też ją ostatnio widziałem, ale ta bipa nie ma rewizji, więc już o niej dawno
zapomniałem:)
Pozdrawiam
SU45-034
> 2 osoby na lokomotywie na tak lokalnej linii czynią całą sprawę kompletnie
> nieopłacalną.
Drążąc temat wyposażenia kabiny SX42: czy przypadkiem także zaimportowane z
Węgier SM40/SM41 mie miały przekątnej kabiny, bo coś takiego mi się o uszy
obiło? Jeżeli miały - to powrót do standartu SM30 a może nawet SM03 przez
konstruktorów SM42 świadczy dobitnie o przaśniźnie peerelowskiej techniki :-(
Zupełnie jak badziewne SN81 gdzie jeden człon tacha drugi z kompletnym lecz
wyłaczonym napędem bo sterowania wielokrotnego a przynajmniej zdalnego
niedałosie zrobić. No ale przecież trzeba było w te pędy zrobić cokolwiek,
byle możliwie szybko te parowozy wyeliminować, bo to był obciach na cały blok
wschodni!
Tomek Janiszewski
> Na tej linii funkcjonuje jedyny w Polsce, prototypowy system sterowania
> ruchem Kapsch.
A to co jest na linii Ulikowo - Kalisz Pom. - to jakiś inny wynalazek?
Pozdrawiam
> Niestety 100% SP32 i SM/U42 w województwie pomorskim jest obsługiwane
> jednoosobowo.
Ale przecież SP32 mają kabinę przystosowaną do jednoosobowej obsługi, tzn
nastawniki rozmieszczone "po przekątne". Maszynista nie musi dzięki temu
odwracać się tyłem do kierunku jazdy obsługując nastawnik, względnie siedzieć
cały czas bokiem, jak za sterem żaglówki.
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
ps. SM48 to przynajmniej nastawnik hamulca mają zdublowany. W
stonkopochodnych nie ma nic :-(
Czyli uważasz, że na SP32 pomocnik jest niepotrzebny? Wiesz jaka jest widoczność
z lokomotywy SP32?
> ps. SM48 to przynajmniej nastawnik hamulca mają zdublowany. W
> stonkopochodnych nie ma nic :-(
Widzę, że o lokomotywie SM48 nie ma nawet sensu z Tobą dyskutować, bo nie masz
pojęcia o wyobrażeniu.
> > A to co jest na linii Ulikowo - Kalisz Pom. - to jakiś inny wynalazek?
> >
> Jest jeszcze prostszy system - rozjazdy są rozpruwalne, jak tramwajowe, brak
> sygnalizatorów wyjazdowych, brak możliwości śledzenia pociągu. Po wypadku w
> Korzybiu kto wie, czy UTK nie każe jednego i drugiego zamknąć w cholerę(czyli
> uwalenie linii murowane)?
IMHO powinno natychmiast zostać przebudowane na współczesny standard z LCS np
w Miastku ale tym razem z pełną kontrolą położenia zwrotnic oraz ze
standardowym osygnalizowaniem klasycznymi semaforami. Koszty nie powinny być
duże. Na każdej stacji zdalnej byłyby to dwie zwrotnice, reszta jak dotychczas
na klucz.
Już pomijam że ten cały zugleitfunk czy jak się to badziewie do łączności
nazywa (radiotelefon kapscha to spora szafka tak wielkości 10 standardowych
radiotelefonów :P), korzysta z anten, ale to co zczyta wysyła po słupach
teletechnicznych do Miastka (a jak ktoś druty ukradnie to via era gsm albo
inny orange zapewne) <ROTFL>
> Tomek Janiszewski pisze:
> > > Niestety 100% SP32 i SM/U42 w województwie pomorskim jest obsługiwane
> > > jednoosobowo.
> >
> > Ale przecież SP32 mają kabinę przystosowaną do jednoosobowej obsługi, tzn
> > nastawniki rozmieszczone "po przekątne". Maszynista nie musi dzięki temu
> > odwracać się tyłem do kierunku jazdy obsługując nastawnik, względnie siedzieć
>
> > cały czas bokiem, jak za sterem żaglówki.
>
> Czyli uważasz, że na SP32 pomocnik jest niepotrzebny? Wiesz jaka jest widocznoś
> ć
> z lokomotywy SP32?
Żeby uciąć wszelkie spekulacje, na stonce nos jest niższy od kabiny, na
papudze aż po sam dach i jeszcze agregaty chłodzące które nawet ponad dach
kabiny nieco wystają. Jadąc po prawej stronie nawet krótszym nosem do przodu,
jeżeli tylko trafi ci się lekki łuk w lewo widoczność masz na co najwyżej 20
metrów do przodu. Jesteś chętny kolego Tomku spróbować poprowadzić tak pociąg
z prędkością ok 80 km/h? Z tamtejszych linii w szczególności polecałbym (na
szczęście dla mechaników nieobsługiwaną przez Chojnice) linię na Wierzchucin.
Szczególnie mega podjazd do Silna, ostre ciągnące się po kilkaset metrów łuki
i przejazdy co około 400-600 metrów. Tam nawet na SU45 nie było widać więcej
niż na pół kilometra ze względu na położenie linii....
Zostając przy stacji Silno, od której strony masz pod górę?
Pozdrawiam
SU45-034
> Użytkownik "SP45-166 (K. Korycki)" <sp45...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał
> w wiadomości news:i1jmkq$eml$1...@inews.gazeta.pl...
> > stację moja uwaga skupiała się na haslerze, zegarach, prędkościomierzu i
> > kranie. Przerwy w obserwacji szlaku wynosiły nawet do 10 sekund+ krótkie
Zauważ tylko, że doświadczony mechanik "czuje" maszynę i nie musi jechać
wpatrzony w zegary...
Tak więc proporcja była raczej odwrotna - rzut oka na zegary i obserwacja
szlaku.
Druga sprawa - jak można poczytać m.in. tutaj do zderzenia doszło ok 600 m
za stacją przy prędkości ok 45 km/h. Tak więc nawet jeśli przyjmiemy, że
mechanik jechał w proporcji 25:75 ( 10 sekund patrzył na zegary, 30 na
szlak ), to mamy:
15 sek - ruszanie z peronu, obserwacja sygnałów drużyny,
10 sek - obserwacja szlaku,
10 sek - obserwacja zegarów,
30 sek - obserwacja szlaku,
10 sek - obserwacja zegarów,
15 sek - obserwacja szlaku... i BUUUM...
A przy okazji - te 10 sek patrzenia na zegary to około 100 metrów jazdy "na
ślepo"...
>
> I tak prawdopodobnie było.
>
Więc tak prawdopodobnie NIE BYŁO.
Zaś podstawowym pytaniem jest to czy mechanik wyjeżdzający na szlak uzyskał
na to zgodę a jeśli nie uzyskał to dlaczego się uruchomił...
> Czyli uważasz, że na SP32 pomocnik jest niepotrzebny? Wiesz jaka jest
> widoczność z lokomotywy SP32?
Domyślam się że widać tylko jedną stronę szlaku, toteż trzeba patrzeć raz na
lewo, raz na prawo dojeżdżając np. do przejazdu czy aby jakiś TIRrorysta nie
dał po garach z zamiarem staranowania szlabanów? Ale przynajmniej do tyłu nie
trzeba się oglądać.
> Widzę, że o lokomotywie SM48 nie ma nawet sensu z Tobą dyskutować, bo nie
> masz pojęcia o wyobrażeniu.
Więc może to co widziałem nw warszawskich DTP to była jakaś modernizacja
tamary, bo instrumenta w tyle kabiny owszem były.
Tomek Janiszewski
> Zostając przy stacji Silno, od której strony masz pod górę?
Racja panie, mój błąd, to od Silna do Chojnic jest pod górkę i to całkiem
nieźle. Na ok 6 kilometrach 40 metrów w górę (Silno ok 130 mnpm, a Chojnice ok
170 mnpm) :)
> > I tak prawdopodobnie było.
> >
>
> Więc tak prawdopodobnie NIE BYŁO.
Kit wie jak było. W nieco innej części polski pewnego mechanika "kozaka"
kiedyś widziałem. Odwrócił się niemal tyłem do szlaku i zaczął czegoś w torbie
szukać. Na moją nieco zmieszaną minę stwierdził "ja tu każdy dołek znam, teraz
za lasem następny przejazd masz za dwa kilometry za górką... A poza tym ty
przecież obserwujesz szlak"
Kolejarzy często gubi rutyna, wie coś o tym każdy z nas, bo to normalne w
każdym zawodzie gdzie występują elementy często powtarzane. A czołówka na
jednotorze z czterema parami dziennie nie zdarza się codzień ani nawet co rok.
> Zaś podstawowym pytaniem jest to czy mechanik wyjeżdzający na szlak uzyskał
> na to zgodę a jeśli nie uzyskał to dlaczego się uruchomił...
Niestety sygnalizacja Kapscha to wielkie GÓWNO przez duże G. Gdyby były
normalne semafory do takiej sytuacji by nie doszło. Dla maszynistów, kierowców
i ogółem dla 90% społeczeństwa paląca się czerwona lampka, kontrolka od razu
zwraca na siebie nawet podświadomie uwagę. Dość duże ujednolicenie sygnałów
zezwalających tak na kolei, w transporcie drogowym czy w życiu codziennym
(nawet na głupim tosterze kiedy zapala się lampka zielona że się nagrzał a
wcześniej czerwona że się grzeje) powoduje iż reakcja mimowolna u mechanika
czy kierowcy jest taka by pojazd zatrzymać. Sam nieraz zastanawiam się jak to
się stało że się zatrzymałem przed czerwonym światłem na skrzyżowaniu (choć
wcale tego procesu nie pamiętałem i nie kontrolowałem, wyuczone odruchy
inaczej rutyna). A na kapschu zapala się biała kreska i nic niczym nie różni
się od zwykłego dnia jak codzień i szast prast wyjeżdżasz... Daję sobie głowę
uciąć że gdyby tam się paliło czerwone to mechanik nawet w ferworze walki
zatrzymał by skład pod wyjazdowym...
Zniszczenia beda wieksze...
Zaraz... Energia jednego pociągu to 1/2*m*v*v, drugiego analogicznie,
więc suma wynosi m*v*v. Czyli 2 razy więcej a nie 4.
Lub inaczej: załóżmy że 1 pociąg "stoi" (czyli weźmy układ odniesienia
poruszający się z prędkością v względem ziemi), drugi wtedy faktycznie
porusza się z prędkością 2v i jego energia kinetyczna wynosi
1/2*m*(2v)*(2v) czyli 2m*v*v, ALE po zderzeniu zderzone pociągi dalej
się poruszają w tym układzie odniesienia i to z prędkością v (bo są
nieruchome względem ziemi) i ich energia wynosi 1/2*(2m)*v*v czyli
m*v*v. Zmiana energii kinetycznej wynosi 2m*v*v-m*v*v=m*v*v. Czyli znów
2 razy więcej a nie 4. I dalej mamy 2 razy więcej żelastwa do pochłaniania.
A już w pierwszej chwili myślałem, że fizykę zapomniałem :)
pozdrawiam
> Daję sobie głowę
> uciąć że gdyby tam się paliło czerwone to mechanik nawet w ferworze walki
> zatrzymał by skład pod wyjazdowym...
Święte słowa.
>> E kinetyczna = 1/2 m v kwadrat
>> wiec 2x wieksza predkosc = 4x wieksza energia
>>
>> Zniszczenia beda wieksze...
>
> Zaraz... Energia jednego pociągu to 1/2*m*v*v, drugiego analogicznie,
> więc suma wynosi m*v*v. Czyli 2 razy więcej a nie 4.
"Ale obywatelu majorze, ja naprawde gdzies czytalem, ze woda wrze przy 100
stopniach."
"..."
"Macie racje podchorazy, woda wrze przy 100 stopniach, 90 stopni to kat
prosty."
--
Utilisant le client e-mail révolutionnaire d'Opera :
http://www.opera.com/mail/