Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

[rel] Borowiki, zajace i do tego ekologia

2 views
Skip to first unread message

M@tej

unread,
Sep 17, 2003, 7:38:34 PM9/17/03
to
Zaczelo sie jak za starych dobrych czasow, kiedy to jeszcze dysponowalem
legitymacja kolejowa, gdy moim ulubionym pociagiem, bo najczesciej nim
zaczynalem wyprawy zaliczeniowe, byla "Kostrzewa". Tym razem zaczelo sie o
podobnje porze, bo o 2:50, lecz z gola w innym miejscu, bo na dworcu
Warszawa Srodmiescie, gdzie razem z Alkiemloco rozpoczelismy nasza podroz
na kresy. Osobowka do Siedlec to warszawski standard podmiejski, czyli
plastkowe siedzenia. Do Rembertowa jedziemy mruczac cos tam do siebie, ale
rozmowa sie nie klei, bo komu chce sie gadac po dwoch godzinach snu. Za
Rembertowem proboje udowodnic, ze da sie jednak spac na plastikach w
pozycji horyzontalnej, co mi sie udaje i co prawda zmieniajac od czasu do
czasu pozycje, ale dosypiam do Kotunia. W Siedlcach przesiadka na osobowke
do Bialegostoku i juz na wjezdzie w perony przez okna stojacej jednostki
do Warszawy sprawdzamy, jak jest zestawiony sklad ... tyl malo
optymistyczny ... Bh ... Bh ... Bh ... Bh ... ale za samym lokiem stoi Bd
!! Hurra !! pedzimy na zlamanie karku przez przejscie pod ziemne i w
ostatniej chwili zajmujemy jedyny calkowicie wolny przedzial, zasuwamy
firanki i dalej w kimonko na "kanapach". Kierpocina przychodzi chyba zaraz
za Siedlcami Baza, wiec mozemy potem spokojnie zyskac kolejne
kilkadziesiat minut snu, ustawiajac budziki w telefonach na 10 minut przed
przyjazdem do Czeremchy. Tak tez jakos sie podnosimy, Alek idzie od razu
do toalety zalozyc szkla kontaktowe, a ze pociag zatrzymuje sie akurat w
rzeczonych Borowikach, ja wygladam przez okno, by wpuscic nieco
orzezwiajacego porannego powietrza i w tym momecie po raz kolejny
przekonuje sie ze jestem dupa do kwadratu nie fotograf, bo marnuje takie
fajne okazje - tym razem byl oswietlony bok pociagu ruszajacego z
przystanku, nazwa stacji oraz ... kilkudziesieciu grzybiarzy z koszami i
wiadrami na peronie ... a ja oczywiscie nie mialem jeszcze zalozonej
kliszy do aparatu ... eeeechhhh, te Borowiki.
W Czeremsze chwile chodzimy po poczekalni dworcowej, po czym bunkrujemy
sie w sklepiku/barze, do ktorego sie z rzeczonej poczekalni wchodzi.
Goraca herbatka i paczki stawiaja na nogi, ja przygotowuje rowniez sobie
prowiant na dalsza podroz. 7:50 przyjezdza SN81 jako osobowka z Hajnowki i
dalej ma pojechac do Vysokolitowska. My tym czasem kupujemy bilety
(przejsciowka za 1Euro za osobe - placimy oczywiscie w zlotowkach) oraz
vouchery - kupujemy na spolke z pewna kobitka z Hajnowki - na 3 osoby
kosztuje 33 zl, podczas gdy na dwie 24 a na jedna 17 !! Ta pani pomaga nam
potem w dalszej podrozy - wypelnic bialoruska deklaracje celna oraz w
Vysokolitowsku zakupic bilety do Brzescia, ale o tym pozniej.
8:20 ruszamy. Do granicy tor jest przyzwoity, dalej dosyc mocno wybite
zlacza miedzyszynowe, co czuc w dwuosiowym i dosc krotkim pojezdzie, ale
poza tym mozna wytrzymac. W Vysokolitowsku jakies manewry - duza chyba
czeska manewrowka, cos na ksztalt tamary, przestawia dzwig i platformy z
wyrwanymi przeslami torowymi, podkladkami i polamanymi podkladami.
Generalnie trwa rozbiorka nieuzywanych torow. Co ciekawe ta manewrowka ma
zderzaki i sprzegi srubowe, tylko z przodu i z tylu dolaczone "interfejsy"
w postaci platform. Sam juz jednak nie wiem, czy jezdzila po szerokim czy
po normalnym. Poza tym na stacji stoi M62 z 3-wagonym skladem. Szkoda, ze
stoi daleko, bo nie mam okazji ptryknac fotki, zreszta na poczatku troche
sie obawiam robic jakiekolwiek (pierwsza strzelam z pod koszuli
flanelowej). Ale kobitka, o ktorej juz wspominalem, a ktora wlasnie
przyniosla kupione dla nas bilety, mowi, zebym sie niczymi nie przejmowal,
bo tu nikogo to nie obchodzi, czy robie zdjecia. Uwieczniam wiec wlasnie
przybyly kibel spalinowy z Brzescia, w tle nasz SN81 przy budynku
stacyjnym.
Zaopatrzeni w bilety za 1000 "zajacow" od lebka (okolo 2 zlote) wsiadamy
do pociagu - nie jechalem jeszcze ruskim skladem, ale pierwsze wrazenie
jest jednoznaczne - o matko, stodola na szynach. Ruszamy 10:15, pociag
jedzie niespiesznie, maksymalnie 50-60 km/h ale na zdecydowanej wiekszosci
trasy 30-ka - gdzies po drodze z ledwoscia wyprzedzamy jadacy droga obok
traktor. Tor normalny prezentuje podobny stan i wyglada na od czasu do
czasu uzywany. Przystanki dosyc czesto, do Brzescia Polnocnego tylko jedna
stacja - Nowyje Lyszczicy. Tam czekamy na mijanke, ktorej nie ma - pociag
z przeciwka jest w rozkladzie, ale z jakas adnotacja, ktorej nie
rozumiemy. Ludzi z kazda stacja przybywa, a konduktor caly czas biega w te
i z powrotem pytajac, kto nie ma biletu.
W Brzesciu idziemy pochodzic po miescie, z zamiarem znalezienia muzemu
kolejowego, ktore miesci sie przy jednym z dworcow. Przy Centralnym nie
ma, przy Sieviernym tez nie bylo jak wjezdzalismy, idziemy wiec na
poludniowy, ale to tez zle typowanie i wracamy na centralny. Alek upiera
sie przy tym, by sprobowac przejechac do Terespola jednym z dalekobieznych
miedzynarodowych, ale okazuje sie, ze przejsciowka kosztuje na taki pociag
13 dolarow + 2 na "ekologie", wiec pomysl zarzucamy. Idziemy za to wyslac
pocztowki - znaczki na kartke wysylana do Polski kosztuja 185 "zajecy" ;),
czyli na nasze jakies 35 groszy !! Potem jeszcze robie z wiaduktu nad
stacja zdjecie wyjezdzajcego w kierunku granicy pociagu bodaj
Moskwa-Warszawa, ale na peronie vis a vis budynku dworca ekspres z M62 na
czele juz odpuszczam - ciagle jednak brak pewnosci, co do zachowania czy
to kolejarzy czy innych obecnych na dworcu sluzb mundurowych.
Okolo godziny przed odjazdem osobowki do Terespola idziemy wymienic po 2
dolary i kupic bilety, ktore kosztuja 3930 "zajecy", po czym ustawiamy sie
w sporym juz ogonku do zamknietej jeszcze komory celnej. Pogranicznik
poczatkowo otwiera drzwi na krotko wpuszczajac po 20-30 osob, ale dzieja
sie sceny dantejskie, bo z przodu sie przepychaja, zeby jak najszybciej
dojsc do sklepow wolnoclowych. Przy kontroli paszportowej placimy jeszcze
po dolarze na "ekologie" - na poczatku nie kumamy o co chodzi, ale
kontrolujacy wychodzi az z budki za nami, zeby nam przypomniec. Potem
ustawiamy sie od razu do wyjscia na peron, i gdy tylko je otwieraja,
idziemy zajac miejsce w wagonie. Mozemy sobie dzieki temu popatrzec na
akcje maskowania "nadwymiaru" papierosow i alkoholu, jaki wiekszosc
pasazerow przewozi. To trzeba zobaczyc na wlasne oczy. Zas zaraz po
przejechaniu mostu granicznego na Bugu boki nasypu uslane sa kartonami po
wyrzuconych "uzywkach". Wtaczamy sie na peron w Terespolu i w pewnym
momencie tlum rzuca sie do "ucieczki" na drugi koniec pociagu -
prawdopodobnie z naszej strony wszedl jakis ostry celnik. My z Alkiem
przechodzimy kontrole bez przeszkod, po czym idziemy kupic bilety i
jeszcze na chwile do miasteczka, gdzie w sklepie zaopatrujemy sie w
browarki i cos do pogryzania. Podroz powrotna do Warszawy mija bez
przeszkod, za wyjatkiem incydentu w Lukowie, gdzie do naszego wagonu
wchodzi trzech "bysiow" szukajacych kogos i twierdzacych ze sa z Policji.
Nieco przestraszeni przesiadamy sie do wagonu, gdzie jest wiecej ludzi,
ale oni znowu przychodza i zadaja dowodow. Na prosbe Alka jeden z nich
wyjmuje legitymacje, drugi pokazuje "blache", ostatecznie odchodza, ale ja
wciaz nie jestem przekonany, co to na prawde byli za kolesie. A nasza
rundka skonczyla sie okolo 21:30 na dworcu Warszawa Powisle.
Aaaa, rzeczone "zajace" to oczywiscie bialoruskie ruble.

PoZdrowia

M@tej - pokrecony wykolejeniec,
wykryta cykloza - mutacja torunsko-warszawska
"Blat, ogien i gorace tarcze" ;)
GG#: 79190
(piszac na priv _TOWYTNIJ_ z adresu e-mail)

Ariel Ciechanski

unread,
Sep 18, 2003, 2:30:15 AM9/18/03
to
> W Brzesciu idziemy pochodzic po miescie, z zamiarem znalezienia muzemu
> kolejowego, ktore miesci sie przy jednym z dworcow. Przy Centralnym nie
> ma, przy Sieviernym tez nie bylo jak wjezdzalismy, idziemy wiec na
> poludniowy, ale to tez zle typowanie i wracamy na centralny.
To mieliscie nieco mylne informacje. Muzeum Techniki Kolejowej nie miesci
sie przy dworcu,
a przy brzeskiej twierdzy, jakies 1/2 godz. piechota od B. Centralnego,
zreszta juz w jakims watku
o tym wspominalem. A szkoda, bo wsumie warto obejrzec, wyglada to lepiej niz
u nas w MUzKolu.
Natomiast widze, ze stanialy vouchery. Ja z zona w lutym placilem 60 PLN na
dwie osoby.
Pozdr.
CAr


0 new messages