Jak przebiega zabieg na aparacie MORA?
Badanie opiera się na pomiarach w punktach biologicznie aktywnych, jest
zupełnie bezbolesne i bezinwazyjne
Pacjent badany aparatem MORA trzyma dwie elektrody w dłoniach i opiera
stopy na dwóch elektrodach stopowych ( elektrody jedynie nazwą przypominają
prawdziwe elektrody! Nie mają one żadnego pasma elektrycznego!).
"Drgania własne trafiają do aparatu poprzez kable łączące podobnie jak przy
badaniu EKG czy EEG. Tam następnie są analizowane i przetwarzane w taki
sposób, by wszelkie patologiczne drgania fal elektromagnetycznych zostały
osłabione lub całkowicie wygaszone."
"Zharmonizowane, właściwe fale wracają do organizmu pacjenta. Każdy
pacjent jest więc leczony wyłącznie drganiami właściwymi dla swojego
organizmu."
****Czy ja jestem za tępy,mam za małą wiedzę, że tego nie potrafię
zrozumieć ? Jak te drgania są modyfikowane ?
"Zarówno proces diagnostyki jak i postęp terapii są mierzone na punktach
akupunkturowych i automatycznie odnotowywane."
Idź z tym na paranauki.
--
Włodek
> Marek wrote:
>> http://www.bionika.com.pl/index.php?id_kategorii=2
>>
>> Jak przebiega zabieg na aparacie MORA?
> ciap - be�kot
Ale ludzie si� na to �api� !!!! Te przep�ywy, energia itd....
Płacą? to wiele wyjasnia. Do tego efekt placebo
MaW
Ludzie łapią się na wiele rzeczy, także oszustw,
zwłaszcza związanych ze zdrowiem.
Ale nie tylko. Szperając w internecie można zainwestować
w badania, lub nawet kupić perpetuum mobile:)
pozdrawiam
bartekltg
O to coś mnie zapytała koleżanka. A ten opis to taki trochę model
hydrauliczny. Przepływa, jest oczyszczane itp...
Można stworzyć bardzo poważnie brzmiące opisy
do bardzo niepoważnych i nieprawdziwych teorii.
W co drugiej książce s-f masz tego pełno;-)
Zresztą, ten opis taki średni. Wygląda na popłuczyny
po bioenergiach i czakrach zsyntetyzowane z miernikiem
impedancji i wiedzą, że 'radio też trzeba nastroić'.
Żadnej poważnej wiedzy medycznej za tym nie widać.
pozdrawiam
bartekltg
"Należy również zaznaczyć, że nie stwierdzono szkodliwego działania terapii
MORA."
czyli jak nie szkodzi to na pewno leczy !
--
VSS
[ciach]
> "Zarówno proces diagnostyki jak i postęp terapii są mierzone na punktach
> akupunkturowych i automatycznie odnotowywane."
To Ci jeszcze podpowiem, że akupunkturę wymyślił w połowie
19 wieku jakiś Francuz, który w Chinach nigdy nie był.
Nie ma chińskich dzieł o akupunkturze starszych niż
dwudziestowieczne. Chińczycy uczyli się akupunktury
od europejczyków. :-)
Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.
Pamiętam, kiedyś zwróciłem krewnym uwagę na głupotę wydawania ponad
100PLN/miesiąc na "ziołowe preparaty witaminowe", gdy:
1. ani nie wiadomo czy one cokolwiek dają
2. osoby zażywające nie cierpią na żadne awitaminozy czy inne deficyty
więc po co im to.
W odpowiedzi usłyszałem: Ale na pewno nie zaszkodzi.
Więc to jest taka "medycyna": na pewno nie zaszkodzi, więc MOŻE pomoże
Dlaczego sugerujesz że działa? Masz jakieś podstawy żeby tak twierdzić?
pzdr
--
Pozdrawiam
Michoo
O jeżu kolczasty, ile to ja się ludziom natłumaczyłem, że owa firmowa lampka
złożona z
1. żarówki halogenowej 20W
2. lusterka
3. żółtego filtra
ich tak samo wyleczy jak modlitwa :)
A jakie autorytety mi przywoływano... No na głupotę (oraz cwaniactwo) nie ma
lekarstwa.
> Czy ja jestem za t�py,mam za ma�� wiedz�, �e tego nie potrafi�
> zrozumieďż˝ ? Jak te drgania sďż˝ modyfikowane ?
Bzdety. Jako ciekawostk� obrazuj�c� skal� ludzkiej g�upoty podam rzecz o
kt�rej si� dowiedzia��m na pl.misc.samochody. Ot� produkuj� pi�kne,
b�yszcz�ce urz�dzenia do wk�adania pod mask� samochodu kt�re pod��czone pod
akumulator produkuj� wod�r kt�ry doprowadzony rurk� do ga�nika powoduje
duuu�� oszcz�dno�� paliwa. Reklamuj� to jako samoch�d na wod� i znale�li
si� tacy kt�rzy to kupili i twierdzili �e rzeczywi�cie obserwuja spory
spadek zu�ycia paliwa :)
--
Jacek
> Dlaczego sugerujesz że działa? Masz jakieś podstawy żeby tak twierdzić?
> pzdr
Mam! Rozmawiałem kiedyś dawno temu z moją znajomą, która "dzięki"
takiej terapii rzuciła palenie! Może to śmiesznie zabrzmi ale ma to
sens. Na moje argumenty, że to nie może działać powiedziała tak:
"wydałam 300 zł i żeby te 300 zł nie poszło na marne musiałam rzucić
palenie!" Czasami człowiekowi potrzebna jest tylko skuteczna
motywacja. Moja znajoma chyba była bardzo skąpa.
a to jak się ma do tego opisu, to co Ty piszesz?
Na bazie jakiego źródła opierasz własną informację?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Akupunktura
Pzdr
Darek
Działa to na podobnej zasadzie jak audiofil kupujący 2metry kabla za
kilkanaście tysięcy PLN. Przecież nie przyzna się sobie, że jest idiotą.
Musi usłyszeć różnicę :-)
Pozdrawiam
Grzegorz
> Działa to na podobnej zasadzie jak audiofil kupujący 2metry kabla za
> kilkanaście tysięcy PLN. Przecież nie przyzna się sobie, że jest idiotą.
> Musi usłyszeć różnicę :-)
Nie! To jest zły przykład. Kable głośnikowe za 5 zł i za 5000 zł
działają tzn. przesyłają energię elektryczną do głośników lepiej lub
gorzej albo tak samo. Biorezonans w rzeczy samej jest natomiast
kompletną bzdurą!
On 01/09/2011 08:53, kilokitu wrote:
> On 1 Wrz, 08:34, Grzegorz Kurczyk<grzegorz.usun...@control.slupsk.pl>
> wrote:
>> W dniu 01.09.2011 07:51, Jacek Maciejewski pisze:
>
>> Działa to na podobnej zasadzie jak audiofil kupujący 2metry kabla za
>> kilkanaście tysięcy PLN. Przecież nie przyzna się sobie, że jest idiotą.
>> Musi usłyszeć różnicę :-)
> Nie! To jest zły przykład. Kable głośnikowe za 5 zł i za 5000 zł
> działają tzn. przesyłają energię elektryczną do głośników lepiej lub
> gorzej albo tak samo.
Jestes w bledzie i jest to latwo udowodnic. Oczywiscie mowimy o
porownywalnym przekroju tych kabli.
>Biorezonans w rzeczy samej jest natomiast kompletną bzdurą!
a tego nie jestes w stanie udowodnic...
c.
Nie jestem w błędzie! Spróbuj jeszcze raz uważnie przeczytać co
napisałem.
A napisałem ujmując to w prostszych słowach że drogi kabel działa albo
lepiej, albo gorzej albo tak samo co kabel tani.
Gdzie w moim zdaniu dopatrujesz się błędu? Działanie drogiego i
taniego kabla jest oczywiste!
> >Biorezonans w rzeczy samej jest natomiast kompletną bzdurą!
> a tego nie jestes w stanie udowodnic...
Podobnie jak NIKT nie potrafi udowodnić że biorezonans działa inaczej
niż placebo.
P.S. Czy Ty Cezar masz jakieś korzyści (np. finansowe) z biorezonansu?
Też nie wiem jak to działa, ale u mnie podobnym aparatem dobrze określili
alergie.
Rok wcześniej miałem zbadane alergie normalnie przez nakłuwanie skóry.
Badanie podobnym aparatem określiło ten same alergeny.
--
Pozdrawiam,
yabba
On 01/09/2011 09:15, kilokitu wrote:
>
>>> Nie! To jest zły przykład. Kable głośnikowe za 5 zł i za 5000 zł
>>> działają tzn. przesyłają energię elektryczną do głośników lepiej lub
>>> gorzej albo tak samo.
>>
>> Jestes w bledzie i jest to latwo udowodnic. Oczywiscie mowimy o
>> porownywalnym przekroju tych kabli.
>
> Nie jestem w błędzie! Spróbuj jeszcze raz uważnie przeczytać co
> napisałem.
> A napisałem ujmując to w prostszych słowach że drogi kabel działa albo
> lepiej, albo gorzej albo tak samo co kabel tani.
> Gdzie w moim zdaniu dopatrujesz się błędu? Działanie drogiego i
> taniego kabla jest oczywiste!
ok, chodzilo mi o to ze jakosc kabli jest pomierzalna jak i podlegajaca
subiektywnej ocenie.
>>> Biorezonans w rzeczy samej jest natomiast kompletną bzdurą!
>
>> a tego nie jestes w stanie udowodnic...
> Podobnie jak NIKT nie potrafi udowodnić że biorezonans działa inaczej
> niż placebo.
Nikt nie jest w stanie (nie chce) tez udowodnic ze biorezonans nie
dziala. Wiem ze masz racje ale ten kij ma dwa konce. Na tym drugim koncu
zeruja sprzedawcy tych urzadzen.
> P.S. Czy Ty Cezar masz jakieś korzyści (np. finansowe) z biorezonansu?
Alez skad. No moze poza tym ze sprzedawcy odprowadzaja VAT od swoich
sprzedanych zabawek.
c.
Ale za to jest wiedza scientologiczna ;)
http://en.wikipedia.org/wiki/Bioresonance_therapy
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biorezonans
Wiara pacjenta w sukces leczenia jest istotnym czynnikiem tak�e w medycynie
klasycznej.
> Też nie wiem jak to działa, ale u mnie podobnym aparatem dobrze określili
> alergie.
>
> Rok wcześniej miałem zbadane alergie normalnie przez nakłuwanie skóry.
> Badanie podobnym aparatem określiło ten same alergeny.
Bo to urządzenia działa tylko na zupełniej innej zasadzie niż się
wszystkim wydaje :) Przed badaniem tym cud aparatem operator robi
całkiem przyzwoity wywiad z pacjentem: co i gdzie go boli + milion
innych pytań a wbudowany w program system ekspercki na tej podstawie
rysuje takie ładniusie wykresy i trójkąciki. Samo badanie to lipa jakich
mało - ma robić "pro" wrażenie i ładnie migać światełkami.
--
Gregorius
Nie było żadnego wywiadu. Usiadłem, kable w dłoń :) i badanie. Przebieg
badania jest o tyle dziwny, że do pojemnika na urządzeniu wkładają po kolei
fiolki z alergenami i urządzenie wtedy różnie piszczy i wychyla wskazówkę na
mierniku. Wytłumaczeniem był mętny opis porównywania "fal" alergenu i
organizmu. :)
Niemniej jednak badanie poprawnie potwierdziło znane mi wyniki.
--
Pozdrawiam,
yabba
Nie jest to moja koncepcja (podobne przemyślenia są w książce "Umysł
zamknięty"), ale można zauważyć że ustalił się pewien stan równowagi
albo zastoju. Ciężko jest się przebić z nowymi pomysłami (zwłaszcza w
lecznictwie) bo to by oznaczało utratę pozycji przez aktualne
autorytety, utratę dochodów przez firmy farmaceutyczne i innych
producentów z branży oraz ogólnie dużo zamieszania oraz poderwanie
zaufania do branży.
Mamy więc taką sytuację: pompuje się miliardy w celu poprawy
istniejących metod (co np. w wypadku leczenia raka daje mizerne
rezultaty i wciąż nie ma skutecznej metody leczenia) a odrzuca się
możliwość sprawdzenia (relatywnie małym kosztem) i wykorzystania
alternatywnych metod (albo ostatecznego potwierdzenia ich
nieskuteczności), które mają dużą skuteczność, są tanie i nie mają
skutków ubocznych.
Tak więc mamy cywilizację oparta o naukę, gdzie z roku na rok przybywa
chorych, a jednocześnie w "naukowy" sposób wszystko co wykracza poza
konwencjonalne leczenie jest wrzucane do wora z magią i oszustwami.
Tak się składa że kiedyś skorzystałem z biorezonansu do leczenia alergii
i jestem zadowolony. Najpierw szukałem pomocy w publicznej służbie
zdrowia, potem w prywatnej, ale nic mi to nie dało. Dowiedziałem się
przypadkiem że ktoś z rodziny wyleczył z alergii pokarmowej swoje
dzieciaki (od stanu prawie nic nie można jeść do stanu wcinają co tylko
wpadnie im w ręce) więc i ja spróbowałem.
Po kilku miesiącach alergia była wyleczona, bez chemii i za nieduże
pieniądze. Ktoś może powiedzieć że to efekt placebo, ale jeżli mam do
wyboru takie "placebo" albo szprycowanie się do końca życia pastylkami
żeby zredukować objawy choroby, to ja już wolę to szamaństwo i przesądy :)
Poza tym coś jednak może być w tej metodzie, bo powoli nauka zaczyna
dostrzegać wpływ pola elektromagnetycznego na nasze organizmy. Niestety
nie pamiętam źródła (rok temu albo dwa w GW dział Technologie) ale w
"poważnych" badaniach okazało się że fale radiowe mają wpływ na
przenikalność błony komórkowej. Można wysnuć wniosek że jak się taką
wymianę miedzy komórką a otoczeniem zaburzy to na zdrowie nam to nie
wyjdzie, więc może coś jest na rzeczy.
Kilka lub nawet kilkanaście lat temu lekarze z Niemiec (tacy prawdziwi z
dyplomem i w białym fartuchu :)) napisali apel do producentów telefonów
bezprzewodowych żeby odłączali nadajnik po włożeniu słuchawki do
podstawki. Wiadomo że modernizacja byłaby tak "kosztowna" że nikt tego
nie posłuchał, ale problem pozostał i pewnie będzie narastał zgodnie z
rozwojem technologi bezprzewodowych. Niedawno czytałem że gdzieś w
Holandii miejska sieć WiFi spowodowała problemy z drzewami, więc
teoretycznie mała i nieszkodliwa moc w praktyce może mieć bardzo
konkretne efekty.
Może medycyna zachodnia dopiero czeka na swój przewrót Kopernikański i
zacznie dostrzegać to co do tej pory ignoruje? Może kiedyś te nowe
metody wejdą do powszechnego użycia, a dzisiejsze wynalazki będą
traktowane jako prymitywne i bezsensowne. Pociągi, samoloty czy nawet
komputery osobiste kiedyś były nie do pomyślenia, a dzisiaj są zwykłymi
maszynami, więc zawsze warto zachować pewną ostrożność w wydawaniu
kategorycznych ocen :)
Pozdrawiam wszystkich
Piotrek
TomT
Obcięli gałęzie bo nie było zasięgu?
Byliśmy w gabinecie biorezonansu na badaniu alergii u syna. Trochę
powątpiewałem w skutecznośc tej metody, pan prowadzący badanie chciał mi
udowodnić skuteczność i zaproponował próbne badanie. W trakcie badania
wkładał fiolki, i na moje pytanie o ich zawartość powiedział, że zawierają
różne alergeny. Po badaniu podał mi na co jestem uczulony, zgadzało się to z
wynikami badań skórnych, które miałem wykonywane u alergologa rok wcześniej.
Wcześniej nie mówiłem mu na co jestem uczulony, a mój syn jest uczulony na
zupełnie co innego niż ja.
--
Pozdrawiam,
yabba
Może przyszedłeś z objawami alergii i wytypowali to co właśnie pyli :)
--
Pozdrawiam
MD
Tajest! Wiedzę o scientologii i E-metrze czerpie stąd:)
http://www.southparkstudios.com/full-episodes/s09e12-trapped-in-the-closet
Urządzenie pokazywane przez Marka tez mi się z tym skojarzyło,
ale jest to chyba (przynajmniej obecnie) 'metoda' nie tylko
scjentologów. Widziałem kiedyś cudowne urządzenie całkowicie
polskiej konstrukcji i bez religijnej otoczki.
Dobra, EOT, bo nie będzie o czym na pl.misc.paranauki rozmawiać:)
pozdrawiam
bartekltg
Jest pewnym czynnikiem, ale nieszczególnie istotnym.
Jeśli pacjent bierze chemię na zabicie guza nowotworowego, to ta chemia
zabije guza albo nie, niezależnie od humoru pacjenta. Natomiast dobre
samopoczucie ułatwia poboczne sprawy związane z terapią.
> że kiedyś skorzystałem z biorezonansu
Nie należy zostawiać takich postów jak twoje bez riposty bo jeszcze ktoś
niezorientowany by pomyślał że gdzieniegdzie masz rację. Otóż nie masz.
Dzięki skłonności swojej psyche do podporządkowania się autorytetowi
(szamanowi) skorzystałeś z znanego nauce i wypróbowanemu po wielokroć
efektu placebo. A jeśli masz 60 lat, może twój katar sienny przeszedł
samoistnie a ty przypisujesz ustąpienie kuracji. W każdym razie medycyna
opiera się na lekach które przeszły dosyć skomplikowaną procedurę (np.
podwójnie ślepa próba) sprawdzania skuteczności. Tej procedury nie przeszły
pozytywnie biorezonans, homeopatia, szmanizm, akupunktura itp. I nie myśl
że tego nie badano z naukowymi rygorami :)
--
Jacek
"Promieniowanie emitowane przez sieć bezprzewodową może być szkodliwe
dla drzew. Badanie tego zjawiska przeprowadzono w Holandii.
Badanie zleciły 5 lat temu władze holenderskiego miasta Alphen aan den
Rijn, jak dowiadujemy się z serwisu PC World. Niepokój obudziły objawy
choroby okolicznych drzew, których nie można było wytłumaczyć infekcją
wirusa.
Sprawą zajęli się naukowcy z Wageningen University. Stwierdzili oni, że
na podobne symptomy zdradza 70% drzew w całej Holandii. Okazało się, że
przyczyną jest wystawienie na promieniowanie Wi-fi, potęgowane dodatkowo
przez pola elektromagnetyczne telefonów komórkowych.
Holenderscy naukowcy wystawili na działanie Wi-fi 30 drzew - już po
trzech miesiącach zauważyli mikrouszkodzenia kory, wyciek soku oraz
obumieranie wierzchniej warstwy naskórka liści. Badania są kontynuowane
- teraz należy sprawdzić, jakie są długoterminowe efekty wystawienia na
promieniowanie sieci bezprzewodowych."
Może ktoś tym drzewom coś zasugerował i to tylko histeryczna reakcja,
albo Holendrzy coś pokręcili, ale ja tam wolę jednak kable :)
Pozdrawiam
Piotrek
Taaaa...
http://www.cbsnews.com/8301-501465_162-20023615-501465.html
"It's an Internet rumor that is spreading, appropriately enough, like
wildfire: Wi-Fi signals can make trees and other plants sick, causing
cracks in their bark and killing off portions of their leaves.
...
In response, the Dutch government's Antenna Agency, which provides
information on the health effects of electromagnetic fields, has issued
a statement urging caution on the unpublished, unverified and otherwise
very preliminary findings.
...
The Antenna Agency statement suggests that the researcher involved has
backed away from the reported findings and has not succeeded in
repeating them (pardon the translation): "The researcher from Wageningen
University indicates that these are initial results and that has not
been confirmed in a repeat survey. He warns strongly that there are no
far-reaching conclusions from its results.""
Na przyszłość koledze bym radził szukać potwierdzenia w artykułach
naukowych. Sensacyjne doniesienia mass-mediów rzekomo oparte na
odkryciach naukowców (zwłaszcza "amerykańskich") to w 50% ściema i/lub
niepotwierdzone/niepowtarzalne wyniki.
Pozdr
Portal
> Jak przebiega zabieg na aparacie MORA?
Kolejne wcielenie aparatu "Oberon" - zwykłe, dość obrzydliwe, oszustwo.
Jak ktoś chce poczytać -
http://mlodyfizyk.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?460252
Editorial note: A Dutch agency that looks into the health effects of
electromagnetic radiation issued a statement that the results of the
research described in this story were unconfirmed. "Based on the
information now available [it] can not be concluded that the Wi-Fi radio
signals leads to damage to trees or other plants," it said, according to
a Google translation.
--
Pozdrawiam
Michoo
Nie miałem objawów. :)
--
Pozdrawiam,
yabba
To nie jest prawda, robili badania i okazuje się że wpływ psychiki
na leczenie jest znacznie większy niż sądzono, czyli placebo leczy,
oczywiście nie 100% ale do 30% potrafi doic przy niektórych chorobach,
nawet w onkologicznych jest parę procent.
--
Pozdr
JanuszK
"More than 60 studies have looked into the impact that electromagnetic
mobile communications signals might have on plants, according to an
initial review by the Antenna Agency. Some studies did find detrimental
effects, though likely as a result of signal intensities being high (and
close) enough to cause heat damage ??? not the situation in real life
with disparate sources of Wi-Fi signals."
Sama agencja jak widać też nie ma 100% pewności że wszystko jest takie
zdrowe i bezpieczne jak producenci i normy zapewniają.
Mam jeszcze jeden link do którego się w końcu dogrzebałem. Ten niemiecki
apel nazywa się Apel Freiburdzki (09.10.2002 r.)
http://www.igumed.de/apell.html, podpisany przez ponad 2000 lekarzy. Czy
to też ściema?
Pozdrawiam
Piotrek
Pozdrawiam
Piotrek
> W każdym razie medycyna
> opiera się na lekach które przeszły dosyć skomplikowaną procedurę (np.
> podwójnie ślepa próba) sprawdzania skuteczności. Tej procedury nie przeszły
> pozytywnie biorezonans, homeopatia, szmanizm, akupunktura itp. I nie myśl
> że tego nie badano z naukowymi rygorami :)
Jakieś linki, dokumenty?
Tak dla jasności- nie wiem czy to działa i jak, ale jak na placebo to
jest cholernie skuteczne :) Tak sobie myślę że skoro placebo ma takie
świetne działanie to po co męczyć się z lekarstwami :) Wystarczy maszyna
ze światełkami i dobry aktor a wyleczy się wszystko, bez kosztów i
efektów ubocznych.
Gdyby klasyczna medycyna miała rozwiązanie to bym nie szukał innych
metod. Skoro jednak lekarze "nie dają rady" to wolę być zdrowym
oszołomem niż męczyć się w imię zgodności z poglądami naukowymi :)
Pozdrawiam
Piotr Dmochowski
Jeśli chodzi o leczenie, to tak NIE JEST! W przypadku lekarstw (a
zapewne także innych rodzajów terapii) brak jakichkolwiek skutków jest
działaniem negatywnym (stan pacjenta się nie poprawia, czyli jest źle).
I to jest właśnie podstawowa różnica, pomiędzy LEKARSTWAMI (te
przechodzą badania i muszą wykazywać jakieś działanie, choć wiadomo, nie
są uniwersalne i mogą niektórym nie pomóc) a różnymi innymi specyfikami
typu "zioła", "suplementy diety" i inne cuda... Te _nie_ _muszą_
przechodzić specjalnych badań i testów, nie jest sprawdzana ich
skuteczność i to je odróżnia od lekarstw.
Jasne, żeby brać lekarstwo, trzeba być chorym... Jak nie ma schorzenia,
to ciężko mówić o tym, czy herbatka pomaga, czy nie, bo na co ma pomóc
;)... Jak wydaję znacznie mniej niż 100zł miesięcznie na herbatkę i też
mi ona nie pomaga, a może w czymś pomoże ?? ;)...
--
Pozdrawiam
Konop
> na leczenie jest znacznie większy niż sądzono, czyli placebo leczy,
> oczywiście nie 100% ale do 30% potrafi doic przy niektórych chorobach,
> nawet w onkologicznych jest parę procent.
>
Oczywiscie ze leczy , im lzejsza choroba tym roznice w dzialaniu placebo-lek sa
mniejsze . Jesli bedziemy sie przemieszczac w kierunku coraz ciezszych chorob
tym roznice placebo-lek beda wieksze . Takie informacje sa dostarczane lekarzom
zawsze po wprowadzeniu na rynek nowego leku . Sa tabele z wykresami :
brak poprawy , poprawa nieznaczna .............. calkowite ustapienie objawow
choroby , skutki uboczne itd . Wszystko opisane w procentach a obok placebo .
Przy chorobach ciezkich poprawe samopoczucia na placebo wykazalo 1-5% , na lek
60-95% .
Przy chorobach lekkich poprawe samopoczucia na placebo okreslilo 40% , a przy
podaniu leku 60% . Oczywiscie to przyklad :)
Takie niby leki sa z powodzeniem sprzedawane w aptece bez recepty .
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
:) Miałem podstawy, by osobę chorą, która pytała o ta usługę wysłać do
lekarza. :))
Pozdrawiam, Marek
> to wolę być zdrowym
> oszołomem niż męczyć się w imię zgodności z poglądami naukowymi :)
Jak widać dokonałeś wyboru. Ja tam wolę naukowo zdechnąć niż być zdrowym
oszołomem :)
Co do linków i dokumentów to tego w szkole uczyli, wróć do podręczników. Ja
nie mam zapędów nauczycielskich.
Co do znajomości historii twojej choroby to jakbym ją znał to podałbym być
może prawdziwy powód jej ustąpienia. Te dwa które podałem to tylko
prawdopodobne możliwości których zapewne z niewiedzy nie wziąłeś pod uwagę,
a nie wyjaśnienia.
Biorezonans to bujda na resorach a grupa to nie miejsce do ostrzegania
kogokolwiek. Ale jak czujesz sie ostrzeżony to tym lepiej.
--
Jacek
Wyniki są póki co niepowtarzalne - czyli: nie wiadomo.
> Mam jeszcze jeden link do którego się w końcu dogrzebałem. Ten niemiecki
> apel nazywa się Apel Freiburdzki (09.10.2002 r.)
> http://www.igumed.de/apell.html, podpisany przez ponad 2000 lekarzy. Czy
> to też ściema?
Nie - to wyciąganie daleko idących wniosków z poniekąd słusznych
obserwacji. Wzrost zachorowalności na choroby cywilizacyjne to
rzeczywiście fakt. Ale założenie że to od promieniowania EM to dokładnie
tyle - nieudowodnione założenie. Jestem ciekaw dalczego sygnotariusze
uparli się obwiniać telefony i ogólnie promieniowanie EM a pominęli np.
wpływ telewizji i komputerów (nienaturalna stymulacja wzrokowa), hałasu,
postępującej "chemizacji" życia i innych "uroków" cywilizacji.
Suma summarum jeżeli się chce mówić o faktach to potrzeba solidniejszych
podstaw niż czyjeś "wydajemisię". Temu służą badania naukowe, a tych
odnośnie wpływu fal EM na organizme żywe było sporo przez ostatnie 30
lat i póki co nie znaleziono żadnych znaczących zależności tego typu.
Dlatego ja pozwolę sobie podchodzić do takich apeli raczej ostrożnie ze
wskazaniem na "sceptycznie".
Pozdr
Portal
http://pl.wikipedia.org/wiki/Oscillococcinum
W jednym gramie preparatu znajduje się 0,85 g sacharozy (cukru spożywczego)
oraz 0,15 g laktozy (cukru mlecznego). Substancja aktywna znajdująca się w
sprzedawanym dziś leku ma stężenie 200C, odpowiadające 1 części substancji
aktywnej na 10400 (jedynka i 400 zer) części rozpuszczalnika. Oznacza to, że
w pigułkach preparatu nie znajduje się ani jedna cząsteczka substancji
aktywnej.
a teraz ciekawostka: ile to jest 200C ?
Jest to znacznie mniejsze rozcieńczenie niż gdyby cały wszechświat wypełnić
wodą i znajdowałaby się w nim tylko jedna cząstka substancji aktywnej
(rozcieńczenie to wynosiłoby około 55C, wartość dużo mniejsza od 200C)
:)
--
VSS
Kolego takie podchwytliwe pytanie: co to za naukowe rygory podważyły
akupunkturę, skoro np. istnienie meridianów potwierdza nawet prymitywne
(bo tanie) urządzenie:
http://automeridian.pl/
Bawiłem się tym i rzeczywiście działa (tj. wykrywa punkty).
I drugie pytanie: dlaczego apteki pełne są leków homeopatycznych skoro
"nie przeszły procedury"? - ale to zostawmy jako pytanie retoryczne, bo
niewiele ma wspólnego z elektroniką.
Mirek.
Thursday, September 1, 2011, 2:25:31 AM, you wrote:
>> Działa podobnie jak urządzenie do terapii bólu przy pomocy światła
>> niekoherentnego polichromatycznego za 3000zł. Może i nie działa ale za to
>> jak naukowo brzmi...
> O jeżu kolczasty, ile to ja się ludziom natłumaczyłem, że owa firmowa lampka
> złożona z
> 1. żarówki halogenowej 20W
> 2. lusterka
> 3. żółtego filtra
> ich tak samo wyleczy jak modlitwa :)
> A jakie autorytety mi przywoływano... No na głupotę (oraz cwaniactwo) nie ma
> lekarstwa.
Lepiej napraw sobie swojego Opsloka, bo deklaracji charsetu brak i już
w jednym cytacie jest kashana :(
--
Best regards,
RoMan mailto:ro...@pik-net.pl
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)
--
Pozdrawiam
Michoo
>
> I drugie pytanie: dlaczego apteki pełne są leków homeopatycznych skoro
> "nie przeszły procedury"?
Bo ze względu na protesty kilku koncernów 'leki' ziołowe i homeopatyczne
będące już w sprzedaży nie wymagały dostarczenia dowodów skuteczności a
jedynie zarejestrowania.
--
Pozdrawiam
Michoo
I równie ciężki bullshit. A jak twierdzisz, że biorezonans to nie jest
ściema to może podaj jakieś linki do prac naukowych na ten temat?
--
Pozdrawiam
Michoo
> Co to znaczy "działa"?
Przecież wyjaśniłem: "wykrywa punkty". Czy leczy (bo pewnie do tego
pijesz) - nie wypowiem się, bo się tym nie leczyłem.
Natomiast znam osobiście osobę, której klasyczna akupunktura pomogła w
dwóch osobnych przypadkach choroby (efekty widać gołym okiem).
Oczywiście można się upierać, że to nie akupunktura zadziałała tylko coś
innego - pozostaje tylko znaleźć to i leczyć ludzi.
Mirek.
> Bo ze względu na protesty kilku koncernów 'leki' ziołowe
[...]
Skuteczne leki są nieopłacalne - tak samo jak nieopłacalna jest
elektronika, która się nie psuje.
Koncerny zarabiają na chorobach przewlekłych (co samo sugeruje jak te
"leki" mają działać żeby się opłacało).
Mirek.
którzy to działają z dobrego serca i chęci niesienia pomocy bliźnim.
--
Pozdrawiam
Michoo
A są osoby które wiedzą? Daj linka gdzie będzie coś lepszego niż
paranaukowy bełkocik.
ani czy faktycznie mi pomógł,
> tak naprawdę to nic nie wiesz ale czujesz się w obowiązku ostrzec
> wszystkich i stwierdzić bez cienia wątpliwości że piszę głupoty.
> Pozostaje tylko pogratulować.
Połączenie faktu, że korzystałeś z biorezonansu i faktu, że zniknęły
twoje dolegliwości nie jest solidnym dowodem na skuteczność tej metody.
W naukach medycznych i w zorganizowanym systemie ochrony zdrowia
istnieją standardy dowodzenia czy jakiś lek lub procedura medyczna jest
skuteczna. Wskaż takie wyniki dla biorezonansu (i innych metod
"alternatywnych").
>> W każdym razie medycyna
>> opiera się na lekach które przeszły dosyć skomplikowaną procedurę (np.
>> podwójnie ślepa próba) sprawdzania skuteczności. Tej procedury nie
>> przeszły
>> pozytywnie biorezonans, homeopatia, szmanizm, akupunktura itp. I nie myśl
>> że tego nie badano z naukowymi rygorami :)
> Jakieś linki, dokumenty?
> Tak dla jasności- nie wiem czy to działa i jak, ale jak na placebo to
> jest cholernie skuteczne :) Tak sobie myślę że skoro placebo ma takie
> świetne działanie to po co męczyć się z lekarstwami :) Wystarczy maszyna
> ze światełkami i dobry aktor a wyleczy się wszystko, bez kosztów i
> efektów ubocznych.
Niestety ale to działa tak jak psychiczne oddziaływanie rycerzy Jedi -
jedynie na proste umysły.
> Gdyby klasyczna medycyna miała rozwiązanie to bym nie szukał innych
> metod. Skoro jednak lekarze "nie dają rady" to wolę być zdrowym
> oszołomem niż męczyć się w imię zgodności z poglądami naukowymi :)
Możesz też swoje dziecko dawać do znachorki czy kręgarza. Twój wybór.
--
Pozdrawiam
MD
Czy to, że urządzenie wykrywa punkty na ciele jest dowodem na
skuteczność terapii?
> I drugie pytanie: dlaczego apteki pełne są leków homeopatycznych skoro
> "nie przeszły procedury"? - ale to zostawmy jako pytanie retoryczne, bo
> niewiele ma wspólnego z elektroniką.
No ale skoro zapytałeś:
http://www.pthk.pl/?q=node/36:
"Obecnie państwa członkowskie UE obowiązane są do wprowadzenia do
systemów krajowych uproszczonej procedury dopuszczenia do obrotu
produktu homeopatycznego."
I dalej:
"W obecnym kształcie redakcyjnym przepisów, decydujące znaczenie o braku
wymogu przedstawiania skuteczności leczniczej produktów leczniczych
homeopatycznych, ma zapis art. 14 ust. 2, który pozostawił tę kwestię
bez zmian. Został utrzymany zapis: z wyjątkiem dowodu skuteczności
leczniczej, odnoszący się do trybu uproszczonej procedury dopuszczenia
do obrotu."
Czyli przepisy wspólnotowe _zmuszają_ wszystkie kraje unii do stosowania
uproszczonej procedury rejestrowania środków homeopatycznych jako leków
bez dowodzenia ich skuteczności leczniczej.
--
Pozdrawiam
MD
> Natomiast znam osobiście osobę, której klasyczna akupunktura pomogła w
> dwóch osobnych przypadkach choroby (efekty widać gołym okiem).
Jakiej choroby?
> Oczywiście można się upierać, że to nie akupunktura zadziałała tylko coś
> innego - pozostaje tylko znaleźć to i leczyć ludzi.
Brak mi dokładnej wiedzy, ale na tyle na ile wiem to automeridian
rzeczywiście może działać przeciwbólowo. "leczyć", czy redukować
zmarszczki już nie bardzo.
--
Pozdrawiam
Michoo
> I równie ciężki bullshit. A jak twierdzisz, że biorezonans to nie jest
> ściema to może podaj jakieś linki do prac naukowych na ten temat?
I zaraz dostaniesz... linki... do stron Moskiewskiego Instytutu Nauk
Biomedycznych, Elektrobiotycznych i Innych Wytycznych im. Trofima
Lysenki i Wyzszej Szkoly Tego i Owego w Erewaniu im. Iwana Miczurina;-)
Pozdroofka,
Pawel Chorzempa
--
"-Tato, po czym poznać małą szkodliwość społeczną?
-Po wielkiej szkodzie prywatnej" (kopyrajt: S. Mrożek)
******* >>> !!! UWAGA: ODPOWIADAM TYLKO NA MAILE ->:
> (moje imie.[kropka]nazwisko, ten_smieszny_znaczek)gmail.com
> Jak widać dokonałeś wyboru. Ja tam wolę naukowo zdechnąć niż być zdrowym
> oszołomem :)
Jak widać jesteś typowym przedstawicielem "cywilizacji śmierci" ;)
Ja jednak wolę być wyleczony przez "oszołoma" niż niewyleczony przez
"naukowca".
Mirek.
> Czy to, że urządzenie wykrywa punkty na ciele jest dowodem na
> skuteczność terapii?
>
Dowodem, że punkty istnieją.
Teraz pytanie - jak znaleźć te punkty nie mając tego aparatu?
Mirek.
No ale terapia nie opiera się na fakcie istnienia punków w których
zadziała czujnik ale na skuteczności terapeutycznej stymulacji tych punktów.
--
Pozdrawiam
MD
> "Wykrywa punkty", czyli zapala LEDa. Tylko, że to ty regulujesz prąd tak
> aby punkt został wykryty. Świeci za mocno - pokręć w jedną stronę,
> świeci za słabo - w drugą. Jak do tego dodamy, że wiesz gdzie "szukać"
> punktu więc raz dotykasz słabiej a raz mocniej ("bo gdzieś tutaj
> powinien być") to masz już pełen mechanizm działania "detekcji".
>
Nie. Nie wiem czy to był dokładnie _ten_ aparat ale coś bardzo podobnego
- nie było tam zdajesie żadnej regulacji ale wykrywało punkty bezbłędnie
- tzn, na początku bardzo ciężko było w nie utrafić, ale jak już się raz
trafiło to zaznaczaliśmy robiąc kropkę długopisem i działało za każdym
razem. Przyciskanie mocniej nic nie dawało - poza punktem można sobie
wciskać i nic - do punktu wystarczyło dotknąć i była reakcja.
> Jakiej choroby?
>
Naprawdę nie lubię rozmów o chorobach (cecha Polaków - szczególnie
kobiet i starszego pokolenia), do tego grupa chyba nie jest najlepszym
miejscem do wymieniania chorób swoich znajomych.
Mirek.
> No ale terapia nie opiera się na fakcie istnienia punków w których
> zadziała czujnik ale na skuteczności terapeutycznej stymulacji tych
> punktów.
>
>
Ponawiam pytanie: potrafisz znaleźć te punkty bez aparatu?
Mirek.
Ale co to za punkty?
Bo miejsca ciała o różnorakich właściwościach elektrycznych, chemicznych
czy jakich tylko chcemy można wykrywać przeróżnymi urządzeniami.
A cały bajer polega na dowiedzeniu czy uciskając lub kując jakiś taki
punkt na nodze można wyleczyć komuś np. oko.
> Też nie wiem jak to działa, ale u mnie podobnym aparatem dobrze określili
> alergie.
Można zgadywać jak to robią.
Prawdopodobnie mniej lub bardziej wprost robiony jest wywiad.
Kolejny mój pomysł - bo to urządzenie może działać w sposób podobny do
wykrywacza kłamstw.
A reakcja alergika na samą nazwę _znanego_ mu alergenu może już być bez
problemu możliwa do zarejestrowania przyrządem.
> Rok wcześniej miałem zbadane alergie normalnie przez nakłuwanie skóry.
> Badanie podobnym aparatem określiło ten same alergeny.
To trzeba by by spróbować w odwrotnej kolejności.
Lub w ślepym teście.
Generalnie urządzenie ma niby wzmacniać jakieś czarnomagiczne
promieniowanie e-m charakterystyczne dla poszczególnych alergenów,
wysyłać je przez ciało i badać reakcję organizmu na to promieniowanie.
Tyle że raczej takie częstotliwości nie istnieją.
Przynajmniej chyba żadna oficjalna literatura o tym nie wspomina - a
byłoby to proste do mierzenia i badania.
Chyba czas umierać, Panowie?
--
butek
Safety note: Don't put all your enriched uranium hexafluoride in one
bucket. Use at least two or three buckets and keep them in separate
corners of the room. This will prevent the premature build-up of a
critical mass.
Już o tym pisałem. Wywiadu nie było. Zostałem pomierzony, ponieważ wyraziłem
powątpiewanie w działanie tej metody.
> Kolejny mój pomysł - bo to urządzenie może działać w sposób podobny do
> wykrywacza kłamstw.
> A reakcja alergika na samą nazwę _znanego_ mu alergenu może już być bez
> problemu możliwa do zarejestrowania przyrządem.
>
Wykonujący badanie wkładał fiolki z alergenami do zasobnika urządzenia i nic
mi nie mówił co aktualnie wkłada.
>> Rok wcześniej miałem zbadane alergie normalnie przez nakłuwanie skóry.
>> Badanie podobnym aparatem określiło ten same alergeny.
>
> To trzeba by by spróbować w odwrotnej kolejności.
> Lub w ślepym teście.
>
Wykonujący badania nie wiedział o wynikach moich testów alergicznych.
>
> Generalnie urządzenie ma niby wzmacniać jakieś czarnomagiczne
> promieniowanie e-m charakterystyczne dla poszczególnych alergenów, wysyłać
> je przez ciało i badać reakcję organizmu na to promieniowanie.
> Tyle że raczej takie częstotliwości nie istnieją.
> Przynajmniej chyba żadna oficjalna literatura o tym nie wspomina - a
> byłoby to proste do mierzenia i badania.
>
Mnie też, nikt z wykonujących te badania, nie potrafi technicznie wyjaśnić
działania urządzenia. Zawsze są to magiczne "fale i rezonanse".
--
Pozdrawiam,
yabba
A ja ponawiam pytanie jaki to jest dowód na terapeutyczną skuteczność
akupunktury? Być może te punkty mają inną rezystancję i są wykrywane
prostym omomierzem. Co z tego wynika w kwestii skuteczności akupunktury?
Ze zwróceniem szczególnej uwagi na całą tajemną wiedzę typu: który punkt
trzeba podrażnić aby uzyskać leczenie jakieś konkretnej jednostki
chorobowej.
--
Pozdrawiam
MD
I jeszcze jedno. Ja nie potrafię ale spece od akupunktury potrafią
wyczuwać przepływ energii dobrej i złej i lokalizację punktów
"terapeutycznych" Byłem kiedyś świadkiem takiej sesji gdy trener samymi
palcami wykrywał odpowiednie punkty a kursanci potwierdzali ich
lokalizację jakimiś piszczącymi małymi przyrządzikami na baterie.
Dotyczyło to akupunktury weterynaryjnej. Wybacz ale seans dowodzący, że
boski dar mistrza był potwierdzany najnowszymi osiągnięciami techniki,
jakoś nie zrobił na mnie wrażenia.
--
Pozdrawiam
MD
A znał wcześniej jakiekolwiek Twoje dane osobowe? Żeby "udowodnić"
działanie swojej maszynki za miljon/wizytę do różnych rzeczy można się
posunąć. :)
>
> > że kiedyś skorzystałem z biorezonansu
>
> Nie należy zostawiać takich postów jak twoje bez riposty bo jeszcze ktoś
> niezorientowany by pomyślał że gdzieniegdzie masz rację. Otóż nie masz.
> Dzięki skłonności swojej psyche do podporządkowania się autorytetowi
> (szamanowi) skorzystałeś z znanego nauce i wypróbowanemu po wielokroć
> efektu placebo. A jeśli masz 60 lat, może twój katar sienny przeszedł
> samoistnie a ty przypisujesz ustąpienie kuracji. W każdym razie medycyna
> opiera się na lekach które przeszły dosyć skomplikowaną procedurę (np.
> podwójnie ślepa próba) sprawdzania skuteczności. Tej procedury nie przeszły
> pozytywnie biorezonans, homeopatia, szmanizm, akupunktura itp. I nie myśl
> że tego nie badano z naukowymi rygorami :)
> --
> Jacek
Żadnych prób nie przeszedł magnes. Taki z zamka magnetycznego. A działa. Działa
przeciwbólowo i przyspiesza regenerację uszkodzonych stawów. Pomimo że są
podstawy wyjaśniające mechanizm oddziaływania magnesu to lekarze wolą drogie i
ryzykowne operacje. Z grubsza wiadomo jak działa człowiek. Mechanizmy powodujące
ciężkie i śmiertelne choroby są praktycznie nie znane. Wiadomo na przykład że
pewna odmiana azbestu wywołuje raka płuc. Ale nie wiadomo dlaczego. Palenie
tytoniu sprzyja powstawaniu raka płuc. Ale tylko u niewielkiej liczby palaczy.
Kontakt z azbestem to 100% gwarancji na raka a papierosy kilka do kilkunastu
procent. Nie wiadomo czy jak by ci co palili nigdy nie palili to też by nie
zachorowali. Jak pole magnetyczne z magnesu od lodówki działa to może i inne
urządzenia też działają. Kilka lat temu w telewizji lekarze wyśmiewali się ze
swojego kolegi. Wyjechał do USA. Miał otwartą głowę i skojarzył że przyczyną
szybkiego rozrostu przerzutów jest usunięcie głównego, największego nowotworu.
Wydał całą kasę na badania i doszedł do wniosku że guz matka produkuje
substancję chemiczną blokującą rozwój przerzutów. Polscy lekarze mówili w
programie o nim że to oszołom, szaman i ogólnie głupek. Po kilku latach czytam
na onecie że jakieś uznane laboratorium badawcze potwierdziło że miał rację. I
że to może być przełom. I że taka terapia oczywiście nie jest w stanie wyleczyć
ale może przedłużyć życie nie tak jak teraz od kilku tygodni do maksimum dwóch
trzech lat a o kilkanaście lat. Na Twoim miejscu byłbym ostrożniejszy w
wyciąganiu wniosków. Dokąd z przynajmniej dziewięćdziesięcio procentową
pewnością nie będzie wiadomo jak działa człowiek nie można stwierdzić że jakieś
urządzenie albo terapia nie działają. Zgadzam się z tym co ktoś napisał że
przede wszystkim idzie o wyrwanie kasy od ludzi chorych. Ale nikt nie jest w
stanie zagwarantować że pośród tysięcy oszołomskich preparatów i urządzeń nie ma
takiego co leczy. Dasz wiarę że uznaną metodą przy przeszczepach jest
przystawianie pijawek. Albo że u chorych na cukrzycę, posiadających nie gojace
się rany stosuje się terapię polegającą na wpuszczaniu im do tych ran larw
muchy. Leki stosowane przy wylewach oparte są o substancję którą produkują
pijawki. Leczenie larwami much zostało podpatrzone w czasach kolonialnych w
Afryce. Pewne laki nasercowe mają podłoże typowo ziołowe. Bardzo dobre lekarstwo
stosowane przy kamicy nerkowej jest robione z koników morskich. Obecnie jest
niedostępne w UE właśnie z tego powodu, chociaż równie skutecznego zamiennika
nie ma. Masz`rację że wszystko jest badane z szamanizmem włącznie. Szamani są
dobrzy w nerwicach ale wysiadają z oczywistych powodów na przykład z zakażeniami
bakteryjnymi. Powód dla którego badają wszystko jest prozaiczny. Badacze są tak
samo zagrożeni jak ci dla których opracowują terapie i robią lekarstwa. Oni to
przede wszystkim dla siebie robią. A jak im się coś uda to zarabiają na tym kasę
na inne badania.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> On 02.09.2011 00:19, Michoo wrote:
>
>> "Wykrywa punkty", czyli zapala LEDa. Tylko, że to ty regulujesz prąd tak
>> aby punkt został wykryty. Świeci za mocno - pokręć w jedną stronę,
> razem. Przyciskanie mocniej nic nie dawało - poza punktem można sobie
> wciskać i nic - do punktu wystarczyło dotknąć i była reakcja.
Myślę, że dużo wątpliwości rozwiałoby zdjęcie wnętrza tego cudownego
aparatu+ kilka podstawowych informacji technicznych. Może tam siedzi w
środku jakis super tajny chip NASA/KGB/GRU.
Myślę, że ze starego oscyloskopu moznamy taki przyrząd zrobić.
Ta technika wzbudzałaby więcej zaufania, gdyby opis był mniej bełkotliwy.
Tekst o "elektrodach które nie mają pasma i nie są elektrodami" oraz zdanie
o tym, że aparat nie oddziałuje elektrycznie na człowieka, a jednocześnie
że wytłumia te "niekorzystne fale" zdecydowanie zniechęca do całosci. Już
łatwiej bm uwierzył, gdyby napisali, że działą, sprawdzono na próbie takiej
i takiej, ale mechanizmu nie poznali. Chyba że grpą docelową odbiorców są
ludzie którym wystarczą teksty o złch i dobrych falach. Gdybym mieszkał w
pobliżu jakiegos takiego gabinetu bio-cośtam, to chętnie bym poszedł na
takie badanie. Pal licho te 100 zł. Pro arte et studio...
Racjonalny umysł odonosi się z dużą rezerwą do wszelkich takich czarów, a z
drugiej strony przypominam sobie kadr z filmu "planete małp". Któryś z
uwięzionych astronautów zrobil samolot z papieru. Jedna z małp zauważyła,
ze to lata. Ponieważ nie mieściło sie to w kanonach wiedzy małp, któraś z
wazniejszych zmięłą zabawkę i skomentowała: nonsens.
Tylko że w przypadku urządznia o którym mow ana początku wątku jest w
opisie że urządznie nie przekazuje do ciała zadnej obcej energii, s
elektrody "nie maja pasma elektryczniego" Myślę, ze chodziło o likwidację
strachu przed "podłączenem do prądu", ale zarazem autor opisu wykluczył
jakikolwiek wpływ aparatu na organizmm. Chyba, że coś źle zrozumiałem.
> Dasz wiarę że uznaną metodą przy przeszczepach jest
> przystawianie pijawek. Albo że u chorych na cukrzycę, posiadających nie
> gojace
> się rany stosuje się terapię polegającą na wpuszczaniu im do tych ran larw
> muchy.
Myślę, że to powszechnie znane fakty.
Też znane (ale trudniej byłoby mi się psychicznie na to zdecydować) jest
leczenie przewlekłych biegunek poprzez celowe hodowanie robaków w d.... (łyk
przezroczystego płynu dziennie). Ale jak ktoś musi (koniecznie, natychmiast)
ze 20 razy dziennie w najmniej oczekiwanych momentach to jest solidnie
zdeterminowany.
> Leki stosowane przy wylewach oparte są o substancję którą produkują
> pijawki. Leczenie larwami much zostało podpatrzone w czasach kolonialnych
> w
> Afryce. Pewne laki nasercowe mają podłoże typowo ziołowe.
Jakiś lekarz mi mówił, że 70% leków jest opartych na ziołach.
P.G.
Wcześniej nie znałem osób pracujących w tym gabinecie. Na badanie umówiliśmy
się telefonicznie 2-3 godziny wcześniej, więc było mało czasu na
"zorganizowanie" wywiadu. Umiawialiśmy mojego syna, ja byłem zbadany
gratisowo jako potwierdzenie skuteczności metody, po tym jak wyraziłem swoje
wątpliwości.
Zresztą, za cenę badania 60 zł, nikomu nie opłacałoby się robienie
mistyfikacji na szeroką skalę.
--
Pozdrawiam,
yabba
> czy myślicie że oni badają to co chcą ?
Kolejny zwolennik spiskowej teorii świata :)
--
Jacek
> Żadnych prób nie przeszedł magnes. Taki z zamka magnetycznego. A działa. Działa
> przeciwbólowo i przyspiesza regenerację uszkodzonych stawów.
Jakieś wiarygodne źródło potwierdzające te
rewelacje?
> Wiadomo na przykład że
> pewna odmiana azbestu wywołuje raka płuc. Ale nie wiadomo dlaczego.
Doskonale wiadomo dlaczego i to od dawna. Ta
odmiana azbestu na skutek stresu mechanicznego
rozpada się na tzw. pył respirabilny
docierający wgłąb oskrzelików. Tam następuje
mechaniczne drażnienie tkanki płuc i, w
efekcie reakcji obronnej organizmu, powstają
miejscowe zwapnienia mogące prowadzić do zmian
nowotworowych.
Ta wiedza ma historię dłuższą niż twoje zwoje
mózgowe.
Palenie
> tytoniu sprzyja powstawaniu raka płuc. Ale tylko u niewielkiej liczby palaczy.
> Kontakt z azbestem to 100% gwarancji na raka
Bzdura. Przez lata miałem kontakt z azbestem
a, odpukać, objawów raka u mnie nie widać. I
na dodatek jestem palaczem .
> zachorowali. Jak pole magnetyczne z magnesu od lodówki działa to może i inne
> urządzenia też działają.
No masz. Wynika z tego, że żaden posiadacz
lodówki nie powinien mieć kłopotów ze stawami :->
> takiego co leczy. Dasz wiarę że uznaną metodą przy przeszczepach jest
> przystawianie pijawek. Albo że u chorych na cukrzycę, posiadających nie gojace
> się rany stosuje się terapię polegającą na wpuszczaniu im do tych ran larw
> muchy. Leki stosowane przy wylewach oparte są o substancję którą produkują
> pijawki. Leczenie larwami much zostało podpatrzone w czasach kolonialnych w
> Afryce. Pewne laki nasercowe mają podłoże typowo ziołowe. Bardzo dobre lekarstwo
> stosowane przy kamicy nerkowej jest robione z koników morskich.
Dam wiarę. Tylko czym ty się podniecasz? Dasz
wiarę, że pewna substancja produkowana przez
pleśnie jest/była bardzo skutecznym antybiotykiem?
Twoje zasoby wiedzy opierają się
prawdopodobnie o internet i telewizję bo
mieszasz fakty dotyczące oddziaływania na
organizm dokładnie zdefiniowanych substancji
chemicznych (nie ważne czy wydobytych z konika
morskiego czy dżdżownicy) z działaniem
"magicznych" zabawek mrugających światełkami.
Osobiście próbowałem zarówno "biorezonansu"
jak i akupunktury aby rzucić palenie. Żadna z
tych metod nie miała ABSOLUTNIE żadnego wpływu
na chęć zapalenia przeze mnie papierosa.
--
Pozdrawiam
JK
> Tekst o "elektrodach które nie mają pasma i nie są elektrodami" oraz zdanie
> o tym, że aparat nie oddziałuje elektrycznie na człowieka,
ciach
Mówimy tutaj o czymś zupełnie innym. Ten ma elektrody i odziaływuje.
Mirek.
> Wybacz ale seans dowodzący, że
> boski dar mistrza był potwierdzany najnowszymi osiągnięciami techniki,
> jakoś nie zrobił na mnie wrażenia.
Czyli twierdzisz, że koleś może mieć "boski dar" odnajdywania tych
miejsc, ale daru leczenia już mieć nie może? (bo bogowie są z definicji
źli czy coś w tym rodzaju)
Mirek.
> A ja ponawiam pytanie jaki to jest dowód na terapeutyczną skuteczność
> akupunktury?
Nie wprost: skoro akupunktura nic nie daje, to w jaki sposób wyznaczono
te punkty?
> Być może te punkty mają inną rezystancję i są wykrywane
> prostym omomierzem.
W starożytnych Chinach?
> Co z tego wynika w kwestii skuteczności akupunktury?
> Ze zwróceniem szczególnej uwagi na całą tajemną wiedzę typu: który punkt
> trzeba podrażnić aby uzyskać leczenie jakieś konkretnej jednostki
> chorobowej.
>
Można chyba wypraktykować w ciągu tych tysięcy lat prawda?
Mirek.
> Osobiście próbowałem zarówno "biorezonansu" jak i akupunktury aby rzucić
> palenie. Żadna z tych metod nie miała ABSOLUTNIE żadnego wpływu na chęć
> zapalenia przeze mnie papierosa.
>
>
> --
> Pozdrawiam
> JK
widać zaparłeś sie na to palenie przeczytaj książkę Carra
> Pomimo że są
> podstawy wyjaśniające mechanizm oddziaływania magnesu to lekarze wolą drogie i
> ryzykowne operacje. Z grubsza wiadomo jak działa człowiek. Mechanizmy powodujące
> ciężkie i śmiertelne choroby są praktycznie nie znane.
> Wiadomo na przykład że
> pewna odmiana azbestu wywołuje raka płuc. Ale nie wiadomo dlaczego.
Wiadomo - włókna wbijają się w tkankę i ją drażnią, powoduje to ich
otorbienie. Każde bliznowacenie niesie niewielkie ryzyko powstania
nowotworu, tu mamy je pomnożone razy setki tysięcy włókien.
> Palenie
> tytoniu sprzyja powstawaniu raka płuc. Ale tylko u niewielkiej liczby palaczy.
U niewielkiej liczby palaczy NIE sprzyja. To, że coś zwiększa
prawdopodobieństwo nowotworu nie znaczy, że wszyscy zachorują, a że
istnieje statystycznie istotnie większe prawdopodobieństwo.
> Kontakt z azbestem to 100% gwarancji na raka a papierosy kilka do kilkunastu
> procent.
Nieprawda. W przypadku azbestu też zależy od ilości włókien na m^3
powietrza, czasem, etc. I jest o kila rzędów wielkości niższa.
> Nie wiadomo czy jak by ci co palili nigdy nie palili to też by nie
> zachorowali.
Tego prawie nigdy nie wiadomo - na tym polega statystyka:
- w grupie niepalących X% choruje na nowotwór płuc
- w grupie palących 9*X% choruje
- w grupie mających ciągły kontakt z azbestem 50*X%
Więc widać, że w % szansa jest 5 razy większa, że palacz zachoruje niż
niepalący i 6 razy większa, że "azbestowiec" niż palacz.
Ale w liczbach bezwzględnych X to np 0.5 promila, więc palacz ma szansę
4.5 promila a azbestowiec 2.5%. Czyli nadal stosunkowo mało.
[liczby z kapelusza - nie chciało mi się szukać]
> Dokąd z przynajmniej dziewięćdziesięcio procentową
> pewnością nie będzie wiadomo jak działa człowiek nie można stwierdzić że jakieś
> urządzenie albo terapia nie działają. Zgadzam się z tym co ktoś napisał że
> przede wszystkim idzie o wyrwanie kasy od ludzi chorych.
> Ale nikt nie jest w
> stanie zagwarantować że pośród tysięcy oszołomskich preparatów i urządzeń nie ma
> takiego co leczy.
Ale jeżeli nie będzie się tępić oszustów leczących nowotwory sokiem z
buraków istnieje spora szansa, że ktoś kto naprawdę odkryje coś
rewolucyjnego bardzo długo nie będzie mógł się przebić.
--
Pozdrawiam
Michoo
No chyba, że trafili dokładnie (ani więcej, ani mniej) w twoje testy,
ale nadal przy jednostkowym przypadku uznałbym to za przypadek.
> Zresztą, za cenę badania 60 zł, nikomu nie opłacałoby się robienie
> mistyfikacji na szeroką skalę.
>
Tym jest właśnie sieć placówek prowadzących badania takimi urządzeniami
- mistyfikacją na szeroką skalę.
--
Pozdrawiam
Michoo
--
Pozdrawiam
Michoo
> w reklamę TV proszku wizir , podpasek i innych twoja sprawa ....
Ale czemu wizir, podpaski i bigpharma są be a magik od bioptronu, czy
olbrzymia korporacja od homeopatii jest cacy?
> a jak ci
> wie wydaje że świat piękny ... odstaw zielsko )))
Jest przynajmniej naturalne.
--
Pozdrawiam
Michoo
> Ale jeżeli nie będzie się tępić oszustów leczących nowotwory sokiem z
> buraków istnieje spora szansa, że ktoś kto naprawdę odkryje coś
> rewolucyjnego bardzo długo nie będzie mógł się przebić.
>
Sokiem z buraków czy amigdaliną?
IMHO z tym tępieniem i przebiciem to zupełnie odwrotnie.
Mirek.
[...]
> Możesz też swoje dziecko dawać do znachorki czy kręgarza. Twój wybór.
Porządny znachor zwykle wie co robi, zaś jedynym zarzutem jaki można
postawić domorosłym kręgarzom jest ingerencja bez dostatecznego
rozpoznania - jest wielu kręgarzy - ortopedów, metody nastawiania kręgów
stosują dokładnie te same tyle że przedtem dokładne badanie przeprowadzą
(rentgen, USG, rezonans magnetyczny czy co tam jeszcze) i dokładnie
wiedzą co się w kręgosłupie pokrzywiło.
Tak więc zły przykład - i znachor i kręgarz stosują metody w jakimś
stopniu skuteczne, Jak na lekkie zapalenie garda doradził bym ci syrop z
czarnego bzu na rozgrzanie, syrop z kwiatu malwy na złagodzenie
podrażnień i czosnek na osłonę przeciwbakteryjną to jest to jak
najbardziej prawidłowa metoda. I póki nie będę twierdził że cię na bank
wyleczę to nie ma sprawy - zanim do lekarza dotrzesz to te środki szkody
nie uczynią a jakiś skutek odniosą (czarny bez naprawdę działa wypotnie,
malwa naprawdę łagodzi, czosnek naprawdę działa antybakteryjnie). I tak
działa znachor.
A te cwaniaki od "biorezonansu" to są zwykli oszuści - metoda o zerowej
skuteczności (bo nie ma żadnych podstaw fizykalnych), oni dokładnie o
tym wiedzą - ot, strzygą barany.
--
Darek
Trafili dokładnie. Musiałem zweryfikować mój sceptycyzm do tej metody.
>> Zresztą, za cenę badania 60 zł, nikomu nie opłacałoby się robienie
>> mistyfikacji na szeroką skalę.
>>
> Tym jest właśnie sieć placówek prowadzących badania takimi urządzeniami -
> mistyfikacją na szeroką skalę.
Z moich obserwacji wynika, że te badania i terapie są skuteczne. Moim
dzieciom pomogły.
--
Pozdrawiam,
yabba
A może być jeszcze dziwniej:
http://www.bamboo-delight.com/download/Cure_Cancer_with_Baking_Soda.htm
> IMHO z tym tępieniem i przebiciem to zupełnie odwrotnie.
Spójrz na to tak - jak jakiś filantrop zostanie 3 razy naciągnięty przez
oszustów to się potem kilka razy zastanowi zanim da pieniądze na dalsze
badanie jakiejś kontrowersyjnej metody.
--
Pozdrawiam
Michoo
--
Pozdrawiam
Michoo
>
>
> rewelacje?
>
> > Wiadomo na przykład że
>
> nowotworowych.
> mózgowe.
>
> Palenie
>
>
>
> > urządzenia też działają.
>
>
>
>
>
> organizm dokładnie zdefiniowanych substancji
> "magicznych" zabawek mrugających światełkami.
> Osobiście próbowałem zarówno "biorezonansu"
>
>
> --
> Pozdrawiam
> JK
Skąd mam wziąć wiarygodne źródło jak go nie ma. Jak będzie Cie bolał kręgosłup,
bark, nadgarstek, kolano. To przypnij sobie pzrez ubranie w okolicach bojącego
miejsca dwa magnesy. Zyskasz najbardziej wiarygodne źródło. W przypadku azbestu
jak by zwapnienia prowadziły do zmiejszenia się ilości czynnych pęcherzyków
płucnych. Tak żeby było ich za mało i człowiek by się dusił to by było
wytłumaczenia. Organizm i płuca są przygotowane ta to że coś małego wpadnie i
zacznie drażnić. Uruchamia się mechanizm odizolowania czynnika. Otorbi go a
potem torbiel zwapnieje. Piasek, opiłki metalu szklany pył zostana otorbione jak
azbest i nic się nie dzieje. Otorbiony azbest wywołuje raka. Ja nie pisałem że
mechanizm jest nieznany. Tylko że nie wiadomo dlaczego akurat azbest. Jak by
było wiadomo to potrafili by to leczyć. Jak poznali mechanizm powstawania typowo
kobiecych nowotworów i stwierdzili że odpowiedzialny jest wirus brodawczaka to
zrobili szczepionkę. Nie wystarczy wiedzieć co. Trzeba jeszcze wiedzieć
dlaczego. Ciekawe skąd Ty bierzesz informacje jak nie z telewizji, prasy i
internetu. I pytanie kiedy je znajdujesz i z nimi się zapoznajesz. Tak jak
reszta niusowych oszołomów spędzasz tu sporo czasu. Może Ci się śnią? To że w
niekonwencjonalnych metodach jest dużo naciągactwa napisałem wcześniej. Zauważ
jednak łaskawie że większość stosowanych leków i metod leczenia zaczynało od
takich niekonwencjonalnych metod. W miarę rozwoju wiedzy jedne były odsyłane do
lamusa a nad innymi pracowano bo przynosiły pozytywne efekty.