Jaki jest dokładnie mechanizm uszkadzania sie kompa w samochodzie
podczas prac spawalniczych? Uwalenie wejść czujników? uwalenie wejścia
sondy Lambda?
I co niby daje samo odłączenie akumulatora (klemuy w powietrzu) bo
rozumiem że odłączenie akku, właczenie stacyjki i zwarcie klem daje
prawie zero omów na szynie +12V i zabezpieczenie przed przepięciami.
Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
--
Piter
Friday, July 1, 2011, 3:52:42 PM, you wrote:
[...]
> Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
To by zła dyskusja była - najpierw się ściąga minusową ;P
--
Best regards,
RoMan mailto:ro...@pik-net.pl
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem (nawet nie wiedziałem, że coś trzeba
odłączać) więc to co napiszę to luźne skojarzenia.
Weźmy delikatną żaróweczkę 2,5V i podłączmy jednym końcem do '-'
akumulatora, a drugim gdzieś do karoserii - nie świeci się.
Jeśli w czasie spawania w pobliżu tego drugiego połączenia na karoserii
wystąpi więcej jak 2,5V w stosunku do '-' akumulatora to żaróweczka ma prawo
nie wytrzymać.
Jeśli jednak odłączymy ją od '-' akumulatora to nic jej nie będzie. Może
komputer ma tak samo.
P.G.
Raczej - najpierw się odłącza masę :P
PS. Tak, wiem, czepiam się.
--
Grzegorz Jońca GG: 7366919 JID:gre...@jabber.aster.pl
Mazda 6 2.0 "parafinka" Kombi
Friday, July 1, 2011, 5:03:27 PM, you wrote:
>>> Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
>> To by zła dyskusja była - najpierw się ściąga minusową ;P
> Raczej - najpierw się odłącza masę :P
> PS. Tak, wiem, czepiam się.
Dobrze jest - trzeba być dokładnym ;)
Co się uszkadza, to nie wiem, ale jedno jest pewne - jeśli uszkodzenia
powstają w drodze indukcji, to należy tak robić, żeby nie stworzyć
anteny łapiącej te zakłócenia.
Zwierając klemy i przekręcając kluczyk, tworzysz antenę magnetyczną
(pętlę masy). Natomiast zostawiając klemy wiszące w powietrzu tworzysz
antenę dipolową. Trudno powiedzieć, co jest gorsze. Mnie tam w
samochodzie coś spawali prądem i nigdy komputer się nie uszkodził, a
akumulator nie był odłączany.
Jeśli kable do czujników miałyby odgrywać rolę anten, to rzeczywiście,
trzeba by je wszystkie wypiąć przed spawaniem, żeby nie ubiły wejść. Ale
to już musiałaby być dyskusja - jakiej firmy komputer, jak ma co
podłączone itp.
> Jaki jest dokładnie mechanizm uszkadzania sie kompa w samochodzie
> podczas prac spawalniczych? Uwalenie wejść czujników? uwalenie wejścia
> sondy Lambda?
Często po takim spawaniu akumulator pada. Wyjaśnienie według mnie jest
takie, że pomiędzy punktami spawania na karoserii odkłada się spadek
napięcia poprzez płynący prąd. Będzie to pewnie spore napięcie zważywszy
na fakt, jakie prądy hulają przy spawaniu. Teraz wszystko zależy jak
podłączysz przewody spawalnicze i jak ukierunkowany będzie ten prąd w
karoserii. W niekorzystnym przypadku rozładuje się akumulator, albo coś
się uszkodzi. Można wysnuć wniosek, że przy spawaniu podłączenie "masy"
powinno być jak najbliżej miejsca spawanego, a nie w drugim końcu
pojazdu. Wtedy spadek napięcia na tym odcinku będzie mniejszy. Zwarcie
klem nie wiem czy jest dobrym pomysłem. Zamyka się obwód i energia
powstająca w karoserii przy spawaniu leci sobie dalej poprzez plus. Tak
samą włączanie stacyjki.
ToMasz
>>>> Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
>>> To by zła dyskusja była - najpierw się ściąga minusową ;P
>> Raczej - najpierw się odłącza masę :P
>> PS. Tak, wiem, czepiam się.
>
> Dobrze jest - trzeba być dokładnym ;)
Wobec tego nie odłącza się masy, lecz klemę masy :)
Tak w ogóle to najpierw trzeba odkręcić śrubę zaciskającą klrmę ;D
A jeszcze wcześniej dobrze jest zdjąć obrączkę :)
Michał
Friday, July 1, 2011, 7:21:44 PM, you wrote:
>>>>>> Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
>>>>> To by zła dyskusja była - najpierw się ściąga minusową ;P
>>>> Raczej - najpierw się odłącza masę :P
>>>> PS. Tak, wiem, czepiam się.
>>> Dobrze jest - trzeba być dokładnym ;)
>> Wobec tego nie odłącza się masy, lecz klemę masy :)
>> Tak w ogóle to najpierw trzeba odkręcić śrubę zaciskającą klrmę ;D
> A jeszcze wcześniej dobrze jest zdjąć obrączkę :)
O! A jak ktoś ma protezę z hakiem to też zdjąć koniecznie!
Zaraz, zaraz, a jak to zrobić bez otwierania maski?? Bo nikt nie pisał,
że trzeba otworzyć ;P...
--
Pozdrawiam
Konop
> Zaraz, zaraz, a jak to zrobić bez otwierania maski?? Bo nikt nie pisał,
> że trzeba otworzyć ;P...
>
Dajcie spokój, bo jeszcze unia nakaże montowania wielkiego, czerwonego
odłącznika na zewnątrz pojazdu od strony Brukseli ze stosownymi napisami.
A komputer to się prędzej zepsuje przy pod i odłączaniu akumulatora.
BTW: Znam przypadek: Kobieta miała problem z zapaleniem "Syrenki" (plus
na masie). Przyszedł "mechanik" i stwierdził, że źle założyła akumulator
(sama podłączała, bo stał sobie w domu w cieple) - przepiął odwrotnie
(minus na karoserię) - ciężko to było zrobić, bo kable nijak nie
pasowały ale po tej operacji królowa szos zapaliła i odjechała ;)
Co najciekawsze, po powrocie do poprzedniej konfiguracji okazało się, że
wszystko działa jak dawniej :D
Mirek.
Nie ma mechanizmu, to dzieło przypadku (miejsce podłączenia masy spawarki,
elementu spawanego, itp)
> I co niby daje samo odłączenie akumulatora (klemuy w powietrzu) bo
Przy podłączonym komputerze istnieje szansa wyindukowania się napięcia na
jakimś wejściu i "odpowiedź" komputera.
Z samochodem nie mam takiego doświadczenia, ale w przypadku spawania na
maszynie/maszyny CNC często udawało się zawiesić system. Nie pamiętam, ale
chyba też coś się uszkodziło.
Nakaz bezwzględnego wyłączania zasilania pomógł.
> rozumiem że odłączenie akku, właczenie stacyjki i zwarcie klem daje
> prawie zero omów na szynie +12V i zabezpieczenie przed przepięciami.
Też nie jest to 100% zabezpieczenie. Ale lepsze niż klemy w powietrzu.
Najlepiej odłączyć akumulator
> Proszę o nie podejmowanie dyskusji o wyższości ściągania klemy + nad -
Jak to? odłączając klemę plusową możemy ją zewrzeć do masy (nie musimy
odłączać klemy minusowej). W drugą stronę już nie bardzo to wyjdzie.
--
Desoft
A co mówi instrukcja samochodu?
A co mówi spawacz?
Jeśli nic nie mówią to zostawiłbym podłączone i z własnej woli niczego
nie zdejmował. Dlatego że po pierwsze uważam, że układy w samochodzie
projektowane są na ewentualne przepięcia i zabezpieczenia przekierowują
prąd do plusa lub minusa zasilania. Odłączenia spowodowałoby przepięcia
i ew. uszkodzenie. Po drugie jaka jest opinia spawacza - czy ma jakieś
złe doświadczenia, a może spawa pierwszy raz?
Bo syrence bylo w zasadzie wszystko jedno. Dopiero jakby ktos radio
zamontowal to by byla roznica.
podobnie jej silnik potrafil odpalic w druga strone.
J.
Albo wycieraczki włączyła.
A dla samego ukłądu zapłonowego biegunowość była bez znaczenia.
--
Pozdr
JanuszK
A silnik byl tam z magnesem stalym ?
No i wycieraczki .. zasadniczo ich nie obchodzi w ktora strone silnik
sie kreci, choc moga byc klopoty z wylaczaniem, iskrzeniem i
lozyskami.
>A dla samego ukłądu zapłonowego biegunowość była bez znaczenia.
Tak calkowicie to chyba nie - naprawde nie ma znaczenia na ktorej
elektrodzie w swiecy + a na ktorej - ?
Ale odjechac odjedzie, najwyzej swiece szybciej zuzyje.
J.
> A co mówi instrukcja samochodu?
> A co mówi spawacz?
> Jeśli nic nie mówią to zostawiłbym podłączone i z własnej woli niczego
> nie zdejmował. Dlatego że po pierwsze uważam, że układy w samochodzie
> projektowane są na ewentualne przepięcia i zabezpieczenia przekierowują
> prąd do plusa lub minusa zasilania. Odłączenia spowodowałoby przepięcia
> i ew. uszkodzenie. Po drugie jaka jest opinia spawacza - czy ma jakieś
> złe doświadczenia, a może spawa pierwszy raz?
Teraz się dowiedziałem, że istnieje "dla świętego spokoju" takie
pudełko. Przypina się je krokodylkami do klem + i - akumulatora i to
wszystko. Nic nie trzeba odłączać, stacyjka wyłączona. W pudełku pewnie
siedzi warystor i jeśli powstanie przepięcie w instalacji samochodu, to
on je zbije.
taki jeden tlumikarz owe pudelko zawsze przypina.
Wydaje mi sie ze to faktycznie bardziej dla spokoju sumienia ..
aczkolwiek w czasie spawania tlumikow roznie sie prad moze rozplywac.
Tylko ze na to pudelko nie pomoze.
Wydaje ze dziala na tyle skutecznie ze jeszcze nikomu komputera nie
spalil i nie wywalil pudelka w diably :-)
J.
> Teraz si� dowiedzia�em, �e istnieje "dla �wi�tego spokoju" takie
> pude�ko. Przypina si� je krokodylkami do klem + i - akumulatora i
> to wszystko. Nic nie trzeba od��cza�, stacyjka wy��czona. W
> pude�ku pewnie siedzi warystor i je�li powstanie przepi�cie w
> instalacji samochodu, to on je zbije.
W tym przypadku pude�ko by�o zapi�te a jednak po spawaniu samoch�d
odjecha� na lawecie. Z tego co ju� wiem od w�a�ciciela auta koszt
naprawy jest do�� spory. Pewnie sprawa oprze si� o s�d. Jednocze�nie
nadmieniam, �e nie mam zamiaru podejmowa� si� naprawy tego i pytam z
czystej ciekawo�ci.
--
Piotr
W razie sprawy sądowej żądaj jednoznacznej opinii eksperta, że to akurat
spawanie, a nie przelatująca czarownica, ubiły elektronikę. I gdyby taka
się pojawiła, konieczne wrzuć ją na grupę, bo myślę, że wiele osób
będzie zainteresowana.
Ja chciałem powiedzieć tyle - tak jak w przypadku CMOS-ów, które kiedyś
można było ubić ładunkiem elektrostatycznym ręki, tak w tym przypadku
awaria (o ile ona była spowodowana spawaniem) nastąpiła w skutek
wyindukowania się napięcia z fali EM produkowanej przez łuk elektryczny.
Na pewno nie wystąpiła z powodu prądów spawalniczych wracający różnymi
drogami, bo one popychane są zbyt małym napięciem, które z całą
pewnością nie przebije izolacji czujników, kabli, komputerów itp. Chyba
że klient już miał zwarcie jakiegoś kabla do masy (np. przez zalanie
złączki wodą) i prąd spawalniczy tylko dobił istniejącą usterkę (dlatego
mówię o tej jednoznacznej opinii, bo jeśli okazało by się, że auto miało
usterkę w momencie wjechania do warsztatu, to wtedy będzie wina
właściciela auta).
A powiedz mi jakiej spawarki używasz? Bo np. w przypadku spawarek na
prąd zmienny 50Hz lub prostownikowych, gdzie jest tętnienie 100Hz, to
łuk elektryczny te 100 razy na sekundę rozpala się, gaśnie, rozpala się,
gaśnie, rozpala się, gaśnie itd., za każdym razem emitując w eter
potężną dawkę fali EM. Natomiast w przypadku spawarek inwerterowych,
pracujących na częstotliwościach wiele kHz, czas pomiędzy jednym a
drugim impulsem jest na tyle krótki, że łuk nie zdąży zgasnąć i pali się
w zasadzie równomiernie, nie generując tym samym fal EM. To jest
dokładnie ten sam mechanizm co w świetlówkach i neonach - te zasilane z
przetwornicy nie produkują zakłóceń radiowych w przeciwieństwie do tych
zasilanych bezpośrednio z 50Hz.
I napisz jeszcze, jakiej firmy było auto, żebyśmy wiedzieli, czego nie
kupować :D
> A powiedz mi jakiej spawarki u�ywasz?
Nie nie ja nic nie mam z tym wsp�lnego.
Zosta�em tylko poproszony o zajrzenie do auta po uszkodzeniu ale ja si�
w takie rzeczy nie bawi� wi�c zepchn��em temat w kierunku od siebie.
Chodzi mi raczej o moje samochody, na przysz�o��, je�li kiedy�
przyjdzie potrzeba pojechaďż˝ np do blacharza.
--
Piotr
> A powiedz mi jakiej spawarki używasz? Bo np. w przypadku spawarek na
> prąd zmienny 50Hz lub prostownikowych, gdzie jest tętnienie 100Hz, to
> łuk elektryczny te 100 razy na sekundę rozpala się, gaśnie, rozpala się,
> gaśnie, rozpala się, gaśnie itd.,
Nie gaśnie, ma za dużą bezwładność dlatego że to nie jest czysty łuk
tylko łuk + metal + gaz który tworzy otulinę/atmosferę ochronną.
--
Pozdr
JanuszK
> On Sat, 02 Jul 2011 09:55:26 +0200, janusz_kk1 wrote:
>> Dnia 02-07-2011 o 00:30:16 J.F. <jfox_x...@poczta.onet.pl>
>> napisał(a):
>>>> BTW: Znam przypadek: Kobieta miała problem z zapaleniem "Syrenki"
>>>> (plus
>>>> na masie). Przyszedł "mechanik" i stwierdził, że źle założyła
>>>> akumulator
>>>> (sama podłączała, bo stał sobie w domu w cieple) - przepiął odwrotnie
>>>> (minus na karoserię) - ciężko to było zrobić, bo kable nijak nie
>>>> pasowały ale po tej operacji królowa szos zapaliła i odjechała ;)
>>>
>>> Bo syrence bylo w zasadzie wszystko jedno. Dopiero jakby ktos radio
>>> zamontowal to by byla roznica.
>> Albo wycieraczki włączyła.
>
> A silnik byl tam z magnesem stalym ?
IMHO tak.
>
> No i wycieraczki .. zasadniczo ich nie obchodzi w ktora strone silnik
> sie kreci,
No chyba masz rację, chyba że krańcówka tak zrobiona że palec
może tylko z jednej strony wyłączać to wtedy nie.
> choc moga byc klopoty z wylaczaniem, iskrzeniem i
> lozyskami.
>
>> A dla samego ukłądu zapłonowego biegunowość była bez znaczenia.
>
> Tak calkowicie to chyba nie - naprawde nie ma znaczenia na ktorej
> elektrodzie w swiecy + a na ktorej - ?
> Ale odjechac odjedzie, najwyzej swiece szybciej zuzyje.
Wątpię, na wtórnym i tak są oscylacje czyli biegunowość się zmienia.
--
Pozdr
JanuszK
Przy żle ustawionym (za późnym) zapłonie. Ale mocy nie rozwijał, na
obroty nie chciał wchodzić - ot, na jałowych do tyłu mógł pokręcić.
Za to klucz dziesiątka, klucz trzynastka, klucz siedemnastka i klucz
dwadzieścia cztery plus śrubokręt - i wszystko szło w syrence zrobić.
A, jeszcze nasadowa dziewiętnastka do kół!
--
Darek
Przede wszystkim dwusuwy maj� wolnobieg (sprz�g�o jednokierunkowe), bo w
dwusuwach nie mo�na hamowa� silnikiem. Wi�c odpalony do ty�u nie m�g�by
przenosi� momentu na ko�a.
Chcia�bym te� zwr�ci� uwag�, �e rozrusznik ma uzwojenia na stojanie i
wirniku, wi�c nie wymusi si� lewych obrot�w rozrusznika przez zmian�
biegunowo�ci od strony akumulatora.
A widzisz jakis problem ? Ekspert stwierdzi faktyczne uszkodzenia
(gorzej jesli "caly komputer nie dziala"), auto do spawacza dojechalo,
ale juz nie wyjechalo.
>awaria (o ile ona by�a spowodowana spawaniem) nast�pi�a w skutek
>wyindukowania si� napi�cia z fali EM produkowanej przez �uk elektryczny.
Zartujesz. W praktyce jedyne grozne fale EM spotyka sie w kuchence
mikrofalowej.
A nawet jesli - spawacz winny.
>Na pewno nie wyst�pi�a z powodu pr�d�w spawalniczych wracaj�cy r�nymi
>drogami, bo one popychane s� zbyt ma�ym napi�ciem, kt�re z ca��
>pewno�ci� nie przebije izolacji czujnik�w, kabli, komputer�w itp. Chyba
Te czujniki jednym koncem do "masy" podlaczone.
>�e klient ju� mia� zwarcie jakiego� kabla do masy (np. przez zalanie
>z��czki wod�) i pr�d spawalniczy tylko dobi� istniej�c� usterk� (dlatego
>m�wi� o tej jednoznacznej opinii, bo je�li okaza�o by si�, �e auto mia�o
>usterk� w momencie wjechania do warsztatu, to wtedy b�dzie wina
>w�a�ciciela auta).
Musisz miec chyba wujka papuge z doswiadczeniem, skoro jestes taki
pewny. Tylko co bedzie jak tafi na innego papuge ?
A wiem - kolego, ten ma nowe BMW, tamten warsztat, mozemy sie 10 lat
procesowac :-)
A w tym zwiazku przyczynowo-skutkowym jest jeszcze jeden czynnik -
klient zapewne nie oddal auta do spawacza w celu przyspawania sobie
czegos. Oddal do "mechanika" w celu naprawy. A fachowiec przed uzyciem
sprawarki powinien sprawdzic czy kable nie sa zwarte itp.
Choc tu oczywiscie tez sie mozna dlugo sadzic.
>I napisz jeszcze, jakiej firmy by�o auto, �eby�my wiedzieli, czego nie
>kupowaďż˝ :D
elektronika we wszytkich podobna i coraz bardziej rozbudowana.
J.
W syrence byla blokada.
>Chcia�bym te� zwr�ci� uwag�, �e rozrusznik ma uzwojenia na stojanie i
>wirniku, wi�c nie wymusi si� lewych obrot�w rozrusznika przez zmian�
>biegunowo�ci od strony akumulatora.
Ale ona tak potrafila zapalic na prawidlowo podlaczonym akumulatorze.
Jakies odbicie na silniku chyba.
Hm, ale pradnica to chyba wtedy cierpiala.
J.
>> Bo syrence bylo w zasadzie wszystko jedno. Dopiero jakby ktos
>> radio zamontowal to by byla roznica.
>> podobnie jej silnik potrafil odpalic w druga strone.
>
> Przy �le ustawionym (za p�nym) zap�onie. Ale mocy nie rozwija�, na
> obroty nie chcia� wchodzi� - ot, na ja�owych do ty�u m�g� pokr�ci�.
Za to wolnobie�ne diesle montowane w traktorach-samor�bkach,
takie co to potrafi�y robi� jeden obr�t w kilka sekund, mog�y
si� zakr�ci� w drug� stron�. I to w czasie normalnej pracy.
Wystarczy�o nieumiej�tnie da� takiemu w palnik, a wtedy --
w dos�ownym sensie -- odbija�a mu szajba. Silnik kr�ci� w drug�
stron�, a wehiku� jecha� do ty�u. Nie by�o dobrze zbyt blisko
stawaďż˝ za takimi samochodem.
--
Jarek
>>>> Bo syrence bylo w zasadzie wszystko jedno.
[...]
> Hm, ale pradnica to chyba wtedy cierpiala.
Pr�dnica te� by�a szeregowa, jak rozrusznik. Robi�a pr�d w tym
kierunku, co go szcz�tkowy magnetyzm rdzenia wyznacza�. Rdze�
przemagnesowa� �atwo.
--
Jarek
> Wolnobie�ne diesle okr�towe te� s� nawrotne. W przypadku czterosuw�w
> jest o tyle sztuka zrobi� taki silnik, �e rozrz�d musi zawsze obraca�
> si� w t� sam� stron�. W przeciwnym przypadku silnik b�dzie zasysa�
> powietrze przez rurďż˝ wydechowďż˝, a spaliny wyrzucaďż˝ do filtra.
Z tymi potworami morskimi jest tak, �e wi�ksz� sztuk� by by�o zrobienie
przek�adni odwracaj�cej kierunek obrot�w g��wnego wa�u, ni� zmiana faz
rozrz�du.
--
Jarek
Szczegolnie ze te wielkie morskie diesle to dwusuwy :-)
J.
>>> Wolnobie�ne diesle okr�towe te� s� nawrotne. W przypadku czterosuw�w
>>> jest o tyle sztuka zrobi� taki silnik, �e rozrz�d musi zawsze obraca�
>>> si� w t� sam� stron�. W przeciwnym przypadku silnik b�dzie zasysa�
>>> powietrze przez rurďż˝ wydechowďż˝, a spaliny wyrzucaďż˝ do filtra.
>>
>> Z tymi potworami morskimi jest tak, �e wi�ksz� sztuk� by by�o zrobienie
>> przek�adni odwracaj�cej kierunek obrot�w g��wnego wa�u, ni� zmiana faz
>> rozrz�du.
>
> Szczegolnie ze te wielkie morskie diesle to dwusuwy :-)
Szczeg�lnie. Bo og�lnie, to mog� by� dwusuwowe lub czterosuwowe.
--
Jarek
Do 5000 KM praktycznie tylko 4-suwy i to jak najbardziej nawrotne,
chociaż w młodszych statkach modna stała się śruba z nastawą kąta
łopatek. Tam jazdę wstecz uzyskuje się przez ustawienie łopatek na
ujemny kąt.
Ale mialy byc potwory, a nie jakies malolitrazowe wysokoobrotowe
szlifierki :-)
Nie moge sie doczytac - te "medium speed" to wszystkie 4-suw, czy
tylko te najmniejsze ?
http://www.wartsila.com/en/engines
J.
>> Do 5000 KM praktycznie tylko 4-suwy i to jak najbardziej nawrotne,
>
> Ale mialy byc potwory, a nie jakies malolitrazowe wysokoobrotowe
> szlifierki :-)
>
> Nie moge sie doczytac - te "medium speed" to wszystkie 4-suw, czy
> tylko te najmniejsze ?
> http://www.wartsila.com/en/engines
Piszą, że czterosuwy robią do jakichś 25MW. To trochę więcej od syrenki.
--
Jarek
Jakby miały tak na amen wolnobieg to nie dawały by się odpalać na pych.
Trabant maił wolnobieg tylko na czwórce, skarpeta na wszystkich biegach
ale pod deska rozdzielczą miała taka magiczną dźwignię do blokady
wolnobiegu...
>
> Chciałbym też zwrócić uwagę, że rozrusznik ma uzwojenia na stojanie i
> wirniku, więc nie wymusi się lewych obrotów rozrusznika przez zmianę
> biegunowości od strony akumulatora.
Ale przez rozruch na pych na wstecznym to już owszem - jak pisałem, mocy
miał nie będzie bo zapłon głupio wypadnie ale trochę pokręcić może.
--
Darek
> Do 5000 KM praktycznie tylko 4-suwy i to jak najbardziej nawrotne,
Nie ma regu�y - spotyka si� 2-suwy nawet w lokomotywach.
Natomiast na morzu widzia�em dosy� du�e jednostki z wysokoobrotowymi
dieslami ze sprz�g�em nawrotnym jak i ma�e holowniczki z leniwym dieslem
(d�wi�k przypomina maszyn� parow�) z wa�em na sztywno.
> chocia� w m�odszych statkach modna sta�a si� �ruba z nastaw� k�ta
> �opatek.
Najnowszy krzyk mody to p�dniki gondolowe z silnikiem elektrycznym.
Mirek.
Monday, July 4, 2011, 6:56:50 PM, you wrote:
[...]
>> chocia� w m�odszych statkach modna sta�a si� �ruba z nastaw� k�ta
>> �opatek.
> Najnowszy krzyk mody to p�dniki gondolowe z silnikiem elektrycznym.
I to jest najlepsze rozwi�zanie.
--
Best regards,
RoMan mailto:ro...@pik-net.pl
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)
> Bo syrence bylo w zasadzie wszystko jedno. Dopiero jakby ktos radio
> zamontowal to by byla roznica.
Nie sprawdzali�my co dzia�a a co nie, ale zastanawiam si� czy mog�y �le
dzia�a� np: wska�nik paliwa - by� iloczynowy, temperatury - pewnie w
ogle nie elektryczny, wycieraczki jako� tam powinny dzia�a�,
kierunkowskazy dzia�a�y na pewno, pompka spryskiwacza by�a mechaniczna,
�adowanie - tutaj nie wiem, ale skoro nic si� nie zepsu�o to raczej te�
dzia�a�o.
> podobnie jej silnik potrafil odpalic w druga strone.
>
Tego nie do�wiadczy�em, ale osobi�cie widzia�em jak ci�gnik C-328 po
zduszeniu pod g�rk� odpali� do ty�u wydmucha� olej z filtra powietrza.
Mirek.
Hmm... tylko �e ta magiczna d�wignia by�a na link� i ta linka jak si�
wymskn�a albo urwa�a to ju� wolnobiegu nie by�o.
Mirek.
Lokomotywy majďż˝ silniki dwusuwowe nawet w okolicach 2000km (rosyjskie) i
3000km (ameryka�skie). Nie wszystkie ale takie s� stosowane.
Tyle �e te dwusuwy maj� zawory i nie przypominaj� motoroweru.
Maciek
Tyle kilometr�w? Ale do jakiego miasta?
--
Cz.
Sluszna uwaga.
>temperatury - pewnie wogle nie elektryczny
elektryczny.
J.
>>> 2000km (rosyjskie) i 3000km (ameryka�skie).
>>
>> Tyle kilometr�w? Ale do jakiego miasta?
>
> No dobra "koni mechanicznych" = KM
A km, to �rebaki mechaniczne.
--
Jarek
Raczej kucyki.
>> Najnowszy krzyk mody to p�dniki gondolowe z silnikiem elektrycznym.
> I to jest najlepsze rozwi�zanie.
najlepsze? do czego?
do manewrowania w porcie owszem,
do stabilizacji platformy, ok
ale jako nap�d liniowy ma za du�o strat i opor�w - tu pod wzgl�dem ekonomi
eksploatacji kr�luje sztywny wa� z �rub�
Do 5000 KM praktycznie tylko 4-suwy i to jak najbardziej nawrotne,
chocia� w m�odszych statkach modna sta�a si� �ruba z nastaw� k�ta
�opatek. Tam jazd� wstecz uzyskuje si� przez ustawienie �opatek na
ujemny k�t.
************************************
nie trzeba daleko szuka� takich pere�ek.
pewnie niekt�rym tu zgromadzonym, dobrze znany �aglowiec Zawisza Czarny
ma �licznego nawrotnego, diesla, odpalanego pneumatycznie
(przynajmniej mia� go w '98 jak na nim p�ywa�em)
bardzo ciekawa jest historia tego silnika,
gdyďż˝ pochodzi on z ubota...
kiedy� w czasie postoju w DE co� sie zepsu�o i d�ugo szukano mechanika.
przypadkiem znalaz� si� dziadek, kt�ry by� mechanikiem na ubotach.
jak zobaczy� tak dobrze zachowany silnik to sie pop�aka� ze szcz�cia i nie
chciaďż˝ nic za robotďż˝...
;-)