Użytkownik "ToTylkoJa" napisał w wiadomości
>Z ciekawości rozebrałem transformator impulsowy ze starego zasilacza
>ATX.
>Uzwojenia były nawijanie niejako "na przemian". Najpierw 20 zw.
>pewnie
>uzwojenia pierwotnego, potem 4 zw. podwójnym drutem (chyba +12V) oraz
>3 zw.
>potrójnym drutem (chyba +5V). Potem kolejne 20 zw. które były
>połączone na
>karkasie w szereg z pierwszą "dwudziestką". Następnie 4 zw. i 3 zw.
>One też
>były łączone z pierwszą "sekcją" tyle że ich środki połączone były
>razem
>jako jedna wielka "plecionka" która była masą. I tu pojawia się
>pytanie
>czy w takim transformatorze istnieje pojęcie "przekładni"
Przetwornice impulsowe pracuja w dwoch trybach:
a) forward, gdzie po pierwotnej stronie podlaczasz napiecie, a po
wtornej odbierasz w tym samym czasie.
I pojawia sie wtedy po wtorne stronie napiecie zasadniczo zgodne z
przekladnia.
b) flywheel (piekna polska nazwa: zaporowa), gdy po pierwotnej stronie
podlaczasz napiecie, prad narasta, pole magnetyczne narasta, w cewce
gromadzi sie energia ... a po prawdzie to glownie w szczelinie rdzenia
sie gromadzi, a nastepnie pierwotna strone odlaczamy, a od wtornej
czerpiemy energie. Pole stopniowo zanika, prad tez, a energia wedruje
do obciazenia.
w tym przypadku tempo narostu i zaniku pola moze byc rozne, i rozne
napiecia generuja w jednym zwoju.
wiec "przekladni" zasadniczo nie ma ... aczkolwiek w obu fazach z
osobna jest, i objawia sie przy dobieraniu elementow i obliczaniu
parametrow
dla nich.
zasilacz ATX to z reguly forward ... tylko potem jest ciekawy dlawik
po wtornej stronie, wyrownujacy rozplyw pradow ..
>oraz ilości zwojów na wolt?
Jest, ale ta ilosc zalezy od czestotliwosci, a dokladniej od czasow
narastania i opadania pradu.
Wiec dla transformatora sie nie poda, projektant moze sobie wyliczyc.
>Bo wychodząc z uzwojenia pierwotnego działającego w
>półmostku 160V na 40 zw. czyli 4 zw. na wolt, co na stronie wtórnej
>powinno
>dać 5V x 4 czyli 20zw. oraz 12V x 4 czyli 48 zw. No ale jest inaczej.
W takim ATX napiecie po wtornej stronie jest znacznie wyzsze niz
wyjsciowe. Bo dalej jest ten fikusny dlawik o ktorym pisalem, i ktory
usrednia napiecie, wiec np z 10V o wypelnieniu 1/2 wychodzi 5V ..
>Zresztą po stronie wtórnej są napięcia 5v i 12v, jedno jest 2,4 razy
>większe od drugiego, a uzwojenia tylko 1,3333 więcej.
Bo uzwojenia sa podwojnie wykorzystane - 3 zwoje daja 5V, a polaczone
z 4 zwojami, daja razem 7 zwojow, ktore generuje blisko 12V.
>Podobny problem to moce a dokładniej natężenie prądu płynącego w
>przewodzie.
>Transformator przenosił 300W mocy czyli po stronie pierwotnej płynęło
>około
>2A i ten drut był obliczony na taki prąd. A na stronie wtórnej przez
>dwa
>takie druty płynie 10A czyli 5A na drut, lub 30A przez trzy czyli
>jeszcze
>więcej bo 10A na drut.
>To jak to się ma do takiego 'klasycznego' transformatorka na 50Hz?
czestotliwosc i zwoje na wolt - "klasyczne trafo" wymagaloby
kilkudziesieciu zwojow, w kazdym prad generuje iles ciepla.
Tu mamy tylko 3 zwoje, to i ciepla proporcjonalnie mniej.
W samolotach uzywalo sie, a moze i nadal uzywa 400Hz - bo caly osprzet
znacznie lzejszy..
J.