W dniu 26.09.2023 o 16:04, Jarosław Sokołowski pisze:
[...]
>> Podejrzewam, że może to być kwestia przetwarzania (mózgowego). Wcześniej
>> wcale nie żartowałem, że mam lekkie problemy z rozumieniem mowy.
>> Potrzebuję np. odpowiedniego poziomu głośności, ale nie ma to nic
>> wspólnego z niedosłyszeniem.
>
> To też możliwe. Ja wcześniej pisałem o wielowątkowości. W dzieciństwie
> ktoś musiał mi zwrócić uwagę, że to jest niegrzeczne, w trakcie rozmowy
> z dorosłym słuchać radia i czytać książkę. Oczywiście statałem się tego
> więcej nie robić. W szkole historyczka zachwycała się Napoleonem, że
> w trakcie audiencji i wysłuchiwania raportów generałów, dyktował też
> sekretarzowi listy. Nie do końca jeszcze rozumiałem, co w tym niezwykłego.
> Że niegrzeczne, to już miałem świadomość, ale cesarzowi przecież wolno
> więcej niz mnie.
Kiedyś się w to zagłębiałem i okazuje się, że nie ma "podzielności
uwagi" na wielowątkowość liniową. To jest "przełączanie się" pomiędzy
różnymi źródłami. Ma to swoją specyfikę w zakresie szybkości ogarniania
danych. Szybkie przełączanie się, nie koreluje ze skupieniem i
zrozumieniem. To tylko "naskórkowe" wrażenie obserwatora, które nie
definiuje jednak dalszego przetwarzania logicznego. Co innego jest
wtedy, kiedy mamy wypraktykowane (wcześniej przemyślane
odruchy/odpowiedzi). Sumując, osoby, które nie mają wyćwiczonej opcji
przełączania się, lepiej absorbują zrozumienie danego tematu, znaczy,
lepiej wykorzystują logikę która jest podstawą rozumienia. Wyciszanie
się na "przełączanie" podyktowane jest oczywiście zasobem wiedzy i
zdolności przetwarzania danych opartych na zgromadzonej wiedzy. Im
więcej wiedzy, tym bardziej absorbuje to umysł i tym bardziej tracimy
zdolność do przełączania się co skutkuje tym, że stajemy się "głusi" na
wielowątkowość :)...ale lepiej rozumiemy (ludzie z gorszym timingiem
mają nawet lagi :D.
Problem się uwidacznia wtedy, jeśli przewidujemy następujące po sobie
informacje, do stanu kiedy posiadamy wiedzę większą, zdolną dopowiedzieć
na strzępek informacji wejściowych. Czyli ktoś rozpoczyna obraz/dźwięk a
my znamy logiczną kolejność i mamy gotową odpowiedź z rekombinacji
naszej "bazy" w 99% zgodną i szybszą niż napływające dalsze dane.
>
> Tu jednak podejrzewam, że przyczyna jest bliżej ucha. Oko tak samo odbiera
> monochromatyczne światło określonej długości fali, jak mieszankę dwóch
> innych fal. Tu bywają różnice osobnicze -- różni ludzie inaczej dobiorą
> proporcje, by odtworzyć wrażenie wywołane przez wzorzec. Ze słuchem może
> być podobnie -- vocoder coś tam syntezuje z dźwięków, które nie muszą
> występować w naturalnej mowie. Jeden się da nabrać, inny nie. Róznice
> w działaniu słuchu między ludźmi są spore. Jedni mają "słuch absolutny",
> inni nie mają. Czyli albo potrafią *zapamiętać* częstotliwość, albo nie.
> Tego też nie należy łączyć z niedosłyszeniem. Ani ze słuchem muzycznym.
Pomimo że mam 50% utratę słuchu to nadal zachowałem słuch absolutny
(jestem multiinstrumentalistą po szkole muzycznej) i inaczej to
rozumiem/rozkminiam. Jednak wzrok i wytężenie (szczególnie kiedy
prowadzę samochód) bardziej mnie wytęża w sensie zmęczenia niż słuch,
który mam coraz bardziej kiepski. Jestem bardziej zmęczony bodźcem
napływającym z obrazu, niż dźwiękiem i jest to od zawsze, nawet wtedy,
kiedy nie miałem niedosłuchu.
Cuda z dźwiękiem od zawsze układałem sobie jak..."pies" który nie
rozumie słów ale rozumie wydźwięk i ma swoją "tablicę" której się
nauczył w stosunku do zachowań. Podobnie wygląda taka tablica u mnie ale
jest podparta jeszcze rozumieniem z danego języka w sensie, który znam
lub poznaję. To bardzo rozległy temat, którego nie jestem w stanie
opisać na grupie w krótkiej treści...taka inna dziedzina dźwięku jako
dźwięku a nie języka :) Może dlatego lepiej rozumiem mojego psa i
rozkazy?...chociaż stosuję równolegle...gesty i pies reaguje na gesty
szybciej niż na dźwięk :) Polecam taka zabawę. Odkrywcze. Koty nie
reagują poprawnie, jakby ktoś pytał :D