Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Induktor telefoniczny jako źródło prądu?

319 views
Skip to first unread message

Atlantis

unread,
Oct 20, 2013, 3:13:48 PM10/20/13
to
Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.
Dość ciekawym elementem jest mechanizm przenoszący napęd - pomiędzy
dużym kołem korbki, a małym induktora znajduje się jeszcze jedna
zębatka, zamontowana na czymś w rodzaju dźwigienki. Podczas kręcenia ta
środkowa zębatka porusza się to w jedną, to w drugą stronę. Ruch ten
jest przenoszony na dźwigienkę, która z kolei przełącza styki znajdujące
się po drugiej stronie induktora.

Podczas energicznego kręcenia korbką między stykami wyraźnie widać iskry.

Teraz moje pytanie: co tak właściwie wytwarza sam induktor? Prąd stały
czy zmienny? Czemu służą te styki? Czyżby ich zadaniem było przełączenie
kierunku przepływu prądu stałego, jak w elektromechanicznym wibratorze
ze starych przetwornic?

Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?

J.F.

unread,
Oct 20, 2013, 4:16:51 PM10/20/13
to
Dnia Sun, 20 Oct 2013 21:13:48 +0200, Atlantis napisał(a):
> Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
> zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
> numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.
[...]
> Teraz moje pytanie: co tak właściwie wytwarza sam induktor? Prąd stały
> czy zmienny? Czemu służą te styki?

Zwykly wytwarzal zmienny. Styki na koncu byly przelaczane w czasie
krecenia - tzn jak kreciles, to sie oska przesuwala i wlaczala
induktor w linie.

Ale to twoje to cos innego moze byc, chyba ze zagraniczny=radziecki.

> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?

Mam dwa takie gadzety na korbke - do niczego sie nie nadaja.
Baterie laduje sie przeciez godzinami, a tu po paru minutach reka
odpada. Zdaje sie ze jedyne sensowne rozwiazanie
http://windupradio.com/trevor.htm
mialo sprezyne, ktora sie krotko nakrecalo, a potem ona dlugo krecila
pradniczka. Straty mocy na przekladniach byly chyba ogromne.

Moze jakis supercap z wielkim pradem mialby dzis sens, a do tego jakas
wolnoobrotowa pradnica (silnik krokowy ?).
Duze wymiary podstawa, bo male sie niewygodnie kreci.

Na potrzeby wlasne - swieczka z pelierem. Albo
http://zezik.net/2013/04/18/biolite-nowy-palnik-pierwsze-palenie/
http://www.biolitestove.com/campstove/camp-overview/features/


bo w to cos nie bardzo wierze
http://www.cbc.ca/news/technology/body-heat-powered-flashlight-takes-teen-to-google-science-fair-1.1317745
http://www.youtube.com/watch?v=UG0GnZ66w30
http://www.youtube.com/watch?v=pFqrx2-ENgE
Ale moze warto sprobowac ...

P.S. LT3108 - ciekawa przetwornica pracujaca od mininapiec.

PPS. No i stirlingi sa fascynujace
http://www.youtube.com/watch?v=DyPxNNJQo9M


J.








ACMM-033

unread,
Oct 20, 2013, 6:57:42 PM10/20/13
to

Użytkownik "Atlantis" <marekw19...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:l41a1l$ua9$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
> Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
> zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
> numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.

Wygląda na mixa, dostosowanego lokalnie do kręcenia korbą, a jak abonent
chce do miasta, to nie musi prosić telefonistki, by połączyła z miastem,
wystarczy, że da miasto i abonent już kręci dalej sam. Rzadkość, ale była
stosowana.
Rozwiązanie to wymaga, by po drodze linia nie była nigdzie zamknięta, przy
zwykłej MB nie jest to tak krytyczne.

> Dość ciekawym elementem jest mechanizm przenoszący napęd - pomiędzy
> dużym kołem korbki, a małym induktora znajduje się jeszcze jedna
> zębatka, zamontowana na czymś w rodzaju dźwigienki. Podczas kręcenia ta
> środkowa zębatka porusza się to w jedną, to w drugą stronę. Ruch ten
> jest przenoszony na dźwigienkę, która z kolei przełącza styki znajdujące
> się po drugiej stronie induktora.

Normalna budowa induktora.

>
> Podczas energicznego kręcenia korbką między stykami wyraźnie widać iskry.

No, tam potrafi się ponad 100V wywołać, to zależy od konkretnej konstukcji
podzespołu, opowiadano mi, że dla eksperymentu wiertarka na wałek induktora,
do jego zacisków żarówka, włączenie wiertarki i żarówka jasno świeci. Bez
obciążenia z pewnością było by sporo więcej, można powiedzieć, że induktor
jest bardziej źródłem prądowym, bo ma sporą oporność wewnętrzną.

>
> Teraz moje pytanie: co tak właściwie wytwarza sam induktor? Prąd stały
> czy zmienny? Czemu służą te styki? Czyżby ich zadaniem było przełączenie

Przemienny. Styki służą przełączaniu obwodów aparatu, jak się kręci, to
całość powinna być pchana w linię i nie powinno zawarczeć w słuchawkę. Jak
się przestanie kręcić, styk dołącza układ rozmówny do linii.

> kierunku przepływu prądu stałego, jak w elektromechanicznym wibratorze
> ze starych przetwornic?

Nie. Przełłącza obwody w aparacie. Nie ma nic wspólnego z kierunkiem
przeplywu prądu, przemiennego zresztą - prąd ten nie jest prostowany,
inaczej byłby kłopot ze wzbudzeniem dzwonka.

>
> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?

Można, "greca" na zaciski i jedziesz, możesz gładzić, możesz nie gładzić,
wedle uznania. Dobrze by jednak sprawdzić, jakie napięcie daje i jak się
przy obciążeniu zmienia. Ale żarówkę zaświeci.

--
ACMM-033-PC-GCI-Warszawa.
Spamerstwu i "pytaczom" wstęp do skrzynki email surowo zabroniony!
To, że adres ten jest publiczny i nieodspamiony, nie oznacza, że wolno
wam tu załatwiać się, do tego jest klop, tylko go z szafą nie pomylcie!

Tomasz Wójtowicz

unread,
Oct 20, 2013, 7:04:37 PM10/20/13
to
W dniu 2013-10-20 21:13, Atlantis pisze:
>
> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?

Tego nie wiem, ale jako ciekawostkę powiem, że istnieją tzw. telefony
bezbateryjne, które wykorzystuje się na małe odległości, np. na statkach
jako łączność awaryjna i nie wymagają w ogóle zasilania. Są dwa rodzaje
telefonów bezbateryjnych:

1. Mocny mikrofon dynamiczny i słuchawka po drugiej stronie. Działają w
ogóle bez wzmocnienia i w zasadzie nie różnią się od stosowanych
wcześniej rur komunikacyjnych.

2. Wersja z korbką. Kręcenie korbką uruchamia dzwonek po drugiej stronie
i przy okazji ładuje akumulator (kondensator?) aparatu wywołującego.
Akumulator/kondensator zasila wzmacniacze w obydwu aparatach, co pozwala
używać normalnych mikrofonów elektretowych (albo węglowych, jak ktoś
lubi). Normalne nakręcenie korbką wystarcza na kilka minut, przy
dłuższych wyznaniach miłosnych kapitana do mechanika trzeba dokręcać
korbką w trakcie rozmowy.

Tomasz Wójtowicz

unread,
Oct 20, 2013, 7:17:25 PM10/20/13
to
W dniu 2013-10-21 00:57, ACMM-033 pisze:
>
> Użytkownik "Atlantis" <marekw19...@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:l41a1l$ua9$1...@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
>> zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
>> numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.
>
> Wygląda na mixa, dostosowanego lokalnie do kręcenia korbą, a jak abonent
> chce do miasta, to nie musi prosić telefonistki, by połączyła z miastem,
> wystarczy, że da miasto i abonent już kręci dalej sam. Rzadkość, ale
> była stosowana.
> Rozwiązanie to wymaga, by po drodze linia nie była nigdzie zamknięta,
> przy zwykłej MB nie jest to tak krytyczne.

Dawniej centrala ręczna na wsiach działała np. w dni robocze od 8 do 18.
Wychodząc z pracy telefonistka zostawiała jedną linię spiętą z linią
miejską i żeby po godzinach pracy centrali można było np. od sołtysa lub
od księdza zadzwonić po pomoc.

ACMM-033

unread,
Oct 20, 2013, 7:34:16 PM10/20/13
to

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" <so...@nospam.com> napisał w wiadomości
news:l41ni7$oip$1...@node2.news.atman.pl...
>W dniu 2013-10-20 21:13, Atlantis pisze:
>>
>> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
>> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
>> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?
>
> Tego nie wiem, ale jako ciekawostkę powiem, że istnieją tzw. telefony

Przemienny jest.

> bezbateryjne, które wykorzystuje się na małe odległości, np. na statkach
> jako łączność awaryjna i nie wymagają w ogóle zasilania. Są dwa rodzaje
> telefonów bezbateryjnych:
>
> 1. Mocny mikrofon dynamiczny i słuchawka po drugiej stronie. Działają w
> ogóle bez wzmocnienia i w zasadzie nie różnią się od stosowanych wcześniej
> rur komunikacyjnych.

Bawiłem się w dzieciństwie, ja w jednym pokoju, kuzyn w drugim... i
stosowaliśmy wszystkie deklinacje i koniugacje słów takich jak "dupa",
"gówno", innych też, a nawet i bąki się puszczało :)

> 2. Wersja z korbką. Kręcenie korbką uruchamia dzwonek po drugiej stronie i
> przy okazji ładuje akumulator (kondensator?) aparatu wywołującego.

Raczej jakiś mały akumulator.

> Akumulator/kondensator zasila wzmacniacze w obydwu aparatach, co pozwala
> używać normalnych mikrofonów elektretowych (albo węglowych, jak ktoś

Węglowy jest najprostszy, ale prądożerny, więc jednak chyba wzmacniacz w
klasie B, elektret, lub na statkach raczej dynamik, bo elektret mógłby od
soli morskiej ucierpieć, a węglaczek takowoż. Ładowanie raczej lokalnego
aparatu, bo jak tu rozmawiać z kapitanem, a nagle korba w ruch i puszcza mu
się bąka prądu zmiennego wprost w ucho...?

> lubi). Normalne nakręcenie korbką wystarcza na kilka minut, przy dłuższych
> wyznaniach miłosnych kapitana do mechanika trzeba dokręcać korbką w
> trakcie rozmowy.

Korba, to IMHO powinien być tryb raczej awaryjny, gdyby maszyny stanęły, gdy
chodzą, to choćby mała prądniczka, która powinna to zasilić z automatu.
Oczywiście, po wyprostowaniu i wygładzeniu.

ACMM-033

unread,
Oct 20, 2013, 7:37:57 PM10/20/13
to

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" <so...@nospam.com> napisał w wiadomości
news:l41oa6$iia$1...@node1.news.atman.pl...
...
> Dawniej centrala ręczna na wsiach działała np. w dni robocze od 8 do 18.
> Wychodząc z pracy telefonistka zostawiała jedną linię spiętą z linią
> miejską i żeby po godzinach pracy centrali można było np. od sołtysa lub
> od księdza zadzwonić po pomoc.

A to różnie, nie wiem, czy nie było to raczej dopinane do innej centrali
MB... Hmm nie wykminię teraz, choć to, o czym piszesz, jest mi znane. Ale
konkretnych szczegółów teraz nie pomnę.

Tomasz Wójtowicz

unread,
Oct 20, 2013, 9:31:58 PM10/20/13
to
W dniu 2013-10-21 01:34, ACMM-033 pisze:

> Węglowy jest najprostszy, ale prądożerny, więc jednak chyba wzmacniacz w
> klasie B, elektret, lub na statkach raczej dynamik, bo elektret mógłby
> od soli morskiej ucierpieć, a węglaczek takowoż. Ładowanie raczej
> lokalnego aparatu, bo jak tu rozmawiać z kapitanem, a nagle korba w ruch
> i puszcza mu się bąka prądu zmiennego wprost w ucho...?

Telefony bezbateryjne nie działają na 1 parze przewodów! Są osobne pary
do gadania i osobne do dzwonienia.

Np. system 12-obwodowy ma 12 par rozmównych, każda przyłączona do innej
słuchawki. Żeby zadzwonić na inny aparat, trzeba pakieciaka przestawić
na numer tego aparatu, co łączy mikrofon z daną parą rozmówną i
jednocześnie łączy drugą parę do dzwonienia. Dzwonienie zasila też
lampkę przy numerze wywołującym (CLIP ;)) i odbiorca przekręca swojego
pakieciaka na ten numer i wtedy mogą gadać. Czyli rozmowa idzie po 2
parach, dzwonienie po trzeciej. Kręcenie korbką w trakcie rozmowy
prawdopodobnie powoduje tylko ładowanie baterii, bo widełki pewnie
odłączają parę do dzwonienia.

Czyli przez każdy z aparatów przechodzą aż 24 pary - 12 do gadania, 12
do dzwonienia, chyba że wykorzystują masę statku, wtedy wystarczy 24 druty.

Dariusz K. Ladziak

unread,
Oct 21, 2013, 4:36:10 AM10/21/13
to
Użytkownik Tomasz Wójtowicz napisał:
> W dniu 2013-10-20 21:13, Atlantis pisze:
>>
>> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
>> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
>> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?
>
> Tego nie wiem, ale jako ciekawostkę powiem, że istnieją tzw. telefony
> bezbateryjne, które wykorzystuje się na małe odległości, np. na statkach
> jako łączność awaryjna i nie wymagają w ogóle zasilania. Są dwa rodzaje
> telefonów bezbateryjnych:
>
> 1. Mocny mikrofon dynamiczny i słuchawka po drugiej stronie. Działają w
> ogóle bez wzmocnienia i w zasadzie nie różnią się od stosowanych
> wcześniej rur komunikacyjnych.

Czyli stary, dobry telefon Bella. Polskie okrętowe miały dwa jednakowe
przetworniki w mikrotelefonie i trzeci taki sam wpiety do linii przy
odwieszonej słuchawce. Oczywiście telefon z korbką - tyle że generatorek
dawał prad przemienny o częstotliwości zdecydowanie akustycznej (a nie
około 25Hz jak to jest w telefonach MB) i tej trzeci przetwornik,
włączony na linię przy odwieszonej słuchawce wył jak potępieniec.

Zaleta podstawowa - nawet przy popsutych dwóch przetwornikach dawało się
jeszcze pogadać.

--
Darek

Krzysztof Wilk

unread,
Oct 21, 2013, 5:45:50 AM10/21/13
to
W dniu 2013-10-21 00:57, ACMM-033 pisze:

> Można, "greca" na zaciski i jedziesz, możesz gładzić, możesz nie
> gładzić, wedle uznania. Dobrze by jednak sprawdzić, jakie napięcie daje
> i jak się przy obciążeniu zmienia. Ale żarówkę zaświeci.
>
Mój ś.p. ojciec opowiadał jak w czasie wojny zmajstrował elektrownię
wiatrową. Jako prądnica służył właśnie induktor telefoniczny, żarówka
110 V była z tramwaju. Było to wtedy praktycznie jedyne oświetlenie, bo
o naftę na wsi było trudno, a kradziona z niemieckich cystern benzyna
często powodowała pożary.

Krzysztof

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 21, 2013, 5:53:03 AM10/21/13
to
Pan J.F. napisaďż˝:

>> Teraz moje pytanie: co tak w�a�ciwie wytwarza sam induktor? Pr�d sta�y
>> czy zmienny? Czemu s�u�� te styki?
>
> Zwykly wytwarzal zmienny. Styki na koncu byly przelaczane w czasie
> krecenia - tzn jak kreciles, to sie oska przesuwala i wlaczala
> induktor w linie.
>
> Ale to twoje to cos innego moze byc, chyba ze zagraniczny=radziecki.

Mo�e styki s� po to, by przy ci�g�ym kr�ceniu robi� dzy�, dzy�, dzy�,
dzyďż˝ zamiast dzyyyyyyďż˝?

>> Je�li na wyj�ciu by�by pr�d sta�y, to mo�e taki induktor da�oby si�
>> wykorzysta� do nap�dzenia jakiej� przetwornicy DC-DC i np. do�adowywania
>> jakiegoďż˝ niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?
>
> Mam dwa takie gadzety na korbke - do niczego sie nie nadaja.
> Baterie laduje sie przeciez godzinami, a tu po paru minutach reka
> odpada. Zdaje sie ze jedyne sensowne rozwiazanie
> http://windupradio.com/trevor.htm
> mialo sprezyne, ktora sie krotko nakrecalo, a potem ona dlugo krecila
> pradniczka. Straty mocy na przekladniach byly chyba ogromne.

Znajomy kupi� "latark� ekologiczn�". Na straganie u Chi�czyk�w czy Ruskich,
za kilka z�otych. Plastikowa rura mia�a nawini�te cewki, a w �rodku co�
swobodnie si� porusza�o, mo�na si� domy�la�, �e magnes. Jak si� t� rur�
troch� potrz�s�o, to latarka przez jaki� czas �wieci�a. Ale do�� szybko
si� zepsu�a. Po zajrzeniu do �rodka wysz�o na jaw, �e w �rodku jest ma�a
litowa bateryjka, kt�ra zasila diod� latarki. A �majtanie magnesem �aduje
ma�y kondensator, kt�ry poprzez tranzystor zamyka obw�d diody �wiec�cej.

--
Jarek

Jack

unread,
Oct 21, 2013, 5:57:34 AM10/21/13
to
Pierwsza z brzegu aukcja z ogniwem :
http://allegro.pl/tec1-12708-ogniwo-peltiera-68-0w-tec-wroclaw-f-vat-i3568156757.html
Coś mi się tu nie zgadza... 68W ? Takie małe ogniwo? Przecież z zasady
działania chyba wynika, że strona ciepła wydziela sumę energii ze strony
zimnej oraz energii z zasilania. A takie małe ogniwo chyba nie jest w
stanie odprowadzić ponad 70W jedną stroną?
Zresztą energia zasilania powinna chyba stanowić ułamek mocy wydzielonej
po stronie ciepłej a nie 99%. Czy takie ogniwo nadaje się do zbudowania
takiego generatorka na świeczkę? Jaką moc wtedy uzyska?

Jack


J.F

unread,
Oct 21, 2013, 6:08:44 AM10/21/13
to
Użytkownik "Dariusz K. Ladziak" napisał w wiadomości
Użytkownik Tomasz Wójtowicz napisał:
> Są dwa rodzaje telefonów bezbateryjnych:
>
>> 1. Mocny mikrofon dynamiczny i słuchawka po drugiej stronie.
>> Działają w
>> ogóle bez wzmocnienia i w zasadzie nie różnią się od stosowanych
>> wcześniej rur komunikacyjnych.

>Czyli stary, dobry telefon Bella. Polskie okrętowe miały dwa
>jednakowe

Problem w tym ze on kiepsko dzialal.
Dopiero zastosowanie przez Edisona mikrofonu weglowego dalo zdatny do
uzytku telefon.
Na okrecie gdzie kable krotkie moze i wystarczy system Bella,
szczegolnie jak bedzie mial lepsze przetworniki niz w 1876.

J.

J.F

unread,
Oct 21, 2013, 7:27:04 AM10/21/13
to
U�ytkownik "Jack" napisa� w wiadomo�ci grup
>Co� mi si� tu nie zgadza... 68W ? Takie ma�e ogniwo? Przecie� z
>zasady dzia�ania chyba wynika, �e strona ciep�a wydziela sum� energii
>ze strony zimnej oraz energii z zasilania. A takie ma�e ogniwo chyba
>nie jest w stanie odprowadziďż˝ ponad 70W jednďż˝ stronďż˝?

Jest ... jesli dokleisz do tego stosowny radiator, np woda chlodzony
:-)

>Zreszt� energia zasilania powinna chyba stanowi� u�amek mocy
>wydzielonej po stronie ciep�ej a nie 99%.

Niestety nie - one sa malo sprawne, wiec moc zasilania sporo
przekracza moc chlodzaca.
I prawde mowiac podejrzewam ze przesadzili z tymi 68W mocy
odprowadzanej.

>Czy takie ogniwo nadaje siďż˝ do zbudowania takiego generatorka na
>�wieczk�? Jak� moc wtedy uzyska?

nawet jesli 1W, to komorke doladuje.
Tak swoja droga to kiedys widzialem i wydawalo mi sie ze LED zasilane
z tego swieca jasniej niz swieczka ktora grzala.

J.

ACMM-033

unread,
Oct 21, 2013, 7:27:36 AM10/21/13
to

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" <so...@nospam.com> napisał w wiadomości
news:l4206g$q1i$1...@node1.news.atman.pl...
> Np. system 12-obwodowy ma 12 par rozmównych, każda przyłączona do innej
> słuchawki. Żeby zadzwonić na inny aparat, trzeba pakieciaka przestawić

Każdy z każdym?
Zakładając dla uproszczenia jedną parę do wszystkiego, połączyć
każdy-z-każdym 12 aparatów, to trzeba będzie położyć, według wzoru (1) do
prawa Metcalfa, 66 par łącznie. Trochę to mało ekonomiczne... Już lepiej
użyć jakiejś centralki, gdzie w pudełku to okablować to nie takie straszne,
a długich par pozostanie 12. Tylko problem, jak przekazać, kogo się woła...?
Tak źle i tak niedobrze. Chyba, że telefonistka... (majtku, połączcie mnie z
kambuzem, a migiem!)

(1) x = ilość par, wzór to x = n(n-1)/2 = (n^2-n)/2.

ACMM-033

unread,
Oct 21, 2013, 7:31:11 AM10/21/13
to

Użytkownik "Krzysztof Wilk" <wi...@metal.agh.edu.pl> napisał w wiadomości
news:l42t4f$s0r$1...@srv13.cyf-kr.edu.pl...
O właśnie, ta żarówka, o której wspomniałem, to była 110 właśnie.
Oj, wiem, że trzeba było ostro kombinować. Moja Mama pochodzi z Wilna,
mówiła mi czasem, jakie cuda jej mama czynila, żeby jakoś rodzinę utrzymać.
Szczegółów już nie pomnę, może jeszcze raz podpytam?

J.F

unread,
Oct 21, 2013, 7:38:42 AM10/21/13
to
Użytkownik "Krzysztof Wilk" napisał w wiadomości
>Mój ś.p. ojciec opowiadał jak w czasie wojny zmajstrował elektrownię
>wiatrową. Jako prądnica służył właśnie induktor telefoniczny, żarówka
>110 V była z tramwaju. Było to wtedy praktycznie jedyne oświetlenie,
>bo o naftę na wsi było trudno, a kradziona z niemieckich cystern
>benzyna często powodowała pożary.

A wies byla w kieleckim ?

J.

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 21, 2013, 7:45:35 AM10/21/13
to
Pan J.F zapytał:

>> Mój ś.p. ojciec opowiadał jak w czasie wojny zmajstrował elektrownię
>> wiatrową. Jako prądnica służył właśnie induktor telefoniczny, żarówka
>> 110 V była z tramwaju. Było to wtedy praktycznie jedyne oświetlenie,
>> bo o naftę na wsi było trudno, a kradziona z niemieckich cystern
>> benzyna często powodowała pożary.
>
> A wies byla w kieleckim ?

Pewnie jeszcze gdzieś w okolicach dworca.

--
Jarek

Krzysztof Wilk

unread,
Oct 21, 2013, 8:09:28 AM10/21/13
to
W dniu 2013-10-21 13:38, J.F pisze:

> A wies byla w kieleckim ?
>
W krakowskim też potrzebowali światła. Stacja kolejowa była niedaleko.

J.F

unread,
Oct 21, 2013, 8:53:45 AM10/21/13
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości
Pan J.F. napisał:
>> Baterie laduje sie przeciez godzinami, a tu po paru minutach reka
>> odpada. Zdaje sie ze jedyne sensowne rozwiazanie
>> http://windupradio.com/trevor.htm
>> mialo sprezyne, ktora sie krotko nakrecalo, a potem ona dlugo
>> krecila
>> pradniczka. Straty mocy na przekladniach byly chyba ogromne.

>Znajomy kupił "latarkę ekologiczną". Na straganie u Chińczyków czy
>Ruskich,
>za kilka złotych. Plastikowa rura miała nawinięte cewki, a w środku
>coś
>swobodnie się poruszało, można się domyślać, że magnes. Jak się tą
>rurą
>trochę potrzęsło, to latarka przez jakiś czas świeciła. Ale dość
>szybko
>się zepsuła. Po zajrzeniu do środka wyszło na jaw, że w środku jest
>mała
>litowa bateryjka, która zasila diodę latarki. A śmajtanie magnesem
>ładuje
>mały kondensator, który poprzez tranzystor zamyka obwód diody
>świecącej.

I smiem podejrzewac ze one wszystkie takie, bo z takiej konstrukcji
duzo pradu nie bedzie.

Ale cos takiego jest polowicznie uczciwe:
http://allegro.pl/promocja-dynamo-latarka-kinetyczna-3-led-hit-i3620199170.html

Dynamo jest, tylko nic nie laduje. Dioda sie swieci z niego, a
bezwladnosc starcza na dodatkowe pol sekundy swiatla.
Mozna przesunac wylacznik, i wtedy swieci z trzech guzikowych
bateryjek.
Jak ktos reke ma silna, to moze nawet da rade sobie poblyskac przed
dluzszy czas.

I jest ostatnio masa latarek na korbke, smiem twierdzic ze dosc
uczciwych - tzn np mactronik chyba jednak zawiera akumulator i mozna
go naladowac z korbki ... o ile komus reka wytrzyma.


J.








--
Jarek

J.F

unread,
Oct 21, 2013, 9:05:35 AM10/21/13
to
Użytkownik "Krzysztof Wilk" napisał w wiadomości
Ale czy w krakowskim wiatr tak samo silnie pizdzi jak w kieleckim :-)

J.


Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 21, 2013, 9:53:54 AM10/21/13
to
Pan J.F napisał:

>>> Zdaje sie ze jedyne sensowne rozwiazanie
>>> http://windupradio.com/trevor.htm mialo sprezyne, ktora sie krotko
>>> nakrecalo, a potem ona dlugo krecila pradniczka. Straty mocy na
>>> przekladniach byly chyba ogromne.
>
>> Znajomy kupił "latarkę ekologiczną". Na straganie u Chińczyków czy
>> Ruskich, za kilka złotych. Plastikowa rura miała nawinięte cewki,
>> a w środku coś swobodnie się poruszało, można się domyślać, że
>> magnes. Jak się tą rurą trochę potrzęsło, to latarka przez jakiś
>> czas świeciła. Ale dość szybko się zepsuła. Po zajrzeniu do środka
>> wyszło na jaw, że w środku jest mała litowa bateryjka, która zasila
>> diodę latarki. A śmajtanie magnesem ładuje mały kondensator, który
>> poprzez tranzystor zamyka obwód diody świecącej.
>
> I smiem podejrzewac ze one wszystkie takie, bo z takiej konstrukcji
> duzo pradu nie bedzie.
>
> Ale cos takiego jest polowicznie uczciwe:
> http://allegro.pl/promocja-dynamo-latarka-kinetyczna-3-led-hit-i3620199170.html
>
> Dynamo jest, tylko nic nie laduje. Dioda sie swieci z niego, a
> bezwladnosc starcza na dodatkowe pol sekundy swiatla.

Podobne rozwiązania znane były już przed wojną. Widziałem takie
ugniatane latarki bez żadnej baterii. Solidne, metalowe, wewnętrzna
szajba podtrzymywała świecenie zwykłej żarówki przez jakieś dwie
sekundy (o ile dobrze pamiętam). W wersji energooszczędnej z LED,
magnesami neodymowymi i jakąś elektroniką stabilizująca prąd diody,
to może być bardzo sensowne i uczciwe. Pod warunkiem solidnego
wykonania, a nie jakiegoś plastiku za trzy złote.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 21, 2013, 9:54:42 AM10/21/13
to
Pan J.F napisaďż˝:

>>> A wies byla w kieleckim ?
>>
>> W krakowskim te� potrzebowali �wiat�a. Stacja kolejowa by�a niedaleko.
>
> Ale czy w krakowskim wiatr tak samo silnie pizdzi jak w kieleckim :-)

Albo jak w Gruzji. Tam majďż˝ na takďż˝ wietrznďż˝ pogodďż˝ jedno specjalne
s�owo: pi�dzia�kwili.

--
Jarek

Tomasz Wójtowicz

unread,
Oct 21, 2013, 10:27:08 AM10/21/13
to
W dniu 2013-10-21 13:27, ACMM-033 pisze:
>
> Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" <so...@nospam.com> napisał w wiadomości
> news:l4206g$q1i$1...@node1.news.atman.pl...
>> Np. system 12-obwodowy ma 12 par rozmównych, każda przyłączona do
>> innej słuchawki. Żeby zadzwonić na inny aparat, trzeba pakieciaka
>> przestawić
>
> Każdy z każdym?
> Zakładając dla uproszczenia jedną parę do wszystkiego, połączyć
> każdy-z-każdym 12 aparatów, to trzeba będzie położyć, według wzoru (1)
> do prawa Metcalfa, 66 par łącznie. Trochę to mało ekonomiczne... Już
> lepiej użyć jakiejś centralki, gdzie w pudełku to okablować to nie takie
> straszne, a długich par pozostanie 12. Tylko problem, jak przekazać,
> kogo się woła...? Tak źle i tak niedobrze. Chyba, że telefonistka...
> (majtku, połączcie mnie z kambuzem, a migiem!)
>
> (1) x = ilość par, wzór to x = n(n-1)/2 = (n^2-n)/2.
>

Nie tak. Jest magistrala 12-parowa przechodząca przez wszystkie aparaty.
Każdy aparat ma swoją słuchawkę przyłączoną do innej pary. Kręcąc
pakieciakiem podłączasz swój mikrofon do wybranej pary i już masz
połączenie w jedną stronę. W drugą stronę będzie, jeśli odbiorca ustawi
swój pakieciak na numer pary podłączonej do twojej słuchawki. To są
obwody rozmowy. Obwody dzwonienia działają podobnie, tylko zamiast
słuchawki jest dzwonek a zamiast mikrofonu induktor. W takim układzie
"CLIP-a" jednak nie będzie, więc chyba dzwoniący paszczowo informuje na
który numer ma się wkręcić odbiorca.

W obwodzie induktora jest prawdopodobnie żarówka, która świeci u
dzwoniącego gdy dzwonek dzwoni u odbiorcy. Podniesienie słuchawki
rozłącza pętlę dzwonka i lampka gaśnie. Wówczas nadawca podaje swoją
lokalizację i odbiorca się "dostraja".

W takim układzie jeśli np. mostek rozmawia z kambuzem, a maszynownia
chce zadzwonić na mostek, to lampka nie będzie palić się przy kręceniu,
więc maszynownia wie, że mostek rozmawia, wówczas może coś powiedzieć i
mostek to usłyszy, a kambuz nie. Wtedy mostek może pożegnać się z
kambuzem i przełączyć na maszynownię.

RoMan Mandziejewicz

unread,
Oct 21, 2013, 10:29:05 AM10/21/13
to
Hello Jaros�aw,
Pi�dzi a� kwili? ;)

--
Best regards,
RoMan
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)

Krzysztof Wilk

unread,
Oct 21, 2013, 10:47:42 AM10/21/13
to
W dniu 2013-10-21 15:05, J.F pisze:
Teraz nie piździ, ale jak było za okupacji?
Ojciec na starość mógł trochę koloryzować.
A że robił to bardzo realistycznie, to jego opowieści zainspirowały
powstanie innego, znacznie większego wiatraka.
Zobacz : http://zielonaedukacja.eco.pl/www/m141.htm

Ojciec Romuald to mój kuzyn, bratanek ojca.

Krzysztof

Mirek

unread,
Oct 21, 2013, 2:35:46 PM10/21/13
to
On 21.10.2013 00:57, ACMM-033 wrote:

> Przemienny. Styki służą przełączaniu obwodów aparatu, jak się kręci, to
> całość powinna być pchana w linię i nie powinno zawarczeć w słuchawkę.
> Jak się przestanie kręcić, styk dołącza układ rozmówny do linii.
>

Kręciło się przy odłożonej słuchawce - z resztą inaczej byłoby
niewygodnie, bo druga ręka przytrzymywała telefon. Dźwięk dzwonka po
drugiej stronie był charakterystyczny - nierówny. Ostatnio obsługiwałem
taki telefon jeszcze jakieś 10-15 lat temu.

--
Mirek.

ACMM-033

unread,
Oct 21, 2013, 5:11:23 PM10/21/13
to

Użytkownik "Tomasz Wójtowicz" <so...@nospam.com> napisał w wiadomości
news:l43djs$chv$1...@node2.news.atman.pl...
> Nie tak. Jest magistrala 12-parowa przechodząca przez wszystkie aparaty.
> Każdy aparat ma swoją słuchawkę przyłączoną do innej pary. Kręcąc
> pakieciakiem podłączasz swój mikrofon do wybranej pary i już masz
> połączenie w jedną stronę. W drugą stronę będzie, jeśli odbiorca ustawi
> swój pakieciak na numer pary podłączonej do twojej słuchawki. To są obwody
> rozmowy. Obwody dzwonienia działają podobnie, tylko zamiast słuchawki jest
> dzwonek a zamiast mikrofonu induktor. W takim układzie "CLIP-a" jednak nie
> będzie, więc chyba dzwoniący paszczowo informuje na który numer ma się
> wkręcić odbiorca.

To ja źle z początku zrozumiałem, ale przeczytałem teraz kilka razy i
stwierdzam, że to całkiem niegłupi, choć prymitywny i mało efektywny układ.

>
> W obwodzie induktora jest prawdopodobnie żarówka, która świeci u
> dzwoniącego gdy dzwonek dzwoni u odbiorcy. Podniesienie słuchawki rozłącza
> pętlę dzwonka i lampka gaśnie. Wówczas nadawca podaje swoją lokalizację i
> odbiorca się "dostraja".

Całkiem realne. Gorzej, gdy się żarówka przepali... Zastanawiam się, czy nie
ma w drugą stronę, że np. jest sobie neonówka, która, gdy obwód jest
obciążony dzwonkiem, nie świeci się, lub świeci słabo. Gdy dzwonek odpada,
to neonówka dostanie pełne napięcie i się zaświeci mocno, co oznacza, że
odbiorca odebrał. Taka wersja miała by tę "zaletę", że inicjujący połączenie
może zauważyć, że ktoś się dobija, bo skoro to jest zrównoleglone, to
zaświeci też u tego, co już rozmawia z adresatem i szybciej mu może
przekazać "szefie, ktoś dzwoni do pana". Dlatego napisałem "zaletę" w
cudzysłowie.

>
> W takim układzie jeśli np. mostek rozmawia z kambuzem, a maszynownia chce
> zadzwonić na mostek, to lampka nie będzie palić się przy kręceniu, więc
> maszynownia wie, że mostek rozmawia, wówczas może coś powiedzieć i mostek
> to usłyszy, a kambuz nie. Wtedy mostek może pożegnać się z kambuzem i
> przełączyć na maszynownię.

Trochę trudno by tu urządzić konfę, ale może nie ma takiej potrzeby?

Ja sobie może prześpię się z tym, bo coś czuję, że może mi to dać inspirację
w pewnej sprawie, której dotąd nie mogę rozwiązać...

ACMM-033

unread,
Oct 21, 2013, 5:26:42 PM10/21/13
to

Użytkownik "Mirek" <i_...@zaspamowany.adres> napisał w wiadomości
news:l43s62$rh3$1...@node2.news.atman.pl...
> Kręciło się przy odłożonej słuchawce - z resztą inaczej byłoby
> niewygodnie, bo druga ręka przytrzymywała telefon. Dźwięk dzwonka po

Zgadza się. Ze schematu, przynajmniej tego, na którym ja bazuję wynikało, że
nie jest to czynność konieczna, po prostu, kwestia wygody.

> drugiej stronie był charakterystyczny - nierówny. Ostatnio obsługiwałem
> taki telefon jeszcze jakieś 10-15 lat temu.

Ja tylko chyba raz w życiu u nieżyjącej już ciotki w Chełmnie zakręciłem
korbką do centrali, ale rozmawiała już ciotka.
Ale kojarzę temat. Słyszałem kilka razy takie dzwonienie, ale też mało tego
było... jakoś mi tak wyszło, że obracałem się w środowisku automatycznym,
choć miałem do czynienia (z pozycji abonenta) z centrali CB, gdzie się
podnosiło, pani się zgłaszała, "miasto proszę", czasem dawała od razu,
czasem pytała o numer. Dzwonek przychodzący też był nierytmiczny. Raz do
Trójki na 280328 dzwoniłem i nawet kawałek mnie na antenę puścili :) To było
w Piastowie.
Znacznie częściej od bycia uczestnikiem "korbkowania", nie wliczając
kilkudniowego epizodu z ręczną CB, zdarzało mi się dzwonić, odbierała
"słuchawka" i łączyła z żądanym numerem, nie mylić z numerem wewnętrznym w
instytucjach. Często tamten abonent był na korbkę. Wieeeki temu... no, w
zeszłym, tak dekadę przed końcem...

Marek Dyjor

unread,
Oct 22, 2013, 12:27:46 AM10/22/13
to
Atlantis wrote:
> Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
> zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
> numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.
> Dość ciekawym elementem jest mechanizm przenoszący napęd - pomiędzy
> dużym kołem korbki, a małym induktora znajduje się jeszcze jedna
> zębatka, zamontowana na czymś w rodzaju dźwigienki. Podczas kręcenia
> ta środkowa zębatka porusza się to w jedną, to w drugą stronę. Ruch
> ten jest przenoszony na dźwigienkę, która z kolei przełącza styki
> znajdujące się po drugiej stronie induktora.
>
> Podczas energicznego kręcenia korbką między stykami wyraźnie widać
> iskry.
>
> Teraz moje pytanie: co tak właściwie wytwarza sam induktor? Prąd stały
> czy zmienny? Czemu służą te styki? Czyżby ich zadaniem było
> przełączenie kierunku przepływu prądu stałego, jak w
> elektromechanicznym wibratorze ze starych przetwornic?

induktor jest bardzo fajny... nadaje sie do kopania ;-)

jak byłem dzieciakiem to miałem takiego gada :)

ACMM-033

unread,
Oct 22, 2013, 6:10:19 AM10/22/13
to

Użytkownik "Marek Dyjor" <mdy...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:l44uru$d4n$1...@news.task.gda.pl...
> induktor jest bardzo fajny... nadaje sie do kopania ;-)

Zdecydowanie :)

> jak byłem dzieciakiem to miałem takiego gada :)

Gdzieś mi się szlaja takie cacko :)
Można było jeszcze kondensator naładować (byle nie za mocno) i "przywitać
się" z kimś :))

kogut...@gmail.com

unread,
Oct 22, 2013, 6:42:03 AM10/22/13
to
W dniu niedziela, 20 października 2013 21:13:48 UTC+2 użytkownik Atlantis napisał:
> Ostatnio wpadł w moje ręce pewien telefon polowy. Konstrukcja
>
> zagraniczna i raczej późna, bo poza korbką posiada także tarczę
>
> numerową. W środku znajduje się induktor o dość pokaźnych gabarytach.
>
> Dość ciekawym elementem jest mechanizm przenoszący napęd - pomiędzy
>
> dużym kołem korbki, a małym induktora znajduje się jeszcze jedna
>
> zębatka, zamontowana na czymś w rodzaju dźwigienki. Podczas kręcenia ta
>
> środkowa zębatka porusza się to w jedną, to w drugą stronę. Ruch ten
>
> jest przenoszony na dźwigienkę, która z kolei przełącza styki znajdujące
>
> się po drugiej stronie induktora.
>
>
>
> Podczas energicznego kręcenia korbką między stykami wyraźnie widać iskry.
>
>
>
> Teraz moje pytanie: co tak właściwie wytwarza sam induktor? Prąd stały
>
> czy zmienny? Czemu służą te styki? Czyżby ich zadaniem było przełączenie
>
> kierunku przepływu prądu stałego, jak w elektromechanicznym wibratorze
>
> ze starych przetwornic?
>
>
>
> Jeśli na wyjściu byłby prąd stały, to może taki induktor dałoby się
>
> wykorzystać do napędzenia jakiejś przetwornicy DC-DC i np. doładowywania
>
> jakiegoś niewielkiego akumulatorka (jak w tych surwiwalowych radyjkach)?

A nie możesz zrobić takiej siłowni opartej na induktorze i napisać jak się sprawuje?

ACMM-033

unread,
Oct 22, 2013, 6:50:04 AM10/22/13
to

Użytkownik "ACMM-033" <valh...@interia.pl> napisał w wiadomości
news:l45iuc$ibj$1...@node1.news.atman.pl...
>
> Użytkownik "Marek Dyjor" <mdy...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
> news:l44uru$d4n$1...@news.task.gda.pl...
>> induktor jest bardzo fajny... nadaje sie do kopania ;-)
>
> Zdecydowanie :)

Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, którą dzięki induktorowi udało mi się
wykonać bezpiecznie dla obiektu obrabianego.
Miałem takiego zielonego Neptunika, do kompa, aby sobie poprogramować i
pograć, etc. Miał on wadę, że co jakiś zas obraz dostawał tak potężnej
jasności, że zastanawiałem się, jakim cudem powielacz i trafo przeżyły takie
obciążenie. Nie ustawisz tego normalnie regulatorem, to było wielce daleko
jaśniejsze, niż najjaśniejsze nawet ustawienie pokrętłem. Aż odchylanie
przysiadało z obciążenia. O wygaszaniu powrotów należało zapomieć. Radziłem
sobie po chłopsku, łomocąc w obudowę tak mocno, że jeszcze trochę, a kinol
roztrzaskałby się na kawałki. Wreszcie, wkurzony, postanowiłem znaleźć, co
się dzieje i się okazało, że w środku lata sobie wielki paproch
nie-wiadomo-czego, zwiera elektrody w wyrzutni kinolka. Niektórzy podobno
przepalali to zdejmując doprowadzenie WN i smyrając (ze zdjętą oczywiście
podstawką) po elektrodach. Nie chciałem ryzykować uszkodzenia elektroniki,
ręka by mi zadrżała, czy by coś przeskoczyło, pomyślałem, że mam induktor,
ktory spokojnie rozjarza żarówkę od latarki, to zdjąłem obudowę, aby w razie
powtórzenia uszkodzenia nie strącić paprocha przy miąchaniu monitorem by
odkręcić mu dupę. Szybko się zdarzyło, delikatnie zdjąłem podstawkę,
oczywiście, całość wyłaczona z zasilania, omomierzem sprawdziłem które
elektrody są zwarte, z krosówki zrobiłem dwie pętelki na doprowadzenia do
zwartych elektrod, pokręciłem induktorem, błyyyysk w środku, zwarcie
odparowało chyba, od tego momentu ani razu nie było problemu z nagłym
wzrostem jaskrawości. Paproch pewnie sobie jeszcze gdzieś po zakamarkach
podfruwywał, ale już nie przeszkadzał. Rozumowałem, że prąd z induktora jest
na tyle niewielki, że nawet, jak całość pójdzie na żarzenie, to go nie
uszkodzi, co mogło by się stać, gdybym użył naładowanego kondensatora.

Dariusz K. Ladziak

unread,
Oct 23, 2013, 3:45:18 AM10/23/13
to
Użytkownik J.F napisał:
Dokładnie tak jak piszesz - krótkie (do kilkuset metrów na nawiększych
jednostkach) kable to i układ Bella wystarczał - za to niezawodnośc
nieporównywalna z układem Edisona (w tym to dopiero jest różności do
popsucia!)

--
Darek

Dariusz K. Ladziak

unread,
Oct 23, 2013, 3:48:43 AM10/23/13
to
Użytkownik Marek Dyjor napisał:

> induktor jest bardzo fajny... nadaje sie do kopania ;-)
>
> jak byłem dzieciakiem to miałem takiego gada :)

Na jednym z zimowisk przeciągnęliśmy linię z pokoju zastępcy komendanta
do pokoju jednego z zastępów. I co rano Maniek dzwonił do chłopaków na
pobudke - tyle ze chłopaki uznali że dzwonek jest za cichy. Odpinali
telefon i jednemu z młodych na noc do palców u dwóch nóg linię
podpinali... Pobudka juz cicha nie była!

--
Darek

Atlantis

unread,
Oct 23, 2013, 3:22:15 PM10/23/13
to
W dniu 2013-10-20 22:16, J.F. pisze:

> Zwykly wytwarzal zmienny. Styki na koncu byly przelaczane w czasie
> krecenia - tzn jak kreciles, to sie oska przesuwala i wlaczala
> induktor w linie.

Z ca�� pewno�ci� tutaj jest co� innego. Styki prze��czaj� si� ca�y czas
podczas kr�cenia korbk�.

Swoj� drog� czy mo�e przypadkiem telefony polowe bywa�y czasem
wyposa�ane w jak�� funkcjonalno�� telegraficzn�? Pytam, poniewa� ten ma
jak�� spr�ynuj�c� d�wigienk�, sprz�on� z par� styk�w wewn�trz obudowy.
Z pewno�ci� nie s� to wide�ki do odk�adania s�uchawki.

Co ciekawe na s�uchawce znajduje si� r�wnie� prze��cznik PTT,
charakterystyczny raczej dla radiotelefon�w/radiostacji.

Dariusz K. Ladziak

unread,
Oct 23, 2013, 4:00:45 PM10/23/13
to
Użytkownik Atlantis napisał:
> W dniu 2013-10-20 22:16, J.F. pisze:
>
>> Zwykly wytwarzal zmienny. Styki na koncu byly przelaczane w czasie
>> krecenia - tzn jak kreciles, to sie oska przesuwala i wlaczala
>> induktor w linie.
>
> Z całą pewnością tutaj jest coś innego. Styki przełączają się cały czas
> podczas kręcenia korbką.
>
> Swoją drogą czy może przypadkiem telefony polowe bywały czasem
> wyposażane w jakąś funkcjonalność telegraficzną? Pytam, ponieważ ten ma
> jakąś sprężynującą dźwigienkę, sprzężoną z parą styków wewnątrz obudowy.
> Z pewnością nie są to widełki do odkładania słuchawki.
>
> Co ciekawe na słuchawce znajduje się również przełącznik PTT,
> charakterystyczny raczej dla radiotelefonów/radiostacji.

Telefon stacjonarny MB wyposażany był w naprawdę duże (tak ze dwa - trzy
litry objętości) ogniwo cynkowo - węglowe z depolaryzacją powietrzną. Na
jakiś czas starczało bez przycisku PTT, jak się wyczerpało - nie było
problemów logistycznych z wymianą.

Telefony polowe ogniwo miały zdecydowanie mniejsze - więc znacznie
podatniejsze na szybkie wyczerpanie. Na dokładkę w warunkach wojennych
(a na taką okoliczność konstruowane były) z logistyka może być różnie -
stąd też dla oszczędności prądu dodano przycisk PTT.

--
Darek
0 new messages