> Ktoś wie jakiego rodzaju urządzenia używa się do tych celów i czemu tak
> banalnie można to obejść?? Czy ci biedni świadkowie zdają sobie z tego
> sprawę?
Też o tym myślałem kilka razy jako były realizator studyjny :)
Więc tak :
Od strony realizacji to jest banalnie proste.
Większość procesorów efektowych w dowolnym studio ma efekt pod tytułem
"pitch shifter". Choćby mój ulubiony ENSONIQ DP4. Ale tak naprawdę ten
efekt jest w byle badziewiu za kilka zł.
Wpina się toto w dany tor audio na stole mixerskim i wszystko - działa w
real time. Można sobie wybrać o ile dźwięk jest obniżony czy podniesiony.
Oczywiście tak samo można to zrobić na gotowym materiale audio w każdym
programie na PC - jeżeli dźwięk został nagrany jako nie zniekształcony.
A na ile to jest proces "odwracalny" ? To zależy od konkretnego danego
efektu. I teraz - żeby głos po modyfikacji był nadal w miarę zrozumiały,
to jest obniżany nie więcej niż kilka półtonów - inaczej robi się zbyt
niski. To zaś powoduje, że ten proces jest dość dobrze odwracalny bo nie
wprowadza zbyt dużych ingerencji w dźwięk.
* jak to jest robione :
jako że dziś 100% wszelkich efektów jest w pełni cyfrowych to pitch
shifting jest robiony sposób zupełnie odmienny od dawnych analogowych
metod - żadnych tam harmonicznych itp.
Po prostu robiona jest np. analiza fouriera, potem poszczególne składowe
obniża się o daną wartość, składa spowrotem i voila.
Efekty studyjne mają to do siebie, że one powinny obniżać dźwięk a nie
go modyfikować - więc proces odwrotny efekt likwiduje :)
(zwykłe obniżenie wszystkich składowych o stałą wartość obniża dźwięk,
ale jednocześnie zmienia jego barwę - nie tylko wysokość - dlatego dziś
prawie zawsze oprócz tego robione są specjalne zabiegi na takim
obniżonym sygnale, żeby zachować naturalność brzmienia)
Dalej - realizator programu ma obowiązek dźwięk zmienić - nikt nie
precyzuje jak to ma się technicznie odbyć i na ile być skuteczne.
99% osób, które się "ukrywają" za taką modyfikacją głosu nie mają
pojęcia, jak to jest nieskuteczne - zapewne wielu z tych
zainteresowanych kto to mówi również :)
Oczywiście dałoby się głos zmienić tak, żeby "odszyfrowanie" było
trudne, ale to wymagałoby użycia czegoś więcej, niż realizator audio ma
pod ręką - po drugie ktoś musiałby o tym pomyśleć - a po trzecie
musiałoby mu się chcieć :)
Czyli - po prostu życie.
Ciekawe tylko ile razy taka "anonimowa osoba" potem dostała po mordzie :)